hej dziewczyny. jestem tu nowa. mam nadzieję, że będziecie w stanie mi pomóc. mam 19 lat. od 14 miesięcy jestem w związku.. bardzo się w nim zakochałam i przywiązałam do tego stopnia że nie wyobrażam sobie życia bez niego... i to jest właśnie mój problem... ;/ już tłumaczę o co chodzi.. otóż on się na poczatku znajomości bardzo starał.. teraz to się zmieniło.. tzn codziennie mówi że mnie kocha i potrafi być czuły ale czasem czuję się tak jakby o mnie zapominał. bardzo mnie to boli bo ja prawie cały czas o nim myślę i bardzo przeżywam każdą kłótnię.. chyba za bardzo się zaangażowałam w to wszystko ;/ jest jeszcze taka sprawa że gdy się pokłócimy to i się nie odzywamy do siebie to ja nie wytrzymuję i pierwsza do niego dzwonię, przepraszam.. zawsze za nim biegnę gdy chce odejść.. gdy ja raz odeszłam to on kroku za mną nie zrobił.. zawiodłam się i głupia wróciłam... ;/ jestem żałosna.. to jest już chorobliwe.. ja go tak kocham a dla niego czasem ważniejsi są koledzy.. ;/ nie wytrzymuję już tego psychicznie.
Czołgiem !
Nie ogarniam faktu, czy rozmawialiście ze sobą na ten temat... Przedstaw Mu jak wygląda sytuacja... Bo jeżeli dalej tak bedzie... tj. Uzależnienie ;]
No to... świetlanej przyszłości nie będzie... Ogolnie, zdarza się tak, że 'zauroczenie' mija po pewnym czasie. Jedna strona kocha, a druga niestety nie, ale boi się do tego przyznać. To jest ciężkie do opisania, bo niestety ja tak działam ;/ po cześci.
Chciałbym, żeby było inaczej, ale dopóki nie trafię na ta jedyną to chyba ciągle tak będzie. Ale z drugiej strony ja od razu dziewczynie nie daje nadzieji na związek. W sumie to od dluzszego czasu jestem sam ;/ No wiec.. moja wypowiedź okazała sie zbędna. Nie wiem, ja polecam rozmowe i wyjaśnienie tego na czym stoicie.
P.S Ograniczam "kropeczki"
Be happy.
Po pierwsze rozmowa.
Po drugie, mi to wygląda niestety na związek bez przyszłości... Jak się nie stara, to mu nie zależy - czyli jego uczucia się wypaliły.
Poczytaj sobie może jakieś artykuły o rozstaniach i jak to przetrwać - i zrób to.
Pamiętaj, że czas leczy rany.
A Ty jesteś jeszcze taka młoda - poznasz jeszcze faceta, który odwzajemni Twoje uczucia, i wtedy będziesz się jeszcze śmiałą z siebie, że tak zadurzyłaś się w kimś kto nie był Ciebie wart.
Aha - i na samotność po rozstaniu najlepsze są spotkania ze znajomymi, poznawanie nowych ludzi i nowych mężczyzn - niekoniecznie w celach związkowych, tylko tak po prostu, by zobaczyć, że faceci się Tobą interesują, co Cię podbuduje po rozstaniu.
Wiem, że łatwo mi napisać, a trudniej to zrobić... sama mam z tym problem... Ale może Tobie się uda.