Witam !
Szczerze mówiąc nie jestem bywalczynią forum dyskusyjnych ,dlatego też ciężko jest mi zacząć. Dlatego też napisze najprościej jak potrafię. 3 lata temu byłąm toksycznym związku. Cała trauma trwałą około 12 miesięcy ..
Początek oczywiście był piękny. Poznaliśmy się na imprezie u znajomych . Długa rozmowa z przystojnym mężczyznom zdawał się nie mieć końca . Imponował mi swoja władczością, odpowiedzialnością, sprytem ,męskością. Pod koniec wieczoru umówiliśmy sie na następny dzień ,który spędziliśmy na plaży rozmawiając o przyszłości ,marzeniach etc. Zakochałam się . Zaczęliśmy być razem. Po jakimś miesiącu zauważyłam u niego napady agresji ,bez powodu zaczynał wrzeszczeć i rzucac przedmiotami. Nie wiedziłąm jak mam na to reagować nigdy nie byłam w podobnej sytuacji. Kiedy patrzał na mnie tym rozwścieczonym spojrzeniem w oczach miał amok ,totalna hipnoza gniewu. Bałam sie spojrzeć na jego twarz.. po chwili jednak przytula mnie i mówił ,ze ma duzo stresów i przez to te nerwy. Z tygodnia na tydzień było tylko gorzej i gorzej.. Pamiętam jak związał mnie ,zakleił mi usta i katował .. Wydawało mu sie ,ze go zdradzam. Całymi dniami zamykał mnie w domu. Zabierał telefon ,kontrolował każdy mów ruch. Groził,,ze skrzywdzi moich bliskich jesli tylko cos powiem. Wiele razy w nocu leząc kolo niego myślałam tylko jak wydostać sie z tej pułapki. Nie pokazywałam sie w domu ,wstydziłąm sie podbitych oczy ,rozcietej wargi etc. Raz w tygodniu mogam zadzwonic do mamy by ja uspokoic ,ze wszystko w porzadku on oczywiscie przy tych rozmowach był. Po roku znalazł sobie nowa zabawke mnie wrzuciał do kosza ,czasem tylko dzwonił ,przyjezdzał pod moj blok. Po tygodniu wyjechałam z mojego rodzinnego miasta ,zmianiłąm numer telefonu. I kiedy juz byłąm wolna nie wiedziałąm jak zyc. Moze to dziwne ale tęskniłam za nim.
Dziś mija spory czas kiedy to sie skonczyło, mam 22 lata, jestem w nowym zwiazku ,nie mieszkam w Polsce. A mimo tego dopiero teraz zaczyam przypominać sobie urwane fragmenty poprzedniego związku. Kiedy to wszystko sie skonczylo nie pamietałąm nic chciałam zeby tylko przy mnie był. Dziś budza sie zalana potem przez koszmary ,które sa odbiciem sytuacji sprzed lat o której "nie miałąm pojecią" .NIe umiem sobie z tym porazic. Mój obecny facet wie co przeszłam. Nie wie jednak ,ze to wszystko wraca. Nie wie ,ze przez to wszystko straciłam swoja wartość. Sam jest egocentrykiem na którego jest zwrócowa cała uwaga a ja ciągle tylko za coś przepraszam .
Kobietki ! Pomóżcie ..