Socjopata w małżeństwie - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Socjopata w małżeństwie

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 16 ]

Temat: Socjopata w małżeństwie

Witajcie drogie Panie i nieliczni Panowie.
Znam to forum już dość dobrze ? w końcu od 2010 roku, czytam tu i piszę. Wiem zatem, że zwracając się do Was ze swoim problemem mam pewność, iż przeczytają go ludzie życzliwi i ? przede wszystkim ? mający doświadczenie. Zatem do rzeczy.
Problem dotyczy mojej młodszej o dwa lata siostry (40 lat). Sytuacja w jakiej znajduje się od prawie roku jest nie do pozazdroszczenie, a ja ? mimo dużo większego niż ona doświadczenia życiowego ? nie potrafię jej pomóc. A imałem się różnych sposobów. Po kolei zatem. W lutym 2012 roku siostra dowiedziała się, że jej mąż przewalił na giełdzie całą darowiznę, jaką ona dostała parę lat wcześniej. Darowizna nie wchodzi w skład wspólnoty majątkowej i mówię tu o kwocie pozwalającej na kupno mieszkania. Potem wydarzenia potoczyły się błyskawicznie, po kilku tygodniach jej mąż wyprowadził się ? okazało się, że do kochanki. Pozostawił siostrę z długami i wyczyścił ich wspólne konto. W tzw. międzyczasie zwolnili go z pracy. Złożył pozew rozwodowy bez orzekania o winie. Na pierwszej rozprawie powiedział, że widzi szansę na odbudowę związku i rozprawa została odroczona.  Ten stan trwa od końca sierpnia, do chwili obecnej.
Mam wiedzę na temat instrumentów prawnych, które pozwalają wyegzekwować od niego nieswoje pieniądze, które siostrze ukradł i w ogóle strona ?techniczna? jest już przez adwokata dobrze rozpracowana. Problem dotyczy strony psychicznej. Jestem bezsilny wobec postawy siostry i właśnie w tej kwestii prosiłbym Was o radę. Moja siostra i jej dzieci ( 11 i 15 lat) została tak zdominowana przez męża/ojca, że nie są w stanie podejmować żadnych decyzji w sprawie swojej przyszłości. Siostra nie potrafi przeciąć tego chorego układu. Mąż ? mimo, iż nie mieszka już z siostrą ? cały czas gnębi psychicznie i ją i dzieci. Posiada on w zasadzie wszelkie cechy osobowości socjopatycznej i ? co przerażające ? żadnych, ale to żadnych wyrzutów sumienia. Staram się od roku stać z boku i nie mieszać się niepotrzebnie z ?cennymi radami?. Rozmawiamy często, ale temat wiadomy poruszamy tylko wtedy, jak siostra sama zagai. Moja argumentacja jest logiczna i precyzyjna, siostra przyznaje mi rację i?.. dalej nie robi nic, bądź niewiele (ostatnio trochę więcej, bo chyba powoli następuje u niej przewartościowanie). Ale serce mi się kraje kiedy widzę, jak sytuacja wygląda.
Wczoraj stanąłem przed dylematem. Otóż zadzwoniła do mnie zdenerwowana - by nie powiedzieć przestraszona - siostra i powiedziała, że jej mąż zagroził, iż ?ją zniszczy? jak nie spełni jakichś jego warunków. Szczerze mówiąc jego ?możliwości niszczenia? są dość ograniczone, ale takim zwrotem do żony przy dzieciach przekroczył dla mnie granicę, za którą powinienem się już zaangażować ? oczywiście przy akceptacji siostry.  Tak po prawdzie, to ręka mnie świerzbi jak cholera by przypieprzyć w ten bezczelny pysk (od swojej żony mam nawet błogosławieństwo na taki czyn). Wiem jednak, że takim ruchem dużo popsuję, choć z drugiej strony jestem bezsilny wobec bezczynności siostry. Macie jakiś pomysł na choćby poprawienie tej sytuacji?
I jeszcze jedno. Z racji jej wykształcenia, na argument, by poszła do psychologa mówi: Po co? Przecież sama jestem psychologiem.

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Socjopata w małżeństwie

Proponuję, byś odpowiedział siostrze dwoma powiedzeniami: "Szewc bez butów chodzi" i "Nikt nie jest lekarzem w swojej sprawie".

A już poważniej, wykształcenie siostry nie ma nic do rzeczy. Pomaganie innym nie idzie często w parze z umiejętnością spojrzenia na siebie z dystansu i z umiejętnością podjęcia rozumnych decyzji.

Możesz też argumentować swą propozycję jeszcze jednym: najczęściej przeżywane emocje nie pozwalają na podejmowanie racjonalnych działań, a korzystając z pomocy psychoterapeuty (bo moim zdaniem siostrze potrzebna jest jej własna terapia, nie zaś kilka spotkań z psychologiem) może znaleźć przyczyny takiego swojego funkcjonowania - przyczyny tkwiące w niej samej.

Kolejnym argumentem jest dobro jej klientów. Tak, tak. Jeśli ona nie potrafi poradzić sobie z sytuacją, w jakiej się znalazła, nie będzie też mogła wspierać swoich klientów mających podobne trudności.

3

Odp: Socjopata w małżeństwie

Po pierwsze mnie siostra kiedys pomogla,pomimo ze nie chcialem ale dzis jestem jej wdzieczny.Dran jest beszczelny wychodzi z pozycji sily.siega po szantaz,emocjonalnie wciaga dzieci stara sie panowac nad sytuacja sterujac nia..Mam poczte.

4

Odp: Socjopata w małżeństwie
Wielokropek napisał/a:

Kolejnym argumentem jest dobro jej klientów. Tak, tak. Jeśli ona nie potrafi poradzić sobie z sytuacją, w jakiej się znalazła, nie będzie też mogła wspierać swoich klientów mających podobne trudności.

Starałem się opisać problem w telegraficznym skrócie i później go uzupełniać. Ten argument, który podałaś mi, a jaki zacytowałem jest dobry. Merytoryczny, nie odwołuje się do emocji. A emocje u niej to jedna wielka mieszanka wybuchowa. Ponieważ mąż zostawił ją bez pieniędzy rodzice i ja z żoną staramy się ją wspierać na razie. Myślę jednak nad tym - a to bardzo jest niestety ryzykowne - by porozmawiać z rodzicami i przedstawić siostrze wspólne stanowisko: Uzależniamy nasze wsparcie od podjęcia przez ciebie działań. Tylko, że takim ruchem podejmujemy ryzyko, że siostra - z racji swojego stanu - uzna to jako przejaw złej woli z naszej strony.

5

Odp: Socjopata w małżeństwie

Mayk222,

Wysłałem do Ciebie maila.

6

Odp: Socjopata w małżeństwie

Nie dotarl jeszcze.

7

Odp: Socjopata w małżeństwie

poProstuJanek,
skoro Twoja siostra przypomina wulkan tuz przed wybuchem, to może najlepszą pomocą jest umożliwienie jej wyrzucenia z siebie, w bezpiecznych warunkach, pokładów nagromadzonej złości, wściekłości, rozpaczy i wszystkich tych bardzo nieprzyjemnych uczuć. Bo jeśli jej oczy krew zalewa, to co to myśleć o dogadaniu się z jej rozumem.

I przeczytaj swój post ostatni: taki dystans bije z niego, że aż boli.
Gdybym od bliskiej mi osoby usłyszała tekst "uzależniamy nasze wsparcie...", to grzecznie podziękowałabym za jakiekolwiek wsparcie i na długo straciła ochotę do jakichkolwiek kontaktów z nią. Rozumiem (tak mi się zdaje), co chciałbyś powiedzieć siostrze, ale te słowa są adekwatne do prowadzenia twardych negocjacji, nie zaś do bliskich serdecznych układów i propozycji wsparcia. Tak mi się zdaje, że też wkurzony jesteś maksymalnie - na siostrę.

8

Odp: Socjopata w małżeństwie

Wielokropek,
Tu doszliśmy do tematu, którego nie poruszałem, ale stanowi on również integralną część problemu. A mianowicie sprawy finansowe. Czy można ubolewać nad brakiem pieniędzy, a jednocześnie nie robić nic by ruszyła procedura sądowa mająca na celu odzyskanie pieniędzy od złodzieja? Oczywiście, że można, tylko najuczciwiej będzie, jak to się zrobi własnym kosztem. Mam dwójkę dzieci i niepracującą żonę. Nie zarabiam na tyle kokosów, by wziąć na pół-utrzymanie jeszcze trójkę z własnym mieszkaniem do opłacenia. Dla rodziców będących na emeryturze, wspieranie córki też jest obciążeniem.
Nie jestem na nią zły, ale z drugiej strony szukam dla niej motywacji do działania.

9

Odp: Socjopata w małżeństwie

Rozumiem doskonale, nie dziwię się i popieram, że nie chcesz przejąć na siebie odpowiedzialności za życie siostry i jej dzieci.
Moim zdaniem sensownym jest uświadomienie siostrze na jaką pomoc i jakie wsparcie może liczyć z Twej strony, czego zaś od Ciebie nie dostanie. Zdanie, którego początek przytoczyłam w poprzednim poście, zabrzmiało mi tak, jakbyś chciał jej pokazać, że tak naprawdę na żadną pomoc z Twej strony liczyć nie może. Diabeł tkwi w szczegółach. smile

10

Odp: Socjopata w małżeństwie

Wielokropek,
Właśnie dzisiaj (to jest wręcz chyba jakiś znak) przyszedł do siostry i po "pokazie mocy" przekazał jej dokument, który chce by podpisała. Siostra przesłała mi jego skan.
Dokument nazywa się Rodzicielski Plan Wychowawczy/Porozumienie Rozstających się rodziców. A w dokumencie takie "kwiatki"jak :

- Ojciec dziecka ma prawo swobodnego, niczym nie zakłóconego przebywania z dzieckiem poza miejscem jego zamieszkania:
a) w każdy parzysty weekend roku od piątku od godziny 17:00, do niedzieli do godziny 20:00
b) w okresie wakacji letnich dzieci przez okres trzech tygodni w miesiącu lipcu w latach parzystych i sierpniu w latach nieparzystych.
c) w okresie ferii zimowych przez okres jednego tygodnia
d) w co drugie Święta Wielkanocne i Bożego Narodzenia przyjmując, że Boże Narodzenie w latach parzystych dzieci spędzą z ojcem a Wielkanoc z matką

i prawdziwy hit:
- Ojciec dziecka zobowiązuje się do płacenia alimentów w wysokości 400 !!!!! zł miesięcznie

Może w końcu to wstrząśnie siostrą, bo ja bym takie punkty w piśmie napisał tylko wtedy, gdybym się na łby zamienił z wiadomo czym/kim.

11

Odp: Socjopata w małżeństwie

yyyy....te 400 zł na dwójkę dzieci?

12

Odp: Socjopata w małżeństwie
moniaCo napisał/a:

yyyy....te 400 zł na dwójkę dzieci?

mnie się podoba swobodne, niczym nie zakłocone przebywanie..
przepraszam?? a czy hałaś pracującej pralki to zakłocone przebywanie?
albo włączony odkurzacz?
a swobodnego oznacza nago??
albo w dresach?

13

Odp: Socjopata w małżeństwie
poProstuJanek napisał/a:

[...]Tak po prawdzie, to ręka mnie świerzbi jak cholera by przypieprzyć w ten bezczelny pysk (od swojej żony mam nawet błogosławieństwo na taki czyn). Wiem jednak, że takim ruchem dużo popsuję, choć z drugiej strony jestem bezsilny wobec bezczynności siostry. Macie jakiś pomysł na choćby poprawienie tej sytuacji?
I jeszcze jedno. Z racji jej wykształcenia, na argument, by poszła do psychologa mówi: Po co? Przecież sama jestem psychologiem.

Dobrze, że masz świadomość, że ten świerzb ręki popsuje i to bardzo.

poProstuJanek, za bardzo chcesz. Mam wrażenie, że chcesz bardziej niż Twoja Siostra. To chciejstwo, a z niego nic dobrego nie powstaje.

Jeśli Twoja Siostra jest Osobą świadomą swoich emocji, na co by wskazywał jej zawód (choć nigdy nie jest to takie oczywiste), to być może utrudniasz Jej dojrzewanie do podjęcia decyzji swoją aktywnością. Nieco mnie dziwi podejście Siostry, bo psycholog powinien wiedzieć, że każdemu z nas potrzebna jest rozmowa z kimś kompetentnym. Nasze osobiste kompetencje w naszych osobistych problemach zamieniają się bardzo szybko w stronniczość, z przyczyny braku dystansu do sytuacji. Swoją postawą i wątpieniem w wartość pomocy psychologa w Jej sprawie podważa swój profesjonalizm.

Bez względu na to, co postanowi Twoja Siostra, to jest Jej relacja i Jej decyzja. Swoją wdzięczność możesz wyrazić także uszanowaniem Jej woli.

14

Odp: Socjopata w małżeństwie
Wielokropek napisał/a:

I przeczytaj swój post ostatni: taki dystans bije z niego, że aż boli.
Gdybym od bliskiej mi osoby usłyszała tekst "uzależniamy nasze wsparcie...", to grzecznie podziękowałabym za jakiekolwiek wsparcie i na długo straciła ochotę do jakichkolwiek kontaktów z nią.

A czasami taki "kop w dupę" potrafi postawić do pionu.
Dziewczynką kobieta nie jest. Przejawia jakieś chęci wywikłania się z chorego układu,zwyciężenia wszystkiego,rodzina ją wspiera a ona siedzi na ciosanym kołku i duma.
Tez kopnęłabym w pupsko,jak swoją matkę. I od 4 lat jest szczęśliwa...a gdybym nie powiedziała ostrych, bolących słów,do tej pory gniłaby w bagnie.
I nie to że powiedziałam to tylko raz...ileż można znosić telefony,rozmowy,smsy z prośbą o pomoc,narzekaniem,żaleniem się,ile razy mozna cierpliwie,serdecznie tłumaczyć,pomagać,wspierać tulić...podczas gdy ta osoba jest w tym samym punkcie co np. rok temu.
Czasem potrzebny jest 'impuls" do działania,niektóre osoby życzliwość i ciepło,zrozumienie odbierają jako zachętę do narzekania i użalania się nad sobą,nie robiąc nic w kierunku poprawy życia.

Więc ja rozumiem autora.

15

Odp: Socjopata w małżeństwie

Dzień dobry wszystkim
Od wczoraj wieczorem wiem, że sprawa wygląda jednak nieco inaczej. Okazuje się, że nie wszystko wiedziałem. Byłem umówiony wczoraj na rozmowę telefoniczną z siostrą. Rozmowa przeciągnęła się do około godziny.
Tego nie da się wytłumaczyć, to po prostu się czuje, ale coś mi nie pasowało w jej tonie, gdy przedwczoraj mówiła, że mąż jej zagroził "zniszczeniem". Drążyłem więc delikatnie temat zadając pytania w stylu, czy ma poczucie, że on ma jakieś haki na nią, lub czy nagrywał ją, kiedy byli w sporze, etc. No i pękła. Okazało się, że 3 lata temu go zdradziła. Powiedziała, że tak ją stłamsił doprowadził ją do takiego stanu świadomości, że jest się nikim, iż poszła i go zdradziła. Zresztą argumentacja w tym momencie jest nieważna. Teraz wiem, że faktycznie jej mąż może dużo namieszać.
W zasadzie mój wątek mogę uważać za zamknięty. Okazało się, że problem, z którym zwróciłem się do Was był zdefiniowany w  oparciu o fałszywe podstawy. Relacja siostra-jej mąż ma jednak drugie dno i to tłumaczy w jakiś sposób trwanie siostry w tym marazmie. Muszę teraz przebudować całkowicie spojrzenie na ich sytuacje, a to z pewnością trochę czasu zajmie, gdyż mam przekonanie, że od wczoraj - siostra już bez zahamowań i sama z siebie powie mi wszystko. Opierając się na prawdzie będzie można pomyśleć nad rozwiązaniem.

Powiem Wam całkowicie poważnie, że w Waszych wpisach (i to nie istotne czy krytycznych, czy nie) jest jakaś taka trudna do określenia siła. Pozytywna siła. Ja po przeczytaniu Waszych wpisów i popisaniu z Wami znalazłem sposób, by wczoraj do siostry dotrzeć. I to jest piękne. Dziękuję.

Posty [ 16 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Socjopata w małżeństwie

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024