przemoc w rodzinie - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 36 ]

1 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2013-03-11 10:14:41)

Temat: przemoc w rodzinie

Czy sa tu ofiary przemocy w rodzinie?
Jak tak to piszcie jak sabie radicie lub może jak sobie z tym poradziliscie, moze pomozecie mnie lub innym.
Opisujcie swoje historie.


Ja zaczne od siebie.
Z d. jestem od siedmiu lat na poczatku wszystko bylo ok, po okolo dwoch latach zaczol sie na demna znecac, gdz chcialam odejsc przepraszal a gdy toni pomagalo grozil ze sie zabije. Piec lat temu zamieszkalismy razem, a 11 miesiecy temu urodzila nam sie coreczka . Myslalam ze jak bedzie dzecko to sie zmieni ale sie mylilam. Teraz robi to wszystko na oczach malutkej . Zrozumialam ze musze odejsc ale nie wiem jak, grozi mi odebraniem dziecka.

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: przemoc w rodzinie

Niksa,jeśli nie będziesz chciała sama nic zmienić w swoim życiu,to żadna rada od nikogo Ci się nie przyda.W poprzednich postach opisałaś swoją sytuację,jeśli chcesz coś zmienić to pytaj-pomogę Ci jak bedę potrafiła.Ale Ty sama decydujesz o swoim życiu,pamiętaj.

3

Odp: przemoc w rodzinie

Groźbami ,że odbierze Ci dziecko absolutnie się nie przejmuj. Prawo w Polsce jest pod tym względem nieracjonalne i nie ma możliwości by sąd odebrał Ci dziecko.
Wynoś się stamtąd jak najszybciej. Masz gwarancję, że któregoś razu nie uderzy córki?
Czy wzywałaś kiedykolwiek policję gdy facet Cię bił? Masz obdukcję?

4 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2013-03-11 11:29:11)

Odp: przemoc w rodzinie

wczoraj jak mnie kopna to prawie glowy nie rozcielam


Feniks7 nawet nie wiem o co mam pytac, dojrzalam do tego aby zmienic swoje zycie tylko jak

5

Odp: przemoc w rodzinie

Niksa,powiem Ci jedno.Byłam bita,wyzywana,poniżana,izolowana od znajomych,gwałcona po nocach,duszona na oczach dzieci.mieszkałam z teściami i nawet palcem nie kiwneli żeby mi pomóc.Udawali,że nic się nie dzieje.
Musisz być silna choćby nie wiem co.Sama sobie nie poradzisz,opowiedz o Twojej rodzinie dlaczego na nich nie możesz liczyć(ja też nie mogłam na swoją liczyć).Podejrzewam,że nie masz pracy?Napisz coś więcej.Przed urodzeniem córeczki,gdzieś pracowałaś?
Jeśli chcesz mogę z Tobą popisać na ten temat i mam nadzieję,że Ci w czymś pomogę.

6

Odp: przemoc w rodzinie

Niksa współczuję Ci bardzo sad Wiem o czym piszesz bo mój ojciec znecał się nad mamą , a my z siostra na to patrzyłysmy i wierz mi zostaje takie coś w psychice na całe życie , jak masz gdzie uciekaj od niego daleko jak już nie ze względu na siebie to na dziecko , bo ono bedzie coraz starsze i będzie więcej rozumiało .
Ja mam w tej chwili ponad 30 lat i jak tylko słyszę że ktoś na kogos krzyczy to uciekam gdzie pieprz rośnie , bo sie boje że zaraz dojdzie do rękoczynów .
A nerwicę mam taka że niestety ale trzeba było szukać pomocy u specjalistów (bo teściowa dołożyła swoje trzy grosze do mojego i tak lichego stanu) .
Do dzisiaj mam przed oczami jak ojciec leje mamę tylko dlatego że spóźniła się chwilkę z pracy bo były imieniny kolegi , a ja na kolanach Go prosze tatuś nie bij mamusi . Na szczęście to był ostatni raz , bo tak mamę pobił że po nocy biegałam i szukałam lekarza (miałam może 13lat) bo z mamą było bardzo źle . Wtedy dopiero do akcji wkroczyła babcia wyrzuciła Go z domu i skończyły się awantury. Choć długo jeszcze wyzywał mame na ulicy od ku** itp. jednak my jako dzieci miałyśmy spokój .

7

Odp: przemoc w rodzinie

Mnie mój ojciec alkoholik robił nacięcia żyletka na nodze w każde urodziny.
Bil tez i moja mamę.

Odeszła od niego, jak miałam 5-6 lat.

Do dzisiaj śnią mi się koszmary, mimo tego, ze chodziłam na rożne terapie i moje dzieciństwo od dawna nie jest dla mnie tematem tabu.

Dla dobra dzieci, Autorko, odejdź od tego bydlaka.

8 Ostatnio edytowany przez Joga (2013-03-11 13:32:45)

Odp: przemoc w rodzinie

Niksa rozmawiając na forum nie zmienisz swojego życia!!!!!!! Zrobi Ci się trochę lepiej słyszysz słowa otuchy, ktoś się ulituje i ..... trochę lepiej się poczujesz i znów wjedziesz na utartą ścieżkę!!!!!! Znikaj stąd!

Zadzwoń na niebieską linię tam powiedzą co masz zrobić krok po kroku, mają psychologa i prawnika, pouczą jak zbierać dowody i jak zabezpieczyć siebie i dziecko, co zrobić żeby wygrać walkę z mężem.

Zdecyduj czy chcesz naszego współczucia czy rzeczywistej i realnej zmiany życia, zmiany której musisz dokonać SAMA!

http://www.niebieskalinia.pl/

Następny Twój post ma być informacją co zrobiłaś, żeby zmienić życie Twoje i dziecka, jeśli napiszesz coś w podobnym jak dotychczas tonie to znaczy że jednak bardziej wolisz lanie niż spokój i szacunek
Jeśli chcesz napisz na priv, poszukam jakiegoś ośrodka pomocowego w Twojej okolicy.

9

Odp: przemoc w rodzinie

Jeśli nie dla siebie, to dla dzieci to zrób i poszukaj domu samotnej matki. Na pewno pomogą w najbliższym Centrum Pomocy Rodzinie.

10

Odp: przemoc w rodzinie

Przepraszam,że to powiem ale dla mnie niebieska linia to fikcja,zwłaszcza w mniejszych miejscowościach.Na policji miałam założoną niebieską kartę,policjanci dość błache mają podejście do takich kobiet,niejednokrotnie sugerowali,że mnie zawiozą radiowozem z dziećmi do jakiejś koleżanki,żeby przenocować niż zabrać sprawcę chociażby na izbę wytrzeźwień.A taka roztrzęsiona kobietka nie potrafi myśleć racjonalnie.Z poradni dla ofiar przemocy korzystałam 4 lata i polecam.Niektóre kobiety są zawiedzione taką instytucją,bo spodziewają ,że poradnia za nich wszystko zrobi,a tak to nie działa.Chodziłam na grupę,każda kobieta mówiła o sobie,o swoich sprawach,co z tym chcą zrobić.Uczyłam się nie tylko na swoich błędach,ale na błędach tych kobiet.Korzystałam z porad adwokata,ale działać musiałam sama.
Niksa też uważam,że powinnaś poszukać w okolicy Poradni Leczenia Uzależnień.Korzystając z niej staniesz na nogi,a w razie walki o dziecko,to będzie Twój atut,że szukałaś ratunku dla swojej rodziny,dla siebie samej.
Mieszkania socjalne,ośrodki dla samotnych matek,nawet zapomogi dla takich kobiet jak my,to dla mnie teoria.Musisz być twarda i sama dążyć do lepszego życia,nie poddawaj się.Mi sie udało to i Tobie się uda.

11 Ostatnio edytowany przez Joga (2013-03-11 15:24:48)

Odp: przemoc w rodzinie
Feniks 7 napisał/a:

Przepraszam,że to powiem ale dla mnie niebieska linia to fikcja,zwłaszcza w mniejszych miejscowościach.Na policji miałam założoną niebieską kartę,policjanci dość błache mają podejście do takich kobiet,niejednokrotnie sugerowali,że mnie zawiozą radiowozem z dziećmi do jakiejś koleżanki,żeby przenocować niż zabrać sprawcę chociażby na izbę wytrzeźwień.A taka roztrzęsiona kobietka nie potrafi myśleć racjonalnie.Z poradni dla ofiar przemocy korzystałam 4 lata i polecam.Niektóre kobiety są zawiedzione taką instytucją,bo spodziewają ,że poradnia za nich wszystko zrobi,a tak to nie działa.Chodziłam na grupę,każda kobieta mówiła o sobie,o swoich sprawach,co z tym chcą zrobić.Uczyłam się nie tylko na swoich błędach,ale na błędach tych kobiet.Korzystałam z porad adwokata,ale działać musiałam sama.
Niksa też uważam,że powinnaś poszukać w okolicy Poradni Leczenia Uzależnień.Korzystając z niej staniesz na nogi,a w razie walki o dziecko,to będzie Twój atut,że szukałaś ratunku dla swojej rodziny,dla siebie samej.
Mieszkania socjalne,ośrodki dla samotnych matek,nawet zapomogi dla takich kobiet jak my,to dla mnie teoria.Musisz być twarda i sama dążyć do lepszego życia,nie poddawaj się.Mi sie udało to i Tobie się uda.

Feniks 7 jeśli chodzi o ten temat to akurat masz "doświadczenie" (czytałam bloga, podziwiam Cię)
Nie wiem z jakiego regionu jest autorka wątku u mnie w okolicy jest taki ośrodek dla ofiar przemocy i tam oferują pomoc realną - wiem bo próbowałam pomóc znajomej  - ale nie skorzystała niestety, bo jak to najczęściej bywa u kobiet wspóuzależnionych i ofiar przemocy.
Wyrwanie się z tego "kręgu przemocy" jest trudne, najtrudniejsze to podjąć decyzję wykonać pierwszy krok i konsekwentnie dążyć do celu. Co do policji rzeczywiście w małych miastach jest źle, a kiedy mąż jest kolegą policjanta to już w ogóle porażka.
Dziewczyna albo zacznie działać już albo zostanie i co jakiś czas będzie miała takie "zrywy" że chce odejść, pogada, ulży jej się i zostanie i tak w kółko.......
Napisz skąd jesteś na forum, na priv, postaramy się pomóc ale musisz działać, gadanie niczego nie zmieni. To równia pochyła na końcu której może być nawet śmierć.........

12

Odp: przemoc w rodzinie

Niksa masz pomoc już nie jednej,ale dwóch chętnych osób.JOGA rozumie to i też wyciąga do Ciebie rękę.Musisz tylko chcieć.Będziesz miała wachania nastroju,dlatego powinnaś korzystać z poradni.Ale jak już coś postanowisz to nie daj się nabrać na ciepłe słówka i obietnice,bo potem uderzy z podwójną siłą i do końca życia będzie ćię poniewierał i córkę.To jest psychol.Ja jestem z woj.pomorskiego,ze względu na to jak miałam nikogo nie zostawię w potrzebie,kilku osobom udalo mi się pomóc,wyszły z tego.Tylko nie każdy chce tej pomocy.
Niksa nie jesteś sama..są chętni do pomocy,tylko musisz chcieć.
Wczoraj widziałam urywek w telewizji,ze kobiety zrobiły protest maltretowanych kobiet.Takich jak my są miliony.

13

Odp: przemoc w rodzinie

Mam 22 lata nie mam skonczonej szkoly, nie mam pracy ani nie pracowałam nigdy.
On uważa że jestem jego własnością, że powinnam robić to co on mi każe, a jeśli się sprzeciwie to mnie wyzywa, kłóci się, za każdym razem powtarza że on mnie utrzymuje że jestem darmozjadem, jestem nic nie wartą gruba świnią. Jego rodzina wie o wszystkim ale udają lub nie chcą wiedzieć. Nie daje rady już psychicznie całe dnie płacze, nic mi się nie chce.
Co do mojej rodziny ja nikogo nie obchodzę oni przejmują się tylko sobą i swoimi problemami.
Ja nie lubie mówić o swoich uczuciach zawsze byłam zamkniętą osobą, ale teraz już mnie to wszystko przerasta nie daje rady, boje się że coś sobie zrobie, zawsze postępuje bardzo impulsywnie, z tego powodu czasem boje sama siebie.
Próbowałam już kilka razy uciekać ale nie mam gdzie do kogo, do domu samotnej matki też nie jest się łatwo dostać, nie mam gdzie szukać pomocy w moim mieści bo jest to bardzo małe miasto.

14

Odp: przemoc w rodzinie
niksa napisał/a:

Mam 22 lata nie mam skonczonej szkoly, nie mam pracy ani nie pracowałam nigdy.
On uważa że jestem jego własnością, że powinnam robić to co on mi każe, a jeśli się sprzeciwie to mnie wyzywa, kłóci się, za każdym razem powtarza że on mnie utrzymuje że jestem darmozjadem, jestem nic nie wartą gruba świnią. Jego rodzina wie o wszystkim ale udają lub nie chcą wiedzieć. Nie daje rady już psychicznie całe dnie płacze, nic mi się nie chce.
Co do mojej rodziny ja nikogo nie obchodzę oni przejmują się tylko sobą i swoimi problemami.
Ja nie lubie mówić o swoich uczuciach zawsze byłam zamkniętą osobą, ale teraz już mnie to wszystko przerasta nie daje rady, boje się że coś sobie zrobie, zawsze postępuje bardzo impulsywnie, z tego powodu czasem boje sama siebie.
Próbowałam już kilka razy uciekać ale nie mam gdzie do kogo, do domu samotnej matki też nie jest się łatwo dostać, nie mam gdzie szukać pomocy w moim mieści bo jest to bardzo małe miasto.

Rozumiem Twój strach ale szansę na zamianę życia masz jedną. Chcesz na zawsze pozostać z nim? Pamiętaj, że to równia pochyła a nie constans...........będzie gorzej, będzie bił mocniej, częściej, będzie znajdował coraz bzdurniejsze powody, teraz masz szansę jedną na milion, jesteś młoda masz TYLKO 22 lata całe życie przed Tobą.
Dom samotnej matki trudno jest się dostać ale nie jest to niemożliwe, napisz na priv postaram się taki załatwić, już raz mi się udało smile Gdzie mieszkacie, wynajmujecie mieszkanie? Mąż pracuje, będzie płacił alimenty na dziecko może też na Ciebie, dostaniesz pomoc z MOPS, są organizacje które pomagają, nie zostaniesz sama. Jedno się zmieni, będziesz miała święty spokój, będziesz bezpieczna i na pewno dasz radę!
Dziewczyno na razie tylko mówisz ale niczego jeszcze nie zrobiłaś, najtrudniejszy jest pierwszy krok później już jest łatwiej, uwierz w ludzi bo nie mieszkasz na bezludnej wyspie! i rusz tyłek! To się samo nie skończy on się nie zmieni. Może Cię zabić, może okaleczyć, co wtedy stanie się z dzieckiem??

15

Odp: przemoc w rodzinie

Niksa.Skąd ja to znam..
Zawsze jest jakies wyjście z sytuacji.Mój tata był alkoholikiem,gdyby nie mama nic by ze mnie i siostry nie było,niestety z tatą nie zrobiła porządku.Zmarła na zawał w wieku 54 lat(życie ją dobiło).Pomyśl jakiego meża ja sobie wybrałam?Psychopatę,który mną tak zmanipulował,że świata poza nim nie widziałam,dopóki z nim nie zamieszkałam po ślubie.To otwiera oczy(moje się otworzyły po kilku latach)...Ty nie masz z nim ślubu,to plus w Twoim przypadku.
Proponuję Ci,żebyś znalazła w internecie ośrodek,który Ci pomoże(ja dojeżdżałam 40 km)raz w tygodniu,lub raz na 2 tygodnie w zależności od zmian w pracy,ilości pieniędzy w portfelu(bo na życie to raczej nie dostawałam pieniedzy od eks męża,wydzielane 500zł na opłaty jak się zbuntowałam).
Podejdź do Twojej mamy,pogadaj z nią w cztery oczy,powiedz,że jesteś na skraju załamania,wyrzuć to z siebie jak jest naprawdę(ja się wstydziłam przyznać,a moja mama idealizowała jedynego zięcia).Jest matką powinna Ci pomóc,jeśli nie to sie nie załamuj,bynajmniej będziesz wiedzieć,że w tym kierunku zrobiłaś wszystko.
Podejdź do Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej,powiedz w jakiej sytuacji jesteś.Zwrócą Ci koszty podróży jak bedziesz korzystała z terapii dla ofiar przemocy.Spytaj na jaką pomoc możesz liczyć,powiedz otwarcie,że boisz się ,że on Cię może zabić w szale.Nie masz pracy,może Ci pomogą na początek finansowo,spytaj o mieszkanie socjalne,jak Ci odmówią też sie nie załamuj.Może na początek Twoja rodzina Ci pomoże,jeśli nie, licz na siebie.Podejdź na posterunek policji,spytaj co miałabyś zrobić w swojej sytuacji.Może zdecydujesz się na zeznania przeciwko niemu,będzie miał sprawę o znęcanie(pomyśl o świadkach scen,popytaj sasiadów czy by się zgodzili zeznawać),nie pójdzie siedzieć,ale dostanie w zawiasach,może po tym sie wystraszy...?Jak coś sie stanie idź na obdukcję,to kosztuje niestety,jak nie będziesz mogła iść do sądowego,to idź do lekarza rodzinnego i twardo powiedź ,że pobił Cię Twój chłopak,że ma to opisać w kartotece to też sie liczy,nie daj się zbyć!Moją obdukcję mój mąż i jego matka spalili,żeby pozbyć się dowodów(chowaj takie rzeczy).Pomyśl o jakiejś koleżance,może ktoś kogo sie kompletnie nie spodziewasz Ci pomoże.Przede wszystkim mów otwarcie jak masz,nie wstydź się,bo potem będzie Ci trudno udowodnić cokolwiek...Niksa musisz sie odważyć,żeby normalnie żyć.Potem pomyślisz o pracy,cokolwiek,żeby nie być od Tego idioty zależna.

16

Odp: przemoc w rodzinie

...i skorzystaj z pomocy JOGI.Dziewczyna ma głowę na karku i potrafi coś załatwić...a nie tylko gadać.Niksa teraz Twoja kolej na decyzję.Pamiętaj jednak,że jak raz odmówisz,potem będziesz postrzegana za osobę niezdecydowaną,która nie chce zmian...i ludzie już nie bedą tacy chętni do pomocy.

17 Ostatnio edytowany przez Joga (2013-03-12 11:41:34)

Odp: przemoc w rodzinie
niksa napisał/a:

Próbowałam już kilka razy uciekać ale nie mam gdzie do kogo, do domu samotnej matki też nie jest się łatwo dostać, nie mam gdzie szukać pomocy w moim mieści bo jest to bardzo małe miasto.

Niksa żadna z nas nie namawia Cię żebyś się spakowała i wyszła z małym dzieckiem "donikąd" musisz zacząć planować i myśleć. Wyobraź sobie swoje życie za 10 lat, widzisz siebie szczęśliwą? Musisz zacząć podejmować decyzje świadomie, kalkulować, oceniać ryzyko. W ośrodku pomogą Ci poukładać życie na nowo, dostaniesz pomoc prawną oraz pomoc psychologa. jedyne co musisz zrobić to podjąć decyzję i przestać się bać, że sobie nie poradzisz

Powinnaś chyba coś przeczytać:
http://terapiaprzezpisanie.blogspot.com/p/ja-i-socjopata-ukad-prawie-idealny.html

18

Odp: przemoc w rodzinie

Wy myślicie że ja nic nie robiłam nie szukałam pomocy to sie grubo mylicie, chodzilam gdzie mogla pogadali i tyle a ja mam dosc chodzenia i sie proszenia, ale nie moge pojechac do innego miasta szuka pomocy przedewszystkim bo by sie domyslil a po drugie brak kasy. napisalam tu bo szukam innego sposobu na ucieczkie , mam dosc urzednikow pipszonych oni tylko potrafia gadac a to mi nie pomoze.

19

Odp: przemoc w rodzinie

Najlepszym jak dotad rozwiazaniem dla mnie to popwiesic sie

20

Odp: przemoc w rodzinie

joga juz to czytalam

21

Odp: przemoc w rodzinie
niksa napisał/a:

Najlepszym jak dotad rozwiazaniem dla mnie to popwiesic sie

a co z dzieckiem , zostawisz temu tyranowi ?

22 Ostatnio edytowany przez Joga (2013-03-12 13:16:32)

Odp: przemoc w rodzinie
niksa napisał/a:

Wy myślicie że ja nic nie robiłam nie szukałam pomocy to sie grubo mylicie, chodzilam gdzie mogla pogadali i tyle a ja mam dosc chodzenia i sie proszenia, ale nie moge pojechac do innego miasta szuka pomocy przedewszystkim bo by sie domyslil a po drugie brak kasy. napisalam tu bo szukam innego sposobu na ucieczkie , mam dosc urzednikow pipszonych oni tylko potrafia gadac a to mi nie pomoze.

Tak, myślę, że nic nie zrobiłaś bo pomiędzy robić a zrobić jest zasadnicza różnica.
Zacytuję za Wielokropkiem i myślę, że się nie obrazi:

Jeśli ktoś chce, znajdzie sposób.Jeśli ktoś nie chce, znajdzie powód.

Może od innej strony: Jakiej pomocy oczekujesz?

Niksa nikt Ci nie podsunie gotowego rozwiązania, i nikt nie podejmie za Ciebie decyzji. Sama się w to władowałaś sama musisz się teraz wygrzebać, pytanie tylko czy tego naprawdę chcesz, czy w ogóle wiesz czego chcesz. A co do "proszenia się" niestety ale jeśli oczekujesz pomocy musisz o nią poprosić ale trzeba robić to skutecznie. Dzwoniłaś na niebieską linię ? powinnaś zacząć od tego, jeśli nie możesz wyjechać do innego miasta.

23

Odp: przemoc w rodzinie

Niksa niestety w takich sytuacjach dumę trzeba schować w kieszeń, bo inaczej nikt nam nie pomoże.Myślisz ,że mi wstyd nie było.Na zewnątrz ludzie postrzegali nas jako idealną parę,do kościółka razem,na zabawę razem,a w domu w piernicz...Wstyd mi było,ale za to ,że taka głupia jestem,że to znoszę.Myślisz,,że nie myślałam o samobójstwie?Ale dzieci miałam,ich w tym bagnie nie mogłam zostawić-rozumiesz?
Wiem,pomyślisz pewnie , dobrze jej sie gada, bo już ma to za sobą.Największe piekło się zaczęło jak odeszłam-dlatego musisz psychicznie stanąć na nogi i sie nie poddawać.To potrwa miesiące,może lata zależy co postanowisz,ale zacznij od czegoś.Od małego kroku,nie pozwól się gnoić przez niego.Odejdź,póki nie wybił Ci zębów,nie połamał kości,uderzy Cię w glowę-możesz mieć padaczkę od tego lub jakąś chorobę psychiczną po latach.Uwierz mi w poradni napatrzyłam się dość na takie kobietki.Moja sąsiadka utopiła się w rzece mimo,że już nie mieszkała z mężem,od tego bicia po głowie nie wytrzymała,choć ciągle powtarzała,że jest szczęśliwa...NIKSA weź się w garść i przemyśl to.Jesteś młodziutka,całe zycie przed Tobą i jesteś odpowiedzialna za swoją córkę!

24

Odp: przemoc w rodzinie

niksa: ja byłam ofiarą przemocy domowej 12lat, też urodziłam dziecko i też myślałam że będzie lepiej ale nie było za każdym razem było gorzej a ja zawsze się  bałam że nie dam rady sama bo przecież z czego utrzymam dziecko i siebie nawet ze dwa razy go zostawiłam ale głupia wracałam i zawsze było gorzej... jednak po tych 12 latach odważyłam się zostawiłam i zaczęłam nowe życie nie było łatwo bo musiałam chodzić do MOPSu prosić o pieniądze na życie musiałam znosic ex błagania o powrót ale nie dałam się!!! cieszę się że z tego uciekłam a bardzo pomogły mi terapie na grupie wsparcia na którą chodziłam , potem nawet znalałam faceta który mi pomagał finansowo i duchowo.. uwierzyłam w siebie!! i teraz czytając Twój wątek czytam dosłownie swoją historię i widzę siebie tą która się bała i tak jak ty słuchałam że zabierze mi syna że se nie poradzę i takie tam a jednak sobie poradziłam więc przełam strach wstyd i zacznij działać słuchaj moich poprzedniczek i skorzystaj z ich pomocy i rad bo Twoje życie przerodzi się w piekło!! już z resztą nim jest ale Ty możesz to zmienić Ty musisz to zmienić!!!! popatrz nie na siebie ale na przyszłość Twojego dziecka!! nie urodziłaś się po to by tak żyć, by żyć z  takim gnojkiem udowodni mu że to on nie poradzi sobie bez Ciebie (bo tak będzie) zacznij coś robic a potem jak Twoje życie zacznie normalnie wyglądać będziesz się cieszyć z tego że przestałaś się bać i będziesz tylko myśleć czemu tak późno je zmieniłaś.. nikt nie mówi że na początku będzie łatwo najgorzej zacząć później będzie z górki... powodzenia trzymam kciuki za Ciebie...
ps: ja zaczęłam za późno bo mój syn który ma juz 10lat robi tak jak jego tatuś : bije mnie i wykańcza psychicznie nie będę opisywać tej sytuacji bo nie mam za bardzo siły na to.. Tobie powiem tylko jedno zostaw drania żeby Twoje dziecko nie nauczyło się zbyt wiele od tatusia bo potem będziesz miała podwójny problem a dzieci uczą się od najmłodszych lat..

25

Odp: przemoc w rodzinie

Niksa na koniec napiszę tylko jedno.
Każda z kobiet, które w końcu zdecydowały się odejść od męża-sadysty żałowała, żałowała jednego:

tego że długo zwlekała z podjęciem decyzji, że ZMARNOWAŁA dużo czasu, że pozwalała na upokarzające bicie i wyzwiska, że jej dzieci musiały na to patrzeć. Twoje dziecko chociaż maleńkie już jest ofiarą, odpowiedzialność za dziecko spada przede wszystkim na Ciebie

myślę, że i Feniks i dagaczek podpiszą się pod tym. Ja jestem "artysta teoretyk" nie znam zagadnienia z autopsji one ślady "lekcji" jaką dostały od męża nosić będą do końca życia, posłuchaj tego co mówią, one pomogą Ci najlepiej.
3maj się

26

Odp: przemoc w rodzinie

Mam bliską sercu mi znajomą(moze i nawet przyjaciolke)ktora byla ofiarą przemocy fizycznej /psych. w dziecinstwie jak i niestety w taki uklad partnerski w doroslosci tez weszla.
Mimo ze kobieta wykształcona,z pracą dobrze jej sie wiodło i wiedzie, ale jakos zakorzeniła sie w niej tendencja do bycia uleglym i  wszystkie winy calego swiata na siebie bierze do tej pory.Po wielu wielu namowach udala sie na terapie,uczeszczała w niej dobry rok.
Przez co calkowicie przestała tkwic w swoim toksycznym związku,spotkania z psychoterapeutą jej bardzo duzo dały, widze sama gołym okiem multum zmian na plus, jest odwazniejsza, bardziej rozrywkowa,uśmiecha sie bardzo czesto, ale i tak ten syndrom zadreczania sie i zamartwiania o wszystko i o nic pozostał.
Najmniejsza krytyka,nie mająca na celu ją zranic potrafi spowodowac że calkowicie zamyka sie w sobie i obwinia siebie o cos stanowczo wyolbrzymiając sprawe.

Ale jak wzesniej wspomnialam, na cale szcescie juz nie ma zadatkow do wiązania sie z osobami które mają tyraniczne /despotyczne/apodyktyczne ciągoty ,kiedys do takich podswiadomie garnela, aktualnie od kilku lat unika jak ognia i cieszy mnie to smile

27

Odp: przemoc w rodzinie
niksa napisał/a:

Wy myślicie że ja nic nie robiłam nie szukałam pomocy to sie grubo mylicie, chodzilam gdzie mogla pogadali i tyle a ja mam dosc chodzenia i sie proszenia, ale nie moge pojechac do innego miasta szuka pomocy przedewszystkim bo by sie domyslil a po drugie brak kasy. napisalam tu bo szukam innego sposobu na ucieczkie , mam dosc urzednikow pipszonych oni tylko potrafia gadac a to mi nie pomoze.

Niksa napisz proszę jaką decyzję podjęłaś. Oglądałaś ostatnio w TV? Ojciec pobił 3 miesięczne dziecko bo płakało, nie boisz się o swoje?
Może wydaje Ci się, że jestem wredna i że łatwo mi się "mądrzyć" ale z autopsji wiem, że rozczulanie się nad Tobą nic nie da Współczuję Ci z całego serca ale jeśli nie zmobilizujesz się do działania sama, ani moje współczucie ani duch święty niczego nie zmieni.
Ostatnio zaangażowałam się w pomoc znajomej, będącej w podobnej sytuacji, jednego dnia wieczorem wywoziłam jej rzeczy z domu, bo odchodziła a drugiego dnia rano sama zjawiła się u swego "mężusia" stęskniona, więc.....konsekwencja w takich sytuacjach jest najważniejsza, musisz CHCIEĆ.
Dopóki on wie, że jesteś słaba i niekonsekwentna, będzie Tobą manipulował i będzie się znęcał. Nie bój się, że wylądujesz na ulicy bez dachu nad głową, że sobie nie poradzisz, to nie prawda, przeżyłaś z nim kilka lat więc "szkołę przetrwania" chyba zaliczyłaś.... odezwij się i powiedz jaką decyzję podjęłaś.

28

Odp: przemoc w rodzinie
Joga napisał/a:
niksa napisał/a:

Wy myślicie że ja nic nie robiłam nie szukałam pomocy to sie grubo mylicie, chodzilam gdzie mogla pogadali i tyle a ja mam dosc chodzenia i sie proszenia, ale nie moge pojechac do innego miasta szuka pomocy przedewszystkim bo by sie domyslil a po drugie brak kasy. napisalam tu bo szukam innego sposobu na ucieczkie , mam dosc urzednikow pipszonych oni tylko potrafia gadac a to mi nie pomoze.

Niksa napisz proszę jaką decyzję podjęłaś. Oglądałaś ostatnio w TV? Ojciec pobił 3 miesięczne dziecko bo płakało, nie boisz się o swoje?
Może wydaje Ci się, że jestem wredna i że łatwo mi się "mądrzyć" ale z autopsji wiem, że rozczulanie się nad Tobą nic nie da Współczuję Ci z całego serca ale jeśli nie zmobilizujesz się do działania sama, ani moje współczucie ani duch święty niczego nie zmieni.
Ostatnio zaangażowałam się w pomoc znajomej, będącej w podobnej sytuacji, jednego dnia wieczorem wywoziłam jej rzeczy z domu, bo odchodziła a drugiego dnia rano sama zjawiła się u swego "mężusia" stęskniona, więc.....konsekwencja w takich sytuacjach jest najważniejsza, musisz CHCIEĆ.
Dopóki on wie, że jesteś słaba i niekonsekwentna, będzie Tobą manipulował i będzie się znęcał. Nie bój się, że wylądujesz na ulicy bez dachu nad głową, że sobie nie poradzisz, to nie prawda, przeżyłaś z nim kilka lat więc "szkołę przetrwania" chyba zaliczyłaś.... odezwij się i powiedz jaką decyzję podjęłaś.

Nie rozumiem takich kobiet,matek,ktorym chce sie pomoc,a z tego nie korzystaja,przeciez tu chodzi  szczegolnie o Twoje dziecko,co ono zapamieta  z dziecinstwa????Prosta sprawa piszesz<powiesz sie>> zobacz do czego on Cie doprowadzil?! Tak jak pisalay dziewczyny TY MUSISZ CHCIEC COS ZMIENIC ....SZCZEGOLNIE PATRZ NA SWOJE DZIECKO...ZOBACZ TY SIE GO PANICZNIE BOISZ,A ON NA TYM BAZUJE I jeszcze jedno poczytaj o  samobujcach ,ktorzy "zafundowali" takie rozwiazanie swojej rodzinie........ta rodzina nigdy nie podniosla sie po przebytej traumnie!DZIEWCZYNO ZACZNIJ MYSLEC O DZIECKU,O SOBIE,BO Z BIEGIEM CZASU BEDZIE CO RAZ GORZEJ.............RATUJ SIE!!!!

29

Odp: przemoc w rodzinie

Obawiam się, że niksa potraktowała rady jako kolejne "gadanie" i "dołożyła" forum do całej reszty tego złowrogiego i obojętnego świata (w swoim mniemaniu), który ją otacza. Świata, który gada zamiast pomóc.
Tylko jak miałaby ta pomoc wyglądać? Przyjedzie ekipa techniczna i wymieni przemocnikowi mózg?
Albo nagle zjawi się Supermen i sprawi przemocnikowi takie manto, że raz na zawsze odechce mu się tłuczenia swojej kobiety?
Albo może zapuka do drzwi delegacja z burmistrzem na czele i wręczy kobiecie klucz do nowego mieszkania wraz z deklaracją dożywotniej i sowitej renty jako rekompensaty za przeżycia?

"Tak, chcę zmienić swoje życie", ale naprawdę treść jest taka "Niech inni zmienią moje życie". I to tak, żeby mnie nie bolało.

Znam wiele przykładów, gdy zaangażowało się w pomoc kilka instytucji (policja, MOPS, poradnia) i był juz wniosek o leczenie alkoholika, sprawa w prokuraturze o znęcanie się, wniosek o alimenty i......kobieta wycofywała się, bo "ukochany" damski bokser kwiatki przyniósł i po raz setny obiecał poprawę i dozgonną miłość. I kobieta z jeszcze świeżymi siniakami stawała się adwokatem przemocowca, aby mu się jakaś krzywda przypadkiem nie stała.
Mijało trochę czasu i wszystko zaczynało się od początku. Trzeba było czasu, by kobieta naprawdę straciła nadzieję....

Pamiętam historię kobiety, ofiary przemocy (strasznej) i jej trójki dzieci. To horror co się działo w jej domu. Przychodziła, płakała, ale nie korzystała z rad i wyciągniętych do niej rąk. Cóż, jej wybór, ale dzieci szkoda. W końcu MOPS po długich namysłach i próbach perswazji złożył do sądu rodzinnego wniosek o ograniczenie praw rodzicielskich OBOJGU rodzicom i umieszczenie dzieci w domu dziecka. I tak się stało. Kobieta przybiegła i nie mogła pojąć DLACZEGO. Przecież ja NIC NIE ZROBIŁAM! No właśnie, bo nic nie zrobiłaś. Ty sobie żyj jak chcesz, ale dzieci mają prawo do spokoju i bezpieczeństwa. Dostałaś poradę, bilety na dojazdy na terapię, opiekę prawną i deklarację, że ci pomożemy znaleźć pracę. Ty miałaś tylko jechać do poradni na własną terapię. Nie zrobiłaś tego. Masz prawo, ale dzieci będą w placówce dotąd, aż uporządkujesz swoje życie.
To było dla niej DNO, od którego się odbiła. Wreszcie wzięła odpowiedzialność za swoje życie. Natychmiast pojechała do poradni na grupę dla ofiar przemocy, dostała pracę sprzataczki, poskładała wnioski o leczenie męża i założyła w prokuraturze sprawę o znęcanie się. O alimenty na dzieci też. Wolny czas spędzała w DD, z dziećmi. Była zdeterminowana, by odzyskać dzieciaki, by wróciły do domu. Mąż dostał się w tryby machiny prawnej, która spokoju mu nie dawała. Wyrok w zawiasach i myślał, że to już koniec. Ale żona wzywała policję, gdy tylko usta otwierał. Policja jeździła w tę i z powrotem, a dokumentacji przybywało. W końcu poszedł siedzieć. Leczenie przymusowe też odbył. Dzieci wróciły do matki, która nie była już bezwolną ofiarą, ale kobietą, która jak lwica walczyła o spokojny dom dla dzieci i siebie.

Dzisiaj jest już po rozwodzie i mieszka tylko ze swoimi dzieciakami. On wyniósł się do swoich rodziców. Nie wykorzystał szansy, pije nadal, jest menelem. Skoro taka jego decyzja....

Nie wiem po co ja to wszystko piszę...
Ale...zęby zjadłam na pomaganiu. I wiem, że często jest tak, że i "ofiarą" trzeba mocno potrząsnąć, żeby się ocknęła z letargu.

30

Odp: przemoc w rodzinie

marena to i tak za dlugo, od razu powinien siedziec:(

31

Odp: przemoc w rodzinie

To co opisala marena7 jakze to jest prawdziwe i niestety baardzo częste hmm  yikes

32

Odp: przemoc w rodzinie

nokiaaa może i za długo, fakt! ale niestety tak działa nasze głupie prawo, tylko lepiej żyć ze świadomością że ten koszmar się nie długo skończy, niech to jest nawet rok ale wiadomo ze w końcu się skończy a nie że będzie trwał do końca życia , tylko to trzeba zacząć działać i uwierzyć w siebie... żeby zacząć normalnie żyć..

33

Odp: przemoc w rodzinie

Sądy potrzebują dowodów. Zeznania żony muszą być potwierdzone. Interwencje policji, obdukcje lub dokumentacja lekarza rodzinnego, wywiad środowiskowy, dokumentacja z terapii żony, zeznania terapeutów biorących udział w procesie terapeutycznym. Dokumentacja medyczna jest tajna, ale sąd ma prawo z niej korzystać.

Jeśli tego nie ma to jest tylko słowo przeciwko słowu.

Dlatego tak ważne jest, żeby ofiara przemocy siegała po pomoc instytucjonalną. Bo instytucje tworzą dokumentację. A ta zabezpiecza interes ofiary.

I jeszcze jedno. Sprawa o znęcanie zaczyna się na wniosek pokrzywdzonej, nie Z URZĘDU.
Czasem kobiety myślą, że jak raz wezwą policję do awanturującego się męża, to ta policja spowoduje sprawę w sądzie. Nic z tego. Policja może go zawieźć na izbę wytrzeźwień, założyć niebieską kartę, przeprowadzić rozmowę. Sprawę wnosi pokrzywdzona.

Policja owszem, jak już drań urwie głowę żonie.

Piszę tu o pokrzywdzonej przez męża żonie, ale zdarzają się też przypadki odwrotne gdy to mężczyzna jest ofiarą.

34

Odp: przemoc w rodzinie

niksa jak żyjesz? wstrząsnęło mnie to co piszesz!
rady dziewczyn, choć brutalne (przepraszam radzące) są świętą prawdą. trzeba to zmienić i trzeba zacząć od siebie - zacząć od braku poczucia, że jest się ofiarą, że jesteś nic nie warta. nie prawda - jesteś matką, jesteś kobietą. a my możemy dużo znieść i być dzielne!
czy masz może jakąś przyjaciółkę??
jeśli nie masz gdzie się podziać i musisz zostać w domu, zacznij zbierać dowody. niestety wiem, że to często nie łatwe, ale zawsze miej przy sobie komórkę i nagrywaj na dyktafon co się dzieje. ważni są też świadkowie.. najważniejsi (niestety to co nagrywasz może być odczytanie jako prowokacja..
warto zabrać się do tego z prawnego punktu widzenia i założyć sobie tą kartę na policji dla ofiar przemocy, niech zostaną ślady.
zadzwoń też do centrum praw kobiet - oni tam mają prawnika, który doradzi jakie kroki przedsięwziąć. czasem łatwiej porozmawiać niż wypisywać się na forum
http://www.cpk.org.pl/12,kontakt.html
ale to co najważniejsze - działać. uwierzyć, że coś możesz zmienić i działać!!
trzymaj się!

35

Odp: przemoc w rodzinie

Niksa wiele kobiet Cię tu wspiera,uwierz w siebie,poradzisz sobie ze wszystkim.Teraz jak mam normalny dom,wracam zmęczona po pracy i śmieję się sama do siebie bo czuję się bezpiecznie.Kiedyś funkcjonowałam jak zaszczute zwierzątko.Nie byłam pewnie  nawet dobrą matką bo sama potrzebowałam pomocy.Trzymam kciuki,żebyś wzięła sobie do serca nasze rady i zadbała o swoje i dziecka szczęscie.

Posty [ 36 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024