Witam, nigdy nie byłem zwolennikiem pisania na forach a tym bardziej wylewania żalów oraz radzenia się w trudnych sytuacjach. Widocznie życie i chęć zmian weryfikuje podejście ludzi do różnych tematów. O co chodzi? i jak wygląda moja historia? ( z cyklu ?Trudne Sprawy? ?)
Można powiedzieć, że w akcje totalnej desperacji, nostalgii i ciągłej chwili zwątpienia zacząłem szukać informacji na temat ? ROZSTANIA. Widzę, że na forum ? tematów dotyczy tego wątku. Wiele ludzi ma ten sam problem, co ja i jakoś sobie z nim radzi poradziło albo zaczęło radzić, co jest w gruncie rzeczy pocieszające. Konkretnie rozstałem się z kobietą po 2 latach związku i jak na razie nie potrafię się ogarnąć! Po co to pisze? Tak naprawdę nie wiem tego sam do końca! Może poczuje się lepiej może nie.
Mija miesiąc od momentu sakramentalnego: ? nie kocham cie! Nie chce już dłużej z tobą być? te słowa i wiele innych codziennie a właściwie, co sekundę krążą mi po głowie. Nigdy w życiu nie byłem w takiej sytuacji. Nie należę a może nie należałem do zbyt wylewnych facetów w sprawie uczuć ich okazywania i rozmawiania o emocjach (i w tym tez tkwił mój błąd). Nie przypuszczałem, że kiedykolwiek znajdę się w takiej sytuacji bólu, apatii z powodu kobiety. Teraz już to wiem (szkoda, że tak późno), że to była PRAWDZIWA PIERWSZA MIŁOŚĆ. Rozstaliśmy się a właściwie to ona o tym zadecydowała, broniłem się przed tym rękoma i nogami. Jej cały bul wszystkie zarzuty wylały się na moją głowę i do dzisiaj nie chcą się zmyć. Dlaczego? W sumie wiem, dlaczego teraz to rozumiem. Przestałem dbać o nasz związek, doceniać go i cieszyć się każdą chwilą spędzoną razem. Stałem się starym dziadkiem siedzącym w domu i w cudzysłowie słuchającym ?radio Maryja?. Nie winie jej za tą decyzje, ale dlaczego to musi tak BOLEĆ.
Ciągle o niej myślę:, co teraz robi, jak się czuje. Każdy dzień stracił sens istnienia, wstaje nie wiem, po co, jem nie wiem, po co, kładę się spać bez sensu. Wiem, że to minie z czasem rodzina, przyjaciele itp. pomogą tylko w pewnych momentach zostaje sam i czuje jak nigdy taką przeraźliwą samotność. Strasznie brak mi jej bliskości zwykłego przytulenia powąchania jej włosów, tego jak się śmieje, patrzy na mnie i cieszy się nie wiadomo, z czego ? Zawsze byłem konkretnym i ambitnym facetem, ale teraz tak naprawdę wszystko straciło dla mnie sens. Po przeczytaniu paru postów wiem teraz, że to minie będzie lepiej, ale na razie nie potrafię sobie tego wyobrazić nie potrafię sobie wyobrazić życia bez niej. Leżałbym tylko w domu gapił się w ścianę i oto cały obecny sens mojego istnienia. MASAKRA!
Próbowałem ja odzyskać porozmawiać, ale po smsie ? Nie chce mieć z tobą żadnego kontaktu nie pisz nie dzwoń to nic nie zmieni? normalnie załamka! Tłumacze sobie, iż nie jest tego warta, skoro tak postępuje naprawdę nigdy mnie nie kochała, ale SAM w to nie wierze. Mija miesiąc od naszego rozstania myślałem, że jakoś się ogarnę przez ten okres, ale widocznie nie jest to takie proste. ? Pozytyw to fakt, że faktycznie zacząłem myśleć o sobie powoli zmieniam się na lepsze otwieram bardziej na ludzi.
Mam jedynie nadzieje, że kiedyś w życiu pokocham jeszcze raz kogoś tak bardzo jak ją i nie popełnię tych samych błędów. I faktycznie trochę mi lepiej hee ?