Cześć ;)
Chciałam zasięgnąć Waszej porady. Otóż od dobrego miesiąca-dwóch obserwowałam w szkole pewnego chłopaka, ale absolutnie nie wiedziałam, co (i czy w ogóle) zrobić z tym dalej. Ale udało się, jakoś go zaczepiłam, umówiliśmy się na randkę.
Za nami trzy spotkania. Na każdym dobrze się bawimy, nawet pomimo chwil ciszy - to naturalne, bo poznaliśmy się w nietypowy sposób - bez znajomych, nie na żadnej imprezie. Nie mamy wspólnych kolegów ani koleżanek, więc tym bardziej jest trudno. Ale nie o tym miałam pisać.
Wracając do mojego problemu - jest on następujący: na trzeciej randce powiedziałam mu, że zaczepiłam go, bo mi się spodobał. Jego reakcja? Zawstydził się i po chwili spytał, jak zdobyłam o nim jakieś informacje. Ale nie skomentował ani nie odpowiedział na to, co mu wyznałam.
Wiem, że ponad pół roku temu rozstała się z nim pewna dziewczyna, na której bardzo mu zależało. Odkąd zerwali, do każdej sprawy podchodzi z nastawieniem "leję na to". Boję się, że pozostanie przy koleżeńskim stosunku do mnie i boi się zaufać innej dziewczynie.
Co prawda, do żadnego kontaktu fizycznego między nami nie doszło - nie przytulaliśmy się, nie całowaliśmy. Ale widzę, jak na mnie patrzy i wydawało mi się, że mu się podobam (to on zaproponował pierwszą randkę, więc tym bardziej miałam powody, żeby tak sądzić). Ale w tej chwili? Nie wiem sama, co myśleć...
Jak uważacie?