Czy do niego wrócić? - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Czy do niego wrócić?

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 22 ]

1 Ostatnio edytowany przez Ameliaa27 (2013-03-10 19:06:25)

Temat: Czy do niego wrócić?

Kochane, mam mętlik w głowie. Liczę, że wysłuchacie mojej historii i jakoś się do niej ustosunkujecie smile

Byłam z chlopakiem 3, 5 roku. Po 2,5 roku zamieszkalismy razem, chociaz on pomimo tego, ze mial swoje mieszkanie, a ja mieszkalam z rodzicami (dodam, że jest ode mnie o kilka lat starszy) nie dążyl do tego. To ja w sumie postawilam go przed faktem dokonanym po kilkukrotnych probach rozmow na ten temat. Dodam jeszcze, ze chlopak byl z tych, co nie lubią/ potrafią mowic o uczuciach. Mieszkalam z nim czulam się bardzo dobrze, zblizylismy się do Ciebie, czulam jego milosc. Wigilie spedzilismy u moich rodzicow, a pozniej u Jego. Bylam szczęśliwa. W styczniu mieliśmy remont lazienki, wiec wyprowadzilam się do rodzicow, codziennie jemu proponujac, zeby spal u moich rodzicow. Po 3 tygodniach poklocilismy się o blahostke i nie odzywalismy sie do siebie pprawie przez 2 tyg ( w miedzyczasie wymienilismy kilka maili). Jak spotkalismy sie po tych 2 tyg, on byl raczej chlodny, powiedzial, ze przez ten czas cos sie w nim zmienilo, ze on juz ma dosyc naszysch klotni, mojego obrazania sie i nie wie, czy ma siłę, żeby dalej walczyc o to, zeby bylo dobrze. Ma rowniez zal, ze rzadko odwiedzalam mieszaknie podczas remontu, ze zostawilam go z tym. Powiedzial, ze przygasl w nim żar, ale stwierdzil, zeby nie podejmowac decyzji pochopnie tylko spotkac sie za kilka dni. Przy nastepnym spotkaniu powiedzialam mu, ze kocham go i chce walczyc o nas, a on, ze on nie wie, a skoro nie wie to w takim razie nie. Nastepnego dnia wzielam swoje wszystkie rzeczy. Nie minal tydzien, a on po 6 dniach zaczał blagac mnie o spotkanie. Napisalam mu, ze czas na rozmowe byl w zeszlym tyg, teraz juz jest za pozno. On strasznie mnie prosil o spotkanie, dzwonil, ale nie odbieralam, az w koncu napisal smsa, ze przeprasza mnie, ze kocha i nie potrafi zyc ze swiadomoscia, ze mnie juz nie będzie. Od tego czasu strasznie zabiega o mnie, napisal, ze wtedy nie byl pewny swoich uczuc, ale teraz jest i strasznie mu zle, ze podjal taka beznadziejna decyzje, od razu wiedzial, zze to byl blad, ale nie sadzil wtedy, ze to blad, ktory strasznie trudno bedzie naprawic.... Myslicie, ze jest sens wracac? i czy mozna zaufac komus takiemu znowu?

Czy fakt, ze nie wytrzymal nawet tyg siwadczy o tym, ze naprawde mu na mnie zalezy czy, ze to znowu jest nieprzemyslane?

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Czy do niego wrócić?

Zapytaj samą siebie co do niego czujesz i nie karaj siebie zbyt srogo smile Każdy ma prawo popełniać błędy, ważne żeby się z nich uczyć..
Miłość wbrew pozorom nie tak łatwo odnaleźć..

3

Odp: Czy do niego wrócić?

Każdy zasługuje na drugą szansę, a czy ja wykorzysta w dobry sposób, to juz inna bajka. Jeżeli szczerze go kochasz i kiedy go przy Tobie nie ma czujesz pustkę, to walcz. Nie poddawaj się. Moze był po prostu zawiedziony tym,ze nie wyciągnęłas w czasie kłótni pierwsza do niego ręki? może było mu przykro,że nie interesowałas się remontem? Może to wszystko go przerosło? Spróbuj odpowiedziec sobie czy warto o niego zawalczyć, nie unoś się dumą. Czasem trzeba po prostu na pewne sprawy przymknąc oko zamiast się obrażac.

4 Ostatnio edytowany przez Ameliaa27 (2013-03-10 19:39:02)

Odp: Czy do niego wrócić?

Nie chce się obrazac, ale nie wiem, czy po prostu bede mogla mu zaufac? Czy fakt, ze tak zrobil swiadczy, ze mnie nie kochal? Czy mogl sie na chwile po prostu zagubic?

Przed ta rozmową z nim, czułam milosc i chcialam walczyc o ten zwiazek, a teraz mam w sobie tyle żalu i zawodu, że właśnie nie wiem, co czuję sad

5

Odp: Czy do niego wrócić?

Może miał zły dzień. Może spróbuj się z nim umówic na zwykły spacer, na kawę, porozmawiajcie, sama zobaczysz, czy za nim tęsknisz. Wyczujesz, czy mu nadal zależy. A jeśli chodzi o to,że powiedział,że nie wie co do ciebie czuje, to może chciał,zebyś przemyślała swoje zachowanie?

6

Odp: Czy do niego wrócić?

nie, on miał kilka dni, żeby się nad tym zastanowić. Poza tym mieszkaliśmy ze sobą , wiec taka decyzja miała już większe konsekwencje w postaci mojej wyprowadzki. Powiedzial, ze nie wie co czuje, ale teoretycznie powinien wiedzieć, ze to byla juz ostateczna rozmowa. No a teraz on teraz nalega, zeby sie zobaczyc i chce walczyć o nas.

7

Odp: Czy do niego wrócić?

Jeśli kochasz- daj sobie i jemu szansę.
Łatwo coś zepsuć a znacznie trudniej naprawić..

8

Odp: Czy do niego wrócić?

'Człowiek docenia to co miał dopiero jak to straci' i tak było w przypadku Twojego faceta.
Przemyślał i wie, że Cię kocha. Jeśli Ty też go kochasz to daj mu szansę, jeśli ją wykorzysta to świetnie, jeśli nie to wtedy będziesz wiedziała co zrobić.

9

Odp: Czy do niego wrócić?

poczekaj jeszcze z tydzień, przyczołga się na kolanach z kwiatami w zębach i pierścionkiem na raty...

10

Odp: Czy do niego wrócić?

Gen, kwiaty czekały na bramie mojej pracy w piątek - Dzien Kobiet smile Ja tylko zastanawiam się, czy jego reakcja wynika z poczucia straty osoby, czy faktycznie z prawdziwej miłości ...

11

Odp: Czy do niego wrócić?

On ciągle nalega, zeby sie spotkać, ja mu piszę, że potrzebuje czasu, żeby moje emocje (zal, zawod) mogly trochę ostygnać, a on zamiast to zaakceptowac, pisze, ze on musi sie spotkac i zeby chociaz na chwile, jak uwazacie?

12

Odp: Czy do niego wrócić?

szczerze to nei wiem za co go karzesz? przecież nic takiego nie zrobił, kazdy moze mieć slabszą chwilę i poczuć się niepewnie w związku lepiej nie zwlekaj zbyt długo z powrotem bo zaraz Ty bedziesz go skamleć o spotkanie

13

Odp: Czy do niego wrócić?
Ameliaa27 napisał/a:

Gen, kwiaty czekały na bramie mojej pracy w piątek - Dzien Kobiet smile Ja tylko zastanawiam się, czy jego reakcja wynika z poczucia straty osoby, czy faktycznie z prawdziwej miłości ...

moim zdaniem po prostu źle mu samemu w domu, ktoś jak kocha to raczej nie każe się drugiej osobie wyprowadzać i czekać aż się namyśli, ja bym nie chciała być takim"odgrzewanym kotletem", no chyba że na prawdę WIESZ że będzie warto

14

Odp: Czy do niego wrócić?

@Tegan, gdybym wiedziała, nie byłoby tego wątku. Przed zerwaniem nie mielismy ze sobą kontaktu 2 tygodnie, bo pierw bylismy pokloceni i wymeinilismy pare smsow, a pozniej dalismy sobie kilka dni do namysłu. Teoretycznie już wtedy powinno być mu smutno, że mnie nie ma. Powiedział mi jednak, ze nauczyl się życ beze mnie, że nie wie czy ma wiare, żeby dalej być w tym związku (bo, ze niby ciagle się kłocimy, co było dużą przesadą, ale on się strasznie negatywnie nakrecił), a skoro nie wie to chyba nie. Dopiero jak nastepnego dnia wziełam swoje rzeczy zaczał tak to przezywac i po 6 dniach od rozstania odezwał się i błagał o spotkanie.

No i tutaj się pojawia moje pytanie: czy taka sytuacja może zdarzyć się miedzy ludźmi, którzy się kochają? W sensie, czy jedna osoba może naprawdę tak zwątpić, żeby doprowadzić do czegoś takiego?

15

Odp: Czy do niego wrócić?

Moim zdaniem jak się kocha to się nie ma takich wątpliwości i w związku opartym na miłości nie ma miejsca na jakieś kryzysy, czas na przemyślenia. Wiem że sa osoby które inaczej myślą ale ja ze swojego doświadczenia wiem że jak już jest jakaś przerwa czy coś w tym stylu to lepiej dać sobie spokój.

16

Odp: Czy do niego wrócić?

Widzialam się z nim wczoraj, bo znowu błagał o chociaż 5 min. Powiedział mi, że jest mu strasznie źle, że mnie tak zranił, że dopiero nastepnego dnia uswiadomil sobie co ja mu powiedzialam (ze mu wyznalam milosc), bo on wcześniej się nakręcił, że ja go olewam i on sam w sumie nie wiedział co czuł, ale jak dotarło do niego co powiedziałam to poczul się okropnie, że mnie tak podle potraktował, a poza tym, że kocha mnie i nie wyobraża sobie życia beze mnie. Nie oczekiwał ode mnie żadnych deklaracji, bo wie jaka jest sytuacja. Po prostu chciał mi o tym powiedzieć. Myślicie, że można mu znowu zaufać?

17

Odp: Czy do niego wrócić?

jeszcze z dwa tygodnie jego przetrzymaj, ale inteligentnie, znaczy, możesz być jednego dnia trochę milsza, a za chwilę bardziej oschła - takie p&p, że niby wahasz się nieustająco... będzie jadł z ręki, a jak kiedyś zacznie znowu brykać, to tylko to przypomnisz - ale żeby w przyszłości odniosło skutek, to teraz musi mieć poczucie straty wbite do łba - raz i na zawsze...

18

Odp: Czy do niego wrócić?

No wlasnie, powiedziałam mu, że ja nie wiem i że ponieważ w nastepny piatek mam ważny projekt do skonczenia musze się na tym skupic i do tego czasu nie chcę mieć zadnego kontaktu z nim, a potem bede myslec czy cos dalej, a jeśli już tak to jak

19

Odp: Czy do niego wrócić?

Cytat 1:

Ameliaa27 napisał/a:

To ja w sumie postawilam go przed faktem dokonanym po kilkukrotnych probach rozmow na ten temat. Dodam jeszcze, ze chlopak byl z tych, co nie lubią/ potrafią mowic o uczuciach. Mieszkalam z nim czulam się bardzo dobrze, zblizylismy się do Ciebie, czulam jego milosc. Wigilie spedzilismy u moich rodzicow, a pozniej u Jego. Bylam szczęśliwa.

Cytat 2:

Ameliaa27 napisał/a:

poklocilismy się o blahostke i nie odzywalismy sie do siebie pprawie przez 2 tyg (...)

Cytat 3:

Ameliaa27 napisał/a:

(...)skoro nie wie to w takim razie nie. Nastepnego dnia wzielam swoje wszystkie rzeczy. Nie minal tydzien, a on po 6 dniach zaczał blagac mnie o spotkanie. Napisalam mu, ze czas na rozmowe byl w zeszlym tyg, teraz juz jest za pozno. On strasznie mnie prosil o spotkanie, dzwonil, ale nie odbieralam, az w koncu napisal smsa, ze przeprasza mnie, ze kocha i nie potrafi zyc ze swiadomoscia, ze mnie juz nie będzie. Od tego czasu strasznie zabiega o mnie, napisal, ze wtedy nie byl pewny swoich uczuc, ale teraz jest i strasznie mu zle, ze podjal taka beznadziejna decyzje, od razu wiedzial, zze to byl blad, ale nie sadzil wtedy, ze to blad, ktory strasznie trudno bedzie naprawic..

Może nie spodobać Ci się to co napiszę, ale Twoje postępowanie jest trochę egoistyczne i okazujące brak szacunku do faceta.

Kiedy wszystko było OK, robił co chciałaś - to było wspaniale, byłaś szczęśliwa (cytat 1).

Później z pewnością zaczął się stawiać - stąd te kłótnie. Jak można pokłócić się o błahostkę i nie odzywać się przez dwa tygodnie?? Czy to jest szacunek do faceta, do partnera, do przyjaciela, do swojej miłości? O problemach się rozmawia, mówi się co się nam nie podoba, jak nie chcę, co mi nie odpowiada. Podejrzewam, że to on próbował nawiązywać kontakty z Tobą, ale Ty strzeliłaś focha na dwa tygodnie i basta - nie ma żadnych rozmów, aż nie przejdzie. Jeśli się mylę to mnie popraw... (cytat 2)

Nie to nie, czas był kiedy indziej, teraz to mi się nie chce, teraz to mam pracę, teraz to nie mam czasu na Ciebie, nie odbiorę od Ciebie telefonu, bo nie chce mi się teraz z Tobą gadać, teraz to daj mi spokój, poczekaj aż mi się zachce... - tak to wygląda z Twojej strony. Księżniczka na ziarnku grochu smile

A zobacz co sama piszesz o nim:

Ameliaa27 napisał/a:

Nie minal tydzien, a on po 6 dniach zaczał blagac mnie o spotkanie.
On strasznie mnie prosil o spotkanie, dzwonil, ale nie odbieralam.
w koncu napisal smsa, ze przeprasza mnie, ze kocha i nie potrafi zyc ze swiadomoscia, ze mnie juz nie będzie.
Od tego czasu strasznie zabiega o mnie, napisal, ze wtedy nie byl pewny swoich uczuc, ale teraz jest i strasznie mu zle.

Facet jeszcze kocha, więc stara się jak może dogadzać swojej Księżniczce smile Ale uwierz, że nic nie trwa wiecznie, czar w końcu pryska. Nie dociera do Ciebie nic co on robi, mówi, czuje - jesteś zapatrzona na siebie.

Dopóki nie jest jeszcze za późno postaraj się spojrzeć na siebie z perspektywy innej niż zwykle - stawiasz siebie ponad niego. Nie o to chodzi w związku.
Kiedy zabiega o Ciebie jest fajnie, podoba Ci się to, ale jak przestaje to już zły, niedobry, wredny, nie wart zainteresowania.

A przecież tak naprawdę on wszystko Ci powiedział co mu nie pasuje, nie odpowiada:

Ameliaa27 napisał/a:

powiedzial, ze przez ten czas cos sie w nim zmienilo, ze on juz ma dosyc naszysch klotni, mojego obrazania sie i nie wie, czy ma siłę, żeby dalej walczyc o to, zeby bylo dobrze. Ma rowniez zal, ze rzadko odwiedzalam mieszaknie podczas remontu, ze zostawilam go z tym. Powiedzial, ze przygasl w nim żar, ale stwierdzil, zeby nie podejmowac decyzji pochopnie tylko spotkac sie za kilka dni.

Zastanów się nad tym, naprawdę.

20

Odp: Czy do niego wrócić?
kopi napisał/a:

Cytat 1:

Ameliaa27 napisał/a:

To ja w sumie postawilam go przed faktem dokonanym po kilkukrotnych probach rozmow na ten temat. Dodam jeszcze, ze chlopak byl z tych, co nie lubią/ potrafią mowic o uczuciach. Mieszkalam z nim czulam się bardzo dobrze, zblizylismy się do Ciebie, czulam jego milosc. Wigilie spedzilismy u moich rodzicow, a pozniej u Jego. Bylam szczęśliwa.

Cytat 2:

Ameliaa27 napisał/a:

poklocilismy się o blahostke i nie odzywalismy sie do siebie pprawie przez 2 tyg (...)

Cytat 3:

Ameliaa27 napisał/a:

(...)skoro nie wie to w takim razie nie. Nastepnego dnia wzielam swoje wszystkie rzeczy. Nie minal tydzien, a on po 6 dniach zaczał blagac mnie o spotkanie. Napisalam mu, ze czas na rozmowe byl w zeszlym tyg, teraz juz jest za pozno. On strasznie mnie prosil o spotkanie, dzwonil, ale nie odbieralam, az w koncu napisal smsa, ze przeprasza mnie, ze kocha i nie potrafi zyc ze swiadomoscia, ze mnie juz nie będzie. Od tego czasu strasznie zabiega o mnie, napisal, ze wtedy nie byl pewny swoich uczuc, ale teraz jest i strasznie mu zle, ze podjal taka beznadziejna decyzje, od razu wiedzial, zze to byl blad, ale nie sadzil wtedy, ze to blad, ktory strasznie trudno bedzie naprawic..

Może nie spodobać Ci się to co napiszę, ale Twoje postępowanie jest trochę egoistyczne i okazujące brak szacunku do faceta.

Kiedy wszystko było OK, robił co chciałaś - to było wspaniale, byłaś szczęśliwa (cytat 1).

Później z pewnością zaczął się stawiać - stąd te kłótnie. Jak można pokłócić się o błahostkę i nie odzywać się przez dwa tygodnie?? Czy to jest szacunek do faceta, do partnera, do przyjaciela, do swojej miłości? O problemach się rozmawia, mówi się co się nam nie podoba, jak nie chcę, co mi nie odpowiada. Podejrzewam, że to on próbował nawiązywać kontakty z Tobą, ale Ty strzeliłaś focha na dwa tygodnie i basta - nie ma żadnych rozmów, aż nie przejdzie. Jeśli się mylę to mnie popraw... (cytat 2)

Nie to nie, czas był kiedy indziej, teraz to mi się nie chce, teraz to mam pracę, teraz to nie mam czasu na Ciebie, nie odbiorę od Ciebie telefonu, bo nie chce mi się teraz z Tobą gadać, teraz to daj mi spokój, poczekaj aż mi się zachce... - tak to wygląda z Twojej strony. Księżniczka na ziarnku grochu smile

A zobacz co sama piszesz o nim:

Ameliaa27 napisał/a:

Nie minal tydzien, a on po 6 dniach zaczał blagac mnie o spotkanie.
On strasznie mnie prosil o spotkanie, dzwonil, ale nie odbieralam.
w koncu napisal smsa, ze przeprasza mnie, ze kocha i nie potrafi zyc ze swiadomoscia, ze mnie juz nie będzie.
Od tego czasu strasznie zabiega o mnie, napisal, ze wtedy nie byl pewny swoich uczuc, ale teraz jest i strasznie mu zle.

Facet jeszcze kocha, więc stara się jak może dogadzać swojej Księżniczce smile Ale uwierz, że nic nie trwa wiecznie, czar w końcu pryska. Nie dociera do Ciebie nic co on robi, mówi, czuje - jesteś zapatrzona na siebie.

Dopóki nie jest jeszcze za późno postaraj się spojrzeć na siebie z perspektywy innej niż zwykle - stawiasz siebie ponad niego. Nie o to chodzi w związku.
Kiedy zabiega o Ciebie jest fajnie, podoba Ci się to, ale jak przestaje to już zły, niedobry, wredny, nie wart zainteresowania.

A przecież tak naprawdę on wszystko Ci powiedział co mu nie pasuje, nie odpowiada:

Ameliaa27 napisał/a:

powiedzial, ze przez ten czas cos sie w nim zmienilo, ze on juz ma dosyc naszysch klotni, mojego obrazania sie i nie wie, czy ma siłę, żeby dalej walczyc o to, zeby bylo dobrze. Ma rowniez zal, ze rzadko odwiedzalam mieszaknie podczas remontu, ze zostawilam go z tym. Powiedzial, ze przygasl w nim żar, ale stwierdzil, zeby nie podejmowac decyzji pochopnie tylko spotkac sie za kilka dni.

Zastanów się nad tym, naprawdę.

Kopi, to nie do końca tak, po pierwsze strasznie to było dziwne to jego zachowanie z mieszkaniem. Ja pytalam się go czy chce, on mowil, ze chce, że jest pewny na 100%, a pozniej nic z tym nie robil, dlatego zdecydowałam się na ostateczny krok wtedy.

Odnośnie naszej kłotni o błahostke, to owszem, ja wyszlam z mieszkania, bo powiedział, ze mogłam go uprzedzić smsem, ze przyjde, bo on ma prace. No i tak dziwnie się poczulam, ze mam uprzedzać, skoro tam mieszkalam (jasne od 3 tyg z powodu remontu powieszkiwalam u rodzicow - tutaj nie bylo ani dostepu do wody ani toalety). On wyszedł z pokoju, a ja powiedzialam mu, że czuje sie jak intruz i wyszlam. Po kilku dniach ja do niego napisalam jak tam weekend, on napisal, ze jedzie w gory i nastepnego dnia napisal, ze to nie egoizm potrzebowal chwili oddechu. Napisalam mu, ze dobrze, ze odpoczywa, a on juz się nie odezwal. Napisal po kilku dniach (dokladnie w Walentynki). Ogolnie w całej tej kłotni wina lezala po 2 stronach.

21

Odp: Czy do niego wrócić?

Uwazam, ze powinnas dac mu szanse. Jesli oczywiscie go nadal kochasz. Reszte mozna naprawic, jesli sie tylko tego chce.
Jesli nie wrocisz, za jakis czas moze okazac sie, ze popelnilas najwieksza glupote.

Posty [ 22 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Czy do niego wrócić?

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024