witajcie, mam 23 lata jednak mieszkam jeszcze u swoich rodzicow. mam do Was pytanie poniewaz nie daje mi to spokoju. Czy Wasi rodzice tez na kazdym kroku Wam wypominali fakt ze jestescie na ich utrzymaniu? to przejsciowe? a moze to tylko moi stali sie takimi materialistami? pol roku temu stracilam prace, od tamej pory jestem na zasilku. wczesniej gdy pracowalam zawsze dokladalam sie do zycia, bo pop orstu uwazalam ze tak trzeba, teraz kiedy dostaje grosze oczywiste jest ze sie nie dokladam poniewaz z tych paru groszy sama musze sie ubrac i miec na podstawowe rzeczy- od rodzicow nie biore pieniedzy na nic. oni jednak chyba nie moga sie pogodzic z faktem ze nie daje im juz kasy za "wynajem" (bo jak to inaczej nazwac). na kazdym kroku wytykaja mi wszystko, a w klotniach nie raz slysze ze mam sie wyprowadzic etc. jestem wdzieczna moim rodzicom za to ze mnie wychowali ale boli mnie fakt ze traktuja mnie teraz jako dodatkowe zrodlo dochodu, bo szczerze tak wlasnie sie czuje. z reszta temat ten tyczy sie rowniez mojego brata, on co prawda studiuje (ja nie) a kiedy dorobi sobie od razu wypominjaa mu ze nawet zlotowki nie dał im na zycie. to nie jest tak ze oni malo zarabiaja, bo zarabiaja normalnie, stac ich na wiele rzeczy, wiec tu nie chodzi o podreperowanie domowego budzetu.
co Wy o tym wszystkim myslicie? rodzice powinni chyba wspierac a nie na kazdym kroku docinac ze jestes beznadziejny bo nawet pracy nie umiesz sobie znalezc...
Pewnie,ze rodzice powinni wspierac,ale z glowa.
A Ty tez musisz rozejrzec sie za praca czy dalsza nauka.
Pewnie ,ze boli brak zrozumienia u najblizszych.Ale pracowac niestety trzeba,porozgladaj sie wokol albo wyjedz popracowac.wtedy wszyscy odpoczniecie i moze scementujecie rodzinke w ten sposob?
Nie miej im za złe niczego lecz po pewnym czasie jesteśmy zmęczeni ciągłą pracą, rodzic też ma prawo do odpoczynku tym bardziej że jesteście już dorośli. Wiem rynek pracy upada coraz więcej bezrobotnych ale twoi rodzice na pewno chcieli by pobyć sami odpocząć od ciągłego martwienia się o was, spróbuj się usamodzielnić a sytuacja się zmieni. Pozdrawiam.
Myślę, że Twoim rodzicom chodzi bardziej o samo "nauczenie" Was współodpowiedzialności za utrzymanie domu niż rzeczywiście o pobieranie pieniędzy.
Nie jestem zwolenniczką kłótni o pieniądze w rodzinie, ale dopóki oboje z bratem mieszkacie z rodzicami niestety ich "świętym" prawem jest ustalanie zasad, także tych finansowych. Być może dla nich Twój zasiłek mimo wszystko powinien choć odrobinę zasilać domową kasę, zamiast szafę z ubraniami.
Postaraj się znaleźć pracę, inaczej nie wybrniesz z tej sytuacji. Może i Tobie starcza na "podstawowe" potrzeby, ale w Twojej sytuacji zdaje się, że do tych potrzeb powinnaś też zaliczyć wydatki mieszkaniowe.
Osobiście jestem zdania, że dorosłe dzieci, zwłaszcza, gdy się nie uczą, powinny mieć swój wkład w domowy budżet. I rzecz jasna jako rodzic byłabym skłonna zrezygnować z tego współudziału po utracie pracy, ale na pewno nie przez następny rok.
5 2009-04-30 12:09:10 Ostatnio edytowany przez Danusia (2009-04-30 12:16:18)
Według mnie nie istnieje granica stąd dotąd.Dzieckiem się jest dopóty dopóki żyją rodzice.Jednak wiadomo,że gdy są dorośli - stosunek dziecko-rodzic - diametralnie się zmienia.Z prostego powodu- Oni mają już swoje życie i oczywiście jest w nim miejsce dla rodziców- jednak zmieniają się priorytety.Ważnym jest- by dzieci miały świadomość,że w razie draki jest mama i tata -lub jedno z nich i zawsze gdy tego zapragną - mogą skorzystać z rady bardziej doświadczonych ludków.U mnie sytuacja niestety była odwrócona- bo w pewnym momencie swojego życia - moja mama sparaliżowana leżała przez 6 lat- i to ja Jej "matkowałam" w tym czasie.Człowiek nie przejdzie przez życie sam - a przecież najwięcej życzliwości doświadcza się od rodziców .Oczywiście wiem,że często pozostaje to w sferze pobożnych życzeń - bo życie czasem pisze różne scenariusze odbiegające od tego jak być powinno.
Nie wyobrażam sobie jednak by sprawy finansowe zdominowały i były powodem utarczek- i to nie tylko słownych.Źle jest - gdy "sępi się" na rodzicach wtedy gdy można by pracować- jednak dla mnie okres nauki dzieci był święty.To ja pracowałam by dostarczać środków na naukę.Wykrzykiwanie tego???????? nie......... nie wchodziło w grę.Praca też niestety teraz nie czeka na każdego..... za płotem - więc troszkę sie dziwię Twoim rodzicom ,że nie potrafią tego zrozumieć-szczególnie w sytuacji- gdy jak sama piszesz- nie żyją w niedostatku.
ciesze sie ze chodziac Ty Daniusiu mnie rozumiesz, boli mnie to moja siostra (ma 14 lat) jest rozpieszczona i zawsze dostawala wszystko to co chciala, my z bratem natomiast zawsze musielismy sobie na wszystko "zasluzyc" dzisiaj sami musimy zadbac o to by miec na buty na wiosne,czy kurtke na zime, rodzice nawet nie zapytaja czy mamy na to pieniążki, natomiast potrafia wypomniec ze złamanego gorsza nie dajemy im na zycie, ale dlaczego ja mam dokladac sie do spelniania zachcianek mojej mlodszej siostry? co z tego ze dam im 100zł jak i tak mama ta kase wyda na nowy gadżet dla siostry...
7 2009-05-04 10:36:50 Ostatnio edytowany przez Danusia (2009-05-04 10:38:32)
Motorolka- strzeż mnie Boże od tego- by kiedykolwiek wypominać dzieciom to co się dla Nich zrobiło.Jednak jednego jestem pewna- nie można będąc rodzicem liczyc na oparcie , współczucie ,życzliwość- gdy w serduszkach dzieci zasiało się "jad" . Wierzę w sprawiedliwość w tym względzie-Jak Kuba Bogu tak Bóg Kubie...... nawet po latach
gdy w sobote powiedziałam im że jedynym wyjsciem na obecna sytuacje na rynku pracy jest zdobycie wyzszego wyksztalcenia, ze znalazlam nawet kierunek ktory mnie interesuje i gotowa jestem podjac sie tych studiow od razu zostalam przywoplana do pionu tekstem"ale studia tez kosztuja skad na nie wezmiesz" juz odechcialo mi sie kontynuacji tej rozmowy mimo ze na poczatku chcialam poprosic o pozyczke na studia- oddalabym jak tylko bym miala skad ale odechcialo mi sie wszystkiego
Ale mozna studiowac zaocznie.I bedziesz pracowac i uczyc sie.
ale wpierw trzeba zdac mature na odpowiednia ilosc procent aby dostac sie tam gdzie zamierzasz.
szczera rozmowa z rodzicami moze cos pomoze?
mature mam