To ze mną coś nie tak czy jednak z moją mamą? - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » To ze mną coś nie tak czy jednak z moją mamą?

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 11 ]

Temat: To ze mną coś nie tak czy jednak z moją mamą?

Witam serdecznie! Jestem nowa na forum więc i to będzie mój pierwszy post. Mam dosyć poważny problem w domu i chciałam się Was zapytać tak jak w temacie czy to ze mną jest coś nie tak czy jednak z moją mamą? Prosze przeczytajcie moją historię i spróbujcie to ocenić. Od razu na wstępie napisze, że będzie dłuugo..

Więc tak.. Jestem z moim narzeczonym parą od 4 lat. Na początku ? Łał wszystko było super, bo On budowlaniec,a my nie zbyt zamożni więc nam pomógł doprowadzić dom do porządku, aby jako tako wyglądał. Wiadomo tam mu mama odpaliła parę groszy co by nie pomyślał o nas źle. To tyle dobrego.. Po jakimś czasie wprowadził się do mnie i mieszkaliśmy z rodzicami. Ojciec od biedy go lubił chociaż narzeczony ma dość cięty język i nie toleruje lenistwa chociaż nigdy nic złego nie powiedział mojej matce, ani ojcu. Nigdy mi matka nie powiedziała, że ten mężczyzna nie jest dla mnie wprost. Zawsze słyszałam to ukradkiem podsłuchując rozmowy rodziców lub mamy z sąsiadkami. A, żeby aż tak nie wyrzucać wszystkich brudów przejde do wydarzeń z ostatniego półrocza; Przychodzę do domu z pracy (my mieszkamy na piętrze, mama z siostrą na dole) witam się z mamą i idę na górę zobaczyć co to mój luby czyni. Wchodząc widzę Jego minę która nie świadczy o niczym dobrym więc od razu pytam o co chodzi. Ano akurat miał dzień wolny, a mama chyba nie zauważyła tego (rzaadko schodzi na dół) i jęła plotkować z sąsiadką na Jego temat, mój oraz Jego rodziców. Okey, nie przepadam za Jego rodzicami i nie ma idealnej rodziny, ale to nie powód, żeby ich obrażać i wyzywać do innych ludzi skoro się nic nie widziało (Bo ja wiem, ale moja mama tylko z "plotek"). Hmm.. Muszę przyznać iż wtedy myślałam, że trochę wyolbrzymił sytuację. Ale! Po godzinę przyszła następna sąsiadka. Coś robiłam blisko schodów i usłyszałam jak padło imię mojego ukochanego co natychmiast kazało mi się zatrzymać i przysłuchać co tam matula prawi.. I tu klękłam z bezsilności i aż mało nie spaliłam się ze wstydu przy tym topiąc się we łzach. Rozumiecie co to usłyszeć od własnej matki, że mój chłopak jest nieudacznikiem, nic nie robi, nie pomaga, że Jego rodzice to nieroby, a Jego matka daje za przeproszeniem dupy na zawołanie? Gdy tylko rozmowa mamy z sąsiadką się skończyła, ja uspokoiwszy się trochę zeszłam na dół i spytałam się o czym to tak rozprawiała z Nią. Co usłyszałam? Ano, że mówiły o pogodzie i o jakiejś tam zupie z grzybów itp. A jak spytałam się co mówiła na temat mojego lubego to z wielkim rykiem do mnie, że taka sytuacja nie miała miejsca. Zrobiła ze mnie po prostu wariatkę! Dałam sobei spokój myślałam, że wyparła to z siebie i przestanie. Ale później umarł ojciec  i sytuacja z mamą rzeczywiście się ustabilizowała. Chłopak wszędzie nas woził po urzędach był wsparciem dla mnie i dla Niej. Do nie dawna bo jakieś 2 miesiące temu jak znów zgrało się, że oboje mieliśmy wolne wzięliśmy się do pracy przy remoncie. Przechodzac znów obok schodów dane mi było usłyszec jak to według mojej mamy mój luby się do mnie zwraca co w tym dziwnego? Ano to, że to były wierutne bzdury. Okey. Każdy się kłóci, ale mój ukochany nigdy mnie nie wyzwał! A według niej już tak! Wtedy On nie wytrzymał, zbiegł ze schodów i pokłócili się dosyć ostro.. Później znów jakoś sytuacja się uspokoiła, a dziś ponownie! Przychodzę sobie z pracy zadowolona, a luby do mnie, że jak z Nią nie pogadam to On się wyprowadza w poniedziałek! Jestem przerażona.. Zeszłam na dół i znów spokojnie próbowałam z nią porozmawiać. Ta jak zwykle oczywiście swoją śpiewkę, że On wymyśla swoje historyjki, że nie usłyszy a mówi różne bzdury,  że nic takiego nie miało miejsce i zaraz może iść do sąsiadki i zaprosić Ja, aby to potwierdziła. Gdy Jej powiedziałam, że już w to nie wierze, bo samej mi dane było słyszeć to całkowicie rozmowa przeistoczyła się w Jej krzyk, że to JA insynuuje Jej jakieś ploty, oskarżam o oczernianie które kompletnie nie ma miejsca. Próbowałam tylko spokojnie z Nią porozmawiać, żeby mi tylko powiedziała o co Jej chodzi..

Więc oceńcie sami proszę o co tu chodzi bo ja już nie potrafię tak dłużej. Sama od tego zwariuje, a może już to ja właśnie zwariowałam? Nie piszcie też o wyprowadzce bo to nie wchodzi w grę gdyż ja muszę zostać w domu z innego powodu baardzo ważnego, a do tego i tak  nie mamy kasy, aby coś kupić lub wynająć. Jak z Nią rozmawiać, a może to już jakaś choroba psychiczna? Prosze doradźcie. Tu już sporo napisałam więc później jeszcze opiszę bezpośrednie nie dotyczące chłopaka moje relacje z Nią.

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: To ze mną coś nie tak czy jednak z moją mamą?

Tu jedyne co mi przychodzi do głowy to niestety wyprowadzka... nie da się poradzić nic innego, brak pieniędzy to nie powód.
Jak wracaliśmy z mężem do Polski po 10 latach to powiedziałam, że zanim skończymy budowę domu, wynajmujemy coś, nawet jeden pokój, chleb sam będę jadła ale z jego ani moją mamą mieszkać nie będę. A żadnych strasznych historii tak jak u Ciebie, z naszymi mamami nie było, ja po prostu chcę żyć ze swoją rodziną spokojnie.
I Tobie tego życzę, choć niestety patrząc na to, co wyprawia Twoja mama, to chyba niemożliwe, jeżeli chcesz dalej z nią mieszkać.

3 Ostatnio edytowany przez Załamana życiem (2012-11-30 18:03:36)

Odp: To ze mną coś nie tak czy jednak z moją mamą?

Rzeczywiście brak pieniędzy nie jest głównym powodem. Powodem jest moja kochana babcia, która za nic w świecie nie chce opuścić rodzinnego domu, a muszę się Nią opiekowac gdyż mama po prostu nie umie, ma to gdzieś? Nie wiem jak to nazwać, ale raczej brakiem zainteresowania po prostu. A co do ew. wyprowadzki to owszem nie mam zamiaru nawet przeprowadzać się do przyszłej teściowej bo wime, że i tam nie było by za ciekawie.

4

Odp: To ze mną coś nie tak czy jednak z moją mamą?

Ten związek nie przetrwa, jeśli zostaniesz z mamusią.

5

Odp: To ze mną coś nie tak czy jednak z moją mamą?

Ja myślę że powinnaś pogadać z sąsiadką ,nie wyżalić się ale poprosić żeby nie była wolnym słuchaczem Twojej mamy ,bo .....
U mnie było coś podobnego ,z tym wyjątkiem że sąsiedzi wysłuchali mamy ,ale na tyle byli obiektywni że w odwecie  pozytywnie  się wyrażali  na nasz temat - ewentualnie gdy mama zaczynała temat ,oni zmieniali na inny .

6

Odp: To ze mną coś nie tak czy jednak z moją mamą?

Dla mnie to nie jest normalne.Ja po prostu gdybym usłyszała temat,to w środku zdania już z daleka wtrącałabym swoje i mama nie mogłaby wyprzeć się tematu.
Jeżeli wyprowadzka nie wchodzi w grę,to jedynie tak możesz coś zmienić.Niech matka kontynłuje przy Tobie temat,a jeżeli się wyprze w środku zdania,to słuchacze będą wiedzieli z kim i z czym mają do czynienia.

7

Odp: To ze mną coś nie tak czy jednak z moją mamą?

Kurde, masakra... Z 6 razy nie mogłam wkleic Ci całego duzego tekstu, bo nie bylo jakiegos znaku startowego quote..bosh...

Wg mnie : Twoja matka poniza, oczernia i szarpie od pól roku reputacje i uczucia Twojego chłopaka, rani Cię dogłębnie i Twój związek mówiąc takie rzeczy, nie szanując Twoich uczuć i powodując rany w psychice takimi słowami - co się może przyczynić do kłótni z Twoim Lubym, bo możesz mieć z tyłu głowy takie same sądy zakodowane...

Twoja matka perfidnie się znęca nad Twoim chłopakiem i Tobą, albo ma zaburzenie psychiczne bo wypiera się wypowiadanych słów, albo próbuje Tobię ją wmówić.

Twój chłopak bynajmniej nie zawacha się przy najbliższej kłotni wyprowadzić, a wtedy koniec związku na zawsze wg mnie będzie.. Nie chronilaś go, jego uczuć i reputacji... szarpanej przez pół roku. Powinnaś stanąć za nim jak lwica, zrobić dziką awanturę mamie i się natychmiast wyprowadzić.

Jeżeli ten "bardzo ważny powód" dla którego nie mozesz się wyprowadzić z domu może zastąpić Ci Twojego Lubego Chłopaka, to mogłabym na to przymknąć oko i zrozumieć Twoją sytuację, ale jeżeli tak nie jest, a podejrzewam, że nie jest ten powód warty Twojego Chłopaka/ Faceta to jak najszybciej zabrałabym manatki i wyniosła się z domu..

Każda taka sytuacja kiedy para mieszka z teściami prowadzi do ostrych konfliktów i dużego spustoszenia w związku między młodymi, co nierzadko prowadzi do rozpadów związku i rozwodów, dlatego w Twojej trosce proponowałabym się jak najszybciej wyprowadzic, oraz dla dobra Chłopaka i zamieszkać na swoim, chociażby to miałby być 10 m pokój z jednym łózkiem i szafką...

Chłopak na prawdę już dużo przecierpiał i się stara, jego reputacja po prostu lata jak szmatki na wietrze, poszarpana i to wszystko musiał znosić przez całe pół roku... Przypuszczam, że kobieta w jego sytuacji zrobiłaby kilka ostrzejszych awantur i by się posypało...

Radzę Ci serdecznie i stanowczo uregulować z mama stosunki, ( zrobić jej karczemna awanture, zeby pozałowała i sie bała, nie niszczyła Ciebie i Waszego związku w przyszlosci, opamietała sie) oraz jak najszybciej się wyprowadzić gdziekolwiek się da i być przez nastepne 2 tyg bardzo mila i uprzejma dla Swojego Chłopaka :-). Podejrzewam, że go kochasz. Pozdrawiam, Wszystkiego Dobrego, Maja.

8

Odp: To ze mną coś nie tak czy jednak z moją mamą?

rudamarchewka Ma 100% racje.. Cóz.. musisz podjąc własciwa decyzję i wybrać... Pozdrawiam, :-).

9

Odp: To ze mną coś nie tak czy jednak z moją mamą?

takie wybory są bardzo trudne,ale chyba trudniejsze jest dla was życie w takiej sytuacji.

10

Odp: To ze mną coś nie tak czy jednak z moją mamą?

No niestety, mama jest w swoim domu i możesz prosić ją, by zmieniła zachowanie, możesz nawet się kłócic i grozić, ale to ona ostatecznie decyduje, co komu powie i kiedy. Ty możesz to znosic i narażać swój związek (któremu długiego stażu w takiej sytuacji nie wróżę) albo niestety się wyprowadzić. Przykra sprawa z babcią, ale niestety - po pierwsze Ty musisz wybrać, co ważniejsze (babcia czy reszta Twojego życia), po drugie żadna kochająca babcia nie chciałaby być kulą u nogi wnuczki, uniemożliwiając jej normalne życie, po trzecie - sorry, ale jeśli wymaga opieki, to matka ma psi obowiązek się nią opiekować, czy jej się to podoba, czy nie. Teraz ją wyręczasz, wiec nie umie, nie chce, nie interesuje się, bo może - jak przestaniesz, będzie musiala się nauczyć. A jak nie, to wtedy będziesz tą sytuację rozwiązywać, ale na pewno nie kosztem swojego życia.

Posty [ 11 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » To ze mną coś nie tak czy jednak z moją mamą?

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024