Chciałbym zapytać Was drogie panie jak zapatrujecie się na taką sprawę. Czy jeśli miałybyście taką ofertę byłybyście w stanie zapłacić mężczyźnie za spotkanie?
Seks w zamian za pomoc finansową to ładniejsza nazwa dla prostytucji.
Nie, nigdy nie zapłaciłabym za męską prostytutkę.
Seks w zamian za pomoc finansową to ładniejsza nazwa dla prostytucji.
Nie, nigdy nie zapłaciłabym za męską prostytutkę.
Dziękuje za odpowiedź czekam na kolejne ![]()
Za młoda i piękna jestem, żeby za to płacić...
Zależy jak na to spojrzeć niektóre kobiety nie są szczęśliwe w swoim związku a nie mają czasu znaleźć kochanka więc wybierają płatny seks bez zobowiązań czyż nie ?
Za młoda i piękna jestem, żeby za to płacić...
Wyprzedziłaś mnie
Inna sprawa, ze najlepszym antidotum na chucie jest mąż - atrakcyjny kochanek, godzien zaufania przyjaciel i inspirujący partner.
Chciałbym zapytać Was drogie panie jak zapatrujecie się na taką sprawę. Czy jeśli miałybyście taką ofertę byłybyście w stanie zapłacić mężczyźnie za spotkanie?
Rozbawiło mnie eufemistyczne określenie nazwy prostytucji z tematu. ^^ Ja bardzo mało rzeczy potępiam, prostytucja jest dla mnie całkiem ok, o ile ktoś to robi z własnej woli, a nie przymuszony przez kogoś czy sytuację, ale nazywajmy sprawy po imieniu, a nie mnożymy jakieś sponsoringi, gratyfikacje za seks, pomoce finansowe i inne tam takie.
Kobiecie na pewno bym mogła.
Mężczyźnie... na chwilę obecną tego nie widzę, bo od mężczyzn oczekuję jednak ciut czegoś innego niż od kobiet (a raczej w inny sposób wyrażonego) i po prostu nie sądzę, żeby mężczyzna, który by mi się podobał - męski, silny typ - łączył się z pojęciem żigolaka. No a siłą rzeczy płacić za seks facetowi, który jakoś nie za bardzo mnie kręci, nie ma szczególnego sensu.
Ale może kiedyś coś mi się zmieni, nie wykluczam.
Swoją drogą dziwi mnie trochę, że korzystanie z usług prostytutek (czy tam prostytutków) kojarzycie z brakiem urody - przecież to się chyba plasuje na jednym z ostatnich miejsc na liście powodów. Główny jest chyba taki, że ktoś nie chce się angażować w związek i jednocześnie nie ma ochoty tracić czasu i energii najpierw na wyszukiwanie właściwego kochanka/i, potem na romans, docieranie się w łóżku itd. Chce konkretnej obsługi, tak jak lubi, wtedy, kiedy ma na to ochotę i cześć. Dalej są jakieś niespełnione fantazje czy potrzeby, o których sie wstydzimy powiedzieć, albo partner po prostu nie chce ich spełnić, bo jemu nie pasują, dalej sporo wyższe libido niż u partnera, ble ble ble...
Zgodze się w 100% nie można spłycać tego do urody chociaż to też jeden z mniej ważnych powodów
Słuchamy kolejnych osób ![]()
Zależy jak na to spojrzeć niektóre kobiety nie są szczęśliwe w swoim związku a nie mają czasu znaleźć kochanka więc wybierają płatny seks bez zobowiązań czyż nie ?
Absolutnie nie.
Po pierwsze - kobiety nieszczęśliwe w związku bardziej od seksu potrzebują innych rzeczy - dowartościowania, czułości, zrozumienia itp. Żadnej z tych potrzeb płatny kochanek nie zaspokoi.
Po drugie - niewiele jest dla kobiety rzeczy prostszych niż znalezienie kogoś na seks za darmo...
Kiedyś z ciekawości przeglądałam ogłoszenia męskich prostytutek. Połowa z nich oferuje, że jest gotowa wyświadczyć też taką usługę za darmo... Po co więc za to płacić?
Kiedyś z ciekawości przeglądałam ogłoszenia męskich prostytutek. Połowa z nich oferuje, że jest gotowa wyświadczyć też taką usługę za darmo...
Serio? Hahaha!
Desperaci ![]()
Pewnie jak im babka w oko wpadnie to za darmo, a jak starsza czy mniej atrakcyjna, to proszę płacić. ^^
Nie chciałabym takiego niefachowego prostytutka, nawet za darmo. ![]()
Co?? Płacić facetowi za seks?
Przecież to śmieszne jest.
No na pewno nie patrzyłabym na taka osobę, jak na mężczyznę...
Trzeba być naprawdę zdesperowanym, żeby tak się poniżać w oczach kobiet.
Czy jeśli miałybyście taką ofertę byłybyście w stanie zapłacić mężczyźnie za spotkanie?
Nie. Jeśli seks to tylko w związku i tylko z miłości.
Na chwilę obecną, bo nie wiem jak się na to będę zapatrywać za 10 lat.
14 2013-01-11 10:53:42 Ostatnio edytowany przez Anja369 (2013-01-11 11:13:08)
Miałam taki moment, że zastanawiałam się co jest gorsze. Seks za kasę, czy seks w 'związku' bez zobowiązań. Przypuśćmy, że kobieta uprawia seks za kase, bo nie ma pieniędzy na to żeby nakarmić czy ubrać dziecko, na jakieś podstawowe potrzeby i kobieta która uprawia seks, bo go lubi, bo nie ma stałego partnera.
Miałam taki moment, że zastanawiałam się co jest gorsze. Seks za kasę, czy seks w 'związku' bez zobowiązań. Przypuśćmy, że kobieta uprawia seks za kase, bo nie ma pieniędzy na to żeby nakarmić czy ubrać dziecko, na jakieś podstawowe potrzeby i kobieta która uprawia seks, bo go lubi, bo nie ma stałego partnera.
Ale temat jest o mężczyznach, którzy biorą kasę za seks...
Ja uważam, że facet, który każe sobie płacić za seks, nie ma żadnych innych źródeł finansowych - to nie facet, to ciota, bo nie potrafi na siebie zarobić niczym innym, a za przeproszeniem tylko fiutem.
Pozdrawiam.
Miałam taki moment, że zastanawiałam się co jest gorsze. Seks za kasę, czy seks w 'związku' bez zobowiązań. Przypuśćmy, że kobieta uprawia seks za kase, bo nie ma pieniędzy na to żeby nakarmić czy ubrać dziecko, na jakieś podstawowe potrzeby i kobieta która uprawia seks, bo go lubi, bo nie ma stałego partnera.
Nie rozumiem..?
Z punktu widzenia tych kobiet to logiczne, że tej, która uprawia seks zmuszona sytuacją, jest gorzej.
Z punktu widzenia osób, które z nimi sypiają, to już zależy od masy czynników.
Mam 40 lat i jestem z żoną w separacji. Przez długi czas było nam dobrze, utrzymywałem rodzinę na całkiem wysokim poziomie... aż do momentu w którym noga mi się podwinęła. Straciliśmy praktycznie wszystkie pieniądze i nie pojawiły się żadne nowe możliwości zarobku. Wcześniej interesowałem się tematem zdrady kontrolowanej więc pomyślałem, że może żona mogłaby nas utrzymywać z prostytucji. Pozwoliłoby to na odbicie się od dna. Niestety ale nie chciała. Straciłem motywację do życia, bo skoro miłość ma swoje granice, to jak można traktować ją poważnie. Pytam, dlaczego ona wolała przekreślić dorobek wielu lat, niż zdecydować się na proste rozwiązanie? Być może okazało się to zbyt dużym wyzwaniem dla miłości.
Czy są kobiety, które by się na to zdecydowały z miłości?
19 2013-01-11 12:00:33 Ostatnio edytowany przez Vian (2013-01-11 12:01:42)
@Osh Maya
Ty nie jesteś przypadkiem ten seks-trener, co to uczy akceptować zdradę partnera przez bzykanie się z innymi, kiedy ten skaczący w bok partner to obserwuje?
pomyślałem, że może żona mogłaby nas utrzymywać z prostytucji. Pozwoliłoby to na odbicie się od dna. Niestety ale nie chciała. Straciłem motywację do życia, bo skoro miłość ma swoje granice, to jak można traktować ją poważnie. Pytam, dlaczego ona wolała przekreślić dorobek wielu lat, niż zdecydować się na proste rozwiązanie? Być może okazało się to zbyt dużym wyzwaniem dla miłości.
Czy są kobiety, które by się na to zdecydowały z miłości?
Hahahaha.
Nie.
Tzn są pewnie, ale one są chore psychicznie. ![]()
PS.
Sam mogłeś ją spróbować utrzymywać z prostytucji - taki ładny, łysy chłopiec jak Ty pewnie by wpadł w oko wielu gejom. Czemu się na to nie zdecydowałeś?
Ja uważam, że facet, który każe sobie płacić za seks, nie ma żadnych innych źródeł finansowych - to nie facet, to ciota, bo nie potrafi na siebie zarobić niczym innym, a za przeproszeniem tylko fiutem.
Pozdrawiam.
Piłeczkę można odbić w podobny sposób - kobiety trudniące się prostytucją to...i tutaj jakiś dowolny, wulgarny epitet. Tylko po co? Moja przyjaciółka poznała kiedyś żigolaka. Przypadkiem totalnym. Normalny, mający swoje pasje i zainteresowania facet. Bardzo dyskretny jeśli chodzi o jego pracę.
A co z profesjonalnymi chippendalesami?
A co z profesjonalnymi chippendalesami?
Co ma być? To striptizerzy przecież, a nie żigolaki...
Vian - ja wiem, ale chodziło mi raczej o kontekst wypowiedzi cynicznejhipo. Czy równie niskie mniemanie ma o tancerzach, którzy jakby nie było....zarabiają "fiutem".
To zalezy od osob zaangazowanych. JEsli obojgu taki u klad pasuje i zostal on jasno okreslony (to znaczy ze oboje wiedza ze to tylko kasa i nic inengo), to niech sobie robia co chca. Sprzedaje sie wode to i seks mozna ![]()
Czesto kobiety placa, np za samo towarzystwo, np na firmowej ekskluzywnej imprezie czy wernisazu. Nie interesuje ich chlopak na stale, ale maja ochote pokazac sie z kims u boku. Do seksu nie dochodzi. Facet przyjezdza po nie, na imprezie traktuje jak krolowa, a potem rozjezdzaja sie oboje do osobnych domow/lozek. Jak dla mnie to kompletnie nieszkodliwe.
Ja na chwile obecna nie musze wydawac pieniedzy na seks czy towarzystwo. Wiec nie wydaje... ![]()
Czy, gdybym musiala, to zaplacilabym za seks? Szczerze, to nie wiem.... Nie umiem sobie wyobrazic, ze nie bede mogla wyrwac faceta ![]()
piter13212@tlen.pl -- weźże chłopie daj ogłoszenie i zarabiaj; po co w ogóle o to pytasz -- przecież kobiety też zamawiają facetów; przeczytaj sobie posy prostytutki "Pamela Anders" w wątu "sponsorign, czyli relatywizm norm morlanych"
Wcześniej interesowałem się tematem zdrady kontrolowanej
Rogacz ![]()
więc pomyślałem, że może żona mogłaby nas utrzymywać z prostytucji.
Stręczyciel ![]()
Pozwoliłoby to na odbicie się od dna.
Leń ![]()
Niestety ale nie chciała.
A to niewdzięczna s*** ![]()
PS.: A na poważnie to brak słów!!!
Popieram. Facet weź się w garść co jak co, ja mógłbym uprawiać z tymi kobietami seks za pieniądze bo powiedzmy ingerowało by to tylko w moją psychike i system wartości. Ale żeby kobiete do tego namawiać, nigdy w życiu za bardzo je szanuje, ktoś dobrze napisał: "Sam mogłeś ją spróbować utrzymywać z prostytucji - taki ładny, łysy chłopiec jak Ty pewnie by wpadł w oko wielu gejom"
Osh Maya napisał/a:Wcześniej interesowałem się tematem zdrady kontrolowanej
Rogacz
Osh Maya napisał/a:więc pomyślałem, że może żona mogłaby nas utrzymywać z prostytucji.
Stręczyciel
Osh Maya napisał/a:Pozwoliłoby to na odbicie się od dna.
Leń
Osh Maya napisał/a:Niestety ale nie chciała.
A to niewdzięczna s***
PS.: A na poważnie to brak słów!!!
Uśmiałam się, rewelacyjne komentarze
Co do pytania, nie uważam, żeby prostytucja czy sponsoring był czymś złym i niemoralnym. Jeżeli ludzie nikogo nie krzywdzą i nie zmuszają do tego to jest ok. Niemoralne dopiero jest właśnie zmuszanie do prostytucji, czy zdrada partnera/partnerki z prostytutką/ "prostytutkiem"- czyli boskim żigolo, utrzymanką czy utrzymankiem.
Jakbym nie miała nikogo, nie miała ochoty, albo możliwości wyrwania kogoś tylko na seks, a miała niesamowitą chcicę i jakby było mnie stać na taką atrakcję to na pewno bym skorzystała, bez żadnego wstydu, czy poczucia winy.
Mam 40 lat i jestem z żoną w separacji. Przez długi czas było nam dobrze, utrzymywałem rodzinę na całkiem wysokim poziomie... aż do momentu w którym noga mi się podwinęła. Straciliśmy praktycznie wszystkie pieniądze i nie pojawiły się żadne nowe możliwości zarobku. Wcześniej interesowałem się tematem zdrady kontrolowanej więc pomyślałem, że może żona mogłaby nas utrzymywać z prostytucji. Pozwoliłoby to na odbicie się od dna. Niestety ale nie chciała. Straciłem motywację do życia, bo skoro miłość ma swoje granice, to jak można traktować ją poważnie. Pytam, dlaczego ona wolała przekreślić dorobek wielu lat, niż zdecydować się na proste rozwiązanie? Być może okazało się to zbyt dużym wyzwaniem dla miłości.
Czy są kobiety, które by się na to zdecydowały z miłości?
A czy sa jacys panowie ktorzy by sie zgodzili na to zeby ich inni panowie posuwali dla korzysci finansowych?
Z milosci do zony rzecz jasna ![]()
Osh Maya napisał/a:Czy są kobiety, które by się na to zdecydowały z miłości?
A czy sa jacys panowie ktorzy by sie zgodzili na to zeby ich inni panowie posuwali dla korzysci finansowych?
Z milosci do zony rzecz jasna
Trafne pytanie nie odpowiem niestety Ja się zajmuję tylko i wyłącznie kobietami
30 2013-01-12 03:43:00 Ostatnio edytowany przez YOGI bear (2013-01-12 03:44:32)
Przyznam, że tekst Osh Maya zrobił na mnie duże wrażenie
.
Na szczęście nie zwróciłem kolacji
.
Przypomniałem sobie wtedy, że dawno, dawno temu także i ja namawiałem swoją małżonkę do uzyskiwania przychodów z prostytucji
.
Prowadziliśmy działalność gospodarczą i i aby uzyskać kredyt musieliśmy wykazać się wystarczająco wysokimi dochodami. Niestety: wystarczających dochodów nie było
.
Można było jednak napisać wyższe przychody. Ale wtedy trzeba zapłacić podatek od niezarobionych pieniędzy
.
Wynalazłem w przepisach, że przychody pochodzące z nierządu są zwolnione z opodatkowania
. Uradowany wymyślonym rozwiązaniem
, zaproponowałem żonie, by wpisała taki przychód.
A żona mnie pobiła
.
Myślicie, że to z miłości?
![]()
31 2013-01-12 12:10:58 Ostatnio edytowany przez Lilia86 (2013-01-12 12:12:22)
Kto wpada na pomysł sprzedawania WŁASNEJ żony?!
Każdy, normalny facet nie pogodziłby się z myślą, że jego żonę "bzyka" inny.
Do tych panów, co wpadli na taki świetny pomysł:
Czy myślicie, że psychika kobiety po takich przygodach pozostanie bez urazu?
Nawet prostytutki, które robią to z przyjemności, a nie z konieczności, mają później problemy same ze sobą. Co dopiero kobieta, dla której jest to odrażające.
Jak dla mnie, to takim tekstem daliście swoim kobietom znać, że są dla Was nic niewarte.
Gdyby się, któraś zgodziła na podniesienie budżetu rodzinnego w ten sposób, to jak dla mnie to jest początek, rychłego końca takie związku.
A panowie w kłopotach finansowych by pozostali sami, bo kobieta by się nauczyła zarabiać "łatwy" pieniądź i nie oddawałaby swojemu alfonsowi kasy.
Lilia
:
Ty przeczytaj uważnie mój wpis, zanim posadzisz mnie na jednej ławce z Osh May-em
.
Pomiędzy zadeklarowaniem przychodu (który wg US jest informacją tajną) a zarabianiem takich pieniędzy istnieje taka różnica, jak między oglądaniem głodnego lwa na zdjęciu, a siedzeniem obok niego w klatce w porze obiadu
.
Swoją drogą znałem prywatnie kilka prostytutek. Kupowały u mnie hurtowo swoje narzędzia pracy
(prezerwatywy) Uradowane, że pomimo ich profesji traktuję je z szacunkiem, opowiadały dużo o sobie.
Często pozostawały w dość trwałych związkach. Ciekawe było dla mnie, że rys charakterologiczny ich mężczyzn, był bardzo do siebie zbliżony.
Konkludując: prostytutka, to zajęcie i odpowiedni charakter, a mężczyzna prostytutki, to już tylko charakter
.
Cynicznahipo napisał/a:Ja uważam, że facet, który każe sobie płacić za seks, nie ma żadnych innych źródeł finansowych - to nie facet, to ciota, bo nie potrafi na siebie zarobić niczym innym, a za przeproszeniem tylko fiutem.
Pozdrawiam.
Piłeczkę można odbić w podobny sposób - kobiety trudniące się prostytucją to...i tutaj jakiś dowolny, wulgarny epitet. Tylko po co? Moja przyjaciółka poznała kiedyś żigolaka. Przypadkiem totalnym. Normalny, mający swoje pasje i zainteresowania facet. Bardzo dyskretny jeśli chodzi o jego pracę.
A co z profesjonalnymi chippendalesami?
O kobiecie napisałabym to samo.
Dawanie dupy za kasę, czy robi to kobieta, czy mężczyzna, to zawsze ohydne. Zwyczajny brak szacunku do siebie. I brak norm i zasad.
34 2013-01-12 13:25:53 Ostatnio edytowany przez Lilia86 (2013-01-12 13:29:42)
Yogi,
Zwracam po części honor. Twoja wypowiedź : "Przypomniałem sobie wtedy, że dawno, dawno temu także i ja namawiałem swoją małżonkę do uzyskiwania przychodów z prostytucji ."- zaślepiła mi oczy na reszte tekstu
. Może Twoja małżonka zrozumiała Twoją zachętę dosłownie...., tak jak ja na początku i jej reakcja była automatyczna
.
Myślałam , że takie propozycje, jak od OshMay, spotykane są tylko w filmach
A czemu odzyskałem tylko część honoru
?
Z moich doświadczeń wynika, że mężczyźni marzący o pozycji alfonsa własnej żony istnieją.
Zazwyczaj wiążą się oni z prostytutkami, albo znajdują spolegliwe kobiety i po ślubie nakłaniają (zmuszają) je do nierządu
.
Przyznam jednak, że pierwszy raz spotkałem się z "normalnym" ojcem rodziny, który po wielu latach małżeństwa wpadłby na taki pomysł.
Być może facet jest zwolennikiem cuckold (osiąga przyjemność seksualną z oglądania swojej żony z innym) i nie rozumie: na czym polega praca prostytutki
.
No cóż... Osiągnięcie pewnego wieku i pozycji materialnej, nie oznacza osiągnięcia odpowiedniego poziomu intelektualnego i moralnego
.
Po Twojej drugiej wypowiedzi zwracam cały honor ![]()
Chyba mało wiem o życiu ![]()
Mój mąż na samą myśl, że tylko mi się coś śniło z innym facetem to chodził nerwowy ![]()
Dlaczego prostytucja jest niemoralna? Ktoś kiedyś ustalił takie normy i tylko dlatego tak dzisiaj jest to postrzegane. 99% ludzi ogląda porno, no dobra może troszkę mniej. A tyle samo osób twierdzi, że prostytucja jest fuj ble i zła. Porno to też prostytucja, też płacą tym ludziom, za wykonywanie różnych czynności seksualnych. to jest własnie to, fałszywa moralność, my tacy święci, "nigdy bym nie poszedł na dziwki, a nawet jeśli to nigdy bym nie był z kobieta, która nawet myślała o seksie za pieniądze, moja dziewczyna musi być porządna"
Niemoralne są czynności, które wyrządzają komuś krzywdę. Tylko mi nie mówcie, że np dziecku prostytutki dzieje się krzywda- owszem dzieje, ale własnie przez ową fałszywą moralność społeczną. To nie matka prostytutka wyrządza mu krzywdę, tylko Ci wszyscy święci, którzy, albo korzystają z usług takich pań, albo w zaciszu domu oglądają porno, a przed światem zewnętrznym udają cnotki i cnotków niwydymki/niewydymków, porządnych tatusiów i mamusie
38 2013-01-12 16:01:04 Ostatnio edytowany przez YOGI bear (2013-01-12 16:02:43)
Mam wrażenie, że "pijesz" do mojej krytyki moralności myster Osh-a.
Wybacz, ale uważam, że zmuszanie (bo nacisk psychiczny jest formą zmuszania) ukochanej kobiety do uprawiania prostytucji w celu zapewnienia sobie ciągłości wysokiego poziomu życia jest czymś obrzydliwym i TOTALNIE NIEMORALNYM i z całą pewnością wyrządza jej krzywdę
.
Szanuję większość ludzi, w tym prostytutki.
Uważam jednak, że kobieta musi mieć do tego zawodu odpowiednie predyspozycje psychiczne (tak samo jak maszynista, chirurg, czy żołnierz zawodowy).
Jeżeli kobieta każe przejść dziecku przez ulicę na czerwonym świetle, to jest winna potencjalnemu wypadkowi.
Jeżeli kobieta wykonuje czynności uważane przez większość społeczności za naganne, to musi mieć świadomość (a przez to i pewną odpowiedzialność), że dziecko spotka przykrość ze strony fundamentalistycznej części tej społeczności.
Dawanie dupy za kasę, czy robi to kobieta, czy mężczyzna, to zawsze ohydne. Zwyczajny brak szacunku do siebie. I brak norm i zasad.
"piłam" do tych słów. nie czytałam wszystkich postów, ten po prostu mi się napatoczył i już nie czytając reszty napisałam co pomyślałam odnośnie wyżej zacytowanej wypowiedzi.
Mam wrażenie, że "pijesz" do mojej krytyki moralności myster Osh-a.
Wybacz, ale uważam, że zmuszanie (bo nacisk psychiczny jest formą zmuszania) ukochanej kobiety do uprawiania prostytucji w celu zapewnienia sobie ciągłości wysokiego poziomu życia jest czymś obrzydliwym i TOTALNIE NIEMORALNYM i z całą pewnością wyrządza jej krzywdę
.
Szanuję większość ludzi, w tym prostytutki.
Uważam jednak, że kobieta musi mieć do tego zawodu odpowiednie predyspozycje psychiczne (tak samo jak maszynista, chirurg, czy żołnierz zawodowy).Jeżeli kobieta każe przejść dziecku przez ulicę na czerwonym świetle, to jest winna potencjalnemu wypadkowi.
Jeżeli kobieta wykonuje czynności uważane przez większość społeczności za naganne, to musi mieć świadomość (a przez to i pewną odpowiedzialność), że dziecko spotka przykrość ze strony fundamentalistycznej części tej społeczności.
teraz przeczytałam ów dialog, powiem tak, myster Osh-a, (nie mam pojęcia jak go odmienić) Albo jest prowokatorem, albo ma w nosie swoją żonę. Skoro wcześniej miewał fantazje o zdradzie kontrolowanej to zaproponował to swojej żonie, wiedząc, że jak sie uda to upiecze dwie pieczenie na jednym ogniu: fantazję i zarobek. nie jest najgorsze to, że to zaproponował, tylko to w jaki sposób opisuje żonę, gdy ta się nie zgodziła. I to dopiero nie tyle jest niemoralne, co po prostu złe, irracjonalne i samolubne.
YOGI bear- spolegliwy nie oznacza osoby, która łatwo ulega, tylko OSOBĘ NA KTÓREJ MOŻNA POLEGAĆ. SPOLEGLIWY=PEWNY.
41 2013-01-12 16:19:22 Ostatnio edytowany przez YOGI bear (2013-01-12 16:23:47)
Masz rację Nirvanko
.
Również nie zgadzam się z ortodyksyjnością tamtej wypowiedzi.
W tym braku szacunku do siebie jednak coś jest.
W normalnym związku intymność jest ważną i bardzo wartościową formą więzi dwojga ludzi.
Sprzedawanie intymności za 100zł na godzinę jest ogromną dewaluacją tej więzi i w konsekwencji brakiem szacunku dla niej i pośrednio dla siebie samego
.
Ze spolegliwością też masz rację
. Użyłem potocznego znaczenia tego słowa
.
Masz rację Nirvanko
.
Również nie zgadzam się z ortodyksyjnością tamtej wypowiedzi.
W tym braku szacunku do siebie jednak coś jest.
W normalnym związku intymność jest ważną i bardzo wartościową formą więzi dwojga ludzi.
Sprzedawanie intymności za 100zł na godzinę jest ogromną dewaluacją tej więzi i w konsekwencji brakiem szacunku dla niej i pośrednio dla siebie samego.
Ze spolegliwością też masz rację
. Użyłem potocznego znaczenia tego słowa
.
No właśnie tego nie rozumiem, dlaczego uprawianie seksu za pieniądze jest uważane za oznakę braku szacunku do siebie? Tylko dlatego, że kiedyś wymyślono, że seks to niby wiąże się z miłością i takie inne dyrdymały. Wszystko jest oparte na terminologi i naleciałościach kulturowych. to tak samo jak z samym banknotem, sam w sobie nie ma żadnej wartości, dopiero to, że nadaliśmy mu takie znaczenie jest wartościowy, nasze nadanie wartości sprawiło, że jest cenny, normalnie to przecież zwykła kartka papieru. Z prostytucją jest tak samo. Zawsze była, to znaczy, że zawsze było na nią zapotrzebowanie, a to, że kiedyś nadano jej pejoratywne znaczenie spowodowało, że to sie tak ciągnie od wielu wieków. W normalnym związku, nie jest ważna intymność, w normalnym związku jest ważny partner. Jezeli oboje mają taką fantazję i nikogo przy tym nie krzywdzą to jest wszystko ok, bo to się mieści w ich poczuciu intymności, mają po prostu szersze granice intymności. W jednych związkach partnerzy się np razem nie kąpią, bo mają bardzo ograniczoną intymność nawet względem siebie, a w innych moga sypiać z innymi osobami, bo mają szerokie ramy intymności. Oba związki są normalne z punktu widzenia partnerów, a to co o tym mówią normy to głupota, bo normy wymyślone ileśtam setek lat wstecz są paradoksalnie subiektywne. I my cały czas lecimy na tych czyichś subiektywnych normach, które zawsze uważamy za zasadne- mieszczące się w normie.
43 2013-01-12 17:10:25 Ostatnio edytowany przez YOGI bear (2013-01-12 17:12:39)
Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia
.
Dla mnie od zawsze pewne intymne czynności były formą okazania miłości bliskiej mi kobiecie.
Uważam nieskromnie, że posiadam dużą wyobraźnię w sferze seksu. Dla najbliższej kobiety wymyślałem pieszczoty, których wspomnienie do dzisiaj wywołuje przyjemny uśmiech na twarzy mojej i jej
.
Jednak, gdy pomyślę, że pewne intymne czynności miałbym wykonać dla obcej kobiety, to... ledwie powstrzymuję się od zwymiotowania.
Dlatego toleruję swobodne podejście do seksu u osób innych, ale nie podzielam fascynacji tym podejściem
.
Celem prostytutki jest zdobycie środków materialnych. Celem jej klienta jest zaspokojenie potrzeby seksualnej.
Znając dobrze kilka prostytutek i słuchając ich zwierzeń, zauważyłem, że bardzo często same uważają swoją pracę za coś poniżającego i niegodnego szacunku. Zacytuję pewną blondynkę: Wiesz? Ja potrafię się tak umalować, że nikt nie pozna, że jestem prostytutką.
Czy tak mówi o swojej pracy osoba, która jest z niej dumna?
Natomiast duża część klientów prostytutek pogardza nimi i traktuje jak muszlę w publicznym szalecie
.
Oczywiście to, co napisałem nie jest wszechobowiązującą regułą, a tylko efektem moich osobistych obserwacji.
Dziękuje za niemały odzew ale przypominam że chodzi i mężczyzn którzy biorą wynagrodzenie za spotkania z kobietami ( bo tak jak chyba wcześniej pisałem te spotkania nie zawsze opierają się na seksie czasami są to tylko pieszczoty albo normalna rozmowa) Wolał bym żeby dyskusja szła w tym kierunku
co sądzicie na ten temat, i czy kobiety były by gotowe albo miały potrzeby takich spotkań.
Co do 'osh maya' to Ja jestem młodym chłopakiem i nawet jeśli byłbym gotów na spotkania z kobietami za wynagrodzenie, to nigdy nie pomyślał bym żeby kobietę móc "sprzedawać". Bo to co Ja robię jest w moim subiektywnym spojrzeniu nie moralne ale nie ingeruje w moralność innych osób.
Ja nie skorzystałabym z takiej usługi, na dzień dzisiejszy. Nie wiem natomiast jaka będę za kilkanaście lat?? Moze będzie doskwierać mi samotność, może na tyle zwątpię w ludzi, ze będę wolała zapłacić za towarzystwo niż liczyć na bezinteresowne znajomości, a może mi po prostu "odbije" na stare lata. Na dzień dzisiejszy było by to dla mnie upokarzające, ale może za kilkanaście lat będę miała gdzieś takie podejście? Nie mam zdania o kobietach, które korzystają z takich usług, bo zapewne każda ma inna motywacje.
Dlaczego płacenie za seks jest upokarzające? lepiej zapłacić za seks wybrać sobie kogoś kto nam się podoba i miło spędzić czas, niż gwałcić niewinnych ludzi po ciemnych bramach i zaułkach.
Wszystko zależy od człowieka.
Dla mnie seks jest formą kontaktu z kobietą. Nie neguję, że przez pewien czas takiego kontaktu rządzi mną czysta (i bardzo przyjemna
) fizjologia. Jednak pozostaje jeszcze czas przed i po
. I wtedy ważne są uczucia.
A chwila gdy rządzi fizjologia?
...Obywatelu! Zrób sobie dobrze sam...
![]()
Taniej, czyściej i bezpieczniej. Na pewno niczym się nie zarażę, na pewno nikt nie skroi mi portfela i z pewnością nie poczuję do siebie niesmaku
.
Wg słownika wyrazów obcych i zwrotów obcojęzycznych Władysława Kopalińskiego słowo intymny oznacza: ściśle osobisty; poufny, sekretny; bliski; zażyły (z łac. intimus=wewnętrzny).
W czasie II w.św. japońscy żołnierze mieli do dyspozycji specjalne wojskowe domy publiczne. Nie przeszkadzało im to gwałcić wszystkich okolicznych kobiet bo: taniej i bez gumy przyjemniej.
Gwałciciel i tak zapoluje na ulicy, bo to podnieca go bardziej. Zresztą, z tego co przypominam sobie (z jakiegoś specjalistycznego opracowania), większość skazanych gwałcicieli (a w przypadku gwałtów szczególnie brutalnych praktycznie wszyscy skazani) byli stałymi klientami prostytutek i zakodowane tam przedmiotowe traktowanie kobiet wpłynęło w znacznym stopniu na czyn, który popełnili.
Oczywiście nie oznacza to, że każdy klient prostytutki jest gwałcicielem.