Od jakiegoś czasu jestem z chłopakiem, gdzies tak rok. Nie wiem czym to jest spowodowane, ale bardzo dobija mnie jego towarzystwo. Nie zadaje się z kolegami, tylko z płcią przeciwną. I twierdzi, że spacery z jedną kolezanką to żadne zło, podczas gdy ja po prostu mam ochotę wyważyć drzwi z zawiasów.
Nie mam nic przeciwko kolezankom, ale żeby z jedną ? Co o tym myslicie?
moze sa prawdziwymi przyjaciółmi... ja też mam takiego przyjaciela z którym bardzo duzo czasu spedzam a wcale nic a nic nas nie łączy
Witaj.jak meczy cie to pytanie,to porozmawiaj z dziewczyna ta kolezanka.bo byc moze jest to tylko przyjazn..a byc moze laczy ich cos wiecej..
Zazdrość jest najgorszą zmorą w związku. Czasami jest tak, że przyjacielem jest osoba płci przeciwnej i nie ma w tym nic złego dlatego porozmawiaj z chłopakiem na ten temat i dojdźcie do kompromisu lecz pamiętaj, że zabranianie spotykania się z nią może prowadzić do rozłamu waszego związku. Pozdrawiam.
Tylko spędzając wiecej czasu z kimś innym i twierdzenie, ze to nic złego moim zdaniem niedorzeczne. Poza tym chciałam dodac, ze zyjemy trochę na odległość. Jakies 600km od siebie. I dla mnie to nie jest komfortowe, ze wyłazi sobie gdzies tam z samymi kolezankami. NIe z kolegami. Kolezankami. Obie kolezanki są wolne. Rozmowa nic nie dała. Bo twierdzi, ze powinnam przejąc jego poglady w tej sprawie.
Zgadzam się, że zazdrość to najgorsze co może wystąpić w związku. Może na prawdę tylko się przyjaźnią. Skoro jest z Tobą to znaczy, że z Tobą chce być. Jednak nie wątpię, że denerwuję Cię to bo gdybym była na Twoim miejscu to też by mnie roznosiło na samą myśl o takich spacerach jednak nie popadajmy w takie myślenie, że ich coś łączy. Postaraj się porozmawiać z nim jeszcze raz, na spokojnie i wytłumaczyć mu swój punkt widzenia, ale bez nerwów...
Jestem w ogóle pod wrażeniem, że taka odległość Was dzieli, a już tyle razem jesteście. Rzadko się to zdarza, gratuluję ![]()
Ta dziewczyna...hmm.. też bym się pewnie głupio poczuła gdyby to mój facet tak się zachowywał.. Powiedz mu jak źle się z tym czujesz, powinien Cię zrozumieć.. a znasz te dziewczyny??
8 2009-05-10 11:13:36 Ostatnio edytowany przez Kiwi20 (2009-05-10 11:17:23)
On twierdzi, że to normalne, że ja też mogę sobie łazić (wie jednak, ze tego nie zrobię, bo nie mam takich zwyczajow), nie znam tych dziewczyn. Wywnioskować mogę tylko, że chcą, by wszędzie z nimi łaził, a ten jak owca, lezie. Jak głupi. Dosłownie.
Już rozmow za duzo, twierdzi, ze nie bedzie rozmawiał z taką złą, że on woli coś tam innego robic. Poza tym powiedziałam mu, ze pozyjemy, zobaczymy, a skoro nie chce mnie widziec złej, to nie obarczę go gniewem, zostawie samemu sobie (pozyjemy-zobaczymy), ale jak uczyni coś, czego nie powinien, to niech mnie raczy poinformować. Nie potrafię znaleźć innego rozwiązania, bo on mysli, ze jego poglądy są słuszne i jedyne.
też żyje rok w związku na odległość dzieli nas 400 km.
tez na początku były spacerki z dobrymi koleżankami, co potem się okazało że ta koleżanka była w nim zakochana ale on totalnie nic do niej nie czuł tylko ona do niego potem ona znalazła sobie faceta i kopnęła go w tyłek
teraz mam spokój od spacerków z koleżankami ale to były stare dzieje na samym początku związku. wiem że ma koleżanki ale każdą z nich znam bo sam mnie z nimi poznał bym nie czuła się dziwnie. dziś nie mam nic przeciwko żeby sobie pogadał. ale sam na sam na spacery już nie chodzi. powiedziałam mu jasno "nie czyń tego co tobie by miłe nie było" i się skończyło.
Dowiedziałam się nowego news'a, ze odprowadzanie kolezanek do domu, mimo, ze ma sie dalej niz blizej w nocy (mimo, ze są dwie) to też dobro, że one mu sie chcą odwdzieczac to tez dobro..
Zostawię to samemu sobie. Co będzie to będzie.
Wiesz Kiwi20 chyba najlepiej bedzie jak je poznasz i zobaczysz (sama bedziesz mogla ocenic) co sie dzieje. Szczerze mowiac dla mnie nie odpowiadalaby taka sytuacja i wiem ze proedzej czy pozniej skonczylabym ten zwiazek. Ale ja jestem zazdrosnica.
Widze jednak, ze Cie to meczy a to nie jest fair, ze Ty masz sie meczyc a on nic z tego sobie nie robi. Kto sie w koncu bardziej liczy- one czy Ty? Bo jak narazie to wyglada ze najbardziej to one... a to nie jest wporzadku. Takie mam zdanie.
On twierdzi, że to normalne, że ja też mogę sobie łazić (wie jednak, ze tego nie zrobię, bo nie mam takich zwyczajow), nie znam tych dziewczyn.
Jak ja Ciebie dziewczyno rozumiem ach... współczuje bo wiem jak to jest też ponad 500 km nas dzieli i też mam smutki z powodu lasek chodzi o te nk. Kocham go powiedzialam co mnie boli, a on na to że tez kocha jestem ta jedyna itp. ze on złego nic nie robi, jest tylko koleżenski, zawsze taki był że to nie jest zdrada ani podrywanie (pisanie do koleżanek) a jak one sobie cos tam ubzduraja (zakochaja sie i zaczna podrywać - tak jak juz pare razy było) to nie jego wina. jest mi cieżko nie ukrywam, wczoraj sie dowiedzialam że załozył znow te nk, że nikogo nie zaprasza gadał, że to tylko do szkoly itp a nie rozrywka itp ach a dzis mi koleżanka powiedziala że ją zaprosił
no i okłamana jestem... czekam teraz na spotkanie powiem mu w oczy o tym co obiecal a co zrobil... a spotkamy sie dopiero w wakacje, może do tej pory jakos o tym zapomne.. ja nie mam konta na nk i nie chce tam byc mam dosc tego. powiedzialam mu że ok. akceptuje to ze taki jest i ufam mu. co bedzie to bedzie ja już nic na ten temat nie mowie mu, nie walcze. i mam takie wrażenie nawet że ta laska ktorej tak nie lubie że on znów ja tam ma w znajomych i znow mu pisze komentarze, a ja taka nie jestem nie pytam sie kolegow co u nich itp. a on na to że on dzikusem nie jest itp. a ja mu o to ja jestem dzikusem? heh i nie odpowiedzial... ja sie poddaje niech robi co chce
Ja rozumiem spotykanie sie z kolezankami w paczce ale sam na sam? odprowadzanie do domu? hmmm kiepsko :\ nie pasowałoby mi to. I dobrze ktoras napisała, powiedz mu :"nie cyzn drugiemu, co tobie niemiłe", moze zrozumie.
Kiwi20 wiesz co? Pewna netkobieta tu napisała kiedyś by, dać do zrozumienia facetowi, że to co robi już nie jest dla niej powodem niepokoju i zazdrości. Przyznam zrobiłam tak. Gadałam ze swoim facetem powiedzialam mu, że go akceptuję takim jakim jest i bede się starac nie być zazdrosna itp. że jest wolny mimo że jesteśmy w związku itp
i tak jakoś było ostatnio, że nam sie nawet rozmowa przez telefon nie kleiła... i potem po tym zdanie zmnienił i przyznał mi racje
i juz obiecał nie pisać do innych lasek
Trzymam Go za słowo ![]()
Też uważam że powinnaś się z nią spotkać w 4 oczy i pogadać o swoich obawach.