Przedstawię sytuację:małżeństwo od 10 lat(wiek ok.30 lat obydwoje) jedno dziecko,w miarę ułożone życie.Mąż obcokrajowiec,jedynak.Problem:teściowie(niby daleko,za granicą- mąż mieszka samodzielnie z żoną i z dzieckiem).Teściowie jak przyjeżdżają w odwiedziny to na co najmniej 2 miesiące(odwiedziny u teściów-też na ok.miesiąc).Wielki problem: stosunek syna jedynaka do rodziców i odwrotnie:rodziców do syna.Syn maksymalnie skupionych na teściach,na ich nastrojach,humorach;teście absorbujący,sfochowani(zwłaszcza teściowa),wymagający bez słów.Tło rodzinne:teściowa nie lubiąca synowej,synowa nie lubiąca teściowej,syn stojący za rodzicami,wnuczka niewidoczna(dla teściów).Synowa ma dość:wg.niej mąż jest maminsynkiem uzależnionym od teściów,niby kocha swoją nową rodzinę,ale bardziej rodziców.Jest mega problem, kryzys małżeński,prawie rozstanie:syn przy rodzicach zachowuje się jak dziecko,robi co oni chcą,jest uległy,wg.żony teściowa jątrzy i miesza,niepotrzebnie się wtrąca.Żona nie może na to patrzeć i wybucha,nie wytrzymuje.Zaznaczam:teściowie nie interesują sie jedyną wnuczką,latają za syneczkiem:teściowa podaje synkowi śniadanie-wnuczce nie;teść krzyczy,żeby synek założył bluzkę,bo wieczorem zimno(wnuczka obojętna,mimo,że jest razem z synem na podwórku).Ważne:mąż mówiący parę razy przy awanturach:że rodzice są dla niego najważniejsi,że żona jest zazdrosna,chce oddalić syna od rodziców.Teściowie codziennie gadają z synkiem przez internet(mąż do nich dzwoni),mąż lata do rodziców średnio 2 razy w roku na ok.2miesiące(wysokie ceny biletów,długa podróż).I w tym wszystkim żona : sfrustrowana,zrezygnowana,w depresji.Ma dość,bo wielkie problemy zaczynają się i kończą na teściach.Jak to widzicie? Gdzie jest problem?
W mężu jest problem, ale on się raczej nie zmieni. No cóż... jak to się mówi, widziały gały co brały.
Przedstawię sytuację:małżeństwo od 10 lat(wiek ok.30 lat obydwoje) jedno dziecko,w miarę ułożone życie.Mąż obcokrajowiec,jedynak.Problem:teściowie(niby daleko,za granicą- mąż mieszka samodzielnie z żoną i z dzieckiem).Teściowie jak przyjeżdżają w odwiedziny to na co najmniej 2 miesiące(odwiedziny u teściów-też na ok.miesiąc).Wielki problem: stosunek syna jedynaka do rodziców i odwrotnie:rodziców do syna.Syn maksymalnie skupionych na teściach,na ich nastrojach,humorach;teście absorbujący,sfochowani(zwłaszcza teściowa),wymagający bez słów.Tło rodzinne:teściowa nie lubiąca synowej,synowa nie lubiąca teściowej,syn stojący za rodzicami,wnuczka niewidoczna(dla teściów).Synowa ma dość:wg.niej mąż jest maminsynkiem uzależnionym od teściów,niby kocha swoją nową rodzinę,ale bardziej rodziców.Jest mega problem, kryzys małżeński,prawie rozstanie:syn przy rodzicach zachowuje się jak dziecko,robi co oni chcą,jest uległy,wg.żony teściowa jątrzy i miesza,niepotrzebnie się wtrąca.Żona nie może na to patrzeć i wybucha,nie wytrzymuje.Zaznaczam:teściowie nie interesują sie jedyną wnuczką,latają za syneczkiem:teściowa podaje synkowi śniadanie-wnuczce nie;teść krzyczy,żeby synek założył bluzkę,bo wieczorem zimno(wnuczka obojętna,mimo,że jest razem z synem na podwórku).Ważne:mąż mówiący parę razy przy awanturach:że rodzice są dla niego najważniejsi,że żona jest zazdrosna,chce oddalić syna od rodziców.Teściowie codziennie gadają z synkiem przez internet(mąż do nich dzwoni),mąż lata do rodziców średnio 2 razy w roku na ok.2miesiące(wysokie ceny biletów,długa podróż).I w tym wszystkim żona : sfrustrowana,zrezygnowana,w depresji.Ma dość,bo wielkie problemy zaczynają się i kończą na teściach.Jak to widzicie? Gdzie jest problem?
Ja wiem,że to mąż ma problem,ale on nie:(Bo on musi być grzecznym syneczkiem,ma poczucie winy,ze ich tam samych zostawił:(
A jakiej mąż jest narodowości?
Mąż pochodzi z Azji i wg.mnie ma wpojone przez rodziców poczucie winy:(
Mąż pochodzi z Azji i wg.mnie ma wpojone przez rodziców poczucie winy:(
Ale dokładniej, gdzie się wychował? Gdzie Wy mieszkacie?
Mąż wychował się w Azji,do Polski przyleciał w wieku 18 lat do pracy.Był specyficznie wychowany,raczej tresowany,bity przez ojca,bez prawa głosu.Takie typowe azjatyckie wychowanie,w wielkim szacunku do ludzi starszych-czyli również teściów.Do tej pory są spięcia między nami co do wychowywania naszego dziecka,on chce tak robić jak jego rodzice(wg. niego był dobrze wychowany,jego rodzice są wspaniali,bez wad) .Ja nie zgadzam się na takie metody wychowawcze.Mieszkamy na szczęście w Polsce,sami,ale teście nas odwiedzają i my ich też(chociaż już mówiłam mężowi,że już tam więcej nie pojadę).Zresztą teściowie ani mną ani wnuczką się nie interesują,dla nich liczy się tylko mąż.I to też jest dla mnie problem,bo to jest nienormalne:(
Mąż wychował się w Azji,do Polski przyleciał w wieku 18 lat do pracy.Był specyficznie wychowany,raczej tresowany,bity przez ojca,bez prawa głosu.Takie typowe azjatyckie wychowanie,w wielkim szacunku do ludzi starszych-czyli również teściów.Do tej pory są spięcia między nami co do wychowywania naszego dziecka,on chce tak robić jak jego rodzice(wg. niego był dobrze wychowany,jego rodzice są wspaniali,bez wad) .Ja nie zgadzam się na takie metody wychowawcze.Mieszkamy na szczęście w Polsce,sami,ale teście nas odwiedzają i my ich też(chociaż już mówiłam mężowi,że już tam więcej nie pojadę).Zresztą teściowie ani mną ani wnuczką się nie interesują,dla nich liczy się tylko mąż.I to też jest dla mnie problem,bo to jest nienormalne:(
Moja droga, to trzeba było się wcześniej przyjrzeć mężowi i jego rodzinie. Taka kultura, takie wychowanie i on dla żony, czyli kobiety - człowieka niższej kategorii w jego mniemaniu, nie będzie się zmieniał i "robił porządek" z rodzicami. Dla niego takie postępowanie jest tak naturalne jak dla Ciebie np Odwiedziny u Twoich rodziców raz w miesiącu. Twoje pretensje wg niego równają się z tym jakby on zabronił Ci dzwonić do swojej mamy czy siostry, jakby kazał Ci absolutnie się z nimi nie kontaktować. On się nie zmieni, Ty go nie zmienisz, nic tego nie zmieni. Albo zaakceptujesz swoją rolę w jego oczach czyli kobiety posłusznej, zaczniesz okazywać należyty szacunek jego rodzicom, albo się z nim rozwiedź bo inne możliwości nie ma.