samotna żona poświęca się dla swojego męża... - jak żyć dalej? :( - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » samotna żona poświęca się dla swojego męża... - jak żyć dalej? :(

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 12 ]

Temat: samotna żona poświęca się dla swojego męża... - jak żyć dalej? :(

witam wszystkich, nie chcę zamęczać... ale chciałabym opowiedzieć historię moich problemów, otóż:

mojego męża poznałam 4 lata temu, jesteśmy małżeństwem dopiero 2 miesiące, kocham go raczej.
problem polega na tym iż jak się poznaliśmy to mieszkaliśmy od siebie 300km, ja miałam w swoim mieście dobrą pracę a on w swoim firmę. Po pół roku spotykania się, trzeba było podjąć decyzje aby zamieszkać razem i pytanie brzmi gdzie? i kto? ponieważ mój mąż miał firmę 6 lat a ja dobrą posadę 2lata, postanowiliśmy abym  przeniosła się do oddziału w mieście 80km od rodzinnej miejscowości mojego męża, abyśmy obydwoje nie stracili pozycji, wtedy jeszcze jako mój chłopak wydawał się rozsądny i opiekuńczy, nic nie wskazywało na to że zostanę sama w obcym mieście. Pracowałam, on pracował w swojej rodzinnej miejscowości 70km, niby wynajmował ze mną mieszkanie i opłacał a jednak bywał 1 czasem 2 razy w tygodniu. W ciągu kolejnych 6 miesięcy może spał w naszym domu max 10 razy sad i tu zaczęły się poważne problemy, byłam sama w obcym mieście, nikogo nie znałam prócz 3 osób w pracy, jeździłam jedną linią tramwajową praca-dom, dom-praca, nigdzie nie wychodziłam bo wieczorami kobieta samotna w dużym mieście raczej się boi. Doszłam do wnioski że wracam do swojej rodzinnej miejscowości i odchodzę od niego, ponieważ zlewał mnie, nieświadomie niby potem tak twierdził.
W ten czas wystraszył się że mnie straci i poprosił o jeszcze jedną szanse, a że z mieszkania wynajętego zrezygnowałam i z pracy, musieliśmy od początku podjąć decyzje gdzie zamieszkać i kto? chłopak miał firmę a że ja nie pracowałam to poprosił abym zamieszkała u niego w domu, razem z jego siostrą, dzieckiem i jej mężem i rodzicami... sad Tak bardzo mi zależało na nim, bałam się że go starce jak odmówię, ponieważ wiedziałam że ciężko się mieszka w tyle osób a zwłaszcza z przyszła teściową która widzi w swoim synku cały swój świat i jest za nim murem zawsze... musiałam zgodzić się inaczej byśmy nie byli razem. Obiecał że będzie się o mną opiekować u siebie, gdzie nie miałam zupełnie nikogo tylko jego.
Przez 3 lata mieszkania u niego nie poznałam żadnej koleżanki ponieważ ma tylko samych kolegów którzy nie wiążą się na dłużej z kobietami, jest to malutka miejscowość 5 sklepów sad nie ma gdzie wyjść i coś robić. Przez lata słyszałam wiele docinek od teściowej, zwyczajnie za nic nie słusznie, jego siostra też nie szczędziła na słowach i docinkach, traktowały mnie jak osoba która doszła do nich i ma się dostosować, jakbym nigdy nie miała swojego życia wcześniej. Zawsze byłam grzeczna i wysłuchiwałam a potem leciałam do swojego pokoju i płakałam w poduszkę, czasami mój mąż to widywał i pytał się zawsze co się stało, ja jemu opowiadałam a on mnie pocieszał i może w ciągu 3 lat na 20 sytuacji zareagował może 4 razy i na tym koniec.
Problem jest w tym iż jest mi strasznie ciężko żyć z jego rodziną która tak zwyczajnie jest wścibska, teściowa podsłuchuje nasze kłótnie czasami złapałam ją na tym, opowiada mi o byłej narzeczonej mojego męża, wtrąca się w nasze całe życie, jest zawsze za nim choć on sam się przyznaje że nie ma racji to jest za nim. Ja już nie mam sił, znoszę to wszystko dla mojego męża, przerasta mnie to a poświęcam się dla niego sad i najbardziej boli gdy nic nie powie swojej rodzinie, bo nie chce robić afery w domu, wiele razy płaczę w poduszkę przez te kobiety. Mój mąż jest osobą z charakteru niekonfliktową, cierpliwą i spokojną, prawie nigdy nie widzi problemu w niczym, nie lubi się kłócić i zawsze wyciągnie rękę pierwszy, szybko zapomina o złych problemach.
Czuję i wiem że nie powinien stosować tego w moim przypadku, gdzie jestem jego żoną, wzięliśmy ślub 2 miesiące temu i przysięgał być ze mną na dobre i złe i mnie wpierać sad a teraz ja jestem zupełnie samotna, nie ma z kim porozmawiać, duszę w sobie te emocje i często płaczę, jestem bardziej nerwowa przez to, bardzo mnie takim postępowaniem krzywdzi i nie rozumie a ja zaczynam go nienawidzić... wyrządza mi tym wielką krzywdę  i bardzo boję się żyć z nim dalej u boku jego rodziny, tym bardziej jest mi ciężko bo pochodzę z rozbitej rodziny, jestem pół sierotą, tato nie żyje a mama mieszka za granicą 2000km i nie mam z nią dobrego kontaktu. Planujemy dziecko ale też się tego boję, ponieważ chciałabym mieć swoją prywatność w swoim domu, nie chcę się stresować, za 3 miesiące przeprowadzamy się do domu obok 5metrów po babci mojego męża. Jak mam żyć dalej, co robić sad ? mam dopiero 26 lat sad i jestem nieszczęśliwa

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: samotna żona poświęca się dla swojego męża... - jak żyć dalej? :(

Oj widzę moja droga, że nikt nie spieszy z doradą w tak trudnej sprawie.  Wyczuwam w Twojej sytuacji kilka problemów. Sama nie wiem, który ważniejszy. Oczywiście sam początek jest dla Ciebie jakimś piętnem wewnętrznym - a mam na myśli sytuację w Twoim rodzinnym domu. Rozbita, niepełna lub w jakiś inny sposób patologiczna rodzina powoduje różne niedobory w sferze emocjonalnej, których istnienie rzadko podejrzewamy. Chodzi najczęściej głównie o podświadomą potrzebę bezpieczeństwa i swoistej kompensacji tego czego nam w dzieciństwie zabrakło. W takich sytuacjach bardzo nieprzemyślanie dobieramy sobie partnerów i to nomen omen często podobnych do dysfunkcji jakie miała nasza rodzina. Tu akurat nie jest chyba tak źle, bo Twój mąż wydaje się w porządku tyle, że .... no właśnie. Sam został ustawiony kiedyś (jak sądzę - obym się myliła) w sytuacji podporządkowania stąd tendencje do unikania konfliktów. Szkoda tylko, że nie widzi problemu kiedy jego rodzinka ingeruje w jego i ... Twoje życie.
Tak w ogóle to nie rozumiem po co wam było małżeństwo w takiej sytuacji. Znajomość na 300 km??? Naprawdę trzeba by było wyjątkowych charakterów was obojga żeby to mogło się powieść.  Nie sposób tutaj wyczerpać temat - bo pewnie nawet specjaliście zajęło by to wiele godzin dlatego krótko : po pierwsze DZIECKO???!! Jeżeli się na nie zdecydujesz to już zabrniesz na tak głęboką wodę, że możesz się w niej utopić. Skoro sama już czujesz, że się poświęcasz dla niego to dla dziecka będzie jeszcze mocniej. Po drugie... hmmm zdecydowane rozmowy z mężem i z jego strony szybkie i jednoznaczne decyzje - albo na KAŻDYM kroku będzie Cie jednoznacznie wspierał i ucinał ingerencje ze strony jego rodzinki (ZAWSZE) albo jeśli tego nie potrafi to znaczy, że nie potrafi zapewnić Ci bezpieczeństwa. A to .. to chyba jasne, że dyskwalifikuje go jako życiowego partnera - Twojego życiowego partnera. No i może to by było na tyle, na chwilę obecną. Pamiętaj zagrzęznąć zawsze można (czyni to większość par - przynajmniej w pierwszym podejściu) natomiast wydostać się z bagna jest wyjątkowo trudno - czasem niemożliwym.   
I pamiętaj - jak sobie pościelesz tak się wyśpisz. Oczywiście zdecydować musisz sama.  Pozdrawiam

3

Odp: samotna żona poświęca się dla swojego męża... - jak żyć dalej? :(

nikt mi nie udzielił rady ani pomocy, czy ja naprawdę opisałam coś niewyraźnie, albo nie logicznie? czy tak źle ze mną? mój problem jest aż tak nie zrozumiały czy nudny? sad

4

Odp: samotna żona poświęca się dla swojego męża... - jak żyć dalej? :(

''Boże'' choć 1 osoba zainteresowała się co o tym sądzi i cieszę się z tego bardzo, dziękuje supermenko... pozdrawiam

5

Odp: samotna żona poświęca się dla swojego męża... - jak żyć dalej? :(

Prawdopodobnie czytelników powaliła aura tchnąca od autorki...
Źle, niedobrze, tragedia i nieszczęście i JAKO lekarstwo ŚLUB!
Autorka 2 miesiące po ślubie męża RACZEJ kocha... Kandydat na męża jaki jest - autorka widzi, jego rodzina jaka jest - autorka widzi i... zamiast wniosków i ucieczki z krzykiem z miejsca i od ludzi. którzy powodują traumę... wejście głębiej w tragedię (czy może tragifarsę?)
To co tu można radzić?
NIE poświęcaj się autorko - twoje poświęcenie NIKOMU niepotrzebne.
A na czytelników nie należy tupać nogami - nie są aktorami w twoim przedstawieniu i nie mają obowiązku grać tak jak im zagrasz... (nie kojarzy ci się z czymś?)
Życzę owocnych przemyśleń smile

6

Odp: samotna żona poświęca się dla swojego męża... - jak żyć dalej? :(

Afrodyto, to nie to że "nikt nie chce doradzić"...
Tutaj nie bardzo jest co doradzać. Ja spakowałabym swoje manatki i się wyniosła od tej rodziny. Jak mężowi na Tobie zależy, to pójdzie za Tobą. Znajdz pracę, to po pierwsze... może uda Ci się wrócić do starej firmy w której tyle pracowałaś.
Wynajmij pokój choćby (stancję) i uciekaj stamtąd. Mieszkanie w domu obok niczego nie zmieni, jak i niczego nie zmienił ten "nieszczęsny ślub". Po co Ci on był? Skoro "raczej" go kochasz? Jesteś za młoda, żeby pakować się w taki związek, bez miłości i szczęścia...planów na lepsze życie. Co zrobisz jak urodzisz dziecko? Powiem ci co...dalej będziesz siedzieć w domu sama...tylko że będziesz miała swoje dziecko. Myślisz, że teściowa czy siostra męża ci pomoże...? A teraz w czymś ci pomagają? Szczerze wątpię aby się coś zmieniło na lepsze... Jedynym wyjściem i szansa na jakąkolwiek zmianę, jest zmuszenie najpierw siebie...aby wyrwać się z tego "patologicznego" miejsca...a potem męża... Dopóki on będzie "pod skrzydłami" mamusi... to na bank nic się nie zmieni...
Ty jedynie będziesz pisać coraz to nowe wątki na forum... o nieszczęściu po 10 latach związku...po 20... i problemach z dzieckiem...

7

Odp: samotna żona poświęca się dla swojego męża... - jak żyć dalej? :(

Zgodzę się z Anhedonią.
Było źle, a dwa miesiące temu wzięłaś ślub.

Dla mnie to co ty robisz, to nie jest poświęcenie. Nie masz pomysłu jak sytuację zmienić i siedzisz i lamentujesz.....

To że ludzie biorą ślub to nie znaczy, że nagle przestaje istnieć jako jednostka.

Chcesz coś zmienić? To zacznij od siebie. Zastanów się nam tym czego oczekujesz od siebie i od męża, co chcesz osiągnąć za parę lat. ułóż plan działania i przedstaw go mężowi. Potem skorygujcie go tak, aby każde było zadowolone i trzymaj się raz obranego celu.

8 Ostatnio edytowany przez sewanna (2012-12-16 12:34:53)

Odp: samotna żona poświęca się dla swojego męża... - jak żyć dalej? :(

Może więc zaczekaj do tej przeprowadzki,będziecie na swoim to wszystko może się zmienić.Co do rodziny -nie musisz  być uległą synową,masz prawo do własnego zdania i życia tak jak chcesz.

9

Odp: samotna żona poświęca się dla swojego męża... - jak żyć dalej? :(

odpowiedź do Anhedonia: dziękuje za opinię, większość na tym forum opisuję że komuś jest źle, niedobrze, tragicznie itp... bo gdyby tak nie było nie potrzebowali byśmy wejść na to forum pomocy, wskazówki czy porady... ''raczej'' kocham męża, to słowo bierze się stąd iż krzywdzi mnie, im dłużej to robi tym bardziej zanikają moje uczucia, z czasem przestaje się kochać kogoś kto krzywdzi... Nie tupie nogami na czytelników, dostałam odpowiedź po dłuższym czasie niż milion innych przykrych tematów, i wydawało mi się że mój temat to dziwnie, albo aż takie trudne lub beznadziejne. nawet sobie pomyślałam że może ja jestem taka beznadziejna.

10

Odp: samotna żona poświęca się dla swojego męża... - jak żyć dalej? :(

Każdy tworzy swoje własne przeznaczenie...
Może czas tupnąć nogą i zacząć działać?
Takie nic nie robienie nie pomoże...
Pomyśl w końcu o sobie.

11

Odp: samotna żona poświęca się dla swojego męża... - jak żyć dalej? :(

a ja spytam krotko
po co wzielas slub?? z jakich powodow??

Posty [ 12 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » samotna żona poświęca się dla swojego męża... - jak żyć dalej? :(

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024