Pol godziny temu skonczylam z moja mama parogodzinna rozmowe. Okazalo sie, ze moj ojciec zdradzal ja z jej rodzona siostra. Przez 10 ostatnich lat.
Czuje sie jakby ktos przywalil mi z kopa w twarz. Zawsze uwazalam malzenstwo moich rodzicow za wzor do nasladowania. Moj ojciec nieskazitelny, tak samo jak moja mama.
Fakt - raz mi przyszlo do glowy, ze cos sie dzieje, ale to bylo pare lat temu i byl to tylko przeblysk (jak widac przeblyski sa bardzo wazne).
Moja mama pol roku temu zaczela podejrzewac, ze ojciec ja zdradza i wytropila. Juz nie wazne w jaki sposob. Nikt o tym nie wie oprocz samych zainteresowanych i teraz mnie. Czuje na sobie potworny ciezar. Kocham oboje rodzicow, ale ojciec w moich oczach jest ...ech...
Gdyby to byla obca kobieta, ale to siostra mojej matki. Mamy mala rodzine. Tym, co oboje zrobili, z pelna swiadomoscia rozpizdzajac rodzine - tego nie bede w stanie wybaczyc. Podobno ciotka poczula ulge gdy to wszystko sie wydalo. Twierdzi, ze byla do tego zmuszana... - to tez powoduje we mnie odraze.
Dopinguje mamie w tym, zeby sie jak najszybciej rozwiodla, bo wciaz jest atrakcyjna kobieta. Zeby ulozyla sobie zycie na nowo, po swojemu. Mama troche sie boi, ale tez tego chce.
Nie moge przelknac tego, ze zdrada dotknela moich rodzicow. Z punktu widzenia dziecka - szok!
Nawet nie macie pojecia jak mi jest ciezko. I nawet kurna nie mam z kim o tym pogadac
Pffff...