Jestem w szczęsliwym związku, mam sliczną córcię-opiekuję się nią będąc w domku. Lubię to bo kocham swoje dziecko i długo na nie czekałam. Kaszki, obiadki, kupki, katarki itp .Na chwilę obecną nie pracuję-kontakty z koleżankami w naturalny sposób rozluźniły się-wiadomo inne priorytety-koleżanki często, gęsto panienki-szukające swojej miłości-na obecną chwilę tematów brak..... Nie jestem samotna chociaż czasem chciałabym zwierzyć się , zwyczajnie porozmawiać z inną mamą-o zupkach, mleku i katarku też -ale czasem rónież o zwykłych babskich sprawach;) może zaglądnie tu takowa??
Moje dzieci są już prawie dorosłe ale o katarku, kaszkach i babskich sprawach można poplotkować.
Wszak moja córka wyrosła już z pieluch,ale to nie stoi na przeszkodzie aby znaleźć jakiś temat do rozmowy ![]()
Fajnie dziewczyny w jakim wieku macie dzieciaki?:-)
Uuuu, to ja tez dolacze do grona mamusiek, chociaz kolezanek-matek mi nie brakuje
A wiec jestem mamusia slicznego, 5 i pol miesiecznego bobaska.
Mamma35, moze po prostu za bardzo to wszystko Cie pochlonelo...Wszyskie prawdziwe mamusie kochaja swoje malenstwo nad zycie, ale to nie oznacza, ze musza rezygnowac z swojego calego zycia. Brak kontaktu z kolezankami moze wynikac z tego, ze po prostu odepchnelas wszystkich od siebie. Jesli tylko moj ukochany ma po pracy sile na to, aby zaopiekowac sie naszym syneczkiem, karze mi sie zbierac i mykac zrobic pazurki, lub wydac pieniazki na ciuszki:) Wie doskonale, ze gdy jest sie z malezntwem 24/7 to czasami potrzebuje troszeczke czasu na siebie, odrazu lepiej sie czuje. Tobie polecam tego samego. Pamietaj, szczesliwsza mama. szczesliwszy dzieciaczek! Pozdrawiam.
Ja mam dwie córki jedna 15 a druga jest młodsza.Obie są w trudnym wieku lecz po dłuższej rozmowie i swej pomysłowości doszłyśmy do porozumienia. Stokrotka temat do rozmów lub raczej do popisania zawsze się znajdzie.
Wiesz- malenstwo<3-może masz trochę racji -coś w tym jest. Fakt że to moje pierwsze dziecko chyba sprawił, że jakoś pochłonęły mnie te wszystkie sprawy związane z jej wychowaniem-złapałam się nawet na tym, że to ja najlepiej ją przebiorę, umyję pupkę itp.:-)) Chociaż mąż po pracy odciąża mnie w opiece nad małą to ja jeszcze przez ramię mu zaglądam czy wszystko robi ok-może teraz mniej ale jeszcze zdarzy się............
Witaj:) Ja mam dwie córki w wieku 7 i 4 lat.Jestem szczęśliwa i bardzo kocham te moje słoneczka,ale nie raz dają w kość. Fajnie,ze powstała ta netkafejka i fajnie byłoby, gdyby rozwinely się w niej różne wątki.Bo mimo,że mamy dzieci w różnym wieku to każda z nas ma jakieś swoje przeżycia związane z dziećmi.To co kobietki zaczynamy.....?
Witam Was.no moje dziecko chodzi do zerowki a ja mam latek tyle ile widnieje u gory.smiech.
Dlaczego Kora piszesz,że śmiech.To nie jest ważne w jakim wieku ma się dziecko.Ważne,że je masz i jesteś spełnioną i szczęśliwą mamą.Moja starsza córka tez chodzi do zerówki.Ostatnio byłam bardzo z niej dumna.Ponieważ zaśpiewała samodzielnie piosenke na występie.Przed taką dużą widownią.Zawsze była nieśmiałym dzieckiem,ale przedszkole do którego uczęszcza już trzeci rok ją zmieniło.Przed tym występem to chyba ja miałam większy stres niż ona.A Twoje dziecko Kora to dziewczynka czy chłopiec? Lubi chodzić do przedszkola?
Kora 40 to suuuper!! JA swoje pierwsze dziecko urodziłam mając 34 lata-tez słyszałam, że to(delikatnie mówiąc za późno) itp ale tak wcale nie uważam. Jesli partnera zyciowego poznaje się w poźniejszym wieku to logiczne że i w późniejszym wieku pojawi się dzieciatko;) Ja jestem z tej sytuacji zadowolona i dumna:) MOże to i lepiej bo wczesniej -ja może byłam gotowa na macierzyństwo ale partner z którym byłam-niekoniecznie......Poza tym róznie to w życiu bywa no nie?:-))
Dziewczyny mi to nie przeszkadza ze w pozniejszym wieku mialam dziecko.co niektorych to dziwi a to ich problem nie moj.smiech.oliwka moe dziecie to syn.dziewczyny,tak chyba czesto jest ze my bardziej denerwujemy sie od naszych dzieci ..moj maly byl ostatnio bardzo dumny bo nauczyl sie hymnu.przyszedl do domu i mi go na bacznosc spiewal.
Witajcie dziewczyny:) Masz racje kora,że rodzice częsciej sie denerwuja i sa przewrażliwieni niż same pociechy.Ja zaraz będę budzić moje rybki do przedszkola.I jak co dzień będzie troszkę nerwowo,bo nie będzie im się chciało wstać.Ale jakoś dajemy radę z tym marudzeniem.Miłego dnia wszystkim mamusiom życzę:)
Wiajcie mamy!Moj smyk w szkole,a ja mam chwile by wypic kawe.Maly wstaje bez problemow ,jest rannym ptaszkiem,ale szykowanie sie to juz inny temat..hi hi.oliwcia milego dnia Tobie i Wam wszystkim tez
Pozwólcie że dołączę do Was
Chociaż wiekiem nie odbiegam od większości,trójka jeszcze z przodu a jestem już mamą dorosłych dzieci syn skończył 19lat a córka 17lat.
Ale jak to mówią małe dzieci mały kłopot a duże duży,czasami chciałabym wrócić do tych czasów kiedy głównym problemem były kaszki,zupki,katarki.....
Kora nie wiem dlaczego co niektórych dziwi że troszeczkę później niż inne kobiety zostałaś mamą,chociaż czy to było późno,wcale tak nie uważam,ja jeszcze teraz chciałabym mieć maleństwo ale z powodów zdrowotnych po prosu jest to nie wskazane,chociaż nie niemożliwe ![]()
Atina witaj.ja sama nie wiem,czemu ich to dziwi,ale wiadomo jak to jest z coniektorymi ludzmi,nic im sie nie podoba..ale to juz ich problem.wiesz ja tez nieraz wspominam sobie okres,kaszek,papek itp..i smieje sie jak sobie przypomne jaka bylam na poczatku przerazona,ze cos zrobie zle.wiadomo z czasem mi to przerazenie minelo,zastanawiam sie czy wszystkie poczatkujace mamy tak maja?chociaz chyba nie..
Pewnie,że mają....Ja też byłam przerażona i "zielona" a potem doszłam do wprawy hihi.Przy drugim dziecku juz było łatwiej i prościej.
no drugiego dziecka to ja juz nie planuje..ze wzgledow zdrowotnych.oliwko chyba masz racje.moja kolezanka ktora ma trojke nastoletnich juz dzieci smiala sie i mowila-spokojnie przy drugim jest latwiej.teraz tydzien temu urodzila coreczke.musze sie jej spytac ,jak z jej wprawa po latach..hi hi.zartuje
Słuchajcie ja też byłam i jestem w zasadzie cały czas zieloniutka. Może już nie tak przerażona jak jeszcze kilka miesięcy temu:-)) liczyłam czy juz minęły pełne 2 miesiace od wprowadzenia glutenu do meni mojej córki?, czy żółtko podawać co 2 dzień z zupką miesną czy bezmięsną?? czym zagęszczać mleko? ile waży? czy odpowiednio przybiera na wadze?Jak nosić, jak układać do snu? Jak przespała całą noc zastanawiałam się czy budzić na karmienie itp itd:-))Pamiętam miałam taki okres, że studiowałam tą siatkę centylową i zamartwiałam się, że nie mieści się w sredniej:-))))) teraz powoli zaczynam stopować, Mała ma 9 miesięcy. Z drugim dzieckiem będę już chyba wszechwiedzącą mamą hehehehehhehehehe, pozdrawiam
Kora, to kiedy decydujesz sie na dziecko jest tylko i wylacznie sprawa Twoja i Twojego mezczyny. A ludzie zawsze mowili, mowia, i beda mowic:)
Urodzilam synka majac 19 latek, wiec bylam duzo mlodsza niz niektore mamusie. Rowniez balam sie, czy sobie poradze. I co? Juz na drugi dzien po cc, gdy pzowolili mi wstac, caly czas zajmowalam sie z nim z pomoca mojego ukochanego. To wszystko przyszlo tak naturalnie! Moj syneczek wazyl zaledwie 2,5 kg, wiec mozecie sobie wyobrazic jaki byl malenki:) Jedynej rzeczy jakiej sie balam to kapiel, ktora zrobilam mu sama dopiero za 3 razem. Teraz rowija sie doskonale, i oby tak dalej. Malutkie zmartwienia pozostaja...czy ta kaszka mu nie zaszkodzi, czy ta woda jest w sam raz, czy nie jest mu za goraco, czy nie jest mu za zimno, dlugi rekawek czy krotki, nie za dlugo spi? Kobietki, my mamusie zawsze bedziemy sie martwic, teraz o kaszki, pozniej o studia:) Do konca zycia w nas to pozostanie...:)
Witajcie:) Ale się wczoraj uśmiałam mamma z Twojego posta,ponieważ jakbym widziała siebie z przed kilku lat:) Gdy urodzilam pierwszą córke to zachowywałam się identycznie jak Ty.Obrzucona byłam różnymi książkami i pismami i tylko czytałam i robiłam swoje.Chciałam wychować swoje dziecko po swojemu i książkowo.Ale nie dało rady,bo nie zawsze się sprawdzały.Starsze kobietki z rodziny podśmiechiwały się ze mnie i dawały swoje rady,ale ja ich nie chciałam słuchac i się wkurzałam.Dopiero przy drugim dziecko robiłam tak jak instynkt mi podpowiadał i nie słuchałam juz książek bo to co tam piszą odbiega nieraz od rzeczywistości.I wiem teraz,że w niektórych momentach mamy te starsze miały racje.
Maleństwo masz rację,że chyba z tym zamartwianiem zawsze już tak będzie.Bo każda mama troszczy się o swoje dziecko i chce dla niego jak najlepiej.Ale jak jest faktycznie i czy będziemy się martwić jak będą juz dużo starsze musimy zapytać się Atiny.Atino jak to jest,nadal się martwisz,no i wogóle jak to jest,gdy ma się już tak odchowane dzieci?
czesc dziewczyny.malenstwo dobrze podsumowalas,ze my mamy zawsze bedziemy sie martwic o nasze pociechy ,na kazdym etapie ich zycia.hi,hi.malenstwo ja wode na kapiel sprawdzalam na zasadzie lokcia.wkladalam lokiec do wanienki.w ten sposob zawsze udalo mi sie dobrac odpowiednia temperature..dziewczyny.potem zajrze to napisze wiecej.biegne teraz sprawy zalatwic.fajnego dnia wam.
Dziewczyny chyba wszystkie miałyśmy tak że swoje pierwsze dzieciątka próbowałyśmy wychowywać książkowo ![]()
Urodziłam syna mając 19lat byłam kompletnie zielona,nie miałam w rodzinie małych dzieci żeby chociaż przypatrzeć się jak to jest,nawet pieluszki tak,tak pieluszki tetrowe bo wtedy pampersy można było kupić tylko w komisach zakladałam według instrukcji z książki....:)
Oliwka my matki chyba mamy to już przypisane że zawsze będziemy się martwiły o swoje pociechy,nie zależnie w jakim będą wieku....
Powiem Ci tylko że teraz tych powodów jest coraz więcej,były mniejsze mieliśmy większy wpływ na to co robią,z kim się spotykają,o której wrócą.....chociaż w moim domu panują pewne zasady zawsze ten niepokój jest.
Martwimy się czy dokonają własciwych wyborów w życiu,jak sobie poradzą,wychodzą z domu z przyjaciółmi oczywiście czy nic się nie stanie,pojadą na dyskotekę czy szczęśliwie wrócą......oj powiem Wam że jest na pewno lżej ale ten niepokój nie minie chyba nigdy.
24 2009-05-14 07:56:20 Ostatnio edytowany przez malenstwo<3 (2009-05-14 07:58:28)
Kora, napisze Ci szcerze, ze tez tak probowalam, i zawsze wydawala mi sie za goraca. Nauczylam sie, ze najlepiej wyczuwam temperature na skorze przy nadgarstu (!) Dziwnie, prawda? Poza tym kupilam sobie taka mala karte, ktora wyswietla czy temperatura jest za wysoka, za niska, lub w sam raz. W razie czego zawsze jej uzywam:)
Witam!!!
Powiem wam że jak urodziłam córkę miałam 18lat,kompletnie nie wiedziałam co i jak mam robić.Córka urodziła się w czerwcu ,to było bardzo gorące lato,także nie siedziałam po porodzie wg.zaleceń 3 tygodni tylko po 1,5 tygodnia wybrałam sie na pierwszy spacer z moją córcią.Powiedziano mi w szpitalu że takie noworodki muszą mieć ciepło-no więc ja nie patrząc że na dworze jest 30stopni zaczęłam skrupulatnie ubierać moje dziecko:najpierw koszulka bawełniana i kaftanik potem śpioszki i spodenki potem sweterek i buciki.Kiedy moja córcia była już ubrana włożyłam ją w puchowy śpiworek zawiązałam troczki,nakryłam wózek pokrowcem i wybrałam sie tramwajem na drugi koniec miasta odwiedzić moją mamę.
Moja córka po jakiś 15minutach jazdy zaczęła strasznie płakać,wręcz drzeć się nie wiedziałam co mam robić jakoś dojechałam na miejsce,postawiłam córkę przed domem w wózku i poszłam po mamę żeby mi pomogła wejść z wózkiem na górę.Kiedy weszłam do mieszkania powiedziałam mamie że małej chyba coś jest bo strasznie płacze nie umiem jej uspokoić i nie wiem czy nie powinnam udać się do lekarza-moja mama zeszła sama po chwili weszła z całym stosem ubrań i powiedziała że sama powinnam najpierw odwiedzić lekarza,przerażona poleciałam zobaczyć co robi mała,a ona spokojna z raczkami w górze spała sobie w cieniu drzewka jedynie w pampersie nakryta pieluszką tetrową przed owadami.
Chciałam dobrze-o mało dziecka nie odparzyłam.
No i nieprawda że z drugim dzieckiem to się wszystko wie!!!córa już ma 16lat mam 16miesięcznego malucha w domu i często zasięgam rad innych mam bo nie wiem czy czegoś nie przeoczyłam.
Jedyne z czym sie zgodzę to-to że niepokój o dziecko pozostaje zawsze,ja na moje nieszczęście należę do typu ludzi kierujących się pesymizmem także ja mam takie czarne scenariusze jeśli chodzi o moje dzieci że najchętniej nie spuszczałabym ich z oczu ani na moment.
Brysiu, ty masz 34 lata? Tak bardzo obrazaja Cie niektore male rzeczy, nigdy nie powiedzialabym, ze jestes w polowie trydzieski.
Brysiu, jak juz dopisalas ten puchowy spiworek to mi serce stanelo. Dobrze, ze malutkiej nic sie nie stalo. Niestety czasami czlowiek uczy sie na bledach.
Mi zdarzylo sie jeden raz toszeczke przegrzac maluszka. Mial tylko krociutkie body, na to spioszki, jednak dogrzewalismy pokojik elektrycznym heaterem, i bylo bardzo cieplo. To bylo jak mial ok. 2 miesiecy. Teraz co chwilke sprawdzam czy nie jest przegrzany, lub zimny. Nawet przed chwilka bylam u niego sprawdzic, czy temperaturke ma dobra:) Taka moja mala obsesja. Ubieram go leciutko, ale na tyle aby bylo mu cieplutko.
Pozdrawiam.
Dziewczyny i ja mialam wpadke ubraniowa.smiech.na pierwszym spacerze.moje dziecko urodzilo sie w zimie.wychodzac z nim na spacer ubralam go za cieplo.maly tak mi grymasil,plakal no i oczywiscie o czym pomyslalam?dziecko chore.jak przyszlismy do domu zdjelam z niego te wszystkie warstwy dziecko,,wyzdrowialo,,smiech.powiem wam ze bardzo duzo mam robi ,tego typu ubraniowe wpadki hi hi.malenstwo no na pomysl sprawdzania wody nadgarstkiem,nie wpadlam,ale wazne ze on sie u ciebie sprawdzil.
Brysiu, ty masz 34 lata? Tak bardzo obrazaja Cie niektore male rzeczy, nigdy nie powiedzialabym, ze jestes w polowie trydzieski.
Brysiu, jak juz dopisalas ten puchowy spiworek to mi serce stanelo. Dobrze, ze malutkiej nic sie nie stalo. Niestety czasami czlowiek uczy sie na bledach.
Mi zdarzylo sie jeden raz toszeczke przegrzac maluszka. Mial tylko krociutkie body, na to spioszki, jednak dogrzewalismy pokojik elektrycznym heaterem, i bylo bardzo cieplo. To bylo jak mial ok. 2 miesiecy. Teraz co chwilke sprawdzam czy nie jest przegrzany, lub zimny. Nawet przed chwilka bylam u niego sprawdzic, czy temperaturke ma dobra:) Taka moja mala obsesja. Ubieram go leciutko, ale na tyle aby bylo mu cieplutko.
Pozdrawiam.
nie mam pojęcia o co ci chodzi malenstwo-co niby miałoby mnie obrażać?i skąd wniosek że mam 34lata? mam troszkę mniej,zawsze piszę ze córka ma 16lat bo już przesiąkłam jej stwierdzeniami-no niby rocznikiem ale nie skończyła więc ma 15lat.Nie wiem co ma wiek do tego co napisałaś no i przede wszystkim do tego wątku,bo mogłabym zrozumieć jeśli byś poczytała kilka moich postów i umieściła swoją wypowiedź tam gdzie sie nie zgadzałyśmy a nie tu.poza tym ja się nie obrażam-czasami nie wszystko jest takie jak sie nam wydaje wiesz?trzeba umieć niektóre rzeczy przejrzeć-albo pozwolić im toczyć się dalej-a samo wyniknie.Domyślam się że chodzi ci o wątek dorci?tak?
Z synkiem nie mam już problemu typu jak to nazwałaś koro-wpadka ubraniowa,za to wiecznie mam problem co mogę mu dac jeść a czego nie.Ciągle mam też strach ze jak mu dam coś większego żeby sam jadł to może sie zachłysnąć albo udławić!ciągle mu drobie wszystko widelcem a moje koleżanki krzyczą na mnie że moje dziecko nie będzie wiedziało do czego służą zęby-cóż,mały chyba wie do czego służą bo gryzie nas za każdym razem jak usłyszy słowo Niewolno!:=D
brysiu..ja jak dawalam malemu pierwsze pokarmy ,ktore mial jesc samodzielnie to znaczy uzywac zebow to stalam nad nim jak kat nad grzeszna dusza.i z bijacym sercem patrzylam jak je..z czasem ta obawa ci minie..moje dziecko jako male zrobilo numer,ze legeda krazy po rodzinie do dzis.jeszcze nie mial zebow zaczely mu sie wyzynac.byla wtedy u mnie dalsza rodzina..stol zastawiony ..wyszlam do kuchni..wracam a moje dziecko z kromka chleba w rece,zamarlam..i slysze glos kogos z rodziny nie krzycz,bo wystraszysz dziecko..chwile cos tam z tej kromki pomemlal i gdy chlebek mu sie znudzil ja szybko mu go zabralam i chyba z 5 minut sprawdzalam,czy oby napewno nic nie zostalo mu w buzi..pamietam cala sytuacje do dzis
no właśnie ja tak mam teraz że jak idziemy na spacer i mały ma zjeść jakąś bułeczkę słodką czy biszkopta to zawsze zamiast pchać grzecznie wózek to ja zaglądam co chwilke czy oby na pewno wszystko ładnie zjada.Najgorzej jest jak np.je biszkopta bo jak mu zostanie troszeczkę już przy końcu to on całość wkłada do buzi a ja rzucam sie na niego i dawaj wyciągać mu z buzi ciastko-przez co mały patrzy na mnie jak na zbrodniarza!
w sumie to ma juz wszystkie zęby(właśnie wyszły mu ostatnie dwa kły,i pewnie mógłby sobie poradzić świetnie gdyby nie moja fobia.Już nie wspomne o tym że ja ciągle widze jak on wypada z łóżeczka-bo wchodzi na nie (nóżkami na materac z dywanu) i zeskakuje,albo jak jest w środku to napiera całą siłą na bok także całe łóżeczko podskakuje z jednej strony.Ciągle mam wrażenie że on sobie coś zrobi podczas gdy on ma świetną zabawę,ucieka przede mną i idzie w drugi kąt łobuzować.
moj tez tak cwaniaczyl z tym wychodzeniem z lozeczka.jak widzialam ze nic nie pomaga zaczelam ten szczebel wyciagac -potem wkladalam ponownie na pore spania.maly mial radoche jak sam tak graskal sie do lozeczka i z lozeczka.bezpiecznie,a ile radochy..
Brysiu, nie chodzi mi o zaden post Dorci. Nawet nie wiem o czym piszesz w tym momencie. Chodzi mi o wiele postow. Po prostu skojarzylam jak przeczytalam Twoj post i to napisalam. Niie mysle przeciez, ze napisalam cos zlego. A skad wzielam 34 lata? Nie trudno jest dodac 18+16:) Ale tak jak napisalas, to nie ma nic do tej netkafejki, wiec temar zakonczony.
Jesli chodzi o jedzonko, to moj maluszek jest jak narazie na etapie posilkow plynnych, wiec nie mam wiekszych powodow do strachu. Jednak sama mysl o wprowadzeniu stalych jedzonek mnie przeraza:) Jesli chodzi o lozeczko, to pierwsz poziom znizylismy dwa miesiace temu, poniewaz juz zrozumial, ze to masle cialko to nawet potrafi sie przekrecac! hahaha
Pozdrawiam.
Maluchy jak odkrywaja swiat sa bardzo pomyslowe.hi,hi
Kora, dokladnie. A jak juz zacznie chodzic...ojej:)
Kobietki, w koncu to kafejka rowniez spelnionych zon:) Oficjalnie wstepuje w zwiazek malzenski za 2 miesiace!:) Bardzo ciekawa jestesm, szegolnie malzenstw z duzym stazem, jak to jest po tylu latach razem? Moj mezczyzna i ja tworzymy bardzo szczesliwy zwiazek i jak kazdy mowi, ze malzenstwo wszystko zmienia, to nie chce w to wierzyc. Dlaczego ma sie cos zmienic skoro dwoje ludzi sie bardzo kocha? Czekam na Wasze opinie. Pozdrawiam:)
czesc dziewczyny..no maly w szkole.a ja mam chwile na kawe.Malenstwo,to zalezy od tego jak sobie ludzie zycie po slubie uloza.wsrod moich znajomych widze,ze jedne malzenstwa po slubie super zyja,w innych wszystko sie zmienilo.dlaczego?z roznych powodow.
No napewno rodząc drugie czy trzecie dziecko nadal nie wiemy wszystkiego.Bo nie jesteśmy chodzącymi encyklopediami a i każde dziecko ma inne potrzeby i nie znaczy,że jeżeli coś sprawdzało się przy pierwszym dziecku to sprawdzi się przy drugim.Ale w moim przypadku było łatwiej mi z drugim dzieckiem ,ponieważ już mniej więcej wiedziałam,co robić.Jak przebrać pieluszke,jak wykąpać czy podać jedzonko.Napewno nie byłam już tak przewrażliwiona.
Powiedzcie mi dziewczyny czy karmiłyście swoje dzieci piersią? Bo ja tak.Ale dużo krytyki słyszałam,że po co to robie....
oliwka ja nie.nie mialam pokarmu.a co do krytyki ,to nie masz sie co przejmowac.to jest osobista decyzja czy karmisz piersia czy sztucznym mlekiem.wsrod mych znajomych,rodziny,duzo dziewczyn karmi karmilo piersia.dzieci ponoc wtedy nabieraja wiekszej odpornosci.
Naprawdę nie wiem dlaczego Oliwko słyszałaś słowa krytyki co do karmienia piersią,coraz więcej młodych dziewczyn wie co dla ich dzieciątka jest najlepsze i karmi.Ja też karmiłam swoje dzieci a były to czasy kiedy akcja karmienia piersią nie była tak jeszcze rozpropagowana.Jak urodziłam syna,dzieci były przynoszone do matek co 3 godz na karmienie a na oddziale była dietetyczka która przygotowywała gotowe mieszanki,dzisiaj jest to nie do pomyślenia.Syna udalo mi się karmić przez 7miesięcy,córkę niestety troszeczkę krócej.
40 2009-05-15 22:27:28 Ostatnio edytowany przez malenstwo<3 (2009-05-15 22:28:23)
Juz podczas trzeciej nocy w szpitalu musialam dokarmiac malenstwo buteleczka. Do poltora miesiaca bylo karmione pol na pol, poniewaz moje 2 oz na dobe nie wystarczyly na wykarmienie maluszka. Moja kolezanka, ktora miala synka dwa miesiace starszego, miala pol zamrazarki zamrozonego mleka, poniewaz produkowala o wiele wiecej ni maluszek potrzebowal. Ile ja od niej krytyki uslyszalam! Bylam zla matka, poniewaz nie mialam pokarmu. Wiec powiedzialam jej, ze najlatwiej jest tak powiedziec osobie, ktora ma pol zamrazarki wypompowanego mleka z piersi. odam jeszcze, ze niestety moj biust nie byl przenaczony na karmienie maluszkow, poniewaz za nic nie mogl sie zachaczyc. Nawet przy pomocy pielegniarek zajmujacych sie lakcatja. Wiecie, mam zdrowego, slicznego synka. Rozwija sie na prawde pieknie. A to co moja koleznakna mowila, swiadczy tylko o jej kulturze, poniewaz nikt nie ma prawa powiedziec drugiej matce, ktora stara sie bardziej niz ona, ze jest zla matka.
Oj ja miałam też pokarmu dużo,ale nigdy nie krytykowałam matek,że nie karmią swoich dzieci piersią.A mnie dlaczego krytykowali...a że po co karmie,że lepiej dałabym butelke i miałabym spokój a nie tylko z "cyckiem" latam.Ale nie słuchałam tego gadania.Pierś była dla mnie wygodna,ponieważ miałam mleko na zawołanie i nie musiałam wstawać.Stało się to troszkę uciążliwe póżniej,poniewaz starszą córkę karmiłam jeszcze gdy miała dwa lata i nie chciała się oduczyć,ale w końcu udało mi się.Drugą córke karmiłam tylko cztery miesiące.Przeszłam świadomie na butelkę,bo nie chciałam powtórzyć sytuacji.I żadna z nas nie jest złą matką,bo czy to ważne czym karmimy?Ważne jest,żeby dzidziusie miały pełne brzuszki:)Ale niestety takie wszechwiedzące mamy są i istnieją wśród nas.Mnie najbardziej nosiło i nosi jak ktoś tylko gada o swoim dziecku w superlatywach.A drugie krytykuje,bo to jej szybko zaczęło wołać siusiu,jej jest takie grzeczne,nie płacze no i wogóle sam miód....Ahhhhh nie cierpiałam tego i nie cierpię.
no to na pocieszenie ci napisze,ze moje dziecko idealem nie jest.smiech.a tak calkiem serio,to tak niestety nieraz jest ze mama jakas sie nie przyzna,w czym jej dziecko nie jest naj.
Oj ja miałam też pokarmu dużo,ale nigdy nie krytykowałam matek,że nie karmią swoich dzieci piersią.A mnie dlaczego krytykowali...a że po co karmie,że lepiej dałabym butelke i miałabym spokój a nie tylko z "cyckiem" latam.Ale nie słuchałam tego gadania.Pierś była dla mnie wygodna,ponieważ miałam mleko na zawołanie i nie musiałam wstawać.Stało się to troszkę uciążliwe póżniej,poniewaz starszą córkę karmiłam jeszcze gdy miała dwa lata i nie chciała się oduczyć,ale w końcu udało mi się.Drugą córke karmiłam tylko cztery miesiące.Przeszłam świadomie na butelkę,bo nie chciałam powtórzyć sytuacji.I żadna z nas nie jest złą matką,bo czy to ważne czym karmimy?Ważne jest,żeby dzidziusie miały pełne brzuszki:)Ale niestety takie wszechwiedzące mamy są i istnieją wśród nas.Mnie najbardziej nosiło i nosi jak ktoś tylko gada o swoim dziecku w superlatywach.A drugie krytykuje,bo to jej szybko zaczęło wołać siusiu,jej jest takie grzeczne,nie płacze no i wogóle sam miód....Ahhhhh nie cierpiałam tego i nie cierpię.
Oliwka, skad ja to znam! Wiesz, myslalam, ze skoro mamy obydwie z kolezanka dzidziusie w podobnym wieku, to bedzie super, poniewaz zawsze mozna podzielic sie doswiadczeniami i radami. A jak dzieciaczki bede razem dorastaly, beda mieli sie z kim bawic, gdyz obydwoje sa narzie jedynakami:) A teraz przez takie zachowanie odepchnela mnie od siebie calkowicie, wlasnie tym, ze jej dziecko jest po prostu...idealem! Wszystko naj, naj, naj, az sie juz sluchac tego nie chcialo. A ona to juz nie wspomne, wie lepiej od mojej mamusia, ktora ma dwoje doroslych dzieci i wnuka.
Oliwka, wiesz jaka jest prawda? To tak jak moj mezczyna kieds powiedzial, jak do niego wydzwaniala i wychwala swojego syna ( tak jakby moj mezczyna nie mial lepszego zajecia) Nie ma czym zaiponowac innym, sama na prawde nie ma sie czym chwalic, wiec swoja samoocene probuje podniesc dieckiem. To takie smutne...Stracila przez to kolezanke. Nie pzowle, aby ktos krytykowal mnie i mojego nic nie winnego synka, po to, aby podbudowac swoja samoocene.
Dziewczyny i mnie tak zwane dobre kolezanki probowaly doradzac co i jak..doradzanie bylo na zasadzie krytyki,a to to czy tamto robie zle..w koncu dwum powiedzialam ,ze jak tak bardzo nie wiedza co ze swoja wiedza zrobic to niech pare lat poczekaja i beda babciami to wiedze wykorzystaja.a ja bede robila tak jak ja uwazam.koniec kropka.mozecie sobie wyobrazic ich oburzenie.hi hi.ale daly mi spokoj.ale byly tez i takie matki z ktorymi wymienialysmy sie pogladami i ewentualnie zastanawialysmy sie,co bedzie lepsze dla szkrabow.A co do braku mleka ,tez uslyszalam niepochlebna opinie typu,,za stara i chce miec mleko,,oj zabolalo mnie to,ale zaczelam sobie wtedy obiecywac,ze nie bede sluchac slow krytyki bo po co mam byc przez to zdolowana.i malenstwo wyczuje moj nastroj..
Oczywiscie czy karmimy piersią czy butelką nie świadczy o nas jakimi jesteśmy matkami.Czasami lepiej jest karmić sztucznie nie narażając swoje dziecko jak to robią co niektóre matki palące papierosy czy jeszcze gorzej pijace alkohol.....a o braku pokarmu to nie wspomnę bo co mamy zagłodzić własne dzieciątko.
Ja jestem pełna podziwu dla siostry mojego męża,swoje drugie dziecko urodziła w wieku 35lat,przez kilka dni po porodzie z piersi wypływała Jej tylko siara a Ona przez cały czas siedziała z małą przy piersi żeby pobudzić je do laktacji.Ja nie wiem czy byłabym do tego zdolna,czy nie zniecierpliwiło by mnie to i nie podałbym dziecku butelki.....w końcu piersi zaczęły "produkować" pokarm.
Oliwko wspomniałaś o wszechwiedzących mamach,nie ma nic bardziej wkurzającego,moje najmadrzejsze,moje najładniejsze,najzdolniejsze a najprostsza czynność swojego dziecka wyolbrzymiają do rangi cudu świata a one wszystko wiedzą najlepiej.
atina tez podziwiam te siostre twego meza.
Ja swoja córę karmiłam 5.5 miesiaca-w okolicach 4-5 miesiąca już tylko w nocy ponieważ stopniowo zanikał mi pokarm:( Nie pomagały herbatki laktacyjne HIPP i inne-po prostu w pewnym momencie karmiąc małą w nocy zauważyłam, że ciąga cycusia na pusto i zaczęłam karmić sztucznie. Trochę mi było smutno i traktowałam to przez moment jako porażkę......ale starałam się znaleźć pozytywne strony tej sytuacjii-mogłam zacząć już jeść wszystko(chodzi mi o rzeczy typu kawa, słodycze itp) Zamierzałam karmić małą do 2 lat ale cóż natury nie przechytrzysz:)
czesc dziewczyny.fajnej niedzieli zycze.jak ja dzisiaj spedzacie?u mnie jest ladna pogoda wiec spacer,obowiazkowy.no i plac zabaw..
Witajcie dziewczyny
jeszcze będę drążyła temat karmienia piersią.Córkę karmilam niestety tylko 3,5 miesiąca,odrzuciła mi lewą pierś,co ja się nie nameczyłam za żadne skarbu nie chciała jej ssać,nachylałam się nad Nią do karmienia bo myslałam że nie odpowiada Jej strona w którą musi odwrócić główkę,nic to nie dało i o dziwo z tej jednej piersi wystarczało.No ale żeby się upewnić udałam się do pediatry i co usłyszałam,że jest nie wielki procent dzieci którym przeszkadza bicie serca.......a że była bardzo bystrym dzieckiem,właśnie jej przeszkadzało,niestety musiałam przejść na butelkę bo za mało przybierała na wadze.
kora oj chciałabym jeszcze wziąć swoje dzieci za rączkę i zaprowadzić na plac zabaw.....:D
ATINA ,jeszcze troche i uslysze.,,mama ide sam,,smiech
51 2009-05-18 09:10:30 Ostatnio edytowany przez oliwka (2009-05-18 09:13:56)
Cześć dziewczyny:) A co tutaj tak cicho i pusto dzisiaj....?
Maleństwo Twój mężczyzna miał rację z tym,co powiedział Twojej koleżance,że swoją samoocenę próbuje podnieśc dzieckiem.Moja bratowa też tak powiedziała o mojej znajomej,która ciągle krytykowala moją córke.Bardzo się denerwowałam z tego powodu i nieraz nawet ryczałam.Teraz już jest lepiej bo dojrzałam do tego,że żadne dziecko nie jest idealne i że moja córka nie jest w niczym gorsza niż jej.Nasze dziewczyny chodzą razem do przedszkola więc widujemy się codziennie.I ona ciągle swoją wychwalała a moją krytykowała.A bo moja M...nie chce się z nią bawić,a że moja pokazała język i tak wkółko.Moja córka za dużo mi nie opowiada,co się dzieje w przedszkolu no chyba,że ma dzień.Ja próbuję z nią rozmawiać,ale jak nie chce to nie naciskam.No i ciągle słyszałam od tej mojej koleżanki kto co zrobil w przedszkolu,kto co powiedział,a to jakie ładne piosenki śpiewa ta jej córka i co to ona nie robi.No to ja póżniej podpytywałam tą moją córke itd A ona bardzo się denerwowała skąd wiem itd.I wyzywala tą swoją koleżanke przedszkolną,że tylko gada i gada swojej mamie wszystko.Po ciągłym wychwalaniu swojego dziecka i krytykowaniu mojego nie wytrzymałam i pojechalam do przedszkola porozmawiać z panią wychowawczynią.Zapytałam się co i jak.A ona do mnie tak,że moja córka w przedszkola nie sprawia żadnego problemu,jest lubiana,bierze w wszystkim udział,a że nie mówi w domu to trudno.Widocznie nie ma takiej potrzeby,a na tą małą powiedziała tak...N...nie bierze udzialu w przedszkolu,płacze a w domu póżniej wszystko mówi i opowiada.Powiedziała mi,że nie mam się przejmować i słuchać tej osoby,akurat tej!I od tego czasu bronię dziecka swojego i nie dam,żeby ktoś mi je krytykował.Rozmawiam z tą koleżanką ,ale już nie przejmuję się tym,co ona mówi.
Maleństwo pytałaś się jak to jest po ślubie.Czy ludzie się zmieniają???
Ja jestem po ślubie 10 lat i jestem szczęśliwa.Nie jest to może szaleństwo,ale przyjacielski związek dwojga ludzi,którzy zaakceptowali siebie na wzajem,pomagają sobie w wszystkim,dużo rozmawiaja.Nie kłócimy się tak na poważnie.Jakieś małe wymiany zdań są tylko pomiędzy nami.Ja twierdzę,że nie musi nic się zmienić w związku po ślubie.Jeżeli dwoje ludzi chce żyć szczęśliwie razem to będą dbać o związek.
Mamma 35 powiem Ci tak,że dobrze,że tak się stało i przeszłas na butelkę wcześniej.Ja nie żałuję,że karmiłam córkę ponad dwa lata,ale przy drugiej córce przeszłam świadomie szybko na butelke.Takie długie karmienie nie jest wcale takie dobre.Nie mogłam małej oduczyć.Noce nie przespane bo ona tylko chciała być przy piersi.Byłam zmęczona całą sytuacją.
Ale.....w sumie pierś uchroniła małą przed szpitalem.Mając półtora roczku zachorowała.Wymioty,rozwolnienie....Najpierw antybiotyk potem w końcu zastrzyki dwa razy dziennie bo nie przechodziło.I dzięki piersi nie odwodniła się i nie musiałyśmy znależ się w szpitalu.Ponieważ mała cały czas praktycznie była przy piersi.Piła sobie mleko a do tego uspokajała się.Bo moja pierś równiez służyła jej jako uspokajacz.
Wlasnie tego się obawiałam, odstawiając od piersi, ze zacznie mi córka chorować-tak się nasłuchałam "doświadczonych" mam;) Ale jak narazie miała raz katarek, inekcja nie rozwinęła się - we wczesnym stadium pomogła homeopatia. Cieszy mnie to gdyż jestem przeciwna nadużywaniu antybiotyków, chyba, że jest ku temu wskazanie i konieczność podania.
Nie przejmuj sie tym ,co mówią te "doświadczone" mamy. Młodsza córka była cztery miesiące na piersi i wcale nie chorowała.Owszem łapała infekcje ale nic poważnego.Siostrzenica też ma teraz półrocznego smyka,od samego początku ma go na butelce i uwierzcie to dziecko wogóle jej nie choruje.Więc wszystkie te co się załamują z powodu karmienia butelką czy piersią głowa do góry:)
czesc dziewczyny.dzisiaj fajnie mi sie dzien zaczal nie ma co.smiech.zaspalismy wszyscy,przez co maly spoznil sie do szkoly.Tak czytalam o tej sytuacji z przedszkola i wiecie do jakiego wniosku doszlam?chyba wszedzie sa takie mamy ,ktore swoje dzieci chwala,a inne tylko krytykuja.wg.mnie to te mamy ucza dzieci zarozumialstwa od malego.to raz a dwa czesto przerysowywuja zdolnosci swych dzieci.tak bylo,jest i bedzie niestety.,.
Cześć kobietki:) Ja moje skarby odprowadzilam do przedszkola i teraz mam troszkę czasu, aby posiedzieć przy kawce i poklikac sobie na forum:) Powiem Wam,że lubię taki spokój i ciszę gdy jestem sama.Spędzajac czas tylko z moimi dziećmi jestem wykończona ,ale nie mam nikogo bliskiego kto przypilnowałby mi je od czasu do czasu.Więc cieszę się,że istnieje taka instytucja jak przedszkole bo chociaż troszkę mozna pobyć samemu.A jak Wy kobietki to znosicie,nie jesteście zmęczone obowiazkami domowymi i dziećmi???Jakoś słabo nam idzie to pisanie.Nie ma chętnych kobietek,mam i szczęśliwych żon????
czesc dziewczyny.oliwka byc moze inne mamy chcac uciec od rzeczywistosci dnia szarego uciekaja od pisania o domu,dzieciach.smiech.ja tez lubie te chwile ciszy..prawda jest taka ze kochamy swoje szkraby,ale czasami trzeba od nich odpoczac.hi,hi.no i one od nas tez.mam czasami to szczescie,ze nieraz malego biora na sobote i niedziele dziadkowie.to wtedy mamy z partnerem chwile dla siebie.a taki np.jeden wekend w miesiacu daje nam b.duzo ,bo i maly ma jakas odmiane,a i my mozemy sobie spokojnie pobyc troche razem.co do zmeczenia obowiazkami to fakt chwilami bylam tak wypluta. praca ,dom,szkola..obecnie jestem na zwolnieniu to troche zwolnilam tepo
Ja właśnie zrobiłam sobie kawkę i zajrzałam na forum-malutka śpi:) Sam fakt, że tu zaglądamy oznacza,że potrzebujemy jakiejś malutkiej odskoczni od "nawału obowiązków" związanych z opieką nad naszymi milusińskimi:) Ja w planie mam drugiego brzdąca za niedługi czas więc to dopiero będzie jazda z dwójką
Fakt, że czasu jest dużo mniej na jakieś swoje przyjemności.....ostatnio przybrałam się do lektury-pomyślałam w międzyczasie jak mała przyśnie coś pocztam a guzik-na raty kilka stron zdązyłam przekartkować;))
Ja to wieczorami czytalam jak maly byl maly,jak mialam natchnienie,ale przewaznie tez sie to konczylo na kilku kartkach.hi hi
60 2009-05-19 17:24:08 Ostatnio edytowany przez oliwka (2009-05-19 17:24:47)
Jak dziewczynki mija Wasz dzień?Ja mam dzisiaj nerwa na moją młodszą córcie.Wróciła z przedszkola z takimi "muchami" w nosie i caly czas marudzi,że słuchać nie idzie.Tłumaczenie nie pomaga.Nie mam siły już dzisiaj na nią.Teraz bawią się na dworze więc mam chwile,żeby chwycić dech i się wyciszyć..........
Oliwko, bardz dobrze robisz. Bylam w identycznej sytuacji jak Ty. Gdybys wiedziala jak czesto plakalam przez ta ciagla jej krytyke. W koncu maz wytlumaczyl mi, ze mam sie nie przejmowaz jej zachowaniem, poniewaz nie warto marnowac sobie zdrowia. Widzial jak bardzo sie staralam. To jest najwazniejsze. Poltora miesiaca walczylam o mleko i niestety zostalam przy butelce. Maluszek jest zdrowiutki i przybiera na wadze idealnie. Musze przyznac, ze tylko raz mi zachorowal, ale tylko dlatego, ze zarazil sie ode mnie. Ale trzymal sie dwa tygodnie zanim go wzielo przziebienie. Wyzdrowial po tygodniu i jak narazie wszystko jest dobrze (odpukac:))
Oliwko, nikt mi nigdy nie wmowi, ze jego dziecko jest idealne. Nie ma idealnych ludzi, nie ma idealnych dzieci. Nawet dorosly czasasmi sie podenerwuje i poplacze, a co dopiero dziecko:) Tak wiec ciesze sie, ze Ty rowniez nauczylas sie tym nie przejmowac.
Mamma35, fakt, teraz czas, ktory przenzaczylybysmy na siebie, trzeba przeznaczac na maluszka:) Musze Wam jednak napisac, ze jesli mojemu maluszkowi nic nie dolega (wlasnie zaczla zabkowac) to ucina sobie 3 konkretne drzemik w ciagu dnia:) Wlasnie spi juz godzinke i mielismy czas mezulkiem na wspolne sniadanko i kawke. Mamma35, ja zawsze mam czas dla siebie jak maluszek pojdzie spac na cala noc. Moze wtedy wez sie za lekturke, chyba, ze juz nie masz sily po calym dniu, bo tak tez czesto bywa:)
Pozdrawiam Mamusie i Zoneczki:)
Cześć kobietki:) Ja moje skarby odprowadzilam do przedszkola i teraz mam troszkę czasu, aby posiedzieć przy kawce i poklikac sobie na forum:) Powiem Wam,że lubię taki spokój i ciszę gdy jestem sama.Spędzajac czas tylko z moimi dziećmi jestem wykończona ,ale nie mam nikogo bliskiego kto przypilnowałby mi je od czasu do czasu.Więc cieszę się,że istnieje taka instytucja jak przedszkole bo chociaż troszkę mozna pobyć samemu.A jak Wy kobietki to znosicie,nie jesteście zmęczone obowiazkami domowymi i dziećmi???Jakoś słabo nam idzie to pisanie.Nie ma chętnych kobietek,mam i szczęśliwych żon????
Oliwko chociaz wszystkie bezgranicznie kochamy swoje pociechy ale tych kilka chwil dla siebie kazdej z nas jest potrzebne.Nie wazne ile latek mają nasze dzieci,ja bardzo lubie kiedy jestem do południa sama w domu,dzieci w szkole,mężuś w pracy.....nikt niczego ode mnie nie chce,o nic nie pyta,komputer mam do swojej dyspozycji i moge swobodnie klikac,tylko nie długo wakacje,skonczy się moje dobre ![]()
Dziewczyny dzien minal mi na bieganinie,czasem tak bywa.smiech.potem odbior szkraba,lekcje,czas poswiecony dziecku i tak zlecial dzien.spijcie dobrze
Dziewczyny kiedy jest najlepszy czas żeby wrócić do pracy po urodzeniu dziecka. Jak to u was wyglądało?? Jak dzieciaki to znosiły?? Ja zamierzam jeszcze trochę z małą posiedzieć myslę, że do skończenia przez nią 1.5 roku. Jakoś mam wrażenie , że teraz to byłoby za wczesnie-chociaż opiekę do niej będę miała.
65 2009-05-22 19:05:52 Ostatnio edytowany przez Judith (2009-05-22 19:06:21)
ja do pracy poszłam po 2 latach siedzenia z małym w domu. fakt z obiegu w pracy nie wypadłam, bo cały czas pracowałam tyle że w domu na komputerze. bałam sie strasznie. ale rozstanie z dzieckiem nie było aż takie dramatycZne jak sobie wyobrażałam. z małym siedziała teściowa, i czasem opiekunka (ale w takich ekstremalnych sytuacjach).