Cześć drogie kobietki i mężczyźni.
Zacznę od tego że jestem ze swoim chłopakiem rok i 10 miesięcy.
Bywało między nami różnie, raz kłótnie raz zgoda jak to bywa w związkach. On ogólnie jest bardzo zazdrosny i nie za bardzo mi ufa. No i od kilku dni było źle między nami ale przyjechał do mnie i wydawało mi się, że będzie już dobrze jednak tak się nie stało.. Tego samego wieczora poszedł do pracy zadzwoniłam do niego za nim zaczął i powiedziałam że koleżanka dzwoniła żeby się spotkać, pogadać i że idę, a on na mnie naskoczył że pewnie nie idę z koleżanką że mam mu pisać gdzie jestem i takie tam. No więc się ugięłam i napisałam że jestem w barze a on oczywiście że to koniec między nami, że nie będzie tego tolerował i że mam do niego nie dzwonić ani nie pisać.. Pomyślałam ok jak sobie chce szczególnie że byłam trochę wcięta.. No i się nie odzywałam aż do dziś wieczora powiedziałam mu że ja nie będę ciągle siedzieć w domu i że chcę się rozerwać i że nie miał powodu do takich smsów i telefonów a on mi tylko powiedział to mogłaś wczoraj napisać przynajmniej jakiegoś smsa i dodał że nie interesuje go co ja tam w tym barze robiłam.. I tu moje pytanie czy mam walczyć, czy w ogóle jest o co walczyć.. czy jednak odpuścić
Kocham Go ale wiadomo jak każdy człowiek chcę mieć koleżanki i chcę móc z nimi wychodzić.. Proszę poradźcie mi coś ![]()
Przepraszam za błędy ale piszę na emocji..