po co nam córki? - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 58 ]

1 Ostatnio edytowany przez nokiaaa (2013-03-15 15:12:03)

Temat: po co nam córki?

Zakładam kolejny temat, ale skąd ten pomysł?
Mój syn dostał cholernego zapalenia oskrzeli, wylądowaliśmy w ośrodku. Kolejka na 12 osób. Gdzieś na końcu ja i synek, oraz nasza sąsiadka. Coś robić trzeba. Wiec gadamy. Poprzez długą historię chorób jej 2 synów, przebija gdzieś wyrachowana matka. Otóż rodzimy dzieci, aby zajmowały się nami na starość. Ja tylko przytakuję, wypowiem swoje zdanie tutaj. Sąsiadka jest osobą, która nie znosi sprzeciwu. Zresztą...
"Przydałaby się córeczka. Kto kobietę zrozumie, jak nie druga kobieta. kto pieluchy mi na starość będzie zmieniał"
Pokiwałam głową. Po co się sprzeciwiać.
Hodowla dzieci. Po co i na co dzieci?
-Mąz jest po to, aby utrzymywac żonę.
-Córka jest po co, aby zajmowac się rodzicami na starosc.
-Nie pójde do pracy, nie zostawię dzieci żadnej obcej babie.

Oto wypowiedzi, ktore uslyszalam. Mam całkowicie inne zdanie. Odmienne. A wy?

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: po co nam córki?

Moi rodzice byli wychowani (i potem tak wychowywali swoje dzieci), że mężczyzna jest głową rodziny, tym co pracuje, zarabia, decyduje, a kobiety - to od gotowania, sprzątania, .... Tradycyjny schemat ról, ale życie zweryfikowało to.
Jeden z moich braci jest kompletnie "bezradny" = pasożytuje na swoje żonie, ona musi mu kanapeczki pod nos postawić, jak mu coś nie pasuje to pretensję... itd
A drugi (nie ma własnej rodziny) i został z rodzicami i radzi sobie świetnie.

To chyba nie jest sprawa płci dziecka.

Po co dzieci? Najprościej mówiąc, aby je kochać smile
To jest ta część mnie, którą mogę przekazać dalej (mam na myśli wychowanie, wartości, nie DNA).

3

Odp: po co nam córki?

Szukałam wątku na wzrost ciśnienia i znalazłam... Dzieci nie są po coś, dzieci są owocem uczuć , namiętności  dwojga ludzi.
Nie są wytworem wyrachowanym na to by spełniały nasze ambicje lub odgrywały naznaczone z góry role.

Nokiaa twoja sąsiadka jest ograniczona,wychowana w innych czasach i przez osoby tam samo ograniczone. Wiele kobiet pokolenia 50plus żyjących w małych społecznościach tez ma takie poglądy.
Dzieci trzeba zrobić z trójkę zawsze na starość ktoś się nami zajmie. No ja bym tak nie zakładała że ta sąsiadka wogóle starości doczeka w tych czasach, raki różnego typu, wiele chorób.

Moje pokolenie to  chyba nie powinno zakładać że dożyje  70siątki, polowa znajomych ludzi choruje na nowotwory , reszta ma tak ciężkie warunki życia że wyjeżdża za granicę.
Jak wyjadą za granice ułożą swoje życie to co w sytuacji gdy rodzic zachoruje?

Pozostawać będzie wybór własna rodzina dobro własnych już dzieci czy rodzic, jeśli się da pogodzić opiekę to pół biedy a jak nie to i tak zostajemy skazani na opiekę obcych.

Dzieci otaczane miłością, wsparciem oddadzą całą włożoną w nich miłość . Jeśli zobaczą krzywdę rodzica to postąpią właściwie.
Jednak wielu bardzo wielu rodziców wychowuje swoje dzieci niewłaściwie, niszczy poczucie własnej wartości w dziecku wpędzając je w kompleksy.
Takie dziecko ucieknie na koniec świata od takich rodziców, a to czy są chorzy czy nie to nie ich będzie sprawa.

4 Ostatnio edytowany przez nokiaaa (2013-03-15 15:38:13)

Odp: po co nam córki?

Az smutno mi sie zrobiło, zebym miała mojego wlasnego syna stłamsić, zmusić do opieki. Zabrać mu szansę na wolność, miłość, wyjazd zagraniczny. I co?Zostawić sobie, aby mnie nigdy nie zostawił?
Ale to córki najczęściej się nami opiekują.Ja zostałam z rodzicami, męża siostra również z rodzicami została. A matki synów?Musza koniecznie mieć córkę?

5

Odp: po co nam córki?

Dzieci są owocem miłości rodziców , kocham je bezwarunkowo . Ale myślę , że to nie oznacza , że nie myślę o tym co będzie gdy będę stara . Czy wtedy będzie ktoś , kto będzie o mnie pamiętał. Nie mówię tu o opiece za wszelką cenę ,czyli cenę własnego życia , nie mówię o poświęceniu  albo o nadgorliwości w odwiedzinach .
Moja mama jest już sama,  tata nie żyje . Wiem jak czeka kiedy ją odwiedzę ja albo maja siostra . Czeka na pogaduchy o byle czym , lubi jak trochę się jej pozwierzam , oczywiście nie ze wszystkiego bo jest schorowana . Czasami trzeba się nią zaopiekować , np. wtedy kiedy była po operacji . I tak cytując temat tego wątku po to też są córki i synowie .

6

Odp: po co nam córki?
nokiaaa napisał/a:

Az smutno mi sie zrobiło, zebym miała mojego wlasnego syna stłamsić, zmusić do opieki. Zabrać mu szansę na wolność, miłość, wyjazd zagraniczny. I co?Zostawić sobie, aby mnie nigdy nie zostawił?
Ale to córki najczęściej się nami opiekują.Ja zostałam z rodzicami, męża siostra również z rodzicami została. A matki synów?Musza koniecznie mieć córkę?

Wielu starszych ludzi pozostaje samodzielna, normalnie funkcjonują. Nie wszyscy chorują, tak, że wymagają intensywnej opieki.

Wiesz nie ma co gdybać i przejmować się tym, życie pewnie napisze jeszcze bardziej zaskakujący scenariusz wink

Może należy inaczej spojrzeć na starość. Ja zawsze zazdroszczę niemieckim emerytom, którzy na emeryturze podróżują po świecie. Domy starców kojarzą nam się z przechowalniami dla staruszków, ale czasem na zagranicznych filmach - jest inny wizerunek, jako takie miejsce, gdzie ludzie mogą jeszcze coś zrobić, razem grają w brydża, czy uprawiają tai-chi.

Ok, sytuacja ekonomiczna nie skłania do takich wyobrażeń, ale trzeba zgodzić się z Różyczką. Może problem starości nie będzie istniał, bo zabiją nas dużo wcześniej nowotwory i inne cywilizacyjne choroby.

7

Odp: po co nam córki?

Wyjątek własnie dlatego ludzie powinni mieć przyjaciół w nich mieć oparcie.

Czas gdy dzieci wyfruną, założą własne rodziny wypada gdy rodzice są jeszcze w dobrej kondycji. Powinni mieć własne osobne życie, swoich znajomych , przyjaciół by na starość mieć kogoś obok siebie  tez oprócz dzieci. W końcu nawet z dzieckiem nie o wszystkim da się pogadać.

Moja babcia najukochańsza miała 78lat jak zmarła, miała wiele babć znajomych które ja odwiedzały i które ona odwiedzała.
Wyjeżdżała do wnuków,była ciągle roześmiana ciepła. Na wigilie zjeżdżało się i ponad 30 osób. Gdy babcia zmarła moja matka nie pociągnęła tradycji.
Nie ma znajomych, każdego uważa za gorszego od niej, żyje w kwaśnym sosie. I taka umrze, nie przystępna zimna i chłodna.

Ludzie powinni nawiązywać relacje z sąsiadami, żyć w zgodzie bez zawiści, mieć przyjaciół by gdy dopadnie nas smutek nie wieszać go na dzieciach a rozkładać po równo i mieć wsparcie w innych.

8

Odp: po co nam córki?

Ja mam starszego brata, który mimo że mieszka niedaleko nas (ja mieszkam z rodzicami, on z dziewczyną osobno) niezbyt interesuje się rodzicami. Mama przechodzi chemioterapię a on i tak przyjeżdża tylko jak czegoś potrzebuje. Jak mama leżała i wymiotowała to on siedział zamknięty w drugim pokoju przed komputerem. Lubi zapowiadać się z dziewczyną na niedzielne obiadki (a mama jest z tych, co muszą mieć dom wypucowany, ciasta upieczone ze dwa i obiad z dwóch dań a jakże- a wiadomo, ze z tym mamy samej nie zostawię), ale żeby drewno i węgiel do piwnicy wrzucić to nie- od tego jestem ja.
Mimo to jest ukochanym synem, a ja wszystko robię źle.
Od tego są córki wink

9

Odp: po co nam córki?

Jeśli ktoś "hoduje" dzieci to pewnie musi mieć z tego korzyść:)Nie lepiej dzieci po prostu mieć?:)
Mi dziecko potrzebne jest,żeby je kochać i żeby ono kochało mnie:)Mam córkę ale sądzę,że umrę dość wcześnie i nie będzie kwestii zmieniania pieluch.Od tego jest opiekunka,której za to się płaci przecież.To tak jakby uważać,że córka ma być darmową opiekunką.

Mąż nie jest od utrzymywania żona- żona jeśli zdrowa powinna również pracować.Tak stanowi kodeks cywilny.

Miałam możliwość być z córką dokąd ukończyła 2 i pół roku.Gdybym nie miała takiej możliwości wzięłabym opiekunkę lub posłałabym do żłobka.

Co do takich sąsiadek- ja słucham ich tak uważnie,że nie potrafiłabym przytoczyć dokładnie ani jednego zdania,które usłyszałam.Tobie też to radzę.Bo po co zawracać sobie głowę tym co nie ciekawe i mało śmieszne?

10 Ostatnio edytowany przez adeline (2013-03-16 17:21:37)

Odp: po co nam córki?
nokiaaa napisał/a:

Otóż rodzimy dzieci, aby zajmowały się nami na starość.
"Przydałaby się córeczka. Kto kobietę zrozumie, jak nie druga kobieta. kto pieluchy mi na starość będzie zmieniał"

[...]
-Mąz jest po to, aby utrzymywac żonę.
-Córka jest po co, aby zajmowac się rodzicami na starosc.
-Nie pójde do pracy, nie zostawię dzieci żadnej obcej babie.

Oto wypowiedzi, ktore uslyszalam. Mam całkowicie inne zdanie. Odmienne. A wy?

Jestem przerażona egoizmem pewnych ludzi - ani słowa o pragnieniu dania życia nowej istocie, cudzie narodzin, miłości... Dziecko/mąż jako narzędzie którym ktoś się posługuje ( opieka lub pieniądze ). Mogę to szczerze powiedzieć - nienawidzę takich ludzi i ich klasycznego już tekstu : " nie chcesz mieć dzieci? a kto ci na starość szklankę wody poda".

Współczuję tym dzieciom takiej matki.

EDIT:

I nie miałam na myśli tego, że mąż czy dzieci nie powinni wspierać swojej matki / żony. Oczywiście, że powinni, ale  nie z obowiązku a z wsparcia ponieważ jest się rodziną.

11 Ostatnio edytowany przez nokiaaa (2013-03-16 18:33:46)

Odp: po co nam córki?

TA sąsiadka zajmowała się babcią, więc wie co to opieka nad starsza osobą.
Czy chciałybyście takiego życia dla własnych dzieci? takiego piekła?

12

Odp: po co nam córki?

niesamowite.. weszłam na wątek, bo miał taki zastanawiający tytuł..
poglądy bardzo wyrachowanej baby nam tu Autorka prezentuje. fuj! wink
gdzieś kiedyś słyszałam, że dzieci wychowujemy dla świata - nie dla siebie..
skoro ma taki podejście po co chodzi z nimi po lekarzach i inwestuje swój czas, skoro z założenia do niej to nie wróci - a pewnie przy takim przekazie (rozmowa za pewne odbywała się przy dzieciach - nie wróci..)

ale jeszcze jedno - jest też takie powiedzenie, że jak masz córkę to dostaw krzesło do stołu - znacie to?
coś w tym jest.. w sumie to kobiety są od pielęgnacji więzi. prawda?

13

Odp: po co nam córki?

Laura- jeśli dobrze zrozumiałam sąsiadka jest starszawą babą co to już dzieci odchowała i była u lekarza ze sobą:)

14 Ostatnio edytowany przez nokiaaa (2013-03-19 09:36:45)

Odp: po co nam córki?

Nie. Ma 31 lat i 2 dzieci: roczniaka i ośmiolatka. I mysli o trzecim. O córce.

15

Odp: po co nam córki?
nokiaaa napisał/a:

Nie. Ma 31 lat i 2 dzieci: roczniaka i ośmiolatka. I mysli o trzecim. O córce.

Ha, ha, ha! Zaskoczenie, że nie stara baba?

Zapewniam, że jest mnóstwo młodych kobiet, które myślą stereotypami.

16

Odp: po co nam córki?

Marena- nie znam żadnej młodej kobiety mającej takie poglądy.Za to znam nie dość,że starsze to jeszcze wsiowe kobiety,które w życiu niewiele ponad swoją wioskę i miasteczko,w którym robią zakupy widziały...

17

Odp: po co nam córki?

Hm powiem wam ze sama tak powiedzialam do swojego M w zartach ze nasza mala jak dorosnie to z nami zostanie ale dobrze wiemy oboje ze wyleci z gniazda tak samo jak moi synowie kiedy dorosna....moj 7letni Mateusz ostatnio jak z nim rozmawialam powiedzial tak Jak dorosne zostane mama z toba i bede ci pomagal....usmialam sie w duchu....Nie mam zamiaru zatrzymywac mojej trojki kazde pojdzie w swoja strone a ja bede miala czas dla siebie i przyjaciol Bede szczesliwa jak dzieci beda mnie odwiedzac

Znam kilka przypadkow gdzie dorosle dzieci zostaja przy rodzicach np moja siostra siedzi ze swoim facetem na wiuosce z jego rodzicami tak im lepiej jak uslyszalam nie chce im sie wyprowadzic bo gdzie ? po co?


Po co? po to zeby stanac na nogi a nie kurczowo trzymac sie tesciow mowie do niej

Znam tez taka rodzine gdzie maj a2 synow jedna corke wyprowadzila sie na swoje i rodzice nie moga jej tego wybaczyc ze ich zostawila z wielkim domem ogrodem i cala ta robota....bo ona wszystko przy nich robila

18

Odp: po co nam córki?

Ma równiez wykształcenie licealne, czyli wydaje się że osoba wykształcona. Mimo tego...

19

Odp: po co nam córki?

a ja  pewnie będę miała odmienne zdanie:)
sama jestem mama, moje dzieci to owoc wielkiej miłości, oddania, szacunku.Również jestem córka, moi rodzice starali sie jak umieli, dawali miłosc garściami, wspierali, miałam poczucie bezpieczeństwa, zrozumienia.
jestem zdania że gdy dorastamy,zakładamy własne rodziny, role sie trochę zmianiaja. To my powiniśmy wspierać swoich rodziców, pomagac im, nie zapominac o nich!!!
Myslę że ta "baba" o któej piszecie miała to właśnie na mysli. każdy z nas ma świadomośc że kiedyś będzie stary, nieporadny. Wtedy ucieszy nas każdy miły gest ze strony dzieci. Nie musi to być pomoc typowo materialna, ale zwykłe zainteresowanie, uwaga, chwila na wysłuchanie. ja nie wyobrażam sobie abym nie zajęła sie swoimi rodzicami, nie odwiedziła.
I jest jeszcze cos. Przez pokazanie dziecku że kochamy swoich rodzciów szanujemy ich uczymy tych małych ludzi szacunku i miłości do siebie samych!

20

Odp: po co nam córki?
ONA1977 napisał/a:

a ja  pewnie będę miała odmienne zdanie:)
sama jestem mama, moje dzieci to owoc wielkiej miłości, oddania, szacunku.Również jestem córka, moi rodzice starali sie jak umieli, dawali miłosc garściami, wspierali, miałam poczucie bezpieczeństwa, zrozumienia.
jestem zdania że gdy dorastamy,zakładamy własne rodziny, role sie trochę zmianiaja. To my powiniśmy wspierać swoich rodziców, pomagac im, nie zapominac o nich!!!
Myslę że ta "baba" o któej piszecie miała to właśnie na mysli. każdy z nas ma świadomośc że kiedyś będzie stary, nieporadny. Wtedy ucieszy nas każdy miły gest ze strony dzieci. Nie musi to być pomoc typowo materialna, ale zwykłe zainteresowanie, uwaga, chwila na wysłuchanie. ja nie wyobrażam sobie abym nie zajęła sie swoimi rodzicami, nie odwiedziła.
I jest jeszcze cos. Przez pokazanie dziecku że kochamy swoich rodzciów szanujemy ich uczymy tych małych ludzi szacunku i miłości do siebie samych!

'zmienianie pieluch' jest tym gestem, bo takiego sformułowania użyła, wszystko jasne:(

21

Odp: po co nam córki?

jesli zajdzie taka potrzeba to trzeba to zrobić

22

Odp: po co nam córki?

A kto będzie zmieniał pieluchy jej mężowi? Rozumiem, że synowie?

23

Odp: po co nam córki?

Nie mam córki i zapowiada się, że nie będę miała. Na bank nie zrobiłabym z niej niewolnika:(!

24

Odp: po co nam córki?

NOKIAAA  mi sie wydaje że jesli ja dobrze wychowasz i dasz duzo miłości to ona przyjdzie do ciebie nie dlatego ze musi, ale będzie chciała:) ja nie czuję sie niewolnica swoich rodziców , daje przy tym przykład moim dzieciom

25

Odp: po co nam córki?

Ona w temacie mówiąc: sąsiadka zakłada sobie hodowle dzieci, żeby sobie zapewnić opiekę na starość

26

Odp: po co nam córki?

wydaje mi się, że w ogóle to typ osoby roszczeniowej, która dając zawsze oczekuje coś w zamian.. są tacy, ale czy to dobrze wróży wychowaniu dzieci..

27

Odp: po co nam córki?

Wiekszosc osób ,które znam oczekuje ,ze dzieci ,a w szczegolnosic córki jesli takie posiadaja ,maja obowiazek zajmowac sie rodzicami na starosc.A poza tym zabawiac, i zaspakajac ich czesto wewnetrzne poczucie samotnosci.Tyczy sie to szczegolnie matek.Uwazam ,ze jest egoistyczne i toksyczne.Moja toksyczna matka od najmlodszych lat mojego zycia probowala dokonac tego zeby to ja był jej opiekunka.A pozniej wymagala zebym była na jej kazde zawołanie i spełniała jej oczekiwannia,ktorych oczywiscie nie spełniałam.O mały włos ja bym nie została taka matka.Dzisiaj wiem ,ze moja dorosła córka ma swoje zycie ,prawo do swoich wyborow i decyzji i jezeli bedzie chciala to sie mna zajmie ,jezelli nie to nie.Nie rodzi sie dzieci po to zeby zostawali opiekunami na nasze stare lata.Moga,ale nie musza.

28

Odp: po co nam córki?

a ja uważam ze toksyczne jest własnie takie myslenie że poświęcamy się dzieciom bezgranicznie i nie możemy nawet pomyslec o jakimkolwiek zainteresowaniu dziecka rodzicem.
To tak jakbyśmy dawali z siebie 100% i nie dostawali nic.. w żadnych relacjach nie jest tak ze my się poświecamy a druga strona łaskawie nasze zainteresowanie, opiekę odbiera..
To jest właśnie patologia. Myslenie w stylu nie musi, ma swoje życie, jak nie chce to nie jest "dziwne"
Nikt mi nie powie że siedząc w domu będąc starą schorowaną kobietą , oddając całe swoje życie dzieciom nie pragniemy zaintersowania!!
ja jestem dopiero na początku drogi wiele jeszcze musze sie nauczyć, ale dziś już wiem że moi rodzice sa dla mnie ważni, zawsze byli i beda w moim zyciu, zawsze będę sie o nich martwić i troszczyć i zapewniam Was że jeśli poświęcam im uwagę  i czas to nie zaniedbuję swojej rodziny .
Wielu starszych ludzi na siłę zaprzecza temu ze im zalezy, mówiąc często " nie to nie" ale w głebi serca są smutni, rozgoryczeni .. mam taki przypadek w rodzinie. Ciotka ma 3 dzieci, poświeciła im całe zycie, czy to dziwne że  teskni do tego aby dzieci się nią interesowały? aby czuła sie kochana i potrzebna?? dzieci potrafią nie zadzwonic do mamy tygodniami a ciotka własnie wychodzi z założenia " jak nie chcą to nie" a wiem ze płacze , chodzi przybita, ma dzieci i jakby ich nie miała .. gdyby zmarła nawet by nie wiedziały:(

29

Odp: po co nam córki?

Przyznam, że przeraża mnie podejście matek "poświęcam dziecku całe życie".

30

Odp: po co nam córki?

Jezeli ktos decyduje sie na dzieci to nie rozumiem tu słowa poswiecenie.Jakie poswiecenie ONA ,bo nie bardzo rozumiem?
To,ze rodzice zapewnili mi dach nad głowa i wykształcenie to jest poswiecenie? Czy raczej normalna rzecz? Masz prawo opiekowac sie swoimi rodzicami ,nikt Ci tego nie broni  i kochac i szanowac i nawet zyc ich zyciem zeby ich zadawalac.Jesli tylko jestes z tym szczesliwa to Twoj wybór.Ale nie uwazam sie za patologie nie chcac zajmowac sie swoja matka ,ktora uznala  mnie za swoja własnosc i umaiła sobie,ze urodzila mnie ,ale ja mam jej sie za to całe zycie  odwdzieczac...Zajmowałam sie nia wiele lat,jej chumorami ,fochami byłam niemalże na kazde zawolanie,sprzatalam ,bralam dla niej pozyczke z banku,pomagałam w wielu sprawach.A ona ciagle była niezadowolona,ciagle je było malo i mało i zle i zle....To ile tak mam sie jej odwidzieczac?Zycia mi zabraknie,niemalze polowe  zmarnowalam na przypodobanie sie jej.
Jestem matka dorosłej corki i nie wyobrazam sobie kazac jej byc wdzieczna za to ,ze ja karmilam ,ubieralam i dalam mozliwosc ksztalcenia.Urodzilam ja i kocham za to ,ze jest ,a nie za to ,ze ma spelniac moje oczekiwania.
Czytałam tu posty 45 letnich kobiet ,ktore sa tak pograzone w rozpaczy ,bo dzieci dorosły i ona nie ma co ze soba zrobic ,sa samotne i nieszczesliwe.To jest masakra.Jak juz tak mysli w tym wieku to co bedzie za 10 lat,jak dziecko nie zadzwoni to bedzie zapewne ataku serca dostawała.Wszystko zalezy od tego jak zyjemy i co mam w głowie .Znam osoby starsze i stare,które potrafia  cieszyc sie zyciem po mimo choroby i starosci.Jezeli relacje z rodzicami sa normalne to zapewniam Cie ,ze zaden rodzic nie bedzie musiał martwic sie o opieke czy dobre słowo na starosc.Jednak  byłabym daleka od oceniania osób,które nie wykazuje zainteresowania starszymi rodzicami,rozne sa powody.Ale nie zawsze jest to patologia.

31

Odp: po co nam córki?

MALINA  no własnie jesli sa normalne.Twoje widocznie od początku były toksyczne jesli tak sie to potoczyło.
Ja nie piszę o sytuacjach skrajnych takich jak szantaże rodziców, wymyslanie , i td..
ja tylko pisze o tym ze kłamstwem jest że rodząc dziecko mamy w głowie tylko jedną myśl " będę je kochała, dam jeść, wykształcę".
Nie każdy potrafi sie do tego przyznac że mamy dzieci równiez dlatego ze chcemy miec bliską osobę, wsparcie, osobę która nas będzie szanowała, kcohała, to jest transakcja wiązana jesli to tak można nazwac.
Moja mama zawsze mi mówiła że dziecko wychowuje sie dla ludzi nie dla siebie. Akceptowała moje wybory, szanowała moje zdanie, a jednocześnie"trzymała rękę na pulsie"  zawsze mogłam na nią liczyć i nie wyobrażam sobie aby jej zabrakło w moim zyciu. Moje dzieci uczę szacunku do babci, dziadka, jestem tez zdania że co dasz to odbierzesz..
i wręcz oburzają mnie osoby które piszą o swoich rodzicach że mają ich dośc, ze ciągle ględzą , wydzwaniają i ciogle czegoś cchą!!  jeszcze chwila a my mozemy byc taka babcią, która będzie tęskniła do potrzymania z arekę własne dziecko a ono bedzie nam groziło palcem i wywalała oczami z obrzydzeniem na nszaą nieporadość

32 Ostatnio edytowany przez nokiaaa (2013-03-20 20:25:49)

Odp: po co nam córki?

Zostałam z rodzicami, ale na każdym kroku przypominają mi, ze to ich dom. Mąz i ja przeglądamy katalogi z mieszkaniami, a po takiej gadce, od razu chce się wynieść. Pewnie buzie zamilkną gdy zostaną sami.
No ale do rzeczy. Mieszkamy, bo mieszkamy. Ja zajmuje się dzieckiem i męzem, dzieki podejsciu rodziców zaraz wyfruniemy na swoje. Za kilkanaście lat tak będę zajeta splatą kredytu i zobowiazaniami domowymi, że raczej czasu dla nich nie będzie.Gdyby nam nie przypominali, ze to ich dom, to może latwiej byłoby znaleźć nawet pól godziny wieczorkiem, wystarczyłoby zejść na parter.  I powiedz mi Ona, czyja to wina?

33

Odp: po co nam córki?
malina.m napisał/a:

Jezeli ktos decyduje sie na dzieci to nie rozumiem tu słowa poswiecenie.Jakie poswiecenie ONA ,bo nie bardzo rozumiem?
To,ze rodzice zapewnili mi dach nad głowa i wykształcenie to jest poswiecenie? Czy raczej normalna rzecz? Masz prawo opiekowac sie swoimi rodzicami ,nikt Ci tego nie broni  i kochac i szanowac i nawet zyc ich zyciem zeby ich zadawalac.Jesli tylko jestes z tym szczesliwa to Twoj wybór.Ale nie uwazam sie za patologie nie chcac zajmowac sie swoja matka ,ktora uznala  mnie za swoja własnosc i umaiła sobie,ze urodzila mnie ,ale ja mam jej sie za to całe zycie  odwdzieczac...Zajmowałam sie nia wiele lat,jej chumorami ,fochami byłam niemalże na kazde zawolanie,sprzatalam ,bralam dla niej pozyczke z banku,pomagałam w wielu sprawach.A ona ciagle była niezadowolona,ciagle je było malo i mało i zle i zle....To ile tak mam sie jej odwidzieczac?Zycia mi zabraknie,niemalze polowe  zmarnowalam na przypodobanie sie jej.
Jestem matka dorosłej corki i nie wyobrazam sobie kazac jej byc wdzieczna za to ,ze ja karmilam ,ubieralam i dalam mozliwosc ksztalcenia.Urodzilam ja i kocham za to ,ze jest ,a nie za to ,ze ma spelniac moje oczekiwania.
Czytałam tu posty 45 letnich kobiet ,ktore sa tak pograzone w rozpaczy ,bo dzieci dorosły i ona nie ma co ze soba zrobic ,sa samotne i nieszczesliwe.To jest masakra.Jak juz tak mysli w tym wieku to co bedzie za 10 lat,jak dziecko nie zadzwoni to bedzie zapewne ataku serca dostawała.Wszystko zalezy od tego jak zyjemy i co mam w głowie .Znam osoby starsze i stare,które potrafia  cieszyc sie zyciem po mimo choroby i starosci.Jezeli relacje z rodzicami sa normalne to zapewniam Cie ,ze zaden rodzic nie bedzie musiał martwic sie o opieke czy dobre słowo na starosc.Jednak  byłabym daleka od oceniania osób,które nie wykazuje zainteresowania starszymi rodzicami,rozne sa powody.Ale nie zawsze jest to patologia.

malina pamiętam jak dużo przeszłaś, Ona założyła w innym temacie historię osamotnionej cioci, rozumiem i jedną i drugą, malina jest rozgoryczona toksyczną babką i matką-ssawką, Ona jest zapewne dzieckiem kochanym, stąd jej przyszłe poświęcenie!każdy ma prawo wyboru, a do opieki też trzeba się nadawać, jeszcze 4 lata temu wnuczek zle traktował babcie-sąsiadke chorą na alzheimera-tzn szturchał, krzyczał, popychał, ale mają etykietkę dobrych dzieci" bo nie oddali do DPS". a ja się zastanawiam, po co brac sobie na sumienie takie czyny, skoro łatwiej oddać osobę tam gdzie nikt jej nie będzie poszturchiwał, co ciekawe chłopak jest swietnym męzem i ojcem, nie wiedzialam zeby krzyknął na swoją zone czy dziecko!więc po prostu nie nadawal sie do opieki!

34 Ostatnio edytowany przez malina.m (2013-03-20 20:39:25)

Odp: po co nam córki?

Dzieci nie maja zaspakajac naszej potrzeby miłosci czy samotnosci ,nie maja byc naszymi towarzyszami zycia .Od tego sa partnerzy,kochankowie,męzowi ...Takie myslenie jest chore.Dzieci sa odrębnymi istotami ,które czuja i mysla inaczej niz my ,nie ma dwojga ludzi takich samych .Dzieci maja prawo do swojej odrebnosci ,do swoich pogladów i do swoich wyborów (jak czesto odbiegajacych od oczekiwań rodziców)
Masz to szczescie ,ze "posiadasz" normalna rodzine -pisze szczescie ,bo znam wiele osob,ktore doswiadzczyły w dzieciństwie przemocy i psychicznej i fizycznej.I uwiesz mi moze warto przestac sie dziwc z powodu tych "złych" dzieci ,ktore nie kochaja swoich rodziców,albo nie chca miec z nimi nic wspolnego.Mam swiadomosc tego ,ze bede babcia i stara kobieta i to ,ze nie bede nikogo zmuszac do opieki nad soba ,jezeli nie wyrazi takiej checi.Nie uznaje zadnej tranzakcji wiazanej.Wykonuje zawód ,gdzie wiele okazuje empatii,wspolczucia i pomocy.Jednak nie dam sie wykorzystywac i krzywdzic nawet przez własna matke.I powiem Ci ,ze dostałą wiele pomocy od obcych ludzi ,bo matka moja nie zawahala sie mnie potraktowac w taki sposób,ze tej pomocy potrzebowałam .Dlatego nie potępiam nikogo,nie oceniam i nie bulwersuje sie roznymi zachowaniami ludzkimi smile
Obalam wszelkie streotypy typu;
Matka jest jedna,matke zawsze trzeba kochac i szanowac,matka to swietosc,i wiele innych,które ktos wymyslił do manipulacji drugiej osoby,ułatwiał sobie tymi sformułowaniami te manipulacje.Matka to człowiek,a nie ma ludzi idealnych.

Takze na koniec posumuwujac temat "po co nam córki? "
Moja odpowiedz brzmi :po to ,zeby pokzac im czym jest swiat ,dobro,miłosc ale i zlo oraz pozwolic im odejsc i aby mogły zyc według przekonań,własnego stylu,tak zeby nie krzywdziły innych.A ja bede najszczesliwsza matka jezeli moja córka bedzie wolna i szczesliwa. smile

35 Ostatnio edytowany przez ONA1977 (2013-03-20 20:50:12)

Odp: po co nam córki?
malina.m napisał/a:

a ja się zastanawiam, po co brac sobie na sumienie takie czyny, skoro łatwiej oddać osobę tam gdzie nikt jej nie będzie poszturchiwał, co ciekawe chłopak jest swietnym męzem i ojcem, nie wiedzialam zeby krzyknął na swoją zone czy dziecko!więc po prostu nie nadawal sie do opieki!

to się nazywa spychalszcyzna..i nie wiem co by się musiało stać, ile trzęsien ziemi abym ja sie na taki krok zdecydowała wzgledem moich rodziców
co to znaczy łatwiej oddać??? rodzic to nie ksiazka z biblioteki!! brak mi słów!!smutne to jest..
NOKIAAA najłatwiej byłoby aby każde młode małżeństwo mieszkało samo.. bez babć , dzoadków, rodziców. Wiem jaka jest sytuacja i jest to bardzo trudne.
dzis też zauważam  jeszcze jedną kwestie. Młodzi sa nastawieni na branie. Oczekują że matka czy babcia zajmie się dzieckiem , one polatają z kolezankami, posurfuja po necie 'odchamią się" .. a gdy taka babcia protestuje lub jest niedomyślna to już jest zła.

Gonimy za kasa, lepszym życiem , w wielu sytuacjach jesteśmy wmanipulowani nie zdając sobie  z tego sprawy. Tracimy coś bardzo cennego DOBRA TWARZ  , uważam ze telefon do rodzica  pomiędzy jedną a druga spłatą kredytu nie spowoduje że cokolwiek stracimy a wręcz odwrotnie

MALINA  tak jak pisałam wczesniej ja nie pisze o skrajnych patologicznych sytuacjach , o przemocy i td..  myslę ze wiele zalezy od naszego charakteru. Mój mąż pochodzi z rodziny gdzie  matka to osoba oziębła, podła, jej osoba to jedynie bół, cierpienia w umysłach jej dzieci. A wyobraz sobie ze pomagają jak umioeja, odwiedzają, spedzają razem swieta, robią zakupy , przychodzą.. a zaznały tyle zła i smutku ze moznaby obdzielić spora gromadkę dzieci

36

Odp: po co nam córki?
malina.m napisał/a:

Dzieci nie maja zaspakajac naszej potrzeby miłosci czy samotnosci ,nie maja byc naszymi towarzyszami zycia .Od tego sa partnerzy,kochankowie,męzowi ...Takie myslenie jest chore.Dzieci sa odrębnymi istotami ,które czuja i mysla inaczej niz my ,nie ma dwojga ludzi takich samych .Dzieci maja prawo do swojej odrebnosci ,do swoich pogladów i do swoich wyborów (jak czesto odbiegajacych od oczekiwań rodziców)
Masz to szczescie ,ze "posiadasz" normalna rodzine -pisze szczescie ,bo znam wiele osob,ktore doswiadzczyły w dzieciństwie przemocy i psychicznej i fizycznej.I uwiesz mi moze warto przestac sie dziwc z powodu tych "złych" dzieci ,ktore nie kochaja swoich rodziców,albo nie chca miec z nimi nic wspolnego.Mam swiadomosc tego ,ze bede babcia i stara kobieta i to ,ze nie bede nikogo zmuszac do opieki nad soba ,jezeli nie wyrazi takiej checi.Nie uznaje zadnej tranzakcji wiazanej.Wykonuje zawód ,gdzie wiele okazuje empatii,wspolczucia i pomocy.Jednak nie dam sie wykorzystywac i krzywdzic nawet przez własna matke.I powiem Ci ,ze dostałą wiele pomocy od obcych ludzi ,bo matka moja nie zawahala sie mnie potraktowac w taki sposób,ze tej pomocy potrzebowałam .Dlatego nie potępiam nikogo,nie oceniam i nie bulwersuje sie roznymi zachowaniami ludzkimi smile
Obalam wszelkie streotypy typu;
Matka jest jedna,matke zawsze trzeba kochac i szanowac,matka to swietosc,i wiele innych,które ktos wymyslił do manipulacji drugiej osoby,ułatwiał sobie tymi sformułowaniami te manipulacje.Matka to człowiek,a nie ma ludzi idealnych.

Takze na koniec posumuwujac temat "po co nam córki? "
Moja odpowiedz brzmi :po to ,zeby pokzac im czym jest swiat ,dobro,miłosc ale i zlo oraz pozwolic im odejsc i aby mogły zyc według przekonań,własnego stylu,tak zeby nie krzywdziły innych.A ja bede najszczesliwsza matka jezeli moja córka bedzie wolna i szczesliwa. smile

ile trzeba przejśc malina, aby chciec takiej wolności dla swoich dzieci! dużo musiałaś przejść!

37

Odp: po co nam córki?

Wiesz ONA łatwo Ci przychodzi generalizowanie.Mnie moja rodzina, miedzy innymi matka okradła.Musze w sadzie prosic o swoje ciezko zarobione pieniadze.Jestem niezalezna finansowo od ponad 20 lat.I 20 dałam sie wykorzystywac pod plaszczykiem słow:najwazniejsza jest rodzina. Wiesz bardzo czesto dzwonilam do swojej wiecznie sfrustrowanej matki.Jednakze w przeciwna strone to nie dzialalo,Matka rzadko to robila,a jezeli tak to z reguły po to zeby wyładowac na mnie swoja złosc.Nie byłam godna jej telefonów.I wiesz 20 lat zajmowalam sie swoja babka,pomagała,a ona ciagle mi mowiła co mi wolno ,a co nie (majac 40 lat) i mojej córce tez i jak jej powiedzilam ,ze mam tego dosyc juz nie wytrzymuje takiego zycia..To wiesz co mi powiedziala ,ze mnie poda na opieke społeczna ,ze ja maltretuje.wszystko na ten temat.na szczescie nie musze juz tego wszystkiego znosic.
Pozdrawiam smile

38

Odp: po co nam córki?
ONA1977 napisał/a:

[ Mój mąż pochodzi z rodziny gdzie  matka to osoba oziębła, podła, jej osoba to jedynie bół, cierpienia w umysłach jej dzieci. A wyobraz sobie ze pomagają jak umioeja, odwiedzają, spedzają razem swieta, robią zakupy , przychodzą.. a zaznały tyle zła i smutku ze moznaby obdzielić spora gromadkę dzieci

Jezeli czuje sie z tym szczęsliwy i faktycznie nie ma w sobie zalu ,złosci i poczucia krzywdy to ok.
Zapytaj kiedys jak  sie czuje jego wewnetrzne  skrzywdzone dziecko ,ktore ma w sobie? Czy dobrze sie czuje ze swoja matka ,jest odprezony ,szczesliwy i pełen radosci?
Zapytaj czy robi to w zgodzie ze soba?

39

Odp: po co nam córki?
nokiaaa napisał/a:

ile trzeba przejśc malina, aby chciec takiej wolności dla swoich dzieci! dużo musiałaś przejść!

Tak przeszłam wiele,mogłabym tu pisac godzinami,dzisiaj juz jestem szczesliwa i zaczełam nowe zycie.Dwa lata mnie kosztowalo pogodzenie sie z tym ,ze nie byłam i jestem kochana przez toksyczna rodzine.Dzisiaj wiem ,ze nic nie dzieje sie bez przyczyny,dzieki temu mogłam na szczescie przerwac łancuszek toksycznych matek w mojej rodzinie i dac wolnosc swojej córce .Pozno ,bo pozno ,ale dałam smile
Pozdrawiam Nokiaa

40

Odp: po co nam córki?

wiem jedno , dałby sie pokroic, posolić aby matka tylko  była ok
oczywiście że nie jest odpręzony , pamięta wszystko, wiele lat krzywd. jest DDA i sam wie ile kosztowało go wyciaganie ręki , która czesto była odtrącana. Sa tez takie dzieci, pomimo ze dorosłe to jednak naiwne i wierzące w cud. Niestety ta trauma za nimi ciągnie się przez całe życie
Wiem jedno. Do chwili jak nie nauczysz sie wybaczać to ciągle będzie ciebie to gryzło i sukcesywnie niszczyło.
całkiem mozliwe a nawet pewne że nie jest obiektywna , ponieważ mój dom rodzinny to miód w porównaniu z tym co przeszedł mój mąż i wielu mu podobnych. Dlatego może dla mnie jest to frustrujące jak słyszę że rodzice laski nie robią dając to czy tamto dzieciom .

41 Ostatnio edytowany przez malina.m (2013-03-20 21:47:48)

Odp: po co nam córki?

Wspolczuje Twojemu mezowi,zyc udajac ,ze wszystko jest ok.

Raczej nie wybacze swojej matce,ale wybaczyłam sobie ,ze pozwoliłam na to zeby mnie tak traktowala,razem z jej zboczonym mezem.
I bardzo jej wspolczuje,ze została teraz sama.Ale pracowala sobie na całe moje zycie.
Mnie to nie gryzie i nie niszczy,wręcz przeciwnie ciesze sie kazda chwila bez matki.Przerobilam juz swoje skrzywdzone dziecko.
A mowie o tym i bede mowila szczegolnie ludziom ,ktorzy mecza sie udajac ,ze wsystko jest dobrze ,ale nie daja sobie rady w obecnym dorosłym zyciu.Wybieraja za mezow alkoholikow,przemocowow,zdradzaja sie wzajemnie ,tłuka i nie szanuja.Warto zeby zajrzeli jak wygladalo ich dzieciństwo,Wszystko co w nim sie złego dzialo ma odbicie w zyciu dorosłym ,wpływa na nasze wybory i sampoczcie i choroby.

42

Odp: po co nam córki?

pomyliłas udawanie z wrażliwościa i czułoscią

43

Odp: po co nam córki?

Niech i tak bedzie  ONA  pomylilam:)
Nie wiem co czuje Twoj maz ,moge sie tylko domyslac.Ale to juz nie moja sprawa.
Pozdrawiam smile

44

Odp: po co nam córki?

tak, że reasumując .. smile
dzieci są po to, żeby je kochać.
co nie?

45

Odp: po co nam córki?

Ale coś w tym jest ze mlodych chowa sie na szczęściobiorców, tak że gdy pojawiają się problemy to wymiękkają. I nie mówię tu o dziadku w pampersach, ale nawet o alimentach, o bezrobociu.

46 Ostatnio edytowany przez Szarlot (2013-03-21 14:04:10)

Odp: po co nam córki?
ONA1977 napisał/a:

Wielu starszych ludzi na siłę zaprzecza temu ze im zalezy, mówiąc często " nie to nie" ale w głebi serca są smutni, rozgoryczeni .. mam taki przypadek w rodzinie. Ciotka ma 3 dzieci, poświeciła im całe zycie, czy to dziwne że  teskni do tego aby dzieci się nią interesowały? aby czuła sie kochana i potrzebna?? dzieci potrafią nie zadzwonic do mamy tygodniami...

A czy to nie dziwne, że skoro była taką cudowną matką, to dzieci same z siebie do niej nie dzwonią, tylko ona musi o to zabiegać?
Według mnie to jest dziwne i myślę, że dzieci się odsunęły, bo mają o coś żal.

U mnie jest tak - z moją Mamą się przyjaźnię, bo zawsze poświęcała mi dużo czasu, rozumiała mnie, rozmawiała ze mną, była super mamą, więc i dziś mamy fajne relacje. Dzwonimy do siebie, spotykamy się, wychodzimy razem. Nie ma czegoś takiego, że ktoś tęskni, bo ktoś nie dzwoni. Obie się po równo staramy i nie musimy o sobie zabiegać.
Natomiast z moim ojcem nie mam dziś kontaktu, nie piszę, nie dzwonię, choć mogłabym. Ale nie interesował się mną nigdy szczególnie, kiedy byłam dzieckiem. Nie było go, kiedy go potrzebowałam. Jako ojciec zawiódł na całej linii. Może nie umiał okazywać uczuć? ale co mnie, jako dziecko, to obchodziło? smile nie umie, to powinien się nauczyć.

I właśnie dlatego dziś, jako dorosła kobieta, nie mam z ojcem kontaktu i do tego nie dążę, a do kontaktu z mamą sama dążę i się przyjaźnimy. Rozumiesz różnicę?

Według mnie to, że dzieci Twojej cioci się od niej odsunęły nie wzięło się z kosmosu.

Jakoś trudno mi sobie wyobrazić, że cała trójka jej dzieci to banda bezdusznych potomków.
Myślę, że były w tej rodzinie jakieś fusy, problemy, konflikty, o których albo nie wiesz, albo nie chcesz przyjąć do wiadomości, że właśnie to może być przyczyną ich oschłych relacji, bo Tobie się nie mieści w głowie jak można się odsunąć od rodziców (tak wnioskuję z Twoich postów), więc nie chcesz starać się zrozumieć postawy kuzynów, tylko bezkrytycznie bronisz cioci - która jest tylko jedną stroną w tej sprawie.
Ciekawa jestem co by do powiedzenia w temacie miały jej dzieci, gdyby trafiły tu na forum...

47

Odp: po co nam córki?
Szarlot napisał/a:

U mnie jest tak - z moją Mamą się przyjaźnię, bo zawsze poświęcała mi dużo czasu, rozumiała mnie, rozmawiała ze mną, była super mamą, więc i dziś mamy fajne relacje. Dzwonimy do siebie, spotykamy się, wychodzimy razem. Nie ma czegoś takiego, że ktoś tęskni, bo ktoś nie dzwoni. Obie się po równo staramy i nie musimy o sobie zabiegać.

u mnie jest podobnie..
myślałam jeszcze o tym temacie i Szarlot wyraziłaś podobne do moich odczucia.
ja w zasadzie własnie bardzo cieszę się, że moje dzieci to córki, bo bardzo liczę na tą przysłowiową, ale i dosłowną, kobiecą solidarność.. że właśnie prędzej czy później będziemy dla siebie głównie rodziną, ale także przyjaciółkami. tak ja ja z moją mamą.

48

Odp: po co nam córki?

SZARLOT wiesz zastanawiałam sie nad tym czy moze coś się wydarzyło o cyzm nie wiem . jestem zaskoczona postawa jej dzieci.
Wcześniej pisałam o tym że ciotka to nie anioł, potrafi być uszczypliwa, nieomyslna. I tak jak sie nad tymz astanawiam nie nauczyła dzieci tego aby były troskliwe i td.
Ale ja nie pisze o jakiś mega częstych odwiedzinach, poświecaniu sie. Pisze o zwykłym ludzkicm odruchu jakim jest troska o druga osoba, najbliższą nam jednak. Pomagamy obcym, kompletnie czasem nam nie znanym a nie widzimy tego co mamy na swoim podwórku.
LAURAPALMER  a co masz na mysli pisząc o kobiecej solidarności córkami? szkodaże nie  możemy być pewni co pryzniesie nam życie, czy dobrze wychowamy dzieci. Nie ma szkół bycia rodzicem, czasami jak slepy we mgle błądzimy neistety .. oby tylko tych kretych i wyboistych dróg było jak najmniej

49 Ostatnio edytowany przez nokiaaa (2013-03-22 16:57:56)

Odp: po co nam córki?

Wiesz Ona moja własna siostra prosi mnie o opiekę nad jej synem, a mi przypomina się jak mi dokuczała, jak złamała mi palec. W to samo miejsce, bratowa, ktora nie jest blizsza od siostry. I jaki efekt? Tej drugiej wszystko, tamtej nic.
Widocznie coś się musialo stać. Jak było z wujem twoim? Moze coś się stało?
Moja babcia odmawia głosno różaniec odkąd pamiętam. Modli się, odwiedza święte miejsca. Narzeka na dzieci, że ją mają gdzieś. A mają za złe babci, ze dzieci były niewazne, ze nie zadbała o nic. Ze żadne z dzieci nie dostało od babci na szkołę, że tylko gospodarstwo. I dlaczego ją mają gdzieś?
Pomijam moralnośc babci-jest obrzydliwa. Potrafi naprzykład głośno dowodzić, że nasz kuzyn marek to nie dziecko wujka. Jest to syn kawalerski wujka, poza małżeński. Zrobiono testy, udowodniono. Wujek placil alimenty. Babka tymczasem dalej swoje. Nie jest wazne, ze zmarnowali matce marka zycie. A jak to wyglądało? Wujek chodził z dziewczyną, zaszła w ciążę. Z dzieckiem na reku plakala pod oknem, bo się na nią wypiął. Babka i dziadek gadali ze to nie jego.(Nie jego???Pierwszy stosunek z dziewicą zakończony ciążą) W końcu zrezygnowała, wychowała naszego kuzyna sama. Nie chciala wiecej zadnego faceta. Ma 44 lata i jest sama. To swietna dziewczyna, taka wartościowa. Ubiegły rok pracowalismy razem, przyznała się, że to ona. Gdy myślę o niej to jestem wściekła za nią. I może włąśnie takie grzechy mają na koncie rozżaleni, pochorowani starsi ludzie?Poczciwi dziadkowie-czy aby tak wygląda prawda?

50 Ostatnio edytowany przez Szarlot (2013-03-22 17:05:59)

Odp: po co nam córki?
nokiaaa napisał/a:

Pomijam moralnośc babci-jest obrzydliwa. Potrafi naprzykład głośno dowodzić, że nasz kuzyn marek to nie dziecko wujka. Jest to syn kawalerski wujka, poza małżeński. Zrobiono testy, udowodniono. Wujek placil alimenty. Babka tymczasem dalej swoje. Nie jest wazne, ze zmarnowali matce marka zycie...

Nie wierzę, niezła jazda! Szok! Skąd tacy ludzie się biorą? nie wiadomo czy się śmiać czy płakać...
Jakby mnie ktoś tak potraktował to też miałabym go gdzieś i co z tego, że to moja babcia, ciotka, czy jakaś rodzina.
Jak ktoś robi takie rzeczy, to się musi liczyć z tym, że ludzie się od niego odwrócą. A tylko chyba tak samo głupi jak on, zostaną przy nim i będą znosić takie świństwa.
Może jestem wyrodna, trudno wink ale ja bym od takiej rodziny umyła ręce i nie miałabym żadnych wyrzutów sumienia.

P.S: A tak z ciekawości. Ten kuzyn ma dziś jakiś kontakt z tym wujkiem, czyli swoim ojcem?

51 Ostatnio edytowany przez nokiaaa (2013-03-22 17:23:41)

Odp: po co nam córki?

To temat tabu w rodzinie. Ja dokładnie wszystkiego nie znam, znam tylko z opowiadań rodziców. No i matka marka się przyznała w tamtym roku. Zresztą nawet strach pisac na forum, zeby ktoś nie skojarzył faktów:(
Szarlot żebyś poznała tę laskę, aż nóż sie otwiera w kieszeni za taką niesprawiedliwośc. Jaki charakter, jaka wartościowa postać, jaka miła i ciepła. Tylko zraniona. Tak bardzo, że strach:(

52 Ostatnio edytowany przez nokiaaa (2013-03-22 17:27:34)

Odp: po co nam córki?

Wujek-był młody. Mial chyba ze 20 lat! Rodzice go podbuntowali: idź tam będziesz chował. A wiecie jak sie cała historia zakończyła w jego życiu? W ciągu następnego roku dochował się kolejnego dzidziusia, tym razem panna nie odpuściła(wioska lata 70te) i są razem do dziś. Mają czwórkę dzieci.

53

Odp: po co nam córki?

Ja wiem jedno nic sie nie dzieje bez przyczyny.
Nie oceniam ani tych którzy nie pomagaja ,ani tych ktorzy zostali sami na stare lata.
Całe swoje zycie pomagam innym i w zyciu prywatnym i w zyciu zawodowym.Ale nie pozwole na to zeby ktos pod zasłona starosci ,chorobczy swojej pozycji w rodzinie(roli) mnie krzywdził i wykorzystywał.Niczym sobie na to nie zasłuzylam. Wiecej dawałam niz brałam i moze to był bład.
Dlatego nie potępiajmy,bo sami mozemy zostac potępieni.
Kazdy ma prawo do swoich wyborów,a to ,ze u kogos rezonuje to ,ze nie utrzymuje kontaktu ze stara matka czy schorowana ciotka to jest tylko i wyłącznie jego.Cos jest w nim takiego ,ze nie jest w stanie przejsc nad tym do porządku dziennego;moze to byc wrazliwosc ,czułosc czy empatia.A  moze problem ,z ktorym sobie nie radzi i mysl o tym ze mogłby tak sie zachowac wzbudza w nim ,lek i strach przed ocena i krytka innych.
Nie wymagajmy zeby ktos robił cos wbrew sobie zeby zadowolic innych.Tak zostalismy wychowani ,ze myslenie o sobie to egoizm.A kazdy psycholog to powie ,ze egoizm -zdrowy to najwazniejsza rzecz w zyciu.Bez niego mnostwo ludzi choruje na serce ,na choroby umysłowe i popada w depresje.Ja nie daje zgody na robienie czegos wbrew sobie tylko po to zeby zadowolic kogos,a sama bede sie z tym wiła i gryzła podupadajac  na zdrowiu.Wszystkie złe emocje i uczucia do tego doprowadzaja.
Zyj i dac zyc innym smile

54

Odp: po co nam córki?
malina.m napisał/a:

Ja wiem jedno nic sie nie dzieje bez przyczyny.
Nie oceniam ani tych którzy nie pomagaja ,ani tych ktorzy zostali sami na stare lata.
Całe swoje zycie pomagam innym i w zyciu prywatnym i w zyciu zawodowym.Ale nie pozwole na to zeby ktos pod zasłona starosci ,chorobczy swojej pozycji w rodzinie(roli) mnie krzywdził i wykorzystywał.Niczym sobie na to nie zasłuzylam. Wiecej dawałam niz brałam i moze to był bład.
Dlatego nie potępiajmy,bo sami mozemy zostac potępieni.
Kazdy ma prawo do swoich wyborów,a to ,ze u kogos rezonuje to ,ze nie utrzymuje kontaktu ze stara matka czy schorowana ciotka to jest tylko i wyłącznie jego.Cos jest w nim takiego ,ze nie jest w stanie przejsc nad tym do porządku dziennego;moze to byc wrazliwosc ,czułosc czy empatia.A  moze problem ,z ktorym sobie nie radzi i mysl o tym ze mogłby tak sie zachowac wzbudza w nim ,lek i strach przed ocena i krytka innych.
Nie wymagajmy zeby ktos robił cos wbrew sobie zeby zadowolic innych.Tak zostalismy wychowani ,ze myslenie o sobie to egoizm.A kazdy psycholog to powie ,ze egoizm -zdrowy to najwazniejsza rzecz w zyciu.Bez niego mnostwo ludzi choruje na serce ,na choroby umysłowe i popada w depresje.Ja nie daje zgody na robienie czegos wbrew sobie tylko po to zeby zadowolic kogos,a sama bede sie z tym wiła i gryzła podupadajac  na zdrowiu.Wszystkie złe emocje i uczucia do tego doprowadzaja.
Zyj i dac zyc innym smile

prawda:(

55

Odp: po co nam córki?

ONA - jasne.. nic nie jest pewne, tym bardziej, że przecieram szlaki wychowania dwójki dzieci. wyważenie relacji, pielęgnowanie ich wzajemnego stosunku.. sama w tym jestem jak dziecko we mgle.
ale przecież wiem, że moja mama też była 'nowa w temacie'.. i dała radę. mimo, że były wyboje, to teraz dziękuję jej, że jest.
ona, mam nadzieję, też jest wdzięczna losowi. a pewnie powinna być po prostu dumna - z siebie smile

a a propos tego co pisze malina.m - jak najbardziej - nie jesteśmy po to, żeby spełniać oczekiwania innych.
jeśli tak zostaliśmy wychowani, to nasi rodzice są mądrzy i rozumieją nasze wybory.. jeśli sami to wypracowaliśmy - na terapiach, przez pracę nad sobą - to nasi rodzice są rozgoryczeni i myślą o nas jak o egoistach.

56

Odp: po co nam córki?

Po co mi córka?
Żeby być z niej dumna.
Jestem.

To cudowna, mądra, piękna, niezależna i kochająca kobieta.
To spełnienie moich marzeń.
Kobieta silna. Kobieta odważna. Kobieta wiedząca czego chce od życia. A przy tym czuła i wrażliwa.
I ja jestem jej matką...

57 Ostatnio edytowany przez nokiaaa (2013-03-24 09:50:04)

Odp: po co nam córki?

Musze opowiedziec ostatnie zdarzenie. A wiec moja  mama zachorowala na grype, przyszedl wekend a ojciec przebral sie w szlafrok i dolączył do grona chorych. W końcu się wyleżał i wyspał. Nie wierzę w jego chorobę, mam wrażenie że oszukuje. Bo stwierdzenie, ze mnie slabiej wzięlo do mnie nie dochodzi. wczoraj mamy siostra przyleciała z rosołem, a ja usłyszałam żale że nie przygotowałam dla chorych obiadu. Cóz. Myslę o obiedzie, gdzie mój synek ząbkuje i nie spałam 3 noc? Matka o nic mnie nie prosila, za to gorzkie wyrzuty czyni ze musza ludzie z zewnątrz przynosic obiady. Jak zwykle babcia mnie denerwuje najbardziej!!!
Sluchajcie dziewczyny nie obraza mnie to, ze mam im dac miskę zupy. Denerwuje mnie fakt, ze mój ojciec jak zabrakło gospodyni to nie moze wyjąć mięsa i tego obiadu sam zrobic. Gdyby matki zabrakło, to co ja mam mu odkurzac, sprzątac i prac? Co ciekawe jej bym pomagala, bo ona prędzej by pomogla niz on.
ojciec-sierota Bo ona tak go nauczyla? Nikt z zewnątrz nie zrozumie tego schematu, latwo jest oceniac po zbolałej minie mojego ojca. A jest to pxxxny egoista, który zawsze sobie ugotowal 2 jajka, zrobil 2 kromki. Nigdy nie pytal:czy ty tez chcesz, za to chetnie podjadał czyjes. mama zawsze robila wiecej,zeby sie ktos inny najadl...ojciec nigdy, za to wielkie wyrzuty byly ze ktos zrobil slodki deser, bo on jest diabetykiem...budyn bez cukru?
teraz w chorobie ciagle wspominam, jak mi mowili ze to nie nasz dom, ze to sprzedadzą. Jak spraszali chorych bratanków, mimo że mamy w domu niemowle. I powiem szczerze, choc powinnam to nie współczuję. niby rodzina-a szybciej pomoge obcym:(

Posty [ 58 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024