boje sie opisac co czuje
1 2013-03-06 13:44:48 Ostatnio edytowany przez wrazliwa94 (2013-03-06 13:52:25)
Ja byłam w podobnej sytuacji. Może nikt na mnie wrogo nie patrzył, ale zawsze u kogoś...to nie u siebie.
A macie perspektywy na swoje mieszkanie czy to już na wieki wieków z racji...nie wiem...konieczności opieki w przyszłości nad rodzicami męża?
Jeśli można zapytać to czemu nie pracujesz? Myślę, że jakbyś poszła do pracy mogłabyś się na chwilę oderwać od środowiska i może uspokoić nerwy. Poza tym byłabyś niezależna i odważniejsza.
temat dobrze mi znany
napisz cos więcej o swojej sytuacji ![]()
4 2013-03-06 13:55:36 Ostatnio edytowany przez Catwoman (2013-03-06 13:56:26)
wrazliwa94 pozwoliłaś sobie wejść na głowę i na efekty nie trzeba było długo czekać. Ale pocieszę Cię, że asertywności można się nauczyć, poza tym zauważyłam, że nabywa się jej też z wiekiem. Bardzo trudno być asertywnym, tzn. mądrze odmawiać, w wieku 22 lat i to rodzinie. ALE TRZEBA SIĘ TEGO NAUCZYĆ!!
Co znaczy, że szwagierka Ci "każe" zajmować się dzieckiem? Zmusza Cię do tego? Jeśli nie przystawia Ci pistoletu do skroni, uważam, że można odmówić. A to, czym się zajmujesz jest tylko i wyłącznie twoją sprawą.
Nie macie możliwości zamieszkać bez teściów?
hej myslalam ze nikt nie odp i usunelam... boje sie ze maz zobaczy ze pisze co czuje w internecie obecnie szukam pracy niby kryzys jest i nigdzie nie przyjmuja nie wiem to tez mnie doluje jestem pracowita kobieta moge isc nawet do pracy fizycznej byle tylko zarabiac uwolnic sie stad ...ale nigdzie nie chca przyjac mnie... a z tesciami mieszkzkamy jakby na chwile tylko na chwile trwa przezemnie bo nie mam pracy nie mamy pieniedzy zeby isc na wynajem czy starac sie o kredyt bo oplaty nas by przerosly:(
pisze sms isc z malym na spacer i tak nic nie robisz podrzuca dzieciaka po pilnuj jade do miast ai tak nic nie masz do roboty tak jest wsumie codziennie
szkoda że usunełaś to co napisałaś,szwagierka ci dzieciaka podrzuca bo ty i tak nic nie robisz? to niech Ci zacznie płacić za opiekę
a własciwie dlaczego sobie na to pozwalasz?
systuacja jest dupna dajemy tesciowej pieniadze znaczy maz bo on zarabia ja nie mam pracy jeszcze... i on wsumie utrzymuje nas kupujemy roznego rodzaju produkty zeby nie bylo mowienia ze nic nie kupujemy czy si enie skladamy do oplat jak najbardziej tak... a i tak wszsytko jest wyliczane... szczegolnie mi ... tesciowa robi roznego rodzaju zagrywki chowa przyprawy roznego rodzaju rzeczy... codziennie wstajje rano sprztaam myje podloge a ona wchodzi jak na zlosc po umytej podlodze w butach to jej dom moze robic co chce... nikt po sobie tu naczyn ne zmywa to wsumie stoje dniami i myje gary.. a co asertywnosci nie umiem powiedziec nie to moj klopot wiem ale co powiem ze robi ogladam tv siedze przyjdzie sprawdzi...zero prywatnosci nawet bielizne wstydze sie wywiesic do suszenia susze pod recznikiem.najgorsze jest to ze czlowiek nie moze zyc samym soba swoim zyciem tylko zyciem kierowanym przez tesciow zrob dzis to tamto. a nigdy nie uslyszy si edziekuje
A nie możecie zamieszkać gdzie indziej?
ona sama nie pracuje jest na opikunczym...wiec ma czas na opieke ned dzieckiem tylko zwyczajnie jej si enei chce swoja matke tez wykorzystyje na kazdy tel ona leci ale to juz jej sprawa ma taki charakter ze ustawia wszsytkich i rozumiesz ona mi podrzuca dziecko a niby jest u babci, tak samo jak przyjde to nigdy nie sprzata po swoich dzieciach ani nie zmywa tylko ja... wiec doluje mnie mieszkanie w tym domu po sprzatam za kazda dupa usluguje.... nie nawidze tego miejsca domu i nachodza mnie mysli ze to tylko wylacznie moja wina gdybym miala prace bylo by innaczej do niczego sie nie nadaje
a dlaczego z mężem nie pogadasz o swoich problemach?
nie. maz ma prace w miescie obok stala...mieszkamy na wsi obok i dojezdza tylko 4km gdybysmy mieli mieszkac u moich rodzicow to by dojezdzal 60 km wiec roznica jest i tu sa wieksze szanse na prace dla mnie miejscowosc wieksza i chcemy chcielibysmy mieszkac w miescie gdzi emaz ma prace ale nie damy rade finansowo... maz wie o calej tej sytuacji nie raz mu plakalam widze ze mu tez ciezko z tym tymbardziej ze to jego matka i ze tak postepuje...ale mowi ze musimy wytrzymac to jeszcze troche ze nzjade prace i sie zmieni wszytsko ale ile mozna czekac nic si enie zmienia tylko pogarsza...
mowi ze cierpliwosci wiecej nie wie o wszsytkich coedziennych zajsciach bo wsumie codziennie cos tesciowa wywinie albo jego sis nie mowie mu codziennie bo i tak nie zmieni to nic dopiero jak juz nerwowo nie wytrzymuje i placze bo lzy same mi leca i nie umiem juz ukryc wstedy mowie mu co jest chodz wiem ze on sam widzi co sie dzieje... ale gdy nie ma go a jest w pracy zycie tu jest calkiem inne. jestem naprawde nieszkodliwa osoba pomagam ile wejdzi enie tak ze siedze dniami nocami i nic nie robie bo wtedy sama bym nie miala pretensji do siebie
Ja byłam w podobnej sytuacji. Może nikt na mnie wrogo nie patrzył, ale zawsze u kogoś...to nie u siebie.
A macie perspektywy na swoje mieszkanie czy to już na wieki wieków z racji...nie wiem...konieczności opieki w przyszłości nad rodzicami męża?Jeśli można zapytać to czemu nie pracujesz? Myślę, że jakbyś poszła do pracy mogłabyś się na chwilę oderwać od środowiska i może uspokoić nerwy. Poza tym byłabyś niezależna i odważniejsza.
jak dawalas sobie rade z codziennoscia u tesciow??
nie chcem zalowac ze wyszlam za maz bo nasze stosunki sa bardzo dobre nie klocimy sie rozumiemy si enawzajem okazujemy sobie milosc na kazdym kroku jestem szczesliwa z mezem a on ze mna...
wrażliwa ja też 2 lata mieszkałam w jednym mieszkaniu z teściową,fakt nie gadała że coś się jej nie podoba
ja robiłam swoje,sprzątałam ,prałam itd,ale gdyby powiedział chociaż jedno słowo że coś źle zrobiłam,to bym powiedziała niech sobie sama robi,
szacunek trzeba mieć ale niech działa w 2 stony
No i to jest najważniejsze. Teraz naucz siebie i innych szanować twój czas.
najgorsze co uslyszalam to wypomniala jedzenie... ze musiala kupic za 40zl rybe a dla ich 3 wydala by 20 zl cos w ty stylu ale tak dosednie patrzac sie na mnie od tamtej pory jedzenie rosnie mi w buzi
ona za duzo tez nie mowi woli zrobic po deptac po swiezo umytej podlodze lub kuchenne tak zrobic ze szoruje sie ja nastepny dzien na zlosc robi przeciez to sa jej rzeczy powinna szanowac... a ona zebym sprzatala jak jakis kopciuch...
swan13 napisał/a:Ja byłam w podobnej sytuacji. Może nikt na mnie wrogo nie patrzył, ale zawsze u kogoś...to nie u siebie.
A macie perspektywy na swoje mieszkanie czy to już na wieki wieków z racji...nie wiem...konieczności opieki w przyszłości nad rodzicami męża?Jeśli można zapytać to czemu nie pracujesz? Myślę, że jakbyś poszła do pracy mogłabyś się na chwilę oderwać od środowiska i może uspokoić nerwy. Poza tym byłabyś niezależna i odważniejsza.
jak dawalas sobie rade z codziennoscia u tesciow??
Pracowałam do 16 a później znalazłam sobie jeszcze pracę na popołudnie. U teściów tylko nocowałam. Czasami jak przychodziłam z pracy wczesniej teściowa siedziała w naszym małym pokoiku i oglądała sobie telewizję. Jak zobaczyła, że za komodą stoi wino to podejrzewała nas o alkoholizm. Szybko zaczęły się psuć stosunki między mną a mężem (jeszcze wszedł tu inny powód ale teraz nie o tym). Wyprowadziłam się do babci i postawiłam ultimatum mężowi albo się wyprowadzamy i klepiemy biedę w wynajętym mieszkaniu ale razem albo się rozstajemy. Mieszkaliśmy u teściów 1,5 roku...i brak swojego konta, wspólnych spraw, możliwości chociażby odwiedzin znajomych....
Małżeństwo i tak się rozpadło, więc życzę byście się jak najszybciej wyprowadzili
ostatnio pierogi robilysmy spytalam sie czy pomoc to no jak chcesz...pomoglam swierdzila ze krzywusy narobilam i 100 sztuk pierogow robilysmy w ciszy 2 razy zaczelam temat a tak to kompletna ciszaaaaaaaa zero rozmowy to az wbijalam sie w ziemie o co chodzi jej . tesc tez jest udany wczoraj wydarl sie ze na rekolekcje trzeba isc niby nie do mnie tylko ogolem ale patrzyl na mnie kazdy chodzi kiedy chce a i do spowiedzi zeby nie zapomniec przystapic no to juz przecholwanie nakazywac keidy kto ma chodzic ... tesc zrobil sie i tak grzeczniejszy bo kilka razy mu juz odmowilam wozenia 50kg workow z zytem... jak dla meza to powiedzialam to musial troche uspokoic swojego tate ze juz mi zadan specjalnych nie przydziela jak na razie ...jak on jesce zaczenie to serio uciekne... i tak pracy nie ma cale dnie siedze w domu to rownie dobrze moge siedzie w domu u rodzicow gdzie nikt nigdy mi nie wydzieli jedzenia i zyc odpoczac od tego zycia tu tylko gdyby nie ta tesknota za mezem...
nio przykro mi ze sie roztalas.. ja mam nadzieje ze do tego nie dojdzie chodz powiem ci ze czesto mysle zeby dac ultimatum dla meza ze wyprowadzic sie stad jak najdalej i miec swoj kacik tylko wiem ze nie stac nas...gdybym miala prace chodzby 1tys tro zawsze na oplaty jest a tak wiem ze nie ma z czego...dopoki nie mam pracy nie mam co marzyc o swoim kacie ...
A nie mogłabyś się rozejrzeć po okolicy, może ktoś potrzebuje kogoś do sprzątania, albo porządkowania ogrodu? Lepiej wyjść z domu i robić cokolwiek niż być popychadłem za darmochę.
Wiesz, mieszkam na wsi i to nie takiej 4 km od miasta, ale 30 km i przychodzi do mnie kobieta do sprzątania, raz w tygodniu. Oprócz mojego domu sprząta jeszcze cztery inne. Ma z tego miesięcznie trochę grosza. Sporo ludzi szuka w dzisiejszych czasach kogoś do pomocy w domu, może tam gdzie mieszkasz też tak jest, tylko trzeba popytać.
Zarobiłabyś i nie siedziała w domu, gdzie Cię wykorzystują.
pytaalam sie juz o to ale to biedna wies...wykonuje rekodzielo roznego rodzaju swieczniki bukiety z krepiny ale slabo to idzie zajecie jest troche grosza wpada ale malo klientow na to mam znajduje sobie takie dorywcze prace zeby miec jakies zajecie teraz z okazji dnia kobiet robie bukiety z krepiny roze w szklanych kielichach ale tylko 2 zamowienia mam wiec pienidzy ztego nie ma duzych ale zawsze cos;) a cza przy tym leci kocham rekodzielo moglabym siedziec i majsterkowac codziennie przy tym ale trzeba mniec kupcow
dobrze to ujelas popychadlo... tak wlasnie sie czuje
boje sie ze biorac wszystko do siebie nabawie sie nerwicy jakies ... bo nerwy codziennie siegaja zenitu
Na naszym forum z pewnością znajdziesz wsparcie od życzliwych osób. Aby jednak Twój pobyt był przyjemny dla wszystkich - zapoznaj się, proszę, z regulaminem forum. Jeśli chcesz coś dopisać - użyj opcji "edytuj", którą masz w każdym swoim poście. Jeśli piszesz post pod postem - staje się to mało czytelne. Ale przede wszystkim nie kasuj treści swoich postów - taki wątek najczęściej staje się bezwartościowy
systuacja jest dupna dajemy tesciowej pieniadze znaczy maz bo on zarabia ja nie mam pracy jeszcze... i on wsumie utrzymuje nas kupujemy roznego rodzaju produkty zeby nie bylo mowienia ze nic nie kupujemy czy si enie skladamy do oplat jak najbardziej tak... a i tak wszsytko jest wyliczane... szczegolnie mi ... tesciowa robi roznego rodzaju zagrywki chowa przyprawy roznego rodzaju rzeczy... codziennie wstajje rano sprztaam myje podloge a ona wchodzi jak na zlosc po umytej podlodze w butach to jej dom moze robic co chce... nikt po sobie tu naczyn ne zmywa to wsumie stoje dniami i myje gary.. a co asertywnosci nie umiem powiedziec nie to moj klopot wiem ale co powiem ze robi ogladam tv siedze przyjdzie sprawdzi...zero prywatnosci nawet bielizne wstydze sie wywiesic do suszenia susze pod recznikiem.najgorsze jest to ze czlowiek nie moze zyc samym soba swoim zyciem tylko zyciem kierowanym przez tesciow zrob dzis to tamto. a nigdy nie uslyszy si edziekuje
hm, rozumiem macie problem finansowy? tak zrozumiałam ale jesli dajesz tesciowej pieniadze za opłaty to równie dobrze mozecie mieszkać skromnie ale osobno.znam to z wlasnego życia mieszkałam w hotelu robotniczym malutki a w nim kuchnia a łazienka na 100 ludzi!! po roku wynajelismy dom w zamian za opieke, po 10 latach starania otrzymałam wymarzone mieszkanie z gminy wiec głowa do góry dacie rade miej swoje zdanie i porozmawiaj szczerze z mężem ![]()
powodzenia
Może wynajem pokoju? Mały koszt i na pewno większy spokój, niż u teściów.
To co płacicie teściom nie wystarczyło by na wynajem? Od czegoś trzeba zacząć, a za jakiś czas, jak Wasza sytuacja finansowa się poprawi pomyślicie o samodzielnym mieszkaniu.
Może spróbuj wystawić swoje dzieła na allegro? Zawsze to by było parę złotych do przodu.
Nie wiem jakie masz wykształcenie, ale może jakaś bezpłatna szkoła, kierunek, na którym rozwiniesz i udokumentujesz swoje zdolności, np. florystyka.
Po pierwsze miałabyś gdzie wyjść, czym się zająć poza domem, a po drugie może wtedy będzie łatwiej jakąś pracę znaleźć.
30 2013-03-07 02:09:48 Ostatnio edytowany przez Kyntia (2013-03-07 02:11:21)
Ogólnie wątek jest dla mnie nieczytelny. Ni w pięć ni w oko.
Od siebie moge dodać że mieszkanie z teściami, czy to z Twojej strony,czy męża na dobre związkowi nie wyjdzie.
Zawsze będzie coś nie tak, ciche żale, skrywane pretensje, zauwazżona niechęć...nawet gdy nie padną żadne słowa "atmosfere" da się wyczuć.
Musicie coś zrobić aby uwolnić się, tu nawet nie chodzi o kredyty,i swoje mieszkanie.
Ja aby uwolnić się od mam i babć, wynajęłam mieszkanie w innym mieście. Jasne że były pretensje że obcemu płacę, a swojemu parę groszy nie potrafię rzucić "tylko na jedzenie". Taaa jasne.
Wolę zapłacić i "róbta co chceta, niż tracić nerwy, bo ja do rosołu dodałam ziela angielskiego, co ze mnie za babsztyl" ![]()
wrazliwa94 ja tez robię różne rzeczy z rekodzieła,sprzedaję wśród znajomych,znajomi robia mi reklamę w zakładach pracy,np przed Bożym Narodzeniem nie wyrabiałam się z zamówieniami ![]()
nie daj sobą pomiatać,póki tam mieszkacie musisz trochę zacząć stawiać na swoim
32 2013-03-07 18:22:01 Ostatnio edytowany przez asiulapsk (2013-03-07 18:23:00)
wspolczuje ci wrazliwa. jestem w podobnej sytuacji ale u mnie tesc jest okropny. nabawilam sie nerwicy i zazywam tabletki przepisane przez lekarza. pomagaja mi sie wyciszyc. nie reaguje juz nerwowo. a co najlepsze jestem w stanie sie postawic tesciowi. nerwy mnie nie paralizuja i moge cos powiedziec normalnym tonem a nie drzacym glosem.
czasem trzeba sobie po prostu pomoc. jesli masz nerwice , dpresje niestety ale sam czas ci nie pomoze. musisz wybrac sie do lekarza dla wlasnego dobra. bo w domu masz chora sytuacje. i nie zapowiada sie zeby bylo lepiej.
czytam i mysle jakie macie szanse na to by otrzymać mieszkanie z gminy?
zapytajcie w zakładach komunalnych jakie warunki musicie spełnić by takie mieszkanie otrzymac,mam małe mieszkanie bo kawalerke wiec z 3 dzieci troche ciasno ale nie narzekam strasznie sie ciesze bo nie musze żyć na łasce teściów i rodziców bo kazdy z nas ma swoje za uszami i chciałoby po swojemu ugotować obiad,posprzatać i pokłucic sie ale w własnych czterch kątach.
wolnoś tomku w swoim domku,nawet w wannie sadzić bez.....
mam podobny problem jak ty wrazliwa mieszkam nie dość że z teściami to jeszcze ze szwagierką z mężem i jeszcze z ich dzieckiem, są takie momenty że mam chęć wyjść i zatrzasnąć za sobą drzwi i wrócić do swojego rodzinnego domu, ja nie mam pracy a mąż jest ciągle na wyjazdach z pracy i tak siedze sama w sumie od ślubu po którym nawet nie minął rok, ogólnie teściowie nie są źli tylko są strasznie tacy dziwni nawet nie wiem jak to opisać, szwagierka z mężem siedzą w domu bez pracy nie szanują mojej pracy włożonej w tej dom, jak ja czegoś nie zrobie to nikt się nie zmobilizuje do tego. coraz częście mam chęć im wykrzyczeć żeby zaczeli szanować moją prace jaką wkładam w sprzątanie domu, są takie dni że na dół do reszty domowników schodzę tylko wyłącznie po to żeby cokolwiek zjeść a resztę dnia siedzę w naszym pokoju, jest nas dużo w domu ale jak narazie nie mamy z mężem możliwości wyprowadzić się "na swoje" ale mam nadzieję że najdzie taki okres że w końcu się dorobimy swoich czterech kątów, na szczęście mam prawko samochód i jak tylko mam możliwość to jade do swoich rodziców chociaż nie robię tego często jakbym chciała ponieważ do rodziców mam ponad 50km i to mąż mnie utrzymuje więc nie mogę też przesadzać z wyjazdami ![]()