Witam, jestem singielka. Sama jestem sobie temu winna i nie potrafię zwalczyć problemu. Jestem atrakcyjna kobieta jednak jak każda mam kompleksy. Nie jestem nie śmiała. Potrafię na imprezie wzrokiem sprawić aby mężczyzna sam do mnie podszedł i zagadał. Nie muszę się za nim uganiać. W dzisiejszych czasach trochę to może być staroświeckie ale już taką jestem. Nie interesują mnie przelotne związki jednak z jakiegoś powodu nie potrafię się zaangażować. Jak robi się poważnie to uciekam... Przyjaciele twierdzą, ze to wina tego, ze zawsze chce być nie zależna... Cóż taka już jestem. Nie zmienię tego, bo ja uważam to za.atut mojej osobowości. Uważacie, ze znajdę kiedyś kogoś kto to zaakceptuje?
Witam
Moj problem z natury jest zupełnie taki sam.....równiez nic nie moge na to poradzic...taka juz jestem.
Myślę,że znajdzie sie ktoś.kto zaakceptuje Ciebie taką jaka jesteś , wierzę w to.
Masz silną osobowosc i nie zmieniaj tego. Wiadom mi ,iż niektorzy męzczyzni lubią otaczac sie kobietami,które twardo stoją na ziemii wbrwe stereptypom.Głowa do góry i przytocze słowa M Grechuty,że piękne sa tylko te dni,których nie znamy......i równiez Anthonego Hopkinsa w Mett Joe Black......a może uderzy grom....i wszystko zmieni sie diametralnie.
Dziękuję za te wszystkie odpowiedzi. Może i faktycznie sa mężczyźni, którzy lubią takie kobiety ale sama mam wątpliwości czy.wytrzymała.bym ze sobą. Mój rozsądek wygrywa nad uczuciami i dlatego też nigdy nie chciałabym tego zmieniać no ale jest też właśnie druga strona medalu. Cóż pozostaje czekać na to co przyniesie mi los i się nie zamartwiać.