Zacznę od tego, że zaszłam w ciąże. Wzięliśmy ślub za moje pieniądze. Mąż miał kredyt na samochód zresztą stary, a kiepsko zarabiał więc musiał sprzedać - ja go prosiłam. Niestety nie było chętnych, więc mój ojciec kupił go od nas. Dopłaciłam do kredytu parę groszy i spłacone. Niestety mąż nie chciał już pracować na nocki więc zmienił pracę z ochrony na pracę na czarno u swojego znajomego. 30 km od mojego domu- od swojej rodzinki 3 km. Przynajmniej 3 razy w tygodniu po pracy wpadał do nich. Zaczęłam go prosić, potem się wściekać. I co nic. Dalej to robił, a ja w domu sama z dzieckiem. Zarobki miały wynosić dwa tysiące po odjęciu paliwa. Były znacznie mniejsze. Jak jego szef wyjeżdżał , to nie zarabiał. Mój samochód według męża zaczął się sypać więc zezłomowałam. Mężowi kazałam sprzedać tani skuter dołożyłam parę złotych i kupiliśmy bardziej oszczędny, bo w gazie. I co nadeszła zima, a mąż prawie nie pracował 800, 1000 zł wypłaty. Ciągle pożyczałam od rodziców. Robiłam awantury i co - czego ja chce ,,weź od mamusi i tatusia".
Zaczął uciekać do rodzinki, bo ja krzyczę. Zostawiał nas na trzy, cztery dni i nie odbierał telefonów.
Trzy tygodnie temu spakował się całkowicie. Po rozmowie stwierdził, że musi sobie wszystko przemyśleć. Już myślałam, że będzie ok. Choć nie przywiózł swoich rzeczy. Zrobił kurs na wózki - pożyczyłam mu pieniądze. Bo właśnie nie pracował od dwóch tygodni i co. Rozwiózł parę cv - 5 szt.
Przyjechał wieczorem po kursie i lekko się ścięliśmy. Został na noc Ja rano byłam nie w sosie, więc nie odzywałam się do niego. Wsiadł w samochód i pojechał do domu. Czemu się nie odzywałam, bo chciałam sprawdzić. Miał tego dnia rozmowę w sprawie pracy. Dzwoniłam ze 30 razy, bo myślałam, że pojechał na tę rozmowę. Gdy odebrał oznajmił, że szuka sobie roboty koło siebie - bo nie chce ze mną być. Od tej pory nie odzywał się . Ja dzwoniłam do jego siostry około dwadzieścia razy- gdy wreszcie odebrała, nie chce się wtrącać musimy sami pogadać. Ale jak mam z nim pogadać? Co mam robić? Dziecko ma rok. Za dwa tygodnie ma być chrzest. Jeden chrzest, już odwołałam- małżonek we wtorek zwiał - w niedziele miał być chrzest. Odezwał się telefonicznie w czwartek.
Nie wiem co Ty robisz nie tak,bo Cie nie znam...Slub ze względu na dziecko..hmmm...czasami nie warto. A z drugiej strony Twoj mąż jakos nie jest rozgarniety...i jakos mu sie nie spieszy by znależc jakos konkretna prace...ale że nie zjawił sie na chrzcie wlasnego dziecka to juz przegiecie... Sama walczysz o to małżeństwo, a On nie robi nic ... i raczej nie zrobi..Nikogo nie zmusi sie do milości..
Co robisz nie tak?
Usilnie walczysz o związek z facetem, który nie chce z Tobą być. Widocznie nie pasujecie do siebie, widocznie to nie miłość.
Ty tyrasz, pożyczasz, kombinujesz - on się leni. Ty mu to wypominasz - on się wścieka. Koniec końców i tak od Ciebie pieniądze dostaje. I błędne koło się zamyka.
Może warto je przerwać? Zajmij się dla odmiany dzieckiem - ono ma dopiero rok i samo o siebie nie zadba. Twój facet to duży chłopiec - jak się okaże, że jednak jesteście dla siebie - to niechże wróci do domu z kwiatami. Czy może do końca życia zamierzasz wydzwaniać po całej jego rodzinie i go szukać?
co robisz nie tak? najpierw coś dajesz ( pieniądze) a potem się dziwisz że facet nie pracuj
najpierw cos dajesz (swoje uczucie, dziecko, ślub) nie majac zadnych sygnalow od tego faceta ze mu na Tobie zalezy, nie wynika to bynajmniej z Twojego postu
Najgorsze jest to, że przed ślubem to on za mną biegał. Wszystko się zmieniło po ślubie. Nie jego dom - nic nie musi robić. Wieczne zmuszanie. W każdej rozmowie on mi przytakiwał, bo mam racje. A dalej nic nie robił lub robił co chciał. A ja co na to złość i obrażenie. Fakt oskarżałam , krzyczałam, chodziłam naburmuszona. Ale czy naprawdę to tak dużo zarobić choć na dom. Po odwołanym chrzcie nie miałam już nawet zapału. Nic nie dociera - czy on wyobrażał sobie, że ja z rodzicami i chrzestnymi pojadę do jego domu rodzinnego na obiadek, gdy on zabrał wszystkie swoje rzeczy 5 dni wcześniej. Doradźcie mi co teraz zrobić? Ta sama sytuacja chrzest za dwa tygodnie. Jego siostra miała być chrzestną. A ja nie miałam z nim kontaktu od tygodnia.
Nie pozwoliłabym aby moje dziecko patrzyło na takie życie swoich rodziców. Jesteś zaradna. Po co Ci taki balast?
Ale co zrobić z chrztem? Odwołać?
Nas sie pytasz czy chrzest odwolać ??? to Twoja sprawa...dziecko ma rok, nie długo samo" po niego pojdzie"...Ile razy mozna odwolywać, z gosci robic idiotów.. jesli nawet w tej kwesti nie możecie sie dogadac to dużo to świadczy o waszej relacji...
Masz rację. Ale skąd mam wiedzieć czy znów mi nie zrobi na złość. Po prostu zmienię chrzestną - jak dalej się nie będzie odzywał. Chrzestną miała być jego siostra. Nie przyjdą to trudno.