Zdrada = przemilcz dla dobra "związku"? - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Zdrada = przemilcz dla dobra "związku"?

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 21 ]

1 Ostatnio edytowany przez Airuf (2013-02-10 03:28:12)

Temat: Zdrada = przemilcz dla dobra "związku"?

Witam.
Od razu zaznaczam że nie chodzi tu o jakiś konkretny problem a o chęć dyskusji, poznania opinii drugiej strony. Nie raz i dwa przeglądałem to forum w celu uzyskania informacji; głównie cenny obraz tego jak myślą kobiety w różnych sytuacjach które zdarzają się w związkach, relacjach, itp...
Jeden przypadek mnie martwi. Nigdy nie chciał bym żeby moja partnerka dostawała tu porady w razie jak by "powinęła jej się noga".
Jako przykładu użyję tu wątku: "Największy błąd w życiu"
ale ta tendencja daje się zauważyć w wielu różnych pytaniach/problemach tego typu.
Mianowicie - chodzi o to czy po zdradzie mówić o niej czy nie. Wiem. Nie raz to było poruszane, wiem że są różne punkty widzenia i różne argumenty obu stron. Sam mam wyrobione już zdanie na ten temat. Jednak chodzi mi o dyskusję na temat jednego "argumentu", jednej konkretnej, często przewijającej się rady.

Zacytuję tu jeden losowy tekst który oddaje to, o co mi chodzi:
"...Jeśli mu powie, zniszczy sobie dobry, porządny związek, a po co?..."

Bardzo często kobiety radzą kobietom by o "mniejszej" zdradzie, po której mają wyrzuty sumienia - nie mówiły bo szkoda niszczyć związek.

Jaki związek? Czym jest ten związek?

Pomijam fakt że to wyznanie zrani i "uszkodzi" psychicznie partnera - bo rana zadana była w momencie zdrady a nie podczas uzyskania świadomości o niej przez poszkodowanego. Pominę fakt czy ktokolwiek ma prawo ocenić: "niech Twoją karą będą wyrzuty sumienia" bo ja bym był daleki od oceniania komu - jaka kara się należy i czy te wyrzuty - dziś tak szczere i pełne goryczy - za miesiąc nie będą tylko wspomnieniem ciekawej przygody (bo już nie raz czytałem - "...na początku czułam wyrzuty, ale po kolejnym razie już nie...").

Ale czy nie mówienie o czymś tak ważnym w związku - w celu jego ochrony to nie jest tak naprawdę większym egoizmem od zrzucenia ciężaru tej tajemnicy na - najbardziej w końcu - zainteresowaną tym osobę?
Nie mówić bo osoba zdradzająca kocha zdradzonego, żałuje i nie chce zaprzepaścić tak pięknego związku?
W MOJEJ OPINII ten związek został uszkodzony w momencie zdrady. Związek moje drogie panie i panowie to bardzo piękna rzecz pełna uczuć między dwojgiem ludzi. DWOJGIEM. Osoba zdradzająca nie chce tracić czegoś fajnego. Czegoś co jest dla niej ważne pomimo iż naraziła to, i to w najgorszy możliwy sposób. Rozumie że popełniła błąd i żałuje. Nie oceniam szczerości takiego żalu. Ale zrobiła to. Partner nie wiedząc nic będzie z nią dalej, piękny związek będzie może nawet lepszy bo żałujący zdrajca często chce wynagrodzić swój występek partnerowi. Ale czy ten partner nie będzie w tym związku dalej bo myśli że jest w nim z osobą wierną i uczciwą? Czy moja ocena związku nie spadła by gdybym wiedział że dziewczyna o której myślę że jest moim szczęściem, nie była mi zawsze wierna - tak jak w obecnej chwili o tym myślę?
Związek będzie o tej pory oszukany. Jedna z osób będzie żyć w iluzji. Nie będzie z partnerem tylko z jego obrazem który był zgodny do pewnego czasu. Być może z obrazem osoby oddanej i wiernej - bo te cechy ceni najbardziej?

Dla mnie czysty egoizm tej porady sprowadza się do tego: nie mów bo zepsujesz związek, odbierzesz sobie coś czego nie chcesz tracić, coś w czym Ci jest mimo wszystko dobrze. Ale zaraz... Odbierzesz sobie coś - bo na to zasłużyłaś... Partner jest aż połową, 1/2 tego związku. Ma prawo chcieć być z kimś w 100% szczerym i wiernym. Ma prawo zdecydować czy chce wybaczyć, czy kocha na tyle by chociaż powalczyć, dać szanse.

Nie mówienie dla dobra związku to nie tylko nie zwalanie partnerowi wiedzy o tym co i tak już się stało. Spowodowanie cierpienia wynikającego z faktu że osoba z którą układa/ułożył sobie życie popełniła ten błąd.
Jest to po prostu OSIĄGNIĘCIE KORZYŚCI KOSZTEM ZATAJENIA PRAWDY KTÓRA MOGŁA BY TE KORZYŚCI ODEBRAĆ/OGRANICZYĆ.
Osoba która to zataja nie działa nigdy dla dobra związku bo jej partner już nie jest w związku w którym był przed zdradą. Związek się zmienił, ktoś popełnił błąd. Ktoś również przejął prawo do decydowania o całości za dwie osoby.
Być może osoba zdradzona ma taką hierarchie wartości że zdrady nie wybaczy nigdy a może kocha tak mocno że da szansę.
Jednak to co ktoś zrobił zdradzając to występek przeciwko związkowi tych dwojga ludzi i przede wszystkim poszkodowany powinien mieć prawo podjęcia tej drugiej decyzji. Podjęcie pierwszej należało do zdrajcy - i widać że podjął złą.
Podajecie taką radę, z tym właśnie argumentem - patrząc na cierpienie osoby zdradzającej i czytając że ona bardzo kocha a teraz jeszcze to mocniej czuje i już nie będzie.
Ale to nie zmienia faktu że uszkodziła związek a teraz może odebrać prawo partnera do jednej z najważniejszych decyzji w tym związku: od tego czy być z osobą którą w końcu zdradzający jest - w całej krasie, ze wszystkimi wadami, błędami i ze świadomością że jej błędy mogą ranić.
Związek to dwie osoby, w pełni akceptujące siebie nawzajem i darzące się uczuciem m.in. pomimo świadomości swoich wad które każdy przecież ma.
Jeżeli moja partnerka popełni taką rzecz, która przecież jest czymś co przede wszystkim godzi we mnie - chce mieć wybór. Nie chcę - być może do końca swoich dni - kochać wyidealizowanego obrazu osoby której jest ze mną tak dobrze że odebrała mi świadomy wybór gdyż nie znałem wszystkich istotnych dla mnie faktów i rzeczy.
I nie, nie jestem za linczowaniem zdrajców - chociaż ich nie trawię - ale to partner powinien mieć zawsze prawo decyzji - co dalej. Jak nie wybaczy to uszanować to, jak wyzwie to przyjąć na klatę - w końcu się dało powód.
Ale nie piszcie że powiedzenie prawdy zniszczy związek bo to robi zdrada. Dobro związku nigdy nie wyniknie z okłamania drugiej osoby o tak ważnej sytuacji. Chęć takiego dobra to dla mnie zawsze uniknięcie odpowiedzialności i kary za swój czyn. Można żałować i to bardzo dobrze jak widać skruchę, ale zdradziło się kogoś. I jeżeli potem dalej ma być fajnie w związku, bez echa tego wydarzenia, bez ograniczenia zaufania itp. - to będzie - tylko wtedy jak od tej pory jedna z osób zacznie żyć ze swoim wyobrażeniem o partnerze a nie ze świadomością prawdziwej, omylnej osoby.

Zobacz podobne tematy :

2 Ostatnio edytowany przez Doonna (2013-02-10 03:47:50)

Odp: Zdrada = przemilcz dla dobra "związku"?

Moj maz mnie zdradzil (moze nie z druga osoba, ale jednak odebralam to co robil jako zdrade) i wíerz mi, wolala bym tego nie wiedziec i do dzis zyc sobie blogo w nieswiadomosci.

Napewno to wszystko swietne o czym piszesz, takie czyste i szczere,
ale jednak kiedy w gre wchodzi rodzina, dzieci, lata przezytego malzenstwa to nie chce sie dowiadywac o zdradzie.

Moj zwiazek sie rozpadl, bo niechcaco sie dowiedzialam,
to nie dalo mi zyc i do dzisiaj zaluje, ze wlazlam w zlym momecie w nieodpowiednie miejsce i zapytalam co to znaczy...  nieswiadoma nieszczescia, ktore spadlo na mnie kiedy uslyszalam prawde:(

3

Odp: Zdrada = przemilcz dla dobra "związku"?

Doonna - widzisz - dlatego piszę czysto teoretycznie bo sytuacje są naprawdę różne.
W Twoim wypadku wyszło to tak a nie inaczej - może Twoje uczucie było za słabe, bądź rana za głęboka. Może była byś gotowa poświęcić swoją świadomość o prawdziwej naturze męża za spokój ducha. Ale nawet Ty tego nie wiedziałaś przed faktem. Ale my tym bardziej nie znamy tych zdradzonych osób, nie wiem jakie mają podejście i na ile cenią prawdę a na ile wolą mieć spokojną głowę. A zazwyczaj oceniamy że "dobro" również ich związku - jest ważniejsze od szczerości.

PS. Ty żałujesz tego utraconego spokoju, ale podjęłaś taką decyzję, mąż przekroczył granicę zza której już nie było dla Ciebie powrotu. Chciałabyś powrotu do stanu rzeczy kiedy było ok - ale na pewno już nie chciała byś się wiązać z taką osoba jak Twój mąż. Czyli tęsknisz do tej właśnie iluzji ale nie koniecznie do tego konkretnego związku z tym człowiekiem jakim on jest ze swoimi wszystkimi zachowaniami.

4

Odp: Zdrada = przemilcz dla dobra "związku"?

Witaj ..... Moje życie mnie nie oszczędza przeżyłam dużo złych chwil zdrade rozwod rodzenie mojej ksieżniczki  bez ukochanej osoby .... Co pozwoliło stać mi się naprawde silną kobietą stąpającą pewnie nawet w 15 cm szpilkach ): lecz myśle zdrade nie da się wybaczyć sama myśl że "ukochana" osoba wije się w łóźku z inną no cóż ta osoba przekracza wszelkie granice które panują w związku seks dla mnie to świątynia do której nie ma każdy wrtęp więc szacunek względem ukochanej osoby jest ważny bo kochasz i szanujesz nie pozwalasz by ukochana osoba cierpiała a jeśli mówisz o zdradzie ktora się zdarzy to już jest koniec wszystkiego miłości ,zaufania, szacunku koniec związku a czy powiedziec ,,,, oczywiście po co oszukiwać zdradzasz więc to już nie ma związku NIE MA MIŁOŚCI I SZACUNKU NIE MAM nic  takie jest moje zdanie

5

Odp: Zdrada = przemilcz dla dobra "związku"?

W moim przekonaniu zdrada jest następstwem czegoś co się już działo ( czy też nie działo - zależy jak patrzeć ) w związku. Dla mnie zatajanie czegokolwiek "dla dobra związku" to zataczanie koła.
Było nie tak, poszedł na bok, wrócił żyje w kłamstwie - no nie ma szans na normalny związek, gdzie tu dobro ?

Wydaje mi się, że dużo zależy od indywidualnych cech charakteru. Są osoby, które wolą  zmierzyć się  z problemem a są osoby, którym pomoże "zamiatanie problemu pod dywan" - które rozwiązanie jest lepsze ? dla każdego inne.

Uważam, że zdrada zawsze wyjdzie na jaw. Prędzej czy później. Obserwując zachowania osób, które zdradziły statystycznie 80% nie kończy na jednym razie. Najgorsze przypadki jakich miałam okazję posłuchać to "wpadka zdradzającego - w sensie żona się dowiedziała" płacz, przeprosiny, zostajemy ze sobą bo dzieci i wiecie co ? za tydzień był znowu i swojej kochanicy ....

Reasumując zdrada zawsze oznacza, że związek szwankuje. Zatajenie nie jest niczym dobrym, nie pomoże a zaszkodzi jeszcze bardziej - taki związek nie ma mocnych fundamentów- runie.

6 Ostatnio edytowany przez Raul Endymion (2013-02-10 14:32:50)

Odp: Zdrada = przemilcz dla dobra "związku"?

"Zdrada = przemilcz dla dobra "związku"?"
Jakiego dobra? Ten związek nie będzie już dobry! Będzie już tylko imitacją, nędzną podróbą prawdziwego związku. Najgorsze są te wywody " nie powiem o tym swojej drugiej połówce, bo nie chce przerzucać ciężaru tego postępku na niego, nie chce żeby się męczył, nie che go krzywdzić-cóż za troska!!! big_smile(to ostatnie usprawiedliwienie jest żenujące...)...". Anyway miejcie odwagę chociaż tutaj na forach przyznać się, że nie przyznacie się do zdrady, bo ten wasz "związek" jest dla Was zabezpieczeniem materialnym, macie dzieci, szkoda to psuć po tylu latach np małżeństwa, czy chodzenia ze sobą...Trochę szczerości, to przynajmniej jest jasne i zrozumiałe.

7

Odp: Zdrada = przemilcz dla dobra "związku"?

Jest takie mądre powiedzenie, ze jak się kogoś okłamuje (bo przemilczenie zdrady to kłamstwo) dla jego dobra, to tak naprawdę robi się to dla dobra WŁASNEGO, żeby sobie rożne trudy ze zdrada zwiazane ułatwić.

Zdradę można wybaczyć, z trudem, ale można - natomiast ukrywanie zdrady, kłamanie - ja bym tego wybaczyć nie mogla. I nie zapomniałabym.

Partner/partnerka ma prawo wiedzieć o zdradzie i podjąć decyzje, czy nadal chce być z osoba zdradzajaca. To jej święte prawo.

8

Odp: Zdrada = przemilcz dla dobra "związku"?

Ja uważam, że czasem - podkreślę - czasem - należy przemilczeć. Niestety często bowiem osoba mówi o tym, że zdradziła po to - by podświadomie - oczyścić siebie. "OK, postąpiłem źle - ale przecież Ci powiedziałem. Teraz ty decyduj" - a sam zainteresowany umywa ręce.
Temat jest trudny - stron wiele - a żadna zdrada innej nierówna. Nie mniej jednak jestem w stanie zrozumieć osobę, która ogromnie żałuje swojego błędu, postanawia nigdy tego więcej nie robić, a ciężar swojego postępku (podkreślę - SWOJEGO) trzyma tylko i wyłącznie na własnych barkach.

Oczywiście z drugiej strony - doskonale rozumiem stanowisko osób, które uważają, że należy być od razu szczerym. Tylko co wtedy? Jeżeli nasz partner nas kocha - ponad życie - to on, nie ja, będzie musiał teraz całe życie borykać się ze świadomością, że żyje w "skażonym" związku. Bardzo często jednak ogromna miłość nie pozwoli mu - czy jej - na odejście. Koniec końców - mamy dwie zranione osoby, które nie za bardzo wiedzą jak dalej żyć.

Co innego jeżeli mamy notorycznych zdradzaczy - albo romanse, w które nasz partner był zaangażowany emocjonalnie.

Odp: Zdrada = przemilcz dla dobra "związku"?

Jednorazowy wyskok należałoby przemilczeć bo efekt szczerości mógłby być zbliżony do zrzucenia bomby atomowej. Więcej niż raz to znak że żadnego związku już nie ma i należy sobie powiedzieć : żegnaj.

10

Odp: Zdrada = przemilcz dla dobra "związku"?

ja  Cię popieram w 100%, byłam kilka razy zdradzona i cieszę się że w końcu to wyszło, nie chciałabym żyć do tej pory w błogiej nieświadomości i nie rozumiem poglądu ludzi którzy woleliby nie wiedzieć, po prostu nigdy tego nie pojmę, ja wybieram życie realne a nie to, co stworze sobie w głowie

11

Odp: Zdrada = przemilcz dla dobra "związku"?

hmm, mam problem sad Z moim partnerem jestem już od 5 lat, natomiast od dwóch miesięcy mój chłopak boryka się z depresją, był u lekarza i dostał tabletki, które jak na razie nie przyniosły żadnego efektu. Bardzo się dziwiłam skąd ta depresja bo w gruncie rzeczy nie mieliśmy takich zmartwień aby doprowadziły zdrowego człowieka do choroby. wszystko wyjaśniło się tydzień temu kiedy na impresie pod wpływem alkoholu przyznał mi się że w zeszłym roku latem miał romans z naszą współlokatorką oraz z koleżanką z pracy. prawdę mówiąc do tej pory uważałam nas za parę dopasowaną, kochającą się i wspierającą. dlatego nie wiem co zrobić? wybaczyć czy odejść ??
on twierdzi, że strasznie żałuje i że nigdy się to nie powtórzy,  z drugiej strony wiem, że nigdy mu tego nie wybaczę i nie pozwolę zapomnieć - nie chcę też iść przez życie z piętnem zdradzonej; rozum podpowiada mi, że powinnam się wynieść i zakończyć ten związek; z drugiej strony przez tyle czasu żyliśmy razem i boję się jak on może zareagować ( mam świadomość jego choroby)- czy sobie czegoś nie zrobi?!
Proszę pomóżcie sad

12

Odp: Zdrada = przemilcz dla dobra "związku"?

aga ja uważam że po zdradzie nie ma związku, chyba że byłby to jakiś niewinny flirt to można jeszcze ewentualnie wybaczyć ale jeśli z nimi sypiał, no i było ich aż 2 to tym bardziej jak sama piszesz nie chcesz żyć z piętnem zdradzonej, skoro juz terazwiesz ze tak nie chcesz życ to potem przeszkadzaloby jeszcze bardziej, uwierz mi

13

Odp: Zdrada = przemilcz dla dobra "związku"?

hej, dzięki za wsparcie w najbliższy weekend zaplanowałam już , iż przeprowadzam się do rodziców .... no i zobaczymy co będzie dalej; muszę sobie wile rzeczy przemyśleć i zacząć żyć od nowa ...

14

Odp: Zdrada = przemilcz dla dobra "związku"?

W 100% zgadzam się z Donną. Ważne jest co się dzieje w związku pomiędzy mężem a żoną a nie co mąż robi, gdy żony nie ma. Czasem mąż i żona gnoją się na co dzień, a jak tylko mąż wyjedzie, to żona zamienia się w kochającego szpiega, który pilnuje z miłości co mąż robi o godzinie 20 i czy na pewno o 22 jest już w hotelu.

15

Odp: Zdrada = przemilcz dla dobra "związku"?

Mój mąż też mnie zdradził nie raz. Pierwszym razem nie brałam tego do siebie, później czułam obrzydzenie a na końcu strach że mnie znowu zdradził. Inaczej jest jak kobieta się dowie a inaczej jak przekona się na własne oczy. Nie polecam nikomu takiego doznania.

16

Odp: Zdrada = przemilcz dla dobra "związku"?
Paola1988 napisał/a:

Mój mąż też mnie zdradził nie raz. Pierwszym razem nie brałam tego do siebie, później czułam obrzydzenie a na końcu strach że mnie znowu zdradził. Inaczej jest jak kobieta się dowie a inaczej jak przekona się na własne oczy. Nie polecam nikomu takiego doznania.

A sama rozważałaś w swoim wątku, czy powinnaś poderwać żonatego faceta... WTF?

Paola1988 napisał/a:

Witajcie. Mam 25 lat a mój luby 40 lat jest moim instruktorem jazdy, ma żonę i dzieci ale czuje gdy razem jeździmy że coś wisi w powietrzu ale nie wiem czy to brak odwagi? Lubimy razem żartować gdy jeździmy. Jest dojrzały, mądry i to mi imponuje ale to nie jest miłość tylko zafascynowanie tą osobą psychicznie i fizycznie. Wiem że nic z tego nie będzie bo ja jako kobieta nie pokaże mu że on mnie kręci bo wyjdę na kretynkę. Jakie te życie bywa trudne?smile

17

Odp: Zdrada = przemilcz dla dobra "związku"?

tak jak wspomniałam w innym poście piszę nas dwie z tego konta ale za te głupoty z instruktorem ta młodsza dostanie łomot:)

18

Odp: Zdrada = przemilcz dla dobra "związku"?

Nie wiem.....

Ja byłam zdradzana kilka razy...
Za pierwszym razem dowiedziałam się,bo mąż mi to wykrzyczał prosto w twarz. On to wyrzucił z siebie (pewnie mu ulżyło),a ja dostałam jakiejś paranoi. Ciagle wyobrażałam sobie,jak to robili,gdzie to robili.
Analizowałam jej zachowanie (pracowałam wtedy w sklepie,gdzie ona robiła zakupy).Potem zachodziłam w głowę,czy jak kupowała np.wino,to na wieczór z moim mężem?
Ale w kłamstwie też nie mogłabym życ... Kiedy wiele osób wokół widzi,co się dzieje,jakieś podteksty,a ty nie masz zielonego pojęcia...


A wracajac do pytania...Tak teoretycznie (bo kazda zdrada,w każdym związku jest inna)
O dłuższym romansie,czy nawet romansie bez seksu-zdradzie "psychicznej"-powiedziec,bo to swiadczy o problemach w związku.
Może byc zdrada-jednorazowy wyskok np. po alkoholu-może o niej lepiej nie mówic. Nie twierdzę,że to jakieś usprawiedliwienie. zdrada to zdrada,ale czasem nie ma ona takiego wpływu na stały związek,jak poinformowanie o niej.

19

Odp: Zdrada = przemilcz dla dobra "związku"?
Doonna napisał/a:

Moj maz mnie zdradzil (moze nie z druga osoba, ale jednak odebralam to co robil jako zdrade) i wíerz mi, wolala bym tego nie wiedziec i do dzis zyc sobie blogo w nieswiadomosci.

Napewno to wszystko swietne o czym piszesz, takie czyste i szczere,
ale jednak kiedy w gre wchodzi rodzina, dzieci, lata przezytego malzenstwa to nie chce sie dowiadywac o zdradzie.

Moj zwiazek sie rozpadl, bo niechcaco sie dowiedzialam,
to nie dalo mi zyc i do dzisiaj zaluje, ze wlazlam w zlym momecie w nieodpowiednie miejsce i zapytalam co to znaczy...  nieswiadoma nieszczescia, ktore spadlo na mnie kiedy uslyszalam prawde:(

Przepraszam ze tak glupio spytam ale.. to z czym on Cie zdradzil? Skoro nie z druga osoba?!

20

Odp: Zdrada = przemilcz dla dobra "związku"?

Zdradzil mnie swoimi fantazjami, zostawil mnie w lozku i poszedl dogadzac sobie myslac o innej kobiecie, to dluga historia.
Zdradzil mnie emocjonalnie i wpedzil w bagno swoimi zachowaniami.
( Skonczylo sie przed rokiem, nie chce to wszystko wspominac, wystarczy przeczytac moj watek zeby sie dowiedziec co sie ze mna dzialo. )

Posty [ 21 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Zdrada = przemilcz dla dobra "związku"?

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024