Witam wszystkich serdecznie, nie wiem czy dobrze wpisalam danym watku ale sama nie wiedzialam gdzie mam to wpisac. Otoz od pewnego czasu pewien pan policjant dokleil sie do mnie, tzw jakies aluzje typu "jak pani mi nie powie to pania porwe" , "ja tylko patrze" , "slicznie pani wyglada" i wiele innych tekstow. Szczerze ? Mam dosc, ja zwykle staram sie odpowiadac na jego dzien dobry , wiadomo kultura tego wymaga. Czasem jakis sensowny temat zarzuci to i mu odpowiem, z grzecznosci oczywiscie. Nie szukam wrazen i on o tym dobrze wie, wiele razy podkreslalam ze mam chlopaka i on sie gdzies tam czail i pewnie slyszal. Czasem to sie nawet boje o swoje zycie bo on zwyczajnie wyrasta jak spod ziemi, nagle. I mam o to pytanie do Was drogie netkobiety czy policjant taki juz jest? Wiele moich kolezanek uwaza ze oni juz tacy sa, podrywacze. Podkresle ze ma on zone, corke i syna, przy dobrych obrotach moglby byc moim tata
tak na moje oko. W pracy podobno jest typowy sluzbista a tak w miedzy czasie mily ze az za nadto. Pozdrawiam.
Nie wiem czy wszyscy policjanci tacy są, ale znam jednego, który idealnie pasuje do Twojego opisu. Zawsze był z niego "pies na baby". Do domu sprowadzał co chwila inną. Na szczęście, dopiero po rozwodzie z żoną
Teraz ma druga żonę, ale ponoć w "zwracaniu uwagi na kobiety" mu to nie przeszkadza. Nawet gdy żona siedziała przy nim będąc w klubie, to razem ze znajomym komentowali kolejne dziewczyny. Nie powstrzymując się od flircików z kelnerkami. Dodam na końcu, że ma on już na karku 40stkę, chyba nawet ponad. Więc możliwe, że "coś w tym jest" ![]()
Heh jakbym czytala o tym facecie
tez slyszalam ze z zona roznie mu sie uklada. W cale sie nie dziwie, skoro podrywa mlode dziewczyny , ale slyszalam ze on juz tak ma, nie jestem pierwsza i pewnie ostatnia dziewczyna ktorej prawi komplementy albo jakies glupie usmieszki. Zebym jeszcze go prowokowala to rozumiem a ja staram sie unikac go w tedy kiedy on jest w szkole, pewien czas juz pracuje i zauwazylam o ktorej godz przychodzi ale niestety moje stanowisko nie pozwala abym sobie wedrowki urzadzala kiedy musze pilnowac dzieci.
Oj malo jest netkobiet ktore znaja policjantow ? Ja chyba zabiore sie na szczera rozmowe z tym panem jesli znow nastapi jakas glupia akcja z nim, najgorsze jest to ze on doslownie z ziemi wyrasta, nagle. Dzis juz mialam z rana spotkanie z nim, ta jego twarz , no szok ten usmieszek i te jego dzien dobry, mdli mnie i mam go serdecznie dosyc. Jak jest z Wami ?
5 2013-01-29 12:32:57 Ostatnio edytowany przez Małgorzatka (2013-01-29 12:34:33)
Oni tacy już są. Byłam z policjantem i poznałam kilku jego kolegów i każdy jeden tak właśnie się zachowywał. Ciągle teksty z podtekstem seksualnym. O niczym innym nie rozmawiali gdy byli poza pracą tylko seks, kobiety. A jak poszliśmy na imprezę w większym gronie (kilku policjantów) i jakiś z nich nie zgarnął dziewczyny z parkietu gdzieś na bok (w wiadomym celu), to niestety potem nie miał życia. A na parkiecie "obracali" kilka panien mimo że ich partnerki siedziały w domu. Jeden był najlepszy. Po akcji na parkiecie przyszedł do stolika i zadzwonił do matki swojej dziewczyny aby pościeliła łóżko, bo on wraca już z imprezy. Przy okazji zapytał, czy zrobiła pranie. A i jeszcze swojej dziewczynie polecił aby już wskoczyła pod kołderkę i ją rozgrzewała. Mimo, że chwilę wcześniej całował i obmacywał inną na parkiecie. Ja byłam w szoku.
Takie środowisko. Dobrze, że nie mam już nic z tym wspólnego.
A i jeszcze swojej dziewczynie polecił aby już wskoczyła pod kołderkę i ją rozgrzewała. Mimo, że chwilę wcześniej całował i obmacywał inną na parkiecie. Ja byłam w szoku.
Obawiam się, że tak już było 20 lat temu... narzeczone w domu, a liżą się na parkiecie. Początek dyskoteki i wyścig, kto pierwszy złapie laskę na seks.
7 2013-01-29 15:16:05 Ostatnio edytowany przez Lexpar (2013-01-29 16:27:58)
Znam wielu policjantów i nie wszyscy są tacy. Nie wolno ich mierzyć tą samą miarką.
Jest wiele grup zawodowych, gdzie faceci to też psy na kobiety i co oni są święci?
Cisowianka akurat trafiłaś na fi**a, ale wystarczy go ignorować i już.
Ewentualnie wystarczy zgłosić się do jego miejsca pracy, przełożonego i o tym powiedzieć. Wierz u nich takie zachowanie nie jest tolerowane.
Olej go dziewczyno, nie zwracaj na niego uwagi. Zobaczysz, że sobie odpuścić i da Ci spokój.
A tak na marginesie, to czy to jest w porządku, że księża maja dzieci?
Moje nie reagowanie na niego jest skuteczne, ale coz z tego ? On mnie wyprowadza z rownowagi jak zwyczajnie powie Dzien Dobry Pani i ten usmiech. Masakra jakas. Dzis mowil mi 2 razy, on zwyczajnie to mowi zeby utrzymac rozmowe. Ja osobiscie rzeczowo odpowiadam na jego dzien dobry , ostatnio wywiad srodowiskowy ze mna zrobil, juz sie wkurzylam i mowie moze na komisariat pojedziemy panie wladzo, podkreslilam to a on nie trzeba. To po co sie pyta o moja rodzine, o to czym jezdze do pracy. Doslownie przesluchanie. Nie powiem na poczatku czlowiekowi bylo milo ze jeszcze sie komus podobam
ale dowiedziawszy sie ze ma zone ma rodzine i jest zbyt nachalny staram sie na niego nie reagowac. To ze powiedzial mile slowo luz, milo bylo nigdy nie bralam tego na powaznie bo ja mam faceta ktorego kocham a on rodzinke.
Dopowiem jeszcze cosik. Wiem dobrze ze gdybym poszla po przelozonego jego to by zrobil sie spokoj ale rowniez i szum, a ja szczerze ? Nie chce szumu, chce spokoj i tyle. Zrobilo by sie zamieszanie w szkole gdzie pracuje, u niego w pracy i zapewnie w domu. Obiecalam sobie ze jak ktoregos dnia mnie zaczepi to zwyczajnie mu powiem wprost ze sobie tego nie zycze, ale mysle ze wyslucha jednym uchem i drugim wypuszcza. Jesli chodzi o ksieza uwazam ze to troche na innej zasadzie powinno byc, tzw nie robic prania mozgu ludziom, bo wlasnie ksieza maja nie slubne dzieci, ukrywaja ta a przeciez my o tym dobrze wiemy jako spoleczenstwo jak jest naprawde. Ksieza to rowniez czlowiek ktory ma swoje potrzeby.
Jesli chodzi o ksieza uwazam ze to troche na innej zasadzie powinno byc, tzw nie robic prania mozgu ludziom, bo wlasnie ksieza maja nie slubne dzieci, ukrywaja ta a przeciez my o tym dobrze wiemy jako spoleczenstwo jak jest naprawde. Ksieza to rowniez czlowiek ktory ma swoje potrzeby.
Ja porównałem księży do grupy zawodowej. Są księża i księża, tak jak wcześniej pisałem o policjantach. W każdym stadzie znajdzie się wrona.
Powiedz mu, że nie życzysz sobie aby Ciebie zaczepiał i już.
A tak szczerze, to piszesz, że księża mają nieślubne dzieci
.
Żyję już parę lat, ale jeszcze nigdy nie trafiłem na księdza po ślubie.
Pozdrawiam
Chodzilo mi w sensie ze zaden ksiadz nie przyzna sie do swego dziecka, znam pare sytuacji kiedy zrzekali sie ze to nie jego dziecko i nie ma takiej opcji. No powiedz mi ktory ksiadz da swoje nazwisko dziecku ? Hm. Swojemu dziecku. Troszke poszperalam w necie, no i tak jak myslalam i uwazam ze typowy policjant to podrywacz. Ja wiem do jednego worka nie ma co wrzucac , oczywiscie ale znam paru i widze ze to kopia, kazdy jest skopiowany i taki sam - seks, panienki, alkohol - wlasnie mam zamiar tak mu powiedziec jesli oczywiscie zarzuci jakims glupim tekstem bo jesli bedzie dalej mowil dzien dobry i jakies te jego usmieszki to zwyczajnie jak zawsze bede mu aby odpowiadac dzien dobry.
12 2013-01-29 22:14:39 Ostatnio edytowany przez bags (2013-01-29 22:15:28)
- nooo dobry to on byl dopoki Pana ne spotkalam...
- a przepraszam, nakaz sadowy Pan ma?
- a przepraszam, wezwania na przesluchanie to ja nie dostalam
itd.
Ostatnio na komisariacie natknalem sie na ankiety anonimowe nt opinii o pracy policji. moze tu dalabys rade anonimowo zlozyc donos... jak za komuny ![]()
a tak po chamsku i z grubej rury:
"to, ze ja mam problem z ...... i z ......., to nie znaczy, ze mam problem z glowa, czego nie moge powiedziec o Panu."
a co do opierdolki - donosu do przelozonego - na tego natretnego funkcjonariusza to zatrudnij chlopaka...
bo jak goscia swedzi w kroku, to niech sie podrapie albo pobiega.
Bags - bosko ! Az sie usmialam, moj mi powiedzial zebym sie zapytala czy psy lubi ? Jakby odpowiedzial ze tak to ja mialam powiedziec a szkoda bo ja wole koty
Bags dziekuje za ten post, humor mi sie poprawil na maksa. P.s przepraszam za bledy ale pisze na telefonie na forum.
Witam, dzis mialam spotkanie z panem funkcjonariuszem i musze Wam szczerze powiedziec ze dosc ok poszlo
tzw te jego dzien dobry, ok minelo odpowiedzialam nie patrzac na niego aby mnie nie wkurzyl tym swoim wzrokiem. Pozniej nawet chwilke pogadalismy gdy ja scieralam podloge mopem
mialam dzis zastepstwo - taka praca, co trzeba zrobic to trzeba. Nasza dyskusja moze trwala z 5 minut ale dzis wyjatkowo byl ok, w porzadku chlop
az bylam zaskoczona heh, nie wiem moze przesiaduje na tym forum czy co
troszke zaczal krzyczec na syna to ja na niego ze on ma raptem 6 lat a zachowuje sie pan jakby w wojsku byl. No szczerze az milo bylo
taka luzna gadka, mam nadzieje ze juz tak zostanie.
Noi nastapilo rozczarowanie, buuu. Jak to mama mowi nie zachwycac sie przed zachodem slonca, miala racje. Rano oczywiscie standartowo spotkanie - pare slow wymiany , nawet ok bylo ale popoludniu przeszedl sam siebie, stalam z dziecmi i czekalismy na druga pania opiekunke noi on cos tam mowil ja kiwalam glowa i jak przechodzil obok mnie dotknal mnie w biodra niby nic takiego ale doslownie twarz w twarz - tak to ja jestem z swoim facetem a nie z obcym ! Doslownie widzialam jego piegi heh niby blondyn ale wpadajacy w rudy. Wkurzylam sie i to ostro ale juz nie chcialam zadnej dyskusji prowadzic , przerwa byla sporo dzieci i dosroslych ludzi, a juz myslalam ze cos sie zmienilo ale co tam, wydawalo mi sie aby. Eh. A jak jest u Was drodzy ? Ja to po niedzieli powiem mu doslownie co o nim mysle, bo jezyyyyy mnie, pewnie znow czeka mnie spotkanie z nim ale coz ja moge ? Teraz mam przydzielona taka prace ze rano nie ma opcji zebym go nie widziala ale popoludniu roznie to bywa, zalezy o ktorej godz przyjedzie. Eh.
16 2013-02-03 01:25:28 Ostatnio edytowany przez Andy1234 (2013-02-03 01:27:19)
cisowianka, dlaczego nie postarasz się o zebranie dowodów na niego ?
Przecież Ciebie nachodzi. Wystarczy że sprowokujesz go do takiej rozmowy w której spokojnie, kategorycznie powiesz mu że sobie nie zyczysz żeby Ciebie nachodził, dotykał itp. Jeżeli zacznie coś bredzić tym lepiej dla Ciebie.
Masz świadków ?
Nie musisz nawet na niego skarżyć, ale po tym fakcie poinformowac ze masz dowody na jego nachodzenie, czy chce żeby dowiedział się tym :
- jego przełożony,
- sąd
- czy żona.
Niech wybiera.
Żadne krzyki, podenerwowanie itp. Spokój, konsekwencja, zdecydowanie, zero emocji.
No chyba że Ci się spodobało ![]()
cisowianka, dlaczego nie postarasz się o zebranie dowodów na niego ?
Przecież Ciebie nachodzi. Wystarczy że sprowokujesz go do takiej rozmowy w której spokojnie, kategorycznie powiesz mu że sobie nie zyczysz żeby Ciebie nachodził, dotykał itp. Jeżeli zacznie coś bredzić tym lepiej dla Ciebie.
Masz świadków ?
Nie musisz nawet na niego skarżyć, ale po tym fakcie poinformowac ze masz dowody na jego nachodzenie, czy chce żeby dowiedział się tym :
- jego przełożony,
- sąd
- czy żona.
Niech wybiera.Żadne krzyki, podenerwowanie itp. Spokój, konsekwencja, zdecydowanie, zero emocji.
No chyba że Ci się spodobało
Chlopakowi aparat w dlon, czule slowko na ucho, sobie dyktafon w kieszen i do dziela...
Macie troche racji ale czuje sie jak w filmie, dyktafon, aparat
poprostu powiem mu wprost ze mi sie to nie podoba, nie bede robic podchodow chyba ze to nie pomoze to w tedy inaczej ta sprawe zalatwie
Hm nie podoba mi sie to, ostatnio to juz przegial wszelkie prawa, widzialam jego twarz tak blisko ze masakra. No swiadkow to i moze bym znalazla bo nie raz przy kims cos strzeli, noi przede wszystkim sa kamery w szkole ![]()
Witam Was
mialam dzis taka gadke z nim ze szok. Ale mysle ze sobie da spokoj, troszke bylam nie mila
rozmowa jak zawsze zaczela sie od dzien dobry, odpowiedzialam on cos tam a ze znowu pani przeszkadzamy zabrudzimy itp , no to mowie do niego zebym jutro go lepiej nie zobaczyla o tej godz bo syn wczesniej powinien zostac przywieziony a on chyba w akcie zemsty za powiedzenie prawdy skwitowal ze on to specjalnie dla mnie robi "ja specjalnie dla Ciebie przyjezdzam a Tobie sie to nie podoba" rece opadly szok, a i jeszcze cos marudzil ze mu sie podobam, a ja na to ze ma zone i niech jej to mowi a nie do mnie a pozniej w odwecie mowie prosze pana przy dobrych obrotach to moglby pan byc moim ojcem
wiecie co mi odpowiedzial ? Ze psy na lata sie nie gryza, heh zwyczajnie slowna wojna byla, to tak szybko sie dzialo ze malo brakowalo to nie wiem tym mopem bym cos zrobila mu. No a ja faktycznie pssyyy
ale mysle ze jutro da sobie spokoj, powiedzialam mu ze sobie nie zycze aby do mnie tak mowil. Miejmy nadzieje ze juz go nie spotkam a jak spotkam to nie bedzie dyskusjo, napewno nie z mojej strony bo ja nie mam zamiaru toczyc slownej wojny. Mysle ze cisza bedzie najlepszym rozwiazaniem z mojej strony - udawac ze go nie slysze, chyba sobie sluchawki zaloze i muzyki bede sluchac jak on znow przyjdzie.
cisowianka
Obracam sie w srodowisku policjantow gdzies od 10 lat. Za przeproszeniem powiem szczerze, ze z nie jednym poszlam na numerek....
Bylam wtedy glupia i durna (tak o sobie mysle). Zonaci mnie nie interesowali. Pies ich drapal jak to mowia. Jestem w baaardzo dlugim zwiazku teraz z policjantem. Mamy razem 2 dzieci. Powiem Ci kochana, ze sa ludzie i taborety i to samo dotyczy policjantow.
Pija - prawda- ale wiekszosc, a nie wszyscy
Podrywaja - prawda - ale gdzies 50% (na moje oko)
Flirtuja z fajnymi laskami - wszyscy - Ale to nie oznacza ze od razu maja dana laske bzyknac.
JA TAM UFAM MOJEMU UKOCHANENU, ALE WIDZE ZE ZA MUNDUREM PANNY SZNUREM (SAMA ZAWSZE MIALAM DO NICH SLABOSC)
ONI SAMI SOBIE PROBUJA UDOWODNIC, ZE POTRAFIA PODERWAC KAZDA - MUSZA SIE ODSTRESOWAC PO PRACY. TAKIE ICH HOBBY CZY ZABAWA. OGOLEM TO ZNAM ZE 150-200 POLICJANTOW I PRZEBYWALAM / PRZEBYWAM W ICH TOWARZYSTWIE DOSC CZESTO
A co do Twojej sytuacji - pogon namolnego - zapytaj sie go grzecznie o adres do komendy wojewodzkiej, a jak sie zapyta po co, to odpowiedz, ze jeden funkcjonariusz Cie nachodzi i zaczynasz sie go bac...
Mysle ze dasz mu cos do zrozumienia - grzecznie i doslownie. ![]()
No to ma ciekawe hobby pan policjant skoro tak sie odstresowuje od pracy, dzis bylo ok wymiana zdan dzien dobry i tyle, nawet na niego nie spojrzalam. Mysle ze po wczorajszej naszej klutni teraz bedzie ok, znaczy sie nie bedzie namolny. Szczerze ? On mnie nawet nie kreci, fizycznie odpada - ok za mundurem panny sznurem ale nie znaczy ze za kazdym
bo jemu to cos brakuje
:D heh. Mi jest strasznie wstyd bo on sie nie chamuje potrafi przy wspolpracownikach szkoly cos powiedziec, przy rodzicach odbierajacych dzieci przy synu - tzw kazdy slyszy co mowi i w sumie ktos nie znajacy sytuacje moglby stwierdzic ze mnie cos z nim laczy, a ja ? Mam go gleboko w 4 literach ! Na poczatku ok podobalo mi sie to, pan policjant komplementy ale kuzw,a nie codziennie i nie tak namolnie, szok.
Podrywacze to mało powiedziane. Miałam taką przygodę z pewnym policjantem. Kiedyś zatrzymał mnie do kontroli, na wakacjach w zeszłym roku. W listopadzie znalazł mnie przez jeden z portali internetowych, zaczeliśmy pisać. Fajnie się z nim rozmawiało i tak wyszło, że zaczęliśmy się spotykać. Myślałam, że mogę mu ufać, było naprawdę tak jak dziewczyna może sobie wymarzyć- romantyczne randki, wspólne wieczory. Może tempo było za szybkie, ale podobaliśmy się sobie. No i nagle po wspólnie spędzonym weekendzie z dnia na dzień przestał się odzywać. Nie odbierał moich telefonów ani nie odpisywal na smsy. Byłam głupia, ze uwierzyłam w te jego zapewnienia o tym jak mu na mnie zależy. Nie rozumiem takiego postępowania. Wydawał się naprawdę dojrzałym i odpowiedzialnym facetem...
A mi teraz jest strasznie źle...
:(:(
No mnie nie zbajeruje bo mam faceta i go kocham , nie szukam wrazen - mnie rowniez znalazl na portalu spolecznosicowym, zaczal z imienia, wypytywal sie o wspolnych znajomych, bylam na tyle glupia ze mu odpowiadalam na pytania, tak szybko je zadawal ze ja sama nie wiedzialam ze znow jest kolejen pytanie
ale w koncu sie go pytam czy to jakies przesluchanie czy co ? Ze jak tak to prosze na komisariat. Umilkl
chyba sie przestraszyl, ale wczoraj przegila na maksa i mam nadzieje ze sobie daruje bo jestem gotowa isc do dyrekcji i powiedziec jaka sytuacja jest.
Noi moge odetchnac z ulga
chyba sie mnie przestraszyl
tzw wczoraj byla troche akcja
Jego syn stal przed szkola zaplakany a ja akurat szlam z moimi dziecmi do szkoly. Pytam sie go co sie stalo Oskarku a on nie lubie go, a ja sie pytam ze co ? A on nie lubie go, pytam sie a tata gdzie jest ? A on w szkole, pytam sie kogo nie lubisz ? A on taty a ja sie pytam dlaczego ? A bo karze mi chodzic do szkoly
no to ja mu tlumacze Oskarek mama idzie do pracy, tata do pracy, siostra do szkoly i co bys robil sam w domu ? A on z usmiechem na twarzy mowi bawil sie z kotkiem, a ja sie pytam pieska nie macie ?
nie prosze pani, kotka mamy. Smiac mi sie chcialo ze szok. Pytam sie go pojdziesz ze mna do szkoly poszukamy taty, nie chetnie ale zlapal sie mojej raczki i poszlismy, od razu do szatni bo tak czulam ze tam pewnie na niego czeka, a on z tekstem w koncu przyszedles, przeszlo Ci ? No ludzie dziecko ma raptem 6 lat ! A nie 16 ! Mowie do niego prosze pana, syn stoi przed szkola, placze i na dodatek mowi ze pana nie lubi a on no tak i co jeszcze ? A ja mowie nie wiem ale chyba bede musiala zglosic sytuacje dyrekcji co sie tu dzieje, od razu zmienil gadke na inna, milutki jak baranek, podziekowal ze przyprowadzilam syna itp. Chyba sie przestraszyl. Dzis bylo aby dzien dobry i tyle. Zero ! Zadnej gadki, tekstow ! No zwyczajnie cisza jak niebie
chyba sie z deczka przestraszyl i dobrze.
Co do policjantów to również mogę się coś na ten temat wypowiedzieć, ponieważ znam kilku i kiedyś dawno miałam z jakimś do czynienia.
Są psami na kobiety nie da się ukryć, ale nie każdy, lubią wypić owszem. Każdy z nich flirtuje z kobietami, praktycznie każdy policjant zdradza, ale są również wyjątki od reguły, mogłabym dużo opowiadać na ich temat.
Ale to nie tylko faceci policjanci zdradzają, kobiety też!
Opowiem wam historię młodej początkującej policjantki na początku była pod opieką starszego jak zaczynała opowiadała mu o swoim mężu, że go kocha nigdy by go nie zdradziła. Kiedyś jej opiekun zapytał jakbyśmy byli tylko we dwoje na bezludnej wyspie przez rok nie zdradziłabyś? wytrzymałabyś? Odpowiedziała wytrzymałabym kocham swojego męża. Od tej rozmowy między nimi minęło kilka dni. Opiekun młodej policjantki przychodzi pewnego dnia do pracy, a jego kolega mu mówi, że dobra jest ta młoda, którą masz pod opieką wczoraj ją zaliczyłem. Więc nie tylko faceci policjanci zdradzają ale kobiety również.
Przepraszam bardzo ale skad ma ten opiekn byc pewny ze jego kolega po fachu zaliczyl ? Mowic to sobie mozna mowic duzo, ja tez moge nazmyslac historii a w np w zyciu nic by nie bylo. Wracajac do mojej historii - jestem pewna na 99 % ze pan policjant nie zdradzil swojej zonki, jesli chodzi o podryw to oczywiscie podrywa wszystkie panienki ktore mu sie spodobaja, tego jestem pewna. On ma ustawiona sytuacje, dom wybudowany, praca dobrze platna, zonka moze troszke zaniedbana ale fajna kobitka , pracuje, kasa jest nie musza sie o nic martwic, corka podobna do tatusia - dumny jak paw, synek ktory moze kiedys w przyszloscie zostanie policjantem, dobre auto a ze lubi podrywac panienki taka jego odskocznia od rzeczywistosci. Ale tak jak mowie mam spokoj od 2 dni mialam lajcik ze az milo bylo
zobaczymy jak bedzie w poniedzialek i dalej. Staram sie uniki robic ale tak jak mowie moja praca nie pozwala na to abym sobie wedrowki urzadzala kiedy mam sie zajmowac dziecmi. No niestety. Znam paru policjantow i widze ze oni sa podobni do siebie, jesli chodzi o alkohol oni jakos nie maja problemu z nim ale maja ciagatki do kobiet, pomimo ze sa zajeci.
Witam, chciałam się was poradzic w jednej sprawie
Od 5 miesięcy spotykam się z policjantem, jest śwetnym chłopakiem jednak bardzo oddanym swojej pracy, może niektórzy powiedzą że nie ma znaczenia czy ktoś jest policjantem murarzem czy taksówkarzem ale wydaje mi się że jednak ma..
Nie wiem kompletnie jak mam go odbierać niby mówi, że się stara, jak powiem że mi zależy na tym to on odpowie.. ale nigdy nie usłyszałam żeby cokolwiek powiedział co zapewniło by mnie że nie traktuje mnie jak swoją ''zabawke''
Jest miłym chłopakiem wydaje sie ze ma poukłądane w głowie.. ale wydaje mi się że coś jest nie tak- być może przesadzam bo byłam przezwyczajona że ktoś bardzo zabiega chce spotykać się jak najczęściej a tutaj tak nie ma.. spotykamy sie wieczorami raz w tygodniu albo teraz ostatnio nawet na dwa tyg. i zawsze to samo wytłumaczenie- PRACA..
tylko wiecie pracuje w miejscu mojego zamieszkania więc wydaje mi sie że chyba nie problem przyjechac wczesniej.. wiecie od 5 miesiecy oprócz kilku godzinnych spotkan naprawde raz na jakis czas i bliskości fizycznej nic więcej nas nie łączy.. brakuje w tym zwykłej codzienności..
Może ktoś był w pdobnej sytuacji, może potrafi powiedzieć czy lepiej zerwać z takim kimś kontakt czy ciągnać i próbwac.. tyle ze ja potrafie zrozumiec prace itd brak czasu tylko chcociaz chciałabym przeczytac czasem jakiegos smsa ktory swiadczyłby o zwyklej tesknocie oddaniu.. mam nadzieje ze mniej wiecej zrozumiecie o co cchodzi..
Odpisałam Ci w założonym wątku, ale został zamknięty, więc kopiuję to, co pisałam tam.
Ja Ciebie rozumiem.
A wiesz dlaczego? Bo przeczytałam Twojego posta i aż mnie w dołku ścisnęło, bo jakbym czytała o sobie....
Wszystko to samo....policjant, poukładany, spokojny, nei szuka przygód i zabaw. Jesteś w lepszej sytuacji, bo spotykacie się raz na tydzień, ja z moim raz na 2 tygodnie, ale teraz w marcu nie widziałam go ani razu - beznadzieja. Ciągle mówi ze praca. Fakt, zmiany ma beznadziejne, ale czy nie powinien wykrzesać z siebie resztek sił i przyjechać do mnie?
Dzieli nas dystans 20 km.
Poznaliśmy się ostatniego dnia sierpnia, czyli będzie 7 miesiąc znajomości.
Na początku szlag mnie trafiał, jak widywaliśmy się raz na 2 tygodnie, czasem odwiedzał mnie w pracy po zmianie (pracuje w drogowce).
A jak dali mu same drugie zmiany, to w ogóle go nie uświadczę.
Teraz zastanawiam się co robić, bo to złoty chłopak, tylko mu nie wychodzi z tymi przyjazdami do mnie.
Nie imprezuje, woli sobie porobić w domu i po sąsiedzku pomóc niż latać i hulać - jest straaasznie spokojny, nie wiedziałam że tacy ludzie jeszcze istnieją.
Ale teraz w marcu przegiął, nie widzieć gościa miesiąc?
Wiem że to wartościowy mężczyzna, ale przepraszam bardzo, ile można czekać? Próbowałam rozmawiać na ten temat, ale słyszę tylko:
"gdybym mógł to bym był, nawet codziennie, ale nie mogę, jestem tylko wtedy jak dam rady".
Na początku myślałam - ok, może i tak jest. Ale ten marzec rozłożył mnie zupełnie na łopatki - widziałam go ostatnio ostatniego dnia lutego.
Kontakt sms jest, w tym miesiącu jeśli chodzi o telefony to nawet nie dzwoniliśmy do siebie.
Rozmawialiśmy kilka razy na skype.
Jestem w kropce i nie wiem co mam też robić.
Poszukiwaczka, nie wiem czy mogę spytać, ale czy te kontakty intymne są zaawansowane? I po jakim czasie do nich doszło?
Ile macie lat i czy wiesz coś o jego poprzednich partnerkach?
Powiem Ci tak to miedzy mna a nim jest bardzo podobny dystans jak u Ciebie.. kontakt intymny bardzo zaawansowany to była taka sytuacja że własciwie na początku spotykałam się z nim jak hmm.. poprostu chciałam zapomniec o moim zerwanym 5 letnim zwiazku miesiac wczesniej i akurat on sie napatoczył więc nie przywiązywałam do tego jakiejś wielkiej wagi ale później sama się w to wkręciłam..
Jeśli chodzi o byłe partnerki... to jak kiedyś zapytałam, że chciałabym sie dowiedzieć czegoś o jego wczesniejszym życiu prywatnym to mowił ze własciwie od kiedy zaczął pracować za bardzo takowego nie ma, no ale jakoś tak kiedyś powiedział że kiedyś był bardzo zaangażowany ale jak się nie ułożyło to uciekł w prace itp albo że jak się nie układało to właśnie przez prace
A wy jesteście w ''formalnym'' związku? Bo u mnie też to się odbywa na zasadzie pojedynczych spotkań, wypadów na deskę itd oprócz tego kontakt tel i sms-owy, ale brakuję tu właśnie czegoś co by umocniło to wszystko głupiego wyjścia razem na zakupy do kościoła cokolwiek...
Biorąc pod uwagę właśnie fakt że pracuje w miejscu mojego zamieszkania.. chciałabym żeby poznał moją rodzinę i ja chciałabym poznać jego..
po prostu żeby to się stało takie normalne.
30 2013-03-29 11:17:24 Ostatnio edytowany przez koleandra85 (2013-03-29 11:24:13)
Ciężko powiedzieć - tak formalnie chyba nie.
U nas wszystko toczyło się bardzo wolno, spotykaliśmy się przez 5 miesięcy, ale to jak mówię 1 w tygodniu, 1 na 2 tygodnie, poza tym wpadał czasem do mnie do pracy na pol godziny. Po prawie 5 miesiącach pocałował mnie pierwszy raz O_o T chyba trochę dziwne, nie?
No a potem jak przyjeżdżał no to już tak troszkę śmielej i śmielej ale seksu między nami żadnego nie było. Pewnie jeszcze długo nie będzie.
Ten mój to miał jedną dziewczynę i to baaardzo dawno temu, jak miał ok 22 lat, a teraz obydwoje mamy po 28 lat.
Może jego zachowanie to jakaś oznaka starokawalerstwa?
Jego matka rozwiodła sie z ojcem i poszła to innego faceta,żeby wrócić po 5 latach z podkulonym ogonem. Dziewczyna go zostawiła i poszła do innego faceta - tyle mi powiedział.
Gadaliśmy wczoraj. Pytałam czemu sie nie odzywał, a ten do mnie że sie zastanawiał czy ja będę tęsknić za nim. I pytam nie czy ja tęskniłam. Jak się dłużej nie widzimy, to zapodaje mi głupie gadki typu: "czy mam na oku kogoś", co mnie strasznie denerwuje.
Albo robi czasem dziwne podchody i potrafi mi powiedzieć coś w typie: "przecież ja dla Ciebie nie jestem żadnym zobowiązaniem".
Następne: jesteś ładna, zgrabna, na pewno dużo facetów się koło Ciebie kręci - odpowiedź na pytanie, dlaczego ciągle musi mnie denerwować pytaniami typu: "poznałaś kogoś ostatnio?"
Albo w rozmowie telefonicznej: "co słychać, bla bla bla, kiedy Twój ślub? A zaprosisz mnie? A w roli gościa czy męża?"
Czasem dziwnie do mnie mówi, np. szkoda ze nie mieszkasz bliżej, byś tu przyszła do mnie, położylibyśmy się,pogadali a tak to....ja to chyba musiałbym Ci dziecko zrobić, żebyś ze mną zamieszkała.
Rzuca takie głupie teksty a i tak wiem, że to tylko gadka, bo gość jest wierzący ale nie tak jak połowa ludzi dzisiaj - wierzący niepraktykujący. Poważnie traktuje sprawy wiary, nawet mi powiedział że lubi do kościoła chodzić bo odpoczywa tam.
To naprawdę porządny gość, tylko czemu tak dziwny?
Aha,jeszcze jedno - on w ogóle nie lubi nigdzie wychodzić i mówi, ze najlepiej czuje sie w towarzystwie ludzi starszych. Na serio, żadne kino, żadna dyskoteka, żaden pub, jedynie to jest skłonny wyjść na bilard ale to byliśmy raz tylko na początku znajomości. On nie lubi nigdzie łazić, mówi że najlepiej odpoczywa w domu jak sobie coś pomajstruje w warsztacie. A jak przyjeżdża to do mnie do domu zawsze, także moich rodziców już dawno poznał i gada z nimi jakby się znali od zawsze.
A wczoraj mówi mi jeszcze, że on nie ma czasu na nic, nawet na baby i moge być spokojna, bo mam go na wyłączność i tego mogę być pewna.
Może wychwycisz z mojego tekstu coś wspólnego z Twoim adoratorem.
Chyba ze spotykamy się z tym samym gościem, hahaha.
Nie no, tak naprawdę to nie byłoby śmieszne. To byłby dramat ![]()
Hehe no nawet tak nie żartuj! ![]()
No u mnie on też jest wierzący, jego rodzna jest chyba w ogóle blisko związana z kościołem z tego co wywnioskowałam z rozmów. Ogólnie często mówił że musi gdzieś jechać z siostrą gdzieś zawieźć czy coś i nie mam powodu żeby mu nie wierzyć ale już nie wieże że tak ciągle z tymi siostrami
Na początku jak się spotykaliśmy to przychodziły do niego smsy itp, jakiś czas później mu powiedziałam że jeśli chciałby coś poważniej to ja nie akceptuje żadnego spotykania się z nikim ( nie chodzi o kol. o ktorych mniej wiecej wiem i chciał zebym poznała - teoretycznie mówił że się z nikim nie spotyka) nie akceptuje żadnego pisania smsow ani nic, tylko ostatnio mnie wkurzyła sytuacja gdzieś dość długo siedzieliśmy jemu przyszly jakieś tam smsy on nie spojrzał na tel. ale później zaczął dzwonić tel. i jak zapytałam czemu nie odbiera to powiedzieał że z zastrzeżonych nei odbiera..(yhym akurat)
Jedyne czego bym chciała to wiedzieć czy jest szczery.. i co naprwde do mnie czuje:)
A u mnie też się nieraz pytał czy jakbym się z kimś spotykała to czy bym mu powiedziała, i dzwoni często tylko własnie wsumie dzwoni tylko jak jest w pracy tak to smsy
I u mnie jest tak że on wsumie chce wychodzić, chciał kiedyś żebyśmy szli do kina czy jakiejś knajpy czy coś
Mam nadzieje że nie trafiłyśmy pod to samo ''skrzydło'';) hehe:D
32 2013-03-29 12:03:57 Ostatnio edytowany przez koleandra85 (2013-03-29 12:06:01)
Przy mnie zdarzyło się ze ktoś dzwonił i nie odbierał, jak się pytałam czemu nie odbiera to powiedział: "bo teraz jestem z Tobą, potem oddzwonię". ale tym to akurat nei zaprzątam sobie głowy.
Ale powiem Ci, że na takiego typa jeszcze nie trafiłam.
Kiedyś mu mowie, ze to okropne ze nie można z nim nigdzie wyjść, a ten do mnie: "ale popatrz na to z drugiej strony, po pracy wracałbym prosto do domu do ciebie i nie musiałabyś się denerwować ze sie szlajam z kolegami nie wiadomo gdzie".
No niby plus....ale teraz? Właśnie teraz jest okres fascynacji, to chyba POWINIEN jak najczęściej zabiegać o spotkania.
Kiedyś zastanawiałam się nad opcją, że może walnę mu prosto z mostu że się zakochałam w nim (choć brzmi to szczeniacko, ale nie znajduję innego słowa) i zobaczymy co on na to, bo naprawdę irytujące jest słuchanie w kolko pytania: "masz kogoś na oku"?
Ostatnio sie zdenerwowałam i powiedziałam ze nie, a ten: "czemu"? a ja: "bo wokół same piz*y".
A, jedna rzecz wspólna: ten mój kupił sobie deskę i namawia mnie na zakup, bo mówi że będziemy razem jeździć w przyszłym sezonie.
Poszukiwaczka, a Ty poznałaś jego znajomych?
Ile macie lat w ogóle?
No u mnie odbierał jak kolega czy kolezanka o ktorej coś tam wiem dlateg wydawało mi się podejżane że nie odebrał tym bardziej że już było późno..
A to nie myślałaś o tym że nie chce tak wychodzić bo się boi że ktoś go może zobaczyć? mnie by pewnie od razu takie myśli przechodziły;)
No dokładnie jestem tego samego zdania.. to ten okres w którym powinien ''zabiegac'' i nie móc się doczekać następnego spotkania..
To on już miał deske od dawien dawna.. i właśnie dzisiaj się u mnie zakończyło.. jednak się przekonałam że to gnojek...
czasami jak miał służbe to przyjeżdzał ale jak mu powiedziałam że nie bardzo mi to odpowiada bo to zawsze z kolegą to już przestał wsumie jeden jego kolega nas poznał.. tzn wziął kiedyś na imprezie mój nr i dał jemu i chciał żebym poznała jakąś tam jego kol. ale ja byłam wtedy za bardzo zła..
On ma 27 lat ja 22... Mimo że jestem młodsza mam wrażenie że to on ma tak niepoukładane w głowie i zatrzymał się na etapie dzieciństwa..
A wcześniej wspomniałam że u mnie sprawa zamknięta.. ostatnio troszkę przesadziłam bo może mu napisałam pare nimiłych rzeczy wczoraj przeprosiłam za to i napisałam ze chciałabym sie normalnie spotkac i pogadac napisał ze chetnie a jak napisałam ze na chwile to on napisał ze na dluzej,...
A dziś co? pojechałam pod stok zawieźć tabletki kolezance.. stoje a tu nagle on podjezdza,., przyjechał sobie na deske z jakas kolezanka.. poprostu nie czułam się jeszcze nigdy tak UPOKOŻOna...
Dziewczyny, ja też spotykałam się z policjantem. Czytając Wasze wypowiedzi mam wrażenie jakbym czytała o sobie samej i moim byłym... Zastanawiające jest to jak oni się podobnie do siebie zachowują... Mój też będąc ze mną non stop dostawał jakieś smsy, i mówił mi, że to od siostry (ciągle?!), też był bardzo związany z rodziną. Pomocny, spokojny, poukładany, bez nałogów, zaradny, jednym słowem ideał. Też spotykaliśmy się raz w tygodniu, ale codziennie smsowaliśmy albo on dzwonił. Ciągle opowiadał mi jaką to chciałby stworzyć rodzinę, rozmawialiśmy o dzieciach, mieszkaniu, zaręczynach. Nalegał żebym poszła na studia podyplomowe, żebym szukała lepszej pracy. Myślałam, że trafił mi się ideał. Niestety po naszym wspólnie spędzonym weekendzie przestał się do mnie odzywać. Po tygodniu napisał że jest chory i od tamtej pory ( a minęło już dwa miesiące) nie mamy żadnego kontaktu. Wiem że wrócił do pracy (właśnie po tygodniu choroby) od znajomego i że u niego wszystko ok. Nie odpowiadał na moje telefony, smsy, ani meile.
Myślę, że ta cała gadka była tylko po to, żeby mnie zaciągnąć do łóżka i że miał już na oku nową "ofiarę". Zresztą niedawno dowiedziałam się od tego mojego znajomego (pracuje również w policji), że ten mój były to niezły Casanova...
Mam nadzieję, że u Was nie skończy się to tak jak u mnie... ![]()
O kurcze, no to ładnie. Poszukiwaczka, napisz mi tylko z jakiego województwa jesteś, żebym była spokojna, hahaha.
W ogóle to współczuję Ci jeśli chodzi o tą sytuację na stoku, to musiało być beznadziejne uczucie.
No dobra, a ona w żaden sposób nie próbował zaciągnąć Cie do łóżka? Pisałaś, że do czegoś doszło, ale czy on nalegał na coś więcej?
Mnie nie niepokoją te telefony, bo raz tylko nie odebrał przy mnie, jak pierwszy raz byliśmy na bilardzie, a potem to dzwoniły do niego ciotki z listami zakupów.
Nie wiem co mam Wam napisać. Po prostu trzeba pewnie czekać na rozwój wypadków tyle.
Trochę mi ręce opadły po Waszych postach ![]()
LillaM i jak dałaś sobie rade z tym wszystkim?
koleandra85- małopolska mam nadzieję że się nie pokrywa z Twoim;)
Tzn. doszło do czegoś więcej, tyle że on nie nalegał... naprawdę wzbudzał we mnie takie zaufanie samym tym co mówił że po prostu sama tego chciałam.. i nie żałuję tego.. ale wiecie jaka się czuje teraz upokozona..
Nie wiem co mam ze sobą teraz zrobić to tak jakby mnie ktoś porządnie w pysk strzelił..a wiesz co jest najlepsze, że później pisał takjakby się nic nie stało i jeszcze miał pretensje że nie odp... heh.. jak mu napisałam że skoro nie ma zamiaru niczego wyjaśnić to mógł nie pisać.. no i na tym się skończyło..
Nie wiem już czy on jest takim kretynem.. czy ze mnie chce zrobić idiotke..
LillaM i jak dałaś sobie rade z tym wszystkim?
koleandra85- małopolska mam nadzieję że się nie pokrywa z Twoim;)
Tzn. doszło do czegoś więcej, tyle że on nie nalegał... naprawdę wzbudzał we mnie takie zaufanie samym tym co mówił że po prostu sama tego chciałam.. i nie żałuję tego.. ale wiecie jaka się czuje teraz upokozona..
Nie wiem co mam ze sobą teraz zrobić to tak jakby mnie ktoś porządnie w pysk strzelił..
Jak dałam sobie z tym radę?? No cóż lekko nie było, musiałam jakoś wytrzymać to upokorzenie, duma troszkę ucierpiała no i serducho zabolało, a właściwie jeszcze boli... Staram się o nim nie myśleć. Potraktował mnie jak pierwszą lepszą. Jego milczenie i brak jakiegokolwiek wyjaśnienia- to było najgorsze. Żeby nie myśleć o tym wszystkim zajęłam się pracą... Trochę pomogło, bo nie było czasu na przemyślenia.
Mój też nie nalegał, nie naciskał na mnie jeśli chodziło o pójście do łóżka. Tak naprawdę zrobiłam to z własnej woli, wtedy kiedy już byłam na to gotowa, gdy myślałam, że jesteśmy już na odpowiednim etapie w naszym "związku". Pomyliłam się widocznie. Wykorzystał mnie i tyle. Po to była ta cała gadka o rodzinie i wspólnej przyszłości, wiedzial że to dla mnie ważne rzeczy.
Oczywiście Wasi faceci nie muszą być tacy jak mój były. Nie można wsadzać wszystkich policjantów do jednego worka z napisem: "pies na baby" ;p Mężczyźni są różni, jedni są ok, a inni nie...
no cóż....Wasze wypowiedzi nie nastroiły mnie najlepiej. Wręcz przeciwnie
Chyba rzeczywiście nic z tego nie będzie.... ![]()
Mam megadoła.
Nie ma co się dołować zawczasu. Obserwuj go i staraj nie angażować za bardzo, bo jeśli Wam nie wyjdzie, to będziesz cierpieć. Ja źle zrobiłam, że zaufałam mu tylko z racji wykonywanego przez niego zawodu. A to tak naprawdę nie ma żadnego znaczenia, bo faceci są różni.
Niby różni, ale jednak czy to nie za duży zbieg okoliczności ?
LillaM, jeśli chodzi o zaangażowanie to powstrzymywałam się pół roku. Dopiero jak mnie pocałował pierwszy raz to mi wszystkie blokady puściły, a teraz to już dla mnie jest za późno.
Ja już wiem, że będę cierpieć.
Wiecie ja na początku mu pisałam że faceci tacy siacy i owacy.. że wiem jacy ''oni'' (policjanci) są bo miałam później styczność jeszcze z innymi, to się na słuchałam wykładu że dlaczego wkładam wszystkich do jednego worka itp itd aż mi się głupio zrobiło i stwierdziłam wyluzuj może nie wszyscy są tacy sami ale i tak byłam ostrożna ze względu na swój poprzedni związek- jestem sama sobie winna że się w to tak wkręciłam
Wiecie wczoraj doszłam do wniosku i zmieniłam całkiem nastawienie do tego wszystkiego, wczoraj jak miał służbę to przyjechał troche się pośmialiśmy no i właściwie zobaczymy co będzie ale wiem napewno że nie będzie tak jak wcześniej.. nie będę się zamykała na wszystkich przez niego, będę robiła to na co mam ochotę skoro on nie potafił się zdeklarować
Koleandra bo my takie już jesteśmy zawsze przez nich będziemy cierpieć.. ja teraz przeryczałam dwa dni i stwierdziłam dość ale pewnie jeszcze tego pożałuje;)
A ja mam zepsute święta, bez sensu.
Aha, pocieszam Cie, ja jestem z sąsiedniego województwa ![]()
też miałam tak jak Ty...byłam smutna, wkurzona, chciałam to wszystko w diabły rzucać, zerwać kontakt, ale wystarczyło że pogadałam z nim na skype albo przyjechał i już banan od ucha do ucha, już wszystkie troski z nim związane odchodziły w cień, bo przyjechał, bo pogadał.
On święta spędza teraz w jakiejś wiosce gdzie ma rodzinę. Złożyliśmy sobie życzenia, dzwoniłam wczoraj przed 23 to nie odebrał, dzisiaj napisał ze już spal bo tam sie wcześnie kładą i może uda się wieczorem pogadać (juz ja znam te jego obiecanki).
Ja coś czuję, że on już do mnie więcej nie przyjedzie, ja na pewno nie będę go zapraszać do siebie bo ile można słuchać :"jak dam radę to będę". Miesiąc nie dał rady? Dobre.
Poszukiwaczka, gadaliście coś na temat tego spotkania na stoku i na temat tej koleżanki?
Co Ci mówił w ogóle?
No to może znaczyć tylko jedno że nie ważne skąd jaki dobry się nie wydaję to wszyscy po jednych pieniądzach;)
Ale ja też tak mam.. ile razy byłam zła a jak przyjechał to banan i w ogóle wszystko super.. sam nawet kiedyś powiedział że my się nie umiemy wkuzać bho zamiast pogadać jak się spotkamy to się cieszymy do siebie..
Koleandra wiesz co mi się śmiać chce z takich ich wymówek.. kurcze stare chłopy a takie głupie.. nie wiem no ale wg mnie od razu po wstaniu gdy się spi gdzieś indziej to raczej powinno się chcieć zadzwonić do tej bliskiej osoby.. informować o wszystkim pytać o radę no i przedewszystkim jak najczęściej widywać bo praca to tylko zasłona inni też pracują i to jeszcze cięzej a jakoś czas na wszystko znajdują.. ale może to tylko moje głupie myślenie...
Wiesz tak gadaliśmy ale on był z kolegą to tylko na chwilke wysiadł i tak wiesz nie żeby ta rozmowa była strasznie poważna w każdym razie powiedział że ma w środe wolne i w ogóle że to dłuższa rozmowa itd.. ale wiesz co ? nie wieże w to nic a nic i właściwie nie licze nawet na to że przyjedzie
u mnie to samo...ja nerwowa, on megaspokojny i sam mówi, ze skoro ja taka nerwowa jestem to powinnam sobie jakiegoś fajnego, spokojnego chłopa znaleźć, bo z nikim innym sie nie dogadam - tak jakby w domyśle mówił o sobie.
Bo potem zawsze ciągnął: "ja to się nie denerwuje nigdy, spokojnie powiem co mam powiedzieć i tyle".
Poszukiwaczka, a może to taki objaw starokawalerstwa? Nic sie nie chce i sie nie stara? Nie wierzy ze moze jeszcze wyjść?
Bardzo jestem ciekawa czy przyjedzie do Ciebie w środę.
Ale o co chodzi z tymi wizytami z kolegą? On przyjeżdża do Ciebie tylko podczas służby?
Hehe no naprawdę jakbym czytała o tym ''moim''
on też oczywiście mówi że ciężko go z równowagi wyprowadzić i że kłótnia to dla niego ostateczność, że czasem lepiej się przez jakiś czas nie odzywać co by nie powiedzieć o dwa słowa za dużo itp. itd.:)
Nie nie zawsze przyjeżdżał po, albo na wolnym tyle że i tak zawsze wieczorami itd. no chyba że szliśmy na deskę to co innego. Ale czasami jak widział że jadę i zadzwonił ja mówiłam że już do domu to podjeżdżał na służbie.
Wczoraj minął mnie jak wracałam od znajomych ale później wracał bo chyba jakaś akcja no i zadzwonił że chciał mnie zgarnąć do domu ale musiał jechać no i mówił że słyszy że chyba jestem bardzo wkurwiona na niego i że dziś jeszcze pracuję i właśnie nie pamiętam czy powiedział że jutro czy po jutrze chciałby się spotkać no ale ja mu powiedział no że jeszcze zobaczymy
Denerwuje mnie już ta cała sytuacja, już mu kiedyś powiedział że ma takie beztroskie zachowanie nieadekwatne do swojego wieku..
A u Ciebie jak tam? odzywał się?
Witam, widze ze duzo sie dzialo jak mnie nie bylo na tym forum jakis czas. Ja ze swoim panem policjantem nie mam w ogole stycznosci, na szczescie. Mijamy. Ostatnio byla rozmowa zaczal cos mowic ze mu sie podobaja kobiety mobilne ktore maja swoje auta i prawko, a ze ja poruszam sie nogami, autobusem i rowerem to juz mniej go to kreci, heh. A ja ze chcialam byc chamska mowie ze troche sportu by mu nie zaszkodzilo na jego brzuch
heh. A on ze kazdy ptaszek ma swoj daszek, a ja na to zadbany ptaszek nie potrzebuje daszku heheheh. Czerwony sie zrobil jak burak i mam spokoj od fiu fiu. Heh. Widze ze kazdy policjant jest taki sam !
Poszukiwaczka, co tam u Ciebie? Jak sie sprawuje Pan Władza?
Mój miał wczoraj wolne, miał przyjechać do mnie do pracy o 12.00.
Nie przyjechał. Potem dzwonił, że niestety nei dał rady.
A ja tylko: aha, no to tyle chciałam wiedzieć tylko czy będziesz czy nie.
A ten ze juz jestem obrażona i żebym nie była zła.
Niestety, ale chyba nic z tego nie będzie. A szkoda, nie pamiętam kiedyś się ostatnio szczerze w kimś zakochałam, to było chyba z 6 lat temu ![]()
To nie jest jakiś megaprzystojniak, taki zwykły, ale tak bardzo go polubiłam....
No widze, że czujemy się podobnie;)..
Już mi brak słow poprostu żeby opisywać to wszystko.. już nie wiem czy ja jestem jakaś tępa czy on jest idiotą..
wysłałam Ci PM'kę.
nie mam zielonego pojęcia co to jest;) jeśli chodzi że wysłałas cos na e-maila to ten który tutaj mam jest nieaktywny,
a jak tam?
odzywa się normalnie?
Wysłałam Ci coś na maila hehe.
No cos tam sie odzywa. Pisałam do niego wczoraj, tak gadalismy i napisałam ze w sumie to fajnie ze ma tyle zajec ze nie ma czasu na nic i ze chyba tez musze sobie poszuka dodatkowych. A ten że albo zajecia albo chłopa ogarniętego fajnie. A ja mu na to, co to znaczy fajnie ogarniętego. A ten ze taki fajny ze czas będzie mial bo ja ciagle jestem niezadowolona bo u niego z czasem kiepsko ale fajnie byłoby to nadrobić na czasie. No wiec ja mu na to, ze jest bardzo subtelny w przekazaniu mi informacji ze nic z tego nie będzie, ale może śmiało mówić to wprost a nie owijać tak w bawełnę. No i ten na to, ze "jak to nie będzie, co ja gadam. ze laska ze mnie nieziemska bla bla bla ale widzę go raz na ruski rok i szkoda żebym sie złościła na niego. Ale on to mówi tylko tak żeby nie było, bo mu sie podobam i jesli on może to chce mi troszkę czasu pozabierać". i potem jeszcze coś w stylu ze co wyjdzie z tego dalej to zobaczymy i czas pokaże, "czy sie będziemy kolegować jak co dzień czy razem budzić".
Przeczytaj sobie tylko opis sytuacji z takiego wątku: http://f.kafeteria.pl/temat.php?id_p=4259291
I pisz jak u Ciebie to teraz wygląda. Widzieliście się ? Co to za sytuacja przy której ręce Ci opadają? ![]()
Hehe no nie nadążam za postępem słownictwa;), tej e-mail jest nie aktywny chyba długo na niego nie wchodziłam i wygasł:)
Noo powiem Ci że sytuacja podobna ale i tak lepiej bo widują się dwa raz w tyg to i tak już coś;)
Ale no widzisz tak jak u Ciebie to tak i u mnie że oni coś napiszą, coś chlapną a my sobie wszystko dobieramy do serca:)
Wiesz co u mnie było tak że w tą środę jakoś rano zadzwonił chwile pogadaliśmy no ale póżniej stwierdziałam że przecież mieliśmy się zobaczyć no a on słowem nic nie powiedział to się już znowu wkurzyłam więc napisałam czy pracuje on że tak na dodatkową służbę to mu tylko odp aha, napisał że kiepsk teraz bo ktos tam chory ktoś urlop to już mnie to zdenerwowało i mu napisałam żeby przestał wreszcie pieprzyć że na wszystko znajduje czas a na chwile rozmowy nie może i że już niech się tak nie poświeca a swoj czas przeznaczy innym koleżankom to nagle mógł już przyjechać przed pracą i widzielismy się jaałkoś chyba godzinke przed i niby chwile pogadaliśmy itd ale włąściwie nic konkretnego nie wyszło.. on wie że u mnie to ma być albo w jedną albo w drugą i pytał czy mnie skrzywdził czy mnie to męczy itp.... no ale co z tego w końcu mu powiedziałam ze dobra mamy wszystko jasne rób sobie co chcesz ja też będę i tyle.. takie to wszystko dziwne.. no ale nic pojechał do tej pracy
No a w piatek pytałam go czy pracuje w sobote bo chciałam zeby poszedl ze mna do znajomej ale oczywiscie pracował więc zapytalam czy chociaż po służbie przyjedzie po mnie bo nie chce jechać autem żeby się coś napić i napisał ze przyjedzie jak normalnie skonczy i ok. W sobote rano pisał później dzwonil czy wkoncu idę, ja że chyba tak no i mi mowil zebym mu tam znac dała no i później jakoś nie usłyszałam smsa i kolega który był tam z nami zadzwonił do niego bo tez sie znają własnie powiedział ze jest ze mna itd itp no to pozniej juz mu nie odp. no i nie przyjechał nawet nie dzwonilam ani nic tylko wezwalismy taxowke dopiero godzine pozniej mi napisał ''dzieki ze mi odp miłęj zabawy życze'', no to mu napisałam ze stwierdziłam ze jak gadałam z tym kolegą to wystarczy a on ze co mu wkręcam ze ze mna sie umawialam a nie z nim, że mogłam mu napisac ze juz mi nie jest potrzebny no to mu napisałam tylko '' heh nie jesteś mi potrzebny, dobre sobie'', no to mi napisal ze a co ze najpierw sie umawiam a potem mam go gdzies bo nawet nie odp ze tak sie nie robi, ja mu napisałam oczywiscie mam go gdzies tyle ze caly czas czekała czy skonczy tak jak ma skonczyc no ale że on wie lepiej no i jeszcze ze dwa smsy o podobnej tresci i rano mu napisalam ze jak nei odp to mogl jeszcze napisac albo zadzwonic ale ze wlasciwie my sie tylko kumplujemy to starac sie nie musi i ze go przepraszam jesli w jakis sposób go ta sytuacja uraziła ale że ja czekałam i odp mi dopiero wieczorem ze tez przeprasza bo troche sie uniósł... no i to by było na tyle:) już mu nic nie odpisywałam..
Matko ale pewnie nie składnie napisałam ale trochę tego było:), w każdym razie ja już nic nie napisałam i z jego strony po tym też zero odzewu..
Ja sobie raczej odpuszczam swojego....
Poddaje się. Niech żyje swoim życiem, skoro nie może znaleźć chwili (nawet raz na miesiąc) żeby odwiedzić.
W takim czymś można żyć nawet kilka lat i łudzić się.
Jestem tego samego zdania:)
Tylko jak to zrobić..
Juz mu napisałam wczoraj ze czas to skonczyc bo skoro przez pół roku nie dowiedział się czego chce to nagle nic się samo nie stanie i sam wie co czuje i widzi że nic w tym kierunku nie robi itp.. tylko najgorsze jjest t to że on pózniej pisze tak jak gdyby nigdy nic wkońcu mu naisałam że póki co nie potrafie być jego koleżanka.. no i dzis znowu hej tak jak gdyby nigdy nic... ja juz nie wiem co mam robic? całkiem przestac pisac... jak myślisz?
Nie wiem co Ci napisać.
Skoro mówisz, że napisałaś mu to co napisałaś tutaj, skoro jasno to przekazałaś....jak on w ogóle się do tego odniósł?
Masakra.. sie tak troszku pokoomplikowało przez te dni, ale wczoraj postanowilam wszystko wyjaśnić i napisałam mu żeby mi szczeze napisał czy zamierzał cos w ogóle z tym zrobić czy od początku wiedział że tak to będzie wyglądało no i napisał że zamierzał, no i coś tam chwile popisaliśmy ja mu już w końcu napisałam że daje mi wszystko jasno do zrozumienia i ja nie zamierzam w takim czymś tkwić... no ale dzisiaj oczywiscie ''czesc'' jak gdyby nigdy nic.. no ale juz nic nie odpisuje już mam tego po dziurki w nosie..
a u Ciebie jak?
U mnie nie lepiej.
Mówię o odwiedzinach oczywiście. 1,5 miesiąca już go nie widziałam.
Oczywiście są rozmowy przez telefon i to przez ostatnie 3-4 dni po pół godziny wieczorem (on dzwoni i pyta czy mogę oddzwonić na play, bo dorwałam rozmowy za darmo). Sam zadzwonił ze służby w niedziele bo akurat mecz obstawiali.
Teraz miał niedziele wolną i dzisiejszy dzień i nic - pytałam czego nie przyjedzie, a ten że w niedziele to mi nie chciał głowy zawracać bo w niedziele to każdy odpoczywa (sranie w banie), a dzisiaj to on mi nie chciał obiecać bo jakby nie wypaliło to bym znowu była zła.
A jak go pytam co ma takiego do roboty ze nie przyjedzie,to mi nie raczy odpowiedzieć, tylko ze musi coś porobić i to tajne przez poufne.
Wkurza mnie to.
Zresztą - bardzo go lubię i w ogóle, fizycznie podobamy się sobie, mamy o czym gadać, jak jesteśmy razem to fajnie się bawimy, mamy o czym gadać, ale ja obecnie traktuje siebie jak osobę samotną, która nawet właściwie nie ma nikogo na oku.
Wole tak, niż się łudzić. Jak coś się zdarzy, to będzie świetnie.
I co tam dziewczyny u Was slychac ? Cisza.
Witaj. dawno Cię nie było.
Jeśli chodzi o mojego Pana, to nieco się przebudził, od maja zaczął mnie regularnie odwiedzać raz w tygodniu.
Jest ok, teraz zaczął urlop, ale niestety pojechał 80 km dalej robić remont mieszkania pewnej rodzinie. W czasie tej rozłąki usłyszałam że "tęskni i się martwi o mnie bo nie ma mnie pod ręką".
Dobra, zazwyczaj nawet jak jest tu na miejscu to nie ma mnie pod ręką, ale jak już się tak zwierzył to nie będę się z niego nabijać.
W lipcu wyjeżdżam do Anglii na ponad miesiąc do pracy, usłyszałam, że musimy się pokłócić przed wyjazdem i to poważnie, żeby nie musiał za mną tęsknić.
Nic, zobaczymy jak to dalej będzie.
A u Ciebie jak się sprawy mają? Macie kontakt?
Cześć dziewczyny strasznie długo tu nie zaglądałam..:) to widze koleandra, że jakiś postęp jest:)...
A właśnie mnie zawsze zastanawiało dlaczego oni maja nr w orange i play wlaściwie zapominałam o to zawsze zapytac:/
U mnie kiepsko.. nawet chyba dzisiaj nie mam weny o tym gadac dokladnie
On wie dobrze ze ja chcialabym zeby sie okreslil ale ma tak okropne podejscie bo niby powie cos tylko raczej to nie ma pozniej odzwierciedlenia w rzeczywistości.. i probuje znlezc w sobie sile zeby sie do niego nie odzywac.. wiem ze to nie rozwiazanie ale jak slysze ''to nie o to chodzi'' albo ''to nie takie proste'' to zygac mi sie chce..
myśmy sie juz nie widzieli ponad miesiac nie mowiac o jakis chwilach kiedy byl w pracy i mnie zauwazyl to podjechal
tyle ze teraz ponoc na jakies szkolenie jedzie i nic.. ja tez mam opcje wlasnie zeby wyjechac za granice tylko dla mnie to jest chyba sposob ucieczki przed tym...