14 tego lutego zmarla mi kochana mama nie moge sobie z tym poradzic... - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » 14 tego lutego zmarla mi kochana mama nie moge sobie z tym poradzic...

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 29 ]

Temat: 14 tego lutego zmarla mi kochana mama nie moge sobie z tym poradzic...

Witam serdecznie...
    14.02.2013 roku zmarla mi moja kochana mamusia jestem po prostu w rozsypce emocjonalnej nikt tak jak ona nie potrafil do mnie dotrzec. Bylem z nia bardzo zwiazany. Pomimo ze mam jeszcze dwojke rodzenstwa ktorzy tez cierpia nie potrafie razem z nimi siasc i porozmawiac. Cala zlosc we mnie siedzi i nie mam jak tego wyzocic z siebie. Pomimo ze zdaje sobie sprawe ze takie zachowanie tak naprawde do niczego nie prowadzi i jest zle nie potrafie nic innego. Zamkniecie sie w sobie w jakis sposob mi pomaga ale tylko troche, Po drugie w dniu smierci mamy od samego rana mialem przeczucie ze cos jej sie stalo, do tego stopnia ze pojechalem do niej do domu z samego rana. Cos mi mowilo zeby wywazyc drzwi i wejsc do srodka. Nie dawalo mi spokoju ze caly czas wyl pies akurat wtedy nie skojarzylem faktow ze pies wyje przy osobie umierajacej ale kto sie spodziewal. wiem ze nie powinienem sie obwiniac ale co sie okazalo czas zgonu mamy okreslili na ten w ktorym akurat stalem pod drzwiami tak wiec moze gdybym wszedl tam z drzwiami to cos by to dalo. Ludzie do konca mojego zycia nie daruje sobie tego ze nie wszedlem tam z drzwiami moze by jeszcze moja kochana mamusia zyla . a teraz pozostalo mi po niej jedynie plakac. Jak ja mam sobie poradzic z tym nie mam pojecia moze ktos mi da jakas dobra rade...

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: 14 tego lutego zmarla mi kochana mama nie moge sobie z tym poradzic...

Rafał, wiele można pisać...ale tak na prawdę w takiej sytuacji każde słowa, to będzie za mało...
Utrata kochanej osoby, zawsze jest bardzo bolesna.
Nie możesz się obwiniać, nie wiesz nawet czy byłbyś w stanie "wejść z drzwiami", ale to też nie byłaby Twoja wina.
Tu nie ma niczyjej winy.
Takie jest życie... czasem jest sprawiedliwe czasem niesprawiedliwe...czasem okrutne...
Jednych śmierć spotyka wcześnie, innych później...jeszcze innych w bardzo podeszłym wieku...
Oczywiście ten czas nigdy nie jest odpowiedni...dla tych którzy pozostają...
Myślę, że łatwiej by było Ci, gdybyś spróbował porozumieć się z rodzeństwem.
Oni na pewno przezywają równie boleśnie tą sytuację, pewnie łatwiej by Wam było razem przez to przejść.
Trzymaj się...
Wiem, że to bardzo "wyświechtane" słowa... ale "czas leczy rany"... to jednak szczera prawda...

Odp: 14 tego lutego zmarla mi kochana mama nie moge sobie z tym poradzic...

Niestety moje rodzenstwo przynajmniej probuje zgrywac twardych psychicznie a ja nie potrafie moje wszystkie uczucia i zlosc zawsze wychodzi ze mnie a teraz nie moge w zaden sposob tego wyzocic z siebie. Bardzo chcialbym z nimi sie porozumiec ale jest troche inna sytuacja, gdyz brat przyjechal z holandii i siedzi praktycznie caly czas ze swoja kobieta ktora kocha. smieja sie wariuja, po prostu zachowuja sie tak jak by sie nic nie stalo a mnie osobiscie ich zachowanie irytuje do tego stopnia ze caly sie trzese kiedy siedza w domu.
tak naprawde to zostalem sam z moja kobieta tez za bardzo mi sie nie uklada gdyz mama dzien przed smiercia powiedziala zebym sobie dal spokoj bo tylko bede cierpial przez nia. Poza tym to dwa miesiace temu wyszedlem z wiezienia gdzie spedzilem 6 lat za bledy mlodosci. Teraz gdy zaczelem powoli stawac na nogi znowu wszystko mi sie zawalilo i nie wiem od czego mam spowrotem zaczac czy jest wogule po co zaczynac jak sie znowu popsuje.

4

Odp: 14 tego lutego zmarla mi kochana mama nie moge sobie z tym poradzic...

Witaj Rafał... tak jak czytam to co napisałeś to aż mi serce bije szybciej... ja mam oboje rodziców i nie dopuszczam do siebie takiej myśli że mogłoby ich zabraknąć, a jednak kiedyś tak się stanie ale nie wiadomo na kogo najpierw przyjdzie czas, może oni mnie jeszcze przeżyją, tak jak napisała Margolinka "czas leczy rany" to święta prawda, ciężko jest Ci teraz ale wiele ludzi przeżywa śmierć bliskiej osoby i każdy lepiej lub gorzej sobie z tym radzi. musisz być silny!!! dla siebie dla bliskich i dla swojej mamy! ona teraz jest obok Ciebie na pewno i nie chciała by żebyś tak przeżywał, rozpoczął się nowy rozdział w Twoim życiu, tak jak pisałeś wyszedłeś na wolność... nie wnikam co się stało ale teraz musisz żyć lepiej niż kiedyś. żebyś znowu nie popełnił jakiegoś głupstwa z powodu żalu i rozgoryczenia po  śmierci mamy. chciałabym teraz (nie zrozum mnie źle) Cię tak mocno ścisnąć, przytulić i powiedzieć Ci że DASZ RADĘ PRZEZ TO PRZEJŚĆ!!najgorsze będą pierwsze dni... potem tygodnie, minął miesiące lata i z czasem będzie lepiej. Trzymaj się! Jesteś silnym mężczyzną.

5

Odp: 14 tego lutego zmarla mi kochana mama nie moge sobie z tym poradzic...

Rafale  z cala odpowiedzialnoscia moge Ci powiedziec,ze nic bys nie mogl zrobic i sie nie obwiniaj.Moj synek urodzil sie 14.02 byl dzieckiem bardzo chorym,ale nigdy Mu nie pozwolilam odejsc za wyjatkiem jednego,jedynego razu.Nie bede sie rozpisywala,ale moj prawie 17 letni syn  pare tygodni przed smiercia bardzo cierpial i wtedy pozwolilam mu odejsc,ale pozalowalam,ze bede Go pamietac tak bardzo cierpiacego i moj synek zrobil mi "przyjemnosc" wrocil na krotki okres swojego zycia do zdrowia ,byl usmiechniety,pelni  werwy wrocil do"zycia"(tak jak sobie tylko moglam wymarzyc)na pare dni,potem wszystko wrocilo z dwojona sila.Dwa dni przed synka odejsciem zachorowal nasz pies..byl konajacy,ale tez tego nie skojarzylam....nadszedl  ostatni dzien zycia naszego synka,wszystkie parametry zyciowe byly wyjatkowo dobre,ale jego twarzyczka byla mi za spokojna,rozanielona..........zawezwalam erke,w tym czasie (15min)pomagalam mu oddychac,glaskalam go,mowilam jak bardzo go kocham i MU mowilam,ze zaraz bedzie pomoc i bedzie wszystko dobrze...............a wiesz ,co zrobil moj syn ...z chwila podejscia lekarza syn skonal,reanimacja trwala 40 min,moj synek juz nie chcial wrocic,byl usmiechniety ,taki pogodny..............
Widzisz Rafale moj syn mial pomoc fachowa na czas i odszedl...nasi bliscy zyja tak dlugo jak maja dlugo zyc,a gdy spelnia swoje zadanie tu na ziemi odchodza i jest im tam dobrze. Ja osiagnelam "mistrziostwo w reanimacji sad robilam to setki razy,ale tylko do czasu sad NIE OBWINIAJ SIE !!!! JESTES NA POCZTKU SWEJ DROGI I MUSISZ PRZEJSC WSZYSTKIE ETAPY ZALOBY....potem z tym bolem uczymy sie zyc sad

6

Odp: 14 tego lutego zmarla mi kochana mama nie moge sobie z tym poradzic...

Witaj RAFAŁ,
bardzo Ci współczuję i rozumiem co czujesz. Tego bólu nie da się opisać,wyrazić słowami.Wiem ponieważ straciłam również swoją mamę. Niedługo minie 3 lata jak odeszła.Wydawało mi się ,że nigdy nie wyjdę ze stanu rozpaczy.Spadło to na mnie tak nieoczekiwanie jak grom.Matka była dla mnie wszystkim,łączyła i cementowała całą rodzinę.Po Jej śmierci wszystko się rozpadło. Za Jej śmierć obwinialiśmy siebie,lekarzy, wszystkich i wszystko,choć zupełnie nie racjonalnie.Minęło juz tyle czasu, a wydaje mi się ,że to nie prawda,że to tylko zły sen.Nie lubię chodzić na cmentarz bo uświadamia mi co się naprawdę stało.
MARGOLINKA pisała ,że czas leczy rany.Tak to prawda,ale u kazdego wygląda to inaczej.Z czasem tragiczne obrazy zacierają się(choć nie zapomina się o nich nigdy),giną gdzieś lęki,wysychają łzy,pojawia się uśmiech. Bo życie nieustannie toczy się do przodu i mimo ,że już nie ma naszej ukochanej osoby to musimy normalnie żyć.
Wiem,że te dni są dla Ciebie bardzo ciężkie,rozumiem to.Jeśli będziesz potrzebował rozmowy to pisz,to napewno pomoże Ci przetrwać ten straszny okres. Pozdrawiam Cię cieplutko. Trzymaj się

7 Ostatnio edytowany przez rafal.nowotczynski (2013-02-18 23:51:36)

Odp: 14 tego lutego zmarla mi kochana mama nie moge sobie z tym poradzic...

to co wszyscy mi napisaliscie jeszcze bardziej mnie wzruszylo i caly czas placze jak dziecko pomomo ze mam juz 28 lat
A pomimo ze mam brata i siostre przynajmniej tak mi sie wydaje ze nie mam w nich wsparcia doszlo nawet do tego ze irytuje mnie moja kobieta z ktora jeszcze tydzien temu bylismy tacy szczesliwi a teraz cos mi sie wydaje ze sie wszystko rozwali na dobre a moje przeczucia ostatnio sie spelniaja

8

Odp: 14 tego lutego zmarla mi kochana mama nie moge sobie z tym poradzic...

Rafale, przyjmij wyrazy współczucia. Zam Twój ból. Moja Mamusia odeszła 3,5 roku temu. 15.02 obchodziłaby urodziny. To dla mnie ciężka data. Ja nadal mam problem z akceptacją tego co się stało. Również tak jak Ty byłam mocno z nią związana. W niemalże jednej chwili zawalił mi się cały świat. Pierwsze pół roku brałam środki uspokajające - by jakoś funkcjonować. Relacje z 3 mojego rodzeństwa i tatą były koszmarne. Przez długi czas nie potrafiliśmy ze sobą rozmawiać.

Co do obwiniania się. Pies mógł wyć z wielu powodów, więc nie możesz mówić że nie skojarzyłeś czegoś oczywistego. Nie ma w tym Twojej winy. Ja ze swoją mamusią mieszkałam, od roku chorowała na raka. Nie przyznała się nam, nie leczyła się. A ja pomimo tego, że widziałam się z nią codziennie nie zauważyłam, że est tak tragicznie, zainterweniowałam dopiero jak zauważyłam, że zjada okropnie duże ilości środków przeciwbólowych. Moja mamusia odkąd pamiętam narzekała na dolegliwości różnego rodzaju, i ciężko było ją wysłać do lekarza. Ale wtedy... wtedy zawaliłam, powinnam była zauważyć coś wcześniej. Żałuję.
Widzę pewną analogię w naszych historiach. Moje rodzeństwo już dawno wyprowadziło się z domu, pozakładali swoje rodziny, ja w chwili śmierci Mamusi byłam panną miałam niecałe 21 lat (obecnie też mam męża i spodziewam sie dziecka) mieszkałam (i nadal mieszkam) w tym samym domu co ona. Zrobiło się pusto, każda rzecz mi ją przypominała. Pierwsze pół roku to była tragedia: sięgałam garnek by zrobić obiad i przypominało mi się jak jeszcze nie dawno widziałam ją przy piecu gotującą. Telewizor, który był włączony cały dzień nagle zamilkł, a miejsce w dużym pokoju na którym zawsze siedziała było puste, na ławie nie stał już biało-brązowy kubek, w którym zawsze piła kawę. Lubiła pić kawę.

Przepraszam, że opisałam swoją sytuację choć nie o to pytałeś. Jak sobie z tym poradzić? Nie wiem... ja nadal nie potrafię. Trzymaj się

9 Ostatnio edytowany przez betti67 (2013-02-19 00:06:37)

Odp: 14 tego lutego zmarla mi kochana mama nie moge sobie z tym poradzic...

RAFAŁ często musimy się wyplakać,by nam było lżej.Płacz i nie wstydź się płaczu.Ja zamykałam się w pokoju i ryczałam jak dziecko. Napisałeś,że nie możesz patrzeć jak inni ze stoickim spokojem radują się i śmieją, miałam to samo,nie mogłam tego pojąć.Własnych uczuć nie kryj,bądź szczery w swoich emocjach to pomaga.I nie załamuj się ,bo jesteś napewno silnym facetem i uczuciowym

MALINOWY ELF ,ja do tej pory trzymam szlafrok mamy przesiaknięty Jej zapachem,z Jej kilkoma wlosami zawinięty w torbie foliowej jak relikwię

Odp: 14 tego lutego zmarla mi kochana mama nie moge sobie z tym poradzic...

Nawet nie wyobrazacie sobie jak mi pomagacie rozmawiajac ze mna ile ja bym dal zebym mogl w ten sposob porozmawiac ze swoim rodzenstwem i tata ale nie potrafie czuje sie troch jak odludek ale co mam zrobic zawsze mnie traktowali jak wybrakowany towar przynajmniej tak sie czuje. Jedyna osoba ktora potrafila szczerze ze mna porozmawiac byla wlasnie kochana mamusia ktorz zostawila mnie teraz samego z tym wszystkim na swiecie. Od paru dni biore tabletki uspokajajace i jak narazie mi pomagaja. Nie wiem czy dobrze robie ale obawiam sie ze gdybym ich nie bral moja cala zlosc ktora siedzi teraz we mnie wybuchla by z ogromna sila i moglbym pozniej zalowac cale zycie.

11

Odp: 14 tego lutego zmarla mi kochana mama nie moge sobie z tym poradzic...

Najgorsze ,że czujesz się samotny w tym wszystkim. Proszki może są sposobem na przetrwanie tego najtrudniejszego czasu ale na dłuższą metę nie można na nich bazować. Będziesz musiał znaleźć sobie jakieś zajęcie,nie wiem czy pracujesz ?To może nie pomaga do końca lecz bardzo odciąża umysł od myślenia o jednym.
Wiem jak bardzo może Cię irytować zachowanie innych,ale nie zwracaj na to uwagi.Każdy ma prawo na własny sposób przeżywać tę sytuację.
Powiem Ci również,że już od dawna wspominam mamę z radością, przypominając sobie śmieszne sytuacje.To też przychodzi z czasem,najpierw kojarzymy wszystko ze smutkiem. Nie zamartwiaj się i pisz smile

Odp: 14 tego lutego zmarla mi kochana mama nie moge sobie z tym poradzic...

wiem ze kazdy sobie na wlasny sposob radzi i dopiero dzisiaj tak naprawde do mnie to doszlo jak zobaczylem moje rodzenstwo przy trumnie na pozegnaniu kochanej mamusi. Ale do tego wszystkiego caly czas mi nie daje spokoju fakt ze jestem z kobieta w zwiazku ktora bardzo mnie kocha a moje uczucia do niej tak naprawde wygasly. Nie wiem w jaki sposob mam to skonczyc. Nie chcialbym jej w zaden sposob skrzywdzic ale bardzo zle sie czuje w tym zwiazku bo tak naprawde pomimo ze wyznaje mi ta milosc i zapewnia mi ze sie zmieni dla mnie to nic nie robi w tym kierunku. A ja sie mecze co z tym problemem zrobic??? Dziekuje wogule ze sie przejmujecie moimi problememi bardzo mi pomaga rozmowa z wami

13 Ostatnio edytowany przez sylwia8775 (2013-02-19 17:54:35)

Odp: 14 tego lutego zmarla mi kochana mama nie moge sobie z tym poradzic...

Płacz ile chcesz... czasem tak jest lepiej się wypłakać. Wiesz, śmierć najbliższej osoby jest takim niezłym kopniakiem w życiu, czasem dopiero właśnie po śmierci uświadamiamy sobie, jak bardzo kochaliśmy i kochamy tą osobę, wydaje nam się że cały czas jest z nami, że wcale nie odeszła... tak jest. trzeba przez to przejść.... czasem można liczyć tylko na czas, z którego upływem zaleczy się ból i żal po stracie kochanej osoby. co chodzi o Twoją kobietę no to fakt być z kimś na się nie ma sensu, tylko poważna i szczera rozmowa może to zakończyć, ciągnąc to dalej to nie w porządku wobec niej, nie wiem tylko czy masz teraz na to siłę w tej chwili. a z drugiej strony może warto zrobić porządek ze swoim życiem jak najszybciej. jak już napisałam to może być nowy lepszy rozdział w Twoim życiu. Co do tabletek to fakt pomogą na jakiś czas, ale później będziesz musiał żyć bez nich, one mogą zniszczyć Twój organizm. a musisz znależć w sobie teraz bardzo dużo siły. szkoda że nie możesz tak od serca pogadać z rodziną. może oni też by chcieli pogadać tylko trzeba jakoś im to zasugerować, może nie potrafią, może się i innych oszukują. może wcale nie są tacy twardzi, może udają przed innymi. niektórzy ludzie tak robią, ukrywając prawdziwe uczucia. ważne żebyście przeszli przez to razem, będzie Wam łatwiej.

14

Odp: 14 tego lutego zmarla mi kochana mama nie moge sobie z tym poradzic...

Czy długo masz problem z dziewczyną?

Odp: 14 tego lutego zmarla mi kochana mama nie moge sobie z tym poradzic...

co do mojej dziewczyny to jestesmy stosunkowo krotko ze soba bo az a moze tylko 1 miesiac ale to nir zmienia faktu ze ona mnie bardzo kocha a moje uczucie wobec niej wygaslo jakis tydzien temu i  obecnej chwili kiedy jest przy mnie strasnie mnie denerwuje np, swoim zachowaniem tym ze nie potrafi zadbac o siebie (ja wiem ze wyglad sie nie liczy) ale nie wypada kobiecie ktora ma 27 lat ubierac sie jak gowniarz czy np. zrobic jakis make up. Wielokrotnie jej powtarzalem choc pojdziemy do fryzjera manikiurzystki to sie zrelaksujesz i bedziesz ladnie wygladac. Na co dostawalem odpowiedz a co nie podobam sie tobie to poszukaj sobie innej i tak mi powtarza do dzis i nawet nie zdaje sobie sprawy ze mi jest przykro slyszac takie slowa. No niestety nie chcialem jej zranic ale bede musial tylko jak to zrobic zeby bardzo nie cierpiala.??

16

Odp: 14 tego lutego zmarla mi kochana mama nie moge sobie z tym poradzic...

Porozmawiaj z nią szczerze i powiedz co czujesz. Bycie z kimś na siłę jest kłamstwem,w stosunku do niej,jak rownież oszukujesz samego siebie.Przedłużając taki związek zranisz ją jeszcze bardziej.Miesiąc to jest naprawdę niewiele czasu,by mówić tu o wielkiej milości z jej strony.Zrobisz jak będziesz uważał,ale moim zdaniem nie wolno się oszukiwać

17

Odp: 14 tego lutego zmarla mi kochana mama nie moge sobie z tym poradzic...

A może denerwuje Cię i wydaje  Ci się że już jej nie chcesz przez śmierć Twojej mamay? Jesteś rozgoryczony i może dlatego myślisz że już tej dziewczyny nie potrzebujesz?

Odp: 14 tego lutego zmarla mi kochana mama nie moge sobie z tym poradzic...

tez tak mysle i dlatego postanowilem to zakonczyc w miare szybko jak sie da ale na pewno jeszcze nie teraz bo mam na glowie pogrzeb kochanej mamusi i to ze w tej chwili musze byc jak najbizej rodzenstwa z ktorym po rozmowie mi sie uadlo do nich dotrzec i to tak naprawde  w tej chwili jest dla mnie najwazniejsze a reszta pozniej.

Odp: 14 tego lutego zmarla mi kochana mama nie moge sobie z tym poradzic...

Droga sylwio8775
marta bo tak sie nazywa jest z pozoru bardzo spokojna osobka tylko jak dla mnie ona jest zbyt "anemiczna" nie ma w niej za grosz szczescia do zycia nie potrafi sie cieszyc z malych rzeczy jak to spiewa sylwia grzeszczak. Natomiast ja jestem pelen energii planow na zycie i po prostu ona stlamsza moje swiatelko ja gasne przy niej jak to powiedziala moja swietej pamieci mamusia.

20

Odp: 14 tego lutego zmarla mi kochana mama nie moge sobie z tym poradzic...

Chciałam rownież zasugerować to co SYLWIA,że w związku ze smutkiem jaki teraz czujesz, Marta Cię bardzo denerwuje i dlatego w obecnej chwili jej nie potrzebujesz i czujesz niechęć do niej. Ale jeśli czułeś to wcześniej do niej to już inna bajka. Poprostu do siebie nie pasujecie i tak jak już Ci pisałam oszukiwać się nawzajem nie można bo to nie prowadzi do niczego dobrego.Świetnie ,że rozmawialeś z rodziną i wyjaśniliście sobie pewne sprawy.

21

Odp: 14 tego lutego zmarla mi kochana mama nie moge sobie z tym poradzic...

Bywają tacy ludzie, którzy nie potrafią cieszyć się z małych rzeczy, ale można ich tego nauczyć naprawdę. Bo jak się wiele nie ma to cieszą naprawdę jakieś maleńkie drobnostki. Dość krótko jesteście ze sobą więc myślę że mocno jej nie zranisz jeśli nie będziesz jej dłużej okłamywał.

22

Odp: 14 tego lutego zmarla mi kochana mama nie moge sobie z tym poradzic...

Rafale,22 lutego obchodze druga rocznice smierci mamy.Nie umarla nagle,ciezko chorowala.Walczylam o kazdy jeszcze jeden dzien zycia,sila woli trzymalam ja przy sobie,bo nie moglam sie z tym pogodzic ze jej nie bedzie.Bardzo cierpiala,ciesze sie ze juz jest uwolniona od bolu.Smutek pozostal w sercu,ale ile razy spojrze na zdjecia to mysle ;ciesze sie,ze cie mialam mamusiu!Podobnie jak Ty,mam rodzenswo z ktorym mam malo kontaktu.Ale jakos daje rade.    Smutek szybko nie minie,ale z czasem zaczniesz znowu normalnie funkcjonowac,a obraz swej mamy zachowasz gleboko w sercu.Nic lepszego nie moglo sie nam przydarzyc jak to,zesmy ja mieli a teraz mozemy wspominac...

23

Odp: 14 tego lutego zmarla mi kochana mama nie moge sobie z tym poradzic...

Rafał
postanowiłam napisać do Ciebie choć nie jest mi łatwo. 19 listopad 2012 wtedy zmarł mój tato.Powiem szczerze nigdy nie byliśmy zbyt bliscy sobie.ja byłam trudnym dzieckiem,dawałam popalić przez swoje szaleństwa w młodości. Dziś mam 28 lat i rozumię wiele rzeczy. Ale do czego dążę,NIGDY NIE WOLNO NAM SIĘ OBWINIAĆ O CZYJĄS ŚMIERĆ! Mój tato targnął się na swoje życie,było to spowodowane dokuczliwością osób trzecich.Ja też wielokrotnie zarzucałam sobie że kim ja jestem skoro nic nie zrobiłam,że to moja wina...Ale dzięki siostrom,wzajemnemu wsparciu pokonałyśmy tę świadomość w sobie.Bo każda z nas czuła się winna ale nie te osoby które naprawdę zawiniły...Tatę odratowano przez 9 dni był w śpiączce Boże chyba przez całe życie nie okazałam mu tyle serca co przez te dni.Płakałam nad łóżkiem,przepraszałam,prosiłam aby wrócił a jednocześnie byłam zła dlaczego tak postanowił,że tak naprawdę jest mi przecież potrzebny choć nie wiedział o tym.Był taki jeden dzień gdzie nad ranem udało mi się zasnąć i śnił mi się że siada na łóżku szpitalnym,że się obudził.Biegłam do szpitala aby spawdzić czy to prawda niestety było bez zmian.Byłam wykonczona,wyczerpana tylko papierosy i płacz... Lekarze nie dawali żadnych szans to była tylko gra na czasie. Powiedzieli tylko jeśli chcecie jakoś przez to przejść to pożegnajcie się.Serce mi pękało NIE NIE NIE!Nie dopuszczałam tego w ogóle do swojej głowy.Aż pewnego dnia poszłam jak zwykle rano do niego opowiedzieć mu co u mnie,jak sie wszystko toczy i zrobiłam to.Powiedziałam tato kocham Cię i będę kochać ale jeśli chcesz iść dalej i tam będzie Ci lepiej to pozwalam Ci.My tutaj damy sobie radę a najważniejszy jesteś teraz Ty aby to Tobie było dobrze.Nigdy w życiu nie uwierzyłabym gdyby ktoś powiedział mi że to zrobię. Na drugi dzień rano potwierdziłam te słowa i za dwie godz gdy przyszłam tato odszedł...Może on czekał na to aby nas przygotować do tego,abyśmy mu wybaczyły,może chciał dać nam ten czas aby się zacząc oswajać z tym...Nie wiem ale wiem jedno że jest mu tam lepiej,że jest szczęśliwy.Wiadomo gdy go zobaczyłam owiniętego w prześcieradła jak mumię nie pamiętam co się działo ale wiem że muszę się pożegnać i jeszcze raz zapewnić go że nie jestem zła i chcę aby cały czas przy mnie był.Nigdy nie pogodzę się z tym do konca bo oczywiste jest że wolałabym aby był wśród żywych ale tak miało być najwyraźniej. Musisz to przejsc każdy etap po etapie nie da się inaczej. Złość,żal,smutek,rozpacz...Nie wstydź się płakać,wyrzucać z siebie swoich emocji.Ja chodzę na cmentarz i mówię do taty opowiadam mu wszystko,pomaga mi to. Tylko nie popełnij jakiegoś głupstwa,ja też byłam o krok od tego chciałam aby winni śmierci taty ponieśli karę,ale jeszcze przyjdzie na to czas w inny sposób.Pomyśl o tym że mama jest cały czas przy Tobie i na pewno byłaby dumna gdybyś rozsądnie pokierował swoim życiem. Zrób to dla niej.
A co do dziewczyny...mój związek trwał 4 lata i też się rozpadł właśnie po śmierci taty. On nie rozumiał mnie,nie dawał wsparcia jakiego oczekiwałam,jakby go to w ogóle nie dotyczyło. Ty chyba czujesz właśnie to samo.Przykro mi że nie masz komu się wyżalić,wypłakać Ale dasz radę wierzę w to człowiek w takiej chwili nie ma świadomości nawet jak silny być potrafi i ile może wytrzymać. Ja wstaję rano i praktycznie codziennie płaczę ale jest to potrzebne dla oczyszczenia duszy ze smutku i żalu.Możesz nawet tutaj pisać i żalić się ile wlezie a zobaczysz pomoże Ci to.
Nie załamuj się i idź do przodu tak aby mama była z Ciebie dumna:-)
Pozdrawiam cieplutko

24

Odp: 14 tego lutego zmarla mi kochana mama nie moge sobie z tym poradzic...

Rafał...nie chcę ci nic doradzać,bo sam musisz znaleźć sposób na swój ból po stracie mamy...który jest napewno OKROPNY....w jaki sposob go znajdziesz? wszystko zalezy od ciebie GDZIE bęsziesz szukał...szukaj wśród ludzi,którzy ci dodaja otuchy,rozumieją, wysłuchają...i chyba to forum jest tez czyms takim...natomiast jesli ktoś ci zaproponuje cos na zapomnienie o tym, mozesz sie zatracić i wpaść w jakies kłopoty...uwazaj więc...moi rodzice zyją, wiec nie powiem, ze cię rozumiem, bo byłoby to bzdurą, ale staram sie cos ci zwyczajnie podpowiedziec...bo tez kiedys kogos stracilam...kogo kochalam....i moze to male zrozumienie, ale jest...Rafal...wiesz co jest w tobie mądre i dojrzałe ?To, ze piszesz ,probujesz rozmawiac o swoim bólu tutaj, z innymi...ze nie wstydzisz sie, ze placzesz...musisz to wyplakac,nie ma na to rady...zeby nie zwariowac...mama przy tobie jest i bedzie, choc jej nie widzisz...wierze w to...a ty sprobuj zwyczajnie ,tak w duszy, w srodku, w sercu, swoimi slowami, sprobuj dzieciaku pomodlic sie do Boga o pomoc, ja sie w tym nie zgrywam...zobaczysz, pomoc nadejdzie wkrotce...moze rodzenstwo sie otworzy, moze twoja kobieta zechce cie zrozumiec..na wszystko trzeba niestety czasu...wiem, to pewnie boli jak cholera, ale to bylo Jej zycie, a ty masz swoje...i pewnie twoja Mama nie chcialaby, zebys zalewal sie lzami i tak cierpial...napewno fajny z ciebie facet...i nie wstydz sie mowic o tym co czujesz i jak to przezywasz, bo tylko glupki mowia, ze to wstyd...czujesz, wiec jestes, wiec zyjesz...zyjesz za siebie....dla siebie oraz innych....Mama dala ci zycie, ale kiedys i tak by odeszla....takie prawo ...zawsze wczesniej...jestes mlody, madry i wrazliwy...a to cecha rzadka....wiem, ze dasz sobie rade....niech aniolki zesla ci kogos, kto ci doda otuchy..zeby uspokoic twoj bol...trzymaj sie...

25

Odp: 14 tego lutego zmarla mi kochana mama nie moge sobie z tym poradzic...

Witaj Rafale
Bardzo mi przykro, że straciłeś Mamę, doskonale wiem jak się teraz czujesz i co przeżywasz. Mam synów w Twoim wieku. 2,5 roku temu straciłam Męża, umarł na raka..., jeszcze się z tym nie pogodziłam. 23 stycznia tego roku odeszła Moja Mama, nagle...dostałam cios z drugiej strony.
Bardzo dobrze, że piszesz o swoim bólu, o tym co przeżywasz, należy wyrzucić z siebie całą złość. Nie podejmuj zadnych poważnych decyzji w tej chwili, pozwól sobie na żałobę. W takich sytuacjach bardzo trudno postąpić właściwie, czekaj, czekaj...Wierzę, że Twoja Mama jest z Tobą. Postaraj się rozmawiać z Tatą, rodzeństwem... oni też cierpią, może nie okazują tego.
Przytulam Cię bardzo mocno.

Odp: 14 tego lutego zmarla mi kochana mama nie moge sobie z tym poradzic...

Dziękuje wam wszystkim nawet nie wiecie ale naprawde pomaga mi rozmowa z wami. Pomimo że cały czas płacze kiedy czytam wasze piękne zdania, które płyna też pewnie prosto z serducha pomaga mi wasze wsparcie. ż rodzeństwem się dogadałem a z kobietą definitywnie skończyłem bo nie była mnie warta!!! Teraz naprawde ciężki  okres w moim życiu dlatego że siostra z bratem wyjeżdżają do Holandii do pracy a ja sam zostane w domku ale to nic tak pokieruje swoim życiem jakby tego kochana mamusia chciała i bedzie dumna ze mnie!!!!! CZAS NA ZMIANY NA LEPSZE!!!!!!!!!!!!!!!!!!

27

Odp: 14 tego lutego zmarla mi kochana mama nie moge sobie z tym poradzic...

Tak sobie myślę, że może wyjazd dobrze by Ci zrobił? Wiem ,że niektórzy pomyśleli by że to by była forma ucieczki ale wcale tak nie musi być, po prostu wyjechać na kilka dni chociaż, przecież masz rodzeństwo, wyjedź z nimi, odreagujesz, przemyślisz i wrócisz, to też mogło by Ci pomóc. Chyba że nie masz warunków na to żeby wyjechać to co innego. Cieszę się że jest ci trochę lepiej, a płacz to też dobry sposób na smutek i żal. Ja jestem z natury wrażliwą i dość płaczliwą osobą więc doskonale to rozumiem, ja jak się wypłaczę to mi dużo lepiej. Później biorę się w garść i mówię sobie, że nie ma problemu z którego nie można wyjść. Zawsze jest jakieś rozwiązanie. Wiadome że śmierć kogoś bliskiego to najgorsze co może się zdarzyć, ale ja sobie tak to tłumaczę, że jakiś cel w tym jest pewnie. Życie jest okrutne, ja dobrze o tym wiem ale cóż jak ktoś dał mi zycie to muszę jakoś żyć, i tobie też życzę żebyś odnalazł swoją nową drogę życia. I powiem Ci że zawsze jest ktoś dla kogo jesteś bardzo ważny i jest dla kogo żyć. Pozdrawiam Cię gorąco. Trzymaj się cieplutko.

28

Odp: 14 tego lutego zmarla mi kochana mama nie moge sobie z tym poradzic...

Rafał i to mi się podoba!!! Pełna motywacja do tego aby swoje życie uczynić lepszym.I wierzę że dasz radę jesteś silny tylko jeszcze nie zdajesz sobie z tego sprawy.
Trzymaj tak dalej w swoim postanowieniu a będzie dobrze.To pomoże ukoić Ci Twój ból.
Pozdrawiam i trzymaj się cieplutko.

Posty [ 29 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » 14 tego lutego zmarla mi kochana mama nie moge sobie z tym poradzic...

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024