Poznalam go pare tygodni temu, sluzbowo....
Probowalam sie z nim skontaktowac kilkakrotnie przez znajomego, probowalam bo zalezalo mi na "interesie" z jego firma. Nie byl zbytnio zainteresowany, przekladal spotkania...az w koncu sie udalo. Kiedy stanelismy naprzeciw siebie, to tak jakby cos wybuchlo, obydwoje peklismy....strzala amora?
weszlam tam na 15minut a zostalam na 3 godziny, gadalismy bez konca.po spotkaniu wyszlam myslac" co za facet".... sama nie wiedzialam co sie stalo, wsiadlam do auta i pojechalam....po kilku godzinach przyszedl sms z zaproszeniem na obiad, oddzwonilam zeby podziekowac iTRZASK! rozmowa trwala 2 godziny... i tak przez kilka tygodni.....non stop, calymi dniami i nocami... wspolne wyjazdy na spacer nad morzem,, romantyzm i wzajemnosc, cos czego nie mialam przez ostatnie 8 lat....w malzenstwie. On tez jest po przejsciach, zostawila go zona.... z dnia na dzien zrozumialam, ze moze jednak warto wierzyc w szczescie.... i nagle, z dnia na dzien, z minuty na minute cos peklo, ani telefonu ani smsa, nie mowiac o spotkaniu.... zadzwonilam, tlumaczyl to problemami z pania ex.( fakt , ciagle uprzykrzala mu zycie!!! ) ...poprosil o czas by sie wyciszyc, skupic i przemyslec, poukladac zycie...i podobno nie dotyczy to mnie....
Tyle, ze ja juz nie wytrzymuje, nie wiem o co chodzi, co sie stalo, z dnia na dzien zabral mi siebie a ja? ja nie widze poza nim swiata, tesknie i nie radze sobie z tym...... nie wiem co robic, prosze pomozcie!!!!!!!!!
Ten czlowiek dal mi wiecej przez kilka tygodni niz moj maz przez 8 lat, nigdy sie tak nie czulam, jak ksiezniczka....
może on ma dalej żone a ty stałaś się ofiarą jego męskich zabaw ??
czekaj czekaj, czy Ty nadal masz męża??????
Nie, zdecydowanie nie! Prowadza uciazliwa wojene o dzieci..... a On nie widzi poza nimmi swiata... wszystko sie odbija na nim..... Nie sadze zeby sie mna bawil....
Nie wiem, moze to wszystko za szybko sie dzialo...nie wiem, nie mam pojecia, wiem, ze brak mi Go i ze tesknie jak cholera..... i nawet teraz siedze z tel w reku..... odzywac sie czy nie? nie wiem co lepsze.....
Nie chce prorokowac, ale jak facet nagle urywa kontakt twierdzac, ze musi sobie poukladac zycie, przemyslec i takie tam... to nie wrozy dobrze. Wiem z autopsji - dwoch facetow mowilo identycznie. Kontakt sie urywal na dobre.
No bo tak na chlopski rozum - jesli kogos poznasz, ale masz jakies problemy, to skoro nie jest to wina tej osoby, ktora poznajesz to po co z nia urywac kontakt? Jesli ci na niej zalezy to nadal utrzymujesz kontakt. I tyle.
Zycze Ci, zebys nadal czula sie jak ksiezniczka, ale niekoniecznie z nim. Glowa do gory ![]()
nie, nie mam juz meza. jestem rok po rozwodzie.....
Dzieki Median.... Boze jak to boli... Dziewczyny..... czy to juz tak zawsze bedzie? maz zostawil mnie z 3 malych dzieci, ja to ciagnelam bo dla dzieci.... i co? 8 lat meczarni, doslownej, ...pozbieralam sie po rozwodzie, stanelam na nogi, poznalam Jego i? i kolejna porazka? to jakas masakra... ![]()
a nie jest tak, ze bardzo Ci zalezy na tym, zeby kochac i przez to nie dostrzegasz tego, co naprawde sie wokol Ciebie dzieje? Chodzi mi dokladnie o jakies znaki, ktorych nie widzialas, a ktore mogly wskazywac na to, ze on nie traktuje Cie powaznie...
Wiesz co najbardziej boli? To, ze jestes po przejsciach i w koncu komus chcesz zaufac. Boisz sie, ale ufasz i dostajesz za to po dupie. Wrrr... nie znosze tego uczucia. Ale tak niestety jest.
Mowie Ci, usiadz spokojnie i pomysl na chlodno (ja wiem, ze to ciezko, ale postaraj sie), czy nie bylo czegos, co moglo Cie zaniepokoic.
Wiesz co , nie! nie widzialam i nawt uwazam, ze takowych nie bylo! To wszystko sie stalo tak nagle, ze sama czulam sie tak jakby ktos odcial to nozyczkami.... On przedstawil mnie synowi, rodzinie.... przyjaciolom......Najwazniejszym dla niego osobom! Nie wiem jak to zrozumiec i rozumiec.... Jest bardzo wrazliwym czlowiekiem, pelnym poczucia winy, styrasznie teskni za corka, ktora jest karta przetargowa dla pani ex.
Nie wiem..... Cholera!
Dla mnie też jest dziwne, że musi coś tam sobie przemyśleć. Jeśli to nie dotyczy Ciebie, to mógł to zrobić z Tobą, po to jest tak kochana osoba przy boku, by mieć w niej oparcie w razie problemów. Musisz się z nim skontaktować i kategorycznie prosić o wyjaśnienie i postawienie sprawy jasno. Nie czekaj, bo się zamęczysz.
Masz racje... prtobowalam juz postawic sprawe jasno. Spotkalismy sie... pogadalismy... zapytalam co jest grane i czy ja jestem powodem tego co sie dzieje, a z racji tego, ze mam za soba nie male przezycia i klamstwa bylego meza, nauczona jestem, ze chce wiedziec i znac prawde! Powiedzialam mu, ze jesli ma tak to wygladac to lepiej zebysmy zakonczyli te znajomosc bo ja nie chce zyc w prozni, w zawieszeniu....nie dam rady tak i juz. na co on powiedzial, ze nie! zebym dala mu czas i poczekala, ze "ten zly stan" nie jest moja zasluga ani ja nie jestem jego powodem.... zmieklam i trwa to dalej. Mecze sie bo mi zalezy.... czekam i czekam. Powiedz jak myslisz, ...on dal mi tel zebysmy mogli gadac bez ograniczen... moze powinnam mu go oddac bez slowa i poprotu sprowokowac go do decyzji?
Zapytaj ile masz czekać i tyle, nie oddawaj mu na razie nic. Przede wszystkim zapytaj też, dlaczego Cię odsunął? że skoro Cię kocha, to jednoznaczne jest, że jesteś tez jego przyjacielem, a tak się nie robi z przyjaciółmi, a co dopiero z kimś kogo się darzy uczuciem.
Serce mi peka.... Kiedy moj maz mnie zostawil, plakalma i bylam zalamana, ze pozwolilam mu i sobie przede wszystkim zmarnowac swoje zycie. Bolalao bo ja na odejscie nie mialam sily, nie umialam i w pore tego nie zrobilam. On zrobil to rok temu.... Teraz pojawil sie "ktos" na kim zalezy mi strasznie, kto dal mi poczucie bycia kobieta, zabiegal, adorowal, pokazywal i dal dowody na to e nie jestem tylko pluszowym misiem do zabawy..... i nagle koniec. Nie pojmuje tego.....
Wiem co czujesz
ale tak właśnie wyglądają rozstania, jeśli do nich dochodzi. Zawsze to było i będzie niepojęte dla osoby zranionej i pozostawionej. Nie płacz...może te łzy są niepotrzebne. Koniecznie dowiedz się o co chodzi i pisz do nas. Nie powiedział Ci przecież , że to koniec, że Cię nie kocha, wiec nie martw się. Na pewno będzie dobrze.
My kobiety niestety mamy ten problem, że zadużo myślimy o innych...mąż, parnter dzieci....i zupełnie zapominamy o sobie. Moja mama mi zawsze powtarzała, że mężczyzn jest na świecie dużo, a ty jesteś jedna jedyna i, chyba, według tej formułki żyło by się o wiele łatwiej;-) Porozmawiaj z nim jeszcze raz, musi zrozumieć, że tobie jest ciężko, jeżeli potrzebuje czasu, to niech ci łaskawie wytłumaczy na co... Co się w jego zyciu dzieje takiego w czym ty nie możesz uczestniczyć, a jezeli już istnieje jakiś powód, to jak długo to potrwa, bo nie możesz czekać w nieskończoność. Powodzenia, trzymam za ciebie kciuki i daj znać, jak ci się to wszystko poukładało:-*
czesc Kobietki ![]()
Dzis rozmawialam z szanownym lubym..... poszlo calkiem niezle i mam nadzieje, ze nie jest to pocieszenie na chwile..... wytlumaczyl swoj stan ducha i cale to zamieszanie, a mianowicie... On jest bardzo zapracowanym czlowiekiem, mieszka z synem(15l) ...poznalam go, bardzo mily mlody czlowiek....ale, przestraszyl sie, ze ja zabiorte mu ojca...ubolewa, ze tata spedzal ze mna duzo czasu, miedzy jedna a druga praca bylam ja, a miejsca dla niego bylo brak..... i tu przyznam racje, moze troche sie zagalaopowalismy...:( poniewaz jego syn zostal "odstawiony" przez mamusie....poczul, ze teraz traci tez ojca. Ja jestem ostatnia do tego by dzielic jego i dzieci! Nigdy! Z panem sympatycznym, postanowilismy, troche przystopowac by chlopaki mogli odbudowac swoje relacje, poskladac i poukladac wszystko! Moje Kochanie:) powiedzialo, ze nie chce mnie tracic ( i tu mnie ma!
wiem wiem..) ale musze to zrozumiec i prosi mnie o czas!. MYsle, ze nie poszlo najgozej, troche zrozumialam... poplakalismy obydwoje, pogadalismy i ja w to uwierzylam.... mam nadzieje, ze slusznie! jak myslicie Drogie Kolezanki?
18 2009-05-06 20:21:43 Ostatnio edytowany przez Samanta (2009-05-06 20:22:17)
Ja też mam taką nadzieję, że to prawda. TY go znasz i Ty wiesz czy można mu ufać. Wydaje się to wiarygodne, tylko nie wiem co stało na przeszkodzie by Ci o tym powiedzieć od razu? Najważniejsze, że Tobie jest lżej i na jakiś czas doda Ci to sił by nie płakać. Zobaczymy co będzie dalej, tylko pisz tu nam. I nie płacz już więcej !!!
Droga Samanto!
Mysle o tym nieustannie..... tak, dzis jest ok, ale co bedzie jutro? tego nie wiem....i to mnie martwi. Sama sie pocieszam, wiesz o czym mowie...bardzo chce w to wierzyc. Ufam mu, wiem i widze w jakim jest stanie, te dzisiejsze spotkanie to bylo cos okropnego. on plakal, wyl, ze jest bezsilny, mowil, ze nie chce ranic syna ani mnie, ale z racji, ze jestem mama i jestem myslaca to wiem, ze nie jest to latwe, dzieci sa najwazniejsze! martwi mnie jego podejscie, kiedy mowi, ze on w tym wszystkim jest nie wazny, ze sie nie liczy! a to nie tak! nie umiem mu pomoc i nie wiem jak sie w tym znalezc...nie chce stawac po czyjes stronie, nie chce komplikowac, chce im pomoc, jemu pomoc..... wiem, ze jego syn mnie lubi i wiem tez ze to zbyt malo....chcialabym zeby wiedzial, ze ja tylko chce zeby oni byli szczesliwi..... ciezko.....
a Tobie Samanto dzieki, ze o mnie pamietalas... milo mi!
Ale nie widzę nic na przeszkodzie, żeby podzielił swój czas między Ciebie a swojego syna. Wiesz czego jeszcze nie rozumiem? jeśli powodem jego przemyśleń jest syn, to czemu Ciebie odstawił? rozumiem, że chce spędzać czas z dzieckiem, bo tego teraz potrzebuje, ale są przecież telefony, smsy, rozmowy wieczorami, więc dlaczego on postanowił coś przemyśleć i to sam? Mam nadzieję, że Twój Pan nie należy do facetów typu "odejście przez wyciszenie". Ja też należę do tych podejrzliwych i doszukujących się dziury w całym, ale również wierzę w zapewnienia osoby kochanej, bo tak jest mi lżej, dlatego ja będę tą, która Ci powie ufaj i bądź cierpliwa, On to doceni i kiedyś Ci podziękuje.
Dziewczyny witam.poczytalam to co tu pisalyscie,mam mieszane uczucia
Jeśli masz mieszane to mów, może wskoczymy na nowy tok myślenia? Razem coś się wymyśli.
Czesc Dziewczynki ![]()
Nowy dzien i nowe spostrzezenia.... niestety nie do konca przyjemne..... Dzis sie spotkalismy i kiszka....nic nowego i nic do przodu. wiem, ze na wszystko trzeba czasu, ale chyba nie o to w tym wszystkim chodzi! Moje przeczucia mnie przesladuja, i sa to te nie najlepsze..... myslalam o tym co pisala Samanta, poczytalam inne historie...i ...i dochodze do wniosku, ze jednak nie do konca wszystko jest takie jakie bym chciala widziec. sama sie nakrecam i w jedna i w druga strone..... ex zona- jego bol, klopoty z dziecmi- jego bol, ale czy to jest przeszkoda, zeby odpisac rano na smsa "czesc Kochanie'? zamiast, "siema, co tam?" chyba nie, tak, zakochana jestem po uszy i swiata poza nim nie widze i wierze i wszystko inne....ale do ciezkiej ch......ry, czy napisanie tego tyle kosztuje? czy nawet "dobranoc"? no nie sadze!!!!!!!! boje sie ze bedzie odejscie przez milczenie...bo tak latwiej....
Juz sama nie wiem co o tym myslec...... raz tak raz tak....jak wiatr zawieje.... tak sie nie da zyc! ja juz nie moge, sil mi brak....nie dosc ze mam swoje zmartwienia i mase spraw to jeszcze tu porazka! masakra!
piszcie Kobietki co myslicie....
Mówiłam Ci, że dla mnie to dziwne trochę, bo sama pomyśl, jeśli byś miała największe kłopoty to za cholerę nie odstawisz osoby, którą kochasz. taki właśnie sms naprawdę nic nie kosztuje, a gdzie tęsknota??? Nie chciałabym Cię nakręcać negatywnie, ale próbuję Cię jakby zmusić, żebyś wydusiła z niego prawdę. Tak bardzo życzyłabym Ci, żeby to było tak jak on mówi, ale chcę też byś miała oczy szeroko otwarte. Powiedz co on Ci dzisiaj mówił? Jak się tłumaczy?
Cholera, wcale sie nie tlumaczyl, i do tej pory sie nie odzywa! szlag mnie trafia! jest mi zle i przykro i nie wiem cio dalej
mysle, ze sama to musze zakonczyc bo moze on wlasnie na to czeka, bo tak jest latwiej sie wycofac zostawiajc mnie z poczuciem, ze to nie on to jego problemu uniemozliwiaja wszystko! tak mi przykro, tak za nim tesknie......ale widze z dnia na dzien jest gorzej, tlumaczenia sa nijakie, mdle i ciagle te same...jak sie teskni, jesli komus zalezy to brnie, ciagnie i sie nie ucieka! a tu? tu jest ucieczka, rozwiaznie przez nijakosc.... nie wiem, najgorsze jest to, ze te kilka tyg bylam i czualm sie ksiezniczka, o ktora ktos dba, troszczy sie, pomaga jej, jest przy iej, dal mi poczucie bycia wazna i ja w to uwierzylam.... po tym calym balaganie w moim zyciu, zakochalam sie i dostalam w twarz! nie wiem co robic.... ![]()
wyjw po katach i tyle z tego wszystkiego!
Wiesz, takie odejście jest najgorsze z możliwych, ale bardzo sprytne jeśli chodzi o facetów. Udawać, że jest wszystko oki, zachowywać się nie do zniesienia, zmuszając nas przy tym do odejścia, bo już nie dajemy rady i tym samym oni są rozgrzeszeni i oczyszczeni z winy, że kogoś skrzywdzili. No jak? Przecież to kobieta go zostawiła prawda?? Mam nadzieję, że u Ciebie wcale nie o to chodzi, bo to by było podłe. Ale jak to się nie tłumaczył??? nic nie odpowiada na Twoje pytania? na smsy? Ja bym już chyba nie wytrzymała, bo mogę zrozumieć, że chce być z synem, ale nic nie stoi na przeszkodzie napisać do Ciebie. Dziewczyno nie wyj, tylko postaw go pod murem. Czy on w ogóle przejawia jakąś inicjatywę, żeby mieć z Tobą kontakt???
I tak sobie czytam te wszystkie wypowiedzi i czytam i muszę przyznać, że sytuację mam podobną. Wiadomo, że szczegóły się różnią jednak wątek bardzo zbliżony. Mianowicie... Mój hmm... luby (?) już od dłuższego czasu ma taki stan...
Był w poprzednim związku ponad trzy lata (mało? dużo? zależy jak leży...). Kochał tą dziewczynę bardzo (starsza o 3 lata więc teoretycznie też powinna być troszkę mądrzejsza i rozsądniejsza) jednak panna miała no cóż, nierówno pod sufitem, zaczęło się psuć i się rozstali (rok temu). Ona znalazła sobie nowego "mena" którego "bardzo kocha i zostanie jego żoną" jednak nie daję Mu spokoju. Cały czas do Niego pisze jak bardzo za Nim tęskni, później zaczyna mi cisnąć po systemie, że jakim to On nie jest frajerem, że nigdy do Niego nie wróci i takie tam, a następnie, że ona chce się naprawdę spotkać, że chce wszystko naprawić itd. i że wcześniej tak pisała, bo ten jej "men" przeglądał jej wiadomości... Na szczęście On wie jaką panną ona jest i nie ma zamiaru do niej wrócić jednak widzę, że boli Go jej zachowanie. Dodają do tego naprawdę nieciekawą sytuację jaką ma w rodzinie plus dosyć poważne problemy zdrowotne wychodzi masakra. I może i rzeczywiście kobiety są bardziej uczuciowe i tak dalej, jednak lepiej sobie radzą z uczuciami (szczególnie z tymi nie za fajnymi) ponieważ mówią o nich a faceci, jak to faceci, jednak wolą dusić wszystko w sobie. Tak, wiem, że to nie jest dla nich żadne wytłumaczenie, jednak pomógł mi to zrozumieć mój przyjaciel, który już trzeci rok stara się (a raczej udaje) pozbierać po tym jak panna zostawiła go dla kolesia, który miał więcej siana ![]()
I wiele razy rozmawiałam z Nim, że jeżeli będzie miał jakiś problem, kłopot, cokolwiek, będzie chciał z kimś porozmawiać lub po prostu z kimś pobyć to żeby wiedział, że jestem dla Niego jednak On musi uporać się z tym S A M. Fakt, nie jest to łatwe, szczerze mówiąc jest to nawet ku*ewsko ciężkie jednak wiem, że On potrzebuję czasu i nie mogę co chwilę pisać, dzwonić, spotykać się i takie tam, jednak wiem też jak wiele dla Niego znaczy takie jedno, chociażby godzinne, spotkanie w ciągu tygodnia. Bo wie, że ma dla kogo starać się ogarnąć z tym wszystkim.
ale do ciezkiej ch......ry, czy napisanie tego tyle kosztuje? czy nawet "dobranoc"? no nie sadze!!!!!!!!
Oj uwierz, czasami ciężko jest nawet nacisnąć jeden głupi przycisk żeby odebrać telefon...
Ale jedna z forumowiczek (tak to się odmienia?) ma świetną sygnaturę do tego: "Im dłużej pozwala się kobiecie tęsknić, tym bardziej rośnie miłość..."
Moja rada? Rób to co podpowiada Ci serce ![]()
Dziewczynki Drogie !
Sytuacja niejako sie stabilizuje....i mam nadzieje, ze nie sa to tylko zludne marzenia!
Rozmawiamy, widzielismy sie i jest troszke lepiej. Sytuacja z jego ex zona przybiera na wadze..... Durna baba i tylko tyle moge o niej powiedziec! kwalifikuje sie na leczenie psychiatryczne i nie mowie tego ze wzgledu na to co czuje do Niego tylko ze wzgledu na to co wyprawia z dziecmi i cala reszta swiata!
Staramy sie omijac jej temat, i nawet sie udaje....wczoraj byl spokojniejszy, usmiechniety .....byl taki moj, jak kiedys..... nawet jego drobne zlosliwosci powrocily ( takie slodkie
)....
gleboko wierze, ze nie jest to chwilowe, wiem, ze przed nami dluga droga....sporo cierpirn i wyrzeczen.....wiele lez i bolu! ale czy nie jest to wlasnie milosc? oj chyba tak, chyba na tym to polega, byc, wspierac, trzymac za reke.....oddalic sie kiedy on potrzebuje chwili samonosci.... przejsc to razem! Kocham Go, kurcze, wam wszystkim po raz pierwszy sie do tego przyznalam, zalezy mi na nim i na ich szczesciu ( on i dzieciaki).... mam nadzieje, ze moj los w koncu sie odmieni, ze nareszcie bede szczesliwa, ze ta milosc, choc pelna niedoskonalosci bedzie trwala i rozkwitnie, i ze on uwierzy, ze On jest tym kogo ja kocham i potrzebuje i dzieki komu jestem szczesliwa, a ja mu dam to czego mu brak, milosc, szacunek, wsparcie i wszystko to .....
Wiecie, te "nasze" pogaduchy wiel mi daly... nigdy w to nie wierzylam....nie ufalam.... a teraz? he he, dzieki WAM za wsparcie i porady, za slowa otuchy i pelne racjonalizmu rady!
Super uczucie!
dzieki wam dziewczynki, trzymajcie prosze za mnie kciuki. mam 30 lat, trudne zycie za soba, wile lat nieszczesci ale nadal wierz, ze bedzie pieknie!
Boje sie jak cholera ale! dla prawdziwego szczescia warto!!!!!!!!!!!!
buziaki dla was, piszcie !
Cieszę się razem z Tobą
dobrze, że się wszystko wyjaśniło, ale pisz jak coś...no wiesz, nie płacz sama.
...i powrot.... to istna meczarnia....powtorka z rozrywki... 0 kontaktu....kompletnie a ja znow popadam w stan zwatpienia. nie wiem juz co robic, jestem chyba nienormalna, cos z mojaj glowa jest nie tak. na zmiane sie ciesze i placze, tlumacze go i siebie i tak w kolko! o co chodzi? moze Wy mi powiecie? Moze ja za bardzo chce, zbyt mocno kocham i...i zwariowalam chyba! wpedzam sie w jakis horror na wlasne zyczenie. nie umiem i nie moge nad tym zapanowac. Juz mi sie wydawalo, ze wszystko zrozumialam, ze wiem i rozumiem, ze wspieram i wspieram ale dlaczego to takie ciezkie? dlaczego tak ciezko jest mi znoscic to "odrzucenie", odstawienie na boczny tor?....
powiedzcie cos bo ja juz wpadam w swoista paranoje....
kompletnie sobie z tym nie radze.... i swiata poza nim nie widze!
31 2009-05-11 02:19:53 Ostatnio edytowany przez UnBelieverGirl (2009-05-11 02:20:30)
Dziewczynki Drogie !
gleboko wierze, ze nie jest to chwilowe, wiem, ze przed nami dluga droga....sporo cierpirn i wyrzeczen.....wiele lez i bolu! ale czy nie jest to wlasnie milosc? oj chyba tak, chyba na tym to polega, byc, wspierac, trzymac za reke.....oddalic sie kiedy on potrzebuje chwili samonosci.... przejsc to razem! Kocham Go, kurcze, wam wszystkim po raz pierwszy sie do tego przyznalam, zalezy mi na nim i na ich szczesciu ( on i dzieciaki).... mam nadzieje, ze moj los w koncu sie odmieni, ze nareszcie bede szczesliwa, ze ta milosc, choc pelna niedoskonalosci bedzie trwala i rozkwitnie, i ze on uwierzy, ze On jest tym kogo ja kocham i potrzebuje i dzieki komu jestem szczesliwa, a ja mu dam to czego mu brak, milosc, szacunek, wsparcie i wszystko to .....
PaniPumo, życzę jednak wytrwałości. Nie bądźmy facetami, którzy poddają się i rezygnują z Walki od razu przy pierwszej napotkanej przeszkodzie.
"Nie poddawaj się przeciwnością, lecz odważnie wychodź im naprzeciw." Bo jeżeli nie o miłość walczyć do ostatniego tchu to o co?
witam Was Wszystkie!
niestety...nic sie nie uklada i juz sie chyba nie ulozy......pisze Wam to z bolem serca, siedze i rycze....bo tak mi tego zal...tak tesknie za Nim i za tymi pieknymi chwilami....
Usiluje sie jakos trzymac ale jest ciezko....
Moj mily Pan, niestey po rozmowie, do ktorej zostal przeze mnie przymuszony.... powiedzial, ze niestety w najblizszym czasie nie ma dla mnie miesca...ze sa dzieci i praca i musi wszystko wyprostowac....jest na zakrecie zyciowym i to sa jego pryiorytety! I ja doskonale rozumiem, aczkolwiek brak mi jeszcze czegos w tym wszystkim Nikt od knikogo nie odwraca sie tak nagle jak zrobil to On... pytalam ale nie dane mi bylo poznac odpowiedz..... Nie rozumiem tego....i ciezko to przyswoic i szlag mnie trafia! pokochalam go na zaboj....bez pamieci....w takim tempie...i tak....dal mi cos czego prawie nie pamietalam...o czym juz zapomnialam, schowalam tak gleboko.....i nagle zabral to wszystko! rozmawiajac z nim doszlam do wniosku, ze na nic moje starania i tlumaczenia, ze 2 doroslych ludzi jest w stanie to poukladac....odpieral! Nic na sile....nic tu po mnie...
Nie czulam sie dawno tak zle jak teraz.....sercr mi peka i mam zal do siebie, ze sobie sama na to pozwolilam, ze dalam sobie upust....i teraz mam za swoje!
na koniec naszej roxzmowy uslyszalam, zebym dalal mu jeszcze troszke czasu na to wszystko, choc mysle ze to tylko kurtuazja z jego strony! tesknie za nim jak cholera, brak mi Go....i kocham i wyje.... i co robic? jaz wrocic....jak sie pogodzic z samotnoscia? po 8 latach z ex mezem, po 8 latach katorgi w malzenstwie, ktore mnie zgnebilo i przycmilo....znowu porazka... czy mi sie nie nalezy troche szczescia w czystej postaci? dlaczego tak sie dzieje....co jest ze mna nie tak.....moze powinnam byc wyrachowana, zimna i bezwzgledna dla facetow? moze powinnam sie nimi bawic? ...chyba nie, bo wlasnie przez takie kobiete moj Pan Mily jest kostka lodu ! dajcie mi nadzieje na normalnosc... powiedzcie cos... prosze, pozdrawiam i dziekuje !
Kochana, główka do góry!
Zapisz się może na kurs jakiegoś języka, taniec, siłowania, gra na jakimś instrumencie, haftowanie, gotowanie - cokolwiek, co zajmie Ci czas i nie będziesz mogła tyle myśleć o Nim... (a przy okazji nauczysz się czegoś nowego
). Chociaż co prawda to prawda, i nocą będziesz myślała tylko o Nim, wspominała te wszystkie wspólne chwile, każde Jego słowo, każde spojrzenie, uśmiech, pocałunek, dotyk, wszystko... Na to niestety nie ma lekarstwa.
Podobno czas goi rany... Podobno... Myślę, że uczucie pozostaje to samo tylko z czasem stajemy się silniejsze i odporniejsze na ten ból, na te wspomnienia...
Z tego co pisałaś, wywnioskowałam, że jesteś akurat w tzw. "kwiecie wieku", czyli cały świat leży u Twoich stóp. Może warto teraz z tego skorzystać? (Z)Robić coś dla samej siebie, dla własnej przyjemności. I skorzystać z tej (niestety kolejnej) lekcji jaką dało Ci życie.
Rozpocznij proces "samoogarniania" się i nie pozwól aby żaden mężczyzna, nie ważne jak wspaniały, przekreślił całą Twoją przyszłość w której przecież tak wiele jeszcze może się wydarzyć ![]()
P.S. Ja osobiście proponuje radykalne zmiany: przemeblowanie pokoju o ile nie całego domu, zmiana fryzury, ciuchów - cokolwiek, byleby zacząć od czegoś ![]()
Kochana ....
Zmiany juz zaszly i nie pomagaja...i nie jest mi lepieej i brak mi go z dnia na dzien jeszcze bardziej:( Noce, dnie i cala reszta.....non stop on.... i pustka.... wiesz, on jako jedyne dal mi to "cos" to co mnie tak uskrzydlilo, dalo wiare i wszystko inne, pierwszy raz w zyciu czulam sie kochana , czulam sie ksiezniczka....normalna, najnormalniejsza....
Tak, mam 30 lat, mam 4ke dzieci i sama to ogarniam i jakos daje rade, ale....nie umiem tak zyc....w tym zawieszeniu...dlaczego tak jest? po 2gie, ja mam 4ke dzieci, tak! mala gromadka....i zdaje sobie sprawe ze mi latwo nie bedzie...ze moalo jest rozsadnych ludzi, mezczyzn, ktorzy ten stan zaakceptuja....a ja jestem nie podzielna! dzieci i ja to jedno! niestety, nikt nie patrzy na to ze sama daje rade, ze dobrze stoje na nogach i jest ok.... nie wiem juz sama, mam czarne mysli....wszystko jest na nie a ja ...a ja sie rozpadlam na milion czesci ![]()
35 2009-05-14 11:17:05 Ostatnio edytowany przez Samanta (2009-05-14 11:20:17)
Wiesz Pumo, ja naprawdę nie wiem, na co on potrzebuje czasu? Nie chcę Ci robić nadziei, ani mówić czegoś czego nie myślę, stawiam się w Twojej sytuacji i dla mnie jeśli ktoś kocha, to nie potrafi zrobić sobie takiej przerwy. Może faceci są inni, ale chyba też są ludźmi i mają uczucia te same co my. Mówiłam Ci, że uważam iż nic nie stoi na przeszkodzie by sie z Tobą kontaktował, by pisał, by dzwonił. Nie wierzę, by chłopak w wieku 15 lat, aż tak potrzebował ojca, owszem może chcieć z nim przebywać i tęsknić za nim, ale w tym wieku chłopcy mają już swój świat i tym światem na pewno nie są rodzice, wiem co mówię, bo mam też 15 letnią córkę. Przecież nie będzie go trzymał za rączkę codziennie, do samej nocy. Czy ten Twój facet, nie może mieć nawet godziny na swoje życie? Musisz zamilknąć, nie odzywać sie do niego. Wyrozumiałość wyrozumiałością, Ty masz myśleć o jego uczuciach, a on o Twoich myśli? Nie proś go już o nic, bo to nie ma sensu, odsuń się i wbij sobie do głowy, że musisz zacząć jakoś żyć, bo on będzie Ci robił nadzieję, a Ty będziesz w tym tkwić do...bliżej nieokreślonego czasu w zawieszeniu. Nie wiem jak daleko mieszkacie od siebie, ale czy on nie mógłby podskoczyć do Ciebie nawet w późnych godzinach wieczornych? albo wtedy kiedy jego syn jest ze swoimi kolegami? Uwierzysz w to, że tak duży chłopak nie spędza czasu z nikim tylko z ojcem? Czegoś tu nie rozumiem.
Dzieki Median.... Boze jak to boli... Dziewczyny..... czy to juz tak zawsze bedzie? maz zostawil mnie z 3 malych dzieci, ja to ciagnelam bo dla dzieci.... i co? 8 lat meczarni, doslownej, ...pozbieralam sie po rozwodzie, stanelam na nogi, poznalam Jego i? i kolejna porazka? to jakas masakra...
A tak w ogóle to ile masz tych dzieci? troje czy czworo?
Kurcze, strasznie glupia sytuacja
wg mnie facet chce sie wycofac a nie wie jak to zrobic, wiec wybral droge: dajmy sobie czas, musze sobie poukladac sobie wszystko.
Samanto, mam 4ke dzieci, piszac zrobilam "literowke"! Przepraszam. wyszla niejasnosc.
Masz duzo racji w tym co mowisz..... ja tez nie moge tego zrozumiec, wszystkich tych unikow... nie wiem, dziwne....olal mnie, i poplebia przepasc, widac ja poleglam.... nie pozostaje mi nic innego jak posluchac Twojej rady i w gruncie rzeczy takk robie...nie dzwonie, nie pisze, nie odzywam sie..jestem sobie sama i juz.... zobaczymy, prawda i tak wyjdzie czy sens tego wszystkiego, boje sie tylko, ze jak ochlone troszke to on sie odezwie i znowu wszystko runie! a ja mausze sie skupic na dzieciach i pracy! na obowiazkach. Pozostaje mi juz chyba tylko, wierzyc ze kiedys odmieni sie moj los....chociaz....sama nie wiem czy to chila kiedy w to wierze czy tak juz bedzie.... zyje po omacku, jak widzisz po moich wypowiedziach, raz entuzjazm z nadzieja a raz zwatpienie i bol.....ale....ja juz mam dosyc, to trwa zbyt dlugo, chce normalnie zyc, mi tez sie to nalezy! pracuje od rana do nocy, dzieci, dom i przyjaciele......daje rade ale czas przestac chyba robic przystanki!
jego syn....wiem, ze strasznie przezywa wszystko, cala sytuacje z matka, odrzucenie prze nia i brak ojca, ale...tak czy tak, oni sami musza sie z tym uporac, moze wtedy cos sie mieni....
dzieki Ci Kolezanko za wszystko! bardzo! za wsparcie, pomoc, rade i swieze spojrzenie!
Ciesze sie z tego!
Pozdrawiam Cie i Was wszystkie!
Odzywajcie sie!
Wiem jak Ci trudno, przeżywam to samo, wiec bardzo dobrze Cię rozumiem. Wiem jaki to ból i nikomu nigdy tego nie życzę. W tej sytuacji po prostu nie masz wyjścia. Jeśli on nie wróci, trudno, kolejna lekcja na życie, ale wiesz? ja gdzieś w głębi ducha wierzę, że życie to nie tylko cierpienie i kiedyś los się odwróci i uśmiechnie, przecież nie może być ciągle źle
trzymaj się i pisz, razem zawsze jest lepiej.
Kobiety ile bym nam było łatwiej gdybyśmy były może bardziej cwane, wyrachowane-niestyety yo pragnienie miłości może nawet być destrukcyjne. Sama przechodziłam podobne stany PaniPumo i wiem jak potrzeba chocizby obecjości kogoś życzliwego żeby nie oszaleć. Jedno jest pewne. Trzeba to ocenic z boku i na trzeźwo. Facet kręci i to jak cholera. Nie wątpię,że traktował Cię jak nikt wczesniej-wiem jak się czułaś-jak ktoś wyjątkowy-ale nadal tak jest. Nieważne, że jego może nie być i prawdopodobnie nie będzie, jesteś wyjątkowa, jesli sama w to uwierzysz życie stanie się prostsze, stopniowo wolnumi kroczkami. Powtarzaj sobie każdego dnia jak jesteś wyjątkowa, nawet wtedy kiedy jest bardzo żle, A potem weż to wszystko na logikę i pomyśl,ze facet mimo tego jaki byl zachowuję się teraz tak,że budzi to szok-ale nieważne. Rozdziel to jaki był a jaki jest teraz to dwie rózne osoby. Było ci wspaniale z tą pierwszą a ta druga zachowuje się tak jakbyś jej nie znała-i nie znasz jej i powoli zapomnisz i przyjdzie ktoś kto będzie dla Ciebie dobry, zasługujesz na to kobieto-pamiętaj
. Nie szukaj winy w sobie bo t się szczerz zakochałaś a to znaczy,ze jesteś wrażliwym człowiekiem,który potrzebuje ciepla i uczucia, czyli popatrz ile jest w Tobie dobrych uczuć ale dasz je komuś innemu-nie jemu. On już odszedł, ne ma go-tak poprostu i spróbuj sie nie zastanawiać dlaczego i nie roztr ząsać-przyjnij to-dla Twojego dobra.
Widzę,że otrzymujesz tu dużo wsparcia i każdy życzy Ci jak najlepiej-niech to Cię ucieszy:)
Żeby przetrwać w tym całym chaosie musimy być twarde ale tylko same bedziemy wiedzieć za jaką cenę. Tyle dobrych życzęń w Twoją stronę napewno sprawi,ze los Ci podaruje coś dobrego-jestem pewna, a mówią,że mam dobre przeczucia ![]()
Moje Babeczki Silne i Cudne ![]()
Droga Ago, jak przeczytalam Twoj list, poplakalam sie jak dziecko! Placze czesto ale jak wiesz z innego powodu! Tak, wlasnie tak sie stalo, Wszystkie dajecie mi bardzo duzo wsparcia, cieszy mnie to ogromnie i przynosi ulge, ogromna, bo daje to mimo calego chaosu....duzy pozytyw! To cieszy i dzieki temu sie usmiecham, bo sa ze mna osoby, ktorych kompletnie nie znam a jednak potrafia pisac maile o 4tej nad ranem!!!
Tobie Ago dzieki za te ostatnie slowa, to wiele, wierz mi! To dobra rada i kolejne wsparcie! Szczerze powiedziwaszy, kiedy pisalam ten post, myslalam, ze wyda Wam sie nijaki, malo wazny, taki jakich wiele...a tu, niespodzianka, odpowiedzi, wsparcie, rady, otucha , taki pozytywny kopniak
Dzieki Wam Kobietki moje! BARDZO BARDZO DZIEKUJE WAM WSZYSTKIM!
Dzis kolejeny dzien bez niego, twardo trwam w postanowieniu, ze sie nie odezwe! Dotychczas mi sie udaje i oby bylo tak dalej! Najgorsze, ze lacza nas interesy i tu niestety tego nie przeskocze, ale..... ciezko mi i nie wiem co bedzie dalej, mam nadzieje, ze lepiej i lepiej, ze wytrwam dam rade i spotkam kiedys tego pana co zrobi ze mnie ksiezniczke i bedzie w tym trwal!
bez obludy, oszustw i tym podobnych.
Staram sie nie myslec o nim i o tych cudnych chwilach jakie mi dal, staram sie nie myslec wogole o nim, to pomaga, zajmuje si epdomem i praca....spotkalam sie ze znajomymi, dawno nie widzianymi, bylo super i to tez daje....
Drogie Kobietki, bez wzgledu na Wasze klopoty, zmartwienia i troski zycze Wam abyscie zawsze byly tak silnymi, obiektywnymi, szczerymi jakimi jestescie! Pelnymi wsparcia dla innych!
Dzieki Wam za wszystkie slowa!
Dzis jest lepszy dzien, dzieki Wam,pozdrawiam serdecznie i bede pisac co u mnie!
ps. Tak nawiasem, piszcie co u Was! KONIECZNIE!!!!!!
Buziaki
Pumo, powiedz nam, czy ten Twój facet kompletnie się do Ciebie nie odzywa? żadnego telefonu, smsa nic???
Samanto, nic, kompletnie nic, o jakiegokolwiek kontaktu. Nie dzwoni, nie pisze, nic
Niestety. Dziwne, wiem, ale ...tak wlasnie jest. Ja tez sie nie odzywam. I jak to rozumiec? Pytalam 1000 razy czy sie cos stalo, czy jest cos o czym powinnam wiedziec, czy cos zrobilam itd. za kazdym razem mowil, ze nie , to nie jest Twoja wina, to ja! Powtarzal, ze teraz skupia sie na synu i pracy...i taka gadka non stop. Wiem, ze to robi, wiem, ze jest teraz w pracy, wiem, ze nie ma czasu, mamy wspolnych znajomych wiec jestem na biezaco.
Tak czy tak, nic ja z tego nie rozumiem. A Ty?
Ja kompletnie nie rozumiem jego zachowania i powiem Ci, że on zrobił z Tobą tak, że praktycznie jesteś bez wyjścia. Nie wiesz na czym stoisz i żyjesz w zawieszeniu, bo czekasz na niego. Nie wiesz jakie kroki masz poczynić, w Twojej głowie jest cały czas jego obraz a w sercu miłość i nadzieja. Gdybyś wiedziała, że to definitywny koniec, przynajmniej wyrzuciłabyś wszystko co by Ci go przypominało, psychicznie zaczęłabyś się wyciszać i szukać sposobu na zapomnienie, a tak co? Nawet powiedzieć koniec mu nie możesz, bo zabije Cię poczucie winy
i tak właśnie koło się zamyka. Wydaje mi się, że jeśli ten stan potrwa dłużej, Ty sama zrezygnujesz, Twoje uczucie po prostu przygaśnie, a czy zupełnie zgaśnie, to będzie tylko zależało od tego jak było silne.
GŁUPI Pajac ![]()
Dziewczyny, ja nie wiem.... Samanto, tak, jestem bez wyjscia, bo jak pytam to mowi, ze "daj mi troche czasu na posklejanie wszystkiego" ... jak chcialam juz oddac mu jego rzeczy to zapytal mnie "a co? wyprowadzasz sie gdzies?", chcialam oddac mu telefon, powiedzial, "jak to? a dlaczegeo?"...kompletna "czarna dupa" jak mawia moja przyjaciolka. Nic nie jest jasne, nic nie wiadomo, nic nie jest pewne, no moze poza tym, ze nie wiem o co w tym wszystkich chodzi! to jedyna pewna teoria!
Stan beznadziejny, tak czekam na niego, czekam na jego tel, sms, cos....i nic, tak sobie czekam i czekam....
Z jednej strony mysle, ze sie mna zabawil i wlasnie zostalam "pluszowym misiem", ktorego rzucil w kat a po chwili mysle, ze on strasznie duzo przezyl, ze jego zycie leglo w gruzach, ze nagle to on stal sie trzonem rodziny i musi pokazac synowi, ze temu podola, ze mimo wszystko, jego syn ma dom i owinien sie czuc bezpiecznie... nie wiem, zmienne teorir i nastroj, jesli chodzi o te druga teorie, to jest to bardzo prawdopodobne, facet musial stworzyc nowy dom, sam! a nie jest to latwo o czym wiemy najlepiej, my, kobiety, matki.... nie wiem sama, ze skrajnosci w skrajnosc ![]()
On mnie trzyma, nie wiem czy przez grzecznosc czy w wyniku uczucia, a ja nie potrafie tego ogarnac...i sie odnalezc ![]()
Czy pajac? nie wiem, nie chcialabym oceniac jego postepowania w ten spob, on jest juz dojrzalym facetem, ojcem i to co wynika z moich obserwacji to to, ze jest najlepszym ojcem jakiego poznalam! I sercr mu peka, ze nie dosc ze dzieci stracily dom to i jeszcze syn zostal odrzucony przez matke, za kontakty z ojcem. Wiem, ze to jest jego bolo i wcale sie temu nie dziwie. Czasem zastanawiam sie co ja bym zrobila w takiej sytuacji....moje dzieci sa jeszcze male i nic nie rozumieja, nie wiedza i nie rozumieja dlaczego ich tata nie ma dla nich czasu!! a 15lenti chlopak ma juz swoj swiatopoglad! wiec... nie bylabym taka szybka w ocenie!
I nie bronie go tu! staram sie byc obiektywna!
Ale Kochanie,oczywiście,że są różne sytuacje w życiu i różna wrażliwość ludzka,ale do choroby, wszyscy kochamy, znamy to uczucie i nie różnimy się w odczuwaniu jej, wiec uważam, że można ocenić, jak powinien się Twój facet zachować jeśli Cię bardzo kocha. Sama powiedz, czy Ty potrafiłabyś mu powiedzieć, daj mi czas? nawet jeśli by Twoje dzieci Ciebie potrzebowały, tak byś sobie to ułożyła, żeby pobyć z nim choć przez chwilę. Poza tym już Ci pisałam, w czym Ty mu przeszkadzasz?? nie potrafi zadzwonić skoro tak kocha??? Rozumiem, ze nie ma czasu na spotkania, ale sms ????!!!!!!! Wiesz, ja bym już chyba straciła cierpliwość, bo mogę zrozumieć pewne sprawy, ale nie zupełny brak kontaktu. Nie żyjemy w średniowieczu, mamy inne czasy i inne możliwości komunikowania się. Zapytaj go wprost, na co potrzeba mu czasu? czy tak trudno mu do Ciebie zadzwonić? Trudno jest rozgraniczyć teraz wyrozumiałość od cierpliwości i podziwiam Cię skąd ją bierzesz, bo ja już ją tracę na niego. Jak tak można? Kochana, wydaje mi się, że jego czas się już skończył, bo tak jak Ci napisałam wyżej, mogłabyś być wyrozumiała, ale gdybyś widziała, że on tęskni i się z Tobą kontaktuje. Nie jesteś przedmiotem i powiedz stop. Niech się określi, bo tak dalej być nie może.
Kochana PaniPumo-proszę przeczytaj to co napisałam na wątku Median-możedzięki temu uwierzysz,że wszystko jest możliwe:)
Popatrz ja się podniosłam po 2 miesiącach praktycznie cześciowej depresji, która wynikła nie tylko z faktu,że zostalam zostawiona-uwierzyłam w siebie, pzrestałam być wiecznie zdołowana, załaman, patrzaca gdzieś tęsknym wzrokiem i szukająca na siłę,zaczęłam dostrzegać to,że jestem piękna i silna, wmówilam to sobie na początku a teraz tak jest, życie stałao się prosztsze--to jak magia. Pamiętakj co pisąłma-spotkasz kogoś, daj mi tylko znać kiedy, ja się będę za Ciebie modlić,żebyś po tym co przeszła miła wsparcie z góry:)
Pumo odezwij się, jak się sprawy mają????
czesc Moje Kobietki ![]()
Samanto..... nie dozywalam sie poniewaz dopadly mnie kolejne zyciowe dramaty
to juz jakies fatum..... brak slow, smierc bliskiej osoby plus bardzo ciezka choroba drugiej najblizszej mi osoby.... Szlag mnie trafia, ze tak sie wszystko dzieje...jakos pod gore i pod gore....chyba sie juz trosze uspokiolam....opadlam z sil i usilowalam sie skupic nad innymi tematami. Moze nawet troszke mi wyszlo.... Moje Kochanie sie nie odzywalo...az do dzis! Tak, dzis sie spotkalismy, spedzilismy razem kilka godzin...gadalismy o wszystkim choc omijajac "nasz" temat....ale nie wytrzymalam, powiedzialam mu dzis, ze wszystko byloby dla mnie latwiejsze i lzejsze gdyby chociaz sytuacja z nim byla wyjasniona!. Bo przeciez kiedy czuje sie ze ma sie wsparcie u kochanej osoby wszystko jest inne! Powiedzialam mu to i sie zaczelo....byl skupiony i probowal byc twardy....ale mial przeblyski czlowieczenstwa!
zapytalam wsprost co dalej, jak ma to wszytsko wygladac....zapytalam jak ja ma sie z tym wszystkim czuc i co myslec...ze mnie to boli i jest mi przykro, ze nie mam juz sil walczyc z wiatrakami..... przejal sie, bylo to widac....usilowal mi to tlumaczyc, to co zawsze, ze syn, ze rodzina, ze musi to poukladac.....i ja to rozumiem i wiem doskonale, ze to jest najwazniejsze....kiedy nadszedl punkt kulminacyjny i powiedzialam, ze oddaje juz wszystkie jego rzeczy, powiedzial stanowcze NIE! zapytalam ponownie, powiedzial NIE! kolejna moja prosba, zeby to zabral skonczyla sie tak: jesli naprawde tak Ci zalezy na tym zeby mi to wszystko oddac i nie miec ze mna kontaktu to ok, przyjme te rzeczy tylko wiedz., ze ja kontaktu nie urwe i przyjdzie dzien kiedy dam Ci je spowrotem! !!!! I co? wniosek taki, ze ja oczywiscie uleglam, nie wiem poczulam, ze jemu jednak na mnie zalezy ale..... potrzebuje tez czasu zeby to jakos zgrac. i wniosek taki, ze dalej nie wiem co jest grane i o co chodzi! zapewnil oczywiscie, ze nie chodzi o mnie, ze nie ma innej i ze zle mysle, ze sie myle.....jak tak gadal, ja go przytulilam i pocalaowalam po czym powiedzialam "czesc Kochanie" i wsiadlam do auta! ....Dziewczyny, nie wiem juz....jak i co...co robic i w co wierzyc...... jak patrzylam dzis na niego to lzy lecialay mi ze szczescia ze go widze, te oczy, ten usmiech i jego lzy....ze jest taki moj a ja za nim tak cholernie tesknie..... nie wiem, sytuacja jest patowa.....
jak myslicie? co dalej?
ah...zapomnialam, dzis spotkala sie z nim moja kolezanka bedaca jego rodzina...pogadali....on nie wiem, ze my mamy taki kolezenski stosunek i jest wobec niej szczery! kiedy go zapytala co u nas.... odpowiedzial, ze wszystko ok, ze jestem ja i ze jest dobrze, ze walczy i usiluje wszystko poukladac....ze jestem i ze niby nasz zwiazek trwa choc troszke zwolnilismy bo tempo bylo za szybkie....i on sie wystraszyl... i co Wy na to?
jak to ugryzc?
caluje Was i dzieki ze jestescie !!!
Buziaki
Nie chce jego oceniać jako młody chłopak
ale on się tobą bawi wyczul ze na niego czekasz i Kochasz go .
Jej
nie wiem co powiedzieć
hmmm...wiesz Pumo...współczuję Ci tych wszystkich nieszczęść, które na Ciebie teraz spadły, ale widzę, że jesteś silną kobietą. On Ci daje nadzieję i tym żyjesz, to Cię trzyma, ale wiesz co? sama zobaczysz, że pomału (jeśli to tak jeszcze potrwa), nauczysz się żyć bez niego. Tylko żeby na powrót jego czasem nie było już kiedyś za późno. Oddaj mu te rzeczy, choć jestem przeciwniczką tego typu posunięć, ale oddaj, niech wie, że nie żartujesz. Może przemyśli sobie coś, skoro powiedział, że przyjdzie taki dzień, że Ci to wszystko odda, to niech stara się, by taki dzień nastąpił jak najszybciej. Niech poczuje, że zaczynasz podejmować już jakieś decyzje i że nie będziesz wiecznie czekać.
Pewnie Ty inaczej podchodzisz do tego, bo widzisz jego twarz i znasz waszą rozmowę, ale sama widzisz nawet Dan1982 zasugerował, że on jest nieszczery wobec Ciebie. No bo to naprawdę jest niezrozumiałe. Czy on Ci wytłumaczył co on musi sobie poukładać, że Ty mu w tym przeszkadzasz?
.... P A T O O G I A !!!! jak zwykla mowic moja przyjaciolka.......
....tak wlasnie to wyglada, on na mnie dziala kojaco ale i w ruga strone....tak naprawde ucze sie z zyc bez niego....bo jak nazwac to co sie dzieje od jakiegos czasu... Samanto, oddalam a raczej usilowalam mu oddac te rzeczy, ale nie wzial ich, nie przyja, nie chcialam sie szarpac a i uleglam! To jest dorosly facet, nie da sie glaskac......i ciezko sie z nim walczy w takich potyczkach....
Myslalam nad tym jakis czas, ze gdyby przyjal to mialby czysta reke....chciala to oddala i juz, a on tego nie zrobil.... nie wiem, kurcze ....
Kocham Go jak nigdy nikogo dotad, dojrzala i bardzo wyrozumiala miloscia.... moze zbyt wyrozumiala, ale czasem sobie tak mysle, ze moze tak musi byc, musze pocierpiec zeby poznac jej wartosc....moze tak to ma byc?? a moze tylko sama sobie mydle oczy?
wiecie, ja jestem na pozor mloda atrakcyjna osoba dajaca sobie rade ze wszystkim...ludzie sie dziwia i nie wierza , ze jestem sama, ze mam dzieci i ze jest ich 4ka. ze sama to wsyztko ogarniam....kieruja sie pozorami, bo jezdze dobrym samochodem, bo ladnie sie ubieram bo w pracy sie usmiecham i zartuje itd itd....a tak naprawde wszystko jest inne! mile jest to ze podobam sie mezczyznom ze slysze komplementy.....i nawet w nie wierze, choc dopiero od niedawna! nigdy sie taka nie czulam...!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! maz we mnie zaszczepil brak wiary i brak aprobaty dla samej siebie..... Boze jak pozror moze mijac sie z prawda..... skoro tu sie mija to moze i tam?
Dlaczego takie kobiety jak ja i my tu bedace, musimy tak zyc, w cierpieniu, ktore sie nie konczy, dlaczego mimo, ze przeszlysmy wiele, jestesmy madrymi niezaleznymi kobietami musimy walczyc o milosc, dlaczego nie spotykamy milosci, tej bezwarunkowej, jedynej, wartej nieba.... takiej ktora jest wzajemna!... nie rozumiem tego.....dlaczego placzemy i szukamy winy w sobie...dlaczego Oni nas krzywdza...?
dlaczego odbieraja nam te namiastke prawdy i normalnosci, kawalek milosci dajacy nam naped do zycia i dzialania, przeciwstawiania sie problemom jakie dzwigamy...?
ktos zna odpowiedz?
ps. jestescie kochane i kochani...mimo, ze sie nie znamy jestescie i wspieracie, wielkie dzieki! to mi daje bardzo duzo...bo kiedy zamykam sie w sobie, kiedy jest mi zle i dobrtze to zagladam tutaj i zawsze jestescie!
dzieki!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
...witajcie...
wlasnie zakonczylam to wszystko! tak, to ja podjelam decyzje i ja ja wcielam w zycie.... dzisiejszy dzien byl najstraszniejszym ze wszsytkich i dal i poglad na caloksztalt sytuacji....
dzis zmarla najblizsza mi osoba.....bylam przy niej caly czas do samego konca.....to dla mnie wielka tragedia i zal, cos czego nie umiem sobie wytlumaczyc, bezsilnosc i niemoc.....kiedy wyszlam ze szpitala zadzwonilam do niego....rozplakalam sie i poprosilam zeby mnie przytuil, ze potrzebuje tego..... na co on, ze nie ma jak teraz i oddzwoni...oczywiscie nie zrobil tego, wysylajac mi smsa z informacja, ze nie moze robic takich rzeczy przy synu i ma nadzieje, ze to zrozumiem.. i zrozumialam..... dziecko nie powinno byc swiadkiem takich sytuacji....ale, pozniej kiedy czekalam na jego tel...szlag mnie trafial i postanowilam sama zadzwonic, potrezbowalam go ....i wsparcia. po kolejnej probie dodzwonienia sie wyslalam smsa, ze go potrzebuje i dlaczego nie odbiera...i dostalam wiadomosc, ze on jest u znajomych, ze nie moze rozmawiac i musi sie "zdystansowac".... szkoda gadac..... napislalam co mysle, ze przepraszam, za cale zlo swiata i dziekuje za wsparcie i lekcje zycia!( tak w skrocie mowiac )
wylaczylam telefon i koniec. jest mi z tym ciezko ale...nie jestem workiem treningowym!
i co myslicie, dobrze zrobilam?
Pumo BRAWO, to było to co musiałaś zobaczyć. Pokazał kim jest i kim TY dla niego jesteś. Dla mnie szok!! nie miał czasu dla Ciebie w takiej chwili, a siedział sobie u znajomych??? Syn nie może patrzeć na co? jeszcze raz powtarzam, czy on z tym synem przebywa 24/24?? Przecież to duży chłopak i zaznaczam CHŁOPAK. Wiesz..ręce mi opadły, tak jak napisałaś...szkoda gadać, dla mnie to on ściemniał od początku i teraz dał temu dowód. Nie gniewaj się, ale czas zacząć Kochana nowe życie. On myśli, że Ty jesteś naiwna czy co??? że będzie Tobie piękne bajki opowiadał o poukładaniu sobie wszystkiego, po to tylko, żeby nie okazać się podłym draniem?? Nie pisz już do niego błagam, chociaż tyle zrób, wiem , ze będziesz cierpieć, ale on Ci pokazał w najtrudniejszej chwili Twojego życia jakim jest człowiekiem i ile dla niego znaczysz. To boli, ale poboli i przestanie, zobaczysz.
Czesc moje Dziewczynki.....
mija kolejny dzien bez niego....nie jest dobrze...tesknie jak diabel.....dzwonil dzis do mnie w sprawach sluzbowych, troszke pogadalisy omijajac oczywiscie "nasz " temat! Moze i dobrze...ja jauz nie chce chyba sluchac tego wszystkiego...... nie wierze i wierze w to na zmiane....a jaka jest prawda? mysle, ze nawet on sam jej nie zna.
Tak czy tak, zycie sie toczy.....doslownie...toczy.....jezdzac wypatruje jego samochodu, schudlam juz 6 kg w ciagu 1,5tyg....nie mam ochoty na nic, nawet nie mialam sily do Was pisac......
ale, tak nie moze byc, Was nie moge zaniedbywac
!
Powiedzcie co tu dalej robic, jego znajomi, rodzina znaja temat...i twierdza, ze mam czekac, ze zrozumie, ze sie opamieta , ze ochlonie i zateskni.... a ja? co ja mam robic, czekanie mnie wykancza!....
Co u Was moje Babeczki
silne jak deby
co slychac, piszcie. pozdrawiam
Witaj
Sama wiesz, że nie możesz zrobić nic. Zrobiłaś już wszystko, a błagać go na kolanach przecież nie będziesz. Tak jak napisałaś...życie toczy się dalej, bo musi, a Ty możesz jedynie czekać. Ta cała sytuacja uczyni Cię silniejszą zobaczysz, każde cierpienie jest po to, by nauczyć się żyć...i wiesz? powiem Ci po sobie...kiedy ten stan cierpienia zniesiesz, wtedy poczujesz się naprawdę silna. To będzie jak oczyszczenie, ale zrozumiesz to dopiero wtedy, jak upłynie trochę czasu. Oczywiście życzę Ci, by wszystko co mówił było prawdą i by się wam doskonale ułożyło.
Ten człowiek bawi się twoimi uczuciami. Oczywistym jest że cie nie kocha bo gdyby kochał czuł by dokładnie to co ty czujesz do niego i podobnie by to okazywał, a on tylko zwodzi i daje ci nadzieję.Co do 15 letniego "dziecka", chłopak w jego wieku ogląda się już za kobietami a nie za tatusiem który musi go przytulić.Te jego łzy są łzami na pokaz. Jest grupa osób która potrafi je ronić prawie na zawołanie a w sytuacjach w których powinni okazać się wrażliwymi ,reagują jak on gdy zapłakana i smutna oczekiwałaś jego wsparcia, a ono nie nadeszło. Ten gość to zręczny wyrachowany manipulator i jakoś nie widzę go jako głowy 7 osobowej nowej rodziny. Swoją drogą dziwię się jak łatwo przekonał cię , że jest taki wspaniały a za całe zło w jego życiu odpowiada "okrutna" żona. Stara śpiewka.
:-)))
Reasumując, jeśli koniecznie chcesz zostać pozbawiona godności, trzymaj się tego drania.
Zbysiu.....
dales mi do myslenia Chlopaku !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! Masz racje, wiem, ze on mnie nie kocha, gdyby bylo inaczej pisalabym Wam jaka jestem szczesliwa badz nie pisala wcale, nie majac czasu z tej szczesliwej milosci..... a rzeczywistosc jak widac jest zupelnie inna
Nie chce i nie bede pchac sie tam gdzie mnie nie chca, znam swoja wartosc.... Moze to nie skromne ale, jestem mloda niezalezna kobieta, madra i rozsadna, podobno atrakcyjna.....mam jezyk w "gebie" i nie pozwole juz sobie na takie traktowanie..... Nie chce byc taboretem, ktory przestawia sie z kata w kat..... jesli nie ten to trudno, szkoda, ze tak sie dalam omamic ale to kolejne doswiadczenie! Zycie nas uczy, nieustannie....
Co do rodziny, mam dzieci i jestem niepodzielna, oni i ja, nie ma innej opcji, jesli facet nie zaakceptuje tego stanu rzeczy to jego strata, aczkolwiek rozumiem to doskonale, bo trzeba miec duzo sily i byc bardzo odpowiedzialnym czlowiekiem zeby zwiazac sie z kobieta, matka 4ki dzieci!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! nie neguje tych, ktorzy sie tego nie podejma , zrozumiale...ale moja sytuacja zyciowa jest wlasnie taka i koniec! Jestem kobieta niezalezna i niezalezna mama, nie szukam ani taty dla dzieci bo go maja ani sponsora, bo doskonale daje sobie rade sama..... szukam a raczej potrzebuje wsparcia psychicznego, poczucia bycia kobieta, warta i kochana, szanowana...chce tylko uslyszec po calym dniu pracy : czesc kochanie, ladnie wygladasz.....badz chce pomilczec we dwoje.l......chce normalnosci, tylko dlaczego to takie ciezkie i trudne?
Dzieki Wam wszystkim! Zbysiu...Tobie bardzo! Madre slowa!!!! Masz racje!
My może nigdy nie będziemy w stanie Ci powiedzieć "cześć kochanie, ładnie wyglądasz...", ale za to zawsze Cię zrozumiemy i będziemy wspierać ![]()
Tymczasem trzymaj się i skorzystaj z tej lekcji jaką daje Ci życie ![]()
..............dramatm:(
dziewczyny ja juz nie wiem co robic, jak sie pozbierac....nie daje rady.....widzielismy sie dzisiaj.....i peklam
serce wali mi do chwili obecnej....nie wytrzymuje tego....
tak strasznie za nim tesknie....tak mi go brak......nie chce zyc bez niego, kurka no....nie chce i juz!
to jest facet. ktorego kocham, Boze...dlaczego toi jest takie trudne??????????????????????????????????????????????/ dlaczego
Witaj Izo..widziałaś się z nim? czy tylko go widziałaś zawodowo? rozmawialiście o was?
Do samanta ! izo?
Mam na imie Iza i... jestem tu z nadzieja, ze bede mogla sie tu poczuc jak na "babskim spedzie" smile...pogadac, pozalic, wesprzec i poplakac.... pozdrawiam Was
Nio, a nie masz tak na imię ?
Czesc Kobietko
i Kobietki i Mezczyzni sympatyczni ![]()
Tak Samanto, bylam zdziwiona, ze znasz moje imie...tyle.
U mnie dramat, nawet nie wiem co pisac.....
Pozdrawiam Was i Ciebie serdecznie..