Pasierb - podział między rodzicami tydzień u taty tydzień u mamy - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Pasierb - podział między rodzicami tydzień u taty tydzień u mamy

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 65 z 70 ]

1

Temat: Pasierb - podział między rodzicami tydzień u taty tydzień u mamy

Witam!

Chciałabym zapytać co sądzicie o modelu wychowania dziecka między "byłymi" małżonkami typu - tydzień z mamą i tydzień z tatą? Dodam, że małżonkowie nie dążą do rozwodu mimo, że każdy z nich ma innego partnera, mieszkają osobno i nie są razem 1,5 roku. Rozwód - rzecz zbędna i nie chcą (a raczej TATA nie chce bo matki zdania nie znam), żeby dziecko przeżyło traumę. Tak jakby traumą nie było to, że mamusia ma nowego Pana do łóżka i tatuś to samo.

Ja mieszkam z tym TATUSIEM w ciasnej kawalerce. Myśl o tym, że zaczyna się tydzień z tym dzieckiem przyprawia mnie o ból głowy i ogólne rozdrażnienie. Ma 8 lat - strasznie sepleni co nie przeszkadza mu w tym, że gada jak najęte. Seplenienie połączone z bajkami w telewizji, bądź grami na komputerze - to dla mnie za dużo. Jestem wtedy innym człowiekiem. Domyślam się, że wynika to z braku akceptacji. Ostatnio wpadłam na pomysł, że ja będę tydzień u swojej babci a tydzień u niego. Tak, żeby minąć się z tym dzieckiem. Tatuś jednak chce być zawsze razem i tworzyć wspólny model - nie da się. To jest dla mnie obcy człowiek wobec, którego partner ma ogromne zobowiązania finansowe, bo dzieciak ma duże wymagania.

Nie chcę wyjść na osobę, która ucieka przed problemem...ale co zrobić, kiedy ma się połowę życia? Ja się czuję jako tako jedynie w "swoim" tygodniu.

Wracając do tematu postu. Czy nie uważacie, ze ten tydzień w tydzień to w ogóle jest dobre dla psychiki dziecka?

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Pasierb - podział między rodzicami tydzień u taty tydzień u mamy
swan13 napisał/a:

Wracając do tematu postu. Czy nie uważacie, ze ten tydzień w tydzień to w ogóle jest dobre dla psychiki dziecka?

Ciekawe byłoby postawić pytanie rodzicom - jak by się czuli, gdyby pomieszkiwać co drugi tydzień do domu dziecka.
Patologia - takim rodzicom należałoby zabrać prawa do dziecka, bo traktują je jak przedmiot, którego nie da się wywalić jak stare ubrania po ex.

3

Odp: Pasierb - podział między rodzicami tydzień u taty tydzień u mamy

Averyl, to nie jest patologia. Być może z boku wygląda dziwnie, ale zdecydowanie nie jest patologią
Z tego co wiem była propozycja zapisów w kodeksie rodzinnym, aby własnie taka opiekę przemienną stosować w przypadku dziecka gdy rodzice się rozwodzą...nie ma wiedzy czy zostały takie zapisy uwzględnione w kodeksie rodzinnym.
Swan z tego co piszesz nie jestes w stanie tak funkcjonować. Nie jest to proste dla Ciebie...może powinnaś zapytać się czy z czasem jesteś w stanie się przełamać. Jak długo to trwa? jesli mozna zapytac

4

Odp: Pasierb - podział między rodzicami tydzień u taty tydzień u mamy

nie wierze że można tak traktować dzieci, albo żyją razem albo osobno, jedno z rodziców powinno odpuscić i dojeżdzać do dzieciaka aby nie stracic kontaktu, teraz ono będzie rozdarte, z czasem pewnie bedzie jeszcze gorzej, dokuczanie w szkole itp

5

Odp: Pasierb - podział między rodzicami tydzień u taty tydzień u mamy
Sonia2012 napisał/a:

Averyl, to nie jest patologia. Być może z boku wygląda dziwnie, ale zdecydowanie nie jest patologią
Z tego co wiem była propozycja zapisów w kodeksie rodzinnym, aby własnie taka opiekę przemienną stosować w przypadku dziecka gdy rodzice się rozwodzą...nie ma wiedzy czy zostały takie zapisy uwzględnione w kodeksie rodzinnym.
Swan z tego co piszesz nie jestes w stanie tak funkcjonować. Nie jest to proste dla Ciebie...może powinnaś zapytać się czy z czasem jesteś wstanie się przełamać. Jak długo to trwa? jesli mozna zapytac

Ja zamieszkałam z partnerem we wrześniu zeszłego roku i z tygodnia na tydzień jest ze mną gorzej smile

6

Odp: Pasierb - podział między rodzicami tydzień u taty tydzień u mamy

ja nie rozumiem takiego podejścia do dziecka!! Ludzie dziecko to nie mebel!! nóż w kieszeni się otwiera jak czytam takie cos -
tutaj wszystko jest zaburzone .Dziecko jest tak naprawdę  wbrew pozorom pozbawione poczucia bezpieczeństwa ze strony rodziców.Na domiar tego jest solą w oku potencjalnej macochy masakra
dziewczyno czy ty nie wiedziałaś ze decydując sie na zycie z facetem po przejsciach będziesz musiała zmierzyć sie z sytuacją?
oburza mnie wręcz jak piszesz ze ojciec ma zobowiazania finansowe bo dziecko ma duże potrzeby!! dziewczyno czy ty wiesz ile dziecko kosztuje?? ale co tam kasa, o wiele cenniejsze jest własnie poczucie bezpieczeństwa , miłość , której tak naprawdę  dajecie od siebie 00000

7

Odp: Pasierb - podział między rodzicami tydzień u taty tydzień u mamy

Trudne zadanie przed Tobą...budować relację z dzieckiem partnera...temat rzeka...sama to przerabiam...nota bene.
Rodzice tak postanowili zapewne mając na względzie dobro dziecka. Funkcjonuje to juz jakis czas...i się sprawdza.
Swan pozostaje Ci się dostosować...obawiam się...no i jest druga opcja zakończenie związku
Rozmawiac z partnerem pewnie rozmawiałas i to nie raz. Tak?
Moze faktycznie podejmij decyzję o wyprowadzeniu się...da Ci to czas na spojrzenie na sprawę z dystansu..i potem ostatecznie podejmij decyzjęco do związku...czy bierzesz faceta z dobrodziejstwem inwentarza...czy odpuszczasz

8

Odp: Pasierb - podział między rodzicami tydzień u taty tydzień u mamy

Ona 1977...spokojnie smile
Swan potrzebuje rady

9

Odp: Pasierb - podział między rodzicami tydzień u taty tydzień u mamy

ja nie widze tutaj prosby jak delikatnie można to rozwiazać , ale jedynie próba znalezienia sposobu jak sobie pomóc...

10

Odp: Pasierb - podział między rodzicami tydzień u taty tydzień u mamy

Ona 1977...tak masz rację, chodzi o problem, o to jak ma sobie pomóc..bo to ona - Swan ma problem smile i szuka porady

Swan zastanawiam się cały czas na Twoja sprawą..domyslam się ze nie masz dzieci...nie możesz, nie chcesz..nie wiem...i tu chyba jest zródło problemu
jesli sie myle to mnie popraw proszę smile

11

Odp: Pasierb - podział między rodzicami tydzień u taty tydzień u mamy
ONA1977 napisał/a:

ja nie widze tutaj prosby jak delikatnie można to rozwiazać , ale jedynie próba znalezienia sposobu jak sobie pomóc...

Czy Ty nie potrzebujesz sobie pomóc jak masz problem? To coś dziwnego jest?

12

Odp: Pasierb - podział między rodzicami tydzień u taty tydzień u mamy
Sonia2012 napisał/a:

Ona 1977...tak masz rację, chodzi o problem, o to jak ma sobie pomóc..bo to ona - Swan ma problem smile i szuka porady

Swan zastanawiam się cały czas na Twoja sprawą..domyslam się ze nie masz dzieci...nie możesz, nie chcesz..nie wiem...i tu chyba jest zródło problemu
jesli sie myle to mnie popraw proszę smile

Nie mam dzieci smile Dobrze trafiłaś. Myślę, że gdybym miała mogłabym więcej zrozumieć i zaakceptować. Dzieci chyba mieć mogę ale jak patrzę na moją sytuację nie wiem czy dałabym radę jeszcze w to wpleść moje dziecko.
Próbuję sobie odpowiedzieć czy mogę w tym wszysttkim być szczęśliwa. Bo jeżeli nie unieszczęśliwię partnera i jego najbliższych samym swoim niezadowoleniem.

13

Odp: Pasierb - podział między rodzicami tydzień u taty tydzień u mamy

Owszem, traktowanie dziecka jak mebel nie jest dobrym rozwiązaniem. Proponuje porozmawiać z partnerem na ten temat, ale dla dobra dziecka, nie Twojego - widzisz subtelna różnicę?

Druga sprawa - wzięłaś sobie faceta z bagażem w postaci dziecka i wypadałoby sytuacje zaakceptować, bo tatuś z dziecka nie zrezygnuje, a gdyby zrezygnował, byłby zwykłym, za przeproszeniem, dupkiem.

14

Odp: Pasierb - podział między rodzicami tydzień u taty tydzień u mamy

Swan...
w tym wszystkim mam świetna wiadomość dla Ciebie
Twój facet jest na poziomie smile

15

Odp: Pasierb - podział między rodzicami tydzień u taty tydzień u mamy
Cynicznahipo napisał/a:

Owszem, traktowanie dziecka jak mebel nie jest dobrym rozwiązaniem. Proponuje porozmawiać z partnerem na ten temat, ale dla dobra dziecka, nie Twojego - widzisz subtelna różnicę?

Druga sprawa - wzięłaś sobie faceta z bagażem w postaci dziecka i wypadałoby sytuacje zaakceptować, bo tatuś z dziecka nie zrezygnuje, a gdyby zrezygnował, byłby zwykłym, za przeproszeniem, dupkiem.

Myślę, że dobro dziecka, dobro Taty dziecka i dobro moje jest tak samo ważne. Tak jak pisałam, nie chcę by dziecko zauważyło, że w jakiś sposób mi przeszkadza i bynajmniej nie dla swojego dobra mam to na uwadze. Także subtelna różnica zauważona. Stoję przed decyzją - dam radę czy nie? i próbuję sobie na to pytanie odpowiedzieć, by ponieść pełne konsekwencje tej decyzji. Chciałam Was zapytać o zdanie...albo czy miałyście podobny przypadek i możecie się nim podzielić.

16

Odp: Pasierb - podział między rodzicami tydzień u taty tydzień u mamy
Sonia2012 napisał/a:

Trudne zadanie przed Tobą...budować relację z dzieckiem partnera...temat rzeka...sama to przerabiam...nota bene.
Rodzice tak postanowili zapewne mając na względzie dobro dziecka. Funkcjonuje to juz jakis czas...i się sprawdza.
Swan pozostaje Ci się dostosować...obawiam się...no i jest druga opcja zakończenie związku
Rozmawiac z partnerem pewnie rozmawiałas i to nie raz. Tak?
Moze faktycznie podejmij decyzję o wyprowadzeniu się...da Ci to czas na spojrzenie na sprawę z dystansu..i potem ostatecznie podejmij decyzjęco do związku...czy bierzesz faceta z dobrodziejstwem inwentarza...czy odpuszczasz

Dziękuję

17

Odp: Pasierb - podział między rodzicami tydzień u taty tydzień u mamy
swan13 napisał/a:
Cynicznahipo napisał/a:

Owszem, traktowanie dziecka jak mebel nie jest dobrym rozwiązaniem. Proponuje porozmawiać z partnerem na ten temat, ale dla dobra dziecka, nie Twojego - widzisz subtelna różnicę?

Druga sprawa - wzięłaś sobie faceta z bagażem w postaci dziecka i wypadałoby sytuacje zaakceptować, bo tatuś z dziecka nie zrezygnuje, a gdyby zrezygnował, byłby zwykłym, za przeproszeniem, dupkiem.

Myślę, że dobro dziecka, dobro Taty dziecka i dobro moje jest tak samo ważne. Tak jak pisałam, nie chcę by dziecko zauważyło, że w jakiś sposób mi przeszkadza i bynajmniej nie dla swojego dobra mam to na uwadze. Także subtelna różnica zauważona. Stoję przed decyzją - dam radę czy nie? i próbuję sobie na to pytanie odpowiedzieć, by ponieść pełne konsekwencje tej decyzji. Chciałam Was zapytać o zdanie...albo czy miałyście podobny przypadek i możecie się nim podzielić.

No ja miałam ojczyma (mam zresztą do tej pory), który mi nigdy wprost nie powiedział, ze mnie nie lubi, ale bardzo często dawał to odczuć.
Wiec musisz zapytać samej siebie, czy dasz rade. Bo jeśli nie, to może pora rozważyć Twoja obecność w tej relacji, szkoda by było zrobić krzywdę niewinnemu dziecku.

18

Odp: Pasierb - podział między rodzicami tydzień u taty tydzień u mamy

Swan, potrafisz odpowiedzieć na pytanie dlaczego nie lubisz tego dziecka? Co Ci w nim i w jego obecności najbardziej przeszkadza? Bo musisz się z nim dzielić uwagą i czasem swojego mężczyzny, bo wiesz, że jest dla niego ważne, a przez to Ty jesteś mniej ważna, bo po prostu jest w nim coś (w jego zachowaniu, postawie, sposobie bycia), czego nie potrafisz zaakceptować?

19

Odp: Pasierb - podział między rodzicami tydzień u taty tydzień u mamy
Cynicznahipo napisał/a:
swan13 napisał/a:
Cynicznahipo napisał/a:

Owszem, traktowanie dziecka jak mebel nie jest dobrym rozwiązaniem. Proponuje porozmawiać z partnerem na ten temat, ale dla dobra dziecka, nie Twojego - widzisz subtelna różnicę?

Druga sprawa - wzięłaś sobie faceta z bagażem w postaci dziecka i wypadałoby sytuacje zaakceptować, bo tatuś z dziecka nie zrezygnuje, a gdyby zrezygnował, byłby zwykłym, za przeproszeniem, dupkiem.

Myślę, że dobro dziecka, dobro Taty dziecka i dobro moje jest tak samo ważne. Tak jak pisałam, nie chcę by dziecko zauważyło, że w jakiś sposób mi przeszkadza i bynajmniej nie dla swojego dobra mam to na uwadze. Także subtelna różnica zauważona. Stoję przed decyzją - dam radę czy nie? i próbuję sobie na to pytanie odpowiedzieć, by ponieść pełne konsekwencje tej decyzji. Chciałam Was zapytać o zdanie...albo czy miałyście podobny przypadek i możecie się nim podzielić.

No ja miałam ojczyma (mam zresztą do tej pory), który mi nigdy wprost nie powiedział, ze mnie nie lubi, ale bardzo często dawał to odczuć.
Wiec musisz zapytać samej siebie, czy dasz rade. Bo jeśli nie, to może pora rozważyć Twoja obecność w tej relacji, szkoda by było zrobić krzywdę niewinnemu dziecku.

Dziękuję, że to napisałaś. Nie chce nikogo krzywdzic i na pewno dla swojej wlasnej checi bycia z tym Panem nikogo noe skrzywdze. Coz kazdy ma jakies ograniczenia. Ja zawsze bylam postrzegana jako osoba bezkonfliktowa bezproblemowa bez natrectw i latwo dostosowujaca sie. Myslalam, ze takie wlasnie osoby sobie daja rade w takich relacjacach...dlatego sprobowalam. Jezeli zwiazek moj rozpadnie sie...to drugi raz w podobny nie wejde bo wlasnie zdanie "wiesz w co sie pakujesz" bedzie mialo tu sens smile
dziekuje za Twoja odpowiedz :-)

20

Odp: Pasierb - podział między rodzicami tydzień u taty tydzień u mamy
Olinka napisał/a:

Swan, potrafisz odpowiedzieć na pytanie dlaczego nie lubisz tego dziecka? Co Ci w nim i w jego obecności najbardziej przeszkadza? Bo musisz się z nim dzielić uwagą i czasem swojego mężczyzny, bo wiesz, że jest dla niego ważne, a przez to Ty jesteś mniej ważna, bo po prostu jest w nim coś (w jego zachowaniu, postawie, sposobie bycia), czego nie potrafisz zaakceptować?

Generalnie o czas nie jestem zazdrosna. Moglby caly ten tydzien siedziec z synem bo mu to sprawia przyjemnosc i taki tez ma obowiazek. Ja bym wtedy chciala miec czas dla siebie...tylko Pan Tata widzi w tym problem.  Nie mam swojego azylu.

Wszystko zaczelo sie na wakacjach, na ktorych bylismy razem. Maly tak marudzil, ze mialam ochote go udusic. Te wakacje byly katorgą dla mnie i wtedy sie zrazilam. Ten jazgot ktory dziecku towarzyszy wierci mi dziure w glowie. Czesto przed jego przyjazdem plakalam w lazience. Dodam tylko ze jego tatus jest tak apodyktyczny, ze caly czas narzucal mi swoje widzi mi sie a jak dochodzil syn to byla to czara ktora przelewala czare goryczy.

Teraz dziecko nie musi nic robic... denerwuje mnie sam fakt ze jest, ze sepleni, ze jest materialistą, ze odnosi sie do dziadkow jak do giermkow, ze jest malym apotyktycznym wygadanym osobnikiem.

Niechec wynika tez z tego ze jego tata powiedzial mi ze nie wyobraza sobie kochac innego dziecka bardziej, ze to pierworodne jest najwazniejsze. Tak wiec ja nie chce z nim dzieci.

21

Odp: Pasierb - podział między rodzicami tydzień u taty tydzień u mamy

Tak sobie skromnie myślę, że nie warto stawać między ojcem a dzieckiem, Ty powinnaś chętnie uczestniczyć w tworzeniu wspólnego życia i przyszłości, Waszej... Jeżeli nie jesteś w stanie sobie z tym poradzić, dziecko nie specjalnie Cię interesuje, odbieram że wręcz denerwuje, tzn. że taki układ nie ma sensu. Uwierz mi, partner będzie wybierał kobietę, która idealnie będzie pasowała do zespołu. Ty czujesz, że do nich nie pasujesz, odpuszczasz, wolisz uciekać. To zła droga, utwierdzasz mnie w przekonaniu, że sens próby dobiegł końca. To Ty jesteś dorosła, Ty musisz się postarać, Ty powinnaś się dostosować do dziecka, żeby Cię polubiło...może kiedyś pokochało. Szukaj partnera z czystą białą kartką, bo ten układ nie jest dla Ciebie.

Pozdrawiam, życzę dużo szczęścia i dobrego rozwiązania

22

Odp: Pasierb - podział między rodzicami tydzień u taty tydzień u mamy

Wydaje mi się, że tu nie o samo dziecko chodzi, co o jego tatę, który nie potrafi pogodzić roli ojca z rolą Twojego partnera. Weźmy pod lupę choćby te nieszczęsne wakacje - to jego zadaniem było zrobić coś, aby te wakacje były udane, gdyż to on powinien nad synem zapanować i spróbować w jakiś sposób wpłynąć na Wasze wzajemne relacje. Wakacje są przecież najlepszym na to czasem! Jeśli do tego dodać wspomniany, apodyktyczny charakter, spychanie Ciebie do roli osoby, która ma się przede wszystkim podporządkować, to sytuacja wydaje się być całkiem jasna. Być może w innym układzie Twoje relacje z tym małym byłby całkiem poprawne, ale Ty (być może całkiem podświadomie) doszłaś do wniosku, że gdyby tego chłopca nie było w Twoim/Waszym życiu, to mogłabyś być całkiem szczęśliwa. On jednak jest i stanowi przeszkodę do tego szczęścia. Tu niestety Twój mężczyzna nie stanął na wysokości zadania, bo nie potrafił sprawić, że (pod obecność syna) nie czujesz się spychana na margines Waszego trójkąta. To musi boleć i niestety przekłada się na niechęć do malca.

23

Odp: Pasierb - podział między rodzicami tydzień u taty tydzień u mamy

a mi sie tu trochę coś nie zgadza, piszesz tu o swoim pasierbie, a w temacie "ja, on i jego córeczka" piszesz "mój mężczyzna ma córkę (8lat), która jest pół miesiąca u niego a pół miesiąca u jego małżonki z którą nie ma rozwodu (i chyba nie zamierza mieć). Wiadomo, że jak każdy tata chce przychylić córce nieba..." więc ma dwoje dzieci, syna, córkę?

24

Odp: Pasierb - podział między rodzicami tydzień u taty tydzień u mamy
moonscape napisał/a:

a mi sie tu trochę coś nie zgadza, piszesz tu o swoim pasierbie, a w temacie "ja, on i jego córeczka" piszesz "mój mężczyzna ma córkę (8lat), która jest pół miesiąca u niego a pół miesiąca u jego małżonki z którą nie ma rozwodu (i chyba nie zamierza mieć). Wiadomo, że jak każdy tata chce przychylić córce nieba..." więc ma dwoje dzieci, syna, córkę?

Ups...

25

Odp: Pasierb - podział między rodzicami tydzień u taty tydzień u mamy

Niezależnie od płci dziecka, ono zachowuje się tak, jak wychowali i wychowują je dorośli. W tym wypadku, jedną z osób wychowujących to dziecko, kształtujących jego zachowania, jest Twój partner. A wadę mowy (seplenienie) można, dzięki terapii logopedycznej, wyeliminować.

26

Odp: Pasierb - podział między rodzicami tydzień u taty tydzień u mamy

Odpowiem na pytanie w głównym poscie, nie, nie uwazam, zeby pomieszkiwanie tydzien u taty i tydzien u mamy było dobrym rozwiązaniem. Przewałkowałam ten temat z psychologiem dziecięcym, kiedy przyszło mi się rozwodzic i dzielic opieką nad córką. Terapeuta powiedział, ze to genaralnie pomysł "do bani", ze mogę zafundowac dziecku jedynie zachwianie emocjonalne i brak przynaleznosci. Dziecko musi miec swoje stale miejsce, cos, co moze nazwac domem, poczucie bezpieczenstwa. A tydzien tu, tydzien tam nie da tego dziecku.

27

Odp: Pasierb - podział między rodzicami tydzień u taty tydzień u mamy

Mam narzeczonego, który ma dwójkę dzieci, 11 i 13 lat.
Co dwa tygodnie są u nas i wracają "do domu". Do mamy.
Tu też jest ich dom - to moje mieszkanie - jasno im to powiedziałam.
Oczywiście czasem są głośne (trudno by było inaczej). Jak zachowują się "nie tak" zwracam im uwagę.
To dla osoby nie mającej dziecka może chwilami być nazwijmy to "trudne", ale skoro zdecydowałam się na ten związek to również i na dzieci. Szczęśliwie mam z nimi super kontakt.
I to jest zasługa ich rodziców. Mimo rozwodu zapewnili im to maksimum stabilizacji według tych możliwości.
To jest do zrobienia.
Dziecko jest i będzie. Twój partner powinien zadbać w jakiś sposób o to by wszyscy czuli się komfortowo.
Nie mam doświadczenia czy wiedzy ale czy model: tydzień tu, tydzień tam nie powoduje, że to dziecko nie ma poczucia, iż ma dom?

28

Odp: Pasierb - podział między rodzicami tydzień u taty tydzień u mamy
Zielony_Domek napisał/a:

Mam narzeczonego, który ma dwójkę dzieci, 11 i 13 lat.
Co dwa tygodnie są u nas i wracają "do domu". Do mamy.
Tu też jest ich dom - to moje mieszkanie - jasno im to powiedziałam.
Oczywiście czasem są głośne (trudno by było inaczej). Jak zachowują się "nie tak" zwracam im uwagę.
To dla osoby nie mającej dziecka może chwilami być nazwijmy to "trudne", ale skoro zdecydowałam się na ten związek to również i na dzieci. Szczęśliwie mam z nimi super kontakt.
I to jest zasługa ich rodziców. Mimo rozwodu zapewnili im to maksimum stabilizacji według tych możliwości.
To jest do zrobienia.
Dziecko jest i będzie. Twój partner powinien zadbać w jakiś sposób o to by wszyscy czuli się komfortowo.
Nie mam doświadczenia czy wiedzy ale czy model: tydzień tu, tydzień tam nie powoduje, że to dziecko nie ma poczucia, iż ma dom?

Jesli moge zapytac to czy dzieci są u Ciebie co dwa tygodnie na weekend? a jak jest z kwestią finansową? macie ustalone alimenty i wspolny budzet? Przepraszam, ze tak.  dopytuje ale zasranawiam sie jaki model pozwoli uniknac konfliktow. Ja mam tak ze rozwodu nie ma, alimentow nie ma tylko rodzice dziela sie mniej wiecej po rowno. Do tego dochodzą olbrzymie zobowiazanie finansowe w postaci wspolnych kredytow jakie wzieli z malzonką...i zwyczajnie pieniedzy brak. Wiem ze mozna popracowac nad sytuacja  finansową, zeby bylo lepiej (pracujemy wspolnie mamy firmę) ale sytuacja utrzymuje sie dluzszy czas i noe wiem jak mam to poukladac

29

Odp: Pasierb - podział między rodzicami tydzień u taty tydzień u mamy
swan13 napisał/a:

Jesli moge zapytac to czy dzieci są u Ciebie co dwa tygodnie na weekend? a jak jest z kwestią finansową? macie ustalone alimenty i wspolny budzet? Przepraszam, ze tak.  dopytuje ale zasranawiam sie jaki model pozwoli uniknac konfliktow. Ja mam tak ze rozwodu nie ma, alimentow nie ma tylko rodzice dziela sie mniej wiecej po rowno. Do tego dochodzą olbrzymie zobowiazanie finansowe w postaci wspolnych kredytow jakie wzieli z malzonką...i zwyczajnie pieniedzy brak. Wiem ze mozna popracowac nad sytuacja  finansową, zeby bylo lepiej (pracujemy wspolnie mamy firmę) ale sytuacja utrzymuje sie dluzszy czas i noe wiem jak mam to poukladac

Tak, narzeczony wprowadził się do mnie, mam M4 zatem miejsca dość. Poza tym mieszkam blisko dzieci. W każdym pokoju łóżko, zatem dzieciaki śpią oddzielnie. Do tego dodaj naszego psa smile
Są u mnie/nas co dwa tygodnie, od piątku wieczora (17-19) do niedzieli mniej więcej godziny 18.
Tylko mam ten komfort o ile można to tak nazwać, że skoro narzeczony to już nie mąż tamtej kobiety.
Ona zresztą już rozwodzi się z następnym mężem, ale to nieistotne.
Trochę nie rozumiem dlaczego Twój partner nie weźmie rozwodu skoro każde z nich wiedzie już odrębne życie i gospodarstwa, taka sytuacja myślę, że dla dziecka była jaśniejsza i bardziej spójna.
Oczywiście nic nie narzucam, po prostu bazuje na swoim doświadczeniu i mimo problemów my sobie z tym radzimy i eks żona narzeczonego mimo wszystko również.
Budżet mamy wspólny i tak jak ja płacę po części alimenty, tak i narzeczony płaci mój kredyt hipoteczny, a mieszkanie pozostaje moje. Alimenty są płacone na czas i nie są małe, aczkolwiek wiadomo dzieci rosną i ich potrzeb nie przeliczy się czasem na pieniądze. Narzeczony dwa razy dziennie do nich dzwoni, jak są u nas zapewniamy im rozrywki na tyle ile finanse pozwalają: wycieczki, kino, spacery, oczywiście McD's etc etc. Otrzymują upominki, zawsze dostęp do smakołyków i tego co faktycznie lubią. Obok domu mam orlika, idealna opcja dla syna narzeczonego, córka uwielbia czas spędzać blisko taty i mnie.
Również mieliśmy problem ze spadkiem w postaci kredytu po małżeństwie. Tu nie ukrywam zaryzykowałam i wzięliśmy wspólny kredyt w który wrzuciliśmy wszystkie nasze zobowiązania, mamy jedną ratę i nie pakujemy się w nic więcej. Oprócz tego co miesiąc oszczędzamy od 150 do 500pln. Co miesiąc sobie coś kupujemy czy do ubrania czy do domu. Czasem żyjemy skromniej, ale godnie na pewno. Sucharków nie jemy.
Mamy cel: ślub - co prawda cywilny, większe auto - bowiem jestem w ciąży, remont łazienki i kuchni - wszystkie inne pokoje zrobiliśmy wspólnymi siłami. Na to wszystko odkładamy pieniądze bo taki też był mój warunek, wspólny kredyt ale zero więcej tego typu rozwiązań. I on na to przystał bez problemu.
Tylko u nas oboje tego chcemy, oboje coś tam przyszło nam przeżyć, ja co prawda nie mam dzieci ani eks męża, nie mniej bardzo się kochamy i zależy nam na tym by jedno i drugie było szczęśliwe. I realizujemy to dzięki jasnym i uczciwym zasadom.

Ktoś tu napisał, że Twoja niechęć może wynikać z postawy Twojego partnera i tu się z tym zgadzam. Ten brak formalnego rozwiązania tego problemu u mnie budziłoby niepokój i brak stabilizacji.
I w takim przypadku ja bym w to wchodziła - w sensie gdyby mój narzeczony miał taką sytuację.

30

Odp: Pasierb - podział między rodzicami tydzień u taty tydzień u mamy

Swan, samo istnienie dziecka nie jest wcale Twoim największym problemem. Pozwolę sobie wypunktować to, co wg mnie, jest przyczyną tego, że w tym związku czujesz się źle:
1. brak rozwodu - absolutnie nie powinnaś się na to godzić. Sama widzisz idiotyczność jego wytłumaczenia "żeby nie robić dziecku zamętu w głowie". No litości. Wszystkie atrakcje związane z rozwodem rodziców już stały się udziałem tego dziecka. Rozprawa rozwodowa absolutnie nic dla niego nie zmienia, pomijając fakt, że ono nawet nie musi o niej wiedzieć jeśli rodzice nie będą prać brudów w sądzie i kłócić się o dziecko.
2. brak umiejętności pogodzenia roli ojca i partnera - jak już wielokrotnie wyżej zauważono - Twój partner absolutnie sobie z tym nie radzi. Ty jesteś tylko dodatkiem do jego wizji życia, po co więc dbać o Twój komfort? To jemu powinno zależeć na tym, żeby jego partnerka nawiązała z dzieckiem pozytywne relacje, żeby dziecko nie wywracało jej życia do góry nogami, żeby ona w domu zajmowała wyższą pozycję od dziecka. Dziecko w związku sprawia, że obie strony powinny wypracować swój własny system nowej równowagi - w waszym związku nie ma równowagi, nie ma systemu - po prostu masz się dopasować i już.
3. apodyktyczny charakter Twojego partnera - wszystko ma pasować do jego wizji, nawet jeśli te wizje są zupełnie bez sensu (jak w punktach wyżej)
4. przedmiotowe traktowanie Twojej osoby - to widać na każdym kroku. Masz się dopasować, Twoje dziecko byłoby gorsze (tak twierdzi dorosły facet? yikes ), nie weźmie rozwodu - wszystko wskazuje na podejście, że on już rodzinę miał (zresztą ma nadal), a Ty jesteś tylko zapełnieniem wolnego miejsca po nieobecnej fizycznie żonie.
5. jedyny punkt nie będący bezpośrednią winą Twojego partnera - zbyt mała przestrzeń. W kawalerce trudniej znieść przez tydzień osobę, która dokumentnie zmienia ustalony rytm i podporządkuje wszystko pod siebie.

To nie jest wina dziecka. Masz rację - osoby ugodowe i tolerancyjne dobrze się sprawdzają w układach z partnerami z przeszłością. Ale Ty masz partnera z przeszłością plus cały jego aktualny bałagan w życiu.

31

Odp: Pasierb - podział między rodzicami tydzień u taty tydzień u mamy

Bardzo dziękuję, ze podzieliłaś się ze mną swoim doświadczeniem. Zależało mi na wypowiedzi jak to wygląda od kuchni, bo wiadomo miłość to nie pieniądze ale jakiś schemat i zasady życia trzeba przyjąć.

Gratuluję też błogosławionego stanu smile A jak dzieci Twojego narzeczonego zareagowały na ciążę? Nie ma u nich niepokoju albo zazdrości? Rozmawialiście z nimi na ten temat? Może przez to, że są rodzeństwem i już gdzieś tam są nauczeni kompromisu smile
A jeśli mogę zapytać...czy gdybyś musiała zrezygnować z czegoś dla swojego dziecka dla dzieci narzeczonego...nie odczuwałabyś dyskomfortu?

U mnie jest za dużo takich niekorzystnych "składowych"

apodyktyczny,choleryczny, zazdrosny partner
brak stabilnej sytuacji finansowej
duże zobowiązania finansowe partnera
brak rozwodu ze strony partnera
ciasne mieszkanie/kawalerka
dziecko partnera, które no przykro i wstyd mówić, ale mnie męczy strasznie

Pierwszy raz w swoim życiu czuje, że nie wiem co robić. Nie wiem co jest słuszne a co nie. Nie wiem czy nie histeryzuję.

32

Odp: Pasierb - podział między rodzicami tydzień u taty tydzień u mamy

Dziecko partnera męczy Cię strasznie z powodu wszystkich innych punktów, których sama jesteś świadoma. Gdyby cała reszta była ok - jestem przekonana, że znacznie łatwiej byś je zaakceptowała.

33 Ostatnio edytowany przez Zielony_Domek (2013-03-06 15:12:57)

Odp: Pasierb - podział między rodzicami tydzień u taty tydzień u mamy
swan13 napisał/a:

Bardzo dziękuję, ze podzieliłaś się ze mną swoim doświadczeniem. Zależało mi na wypowiedzi jak to wygląda od kuchni, bo wiadomo miłość to nie pieniądze ale jakiś schemat i zasady życia trzeba przyjąć.

Nie ma problemu, służę pomocą. Gdyby jeszcze cokolwiek Cię trapiło śmiało pisz na maila.

swan13 napisał/a:

Gratuluję też błogosławionego stanu smile A jak dzieci Twojego narzeczonego zareagowały na ciążę? Nie ma u nich niepokoju albo zazdrości? Rozmawialiście z nimi na ten temat? Może przez to, że są rodzeństwem i już gdzieś tam są nauczeni kompromisu smile

Dziękuję. Tak się złożyło, że w dniu gdy robiłam test dzieci wieczorem u nas były, zaraz po mojej mamie były następnymi osobami, które się dowiedziały.
Córka, młodsze dziecko to taka przylepka i sama powiedziała, że jeden z jej prezentów na Gwiazdkę właśnie dostała, to było na początku grudnia. Często głaszcze mnie po brzuchu i cieszy się na pewno. Natomiast syn jakiś czas był jedynakiem i raczej hołubiony jest przez mamę nie zareagował źle, nie mniej nie z takim entuzjazmem. Akceptuję to i rozumiem, taki ma charakter. Ale to dobry chłopak, często z nim rozmawiam, on sam stara mi się pomagać w kuchni w momencie gdy nikt się tego nie spodziewa, a robię np. obiad. Tak samo jak mówiłam im o oszczędnościach, smyk od razu z prezentów odłożył 100pln do skarbonki jaką im dałam.
Mamy układ oparty na partnerstwie, one wiedzą, że mają swobodę, ale jak ma być coś zrobione to ma być zrobione. I nie muszę im mówić dwa razy.
Owszem emocje pojawiają się różne.
Może opowiem pewną sytuację, zbliżał się Sylwester, taki nasz ostatni bardzo swobodny bowiem nie miałam jeszcze brzuszka, dopiero początek ciąży i planowaliśmy taki dosyć intymny dzień, w sensie, że nie będziemy wychodzić z sypialni to tak w wielkim skrócie. A dzień przed Sylwestrem syn narzeczonego mówi do mnie: "że spędzamy Sylwester razem". Nie ukrywam, że bardzo mnie to zdenerwowało, pokłóciłam się z partnerem, ale gdy ochłonęłam pomyślałam na spokojnie. Miałam za złe, że coś planujemy, a od dziecka dowiaduje się o czymś co w ogóle nie zostało ze mną ustalone.
Skoro syn jest mało wylewny, a chce z nami spędzić z Sylwestra to coś musi być na rzeczy. I jeszcze to, że to w końcu jego ojciec, do kogo ma się zwrócić jak nie do niego. Z mojej strony, w tamtym czasie ciąży byłam cały dzień zmęczona i generalnie czy on jest czy nie niewiele w moim odbiorze dnia by zmieniło, bo o 22 już modliłam się o północ - chciałam spać, nie miałam sił na nic. Zatem zaakceptowałam to i uspokoiłam się. Zamówiliśmy sushi, syn spróbował czegoś nowego, nauczyłam go jedzenia pałeczkami, zrobiłam kurczaka jego ulubionego, narzeczony zrobił pyszne koreczki. Syn miał polecenie by przygotować bilety na wstęp i zrobił naprawdę kolorowe postarał się i to dla nas całej trójki.
Z czasem wyszło, dlaczego tak bardzo tego chciał, okazało się, że małżeństwo jego mamy właśnie oddawało ostatnie tchnienie i syn obawiał się awantury ze strony mamy i tamtego mężczyzny, z tego co nam przekazali później dużo się nie pomylił, chciał po prostu ten dzień spędzić w spokoju. Także bywają i takie momenty.

swan13 napisał/a:

A jeśli mogę zapytać...czy gdybyś musiała zrezygnować z czegoś dla swojego dziecka dla dzieci narzeczonego...nie odczuwałabyś dyskomfortu?

Generalnie nie wyobrażam sobie takiej sytuacji, tu akurat będzie musiał odnaleźć się każdy. Myślę, że oboje będziemy pilnować tego by każde z dzieci było zawsze równo obdarowane i żadne nie będzie musiało z niczego zrezygnować kosztem drugiego.
Moje dziecko ma tą komfortową sytuację, że ojciec będzie z nami cały czas. Tamte dzieci w wyniku decyzji jakie podjęli ich rodzice niestety nie mają takich możliwości, z ojcem są bardzo zżyte. I to też jest dla mnie sygnał, skoro wobec swoich dzieci jest w porządku to wobec naszego też będzie, skoro reguluje na czas alimenty to znak, że jest odpowiedzialny i nie lekceważy swojego obowiązku wobec nich.

swan13 napisał/a:

U mnie jest za dużo takich niekorzystnych "składowych"

apodyktyczny,choleryczny, zazdrosny partner
brak stabilnej sytuacji finansowej
duże zobowiązania finansowe partnera
brak rozwodu ze strony partnera
ciasne mieszkanie/kawalerka
dziecko partnera, które no przykro i wstyd mówić, ale mnie męczy strasznie

Pierwszy raz w swoim życiu czuje, że nie wiem co robić. Nie wiem co jest słuszne a co nie. Nie wiem czy nie histeryzuję.

No nie zazdroszczę Ci, moją historią chciałam Ci pokazać, że naprawdę wszystko można uregulować. I alimenty i kredyty i dzieci z poprzedniego związku partnera.
Przy czym człowiek sam siebie się uczy i nie jest już takim egoistą.
Cieszę się, że dzieci szanują mnie i wiem jak ważne jest to dla narzeczonego.
Przede wszystkim niech on się rozwiedzie, uwierz wtedy inne sprawy same się ułożą, przede wszystkim Twoje spojrzenie na całą sytuację. On jest dość mocno obciążony.
I jak słusznie zauważyła vinnga to stwierdzenie o "Waszym" dziecku, jest przerażające! Bo te alimenty ok, małe mieszkanie ok, ale takie teksty i ten brak rozwodu powinny włączyć sygnał alarmowy w Twojej głowie.
Trzymam kciuki byś to sobie poukładała i podjęła słuszną decyzję.

34 Ostatnio edytowany przez Eileen (2013-03-07 22:28:01)

Odp: Pasierb - podział między rodzicami tydzień u taty tydzień u mamy

A ja się wypowiem z perspektywy dziecka, którego rodzice się rozwiedli.
Podczas rozwodu ja miałam 13 lat, mój brat właśnie 8. Jako że mieszkanie jest mojej mamy, to na początku było oczywiste, że my zostajemy z nią - ojciec musiał szukać mieszkania, na początku kawalerka itd., później już jakoś tak zostało. Co prawda nigdy nie było nawet opcji, że możemy mieszkać tydzień tu, a tydzień tam, ale gdyby mi coś takiego zaproponowali, to chyba bym ich wyśmiała. Pomijając już to, że nas było dwoje i u mamy każde z nas miało osobny pokój, a u taty musielibyśmy się początkowo gnieździć właśnie w kawalerce, to dochodzi do tego kwestia wygody - oboje chodziliśmy do szkoły, to by było jak cotygodniowa przeprowadzka na mniejszą skalę niż normalnie.

Przecież to, że dzieci mieszkają u jednego z rodziców, nie musi oznaczać braku kontaktu z drugim. Przeciwnie, mój ojciec dążył do jak najczęstszych spotkań, nocowaliśmy u niego kiedy mieliśmy ochotę i sami decydowaliśmy jak długo, ale to nie było ustalane odgórnie i dzięki temu można było uniknąć wrażenia bycia przekładanym z miejsca na miejsce, a z kolei zyskaliśmy spokój i miejsce, które mogliśmy nazwać domem.

To tyle, jeśli chodzi o samą kwestię mieszkania tydzień tu, a tydzień tam.


vinnga napisał/a:

To jemu powinno zależeć na tym, żeby jego partnerka (...) zajmowała wyższą pozycję od dziecka.

Natomiast co do tego, muszę się nie zgodzić. Jeżeli ojciec dałby mi kiedykolwiek do zrozumienia, że jego partnerka jest dla niego ważniejsza niż ja, to prawdopodobnie więcej by mnie nie zobaczył. Miałam trochę inny układ, bo nie mieszkałam u ojca co chwilę, tylko odwiedzałam go, kiedy chciałam, więc w moim przypadku partnerka mogłaby być ważniejsza najwyżej przy decyzjach dot. wystroju mieszkania. Tutaj to dziecko MIESZKA z ojcem. Z przerwami na mieszkanie u matki, ale jednak mieszka. Dlaczego Autorka ma być ważniejsza od dziecka? W domu powinni mieć takie same prawa, a ponadto ojciec powinien jednak mieć bardziej na względzie dobro dziecka, a nie swojej partnerki - bo to dziecko wymaga opieki i nie jest w stanie o siebie zadbać samo, a nie Autorka. Nie mówię, że ma ignorować jej potrzeby, ale jeżeli Autorce przeszkadza w gruncie rzeczy samo dziecko, to ciężko coś temu zaradzić. Z kolei nie wiem dlaczego ojciec upiera się przy tworzeniu na siłę szczęśliwej rodziny. Jeżeli Autorka chce spędzać te tygodnie osobno, to ja bym nie miała nic przeciwko. Byłoby mniej denerwująco dla niej i milej dla dziecka, które mimo 8 lat zapewne jest w stanie wyczuć jej niechęć.

Dla dziecka rozwód chociażby przeprowadzony w jak najbardziej przyjacielskich warunkach (bo taki był moich rodziców), to jednak stres. Przychodziłam do ojca, a nie po to, żeby zaprzyjaźniać się z jego partnerką, spełniać jej oczekiwania czy cokolwiek innego. Generalnie - nie obchodziła mnie ona i owszem, może to mało dojrzałe i nieprzyjemne dla niej, ale nie można zmuszać dziecka, żeby nawiązywało cieplejsze relacje z nową partnerką ojca. Jeżeli samo tego chce - w porządku, ale nic na siłę.

Autorko, pomyśl, co by było, gdyby to dziecko zaczęło dla odmiany żądać od ojca, żebyś Ty się zmieniła/żebyś zniknęła z ich wspólnego tygodnia itd. Dla niego ta sytuacja też nie jest na pewno komfortowa. Jeżeli już zgodzili się na taki układ, to o ile wszystkim zainteresowanym odpowiada (matce, ojcu i dziecku - nie Tobie!), to trzeba się albo dostosować, albo zrezygnować. Jeśli dziecku odpowiada takie tydzień tu, tydzień tam, to ojciec nie powinien z tego rezygnować dla Ciebie. Tu znowu podeprę się swoimi odczuciami z okresu rozwodu rodziców - gdyby taki układ funkcjonował, a ojciec zrezygnował z niego na życzenie partnerki, to poczułabym się odepchnięta i prawdopodobnie zrezygnowałabym z ojca. Może to brzmi dość drastycznie, ale taka prawda, bo już nieraz miałam nawet kilkumiesięczne okresy nieodzywania się do ojca, kiedy zachował się nie w porządku w jakiś sposób - tyle że to już nie dotyczy tego tematu.

35

Odp: Pasierb - podział między rodzicami tydzień u taty tydzień u mamy

Eileen, niefortunnie to ujęłam - nie miałam na myśli tego, że ona się panoszy po mieszkaniu jak królowa a dziecko przyjmuje role pokornego służącego.
Chodzi mi o to, że o sprawach dziecka powinni decydować dorośli. Dopóki ono samo nie jest w stanie podejmować właściwych decyzji. A 8-latek bez wątpienia nie jest w stanie zdecydować co jest dla niego dobre. W tym układzie decyzyjnymi dorosłymi są ojciec i jego partnerka. To oni powinni ustalać zasady panujące w tym domu, decydować o rytmie dnia dziecka i o tym podobnych kwestiach. Dzieci nie są stworzone do decydowania! To burzy ich poczucie bezpieczeństwa. W tym układzie rządzi dziecko. Może i mu się to podoba, ale dla jego psychiki zdrowe to nie jest. Partnerka ojca nie ma nic do gadania - kiedy przyjeżdża młody, ona przestaje istnieć. Niestety, fizycznie zniknąć w tak małym mieszkaniu nie może i nie ma opcji, żeby ta sytuacja nie powodowała konfliktów.

36

Odp: Pasierb - podział między rodzicami tydzień u taty tydzień u mamy

Z tym odsuwaniem się nie miałam na myśli chowania się gdzieś z boku, bo w kawalerce na to rzeczywiście nie ma miejsca, ale to, co mówiła Autorka w 1. poście - chciała wyjeżdżać czasem do babci w tym czasie, a ojciec jej tego bronił. Tego nie rozumiem, tutaj jakby ten ojciec na siłę chciał stworzyć szczęśliwą rodzinę, na co Autorka może nie być gotowa (nie chodzi mi ogólnie o bycie gotowym na założenie rodziny, tylko na wspólne spędzanie czasu z dzieckiem partnera).

I nie chodziło mi o to, że to dziecko ma rządzić, absolutnie, ale że on też ma w tym domu prawa, bo w gruncie rzeczy tam mieszka - a z słów Autorki mam wrażenie, jakby dla niej był tylko uciążliwym gościem. To, że połowę czasu spędza z matką nic nie zmienia - jest domownikiem.

Razi mnie po prostu to, co dojrzała kobieta zarzuca temu dziecku. Ja generalnie nie lubię dzieci, ale mimo to wydaje mi się, że przykłady jakie podała są mocno nie na miejscu:
- "strasznie sepleni co nie przeszkadza mu w tym, że gada jak najęte"
- "Seplenienie połączone z bajkami w telewizji, bądź grami na komputerze"
- "To jest dla mnie obcy człowiek wobec, którego partner ma ogromne zobowiązania finansowe, bo dzieciak ma duże wymagania"
- "Ten jazgot ktory dziecku towarzyszy wierci mi dziure w glowie"
- "denerwuje mnie sam fakt ze jest".

To że dziecko gada? Nie ma ojca przez cały czas, to chyba normalne, że 'nadrabia'. Że sepleni? Na ten temat się nawet nie wypowiem, ale przecież nie robi tego złośliwie. Telewizja i gry komputerowe? Niech mu ojciec znajdzie inne zajęcie, jeśli nie - dziecko bawi się tak, jak może, w końcu ono nie ocenia, co jest dla niego dobre. Tego, że denerwujący jest sam fakt istnienia dziecka, komentować nie będę. Ma zniknąć z powierzchni ziemi dla wygody Autorki?

Co do kwestii finansowych - akurat bardzo dobrze świadczy o ojcu, że łoży na dziecko. Przeszkadzałoby mi to, gdyby partner sam nie zarabiał i koszty utrzymania ponosiłabym ja, ale skoro ojciec sam zarabia, to wydaje, ile chce - to jego sprawa. Rozumiem, że jeśli macie w jakimś sensie wspólny budżet, mimo jego pracy, masz dla siebie mniej, jednak dla mnie to dalej wygląda tak, że przeszkadzają Ci wydatki na dziecko, bo sama chcesz więcej. Tutaj to już tylko sprzeczność interesów - Ty wolałabyś dla siebie, dziecko dla siebie. Tylko że ono samo na siebie nie zarobi, nie weźmie dorywczej pracy czy czegokolwiek, a Ty możesz. Nic dziwnego, że ojciec troszczy się o dziecko, pomyśl, nie chciałabyś takiego ojca dla swojego dziecka, który stawiałby jego dobro wyżej, niż 'nowej' partnerki?

37

Odp: Pasierb - podział między rodzicami tydzień u taty tydzień u mamy
Eileen napisał/a:

Razi mnie po prostu to, co dojrzała kobieta zarzuca temu dziecku. Ja generalnie nie lubię dzieci, ale mimo to wydaje mi się, że przykłady jakie podała są mocno nie na miejscu:
- "strasznie sepleni co nie przeszkadza mu w tym, że gada jak najęte"
- "Seplenienie połączone z bajkami w telewizji, bądź grami na komputerze"
- "To jest dla mnie obcy człowiek wobec, którego partner ma ogromne zobowiązania finansowe, bo dzieciak ma duże wymagania"
- "Ten jazgot ktory dziecku towarzyszy wierci mi dziure w glowie"
- "denerwuje mnie sam fakt ze jest".

To że dziecko gada? Nie ma ojca przez cały czas, to chyba normalne, że 'nadrabia'. Że sepleni? Na ten temat się nawet nie wypowiem, ale przecież nie robi tego złośliwie. Telewizja i gry komputerowe? Niech mu ojciec znajdzie inne zajęcie, jeśli nie - dziecko bawi się tak, jak może, w końcu ono nie ocenia, co jest dla niego dobre. Tego, że denerwujący jest sam fakt istnienia dziecka, komentować nie będę. Ma zniknąć z powierzchni ziemi dla wygody Autorki?

Co do kwestii finansowych - akurat bardzo dobrze świadczy o ojcu, że łoży na dziecko. Przeszkadzałoby mi to, gdyby partner sam nie zarabiał i koszty utrzymania ponosiłabym ja, ale skoro ojciec sam zarabia, to wydaje, ile chce - to jego sprawa. Rozumiem, że jeśli macie w jakimś sensie wspólny budżet, mimo jego pracy, masz dla siebie mniej, jednak dla mnie to dalej wygląda tak, że przeszkadzają Ci wydatki na dziecko, bo sama chcesz więcej. Tutaj to już tylko sprzeczność interesów - Ty wolałabyś dla siebie, dziecko dla siebie. Tylko że ono samo na siebie nie zarobi, nie weźmie dorywczej pracy czy czegokolwiek, a Ty możesz. Nic dziwnego, że ojciec troszczy się o dziecko, pomyśl, nie chciałabyś takiego ojca dla swojego dziecka, który stawiałby jego dobro wyżej, niż 'nowej' partnerki?

No właśnie - dlaczego dziecko, które jest traktowane przez Autorkę jak zło konieczne, ma czuć się zobowiązane do pracy nad sobą, lepszego zachowania, dzielenia się tatusiem?

38

Odp: Pasierb - podział między rodzicami tydzień u taty tydzień u mamy

Moje Drogie,

Dziękuję za wszystkie odpowiedzi. Gdybym nie była w podobnej sytuacji wcześniej na pewno miałabym podobny pogląd na takiego typu sprawy. Pozwoliłam sobie tutaj wylać wszystkie emocje czego nie mogę uczynić nigdzie indziej. Każdego czasami irytują drobne rzeczy, które czasami wykrzyczy jak to "seplenienie". Chciałabym jednak zaznaczyć, że to jest pierdoła na samym końcu łańcucha, który zaczął się w zupełnie innym miejscu.
Nie chcę być ta przysłowiową "złą macochą" i odpuszczam. Niech rodzina żyje dalej bez dodatkowego stresu, który na pewno w dużej mierze dokładam ja.

Ps. Nie dałam odczuć dziecku, że jest złem koniecznym. Ma dużo miłości od ojca. dziadków, matki - jest na pierwszym miejscu. Ja zwyczajnie stałam z boku.

39

Odp: Pasierb - podział między rodzicami tydzień u taty tydzień u mamy

Po wielu miesiącach pracy mogę powiedzieć, że trochę się u mnie zmieniło. Przede wszystkim zmieniło się zachowanie mojego partnera. Teraz jest czuły i wie, że nie jestem kimś kto zniesie wszystko. Nauczył się, że o dobre relacje i uczucia trzeba dbać. Nie tylko brać ale i dawać. Jest o wiele lepiej.

Kwestia ślubu pozostaje nierozwiązana ale już przestało mi to przeszkadzać. Momentem przełomowym było stwierdzenie "..teraz trzeba trochę kasy odłożyć na twój mój wymarzony rozwód". Zrozumiałam, że jak on tego nie chce to ja mam to w nosie. Nie chcę, żeby później mi powiedział, że tylko na moje prośby "uporządkował sobie życie". Sam musi tego chcieć. Ja już się w to nie wtrącam.

Niestety zauważyłam u siebie pierwsze objawy depresji i w tej sprawie skierowałam się o pomoc to psychologa. Przede mną pierwsza wizyta. Zawsze byłam radosna a teraz wpadam w otchłań pełną czarnych myśli. Przyszłość nie rysuje mi się wcale, bo ani nie mogę myśleć o dziecku ani o mieszkaniu ani o żadnych innych inwestycjach....no chyba, że na własną rękę. Żyć bez przeszłości można ale bez przyszłości?

Mój partner chce dzieciątko ze mną, chce wynająć większe mieszkanie razem....tylko ja nie chce tego robić w takim bałaganie życiowym. Uważam, że jest nie jest fair proponować komuś wspólną przyszłość bez uporządkowania spraw dzisiejszych. Dlatego nie idę w tym kierunku. Stoję w miejscu i czekam.

40

Odp: Pasierb - podział między rodzicami tydzień u taty tydzień u mamy

Mam pytanie. Tak na szybko przedstawię sytuację.

Razem z partnerem przeprowadziliśmy się do większego mieszkania. Dziecko partnera (podział z matką dziecka jest taki, że wymieniają się dzieckiem co tydzień) bardzo "przeżyło" przeprowadzkę. Dostało swój pokój w którym nie chce spać. Jęczy ojcu, że chce spać z nim. Ja rozumiem, że pierwsza noc...druga...ale to trwa już siódmą noc. Ja oceniając sytuację bez emocji widzę manipulację na uczuciach ojca i chęć zaznaczenia, że ono jest ważniejsze. Dodam, że partner wściekł się gdy powiedziałam, że nasza sypialnia jest naszą sypialnią i dziecko nie powinno tam spać ani zaglądać bez pukania.

Czy uważacie, że przesadzam? Czy pozwalacie spać ze sobą swoim pasierbicom i pasierbom? Czy nie można mieć prawa do prywatności?

41

Odp: Pasierb - podział między rodzicami tydzień u taty tydzień u mamy

I jeszcze drugie pytanie...

Czy jest wśród Was ktoś kto zmaga się z problemami bycia macochą troszkę w większym wymiarze czasu niż w weekendy? Byłabym wdzięczna za odpowiedzi, ponieważ zwyczajnie już nie wiem jak postępować i co jest moim przewrażliwieniem a co normalnym zachowaniem dziecka w tym wieku (8lat). Jakie zasady przyjęłyście i czy mogłybyście się nimi ze mną podzielić? Dodam, że sama dzieci nie mam, więc może pewnych rzeczy nie rozumiem? Albo nie mam słabości do dziecka w związku z czym mam za ostre widzenie?

Czy da się dobrze i spokojnie żyć z pasierbicą/pasierbem?

Proszę o pomoc, bo moje kontakty z partnerem ulegają pogorszeniu właśnie przez relacje z tym dzieckiem sad

42

Odp: Pasierb - podział między rodzicami tydzień u taty tydzień u mamy

Swan, minęło kilka miesięcy... Czy Twoja rola w tym "układzie" jakoś się zmieniła? Czy Ty w ogóle możesz decydować o czymkolwiek co ma związek z dzieckiem Twojego partnera?

Normalnie bym powiedziała, że dziecko na początku może nie chcieć spać w swoim pokoju, ale rodzice/opiekunowie powinni je szybko przekonać. Nie, nie przesadzasz w kwestii, że sypialnia dorosłych jest sypialnią dorosłych. Z tym pukaniem tylko bym się nie wyrywała do 8-latka, ale delikatnie mu to zasugerować można.

Ani moje dziecko, ani dziecko mojego partnera z nami nie śpi. Wprawdzie ja nie mam dziecka partnera na tydzień co tydzień, ale bywa ono u nas dość często. Tyle, że mamy zupełnie inne zasady między sobą ustalone. Właściwie nie były nawet ustalane - jakoś obie strony uważały pewne rzeczy za oczywiste. A więc córka mojego mężczyzny przyjeżdża do domu, w którym decydują dorośli. Dorośli decydują wspólnie (możliwe, że bardziej decyzyjną osobą jestem ja). Wizyta dziecka nie przewraca nam życia do góry nogami. Są jakieś zasady odnośnie spania, spędzania czasu, jedzenia. I jest to oczywistą oczywistością, że kiedy przyjeżdża N. to te zasady pozostają niezmienne i ją również obowiązują.
Między moją a Twoją sytuacją jest jedna zasadnicza różnica - mój mężczyzna traktuje mnie jak partnerkę. Ty kilka miesięcy temu byłaś jedynie dodatkiem do życia tatusia  - mam wrażenie, że nic się nie zmieniło

43

Odp: Pasierb - podział między rodzicami tydzień u taty tydzień u mamy

Swan13 Decydując się na ten związek wiedziałaś że jest dziecko i będzie cały czas jeśli go nie lubisz i nie tolerujesz to zakończ ten związek i nie wymagaj od ojca aby zerwał kontakty z dzieckiem ty zawsze będziesz na drugim planie nie masz pojęcia o uczuciach rodzicielskich próbując to zniszczyć tylko pogorszysz sytuację . Masz dwa wyjścia zaakceptujesz to dziecko albo odejdziesz .

44

Odp: Pasierb - podział między rodzicami tydzień u taty tydzień u mamy

Czemu on chce odkładać pieniądze na rozwód?

45 Ostatnio edytowany przez Cyngli (2013-10-07 08:14:04)

Odp: Pasierb - podział między rodzicami tydzień u taty tydzień u mamy

Swan, to dziecko przeżywa rozstanie rodziców, do tego doszła jeszcze przeprowadzka i nowe miejsce.
To dziecko nie ma stabilizacji ani poczucia bezpieczeństwa. Dlatego chce spać z tatą. Naprawdę tego nie rozumiesz?
Pojęłabyś to, gdybyś sama była mamą. Ale Ty nie chcesz być mamą. Ty po prostu tego dziecka nie lubisz.
Dopóki nie zmienisz nastawienia, NIC nie zmieni się na lepsze.

Z każdym dzieckiem można się dogadać, ale wypadałoby chcieć, nie musieć.


Swan, a to nie było przypadkiem tak, że odszedł od żony dla Ciebie? I dlatego musi odkładać kasę na rozwód?

46

Odp: Pasierb - podział między rodzicami tydzień u taty tydzień u mamy
vinnga napisał/a:

Swan, minęło kilka miesięcy... Czy Twoja rola w tym "układzie" jakoś się zmieniła? Czy Ty w ogóle możesz decydować o czymkolwiek co ma związek z dzieckiem Twojego partnera?

Normalnie bym powiedziała, że dziecko na początku może nie chcieć spać w swoim pokoju, ale rodzice/opiekunowie powinni je szybko przekonać. Nie, nie przesadzasz w kwestii, że sypialnia dorosłych jest sypialnią dorosłych. Z tym pukaniem tylko bym się nie wyrywała do 8-latka, ale delikatnie mu to zasugerować można.

Ani moje dziecko, ani dziecko mojego partnera z nami nie śpi. Wprawdzie ja nie mam dziecka partnera na tydzień co tydzień, ale bywa ono u nas dość często. Tyle, że mamy zupełnie inne zasady między sobą ustalone. Właściwie nie były nawet ustalane - jakoś obie strony uważały pewne rzeczy za oczywiste. A więc córka mojego mężczyzny przyjeżdża do domu, w którym decydują dorośli. Dorośli decydują wspólnie (możliwe, że bardziej decyzyjną osobą jestem ja). Wizyta dziecka nie przewraca nam życia do góry nogami. Są jakieś zasady odnośnie spania, spędzania czasu, jedzenia. I jest to oczywistą oczywistością, że kiedy przyjeżdża N. to te zasady pozostają niezmienne i ją również obowiązują.
Między moją a Twoją sytuacją jest jedna zasadnicza różnica - mój mężczyzna traktuje mnie jak partnerkę. Ty kilka miesięcy temu byłaś jedynie dodatkiem do życia tatusia  - mam wrażenie, że nic się nie zmieniło

Vinnga z podjeściem ojca jest już lepiej. Zaczął rozumieć. Powoli będziemy wprowadzać zasady. Wytłumaczyłam mu, że te zasady mogą uratować dupę dziecku, bo jest zmienny jak chorągiewka tak samo jak świat, który go otacza. Wydaje mi się, że problem był w tym, że za mało się udzielałam. Jak jestem z dzieckiem sama to jest "do rzeczy" jak tylko pojawia się ojciec to płacze, lamenty, marudzenie....żeby to wytrzymać potrzeba nadludzkiej cierpliwości. No nic, spróbuję smile mam nadzieję, że wreszcie sytuacja w naszym domu będzie normalna smile

47

Odp: Pasierb - podział między rodzicami tydzień u taty tydzień u mamy
mola633 napisał/a:

Swan13 Decydując się na ten związek wiedziałaś że jest dziecko i będzie cały czas jeśli go nie lubisz i nie tolerujesz to zakończ ten związek i nie wymagaj od ojca aby zerwał kontakty z dzieckiem ty zawsze będziesz na drugim planie nie masz pojęcia o uczuciach rodzicielskich próbując to zniszczyć tylko pogorszysz sytuację . Masz dwa wyjścia zaakceptujesz to dziecko albo odejdziesz .

Nie chce, żeby ojciec zerwał kontakty z dzieckiem. Zwróciłam jedynie uwagę, że spanie w jednym łóżku z 8-letnim dzieckiem jest niezdrowe. Gdyby w szkole się dowiedzieli pewnie byłby podejrzewany o molestowanie. Mam prawo chcieć zmienić naganne zachowanie dziecka, które mieszka w moim domu. Nie muszę tego akceptować. Wszyscy podlegają tym samym zasadom i u mnie wszyscy są równi. Nie ma ważniejszego i mniej ważnego. Każdy ma swoje potrzeby, marzenia i miejsce w tym mieszkaniu. U mnie w domu rodzinnym nie było stopniowania ważności i uważam, że to niezdrowe bo jak tu budować poczucie wartości u domowników? Każdy ma czuć się ważny ale nie najważniejszy.

48 Ostatnio edytowany przez Cyngli (2013-10-07 10:57:05)

Odp: Pasierb - podział między rodzicami tydzień u taty tydzień u mamy
swan13 napisał/a:
mola633 napisał/a:

Swan13 Decydując się na ten związek wiedziałaś że jest dziecko i będzie cały czas jeśli go nie lubisz i nie tolerujesz to zakończ ten związek i nie wymagaj od ojca aby zerwał kontakty z dzieckiem ty zawsze będziesz na drugim planie nie masz pojęcia o uczuciach rodzicielskich próbując to zniszczyć tylko pogorszysz sytuację . Masz dwa wyjścia zaakceptujesz to dziecko albo odejdziesz .

Mam prawo chcieć zmienić naganne zachowanie dziecka, które mieszka w moim domu.

Nie uważam, by chęć spania dziecka z rodzicem była nagannym zachowaniem. Oczywiście nie należy się na to godzić, trzeba dziecku wytłumaczyć, że jest za duże na takie praktyki, że ma swój pokój, etc. Jednakże ja rozumiem tego malucha. Ma prawo czuć się zagubiony i pragnąć bliskości.

49

Odp: Pasierb - podział między rodzicami tydzień u taty tydzień u mamy
Cynicznahipo napisał/a:

Swan, to dziecko przeżywa rozstanie rodziców, do tego doszła jeszcze przeprowadzka i nowe miejsce.
To dziecko nie ma stabilizacji ani poczucia bezpieczeństwa. Dlatego chce spać z tatą. Naprawdę tego nie rozumiesz?
Pojęłabyś to, gdybyś sama była mamą. Ale Ty nie chcesz być mamą. Ty po prostu tego dziecka nie lubisz.
Dopóki nie zmienisz nastawienia, NIC nie zmieni się na lepsze.

Z każdym dzieckiem można się dogadać, ale wypadałoby chcieć, nie musieć.


Swan, a to nie było przypadkiem tak, że odszedł od żony dla Ciebie? I dlatego musi odkładać kasę na rozwód?

W tym przypadku, żona sama go zostawiła dla innego.
Ja wiem, ze to dziecko nie ma stabilizacji ani poczucia bezpieczeństwa ale zamiast uczyć go, że za płacz i histerię jest głaskany po główce to wypadałoby zacząć to poczucie stabilizacji budować. Partner wreszcie po moich niekończących się rozmowach zaczął to pojmować i spróbujemy coś wspólnie zbudować.

50

Odp: Pasierb - podział między rodzicami tydzień u taty tydzień u mamy
swan13 napisał/a:
Cynicznahipo napisał/a:

Swan, to dziecko przeżywa rozstanie rodziców, do tego doszła jeszcze przeprowadzka i nowe miejsce.
To dziecko nie ma stabilizacji ani poczucia bezpieczeństwa. Dlatego chce spać z tatą. Naprawdę tego nie rozumiesz?
Pojęłabyś to, gdybyś sama była mamą. Ale Ty nie chcesz być mamą. Ty po prostu tego dziecka nie lubisz.
Dopóki nie zmienisz nastawienia, NIC nie zmieni się na lepsze.

Z każdym dzieckiem można się dogadać, ale wypadałoby chcieć, nie musieć.


Swan, a to nie było przypadkiem tak, że odszedł od żony dla Ciebie? I dlatego musi odkładać kasę na rozwód?

W tym przypadku, żona sama go zostawiła dla innego.
Ja wiem, ze to dziecko nie ma stabilizacji ani poczucia bezpieczeństwa ale zamiast uczyć go, że za płacz i histerię jest głaskany po główce to wypadałoby zacząć to poczucie stabilizacji budować. Partner wreszcie po moich niekończących się rozmowach zaczął to pojmować i spróbujemy coś wspólnie zbudować.

To super, Swan. Musicie się pozytywnie nastawić. Wtedy dziecko zacznie w radością współpracować. Zasady są ważne.

51

Odp: Pasierb - podział między rodzicami tydzień u taty tydzień u mamy
Cynicznahipo napisał/a:
swan13 napisał/a:
mola633 napisał/a:

Swan13 Decydując się na ten związek wiedziałaś że jest dziecko i będzie cały czas jeśli go nie lubisz i nie tolerujesz to zakończ ten związek i nie wymagaj od ojca aby zerwał kontakty z dzieckiem ty zawsze będziesz na drugim planie nie masz pojęcia o uczuciach rodzicielskich próbując to zniszczyć tylko pogorszysz sytuację . Masz dwa wyjścia zaakceptujesz to dziecko albo odejdziesz .

Mam prawo chcieć zmienić naganne zachowanie dziecka, które mieszka w moim domu.

Nie uważam, by chęć spania dziecka z rodzicem była nagannym zachowaniem. Oczywiście nie należy się na to godzić, trzeba dziecku wytłumaczyć, że jest za duże na takie praktyki, że ma swój pokój, etc. Jednakże ja rozumiem tego malucha. Ma prawo czuć się zagubiony i pragnąć bliskości.

Właśnie...wszyscy traktują go jak 3-4 letniego malucha. Dzisiaj była pierwsza samodzielna noc, więc mam nadzieję, że się szybko przyzwyczai

52

Odp: Pasierb - podział między rodzicami tydzień u taty tydzień u mamy

To ja opowiem pewną sytuację ze strony osoby, która wiąże się z osobą z tzw. "bagażem". Rozwód, dzieci.
Tak jak pisałam, dogaduje się z dziećmi mojego męża SUPER, każdemu życzę takiego kontaktu.
Owszem, dzieci są najważniejsze, a jeszcze dobitniej dochodzi to do mnie w momencie gdy sama zostałam matką.
Jednak jestem za "zasadami", za wyznaczeniem pewnych granic, za tym by każdy w tym mówiąc brzydko układzie czuł się dobrze i tu duża rola Twojego partnera a np. u mnie mojego męża.

Urodziłam, każda matka wie jaki to stres, jak ciężko jest w szpitalu, jaki człowiek jest przerażony, zmęczony i rozbity. Owszem szczęśliwy również. Każdy najlepiej czuje się we własnym domu, w domu czuję spokój, bezpieczeństwo, to mój azyl, tu jest intymnie.
Mąż wprowadził się do mojego mieszkania, absolutnie mu tego nie wypominam, ale takie są fakty, ten dom jest mój.
Piszę o tym dlatego by zrozumieć jak wyżej wymienione uczucia są u mnie stanem faktycznym, jak bardzo je odczuwam.

Dzień przed wyjściem ze szpitala po raz kolejny córka męża informuje mnie (nie mąż), że w dniu mojego wyjścia ona i jej brat przyjdą do Antosia.
A w szpitalu byli, nie widzieliby go pierwszy raz.
I teraz co ja czułam?
Żal, wściekłość, bezsilność. Co miałam jej powiedzieć?
Że leci ze mnie, że używam podkładów długości pasa startowego, że to śmierdzi, że potrzebuję odrobinę spokoju, intymności. Że jestem zmęczona, że cholerny stres przeszłam, ból także, że to....
A już nie wspomnę o strachu o dziecko, o tym, że po prostu boisz się wtedy wszystkiego, nie wiesz jeszcze jak to dziecko w domu się zachowa, czy będzie płakało, czy nie, czy dostarczenie mu za dużej ilości bodźców mu nie zaszkodzi, jakkolwiek to teraz nawet dla mnie śmiesznie brzmi - wtedy tak, tego się bałam.
Dzwonię do męża, rozumiejąc, że nie miał złych intencji, ale przyznam przelało mi się, do jasnej cholery, poczułam się jakbym była "u nich", nie "u siebie".
I znowu JA wychodzę na wyrodną, ostatecznie godzę się na tą wizytę, jednocześnie by mieć dwie pieczenie na jednym ogniu zapraszam też moją mamę i ojczyma by tym samym mieć choć niedzielę wolną (w sobotę wychodziłam ze szpitala).
Nawet jest OK, jakoś ogarnęłam, mąż wszystko przygotował, rana po cięciu ciągnie ale daję radę.
W pewnym momencie ojczym opowiada coś zabawnego, nie mogę choć chcę się pośmiać, ale rana ciągnie, bardzo boli, mówię mu, niech przestanie bo ja nie mogę się śmiać, on myśli, że ja żartuje, coś jeszcze dopowiada, ja wstaje od stołu - przenoszę się na kanapę już zgięta w pół z bólu, po raz kolejny proszę by nie kontynuował bo mnie boli, on dodaje jeszcze słowo i staje się, puszczają mi nerwy.....ten stres, ten wysiłek, zmęczenie....zaczynam ryczeć, wyć przy nich wszystkich bo schodzi ze mnie napięcie, nie umiem i nawet nie chce tego powstrzymać.
W mig każdy zrozumiał o co kaman, wszyscy się wynieśli.
Ot cała historia.

53

Odp: Pasierb - podział między rodzicami tydzień u taty tydzień u mamy

Domeczku, rozumiem.
Jednakże Twoja sytuacja była inna.
I wina nie leży w dzieciach, tylko niestety w Twoim mężu - powinien był przewidzieć, że po powrocie ze szpitala będziesz potrzebowała spokoju.


Wiadomo, w swoim domu każdy chce mieć święty spokój. To jasne. ALE jeśli się pozwala wprowadzić partnerowi, ów partner ma dziecko/dzieci, to trzeba być przygotowanym na to, że będą one częstymi gośćmi w owym mieszkaniu. Tyle. Konsekwencje.
Ty byłaś na to przygotowana. Byłaś chętna do współpracy z dziećmi. Chciałaś, by było dobrze.
Swan jesy negatywnie nastawiona do dziecka, wystarczy przeczytać, jak się o nim wypowiada. Uznaje, że dziecko zachowuje się ''nagannie'', bo ma potrzeby, które wynikają z braku stabilizacji, bezpieczeństwa. Jeśli nie zmieni swojego nastawienia, dziecko będzie robiło jej na złość, to błędne koło.

Najpierw należy dziecku wytłumaczyć, że jest kochane, musi poczuć, że jest akceptowane - również przez Autorkę.
Następnie wdrażać zasady, typu to Ci wolno, a tego nie wolno. Następnie obowiązki. I wtedy dopiero egzekwować posłuszeństwo.
Bo tak serio, dlaczego na dzień dzisiejszy ten maluch powinien słuchać Autorki i wykonywać jej polecenia? Jest dla niego obcą osobą, która stoi mu na drodze np. do spania z tatą. Dzieci jak konie wyczuwają, kto się ich boi i kto ich nie lubi...

Swan, musicie zadbać o psychikę tego dziecka. Przekonaj je do siebie.

54

Odp: Pasierb - podział między rodzicami tydzień u taty tydzień u mamy

Nie nazywam nagannym zachowaniem tego, że dziecko ma potrzeby...no litości, nie jestem potworem. Dodam, że obcy ludzie od niego uciekają, bo jest dość trudnym kompanem. Jak własny ojciec z nim nie wytrzymuje to nie wiem czy to tak trudno zrozumieć, że ja właśnie ta obca osoba też mam dość. Też jestem zmęczona po pracy, też mam problemy rodzinne, też mam problemy z firmą i jeszcze mam problemy z nie swoim dzieckiem. Wyżaliłam się tu, bo nie powiem tego ojcu dziecka ani mojej mamie (ona ma dość swoich problemów). Czasami mam ochotę puścić taką wiązankę, że by wszystkim uszy zwiędły. Za ten wylew jestem postrzegana jako osoba, która wymaga na ojcu zerwanie kontaktów z dzieckiem i traktowanie go jak zło konieczna bo ma swoje potrzeby smile Chociaż jeden pozytywny aspekt takiego podejścia to to, że się uśmiałam smile

55

Odp: Pasierb - podział między rodzicami tydzień u taty tydzień u mamy

a dlaczego nie powiesz tego ojcu dziecka? ja mysle że to własnie od niego powinnaś zacząć

56

Odp: Pasierb - podział między rodzicami tydzień u taty tydzień u mamy

Zielony_Domku dziękuję za ten przykład. Myślę, że trzeba jednak pozostać trochę egoistą w takich układach. Ja wiele miesięcy tłumiłam w sobie złość dlatego, że byłam dodatkiem. Nie mogłam decydować, musiałam się podporządkowywać w każdej sytuacji, bo to jest "biedne dziecko". Rozumiałam ale jednak całkiem stłumić swoje potrzeby było trudno. Kiedy zaczęłam spazmatycznie ryczeć i nie mogłam się uspokoić przez kilka godzin, wtedy partner zrozumiał, że nie jestem jednak zombie i nie potrafię się poświęcać dla jego dziecka tak jak on. Logiczne - przecież nie jestem jego matką. Zrozumiał, że relacje nie będą takie jak w "rodzonej rodzinie" ale można to wszystko jakoś poukładać.

Dodam, że ja od początku chciałam kontaktu z psychologiem, porady, przykładów, bo wiedziałam, że nie wiem jak postępować. Mojemu partnerowi brak było pokory i myślał, że pozjadał wszystkie rozumy. W konsekwencji narobił wiele krzywdy swojemu dziecku, mi i sobie. Teraz jak to zrozumiał zaczynamy prostować. Jest to decydujące podejście, więc dlatego prosiłam o rady, bo chcę się do tego solidnie przygotować.

57

Odp: Pasierb - podział między rodzicami tydzień u taty tydzień u mamy

Osobiscie, zajmowalam sie dzieckiem ktore bylo wlasnie w takiej sytuacji. Tydzien u mamy i tydzien u taty. Ci rodzice obydwoje byli bardzo, ale to bardzo zapracowani i nawet, kiedy byl u jednego z rodzicow to malo co sie z dzieckiem widywali. A jak juz jedno wracalo pozno z pracy i maly chcial sie z rodzicem pobawic, to byla czesto odpowiedz, ze tylko chwile bo tatus/mamusia jest zmeczony/a. To dziecko bylo bardzo zagubione, zamyslone. U taty mial inne wychowanie, u mamy inne. Wiec to dziecko bylo rozbite. Po jakims czasie obydwoje rodzicow znalazlo sobie nowych partnerow, wiec dziecko teraz jakby mialo dwoch tatusiow i dwie mamusie, to juz w ogole jest sajgon w glowie 8-latka. I nie wierze, zeby to nie mialo jakis skutkow na przyszlosc...

Osobiscie, uwazam, ze jest to do zrobienia ale tylko jezeli rodzice uzgodnia miedzy soba  zasady wychowania dziecka. A nie, ze kazde robi ze swojej strony to co mu sie podoba. Wazne jest tez, zeby dziecko spedzalo z rodzicem duzo czasu, bylo duzo rozmow, spotkan z obydwojgiem rodzicow (w miare mozliwosci), zeby to dziecko wiedzialo, ze rodzice mimo tego, ze nie sa razem to obydwoje tak samo go kochaja i potrafia dla niego zachowac sie jak dorosli ludzie.

Jezeli chodzi o Twoja sytuacje, to po pierwsze wiedzialas na pewno z kim sie wiazesz i co to za soba niesie. Twoj partner ma dziecko i ono bedzie zawsze najwazniejsze. A jezeli Ty chcesz stanowic czesc jego zycia to bedziesz musiala to dziecko zaakceptowac i starac sie miec z malym dobre relacje. Na pewno to na poczatku nie bedzie latwe widzac, jakie masz podejscie ale wiem, ze jezeli kochasz jego tate, to i z czasem pokochasz malego. Tu nie chodzi o to, zebys starala sie zastapic mu matke, w zyciu. Tylko starala sie stworzyc przyjacielska relacje z malym, on to na pewno doceni a Ty moze zaczniesz inaczej na to wszystko patrzec.

58

Odp: Pasierb - podział między rodzicami tydzień u taty tydzień u mamy

Jesteś troszeczkę zaborcza i rywalizujesz z tym dzieckiem o tego faceta dziecko to wyczuwa i może dlatego się tak zachowuje ty marzysz o spokojnym domu w którym po pracy możesz odpocząć u boku kochanego mężczyzny a tu niestety tak się nie da jest dziecko z którym musisz się dzielić, nie byłaś na to gotowa ale to dziecko również i długo będzie jeszcze taka przepychanka między waszą trójką .

59

Odp: Pasierb - podział między rodzicami tydzień u taty tydzień u mamy

Przepychanka jest niestety coraz większa sad Mały cały czas chodzi za ojcem i płacze, że chce, żeby rodzice znowu byli razem. Opowiada w szkole, że jest bardzo nieszczęśliwy. Jak jest u ojca to pisze i dzwoni do mamy. Jak jest pora, żeby wyjść z domu to wszyscy stoją i czekają aż on napisze smsa do mamusi. Dodam, że jak standardowo pisze 1 min to w momencie jak czekamy na niego pisze go 20 min. Mówi ojcu na ucho, że chciałby mieszkać sam z tatą. Za każdym razem mój partner zasypia z nim w łóżku. Życie nasze seksualne umarło. Rodzi się coraz więcej konfliktów. Sytuacja staje się napięta i nie do wytrzymania. Cały świat kręci się wokół dziecka....a ono jest wtedy przeszczęśliwe.
Namówiłam partnera na poradnię psychologiczno- pedagogiczną dla dzieci do lat 18. Naszczęście matka dziecka też zrozumiała, że trzeba szukać pomocy z zewnątrz.

Sytuacja trudna i będziemy się starać z tego wyjść a ja mam nadzieję nie zwariować do tego czasu. Boję się, że widmo założenia własnej rodziny odwlecze się do następnego tysiąclecia, bo pewnie gdyby pojawiło się nasze wspólne dziecko byłoby znacznie gorzej. Sama też muszę udać się do psychologa, bo żyć w domu w którym cały czas się słyszy, że lepiej gdyby Cię nie było...nie jest przyjemnie. Dziecko nawet nie chce zaakceptować sytuacji. Ono chce inaczej i koniec...tłumaczenie nie daje absolutnie nic. Czekam tylko na moment aż partner się zamie i zrobi to na czym dziecku zależy najbardziej.

60

Odp: Pasierb - podział między rodzicami tydzień u taty tydzień u mamy
mola633 napisał/a:

Jesteś troszeczkę zaborcza i rywalizujesz z tym dzieckiem o tego faceta dziecko to wyczuwa i może dlatego się tak zachowuje ty marzysz o spokojnym domu w którym po pracy możesz odpocząć u boku kochanego mężczyzny a tu niestety tak się nie da jest dziecko z którym musisz się dzielić, nie byłaś na to gotowa ale to dziecko również i długo będzie jeszcze taka przepychanka między waszą trójką .

Raczej jest odwrotnie. To dziecko rywalizuje o względy ojca. Ja jestem typem osoby raczej usuwającej się. Rozumiem, że jest czas dla dziecka, na rozmowy, na lekcje na wspólne oglądanie telewizji, na kino, na basen. Nie wtrącam się. Widzę tylko jak z czasem ono chce coraz więcej i więcej i więcej. Dziecko jest na tyle duże, że manipulacja uczuciami ojca jest rozwinięta na bardzo wysokim poziomie. Nie tylko ojca ale i matki. Jak coś nie jest po jego myśli to płacz i zgrzytanie zębów. Szaleństwo.

61

Odp: Pasierb - podział między rodzicami tydzień u taty tydzień u mamy

Przez taką sytuację będzie coraz gorzej w waszym związku zaczniesz mieć pretensje i żal do partnera a to najkrótsza droga do kłótni wiadomo on nie poświęci dziecka dla Ciebie a Ty też nie poświęcisz się dla niego i jest takie błędne koło . Nie ma sensu abyś z tym walczyła nie wiem czy psycholodzy coś zmienią a twój partner może pomyśleć że chcesz go oddzielić od dziecka . Podziwiam Cię że jeszcze wytrzymujesz w takim związku gdzie słyszysz że jesteś nie chciana więc się zastanów czy jesteś w stanie tak się poświęcić bo to dziecko będzie cały czas i uraz jaki macie do siebie nie zniknie a dziecko będzie coraz starsze i starsze a nastolatki dopiero są złośliwe i dokuczliwe wytrzymasz to, dasz rade to powodzenia .

62

Odp: Pasierb - podział między rodzicami tydzień u taty tydzień u mamy

Uważam, że psycholog (dla Ciebie) to doskonały pomysł. On nie poda Ci gotowych rozwiązań, ale wydajesz się myślącą kobietą i psycholog może pomóc Ci uświadomić sobie pewne rzeczy - tak, żebyś sama umiała podejmować decyzje odnośnie przyszłości waszego związku.
Poradnia dla dzieci dla młodego jest równie dobrym pomysłem, ale na jego realizację wielkiego wpływu nie masz. Na swoje życie wpływ masz.

63

Odp: Pasierb - podział między rodzicami tydzień u taty tydzień u mamy

swan, powiedz mi, bo może ja się zgubiłam
ale ty jestes z facetem, który się JESZCZE nie rozwiódł ze swoją zoną.. dobrze pamiętam? a więc dziecko wie, że mama i tata są małżeństwem i uważa, że to tylko ty jestes przyczyną tego, że rodzica nie są razem.. to naturalne myslenie przyczynowo-skutkowe


mały chce miec rodziców razem, to tez jest naturalne.
twój partner NIE CHCIAŁ ROZSTAĆ się z ZONĄ
nie chciał zostawić swojego dziecka

to twoja zona zadecydowała, a on może się źle czuc z tym, że nie jest codziennie obecny w zyciku swojego syna
więc próbuje to kompensowac czasem, jaki z nim spędza....
'to też zupełnie naturalny odruch

64

Odp: Pasierb - podział między rodzicami tydzień u taty tydzień u mamy

Tak on jeszcze nie rozwiódł się z żoną. Nie sądzę, żeby przyczyną tego był brak chęci ale to już inny temat smile

Najciekawsze w tym wszystkim jest to, że mój partner i jego dziecko to "charakterki" a ja zwyczajnie jestem już bardzo zmęczona...;(

65

Odp: Pasierb - podział między rodzicami tydzień u taty tydzień u mamy

Kocham mojego partnera a szkoda mi minuty swojego czasu na przebywanie z jego dzieckiem. Moja miłość nie jest w stanie znieść głupoty i uporu tego dziecka. Zaproponowałam rozwiązanie podobne. Tydzień będziemy razem a drugi tydzień będę jeździć do innego mieszkania i wtedy będę rozwijać swoje pasje. Nie będę widzieć dziecka to moja niechęć nie będzie się pogłębiać a może wkrótce zniknie? Nie chcę odejść ale wiem, ze nasze rozstanie wisi na włosku. Czy którykolwiek rodzic mógłby zaakceptować to, że jego partner ma taki stosunek do jego latorośli?

Dzisiaj powiedziałam ostre słowa, że dziecko jest głupie po matce a uparte po ojcu... 

Wiem, że sprawiłam przykrość ale jednocześnie poczułam ulgę. Moja choroba (bulimia) wraca...

Czy jest rozwiązanie inne niż zerwanie związku?

Posty [ 1 do 65 z 70 ]

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Pasierb - podział między rodzicami tydzień u taty tydzień u mamy

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024