Witajcie,
mam problem z no właśnie ciężko określić nasze relacje mi teraz. Od 2 miesięcy(znamy się ogólnie około pół roku) spotykałem się z dziewczyną, po wszystkich swoich nieudanych związkach, pomyślałem "to musi być ona". I nie pomyliłem się, dawno nie byłem taki szczęśliwy, jednak nagle coś jest nie tak... Może od początku - mniej więcej 3 tygodnie temu, oboje trochę pijani wylądowaliśmy u niej w domu, zaczęliśmy się całować, obściskiwać no ogólnie pieścić w łóżku jednak ona stwierdziła, że jesteśmy pijani i nie chcę tego robić (ogólnie się jeszcze nie kochaliśmy, bo ona jest raczej dość bojaźliwa w tych sprawach, a ja nie chciałem naciskać, bo za bardzo mi zależało). Na drugi dzień stwierdziła, że chciałem wykorzystać to że była pijana - jednak koniec końców wystarczyła szczera rozmowa i wydawało mi się, że zbliżyliśmy się do siebie jeszcze bardziej. Po swoim wyjeździe do rodziców na tydzień czasu (dzwoniłem i pisałem codziennie, czy telefon czy skype), jakoś dzień przed przyjazdem już czułem, że coś jest nie tak... wróciła i gdy się spotkaliśmy powiedziała mi, że powinniśmy trochę "oddalić się" od siebie, za przyczynę podała właśnie tamtą sytuację, powiedziała, że w pewnym momencie się nawet mnie bała, że pijanego mnie poniosło... Nie bardzo rozumiem, bo akurat nie byłem mocno pijany i pamiętam dobrze co robiłem. Nie bardzo wiem, co mam teraz zrobić, ciężko mi jakoś, powinienem odsunąć się na trochę czy wręcz przeciwnie, co o tym myślicie?