Przestała kochać po 4 latach? Muszę ją odzyskać. - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Przestała kochać po 4 latach? Muszę ją odzyskać.

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 10 ]

Temat: Przestała kochać po 4 latach? Muszę ją odzyskać.

Przepraszam że długi tekst ale chcę żebyście mieli w miarę dobry wgląd w sytuację. Jeśli ktoś chce pominąć historie mojej głupoty to pod krechą jest sedno sprawy.

O nas:
Ja mam 23, Ona prawie 21 lat. Poznaliśmy się 4 lata temu, Ona zakochała się we mnie od razu, zaimponowałem jej spontanicznością kiedy jeszcze byłem młody i pewny siebie. Nasz związek często nawiedzały kłótnie ponieważ oboje jesteśmy uparci i każde z nas lubi rządzić. Ale jakoś dotarliśmy się i generalnie było nam dobrze. Wspólni znajomi, wyjazdy wakacje, sex, szkoła studia. Zwyczajnie razem szliśmy przez życie.
Ja jestem typem człowieka który nie przepada za częstymi wypadami, lubię siedzieć w domu gdzie czuje się bezpieczny i generalnie jestem cichy. Ona natomiast lubi dużo mówić, jest energiczna, lubi być w towarzystwie i poznawać nowych ludzi. Jest inteligenta i dobrze wychowana.
Jednak czuje że zdominowałem nasz związek w tym sensie że częściej stawialiśmy na moim, bo faktycznie dużo czasu spędzaliśmy w domu, tv, pizza, komputer itd, ale też wychodziliśmy do ludzi. Myślałem że będziemy już zawsze razem (chyba to mnie zgubiło).

Wyboje:
Bardzo ją kocham, ma najpiękniejszy uśmiech na świecie, ale jak to w wielu związkach bywa, coś mi odjebało. Nie wiem co ja sobie myślałem, ale jakoś wydawało mi się, że skoro już wszystko ustaliliśmy, w sensie że jest nam razem dobrze rozumiemy się, mamy wspólne zainteresowania i planujemy przyszłość, to wszystko jest zajebiście. Gdzieś się pochowały namiętności, niespodzianki, wspólne robienie rzeczy, powiało nudą. Od jakiegoś roku wszystko zaczęło się psuć. Coraz częściej kłótnie. Postanowiliśmy żeby przestała brać tabletki antykoncepcyjne więc seks został odstawiony. Robiliśmy sobie dobrze rękami i było ok, ale po jakimś czasie przestało jej to wystarczać. Ja uważałem że seks w gumce to nie to samo. Stałem się nudny. Ona zaczęła dużo narzekać że zawsze oglądamy to co ja chce, jemy to co ja chcę, wychodzimy kiedy ja chcę. Ja nie brałem tego poważnie, uważałem że "e tam ględzenie, baby tak mają, przejdzie". Jej uśmiech już nie był w moich oczch najpiękniejszy na świecie, tylko stał się zwykłym uśmiechem...
Kilka miesięcy temu po długiej przerwie znalazłem pracę, niestety była to praca głównie na łikendy. Tak więc Ona nie miała czasu na tygodniu bo studia, a ja nie miałem czasu na łikendach. Ciężko mi było się przyzwyczaić do nowej pracy, a u niej zbliżała się sesja i coraz więcej nauki. Zaczęła się coraz częściej zastanawiać nad nami, co prawda nie mówiła mi tego, ale dawała jasne sygnały że jej dużo rzeczy przeszkadza, że nie pamiętam o rocznicach, nie kupię kwiatka, nie zaskoczę.

Ostatnia sprzeczka.
Jakieś miesiąc temu znowu mieliśmy nieporozumienie. Wyszła ze swoimi znajomymi. Mieliśmy układ że jeżeli wychodzimy gdzieś osobno to piszemy do siebie gdzie jesteśmy i co się z nami dzieje, tak żeby druga osoba się nie martwiła. Niestety nie zrobiła tego przez co się pokłóciliśmy. Traktowałem to jako kolejne nieporozumienie które sobie wyjaśnimy. Niestety...

Spotkaliśmy się. Chciałem wyjaśnić ta sytuację i pogodzić się. Jednak ona przyjechała z innym zamiarem. Poinformowała mnie że dużo się nad nami zastanawiała, że zbyt często się kłócimy, że jesteśmy jak stare małżeństwo i najwidoczniej nie pasujemy do siebie. Kiedy dotarło do mnie co się tak na prawdę dzieje to się rozkleiłem. To było dla mnie jak kubeł zimnej wody na łeb. Zaczęła mi mówić o wszystkim co robiłem źle, jak ją zaniedbywałem, a ja ją ciągle przepraszałem i płakałem. Zacząłem prosić żeby się zastanowiła, że ja to wszystko naprawię, że zrobię wszystko. Nie mogłem uwierzyć że kobieta którą kocham nie jest ze mną szczęśliwa i chce przekreślić nasz związek. Nie powiedziała mi wprost że mnie definitywnie zostawia bo chyba sama do końca nie wiedziała czy tego chce.

Nadzieja matką głupich... chociaż:
Postanowiłem że tego tak nie zostawię i będę walczył, że zrobię wszystko co w mojej mocy. Przemyślałem wszystko i zrozumiałem jak bardzo ją kocham i nie mogę jej stracić, byłem w fazie wyparcia - nie wierzyłem że to się dzieje naprawdę. Minął dzień może dwa, ułożyłem plan działania, zanim podjąłem jakiekolwiek kroki napisała mi że myśli o nas i nie chce tego wszystkiego przekreślać i żebyśmy dali sobie jednak szanse, tylko żebyśmy się razem starali. Myślałem że mnie rozjebie z radości, ogromny zastrzyk nadziei. Kupiłem kwiaty, porozmawialiśmy chwilę, obiecałem że nasz związek będzie lepszy. Poprosiła tylko o czas (teraz wiem że popełniłem błąd, dając jej czas na ponowne rozmyślanie).

Jeszcze tego samego dnia napisała mi że chce być ze mną szczera i uczciwa tak jak zawsze było w naszym związku. Zwierzyła się że wtedy kiedy się pokłóciliśmy, kiedy była ze znajomymi, to uległa jednemu facetowi i całowali się. Tłumaczyła że czuła się źle i na prawdę myślała ze to już koniec.
Pierwsza moją reakcją było "Co k...!? Poleciałaś w ślinę z jakimś kolegą kiedy formalnie byliśmy w związku? Dziewczyno po 4 latach coś takiego!?"
Jednak nie chciałem znowu wszczynać awantury, w tej chwili liczyło się tylko to, żeby mnie nie zostawiała. Więc przełknąłem to i stwierdziłem że to też moja wina, że zaniedbałem ją.

Tu mi przyszło do głowy o co może chodzić: Kiedy jeszcze było dobrze to kilkukrotnie mi mówiła że ona się nie chce jeszcze wiązać na stałe że jest jeszcze młoda i musi się wyszaleć. Właśnie... magiczne słowo "wyszaleć" co w języku dorosłych ludzi, doświadczonych co najmniej jednym związkiem, oznacza "sex, alcohol (drugs) and rock&roll" Może tak naprawdę nie chodzi o nasz związek, może to nie we mnie tkwi problem. Ja domator który najlepiej czuje się tylko z nią, Ona z kolei ma straszny głód do ludzi, do nowych wrażeń. Może o to najwyraźniej wszystko się rozbija. Stąd ta potrzeba wyszumienia się, spotkań ze znajomymi, wyjazd do przyjaciółki, ten pocałunek z kolegą...

W każdym bądz razie już wydawało mi się że robi się normalnie, wiadomości od niej zaczęły brzmieć jak dawniej, uśmiechała się, chciałem jej dać czas, nie chciałem naciskać. Jednak z każdym dniem znowu zaczynała myśleć o nas negatywnie. (i tutaj moja rada- z przerwy nigdy nic dobrego nie wynika). Zaczęła pisać że się waha, że nie wie co zrobić, nie chce żebyśmy się krzywdzili w związku.

Nie tracąc nadziei po kilku dniach znowu uderzyłem, kupiłem truskawki, podarowałem list. Niestety po jej zachowaniu, gestach i oczach nie wywróżyłem nic dobrego. W rozmowie wyznała mi że nie wie co czuje, że nie tęskni za mną, nie widzi nas za parę lat. Że czuje tak jakby coś z niej uleciało, że rozmawia jej się ze mną jak z przyjacielem, że chyba jest już za późno. Że dawała mi mnóstwo razy szanse i sygnały ale ja nie korzystałem. Zapewniała że dużo o tym już myślała i że lepiej będzie nam być na stopie przyjacielskiej. Że to nie jest miłość tylko przywiązanie...
Było fatalnie jednak ja karmiąc się cały czas nadzieją że zdołam ją odzyskać umówiliśmy się że ją porwę i porozmawiamy.

Na nasze spotkanie pojechałem przygotowany na najgorsze, ale chciałem poczekać na rozwój sytuacji. Na początku nie poruszaliśmy naszego tematu, rozmawialiśmy normalnie, żartowaliśmy. W restauracji miło spędziliśmy czas, było nam przyjemnie i luźno. Potem kupiliśmy piwka i wróciliśmy. Zaczęliśmy rozmowę, Ona wciąż nie wiedziała co z nami (albo raczej nie wiedziała jak to powiedzieć). Powiedziałem jej że myślę że jest młoda i nie do końca jeszcze wie czego chce, pogadaliśmy trochę o błędach jakie popełniliśmy. Powiedziała że nie czuje do mnie tego co kiedyś, mimo że by chciała bo czuje się przy mnie dobrze. Powiedziałem że zrobiła mi ogromne świństwo z tym lizaniem za plecami, rozumiała to i przyznała mi rację. Generalnie rozmowa była spokojna, szczera i na poziomie, jednak wciąż nie określiła się co do naszej przyszłości. Później odstawiliśmy nasz temat na bok, wciąż bardzo dobrze się czuliśmy przy sobie. Starałem się być jak kiedyś, oczarować ją i podrywać, wszystkie wspomnienia wracały, całowaliśmy się i przytulaliśmy, miałem wrażenie że jeszcze będzie chciała spróbować, że może się coś z tego rozwinie na nowo, ale niestety jak się po czasie okazało bliskość i pocałunki były tylko przyzwyczajeniem, które zostało po tych 4 latach. W każdym bądź razie spędziliśmy razem ten wieczór bardzo miło, skończyło się na tym że dam jej czas do namysłu bo to od niej wszystko zależy.

Po 2 dniach odpisała że nic z tego nie będzie, że coś jej mówi żeby do tego nie wracać. Że może gdyby była starsza to by patrzyła na to inaczej, że widzi we mnie przyjaciela i nic więcej. Po prostu coś z niej uleciało. Napisałem że rozumiem i szanuje to. Dziękuję za 4 wspaniałe lata, że żałuje że nam nie wyszło i życzę jej dużo szczęścia.

W tym momencie wygląda to na koniec końców. Jednak potem, gdy napisałem Jej że bylibyśmy szczęśliwą parą a ja myślałem że zdołam wszystko naprawić i że szkoda że nam nie wyszło, Ona napisała że ma ogromny mętlik w głowie, że ma świadomość tego że nie wie czy robi dobrze, że pamięta te wszystkie wspaniałe chwile razem ale patrzy też przez pryzmat tego jak było przez ostatni rok. Już powinienem dać sobie i Jej spokój, jednak jej wachanie mnie nakręca, wszystko mi mówi że popełniamy fatalny błąd rozstając się i nie dając sobie szansy.

_________________________________________________________________________________________________________________________________________________

Słuchajcie dziewczyny sytuacja generalnie wygląda tak że Ona nie wie co zrobić, czuje że się między nami skończyła ta magia. Dziewczyna ma ogromny mętlik w głowie. Boi się tego że jak da mi szanse to się skrzywdzimy, że poprawię się ale na chwilę. Boi się że jeśli damy sobie szanse to Ona już i tak nie poczuje do mnie tego co kiedyś. Rozmawiamy ze sobą i jesteśmy szczerzy, stąd wiem co czuje. Ma świadomość tego że było nam świetnie i że jestem wspaniałym facetem i obawia się że już może takiego nie spotkać, boi się też zostać sama. Ale nie tęskni za mną i sądzi że jest już za późno.

Ja natomiast mam świadomość tego jakim byłem nudnym samolubem, i potrzebowałem właśnie takiego kubła zimnej wody na łeb, żeby wszystko zrozumieć. Żeby pojąć że Ona jest dla mnie wszystkim co mam, że jest najinteligentniejsza, najpiękniejsza a jej uśmiech znowu jest najpiękniejszą rzeczą na świecie. Codziennie setki tysięcy mężczyzn popełniają ten sam błąd - przestają dbać o swoją kobietę.
Teraz kiedy widzę błędy jakie popełniłem i kiedy wiem co robić żeby być lepszym mężczyzną dla swojej kobiety i uszczęśliwiać ją i zdobywać każdego dnia, teraz myślę że mógłbym to naprawić.

Jednak boje się że jest już za późno. Jesteśmy umówieni na piwo żeby pogadać za ponad tydzień. Boje się ze do tego czasu zdąży się oswoić z myślą życia beze mnie. Ja natomiast chce ją przekonać że 4 letni związek zasługuje na drugą szanse, że na nic nie jest za późno. Będę chciał Ją przekonać do tego żeby dała nam szanse, żebyśmy spędzili jeszcze te wakacje razem. Jeżeli nic nie poczuje do mnie do tego czasu to nie będę miał do niej żalu i przynajmniej nie będziemy żałować że nie spróbowaliśmy, a nóż to był właśnie ten jedyny... ale jeśli nie da nam szansy to czuje że będę tego żałował do końca życia, bo to kobieta z którą chciałbym mieć dzieci i spędzić starość.


Co myślicie o całej sytuacji? Zdaję sobie sprawę że moje położenie jest fatalne. Ale jest tu dużo kobiet i chcę wiedzieć co mógłbym zrobić, żeby Ją przekonać do siebie, do tego że już nie będę jak stary pierdziel, a Ona nie pożałuje swojej decyzji. Proszę o pomoc.

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Przestała kochać po 4 latach? Muszę ją odzyskać.

Sorry za brak polskich znakow.
Jestem pewna, ze przez ˝ten tydzien˝ zadna kobieta nie bylaby w stanie zapomniec... O to nie masz sie co martwic. Kobiety sa raczej skomplikowane. Jesli mowi, ze ma mentlik w glowie, znaczy, ze kompletnie nie wie, co zrobic. Zawaliles. to fakt, ale moim zdaniem, skoro tego zalujesz, nie mozesz sie poddawac. Ona musi sie znowu do ciebie przekonac - powiedz jej, ze te twoje deklaracje nie sa tylko dlatego, ze cos straciles. Powiedz, ze wiesz, co ona sobie teraz mysli - ze znowu bedzie tak samo... Zdobadz ja na nowo. Skoro chce sie z toba spotykac, znaczy, ze cie nie przekresla, tylko sie boi, ze cos bedzie nie tak.

3

Odp: Przestała kochać po 4 latach? Muszę ją odzyskać.

Badz na miejscu, jeśli będzie potrzebowała kontaktu - jeśli nie, nie narzucaj się, bo to najgorsze, co możesz zrobić.
Ona musi pomyśleć.

4

Odp: Przestała kochać po 4 latach? Muszę ją odzyskać.

1. Powtórzę słowa jakie przeczytałam jakiś czas temu na forum: daj jej dobry sex a przestanie się zastanawiać.
2. Bądź mężczyzną. Ona się lizała z jakimś kolesiem a ty błagasz o jej spojrzenie... coś tu nie tak.
3. Nie jesteś nudny - tylko normalny (to wartość w dzisiejszych czasach). Więcej pewności siebie.

5 Ostatnio edytowany przez Artysta89 (2013-03-18 14:01:36)

Odp: Przestała kochać po 4 latach? Muszę ją odzyskać.

Coraz gorzej to widzę. Mija kolejny tydzień odkąd tkwimy w takim zawieszeniu. To znaczy Ona mi mówi że nic z tego nie będzie a ja Ją przekonuje że możemy się jeszcze zakochać. Normalny facet dałby sobie spokój, ale kiedy Ona mi pisze że nie wie czy dobrze robi, że ma mętlik, to mnie to nakręca, motywuje i robię sobie nadzieję.
Ale spójrzmy prawdzie w oczy... skoro mnie nie kocha to niby dlaczego miałaby nam dawać szanse...? Zwraca się do mnie jak do kolegi, dla Niej już jestem obojętny, o czym się zaczynam przekonywać. Jest młoda i chce się wyszaleć a nie dusić się w związku. Nie chce mnie tracić ale chce żebyśmy zostali przyjaciółmi (pewnie "friend zone"), jest samolubna.

Kocham Ją ale mam do niej ogromne pretensje. Patrząc wstecz wszystko zaczyna mi się rozjaśniać. Wtedy kiedy zaczęło się miedzy nami psuć, a Ona widziała że się ode mnie oddala i nie wyjdzie z tego nic dobrego... wtedy nic nie robiła. Zaczęła mnie jedynie testować i narzekać przez co tylko więcej się kłóciliśmy. Odkochiwała się, ja tego nie widziałem, a Ona zwyczajnie się temu przyglądała...
W rezultacie kiedy mi otworzyła oczy i szczerze wyrzuciła z siebie wszystko... to jest już za późno i mimo prób, najprawdopodobniej jestem na spalonej pozycji. O to mam do niej żal. Chyba jestem w fazie gniewu.

Napisałem jej niedawno dosyć długi tekst, jak ja to widzę. Napisałem że wciąż o nas myślę i staram się postawić w jej sytuacji, zrozumieć Ją. Wyjaśniłem że psuło się między nami głównie przez to że mieliśmy oboje trudny okres (nauka praca, brak seksu). Napisałem że nie ma idealnych związków, że mimo wszystko pasujemy do siebie, ja kocham ją za tamto sramto, ona mnie za tamto sramto itd. Napisałem jej że powinniśmy sobie dać szanse że oboje zajebaliśmy i po tylu wspólnych latach jesteśmy to sobie winni. Żeby się nie poddawać...
W ciągu kilku dni mamy się spotkać na piwie, porozmawiać...

W każdym bądź razie kiepsko to widzę i powtórzę... skoro mnie nie kocha to niby dlaczego miałaby nam dawać szanse...?

6 Ostatnio edytowany przez LyLy (2013-03-18 14:28:18)

Odp: Przestała kochać po 4 latach? Muszę ją odzyskać.

Niedawno pewnien chłopak miał podobny problem , zapraszam do lektury  http://www.netkobiety.pl/t50655.html
Udało mi sie jemu pomóc a mianowice czytajac o jego nagminnych staraniach wpadłam na pewnien pomysł oto moja wiadomość do niego:

,,Jeszcze mnie tak naszlo teraz w trkcie pisania .A moze zobacz co ona zrobi jak powiesz jej ze ,,dobrze , jak chce to niech odejdzie,, ,,ze szanujesz jej decyzje i tyle,, kochasz ja ale nie bedziesz jej trzymał na sile- mysle ze takim OBOJETNYM ZACHOWANIEM wiecej zdzialasz niz jak bedziesz za na latał, błagał itp.
Bo tak sobie mysle ze moze dziewczyna sie pogubiła i sama nie wie czego chce jak go kocha i jednoczesnie chce wolnosci. Jakby powiedziala ze go nie kocha to rozumiem , ale mysle ze jak troche odpuscisz i przestaniesz za nia latac, UDAWAJ ze zaakceptowałes jej decyzje. Moze moze... ona jednak zrozumie ze tego nie chce jak zobaczy Twoja obojetnosc.
wszystko zalezy od Ciebie czy potrafisz byc chwile dobrym aktorem.
Mysle ze to nie takie głupie, bardzo sie wczułam w Twoja sytuacje i mysle ze łatwo pisac odpusc sobie itp ale gdyby moj facet nagle wpadł na taki pomysl jak Twoja dziewczyna i wolnosci by mu sie zachcialo to chyba wolałabym zagrac ,,ze rozumiem,ze szanuje jego decyzje,, i ze sie zgadzam i tyle- bez zbednego okazywania uczuc (choc serce by mi pekało) , niz odrazu odpuscic,,

kolega z forum zrobił dokładnie tak jak mu poradziłam, ZAGRAŁ - ze wszystko rozumie, ze bardzo ja kocha ale przeciez nie bedzie jej trzymał na siłe. Udało mu sie byc dobrym aktorem smile odpisał po kilku dniach cytuje jego wypowiedz:

,,Ale wracając, zrobiłem tak jak poradziła LyLy , powiedziałem, że na siłę nie będę jej trzymał i że może odejść i że będę czekał..te kwiatki o które wybuchła taka afera, to był tylko dodatek..

Ale skończyło się... na pewno nie tak jak.. większość z Was, nas myślała. Przepraszała mnie, przepraszała za to co myślała, za to co mówiła. Powiedziała, że nie wyobraża sobie życia beze mnie, że nie chce być beze mnie, że nie potrafi już beze mnie funkcjonować, że mnie bardzo kocha, że chce ze mną być zawsze.

Mam nadzieję, że się już ułoży wszystko i ustatkuje tak jak być powinno, musimy porozmawiać, dojść do pewnych kompromisów, pewne rzeczy zmienić, ale to wszystko z czasem powinno przyjść samo.

Dzięki wielkie wszystkim, którzy starali się pomóc, którzy dorzucili swoje przysłowiowe trzy gorsze.

A szczególnie LyLy , która się zaangażowała i starała postawić jak najbardziej w mojej sytuacji ,,


Moja rada jest taka sama dla Ciebie, ZAGRAJ ze ok jak chce to niech idzie. Wiem ze to trudne i serducho bedzie CI pekac ale jak widac w takich sytuacjach krytycznych lepiej byc chwile zimnym, bez uczuc, ktory (niby) wszystko rozumie i ,,puszcza wolno,, niz latac za nia, prosic, blagac smile Mysle ze nie masz nic do stracienia?? Pytanie tylko czy potrafisz tak jak kolega o ktorym pisałam wyzej zacisnac zeby i zagrac ...

7

Odp: Przestała kochać po 4 latach? Muszę ją odzyskać.

Doskonale rozumiem co czujesz... Bo moje ''zawieszenie'' trwa już dwa miesiące. Byliśmy ze sobą prawie 6 lat. Powiedziałam, a raczej wykrzyczałam kilka zdań za dużo, obraziłam jego męską dumę, a on jest strasznie upartym człowiekiem. Wiem, że nadal do mnie coś czuje, tylko jest mu bardzo ciężko z tym co usłyszał, nie potrafi mi tego wybaczyć, a ja tak bardzo go kocham. Może Ty z męskiego punktu widzenia mógłbyś podpowiedzieć mi co mogę zrobić, jak go przekonać żebyśmy spróbowali jeszcze raz?

8

Odp: Przestała kochać po 4 latach? Muszę ją odzyskać.

LyLy, przeczytałem ten wątek ale chciałbym się Ciebie poradzić w mojej sprawie, tylko wolałbym nie rozpisywać się na forum a porozmawiać z Tobą prywatnie, byłaby taka możliwość?

9

Odp: Przestała kochać po 4 latach? Muszę ją odzyskać.

LyLy prosze odezwij sie sad potrzebuje Twojej pomocy sad

Posty [ 10 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Przestała kochać po 4 latach? Muszę ją odzyskać.

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024