Poznalam wspanialego mezczyzne ponad miesiac temu(Jest kuzynem mojej przyjaciolki chlopaka,wiec jestem na bierzaco).Jest 18 lat starszy ode mnie,jest przystojny i szczery do bolu.Nie wyglada na swoj wiek rowniez sie nie zachowuje.Widzielismy sie tylko dwa razy ale czulam sie przy nim komfortowo,piszemy do siebie codziennie od kad sie tylko poznalismy.
Jest cos co mnie jednak nie pokoji...jest strasznie niezdecydowany...np.raz powiedzial mi ze dobrze mu z tym ze jest sam ,po jakims czasie powiedzial mi ze czasem gada glupoty i ze potrzebuje kogos kto zadba o niego..
Ostatnio nawet sie przyznal,ze czuje sie samotny kiedy przychodzi do domu po pracy i nikt na niego nie czeka.(choc zawsze zaprzeczal).Czy taka zmiana zdan moze znaczyc ze boji sie ze do czegos wiecej miedzy nami dojdzie?ze boji sie czegos?
Nie lubi mowic o sobie ale staram sie dowiadywac o nim roznych rzeczy...rozumiem fakt ze jak ja latalam w pampersach on juz ukladal sobie zycie,dlatego rozumiem ze moze mnie trzymac na dystans.
Na drugie spotkanie czekalismy miesiac bo obydwoje wyjechalismy na ferie zimowe w innym terminie,potem zapraszal mnie do siebie ale troche sie krepowalam i wolalam sie spotkac u jego kuzyna w domu..nie naciskal oczywiscie.
Juz po pierwszym spotkaniu wiedzialam ze cos jest na rzeczy,dopiero po drugim spotkaniu napisal mi ze lubi to co jest miedzy nami (nie robilismy nic zoobowiazujacego,buziaki jakies i przytulanie..glownie rozmawianie do rana) nie probowal nawet nawiazac zadnego napiecia sexualnego..z czego bardzo sie ucieszylam.
Mam 21 lat i nigdy nie bylam w powaznym zwiazku,choc nigdy nie mialam problemu ze znalezieniem partnera ale nigdy nie czulam potrzeby by byc z kims w mniej wiecej moim wieku,zawsze podobali mi sie dojrzali mezczyzni... (nie mowie ze umawialam sie z az tak starszymi od siebie facetami,to zdarzylo mi sie 1wszy raz).Wiem ze umawianie sie ze starszymi i dojrzalszymi pomoze mi spojrzec na swoja przyszlosc bardziej racjonalnie..nie bede zyc marzeniami (nie mowie o pieniadach,to nie ma dla mnie najmniejszego znaczenia).Jestem mloda i nie chce zachowac sie jak gowniara i robic z igly widly.Zauroczylam sie choc zaprzeczalam ze tego nie zrobie.
Mowil mi ze przy mnie czuje ze nic nie ma znaczenia ze nic go nie obchodzi..co mam o tym wszystkim myslec? dac sobie spokoj czy poczekac i zobaczyc co dalej? Myslicie ze robi to zeby sie ze mna tylko przespac czy chodzi mu o cos innego?
PS:NIE MA DZIECI I NIGDY NIE BYL ZONATY.


