Walczę z tym,ale jakoś nie specjalnie mi to wychodzi.
Jestem szczęśliwą mężatką z 15letnim stażem,mamy cóke.Popełniłam już kiedyś błąd zdradzając męża...dowiedział się o tym...bardzo go to zabolało..ale wybaczył mi...minęło kilka lat i znów kogoś poznałam...spotykamy się...wiem,że źle robię...ale nie potrafię przestać...co ze mną jest nie tak ...dlaczego tak się zachowuje...są dni ,że obiecuję sobie i jestem pewna tego aby zerwać wszelkie kontakty z przyjacielem,ale gdy widzę jak mu bardzo zależy nie potrafię i ciągnę to dalej...i tak jest w kółko...trwa to już ponad rok...zdaję sobie sprawę z tego ,że jeżeli mąż się dowie,moje małżeństwo najprawdopodobniej się rozpadnie...mimo to nie potrafię przestać...
Może był ktoś w podobnej sytuacji i coś mi poradzi...
bylam przez ok.10lat namawiana do "grzechu". b.przystojny sasiad,wolny,poznal moich synow na spacerze , ktoregos dnia otwieram drzwi i nie wierze wlasnym oczom,przyszedl zapoznac meza...niby posasiedzku...ale jestem z siebie zadowolona, ze nie wchodzilam w zaden romans....nie widze problemu, aby powiedziec NIE...
namiastka33,
a jakie relacje masz z mężem?
Może był ktoś w podobnej sytuacji i coś mi poradzi...
Ale co tu radzić, sama powiedz?
Zdradzasz po raz drugi, jak mąż się dowie (a prawdopodobieństwo jest duże) to Twoje małżeństwo nie przetrwa.
Chyba sama wiesz co trzeba zrobić.
Zupełnie inną kwestią jest czemu zdradzasz. Bo przecież możesz zdradzić znowu.
Piszesz, że jesteś szczęśliwą mężatką. Mam wątpliwości.
Co zresztą wcale nie usprawiedliwia zdrady. Nic jej nie usprawiedliwia.
Walczę z tym,ale jakoś nie specjalnie mi to wychodzi.
Jestem szczęśliwą mężatką z 15letnim stażem,mamy cóke.Popełniłam już kiedyś błąd zdradzając męża...dowiedział się o tym...bardzo go to zabolało..ale wybaczył mi...minęło kilka lat i znów kogoś poznałam...spotykamy się...wiem,że źle robię...ale nie potrafię przestać...co ze mną jest nie tak ...dlaczego tak się zachowuje...są dni ,że obiecuję sobie i jestem pewna tego aby zerwać wszelkie kontakty z przyjacielem,ale gdy widzę jak mu bardzo zależy nie potrafię i ciągnę to dalej...i tak jest w kółko...trwa to już ponad rok...zdaję sobie sprawę z tego ,że jeżeli mąż się dowie,moje małżeństwo najprawdopodobniej się rozpadnie...mimo to nie potrafię przestać...
Może był ktoś w podobnej sytuacji i coś mi poradzi...
Ze zdrada sie nie walczy, tylko sie jej nie dokonuje.
Piszesz, ze jestes szczesliwa mezatka, nie wiem co rozumiesz przez szczesliwa skoro zdradzasz.
Chcesz zerwac, ale przyjacielowi bardzo zalezy, a jak jeszcze paru innym bedzie zalezec to co....?
Potrzebujesz adrenalinki, prosze bardzo, ale nie zawracaj glowy mezowi. Pomysl jak Ty bys sie czula w takiej "komfortowej" sytuacji.
Sadzisz, ze nikt nie wie o tym co robisz? Predzej, czy pozniej sprawa sie rypnie i bedzie bol.
Diagnoza jedna - egoizm i niedojrzalosc.
Chcialoby sie zacytowac piosenke "Lady Pank" - Tancz glupia, tancz, swoim zyciem sie baw.........
Walczę z tym,ale jakoś nie specjalnie mi to wychodzi.
Jestem szczęśliwą mężatką z 15letnim stażem,mamy cóke.Popełniłam już kiedyś błąd zdradzając męża...dowiedział się o tym...bardzo go to zabolało..ale wybaczył mi...minęło kilka lat i znów kogoś poznałam...spotykamy się...wiem,że źle robię...ale nie potrafię przestać...co ze mną jest nie tak ...dlaczego tak się zachowuje...są dni ,że obiecuję sobie i jestem pewna tego aby zerwać wszelkie kontakty z przyjacielem,ale gdy widzę jak mu bardzo zależy nie potrafię i ciągnę to dalej...i tak jest w kółko...trwa to już ponad rok...zdaję sobie sprawę z tego ,że jeżeli mąż się dowie,moje małżeństwo najprawdopodobniej się rozpadnie...mimo to nie potrafię przestać...
Może był ktoś w podobnej sytuacji i coś mi poradzi...
skoro jesteś szczęśliwą mężatką to jakim cudem raz zdradziłaś a teraz robisz to znowu?
wiedziałaś że za pierwszym razem go to zabolało i co robisz? znowu go ranisz.
trwa to od roku, od roku Twój mąż jest przez Ciebie olewany, wasz związek na pewno nie jest szczęśliwy skoro od roku zdradzasz męża (bo wątpię że tylko rozmawiacie i stąd ten problem).
wasz związek rozpadł się rok temu i to z Twojej winy! mąż wybaczył jeden wyskok a Ty pokazałaś że masz go głęboko w czterech literach i nie interesują Ciebie jego uczucia.
odejdź od niego i daj mu szansę na związek z kimś kto go będzie przynajmniej szanował, nie musi ta osoba go kochać, wystarczy że będzie robiła to czego Ty sama nie robisz, wystarczy że będzie szanowany! choć raz zachowaj się jak dojrzała, inteligentna kobieta!
Może był ktoś w podobnej sytuacji i coś mi poradzi...
Co miałybyśmy Ci poradzić? Ty już wiesz, że źle robisz, próbowałaś przestać, ale Ci nie wychodzi. Nie sądzę, by ktoś w tej sytuacji miał szansę doradzić Ci coś odkrywczego, bo tak naprawdę możliwości masz dwie: albo przestać, albo nie przestawać. Skoro już teraz - wiedząc, że to co robisz jest krzywdzące dla innych - nie umiesz tego zakończyć, to prawdopodobnie będziesz to robić, dopóki sama się na tym nie przejedziesz i nie dostaniesz po tyłku. Opamiętanie przyjdzie pewnie wtedy, kiedy stracisz już wszystko: miłość męża, zainteresowanie kochanka i szacunek córki. Bo tak to niestety najczęściej działa...
P.S. W mojej wypowiedzi nie ma wbrew pozorom krytyki Twojego postępowania. Przedstawiłam tylko realnie możliwe konsekwencje Twoich decyzji.
namiastka33
Wiesz, że źle robisz?
Czy aby na pewno wiesz?
A może tylko byś chciała, aby tak było.
Jesteś teraz zadowolona, bawisz się od roku dwoma osobami i ich uczuciami.
Ale zachowujesz się jak dziewczynka z zapałkami
Tylko nie wiadomo kiedy i w którym momencie rozniecisz taki pożar,
że nic już nie będzie w stanie go ugasić.
Ogień pochłonie wszystko, na czym Tobie zależało(?)
Nie zdajesz chyba sobie sprawy, co przechodzi osoba zdradzona.
To jest istne piekło za życia
Tego bólu, upodlenia i poniżenia nie zrozumie nikt, kto tego nie doświadczył.
Nie życzę tego najgorszemu wrogowi.
Na razie się bawisz, ale może nadejść taki sądny dzień, że wszystko runie jak domek z kart.
Tylko wtedy na wszystko będzie za późno.
Skoro kogoś kochamy, to nigdy nie zdradzimy.
Skoro kochamy, to nie pozwolimy zniszczyć zaufania do siebie.
Skoro kochamy, to nie potrafimy zadawać bólu mojej zonie, mojemu mężowi czy też partnerowi
Skoro kochamy, wiemy, jakiej granicy nie wolno nam przekroczyć.
Skoro kochamy, to nie pozwolimy, aby nasze dziecko zostało skrzywdzone.
Bo to jest owoc naszej miłości a nie jakaś tam lalka- zabawka, którą, gdy nam się znudzi, wyrzucimy na śmietnik.
Skoro ktoś nas zdradził- to wszystkie wyżej wymienione przeze mnie punkty ma głeboko w czterech literach.
I nigdy nas tak naprawdę nie kochał!
Są dwie zasady, które warto w życiu stoswać
1/ Róbmy w swoim życiu to, na co mamy ochotę ale tak aby nikt nigdy przez nas nie płakał i
2/ nie czyńmy drugiemu tego, co nam niemiłe.
namiastka33
Wiesz, że źle robisz?
Czy aby na pewno wiesz?
A może tylko byś chciała, aby tak było.Jesteś teraz zadowolona, bawisz się od roku dwoma osobami i ich uczuciami.
Ale zachowujesz się jak dziewczynka z zapałkami
Tylko nie wiadomo kiedy i w którym momencie rozniecisz taki pożar,
że nic już nie będzie w stanie go ugasić.
Ogień pochłonie wszystko, na czym Tobie zależało(?)Nie zdajesz chyba sobie sprawy, co przechodzi osoba zdradzona.
To jest istne piekło za życia
Tego bólu, upodlenia i poniżenia nie zrozumie nikt, kto tego nie doświadczył.
Nie życzę tego najgorszemu wrogowi.Na razie się bawisz, ale może nadejść taki sądny dzień, że wszystko runie jak domek z kart.
Tylko wtedy na wszystko będzie za późno.Skoro kogoś kochamy, to nigdy nie zdradzimy.
Skoro kochamy, to nie pozwolimy zniszczyć zaufania do siebie.
Skoro kochamy, to nie potrafimy zadawać bólu mojej zonie, mojemu mężowi czy też partnerowi
Skoro kochamy, wiemy, jakiej granicy nie wolno nam przekroczyć.
Skoro kochamy, to nie pozwolimy, aby nasze dziecko zostało skrzywdzone.
Bo to jest owoc naszej miłości a nie jakaś tam lalka- zabawka, którą, gdy nam się znudzi, wyrzucimy na śmietnik.Skoro ktoś nas zdradził- to wszystkie wyżej wymienione przeze mnie punkty ma głeboko w czterech literach.
I nigdy nas tak naprawdę nie kochał!Są dwie zasady, które warto w życiu stoswać
1/ Róbmy w swoim życiu to, na co mamy ochotę ale tak aby nikt nigdy przez nas nie płakał i
2/ nie czyńmy drugiemu tego, co nam niemiłe.
zgadzam się w 100%..
Ja Cię rozumiem, co prawda nie mam męża, ale jestem w związku od prawie 7 lat.. A od ponad 2 zdradzam mojego partnera... Fakt faktem, moje zdrady są czysto fizyczne, nie zaangażowałam się emocjonalnie w żadem z tych "związków" na boku. Jedyne co w twoim przypadku budzi moje wątpliwości to, to że macie dziecko. W tym momencie nie ryzykujesz tylko rozpadu swojego związku, czego konsekwencją było by dłuższe lub krótsze lizanie ran, ale narażasz na wielką krzywdę swoją córkę. Jeśli jesteś matką, to stety czy niestety priorytetem powinno być dla Ciebie dziecko...
Zastanawia mnie to, czemu świadomie aż tak krzywdzisz swojego męża? i w imię czego to? Nowych wrażeń? Jeśli tego właśnie Ci brakuje, to porozmawiaj z mężem i na nowo spróbujecie wzniecić żar w waszym związku.
Szukanie adrenaliny w ramionach kochanka nigdy nie jest rozwiązaniem.
Najbardziej współczuję Twojemu mężowi.
Facet wybaczył Ci jedną zdradę? ponownie obdarzył zaufaniem, a Ty ponownie wbijasz mu nóż w plecy! Wiesz, jak się kogoś kocha to się go nie krzywdzi, nie zdradza!
Jeśli zamierzasz więc skakać tak z kwiatka na kwiatek, to zostaw męża i pozwól mu ułożyć sobie życie na nowo z kimś, kto będzie go szanował i kochał, a nie tylko du.ą myślał.
Ja Cię rozumiem, co prawda nie mam męża, ale jestem w związku od prawie 7 lat.. A od ponad 2 zdradzam mojego partnera... Fakt faktem, moje zdrady są czysto fizyczne, nie zaangażowałam się emocjonalnie w żadem z tych "związków" na boku. Jedyne co w twoim przypadku budzi moje wątpliwości to, to że macie dziecko. W tym momencie nie ryzykujesz tylko rozpadu swojego związku, czego konsekwencją było by dłuższe lub krótsze lizanie ran, ale narażasz na wielką krzywdę swoją córkę. Jeśli jesteś matką, to stety czy niestety priorytetem powinno być dla Ciebie dziecko...
Juz widze jak jestes stateczna mezatka z dzieckiem i sobie skikasz bez emocjonalnych zobowiazan.
Sadzisz, ze zdrada jest czym innym z dzieckiem w tle, czy tez bez niego.
Ciekawe, czy dla partnera stanowi duza rozniece - zdrada bez emocji, czy zdrada z zaangazowaniem.
Po kiego licha zawracacie komus d...e jak preferujecie luzne uklady.
Przeciez chetnych panow na ukald z doskoku jest na tony...... Bedziecie mialy adrenaliny po kokardke..
ziraell napisał/a:Ja Cię rozumiem, co prawda nie mam męża, ale jestem w związku od prawie 7 lat.. A od ponad 2 zdradzam mojego partnera... Fakt faktem, moje zdrady są czysto fizyczne, nie zaangażowałam się emocjonalnie w żadem z tych "związków" na boku. Jedyne co w twoim przypadku budzi moje wątpliwości to, to że macie dziecko. W tym momencie nie ryzykujesz tylko rozpadu swojego związku, czego konsekwencją było by dłuższe lub krótsze lizanie ran, ale narażasz na wielką krzywdę swoją córkę. Jeśli jesteś matką, to stety czy niestety priorytetem powinno być dla Ciebie dziecko...
Juz widze jak jestes stateczna mezatka z dzieckiem i sobie skikasz bez emocjonalnych zobowiazan.
Sadzisz, ze zdrada jest czym innym z dzieckiem w tle, czy tez bez niego.
Ciekawe, czy dla partnera stanowi duza rozniece - zdrada bez emocji, czy zdrada z zaangazowaniem.
Po kiego licha zawracacie komus d...e jak preferujecie luzne uklady.
Przeciez chetnych panow na ukald z doskoku jest na tony...... Bedziecie mialy adrenaliny po kokardke..
jak czytam takie posty tych "kobiet" to jedyne co mi przychodzi na myśl, to znane powiedzenie, że ku*** to nie zawód, to charakter
Bo widzisz - prostytutka stawia sprawe jasno - placisz - masz. Ty ode mnie ja od ciebie nic nie chce.
Natomiast ten rodzaj pan - Himalaje huipokryzji - jestem szczesliwa mezatka, kocham swojego chlopaka, a ze adrenaliny potrzebuje, .....
Przeciez pieniedzy nie biore.
A ze dewastacja moralna - och to juz wyzyny, na ktore nie trzeba sie wspinac.
No i wlasnie ten charakter..
Jest rada. Nie bądź egoistka, zostaw obecnego chłopa i szalej. Bo Ty jąk widać do stałych związków się nie nadajesz
więc nie zawracaj główy tym którzy tego chcą i żyj tak jąk pragniesz....nie jestem zbyt ironiczny w swoich postach? ![]()