Chyba zrobiłam coś złego... :( - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Chyba zrobiłam coś złego... :(

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 39 ]

Temat: Chyba zrobiłam coś złego... :(

Dziewczyny, chyba zrobiłam coś złego... rany, nie wiem...już nie wiem co myśleć, znaczy chyba to jest złe... Przepraszam, że zawracam Wam głowę ale już nie wiem co myśleć... hmm

Sytuacja jest taka, że we środę  widziałam się z moim facetem i wszystko było super, dosłownie. Ale gdy każde nas poszło do domu on po prostu przestał się do mnie odzywać, tak po prostu. Nie odpisuje na smsy, nie odbiera telefonu itp. , zero kontaktu i w ogóle, tak po prostu... Nie mam pojęcia dlaczego... Wczoraj chciałam wyjść ze znajomymi na imprezę więc tak jak zawsze napisałam mu, czy nie ma nic przeciwko to po 6h dostałam smsa "Chcesz, to idź" i zero kontaktu. Nie raczył odpisać na moje pytania, co jest w ogóle grane. No i wczoraj impreza trochę się przeciągła i nie bardzo jak miałam wrócić do domu, bo mieszkam na obrzeżach miasta i... nie wiem dlaczego ale postanowiłam zostać u mojego przyjaciela na noc. Oczywiście bez żadnych podtekstów, przyszliśmy z imprezy, pogadaliśmy chwilę i poszliśmy spać, oczywiście każde w innym pokoju i nic między nami nie było. Rano przyniósł mi śniadanie do łóżka i po rozmowie odwiózł do domu. I mam takie dziwne uczucia, powinnam to powiedzieć mojemu facetowi ? Bo już sama nie wiem... wiem, że będzie nieziemsko wściekły i nie wiem jak to się skończy bo jemu nie da się nic wytłumaczyć... Tak samo jestem rozbita, bo nie mam pojecia i co mu chodzi... ;/

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Chyba zrobiłam coś złego... :(

Nic złego nie zrobiłaś przecież,spytaj przyjaciela czy o tym powiedzieć,a może keidys przy jakiejś rozmowie wspomnij o tej imprezie i tak poprostu jak bylo.
A czemu twój partner się tak zachowuje to nie wiem..Dziwne zachowanie.

3

Odp: Chyba zrobiłam coś złego... :(

wiesz wydaje mi sie że mimo że nic nie zrobiłaś to Twój facet tak tego nie odbierze, miał jakiegoś focha, może gorszy dzień, a Ty poszłaś ze znajomymi na imprezę. po imprezie spałaś u swojego kolegi, ale dla Twojego faceta na pewno będzie to jednoznaczne, SPAŁAŚ u innego faceta. na pewno sie zdenerwuje i Ci nie uwierzy. może spróbuj jakoś go spr w tym temacie, np co myśli o takiej sytuacji jaka ost przytrafiła się Twojemu koledze-spała u niego koleżanka która ma chłopaka, nic nie zdarzyło się między nimi, ale jej facet jak sie o tym dowiedział zostawił ją.. zapytaj co mysli, a jesli powie że nic by się nie stało to mu powiedz prawdę, w innym razie lepiej nie.. choć jak dla mnie to jest kłamstwo i facet miałby prawo się zdenerwować..

4

Odp: Chyba zrobiłam coś złego... :(

a ja jestem za tym żeby nie mówić. skoro wiesz że będzie wściekły to po co dawać mu powód? Umów się z przyjacielem że nikt się o tym nie dowie że u mniego nocwałaś i po problemie... czego oczy nie widzą sercu nie żal...
A co do zachowania twojego chłopaka to ja myślę że cos się kroi niezbyt dobrego...
Do mnie jak mój bezpośredni przełożony się nie odzywał(co prada to nie mój chłopak ale chodzi o czyste porównanie gdyż zawsze z tym gościem mieliśmy dobry kontakt) to okazało się że mam mi przekazać że dostałam wypowiedzenie z pracy... Więc myślę że twój facet tez ma ci coś do powiedzenia ale nie wie jak.
Ja na twoim miejscu pojechałabym do niego porozmawiać.

5 Ostatnio edytowany przez mon61 (2009-05-16 16:52:01)

Odp: Chyba zrobiłam coś złego... :(

Marionetko,a co bys powiedziala swojemu facetowi,gdyby on Ci powiedzial,ze po imprezie poszedl spac do kolezanki?Bylabys zadowolona i nie mialabys  jakiegos ...ale?
Jesli nie,to powiedz facetowi ,ze spalas u kolegi i  tyle.Moze uwierzy Ci,ze nic miedzy wami nie bylo.

6

Odp: Chyba zrobiłam coś złego... :(

On się nadal do mnie nie odzywa, nie czuje potrzeby dać mi najmniejszego sygnału, że żyje. Już sama nie wiem co robić, do wczoraj jeszcze pisała do niego co jakiś czas ale teraz już nie mam siły. Czasami mu się zdarzają takie humory ale teraz już nie wiem co robić. Wydaję mi się, że jednak byłam bym nie niego trochę zła, gdybym się dowiedziała, że spał u koleżanki ale pewnie by mi przeszło. Już sama nie wiem co mam robić... Pisać do niego czy czekać aż raczy się odezwać i wtedy ewentualnie wprowadzić tą sytuację z wczoraj...

7 Ostatnio edytowany przez noelle87 (2009-05-16 17:03:45)

Odp: Chyba zrobiłam coś złego... :(

poza tym to Kasiulka ma trochę racji aczkolwiek ja czasem też tak mam że się nie odzywam do mojego chłopaka bo mam gorszy dzień i wolę się z nim nie kłócić itd. to że się nie odzywa nie znaczy że da Ci "wypowiedzenie ":D

zadzwoń do niego, jeśli nie odbierze to napisz że się martwisz czy coś mu się nie sało, niech da znać czy z nim wszystko ok. no i że nie zmuszasz go do niczego ale żeby chociaż napisał jak masz odbierac jego milczenie, bo dla Ciebie jest ono dwuznaczne. i więcej nie pisz nie odzywaj się. daj mu czas.

8

Odp: Chyba zrobiłam coś złego... :(

heheheh dobre z tym wypowiedzeniem noelle...
ale tak całkiem poważnie to fakt mając zły dzień można się nei odzywać jednak ta sytuacja trwa w tym przypadku juz od środy czyli 3 dni. Dodatkowo marionetka non stop próbuje sie z nim skontaktować a on ja ewidentnie olewa...
Ja tu widzę 3 możliwości alaczego tak może być:
1. Ma jakiś problem i próbuje go rozwiązać
2. zdradził cie i nie  wie jak powiedzieć
3. chce zerwać i tez nie wie jak powiedzieć

9

Odp: Chyba zrobiłam coś złego... :(

generalnie to Marionetko jeśli masz możliwość to stań z nim oko w oko- zobaczysz wtedy co jest. bo jako partner nie powinien Cię zostawiać w takiej niepewnej sytuacji!!

10

Odp: Chyba zrobiłam coś złego... :(

No i znowu zgadzam się z Noelle!
Najlepiej to się z nim spotkaj. Jedź do niego nie uprzedzając go. A jak nie masz możliwości to napisz to, co poradziła Noelle. Sama jestem ciekawa co odpisze na takie pytania...
A co do nocy u przyjaciela... Albo nie mówiłabym nic, albo najpierw go wybadała. Ale nie tak, jak Noelle napisała, tylko zapytałabym czy mi ufa i wierzy, że mówię mu zawsze prawdę. Jak powie, że tak to mówię jak było z imprezą. Jak zacznie kręcić to siedzę cicho i zapominamy z przyjacielem o całej sprawie.

11

Odp: Chyba zrobiłam coś złego... :(

Marionetko, o nocy spędzonej u przyjaciela nie wspominałabym, bo w sumie nie ma o czym, w końcu nic się nie wydarzyło, no i czasami lepiej nie wiedzieć  to i wtedy wyobraźnia nie pracuje. Zdecydowanie jednak powinnaś porozmawiać ze swoim partnerem o jego zachowaniu, czy jest ono czymś spowodowane, nie ma sensu się domyślać , czy szukać winy w sobie. Tutaj potrzebna jest szczera rozmowa. Pozdrawiam serdecznie:)

12

Odp: Chyba zrobiłam coś złego... :(

Ja jestem za tym,że prawda nadewszystko,bo prędzej czy póżniej to i tak wyjdzie.A twój facet napewno doceni to,że byłaś wobec niego szczera,ale decyzja należy do ciebie kochana:)

13

Odp: Chyba zrobiłam coś złego... :(

otóż pytanie czy doceni smile  szczerość w związku jest oczywiście bardzo ważna , tylko nie zawsze bezwzględnie potrzebna, tak mi się wydaje smile

14

Odp: Chyba zrobiłam coś złego... :(

On się na Ciebie że tak powiem obraził jeszcze przed tą imprezą, tak? No to oczywiście, że nie mów mu o tym przyjacielu. Wszystko po kolei, najpierw wyjaśnijcie to nieporozumienie, a za jakiś czas możesz powiedzieć o tej imprezie, jeśli uznasz, że powinnaś. I też jestem za tym, byś się z nim spotkała twarzą w twarz. A może on potrzebuje małej przerwy, żeby wrócić do Ciebie jeszcze bardziej kochającym?:)

15

Odp: Chyba zrobiłam coś złego... :(

Pisałam do niego tak jak  poradziła noelle ale nic to nie dało.. nie dostałam odpowiedzi... już nie wiem co mam o tym wszystkim myślec... nie mam pojęcia co się z nim dzieje i w ogóle o co mu chodzi. Mam możliwość jechania do niego bez uprzedzenia i spytania oko w oko o co chodzi ale czy coś  da?  She może on potrzebuje przerwy ale chyba wypadałoby mi  tym powiedzieć i normalnie porozmawiać a nie tak po prostu przestać się odzywać... Kurde, siedze i zastanawiam się co mogłam zrobić nie tak, ale nic takiego nie przychodzi do głowy... już nie wiem co ja takiego zrobiłam... sad

16

Odp: Chyba zrobiłam coś złego... :(

Czuje,  że powinnam mu powiedzieć o tej imprezie i nocy u przyjaciela ale jednak na początku chciałabym wyjaśnić o co tu w ogóle chodzi tylko , że nie potrafię do niego dotrzeć skoro on nawet nie ma zamiaru się do mnie odezwać...

She - tak, on się obraził jeszcze przed imprezą, tak po prostu

17

Odp: Chyba zrobiłam coś złego... :(

No to jedź do niego, a nie czekasz, aż się łaskawie odezwie do Ciebie. Ja już dawno stałabym pod jego drzwiami wink

18

Odp: Chyba zrobiłam coś złego... :(

A co jeśli nie będzie chciał ze mną rozmawiać ? Boję się, że jadąc do niego wezmą górę emocje, czyli zdenerwuje się i powiem za dużo... ale chyba to będzie jedyne rozwiązanie... pojade do niego i postawie go przed faktem dokonanym... będzie musiał ze mna porozmawiać...

19

Odp: Chyba zrobiłam coś złego... :(

Wiesz, piszę bo to jedyny sposób, żeby coś mu przekazać bo telefonów nie odbiera... Oczywiście że dzwoniłam (pisałam o tym wcześniej) ale już nie mam siły na siłę dowiadywać się o co mu chodzi... Totalnie mnie wkurza takie zachowanie , jeśli zrobiłam coś co mu się nie spodobało to dlaczego po prostu nie powie mi tego wprost. Zgadzam się z Tobą ale już nie potrafię z nim rozmawiać. Jeśli dalej to będzie tak wyglądać to pojadę do niego to moze wtedy się czegoś dowiem.
Dziękuje Wam za rady smile

20

Odp: Chyba zrobiłam coś złego... :(

Całkowicie popieram męski_punkt_widzenia. Dorośli ludzie prowadzą ze sobą dialog, nie wyobrażam sobie, że miałabym być z mężczyzną, który potrafi nie odzywać się do mnie przez kilka dni i nie ma najmniejszego zamiaru wyjaśnienia, w czym rzecz.

Na Twoim miejscu złożyłabym mu wizytę. Nie pojechałabym jednak po to, żeby tłumaczyć się z tego, gdzie spałam po imprezie, to teraz zupełnie nieważny drobiazg, zdecydowałaś się na to ze względów bezpieczeństwa i już.
Zauważ jedną rzecz. Prawdziwym problemem w Twoim związku jest to, że jesteś z partnerem, który nie potrafi jasno powiedzieć, o co tak naprawdę ma żal do Ciebie, z kimś, kto milczeniem próbuje "rozwiązać" kłopot, ale zamiast założyć wątek o niedojrzałym partnerze, na którego słusznie nie masz już siły, piszesz post... O normalnym zachowaniu normalnej kobiety po normalnej imprezie.
Wiesz, o czym to świadczy? Że bierzesz całą odpowiedzialność na siebie. Za wszystko: za powodzenie tego związku, za jego samopoczucie (jeżeli on się nie odzywa, znać zasłużyłam sobie na to, to tylko kwestia przypomnienia sobie, czym). Tak bardzo chcesz, żeby było między Wami dobrze, choć on zdaje się tej troski nie podzielać, że minimalizujesz jego przewinienia, a swoje traktujesz nadmiernie poważnie.

Zastanów się, czy to jest taki związek, jakiego chciałaś...

21

Odp: Chyba zrobiłam coś złego... :(

Mam zamiar złożyć mu wizytę ale dopiero jutro bo dzisiaj jest do wieczora na uczelni i nie mam pewności , że wróci prosto do domu ale jutro na pewno... Kurde, tyle mądrych słów tu od Was wszystkich usłyszałam, ale nadal nie wiem co robić...Zgadzam się Yvette , że minimalizuje jego przewinienia bo tak już się nie raz zdarzało ale tłumaczyłam sobie, że nie mozna mieć wszystkiego a zdecydowanie więcej było tych chwil szczęśliwych w naszym życiu... rozbraja mnie ta niepewność i myślenie, o co mu chodzi... zamiast się uczyć , to ciągle o nim myślę i o tej sytuacji...

22

Odp: Chyba zrobiłam coś złego... :(

marionetko.... ja nie wiem co albo jak ci powiedzieć.
byłam kiedyś z kimś takim co mi strzelał fochy, potrzebował samotności (tydzień bez odzewu jakiegokolwiek), towarzystwo kolegów było najważniejsze, alkohol, awantury za to że istniałam też były na porządku dziennym. ale my wtedy po 16 lat mieliśmy! znaczy ja 16 on prawie 18.

to było... głupie. dziecinne. nieodpowiedzialne.
jeśli jest się z kimś to nie funduje mu się takich huśtawek emocjonalnych. i koniec.
ja raz się zapomniałam ostatnio, strasznie mi było przykro i głupio, ale zmęczenie wzięło górę i mimo że wiem że się martwił to nie mam nic więcej na swoje usprawiedliwienie. po prostu po intensywnym szkoleniu wróciłam do swojego miasta na drugi dzień i zasnęłam w wannie.

ale wracam do twojej sytuacji - przepraszam za tą dygresję - ja bym pojechała do niego już dawno. i nie z pytaniem "kochanie czy może coś ci się stało?" tylko z awanturą dlaczego aż tak mnie nie szanuje.

to trudne jest ale czasami nie można inaczej. wiem że jestem wredna i złośliwa bestia ale nie pozwoliłabym na takie traktowanie....

23

Odp: Chyba zrobiłam coś złego... :(

Nie ma się juz nad czym zastanawiać... rozstaliśmy sie...

24

Odp: Chyba zrobiłam coś złego... :(

co się stało? jakieś wyjaśnienia? może to i lepiej...

25

Odp: Chyba zrobiłam coś złego... :(

dlaczego?

26

Odp: Chyba zrobiłam coś złego... :(

Nie wytrzymałam, wsiadłam w samochód i pojechała do niego. Spotkałam go jak jak akurat wracał z uczelni. Zapytałam wprost, czy moze mi wytłumaczyć o co tutaj w ogóle chodzi i jak może mnie traktować. na co on wielkie zdziewienie i usłyszałam "O co Ci o ogóle chodzi bo nie bardzo wiem ? " . No myslałam ze tam zejde jak to usłyszałam... Później sie wkurzyłam i powiedziała mu ze to kompletny brak szacunku. To zaczał , że ma swoje problemy, ze nie ma zamiaru mi sie tłumaczyc itp i że bardzo przeprasza (z ironią) ze nie jestem pepkiem świata i nie wszystko kreci sie wokól mnie... i jeszcze pare wrednych rzeczy . Na do widzenia powiedziała, ze nie wiedziałam, ze chodze z dzieckiem i ze teraz nie musi mi sie tłumaczyc bo od dzisiaj nie ma mnie w tym jego swiecie... wsiadłam i odjechałam...

27

Odp: Chyba zrobiłam coś złego... :(

Uważam że bardzo mądrze się zachowałaś,bo jeśli nawet twój chłopak ma problemy,a nie chce się tłumaczyć tobie(chociaż to dla mnie dziwne bo przecież ludzie są ze sobą nie tylko po to aby się potrzymać za ręce i poprzytulać) mógł ci powiedzieć,że przez jakiś czas wasze kontakty będę rzadsze niż dotychczas zanim nie pozałatwia swoich spraw.Ale z tego co napisałaś wnioskuję,że nie jest ciebie wart i jego zachowanie było chamskie i dziecinne,bo tak się nie zachowują dorośli ludzie.Życzę ci powodzenia.

28

Odp: Chyba zrobiłam coś złego... :(

dziekuje Ci Stokrotko... pomijając fakt, że jechałam do domu i płakałam to gdzieś tam w środku czuję, że dobrze zrobiłam...

29

Odp: Chyba zrobiłam coś złego... :(

Wyobrażam sobie,że nie było ci łatwo i łezki zakręciły się w oku,ale przynajmniej udowodniłaś,że nie zasłużyłaś na takie traktowanie i niech mu to da do myślenia i może pójdzie po rozum do głowy.

30

Odp: Chyba zrobiłam coś złego... :(

Tylko czy jak przemyśli i się odezwie to jest sens dawać jeszcze jedna szanse? to przecież nie była pierwsza taka sytuacja, były podobne... a ja nie wiem czy mam siłę na kolejną taką akcje...

31

Odp: Chyba zrobiłam coś złego... :(

Bardzo Ci dziękuje za takie słowa smile Oby faktycznie było tak, jak mówisz i aby nie było tego złego co by na dobre nie wyszło:) mam nadzieję, że będzie tak jak mówisz... Nie wiem czy to była odwaga ale wiem, że w tej sytuacji jednak czułam , że tak powinnam zrobić... On dzwonił dzisiaj jak byłam na uczelni, mówił , że nie wiem jak to się stało, że nie przemyślał tego co mówi i tej całej sytuacji itd. prosił o spotkanie ale wydaję mi się, że jednak za mało czasu minęło , żeby on mógł sobie coś przemyśleć...

32

Odp: Chyba zrobiłam coś złego... :(

Myślę, że postąpiłaś słusznie...Gdyby on był taki "dorosły" to powiedział by dlaczego tak się zachowuje, usiłował by to jakoś wyjaśnić z tobą...bo foch to takie troszkę szczeniackie...
Jeśli będzie mu zależało to się pierwszy odezwie...
Twardza bądź!
Mimo iż ta noc u kolegi może być dla wielu jednoznaczna, to przecież w sumieniu wiesz, że nie zrobiłaś nic wbrew sobie...Będzie dobrze:):):) pozdrawiam:)

33

Odp: Chyba zrobiłam coś złego... :(
marionetka napisał/a:

Bardzo Ci dziękuje za takie słowa smile Oby faktycznie było tak, jak mówisz i aby nie było tego złego co by na dobre nie wyszło:) mam nadzieję, że będzie tak jak mówisz... Nie wiem czy to była odwaga ale wiem, że w tej sytuacji jednak czułam , że tak powinnam zrobić... On dzwonił dzisiaj jak byłam na uczelni, mówił , że nie wiem jak to się stało, że nie przemyślał tego co mówi i tej całej sytuacji itd. prosił o spotkanie ale wydaję mi się, że jednak za mało czasu minęło , żeby on mógł sobie coś przemyśleć...

Jestem z Ciebie autentycznie DUMNA smile
Wiem z autopsji, ile wewnętrznej siły wymaga odejście od faceta, który na nas nie zasługuje, gdy czujemy coś do niego. Czułam się podobnie pół roku temu, kiedy kończył się mój bardzo poważny związek. Część mnie rozpaczliwie chciała, żeby M. wrócił, chciała mu przebaczyć, wszystko "składać", ale druga część wiedziała, że nie mogę sobie tego zrobić, że po takim zajściu muszę się trzymać - niestety sama, bo on prędzej czy później powtórzy swój numer.
Taka sama "śpiewka" była, gdy rozstawałam się z jeszcze wcześniejszym mężczyzną - również po długim czasie - zdradził mnie, a dla mnie zdrada zawsze oznaczała koniec. Więc chociaż stawiał swój i mój świat na głowie, żebym mu wybaczyła, twardo obstawiałam przy swoim.

I wiesz, co zauważyłam? Że taka konsekwencja naprawdę popłaca. Szanuj siebie, żeby szanowali Cię mężczyźni. Dostajemy w życiu nie to, na co zasługujemy, ale to, czego żądamy od innych - dlatego, gdy zgadzamy się na brak szacunku w związku, nasza druga połowa nie czuje potrzeby zmiany swojego zachowania.
Każdy następny mężczyzna w moim życiu jest lepszy i traktuje mnie lepiej - uczę się na błędach, choćby najsłodszych i po rozstaniu wiem, czego nie chciałabym powtórzyć. Mam nadzieję, że będziesz umiała całkowicie zamknąć rozdział swojego EX i na przyszłość uda Ci się omijać podobnych niedojrzałych egoistów z daleka smile

34

Odp: Chyba zrobiłam coś złego... :(

To widzę Yvette mamy podobne doświadczenia i rozumiesz mnie jak wiele siły wymagała taka decyzja... Mam dokładnie tak sam jak Ty, jakaś część mnie, tam w środku mówi, że przecież go kocham i chce żebyśmy się pogodzili jednak zdecydowanie większa część mówi mi, że nie mogę myśleć w tych kategoriach... rozum wziął górę, oczywiście wiem, że nie mogę porównywać mojej sytuacji z Twoją ( czyli ze zdradą  o której wspomniałaś ) jednak w takich sytuacjach musimy być silne i nie kierować się tylko sercem, które czasem nie patrzy na inne aspekty... Zgadzam się z Tobą , że szacunek jest mega ważną sprawą w związku... bardzo często mówi się, że najważniejsza jest miłość i uczciwość ale co z szacunkiem ? wydaję mi się, że jest on równie ważny i śmiało możemy się go domagać od ukochanej osoby skoro my całkowicie ją szanujemy... ją i jej uczucia...

35

Odp: Chyba zrobiłam coś złego... :(

Dla mnie zawsze istniał pewien rodzaj szacunku, którego brak porównywałam do sklepu - są mężczyźni, którzy odstawią Cię na półkę, kiedy się znudzą, a później, jak nabiorą ochoty to wracają po Ciebie. Dużo kobiet sobie na to pozwala, ich faceci wiedzą, że co by nie zrobili, dostaną rozgrzeszenie. Czasami traktują wtedy taką kobietę jak ostatnią deskę ratunku - nie wyjdzie mi z nową niunią, w czym problem, przecież mam gdzie wracać.

Dlatego jestem absolutną przeciwniczką romeologii - "on jest taki cudowny, ale koń mu podupadł na zdrowiu, więc wyszło jak wyszło, to nie jego wina, na pewno TYM RAZEM wszystko się uda". Niektóre z nas powinny zrozumieć, że czasami jedyną rzeczą, którą w związku trzeba zmienić, żeby było jak należy jest... Partner wink

36

Odp: Chyba zrobiłam coś złego... :(

marionetka, jesteś silną i mądrą babeczką smile
na pewno sobie poradzisz i nie dasz mu już wcisnąć sobie kitu i jeśli go przyjmiesz znowu to tylko wtedy kiedy naprawdę coś zrozumie i zmieni swój stosunek do ciebie i was smile

37

Odp: Chyba zrobiłam coś złego... :(

kochana  ja własnie w taki sposób... czyli nagły brak kontaktu rozstałam sie po 1,5 roku z facetem. Od tak z dnia na dzien przestał sie odzywac...nie odbierał telefony nie odpisywał na smsy a ja chciałam tylko zapytac kiedy moge zabrac swoje rzeczy:( nie dostałam nawet słowa wyjaśnienia...bardzo mnie to bolało bo tak sie nie robi! Juz od jakiegos czasu coś się psuło ale nie sadziłam ze człowiek któremu poświęciłam ponad rok swego zycia zachowa się w taki sposób...wiesz? tak z perspektywy czasu dobrze ze sie tak stało bo byc moze ja głupia zakochana po uszy próbowałabym jeszcze to ratowac...a tak do dnia dzisiejszego nie widziałam go jeszcze i jest dobrze chyba mi przeszło:) a rozstaliśmy sie w połowie listopada:) 3maj sie mała na początku zawsze jest najgorzej...kiedy wszytsko Ci o nim przypomina i wyć się chce

38

Odp: Chyba zrobiłam coś złego... :(

Właśnie musimy im dawać jasno do zrozumienie , że nie jesteśmy takimi "deskami ratunku". Oczywiście nie można być taką twardą stroną związku bo uczucia też są ważne jednak zawsze pamiętam, że po coś mamy rozum i czasem on musi przemówić zamiast uczuć. Czy jestem mądra i silna to nie wiem smile okaże się z czasem smile
Desire czyli wiesz, jak czuje się kobieta do której tak nagle facet przestaje się odzywać przez dłuższy czas... Ma się wtedy milion myśli na minute "dlaczego?" i ja byłam przekonana, że to ja zrobiłam coś  nie tak. Kochana zgadzam się z Tobą, że tak się nie robi ale czasami, rzeczy które nas bolą zapoczątkują coś nowego i wspaniałego w naszym życiu tylko musimy być silne... Na początku faktycznie jest najgorzej jednak jesteśmy silne babeczki smile smile

Posty [ 39 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Chyba zrobiłam coś złego... :(

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024