Brak zaufania... - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 15 ]

Temat: Brak zaufania...

Jestem osobą, która ma problemy z ufaniem ludziom. Jest to szczególnie kłopotliwe teraz, kiedy jestem w związku i nie potrafię do końca zaufać mojemu partnerowi. Nie jest to szczególnie komfortowe psychicznie i w sumie nie wiem czy to przez moją nieufność czy może przez niego. Mianowicie rozszedł się z żoną i wiele razy ją zdradzał, a teraz kiedy jest ze mną mam pewne wątpliwości. Jest między nami bardzo dobrze, kochamy się, istnieje miedzy nami szczególna więź, bardzo sobie pomogliśmy nawzajem. On jest wspaniały, codziennie zapewnia mnie o swoim uczuciu, twierdzi, że dopiero przy mnie zaznał prawdziwej miłości, że nie wyobraża sobie życia beze mnie i generalnie nie daje mi powodów do tego bym miała wątpić w to co mówi. Jednak od czasu do czasu zadaję sobie pytanie: jeżeli zdradzał żonę to czemu miałby nie zdradzić mnie? Jeżeli ją okłamywał i był nieszczery to czemu miałby być w stosunku do mnie? Po prostu męczą mnie ciągłe obawy, jego zachowania z przeszłości nie dają mi spokoju i nie wiem co robić i myśleć... jakieś rady?

Zobacz podobne tematy :

2 Ostatnio edytowany przez majszter (2012-12-06 00:57:44)

Odp: Brak zaufania...

Jednak od czasu do czasu zadaję sobie pytanie: jeżeli zdradzał żonę to czemu miałby nie zdradzić mnie?

No i dobre zadajesz sobie pytanie. Moja eks też była a w zasadzie taka jest dalej. Najpierw mnie zdradziła, potem kolejnego chłopaka i tak szło dopóki nie wyjechała na studia. A moich zastępców też zapewniała o miłości i mydliła oczka pięknymi słówkami.

Rady? Chyba tylko test wierności pozostaje czyli podstawienie swojej koleżanki, która ma zagrać rolę adoratorki, przyszłej kochanki (oczywiście w odpowiedniej sytuacji się wycofać jak już aby nie doszło do czegoś). Z jednej strony będziesz nie fair w stosunku do swojego faceta ale z drugiej będziesz miała jakąś pewność, że ciebie nie okłamuje.
Ja swojej taki test zrobiłem- oblała. I nie mam z tego powodu wyrzutów sumienia. Ba, jestem zadowolony że tak to poszło.

I taki kawał:

Facet budzi się w południe na potwornym kacu. Patrzy, na stole cztery schłodzone butelki piwa i list następującej treści: "Kochanie, wypoczywaj. Jakbyś czegoś potrzebował to zadzwoń, a zwolnię się z pracy i przyjadę. Twoja kochająca żona". Facet pyta syna: - Co się wczoraj stało? Nic nie pamiętam. Czyżbym wrócił w nocy z kwiatami albo pierścionkiem? Syn na to: - Przyszedłeś o piątej nad ranem kompletnie pijany, awanturowałeś się, a gdy matka chciała Cię rozebrać i ściągała Ci spodnie, powiedziałeś: "Spierdalaj dziwko, żonaty jestem !".

Dla mnie- jako faceta- to jest prawda. Swoją kobietę kocham i nie zdradziłbym choć okazji do tego było naprawdę wiele.

3

Odp: Brak zaufania...

Różne rzeczy dzieją się w związkach. Jeżeli ludzie są niedopasowani, to raczej nie ma się co dziwić, że kiedyś któreś spotka inną osobę, tę właściwą. Ale wtedy lepiej zakończyć pierwszy związek odpowiednio wcześnie, a nie prowadzić podwójne życie. Okłamywanie pierwszego partnera przez rok, dwa, czy dłużej jest zwykłą perfidią i wiadomo, że taka osoba ma raczej elastyczny kręgosłup moralny, skoro była w stanie szeptać czułe słówka dwóm (lub więcej) różnym osobom w tym samym czasie. Jak dla mnie, zdradzenie wcześniejszego partnera przekreśla taką osobę. Chociażby dlatego, że stale rozkminiałabym, czy aby jest mi wierny - tak jak Ty.

4

Odp: Brak zaufania...

@majszter, dziękuję za radę i odpowiedź. Chyba taki test wierności byłby w moim przypadku najlepszym rozwiązaniem.

5

Odp: Brak zaufania...
wilbury napisał/a:

Jestem osobą, która ma problemy z ufaniem ludziom. Jest to szczególnie kłopotliwe teraz, kiedy jestem w związku i nie potrafię do końca zaufać mojemu partnerowi. Nie jest to szczególnie komfortowe psychicznie i w sumie nie wiem czy to przez moją nieufność czy może przez niego. Mianowicie rozszedł się z żoną i wiele razy ją zdradzał, a teraz kiedy jest ze mną mam pewne wątpliwości. Jest między nami bardzo dobrze, kochamy się, istnieje miedzy nami szczególna więź, bardzo sobie pomogliśmy nawzajem. On jest wspaniały, codziennie zapewnia mnie o swoim uczuciu, twierdzi, że dopiero przy mnie zaznał prawdziwej miłości, że nie wyobraża sobie życia beze mnie i generalnie nie daje mi powodów do tego bym miała wątpić w to co mówi. Jednak od czasu do czasu zadaję sobie pytanie: jeżeli zdradzał żonę to czemu miałby nie zdradzić mnie? Jeżeli ją okłamywał i był nieszczery to czemu miałby być w stosunku do mnie? Po prostu męczą mnie ciągłe obawy, jego zachowania z przeszłości nie dają mi spokoju i nie wiem co robić i myśleć... jakieś rady?

rozumiem, że jesteś trzecią która stała się drugą?

inaczej pewnie o jego małżeńskich zdradach niewiele byś wiedziała

no jasne, że twój facet umie kłąmać, oszukiwać, kręcić, udawać
w końcu zgodziłaś się na takiego faceta zostając jego kochanką
nie tylko to tobie nie przeszkadzało, ale na takim oszustwie i kłamstwie budowałaś swoje relacje

oczywiście, że on może cię zdradzać
oczywiście, że teksty o 'zaznaniu prawdziwej miłosci' są szczere do momentu - aż nie staną się szczere wobec kogoś innego...

a test wierności?/
co to jest???
koleżankę podstawisz, żeby zakręciła tyłkiem wobec twojego faceta?
to jest zdrada jak dla mnie
gdybym tak zrobiła, zdradziłabym męża - oznaczałoby to moją nielojalność, manipulowanie, oszustwo, kłamstwo, prowokacje i brak szacunku
to jest włąsnie zdrada..

6

Odp: Brak zaufania...
wilbury napisał/a:

Jestem osobą, która ma problemy z ufaniem ludziom. Jest to szczególnie kłopotliwe teraz, kiedy jestem w związku i nie potrafię do końca zaufać mojemu partnerowi. Nie jest to szczególnie komfortowe psychicznie i w sumie nie wiem czy to przez moją nieufność czy może przez niego. Mianowicie rozszedł się z żoną i wiele razy ją zdradzał, a teraz kiedy jest ze mną mam pewne wątpliwości. Jest między nami bardzo dobrze, kochamy się, istnieje miedzy nami szczególna więź, bardzo sobie pomogliśmy nawzajem. On jest wspaniały, codziennie zapewnia mnie o swoim uczuciu, twierdzi, że dopiero przy mnie zaznał prawdziwej miłości, że nie wyobraża sobie życia beze mnie i generalnie nie daje mi powodów do tego bym miała wątpić w to co mówi. Jednak od czasu do czasu zadaję sobie pytanie: jeżeli zdradzał żonę to czemu miałby nie zdradzić mnie? Jeżeli ją okłamywał i był nieszczery to czemu miałby być w stosunku do mnie? Po prostu męczą mnie ciągłe obawy, jego zachowania z przeszłości nie dają mi spokoju i nie wiem co robić i myśleć... jakieś rady?

Czytając ten post pomyślałam o kochance mojego...hmm..BYŁEGO męża....
Podejrzewam, ze ma kobita dokładnie te same rozterki...

7

Odp: Brak zaufania...
End_aluzja napisał/a:

rozumiem, że jesteś trzecią która stała się drugą?

inaczej pewnie o jego małżeńskich zdradach niewiele byś wiedziała

Źle mnie osądziłaś, poznaliśmy się już po tym jak odszedł od żony. O jego zdradach wiem bo sam mi opowiedział wszystko o sobie, w tym również o swoich byłych, z których część to kobiety, z którymi miewał epizody jeszcze będąc żonatym mężczyzną. Stąd właśnie moje obawy i wątpliwości. A co do testu wierności to według mojego mniemania nie jest to zdrada. Z resztą to jest dopiero pomysł, do niczego nie doszło, nic nie zrobiłam. A nawet jak zrobię to jedyną osobą, której mogę się z tego ewentualnie tłumaczyć jest On.

8

Odp: Brak zaufania...

to,że kiedyś zdradzał,nie znaczy ,że będzie to już robił zawsze,może właśnie to ty jesteś tą wyjątkową,z którą czuje sie najlepiej i wcale nie bedzie cie zdradzał.Ludzie sie zmieniają,on też mógł sie zmienić.

9

Odp: Brak zaufania...

koleżankę podstawisz, żeby zakręciła tyłkiem wobec twojego faceta?
to jest zdrada jak dla mnie
gdybym tak zrobiła, zdradziłabym męża - oznaczałoby to moją nielojalność, manipulowanie, oszustwo, kłamstwo, prowokacje i brak szacunku
to jest włąsnie zdrada..

Proszę- nie przesadzaj. To najlepiej, aby nic nie robiła, żyła w sielance wg niej a np po roku czasu, gdzie już się zaangażowała emocjonalnie, dostaje info że jest zdradzana?

Jestem facetem więc powiem szczerze- nie w głowie mi zdrady, gdyby jakaś się pięła, cycami wymachiwała itp to spławiłbym ją. Nie po to ja wyznaję uczucia, że swoją kocham i jest tą jedyną, abym na lewo jeszcze chodził. Jeżeli twój facet mówi to szczerze to nie zdradzi. A jeżeli np umówi się na spotkanie w ustronnym miejscu to temat zostaje wyczerpany i dajesz jemu kopa w tyłek. To jest logiczne rozwiązanie znając jego przeszłość.

Mnie ciekawi jedno. Na pewno wiele tu kobiet miało do czynienia z alkoholikami, którzy obiecywali, że nie będą już pili. I pewnie też niejedna robiła test z alko i ciekawiły ich wyniki.

10

Odp: Brak zaufania...

Masz prawo nie mieć zaufania do swojego partnera. To jest logiczne, bo ktoś kto raz zdradził kogoś, to już go może coś w głębi duszy ciągnąć by zrobić to kolejny raz.
Pytasz, co zrobić, by uspokoić swoje myśli?
Ja proponuję Tobie, byś nie dawała się złym myślom i starała się myśleć pozytywnie.
Może przeczytaj ksiązkę psychologiczną na temat podświadomości?!
Myślę, że powinnaś z pełnym zaufaniem i przekonaniem po kilka razy dziennie mówić sobie:
"Moja podświadomość zna rozwiązanie. Zaraz zareaguje na Moje wezwanie. Z całego serca dziekuję za to, że jej bezgraniczna mądrość poddaje mi najlepsze rozwiązanie. Moje niewzruszone przekonanie wyzwala nieskutecznie skuteczna moc mojej podświadomości. Cieszę się i dziękuję!"
Jeśli będziesz to powtarzała, to powinno dać Tobie spokój ducha. I poznasz prawdę.... Jaka ona by nie była.
Bo podświadomość nasza jest jak gleba, na którą rzucamy ziarno. Dobre lub złe. I tylko od nas zależy jaki plon zbierzemy.
Życze szczescia!

11

Odp: Brak zaufania...
arnold napisał/a:

Masz prawo nie mieć zaufania do swojego partnera. To jest logiczne, bo ktoś kto raz zdradził kogoś, to już go może coś w głębi duszy ciągnąć by zrobić to kolejny raz.
Pytasz, co zrobić, by uspokoić swoje myśli?
Ja proponuję Tobie, byś nie dawała się złym myślom i starała się myśleć pozytywnie.
Może przeczytaj ksiązkę psychologiczną na temat podświadomości?!
Myślę, że powinnaś z pełnym zaufaniem i przekonaniem po kilka razy dziennie mówić sobie:
"Moja podświadomość zna rozwiązanie. Zaraz zareaguje na Moje wezwanie. Z całego serca dziekuję za to, że jej bezgraniczna mądrość poddaje mi najlepsze rozwiązanie. Moje niewzruszone przekonanie wyzwala nieskutecznie skuteczna moc mojej podświadomości. Cieszę się i dziękuję!"
Jeśli będziesz to powtarzała, to powinno dać Tobie spokój ducha. I poznasz prawdę.... Jaka ona by nie była.
Bo podświadomość nasza jest jak gleba, na którą rzucamy ziarno. Dobre lub złe. I tylko od nas zależy jaki plon zbierzemy.
Życze szczescia!

Arnold ja nie wiem jakie Ty ziarna siejesz, ale zmień zainteresowania. wink
Droga autorko pewnie masz prawo podejrzewać swojego faceta o zdradę, ale nic szczególnego z tym zrobić nie możesz. Możesz jedynie być czujna i go obserwować. Niestety ale związek buduje się na zaufaniu, więc jak mu nie zaczniesz ufać to ten związek nie przetrwa, bo facet zacznie się domyślać, że go podejrzewasz o zdradę. Żadnych testów mu nie rób, bo to głupie, a jak on się dowie, że mu taki test zrobiłaś to będziesz wtedy dopiero miała fajnie...

12

Odp: Brak zaufania...

ja sądzę, że szczegółną trudność może sprawiać to, że wiesz, że zdradzał kilkakrotnie, że to dla niego nic nie znaczyło, że nie liczył się z uczciami zony i że... umie doskonale kłamać, wymyślać alibi..

13

Odp: Brak zaufania...

Ja jako osoba naiwna i ufna powiem ci, że ja również byłabym nieufna w Twojej sytuacji. Taki związek doprowadzałby mnie do szału. Nie mogłabym być z kimś kto zdradzał, bo inaczej "węszyłabym" tylko kolejną zdradę. Tym samym unieszczęśliwiałoby mnie to.
Ludzie się zmieniają i to jest fajne. Trzeba dać im szansę, ale nie każdy to potrafi. Po drugie nie potrafię poznać tych prawdziwych zmian od udawanych. Nie wyszłabym w związek z taką osobom.
Odnośnie testu wierności  to wg mnie nie jest w porządku.
Pozostaje Ci czekać na rozwój sytuacji lub zakończenie relacji, jak już nie będziesz mogła żyć w tej niepewności. Związek bez zaufania jest ciężarem, a powinien dawać szczęście. Pozdrawiam!

14

Odp: Brak zaufania...

Dzięki Wam wszystkim za mądre i pomocne rady smile Dochodzę do wniosku, że pozostaje mi tylko zaufać mu na tyle na ile potrafię i mieć nadzieję, że się przy mnie zmienił i mnie nie skrzywdzi. Lepiej mieć 100% pewność, że wszystko jest ok, niż marnować czas z kimś kto nie jest tego wart, ale chyba taki test to tylko w ostateczności.
Dziękuję i pozdrawiam!

Posty [ 15 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024