Cześć, pisałam tutaj kiedyś o mojej sytuacji po rozstaniu, gdzie ja się rozstałam pierwsza z partnerem bo mnie zawodził często, utrzymywaliśmy nadal częsty kontakt, potem chciałam do niego wrócić a on odmówił bo zaczął się z kimś innym spotykać. Teraz z tą osoba mu nie wyszło, chociaż on utrzymywał, że nigdy nie było to nic poważnego. Rozmawialiśmy wiele razy ale zawsze kończyło to się wyrzutami żalu z mojej strony. Eks mówi mi, że to nie tak, że on mnie już nie kocha bo uczucie zostaje na długo. Próbowaliśmy kilka razy zerwać kontakt ponieważ ja nie potrafię utrzymywać z nim normalnej znajomości. Ciągle się nim interesuje, śledzę w internecie, czepiam o coś itd.
I tu pojawia się problem. Za każdym razem gdy ja nie odzywam się do eksa kilka dni, on mnie zaczepia np. like'ując jakieś moje wpisy na Facebooku, a wczoraj nawet dodał komentarz. To zdarzyło się już kilka razy. Nie wiem jak interpretować takie zachowania. Z jednej strony on utrzymywał, że cały czas chce mieć mnie za znajomą, ale z drugiej ja mu tyle krwi napsułam, że dla naszego wspólnego dobra powinien zerwać kontakt całkowicie, nie zaczepiać, nie szukać kontaktu. Po co mu znajoma z którą prawie przy każdej rozmowie o coś się kłóci, lub musi wysłuchiwać mojego użalania. Czy możecie pomóc mi zinterpretować jego zachowanie?
Cały czas zastanawiam się czy on chce wrócić ale nie ma odwagi o tym powiedzieć wprost czy to tylko głupie gierki, które dla niego nic nie znaczą a we mnie wciąż rozbudzają na nowo nadzieje.
Dla mnie, to jest utrzymywanie Ciebie w "rezerwie" i nic więcej.
Jak jest uczucie, to jest i wtedy dwoje ludzi jest razem.
Jak go nie ma, to nie ma, nie ma takiego czegoś jak "kochać trochę", albo "w połowie".
Tłumaczenie się tym, że "nie mogę do końca odejść", albo jak w tym przypadku brak jakiegokolwiek tłumaczenia, jest po prostu trzymaniem kogoś "w rezerwie"...tak na czarną godzinę, gdy z innymi nie wyjdzie, bo lepsze to znane, niż żadne...
Tak to dla mnie wygląda.
A dopatrywanie sie czegokolwiek w "lajkowaniu" zdjęć na FB jest co najmniej śmieszne.
To wirtualny świat, to zwykłe kliknięcie myszką komputerową, to nawet nie sa słowa...
Mi sie wydaje ze odeszdl , nie wyszlo mu , zrozumial bladi teraz robi podchody.
Mi sie wydaje, ze patrzysz na kazdy jego ruch i interpretujesz to jako zaczepki lub zaloty.. Ja widze zwyczajnie ze lubi Cie po kolezensku i tyle ... Gdyby cos chcial napewno nie ukrywalby sie z tym... A czy cos polubil czy komentowal przeciez wiele osob tak robi.. A dzwoni czy w inny sposob sie odzywa bo wie ze bedziesz szczera z nim do bolu.. Przyzwyczail sie...
"Próbowaliśmy kilka razy zerwać kontakt ponieważ ja nie potrafię utrzymywać z nim normalnej znajomości. Ciągle się nim interesuje, śledzę w internecie, czepiam o coś itd.
I tu pojawia się problem. Za każdym razem gdy ja nie odzywam się do eksa kilka dni, on mnie zaczepia np. like'ując jakieś moje wpisy na Facebooku, a wczoraj nawet dodał komentarz. To zdarzyło się już kilka razy. Nie wiem jak interpretować takie zachowania. Z jednej strony on utrzymywał, że cały czas chce mieć mnie za znajomą, ale z drugiej ja mu tyle krwi napsułam, że dla naszego wspólnego dobra powinien zerwać kontakt całkowicie, nie zaczepiać, nie szukać kontaktu. Po co mu znajoma z którą prawie przy każdej rozmowie o coś się kłóci, lub musi wysłuchiwać mojego użalania. Czy możecie pomóc mi zinterpretować jego zachowanie?"
Margolinka ma 100% racji, masz status rezerwowej, a te jego "podchody", są tylko po to, aby siedział w Twojej głowie, abyś się wkręcała nieustająco... i jak widać, z powodzeniem...
7 2013-02-27 16:25:35 Ostatnio edytowany przez lenka_lonely (2013-02-27 16:34:41)
Więc co polecacie zrobić? Zerwać kontakt całkowicie? Nie reagować, nie odbierać telefonów? A jeśli ja nadal chce być z nim? Jeśli on też chciałby wrócić? Ja z nim pierwsza zerwałam, może poczuł się tym mocno dotknięty i dlatego nie chce robić tego pierwszego kroku chociaż ja go wcześniej wiele razy prosiłam o powrót? Mam tyle pytań.... Chciałabym bardzo odbudować nasz związek bo był on najlepszym jaki dotad miałam, mimo niesłowności partnera
8 2013-02-27 16:47:09 Ostatnio edytowany przez gen (2013-02-27 16:49:13)
Więc co polecacie zrobić? Zerwać kontakt całkowicie? Nie reagować, nie odbierać telefonów? A jeśli ja nadal chce być z nim? Jeśli on też chciałby wrócić? Ja z nim pierwsza zerwałam, może poczuł się tym mocno dotknięty i dlatego nie chce robić tego pierwszego kroku chociaż ja go wcześniej wiele razy prosiłam o powrót? Mam tyle pytań.... Chciałabym bardzo odbudować nasz związek bo był on najlepszym jaki dotad miałam, mimo niesłowności partnera
ochłodź trochę relacje, nie zawsze odbieraj telefony, rozmawiaj krócej i bardziej lakonicznie, a tym gównianym FB nawet się nie przejmuj... niech facet zacznie kombinować - WTF???, i może naraz gostek trochę zdecydowaniej zacznie działać, w końcu szczupak atakuje kiedy ofiara ucieka, a nie jak ciele czeka... jest jeden warunek, że facet też musi chcieć, a nie tylko się odgryza - nie chciałaś, to sobie pogramy...
ochłodź trochę relacje, nie zawsze odbieraj telefony, rozmawiaj krócej i bardziej lakonicznie, a tym gównianym FB nawet się nie przejmuj... niech facet zacznie kombinować - WTF???, i może naraz gostek trochę zdecydowaniej zacznie działać, w końcu szczupak atakuje kiedy ofiara ucieka, a nie jak ciele czeka... jest jeden warunek, że facet też musi chcieć, a nie tylko się odgryza - nie chciałaś, to sobie pogramy...
Już się go kilka razy starałam olewać, ale zawsze albo on sie kontaktował, albo mnie zaczepiał i ja się łamałam
. Raz nawet chciał się pierwszy raz sam z siebie spotkać ale odmówiła bo byłam z kims innym umówiona ![]()
"Raz nawet chciał się pierwszy raz sam z siebie spotkać ale odmówiła bo byłam z kims innym umówiona"
i jeszcze się dziwisz, facet się jakoś tam "przełamał" i na drzewo został wysłany... zagada o spotkanie ponownie, to jego nie spławiaj, pogadacie i wyczujesz - czy powrót, czy tylko sex... tak, to będziesz gdybać do usranej śmierci i jeden dzień dłużej...
11 2013-02-27 17:11:49 Ostatnio edytowany przez lenka_lonely (2013-02-27 17:14:47)
"Raz nawet chciał się pierwszy raz sam z siebie spotkać ale odmówiła bo byłam z kims innym umówiona"
i jeszcze się dziwisz, facet się jakoś tam "przełamał" i na drzewo został wysłany... zagada o spotkanie ponownie, to jego nie spławiaj, pogadacie i wyczujesz - czy powrót, czy tylko sex... tak, to będziesz gdybać do usranej śmierci i jeden dzień dłużej...
On mnie też tak nie raz spławiał gdy ode mnie wychodziła propozycja spotkania. Może i źle zrobiłam, że się wtedy nie zgodziłam
A może to ja powinnam mu teraz spotkanie zaproponować? Już sama nie wiem, mam mętlik w głowie, boje się czasem podjąć jakikolwiek krok aby wszystkiego nie spieprzyć jeszcze bardziej.
gen napisał/a:"Raz nawet chciał się pierwszy raz sam z siebie spotkać ale odmówiła bo byłam z kims innym umówiona"
i jeszcze się dziwisz, facet się jakoś tam "przełamał" i na drzewo został wysłany... zagada o spotkanie ponownie, to jego nie spławiaj, pogadacie i wyczujesz - czy powrót, czy tylko sex... tak, to będziesz gdybać do usranej śmierci i jeden dzień dłużej...
On mnie też tak nie raz spławiał gdy ode mnie wychodziła propozycja spotkania. Może i źle zrobiłam, że się wtedy nie zgodziłam
A może to ja powinnam mu teraz spotkanie zaproponować?
jeszcze nie, przypuszczam że znowu zaproponuje, ale tym razem jego nie spławiaj...
lenka_lonely napisał/a:gen napisał/a:"Raz nawet chciał się pierwszy raz sam z siebie spotkać ale odmówiła bo byłam z kims innym umówiona"
i jeszcze się dziwisz, facet się jakoś tam "przełamał" i na drzewo został wysłany... zagada o spotkanie ponownie, to jego nie spławiaj, pogadacie i wyczujesz - czy powrót, czy tylko sex... tak, to będziesz gdybać do usranej śmierci i jeden dzień dłużej...
On mnie też tak nie raz spławiał gdy ode mnie wychodziła propozycja spotkania. Może i źle zrobiłam, że się wtedy nie zgodziłam
A może to ja powinnam mu teraz spotkanie zaproponować?
jeszcze nie, przypuszczam że znowu zaproponuje, ale tym razem jego nie spławiaj...
Mam taką nadzieję
Skoro mnie zaczepia to może mnie nie skreślił całkowicie jeszcze. A co do seksu to między nami go nie ma od rozstania i nie będzie jeśli nie będziemy znowu razem. Wiem, że jakiekolwiek zbliżenie między nami bez jasnej deklaracji bolało by mnie bardzo i mówiłam mu o tym wprost.
"Wiem, że jakiekolwiek zbliżenie między nami bez jasnej deklaracji bolało by mnie bardzo i mówiłam mu o tym wprost."
mogłaś sobie to darować, sporo facetów traktuje takie gadki jako wyzwanie...
"Wiem, że jakiekolwiek zbliżenie między nami bez jasnej deklaracji bolało by mnie bardzo i mówiłam mu o tym wprost."
mogłaś sobie to darować, sporo facetów traktuje takie gadki jako wyzwanie...
W jakim sensie? Ja jestem zbyt wylewna. Zbyt często mówię mu wprost co czuje w danej chwili... teraz widzę, że jestem strasznie głupia i wiele już zepsułam przez to odkąd się rozstaliśmy. Czy jest jeszcze szansa, że on spojrzy na mnie inaczej niż na osobę słabą, która sobie sama nie radzi i tylko się żali?
napisałem parę postów powyżej co powinnaś robić... czy zadziała na 100%?, tego nie wiem, ale warto spróbować... ewentualnie, jeśli znowu będzie Ciebie prowokował, to zaproponuj spotkanie (tylko nie jutro, bo w gorącej wodzie jesteś chyba kąpana) mówiąc, że masz dość gówniarskich podchodów przez internet i na piwo może Ciebie zaprosić (chyba już masz 18 wiosenek?)...
napisałem parę postów powyżej co powinnaś robić... czy zadziała na 100%?, tego nie wiem, ale warto spróbować... ewentualnie, jeśli znowu będzie Ciebie prowokował, to zaproponuj spotkanie (tylko nie jutro, bo w gorącej wodzie jesteś chyba kąpana) mówiąc, że masz dość gówniarskich podchodów przez internet i na piwo może Ciebie zaprosić (chyba już masz 18 wiosenek?)...
Mam
On ma jeszcze więcej ![]()
Tak czytam ten wątek i nie wiem jak długo wytrzymam bez kontaktu z nim. Tak mi go brakuje :'( Boje sie ze juz sie nie odezwie, lub nie będzie chciał się spotkać albo jeszcze gorzej, że z kimś się spotyka...
Powiedzcie mi, jeśli on sam nie zadzwoni to kiedy ja mogłabym się pierwsza odezwać? Po jakim czasie?
Dodam że ex dzwonił ostatni raz z wlasnej woli w środę tydzień temu, oraz jeszcze w sobotę ale to po dużej kłótni, gdzie padły słowa o zakończeniu jakiejkolwiek znajomości. Od tej pory jedyny kontakt z nim to właśnie zaczepka na FB w wtorek... Przez ten czas myslałam, że wytrzymam ale płakać mi się chce przez to, że się nie odzywa, że nie ma tego kontaktu... ![]()
21 2013-02-28 14:25:55 Ostatnio edytowany przez gen (2013-02-28 14:27:15)
Dodam że ex dzwonił ostatni raz z wlasnej woli w środę tydzień temu, oraz jeszcze w sobotę ale to po dużej kłótni, gdzie padły słowa o zakończeniu jakiejkolwiek znajomości. Od tej pory jedyny kontakt z nim to właśnie zaczepka na FB w wtorek... Przez ten czas myslałam, że wytrzymam ale płakać mi się chce przez to, że się nie odzywa, że nie ma tego kontaktu...
rany, to dopiero parę dni, a Ty już płaczesz jak dziecko podczas pierwszego upadku*/szczepienia*/wizyty u dentysty*... poczekaj jeszcze parę dni, gostek ewidentnie się łamie i ze sobą walczy... ewentualnie, jeśli znowu jakąś wrzutkę na tym fejcośtam zrobi, to napisz - mogę pogadać w realu przy realnym piwie z realną osobą...
* - niepotrzebne skreślić
lenka_lonely napisał/a:Dodam że ex dzwonił ostatni raz z wlasnej woli w środę tydzień temu, oraz jeszcze w sobotę ale to po dużej kłótni, gdzie padły słowa o zakończeniu jakiejkolwiek znajomości. Od tej pory jedyny kontakt z nim to właśnie zaczepka na FB w wtorek... Przez ten czas myslałam, że wytrzymam ale płakać mi się chce przez to, że się nie odzywa, że nie ma tego kontaktu...
rany, to dopiero parę dni, a Ty już płaczesz jak dziecko podczas pierwszego upadku*/szczepienia*/wizyty u dentysty*... poczekaj jeszcze parę dni, gostek ewidentnie się łamie i ze sobą walczy... ewentualnie, jeśli znowu jakąś wrzutkę na tym fejcośtam zrobi, to napisz - mogę pogadać w realu przy realnym piwie z realną osobą...
* - niepotrzebne skreślić
No dobrze ale jeśli minie te pare dni i dalej będzie brak kontaktu z jego strony to mam się sama odzywać czy raczej on już po prostu nie chce się kontaktować?
skoro, jak piszesz w sobotę była kłótnia, to może dajcie sobie parę dni luzu - niech tętno i emocje opadną...
skoro, jak piszesz w sobotę była kłótnia, to może dajcie sobie parę dni luzu - niech tętno i emocje opadną...
No właśnie ja się nie odzywałam to on po tej kłótni pierwszy mnie w internecie zaczepił.
gen napisał/a:skoro, jak piszesz w sobotę była kłótnia, to może dajcie sobie parę dni luzu - niech tętno i emocje opadną...
No właśnie ja się nie odzywałam to on po tej kłótni pierwszy mnie w internecie zaczepił.
to odpisz z tym piwem... że w realu, przy realnym piwie, z realną osobą...
lenka_lonely napisał/a:gen napisał/a:skoro, jak piszesz w sobotę była kłótnia, to może dajcie sobie parę dni luzu - niech tętno i emocje opadną...
No właśnie ja się nie odzywałam to on po tej kłótni pierwszy mnie w internecie zaczepił.
to odpisz z tym piwem... że w realu, przy realnym piwie, z realną osobą...
Ale z tym Facebookiem to było dwa dni temu. Od tej pory już żadnych sygnałów nie dawał.
gen napisał/a:lenka_lonely napisał/a:No właśnie ja się nie odzywałam to on po tej kłótni pierwszy mnie w internecie zaczepił.
to odpisz z tym piwem... że w realu, przy realnym piwie, z realną osobą...
Ale z tym Facebookiem to było dwa dni temu. Od tej pory już żadnych sygnałów nie dawał.
i co z tego?
gen napisał/a:lenka_lonely napisał/a:No właśnie ja się nie odzywałam to on po tej kłótni pierwszy mnie w internecie zaczepił.
to odpisz z tym piwem... że w realu, przy realnym piwie, z realną osobą...
Ale z tym Facebookiem to było dwa dni temu. Od tej pory już żadnych sygnałów nie dawał.
i co z tego?
czyli mam sie dzis do niego odezwać?
czyli mam sie dzis do niego odezwać?
nie używam tego fejscośtam, ale przypuszczam, że pod jego wpisem możesz umieścić swój?, jeśli tak, to to zrób... i przestań się podniecać jak pedofil w przedszkolu... desperacją daje na kilometr...
31 2013-02-28 16:27:18 Ostatnio edytowany przez lenka_lonely (2013-02-28 16:30:25)
Nie podniecam się. Fakt jestem zdesperowana ale od miesiąca on ciągle mówi mi że chce utrzymywac kontakt i robi nadzieję na powrót. Ciągle powtarza że nadal mnie kocha. Jednocześnie ja ciągle nie mogę się pogodzić że kogoś miał przez ten czas mimo że strasznie chciałabym go odzyskać. To jest strasznie pogmatwana sytuacja. Już kilka razy słyszałam że lepiej będzie zakończyć nawet znajomość a potem i tak sie sam odezwał jeśli ja nie dawałam znaku życia
Nie podniecam się. Fakt jestem zdesperowana ale od miesiąca on ciągle mówi mi że chce utrzymywac kontakt i robi nadzieję na powrót. Ciągle powtarza że nadal mnie kocha. Jednocześnie ja ciągle nie mogę się pogodzić że kogoś miał przez ten czas mimo że strasznie chciałabym go odzyskać. To jest strasznie pogmatwana sytuacja. Już kilka razy słyszałam że lepiej będzie zakończyć nawet znajomość a potem i tak sie sam odezwał jeśli ja nie dawałam znaku życia
no to musisz się zdecydować - albo wracasz do faceta z przeszłością, albo nowego szukasz, tak jak teraz, to cyrk na kółkach przypomina...
33 2013-02-28 16:38:23 Ostatnio edytowany przez lenka_lonely (2013-02-28 16:44:03)
lenka_lonely napisał/a:Nie podniecam się. Fakt jestem zdesperowana ale od miesiąca on ciągle mówi mi że chce utrzymywac kontakt i robi nadzieję na powrót. Ciągle powtarza że nadal mnie kocha. Jednocześnie ja ciągle nie mogę się pogodzić że kogoś miał przez ten czas mimo że strasznie chciałabym go odzyskać. To jest strasznie pogmatwana sytuacja. Już kilka razy słyszałam że lepiej będzie zakończyć nawet znajomość a potem i tak sie sam odezwał jeśli ja nie dawałam znaku życia
no to musisz się zdecydować - albo wracasz do faceta z przeszłością, albo nowego szukasz, tak jak teraz, to cyrk na kółkach przypomina...
Jestem tego świadoma, tylko najgorsze jest to, że ja podchodze do tego naprawdę emocjonalnie, a on zdaje się nic sobie z tego nie robić, dlatego radziłam się tutaj jak mam w ogóle takie zachowanie intepretować.
gen napisał/a:lenka_lonely napisał/a:Nie podniecam się. Fakt jestem zdesperowana ale od miesiąca on ciągle mówi mi że chce utrzymywac kontakt i robi nadzieję na powrót. Ciągle powtarza że nadal mnie kocha. Jednocześnie ja ciągle nie mogę się pogodzić że kogoś miał przez ten czas mimo że strasznie chciałabym go odzyskać. To jest strasznie pogmatwana sytuacja. Już kilka razy słyszałam że lepiej będzie zakończyć nawet znajomość a potem i tak sie sam odezwał jeśli ja nie dawałam znaku życia
no to musisz się zdecydować - albo wracasz do faceta z przeszłością, albo nowego szukasz, tak jak teraz, to cyrk na kółkach przypomina...
Jestem tego świadoma, tylko najgorsze jest to, że ja podchodze do tego naprawdę emocjonalnie.
kup se Destresan w wersji Max, lub coś podobnego... a tak na poważnie, to odejdź od kompa i idź między ludzi, na zakupy, czy gdzie tam bądź, bo jak teraz, to tylko się wkręcasz jak kleszcz w d/pośladek...
Gen, poszłam za Twoją radą, zadzwoniłam do niego, spotkaliśmy się, rozmawialiśmy. Jest nadal zdystansowany do mnie, chociaż nie mówi nie. Właściwie to sama nie wiem jak mam go rozumieć. Z początku nie poruszaliśmy tematu powrotu itp. Potem jednak zapytałam i zaczeliśmy trochę o tym rozmawiać tzn. glównie ja zadawałem pytania a on albo ich unikał albo odpowiadał dość ubogo. Ale powiedział że potrzeba nam czasu mimo to. Boje się tylko, że ja będę czekać a on znajdzie kogoś innego w tym czasie.
Gen, poszłam za Twoją radą, zadzwoniłam do niego, spotkaliśmy się, rozmawialiśmy. Jest nadal zdystansowany do mnie, chociaż nie mówi nie. Właściwie to sama nie wiem jak mam go rozumieć. Z początku nie poruszaliśmy tematu powrotu itp. Potem jednak zapytałam i zaczeliśmy trochę o tym rozmawiać tzn. glównie ja zadawałem pytania a on albo ich unikał albo odpowiadał dość ubogo. Ale powiedział że potrzeba nam czasu mimo to. Boje się tylko, że ja będę czekać a on znajdzie kogoś innego w tym czasie.
oj Dziecię, Dziecię, i znowu misję spaliłaś... bo kto na Boga kazał Tobie temat powrotu poruszać???, to już nie było o czym gadać???, było o pogodzie rozprawiać, planach wakacyjnych, psie sąsiadów i chomiku koleżanki... o wszystkim, tylko nie o tym... i jeszcze się dziwisz, że facet kluczył, kiedy do muru jego przypierałaś... miała być sympatyczna atmosfera, coś, do czego chętnie by wrócił, a wyglądało to jak przesłuchanie w Guantanamo - brakowało rażenia prądem, polewania wodą i wyrywania paznokci... a mówią, że to faceci są gruboskórni i czasami bywają jak słoń w składzie porcelany...
37 2013-02-28 22:14:18 Ostatnio edytowany przez lenka_lonely (2013-02-28 22:17:50)
lenka_lonely napisał/a:Gen, poszłam za Twoją radą, zadzwoniłam do niego, spotkaliśmy się, rozmawialiśmy. Jest nadal zdystansowany do mnie, chociaż nie mówi nie. Właściwie to sama nie wiem jak mam go rozumieć. Z początku nie poruszaliśmy tematu powrotu itp. Potem jednak zapytałam i zaczeliśmy trochę o tym rozmawiać tzn. glównie ja zadawałem pytania a on albo ich unikał albo odpowiadał dość ubogo. Ale powiedział że potrzeba nam czasu mimo to. Boje się tylko, że ja będę czekać a on znajdzie kogoś innego w tym czasie.
oj Dziecię, Dziecię, i znowu misję spaliłaś... bo kto na Boga kazał Tobie temat powrotu poruszać???, to już nie było o czym gadać???, było o pogodzie rozprawiać, planach wakacyjnych, psie sąsiadów i chomiku koleżanki... o wszystkim, tylko nie o tym... i jeszcze się dziwisz, że facet kluczył, kiedy do muru jego przypierałaś... miała być sympatyczna atmosfera, coś, do czego chętnie by wrócił, a wyglądało to jak przesłuchanie w Guantanamo - brakowało rażenia prądem, polewania wodą i wyrywania paznokci... a mówią, że to faceci są gruboskórni i czasami bywają jak słoń w składzie porcelany...
;( wiedziałam, że coś spieprzę.... Czy jest jeszcze jakakolwiek szansa ;( ? Ja już mam dość wszystkiego, nie jestem tak silna aby w kontakcie z nim wytrzymać i nie poruszać tematu powrotu, miłości itp. Ale on też pewne tematy poruszał, może nieśmiało. Nie wiem już co robić, po prostu nie wiem... Chce mieć od niego jasną deklarację, tak próbujemy jeszcze raz lub nie, zapomnijmy o sobie a nie taki podchody, gdzie ja nie wiem na czym stoję i sie z tym męczę.
Teraz koleżanko pozostało uzbroić się w cierpliwość, Ty spotkanie zaproponowałaś, czas na rewanż z jego strony... ba tak na logikę - to ileż można komuś w tyłek wchodzić???
Teraz koleżanko pozostało uzbroić się w cierpliwość, Ty spotkanie zaproponowałaś, czas na rewanż z jego strony... ba tak na logikę - to ileż można komuś w tyłek wchodzić???
ale czy to moje marudzenie nie odepchnęło go? Wiem że nie można w tyłek komuś wchodzić, ale ile mozna czekać? Jeśli on nie bierze pod uwage powrotu, to chce sobie jakoś ułożyć życie bez niego. Trzymanie mnie w ciągłej nadziei uniemożliwia mi to...
gen napisał/a:Teraz koleżanko pozostało uzbroić się w cierpliwość, Ty spotkanie zaproponowałaś, czas na rewanż z jego strony... ba tak na logikę - to ileż można komuś w tyłek wchodzić???
ale czy to moje marudzenie nie odepchnęło go? Wiem że nie można w tyłek komuś wchodzić, ale ile mozna czekać? Jeśli on nie bierze pod uwage powrotu, to chce sobie jakoś ułożyć życie bez niego. Trzymanie mnie w ciągłej nadziei uniemożliwia mi to...
wyznacz sobie deadline, po tym terminie, to chociażby skały sr..y szukasz nowego faceta... i tyle...
lenka_lonely napisał/a:gen napisał/a:Teraz koleżanko pozostało uzbroić się w cierpliwość, Ty spotkanie zaproponowałaś, czas na rewanż z jego strony... ba tak na logikę - to ileż można komuś w tyłek wchodzić???
ale czy to moje marudzenie nie odepchnęło go? Wiem że nie można w tyłek komuś wchodzić, ale ile mozna czekać? Jeśli on nie bierze pod uwage powrotu, to chce sobie jakoś ułożyć życie bez niego. Trzymanie mnie w ciągłej nadziei uniemożliwia mi to...
wyznacz sobie deadline, po tym terminie, to chociażby skały sr..y szukasz nowego faceta... i tyle...
Jaki jest według Ciebie odpowiedni czas aby ktoś zrozumiał, czy chce wracać czy nie?
42 2013-02-28 22:31:01 Ostatnio edytowany przez gen (2013-02-28 22:33:28)
gen napisał/a:lenka_lonely napisał/a:ale czy to moje marudzenie nie odepchnęło go? Wiem że nie można w tyłek komuś wchodzić, ale ile mozna czekać? Jeśli on nie bierze pod uwage powrotu, to chce sobie jakoś ułożyć życie bez niego. Trzymanie mnie w ciągłej nadziei uniemożliwia mi to...
wyznacz sobie deadline, po tym terminie, to chociażby skały sr..y szukasz nowego faceta... i tyle...
Jaki jest według Ciebie odpowiedni czas aby ktoś zrozumiał, czy chce wracać czy nie?
daj sobie czas do połowy marca, wystarczająco długo już to trwa... i teraz jego kolej... i jeszcze jedno, o to co łatwo dostajemy, to zazwyczaj się nie dba, a Ty podajesz siebie na tacy...
lenka_lonely napisał/a:gen napisał/a:wyznacz sobie deadline, po tym terminie, to chociażby skały sr..y szukasz nowego faceta... i tyle...
Jaki jest według Ciebie odpowiedni czas aby ktoś zrozumiał, czy chce wracać czy nie?
daj sobie czas do połowy marca, wystarczająco długo już to trwa... i teraz jego kolej... i jeszcze jedno, o to co łatwo dostajemy, to zazwyczaj się nie dba, a Ty podajesz siebie na tacy...
masz rację bardzo Ci dziękuję ![]()
44 2013-03-01 00:33:51 Ostatnio edytowany przez lenka_lonely (2013-03-01 00:39:27)
po 1,5h napisał mi jeszcze smsa że miło mu było mnie zobaczyć ![]()
PS. Gen powiedz mi jeszcze, czy powinnam exowi powiedzieć o tym maksymalnym terminie na jego ruch?
45 2013-03-01 14:21:10 Ostatnio edytowany przez gen (2013-03-01 14:46:47)
po 1,5h napisał mi jeszcze smsa że miło mu było mnie zobaczyć
PS. Gen powiedz mi jeszcze, czy powinnam exowi powiedzieć o tym maksymalnym terminie na jego ruch?
Absolutnie NIE, bo będzie to brzmiało jak szantażyk rodem z "Bravo Girl", tą deadline wyznaczasz sobie, bo inaczej będziesz tak trwać w zawieszeniu do zakichanej śmierci... nie odpisuj jemu na tym fejscośtam od razu, leciutko się "oddalaj", niech facet poczuje niepokój, że niby pewna zdobycz może się wymknąć... i jeszcze raz, - jak na razie, to żadnych gadek o deklaracjach, związkach, pierścionkach, obrączkach i dzieciach...
Chyba mieliście racje na początku że jestem tylko w rezerwie. Niby sie spotkaliśmy, wszystko jest fajnie, ale on ciagle opowiada mi o swojej kochance dla której mnie zostawił, wiedzac o tym ze mnie to boli i jeszcze ma wtedy ciągle uśmiech na twarzy...
Chyba mieliście racje na początku że jestem tylko w rezerwie. Niby sie spotkaliśmy, wszystko jest fajnie, ale on ciagle opowiada mi o swojej kochance dla której mnie zostawił, wiedzac o tym ze mnie to boli i jeszcze ma wtedy ciągle uśmiech na twarzy...
Lenka bez obrazy, ale w jakiej rezerwie???, rezerwową się dopieszcza, bajeruje, komplementuje i generalnie mami tym, że w pierwszym składzie będzie... trafiłaś na gówniarza i tyle...
Miałam identyczną sytuację. Zerwaliśmy, chciałam wrócić. Nie chciał. Bardzo cierpiałam i walczyłam. Urwałam kontakt, bo nie dałam rady się kolegować. On ciągle go szukał. Po miesiącu milczenia zawsze się odzywał, jakieś głupie preteksty, podsyłał muzykę, nagle chciał o coś zapytać. Ja ciągle odpowiadałam, długimi wywodami na temat jak mnie skrzywdził i za każdy razem prosiłam żeby przestał się odzywać. Pisałam, że nie będę jego koleżanką nigdy, że tak mnie zranił, że poniżałam się przed nim, prosiłam o szansę, poza tym nie chciał mnie więc po co się odzywa. Opisywałam mu mój tragizm i posyłałam go do diabła. Błędne koło. I nadal kochałam, a raczej byłam uzależniona od niego. Odzywał się się tak przez kilka mscy pierwszy, było to raczej koleżeńskie, bez nadziei na cokolwiek.
Trwało to pół roku. W końcu postęp, bo ostatnich moich słowach do niego pełnych żalu i pretensji i po tygodniach milczenia, napisał bardziej konkretnie że chce odbudować kontakt, bo może by coś z tego było.. Na początku, odmówiłam. Odmówiłam spotkania, odbudowy kontaktu. Zmanipulował mnie, że będę żałować tego, że odmawiam. Że on chciał coś odbudować.
Poleciałam... jak idiotka nie mogę sobie darować. Pobiegłam się spotkać, odżyły moje wspomnienia, uczucia. A on chciał mnie wykorzystać tylko, pobawić się, przelecieć. Nie chciał wracać. Nie chciał się angażować. Nie zależało mu. Jeszcze zaproponował, że będziemy budować relację od początku, od nowa, ale zastrzegł, że może sobie robić co chce na boku, bo jest wolny,
Czuję się tragicznie.
Powiem Ci tyle, dopóki, nie pokażesz mu że Cię stracił, nic nie ugrasz, nie zyskasz. Ktoś mi powiedział kiedyś, on pisze, szuka kontaktu, Ty odpisujesz zawsze czyli zakwitły kwiaty... bo dajesz mu nadzieję i pewność, że jesteś. Olej go, nie odpisuj. W ogóle na nic nie odpisuj. jeśli będzie mu zależeć to stanie na rzęsach i zrobić coś co zbliży Was do siebie. Nie reaguj na takie zaczepki.. bo to tylko zabawa która ma na celu podbudowanie jego ego.
49 2013-03-04 08:54:04 Ostatnio edytowany przez lenka_lonely (2013-03-04 10:04:44)
lenka_lonely napisał/a:Chyba mieliście racje na początku że jestem tylko w rezerwie. Niby sie spotkaliśmy, wszystko jest fajnie, ale on ciagle opowiada mi o swojej kochance dla której mnie zostawił, wiedzac o tym ze mnie to boli i jeszcze ma wtedy ciągle uśmiech na twarzy...
Lenka bez obrazy, ale w jakiej rezerwie???, rezerwową się dopieszcza, bajeruje, komplementuje i generalnie mami tym, że w pierwszym składzie będzie... trafiłaś na gówniarza i tyle...
Ma 37 lat więc nie taki z niego gówniarz
Ale mentalnie czasem jest strasznie dziecinny
Jeśli mówisz że to nie rezerwa to ja już naprawdę nie mam pojęcia o co mu chodzi. Od spotkania w czwartek pisze mi prawie codziennie rano miłego dnia, ale wstępnie umawialiśmy się także na spacer w niedziele i się już nie odezwał wcale...
Ja bym go sobie odpuściła. Serio.
Miałam podobną sytuację z moim EX. Nie byliśmy razem 7 mies, on ciagle pisał do mnie, choć miał inną, niby mu z nią źle było. Nie ważne. Ja nie chciałam kontaktu. On nie wiedział czy chce ze mną być, ale twierdził,że nie umie zapomnieć i chce mieć ten kontakt, ciągle pisał do mnie, dzwonił. Ja się wycofałam,zablokowałam nr.y itp, miałam spokój na jakieś 2 miesiące. Nie było zadnego kontaktu. Ale po 7 mies. on wrócił prosząc o szansę, bo wiedział czego chce,chciał mnie, mówiąc, że wie to na 100%. Zgodziłam się. Było wspaniale!
po 3 tygodniach stwierdził, że on jednak nie wie czy to TO i mój świat znów się obrócił o 180 stopni. Odeszłam od niego,bo powiedziałam, że nie będę jakąś przystanią. że mam uczucia i nie pozwolę by mnie krzywdził.
A on na końcu spytał czy jest już całkiem przekreślony.. Czy jeśli kiedyś zrozumie coś to czy może się odezwać...
Czyli miałabym być rezerwą? Kołem zapasowym ?
NIE!
Boli mnie to, bardzo, bo po raz 2 mnie zranił, ale wolałam zerwać całkiem kontakt niż pozwolić na to by za jakiś czas znów przyszedł mydlić mi oczy.
Daj sobie spokój dziewczyno. Jak facet kocha to jest z Tobą, nie ma wtedy NIE WIEM.
Zajmij się sobą, przyjdzie taki dzień, ze poznasz kogoś kto będzie Cię kochał tak jak Ty jego.
pozdrawiam ![]()
Ja bym go sobie odpuściła. Serio.
Miałam podobną sytuację z moim EX. Nie byliśmy razem 7 mies, on ciagle pisał do mnie, choć miał inną, niby mu z nią źle było. Nie ważne. Ja nie chciałam kontaktu. On nie wiedział czy chce ze mną być, ale twierdził,że nie umie zapomnieć i chce mieć ten kontakt, ciągle pisał do mnie, dzwonił. Ja się wycofałam,zablokowałam nr.y itp, miałam spokój na jakieś 2 miesiące. Nie było zadnego kontaktu. Ale po 7 mies. on wrócił prosząc o szansę, bo wiedział czego chce,chciał mnie, mówiąc, że wie to na 100%. Zgodziłam się. Było wspaniale!
po 3 tygodniach stwierdził, że on jednak nie wie czy to TO i mój świat znów się obrócił o 180 stopni. Odeszłam od niego,bo powiedziałam, że nie będę jakąś przystanią. że mam uczucia i nie pozwolę by mnie krzywdził.
A on na końcu spytał czy jest już całkiem przekreślony.. Czy jeśli kiedyś zrozumie coś to czy może się odezwać...
Czyli miałabym być rezerwą? Kołem zapasowym ?
NIE!
Boli mnie to, bardzo, bo po raz 2 mnie zranił, ale wolałam zerwać całkiem kontakt niż pozwolić na to by za jakiś czas znów przyszedł mydlić mi oczy.Daj sobie spokój dziewczyno. Jak facet kocha to jest z Tobą, nie ma wtedy NIE WIEM.
Zajmij się sobą, przyjdzie taki dzień, ze poznasz kogoś kto będzie Cię kochał tak jak Ty jego.pozdrawiam
Wiesz u nas to ja z nim zerwałam. Ale byly juz w sierpniu tamtego roku takie momenty że wątpiłam czy chce z nim być bo czułam się oszukiwana. Rozmawialismy wtedy o tym. Czasem myślę, że to może był moj błąd, który go dotknął mocno. Chociaż z drugiej strony miał jeszcze kilka miesięcy szansy aby przestać mnie oszukiwać, a czasem było coraz gorzej. Poznałam dużo ludzi ktorzy także go znają i teraz wiem, że on prawie każdemu wmawia jakieś kłamstwa róznej wagi. Myślę, że ma problem z akceptacją samego siebie bo w jego rodzinie najbliższej wzzyscy dużo osiągneli w zyciu zwłaszcza jego brat i on chyba właśnie poprzez kłamstwa próbuje podbudować swoje ego. Ja kochałam go zawsze za to jaki jest a nie kim jest czy co posiada.
Jeśli Cię oszukiwał to myślisz, że teraz by tego nie robił ?
Myślę, ze dobrze zrobiłaś zrywając z nim. I trwaj w tym dalej dziewczyno! Mówię Ci, wiem sama po sobie, że nie ma co liczyć na dobre zakończenia takich historii. Zajmij się sobą i tylko sobą.
Jeśli Cię oszukiwał to myślisz, że teraz by tego nie robił ?
Myślę, ze dobrze zrobiłaś zrywając z nim. I trwaj w tym dalej dziewczyno! Mówię Ci, wiem sama po sobie, że nie ma co liczyć na dobre zakończenia takich historii. Zajmij się sobą i tylko sobą.
Pewnie by oszukiwał, zwłaszcza że cały czas to robi. W czwartek mówił mi, że możemy zobaczyć się w piątek. W piątek zaś wypadłymu urodziny brata na które mówił że idzie. Dzisiaj z ciekawości zajrzałam na profil jego brata na FB i okazało się że faktycznie miał urodziny tego dnia ale ... spędził je w USA relacjonując swoją podróż. Po prostu ręce mi się załamują. On już nawet nie myśli o tym czy jego kłamstwa mogą wyjść na jaw, a w tym wypadku można było to sprawdzić w 5 minut. Najbardziej boje się że nie spotkam nikogo kto tak bardzo by mnie zaciekawił swoją osobą jak on. Czas spędzony z nim był naprawdę cudowny, pokazywał mi wiele nowych miejsc i umie o nich ciekawie opowiadać. Ale z tego co wiem, on tak bajeruje każdego, więc nie było to nic wyjątkowego przynajmniej dla niego.
Najbardziej boje się że nie spotkam nikogo kto tak bardzo by mnie zaciekawił swoją osobą jak on. Czas spędzony z nim był naprawdę cudowny, pokazywał mi wiele nowych miejsc i umie o nich ciekawie opowiadać. Ale z tego co wiem, on tak bajeruje każdego, więc nie było to nic wyjątkowego przynajmniej dla niego.
Też przez jakiś czas tak myślałam, że nikt nie zachwyci mnie tak jak mój EX. Ale wiem,że mój EX jest niezrównoważony psychicznie, bo jaki normalny człowiek raz mówi, że jest się kimś najważniejszym,a za parę dni twierdzi, że on nie wie czego chce od życia i nie wie czy to jest między nami jest tym CZYMŚ?
Ale wierzę, że gdzieś tam czeka osoba, która pozwoli mi uwierzyć, że można być szczęśliwą. Tylko czasu trzeba ![]()
Tobie radzę to samo, odetnij się całkiem. Zwłaszcza, że koleś w ogóle Cię nie szanuje ciągle kłamiąc. Po co Ci taka znajomość ?
lenka_lonely napisał/a:Najbardziej boje się że nie spotkam nikogo kto tak bardzo by mnie zaciekawił swoją osobą jak on. Czas spędzony z nim był naprawdę cudowny, pokazywał mi wiele nowych miejsc i umie o nich ciekawie opowiadać. Ale z tego co wiem, on tak bajeruje każdego, więc nie było to nic wyjątkowego przynajmniej dla niego.
Też przez jakiś czas tak myślałam, że nikt nie zachwyci mnie tak jak mój EX. Ale wiem,że mój EX jest niezrównoważony psychicznie, bo jaki normalny człowiek raz mówi, że jest się kimś najważniejszym,a za parę dni twierdzi, że on nie wie czego chce od życia i nie wie czy to jest między nami jest tym CZYMŚ?
Ale wierzę, że gdzieś tam czeka osoba, która pozwoli mi uwierzyć, że można być szczęśliwą. Tylko czasu trzebaTobie radzę to samo, odetnij się całkiem. Zwłaszcza, że koleś w ogóle Cię nie szanuje ciągle kłamiąc. Po co Ci taka znajomość ?
Ja też tak czasem mu mówiłam że nie wiem czy go nadal kocham lub czy chce z nim być, ale to było w momentach gdy się umawialiśmy na coś a on potem mnie zlewał. Zawsze miał na to jakiś powód i to akurat wtedy kiedy był ze mną umówiony. Potem mówiłam że rozstanie to ostania rzecz jakiej bym chciała i próbowałam z nim rozmawiać ale jakoś nie mogliśmy dojść do porozumienia aby więcej takich rzeczy nie robił. Wprawdzie czasem widać było że się stara, np. jak byłam u kolegi który poczęstował mnie obiadem to potem tamten z zazdrości na drugi dzień mnie zaprosił na obiad
Było kilka takich miłych momentów, ale potem i tak znowu koło się kręciło od nowa.
Ale go kochałaś? Bo mój EX do tej pory nie wie co to miłość..
Długa historia. Nie o mnie tu chodzi.
Jeśli on ciągle oszukuje to nie ma sensu się z nim nawet spotykać, nie wspominając o pisaniu z nim. Raz będzie ok, później beznadziejnie, po co Ci taka męczarnia ?
Ale go kochałaś? Bo mój EX do tej pory nie wie co to miłość..
Długa historia. Nie o mnie tu chodzi.
Jeśli on ciągle oszukuje to nie ma sensu się z nim nawet spotykać, nie wspominając o pisaniu z nim. Raz będzie ok, później beznadziejnie, po co Ci taka męczarnia ?
Nadal wiem, że go kocham mimo że dowiedziałam się trochę o nim złych rzeczy. On mi też czasem mówi że nadal mnie kocha ale ile w tym prawdy nie wiem... Dzisiaj rano oczywiście też dostałam smsa miłego dnia. Potem o coś go zapytałam to już odpowiedzi nie było...
Więc po co piszesz ? Nie odpisuj, olej dziada. Mówię Ci ! ![]()
Więc po co piszesz ? Nie odpisuj, olej dziada. Mówię Ci !
Dzwonił dzisiaj do mnie, nie odbrałam. Zastanawiam się czy pisac do niego w jakiej sprawie dzwonił...
Hmm... Napisal mi w nocy smsa ze dziekuje ze nie odebralam telefonu. Odpisalam ze rowniez dziekuje ze nie odpisal mi caly dzien na smsa. W odpowiedzi napisal ze dajmy wiec sobie spokoj... No to faktycznie zalezy mu na powrocie jak nic... Co mam o tym myslec? Do tej pory gdy tak pisal to skakalam wokol niego jak glupia. Pewnie mysli ze bedzie tak ponownie ale ja juz nie moge starac sie za nas obojga. Czy myslicie ze odezwie sie jeszcze czy moze ja powinnam sie odezwac za jakis czas?
61 2013-03-05 06:59:38 Ostatnio edytowany przez lenka_lonely (2013-03-05 07:19:49)
Nie spałam pół nocy przez to co napisał. Boje sie zerwania kontaktu z jego strony chociaż często o tym myśle. Nie wiem skąd bierze się ten lęk. Cały czas mysle ze powinnam odebrac ten telefon, lub inaczej odpisac mu na smsa, choc wiem ze on mnie tez rano olal nie odpisujac mi na moja wiadomosc oraz oszukal w piatek mowiac ze nie spotkamy sie poniewaz idzie na urodziny do brata, ktorego nie ma akurat w Polsce... wprawdzie wyglada tez jakby zaczal sie starac bo zaczal sie pierwszy odzywać chociaz bylo to raczej "milego dnia" niz jakas rozmowa.
Najgorsze jest to ze kazdy radzi go olewac a jak to zrobie to potem mam wyrzuty sumienia. Tak sie nie da zyc normalnie juz
On mnie może olać kiedy chce a ja musze skakać wokoł niego bo inaczej sobie mnie odpuszcza. A potem mysle pol nocy czy ja na pewno nie popełniam błedu olewajac go.
boje sie utraty pracy przez te bezsennosc
Prosze poradzcie mi cos bo ja sie juz boje sama z nim kontaktowac ze zrobie cos nie tak. Zaczynam popadac w depresje ![]()
Prosze poradzcie mi cos bo ja sie juz boje sama z nim kontaktowac ze zrobie cos nie tak. Zaczynam popadac w depresje
Lenka hipotetycznie może byc tak ,że jak pisze falami ,albo nie odpisuje w ogole , a dzwoni niezapowiedzianie może byc oznaka ,że jest z Kimś innym ..dlatego nie może pisać.. Kwestia druga zostawia furtke otwarta , bo cos tam kreci ,a nie jest pewien ,że mu wyjdzie..Facectów czasami trudno zrozumieć , jeżeli robi to jeszcze z innych pobudek..
lenka_lonely napisał/a:Prosze poradzcie mi cos bo ja sie juz boje sama z nim kontaktowac ze zrobie cos nie tak. Zaczynam popadac w depresje
Lenka hipotetycznie może byc tak ,że jak pisze falami ,albo nie odpisuje w ogole , a dzwoni niezapowiedzianie może byc oznaka ,że jest z Kimś innym ..dlatego nie może pisać.. Kwestia druga zostawia furtke otwarta , bo cos tam kreci ,a nie jest pewien ,że mu wyjdzie..Facectów czasami trudno zrozumieć , jeżeli robi to jeszcze z innych pobudek..
Napisałam do niego z samego rana ok. 9. On zadzwonił chyba ok 19. Przez cały dzień na pewno mógł odpisać na smsa zwłaszcza że on sie nie rozstaje z komórką. Nawet na spotkaniach ze mną często ją wyjmuje i coś pisze. No i nie wiem co zrobić z tym co mi potem napisał, że dajmy sobie spokój w takim razie. Gdyby mu zależało to tak szybko by się poddał? Napisałam mu dzisiaj "Życzę miłego dnia nawet jeśli nie odpiszesz", na razie cisza. Nie wiem co mam już robić, czy zrobiłam źle czy nie? Czy powinna znowu teraz za nim latać i prosić o kontakt? Załamię się chyba, jeśli właśnie zaprzepaściłam wszelkie szanse...
daj sobie spokój! mówię Ci. Tak będzie lepiej. Im szybciej się od tego uwolnisz tym lepiej dla Ciebie, uwierz mi.
Nie daj sobą manipulować,miej swój rozum