Jak to zrobić, żeby nie bolało? - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Jak to zrobić, żeby nie bolało?

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 20 ]

1

Temat: Jak to zrobić, żeby nie bolało?

Jestem w stałym związku już ponad 3 lata. Mieszkamy razem od 2 lat. Mój facet jest dość specyficzny, to dusza artysty, gra na instrumentach, ma swój własny świat. Jego zainteresowania to nie do końca moje zainteresowania, ale nauczyłam się to wszystko godzić i jak do tej pory byłam szczęśliwa.

Miesiąc temu poznałam kogoś. Najpierw się zauroczyłam, potem od tego uciekałam, a teraz już się pogubiłam. Jest zupełnie inny niż mój chłopak. Trzeźwo patrzy na świat, dopinguje mnie w moich planach, intryguje mnie, jest bardzo inteligentny. Mogę z nim rozmawiać godzinami.

Mija miesiąc i zaczynam się wahać. Czy to co mam teraz, to co znam, tak na prawdę mi odpowiada? Mój chłopak jest ze mną szczęśliwy, dba o mnie, wiem, że bardzo mnie kocha i zrobiłby dla mnie wszystko. Jednak coraz częściej zauważam w nim wady; np. nigdy nie pyta jak mi minął dzień, kiedy nie ma mnie w domu (mam firmę, którą razem rozkręcaliśmy), nie pozwala mówić o pracy w domu, przerywa wtedy w połowie zdania albo zmienia temat lub w ogóle nie odpowiada. Denerwuje mnie to, już wiele razy mu o tym mówiłam, ale zmiany nie widać. Twierdzi, że nie chce przenosić problemów z pracy do domu. Rozumiem go, ale z kim mam o tym porozmawiać jak nie z nim? A jak nie w domu, to gdzie? Skoro on praktycznie w ogóle do firmy nie chodzi, sporadycznie, kiedy ja nie mam czasu.

Są też dobre strony związku. Wiem, że jak powiem, że potrzebuję jego pomocy to ją uzyskam. Wiem, że mogę na niego liczyć, ale muszę go o to poprosić. Nie robi potem tego z łaską, to nie tak. Wiem, że mogę z nim porozmawiać na różne tematy, ale nie do końca dobrze czuję się w filozofiach wschodu, a jego to fascynuje.

Myślę, że chciałabym odejść. Ale jak patrzę na niego, to serce mi się kroi. Nie wiem co powiedzieć, jak, kiedy? Nie ma dobrego czasu na takie słowa...
On tak we mnie wierzy, ufa mi, a ja nie byłam wobec niego szczera. Może gdybyśmy prowadzili bujniejsze życie, ciekawsze? Może bym się nie pogubiła.

Mam już 28 lat, chciałabym się ustatkować, mieć dzieci, pewność, oparcie finansowe. Wszystko to, co każda kobieta szuka w mężczyźnie. A mój chłopak nie pracuje, żyjemy tylko z tego co tak na prawdę ja zarobię. On ma mieszkanie, samochód i czuje się pewny przyszłości. A mi czegoś brak, ciągle czegoś mi brak...

Boję się rozstania. Wywrócenia mojego i jego świata do góry nogami. Boję się tego dnia, a wiem, że to nastąpi. Chcę być z tym drugim mężczyzną, choćby miało to nie wypalić to muszę spróbować, żeby nie obracać się za siebie za 20 lat.

Mój chłopak nie jest złym człowiekiem, ma dobre serce, jest przystojny, inteligentny, pięknie gra na instrumentach. Ma wiele zalet. Ma też wady. Leczy się z uzależnienia od alkoholu. Teraz już nie pije, ale boję zawsze kiedy spóźnia się choćby 5 min, zastanawiam się w jakim stanie będzie?

Dziewczyny, co robić. Napiszcie kilka słów. Cokolwiek. Nie mam osoby, której mogłabym powiedzieć o swoich wątpliwościach.

Dzięki!

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Jak to zrobić, żeby nie bolało?

Wiesz Mama kiedyś powiedziała mi takie słowa, że nie kończy się związku dla drugiej osoby, tylko dlatego że w tym związku coś nie gra.
Odpowiedz sobie na to pytanie.
Czy wcześniej myślałaś o rozstaniu? Czy może teraz jak poznałaś kogoś innego poczułaś powiew nowości i świeżości w swoim życiu naszła Cie chęć na zmiany? Chodzi mi o to żebyś nie żałowała później rozstania z obecnym partnerem jeśli z tym które Cie tak fascynuje nic nie wyjdzie jednak.
Jesteśmy w podobnym wieku więc chyba nie musze mówić że początki zawsze są piękne później zaczyna się prawdziwe życie i docieranie charkterów.

3

Odp: Jak to zrobić, żeby nie bolało?

Tak na prawdę przechodziła mi taka myśl przez głowę. Głównie wtedy kiedy pił całymi dniami. Buntowałam się, odchodziłam, wyprowadzałam, odcinałam go od kasy, a potem... wracałam. Ale czy tak ma wyglądać życie? Ciągła niepewność czy pójdzie pić, czy nie? Skończył już terapię, psycholog nie jest w stanie zrobić dla niego nic więcej. Jest postęp, bo przez ostatni rok upił się trzy razy. Wiem, że może brzmi to śmiesznie, że tylko trzy razy... Dla mnie to sukces. Dla niego jeszcze większy.
Poza tym nie jest źle. Ale ta wada nie jest ot taka sobie. Jest poważna. Z tej choroby mówią, że się nie wychodzi. I tego się boję.

4

Odp: Jak to zrobić, żeby nie bolało?

Rozumiem Twoje obawy, alkoholizm to poważna choroba która nie tylko niszczy jego ale i najbliższych. Mówiłaś, że już nie pije że powoli wychodzi na prostą? może faktycznie ma ten etap za sobą? Obawiać się pewnie będziesz zawsze bo tej choroby całkiem uleczyć się nie da, więc zastanów się teraz czy jesteś w stanie życ w tej niepewności albo mu zaufaj że już pić nie będzie.

5

Odp: Jak to zrobić, żeby nie bolało?

Zastanow sie czy powodem twoich watpliwosci jest nowy facet, ktorego poznalas czy problem alkoholizmu Twojego chlopaka.

6

Odp: Jak to zrobić, żeby nie bolało?

Wiele razy wychodził na prostą. Ostatnio upił się 1,5 miesiąca temu. Myślę, że to się nie skończy. Już nawet nie wiem czy go kocham... Jestem zmęczona noszeniem spodni w tym związku. Zarabianiem, podejmowaniem najważniejszych decyzji, ratowaniem mu życia, niemocą związaną z chorobą.
Chyba wszechświat oferuje mi coś nowego i pomimo tego, że się cholernie boję, to chciałabym...
Myślę tylko, żeby poczekać jeszcze, bo jeśli masz rację, że to zauroczenie, świeżość, inność?
Cholera sad

7

Odp: Jak to zrobić, żeby nie bolało?
Natalia1987 napisał/a:

Zastanow sie czy powodem twoich watpliwosci jest nowy facet, ktorego poznalas czy problem alkoholizmu Twojego chlopaka.

Myślę, że jedno i drugie.

8

Odp: Jak to zrobić, żeby nie bolało?

Jeśli się wahasz, to nie kochasz swojego faceta.
Odradzam rozstanie ;-).

9

Odp: Jak to zrobić, żeby nie bolało?

ech... popieprzone jest to życie. Długo tak nie pociągnę, siedząc w domu, patrząc na niego... myśląc o innym... waham się...

10

Odp: Jak to zrobić, żeby nie bolało?
perla_ napisał/a:

ech... popieprzone jest to życie. Długo tak nie pociągnę, siedząc w domu, patrząc na niego... myśląc o innym... waham się...

Zastanow sie czy chcesz zaczynac wszystko od poczatku, jestes ze swoim facetem juz 3 lata, zastanow sie czy wiecej bylo dobrych czy zlych chwil.wszystko co nowe wydaje sie lepsze czy ciekawsze.Zastanow sie co w tej chwili czujesz do swojego faceta,czy jest jeszcze milosc miedzy wami czy tylko przyzwyczajenie.
Przemysl wszystko dokladnie zanim podejmiesz jakakolwiek decyzje

11

Odp: Jak to zrobić, żeby nie bolało?

"Z każdym można się dogadać, ale alkoholik bądź hazardzista to zagłada dla rodziny"

Słowa mojego 65-letniego wujka, którego koledzy i szwagier byli alkoholikami.

12

Odp: Jak to zrobić, żeby nie bolało?

Usiadz zamknij oczy i wyobraz sobie zycie z obecnym partnerem za 5-10 lat. Macie dwoje dzieci, ty nadal zabiegasz o finanse opiekujac sie dziecimi a on ucieka z domu bo dzieci placza lub przychodzi pijany bo sobie z dusza artysty nie radzi.....
Jesli odejdziesz to odejdz dla siebie - dla swojej przyszlosci, dla swoich nienarodzonych dzieci itp.
Wiem ze sie boisz i nie chcesz zranic partnera ale nie sadze ze jestescie dobrani - bycie z mezczyzna ktorego kobieta utrzymuje jest baaaaardzo meczace - wiem cos o tym.
Jesli odejdziesz to masz co najmniej 50% szansy ze bedzie lepiej, a poniewaz jestes dojrzala i wiesz czego chcesz to szansa jest duzo wyzsza.
Sadze ze nowopoznany chlopak pokazal ci ze moze byc inne zycie i inny parner.

Te problemy w obecnym zwuiazku moga sie poglebic jak przyjda trudnosci - ciaza, choroby itp.

Moim zdaniem uciekaj......
Ja zostalam w podobnym zwiazku i zmarnowalam wiele lat zycia; gdybym miala ta wiedze, ktora mam dzisiaj to od mojego bylego uciekalabym gdzie pieprz rosnie.

13 Ostatnio edytowany przez Artemida (2012-11-25 13:35:23)

Odp: Jak to zrobić, żeby nie bolało?
perla_ napisał/a:

ma swój własny świat.

nauczyłam się to wszystko godzić

Po Twojej stronie wysiłek.

perla_ napisał/a:

O DRUGIM
Trzeźwo patrzy na świat,

Dobra cecha dla męża o ojca.

perla_ napisał/a:

dopinguje mnie w moich planach,

Zachowanie prawdziwego przyjaciela. Pomaga w rozwoju TWOIM, TOBIE.

perla_ napisał/a:

intryguje mnie,

Niezbędne, żeby być z kimś dłużej.

perla_ napisał/a:

jest bardzo inteligentny.

Bardzo potrzebne u męża, ojca, kochanka, przyjaciela.

perla_ napisał/a:

Mogę z nim rozmawiać godzinami.

Mmm. Absolutnie cudowne. I niezbędne, jeśli ma się z kimś być dłużej.

perla_ napisał/a:

Mija miesiąc i zaczynam się wahać. Czy to co mam teraz, to co znam, tak na prawdę mi odpowiada? Mój chłopak jest ze mną szczęśliwy, dba o mnie, wiem, że bardzo mnie kocha i zrobiłby dla mnie wszystko.

To znaczy co? W jaki sposób o Ciebie dba?
Przypomina mi się dowcip o bacy:
- Baco, dałbyś na partię krowę?
- A juści, ze bym dał.
- A konia byś dał.
- No psecie, ze bym dał.
- A owce?
- Owce? Ni.
- Dlaczego?
- Bo łowce mom.

Twój chłopak zrobiłby wszystko, w ognień i wodę by skoczył... Skoro nie musi. Ale posłuchać, zainteresować się, to zbyt wiele. To mógłby dać, ale jakoś nie daje. Nie daje Ci to do myślenia?

perla_ napisał/a:

Jednak coraz częściej zauważam w nim wady; np. nigdy nie pyta jak mi minął dzień,

Sprzeczność. Kto kocha jest zainteresowany.

perla_ napisał/a:

kiedy nie ma mnie w domu (mam firmę, którą razem rozkręcaliśmy), nie pozwala mówić o pracy w domu,

Nie interesuje go Twoja praca.

perla_ napisał/a:

przerywa wtedy w połowie zdania

Skończony cham.
Gdyby mój Kochany przerwał mi w pół zdania, chyba by dostał w twarz. Chyba, bo nie wiem co bym zrobiła. To się nie zdarzyło i mam nadzieję, że się nigdy nie zdarzy. Właściwie nawet ex mi nie przerywał...

perla_ napisał/a:

albo zmienia temat lub w ogóle nie odpowiada.

Jak wyżej. Totalnie olewa.

perla_ napisał/a:

Denerwuje mnie to, już wiele razy mu o tym mówiłam, ale zmiany nie widać.

Widzisz tu jakiekolwiek zainteresowanie Twoimi uczuciami? Ja nie widzę, nawet przez lupę. Jeśli mu mówisz, co jest dla Ciebie ważne a on ma to gdzieś, to gdzie ma Ciebie? Ciepło, ciepło... W tym samym miejscu gdzie Twoje uczucia.

perla_ napisał/a:

Twierdzi, że nie chce przenosić problemów z pracy do domu. Rozumiem go, ale z kim mam o tym porozmawiać jak nie z nim? A jak nie w domu, to gdzie? Skoro on praktycznie w ogóle do firmy nie chodzi, sporadycznie, kiedy ja nie mam czasu.

Obudź się, proszę. Nie wierz w słowa. Patrz co robi.

perla_ napisał/a:

Są też dobre strony związku. Wiem, że jak powiem, że potrzebuję jego pomocy to ją uzyskam.

W jakiej dziedzinie? Przypomnij sobie kiedy możesz na niego liczyć. A teraz policz ile razy się zawiodłaś.

perla_ napisał/a:

Wiem, że mogę na niego liczyć, ale muszę go o to poprosić.

To akurat standard... Pod warunkiem, że nie musisz błagać, tylko mówisz: potrzebuję tego, zrób to tak. Ale piszesz, że nie możesz liczyć na jego uwagę, jego umysł, zainteresowanie Twoimi sprawami (i firmą, która Was utrzymuje). To w czym Ci robaczek pomaga?

perla_ napisał/a:

Nie robi potem tego z łaską, to nie tak. Wiem, że mogę z nim porozmawiać na różne tematy, ale nie do końca dobrze czuję się w filozofiach wschodu, a jego to fascynuje.

perla_ napisał/a:

Myślę, że chciałabym odejść. Ale jak patrzę na niego, to serce mi się kroi. Nie wiem co powiedzieć, jak, kiedy? Nie ma dobrego czasu na takie słowa... On tak we mnie wierzy, ufa mi, a ja nie byłam wobec niego szczera.

Przestań się obwiniać. Nie zauważył niczego, bo WCALE NA CIEBIE NIE PATRZY. Nie obchodzisz go. Jego obchodzi tylko on sam. Będzie rozpaczał przez chwilę, bo nie będzie wiedział kto go utrzyma. Ale błyskawicznie znajdzie sobie drugą mamuśkę. Kobiet, które nie patrzą albo patrzą i nie widzą, jest cała masa. Bardzo wiele z nich za słowa odda życie. Mam nadzieję, że Ty już nie.

perla_ napisał/a:

Mam już 28 lat, chciałabym się ustatkować, mieć dzieci, pewność, oparcie finansowe. Wszystko to, co każda kobieta szuka w mężczyźnie. A mój chłopak nie pracuje, żyjemy tylko z tego co tak na prawdę ja zarobię. On ma mieszkanie, samochód i czuje się pewny przyszłości. A mi czegoś brak, ciągle czegoś mi brak...

Brak Ci normalności. Mężczyzny, który zapoluje na mamuty, potem rzuci łup do Twoich stóp i będzie szczęśliwy, gdy go pochwalisz. Mężczyzny, który umożliwi Ci czerpanie radości z macierzyństwa - bo matką będziesz super (tylko uważaj, żebyś nie była nadopiekuńcza).

perla_ napisał/a:

Boję się rozstania. Wywrócenia mojego i jego świata do góry nogami. Boję się tego dnia, a wiem, że to nastąpi. Chcę być z tym drugim mężczyzną, choćby miało to nie wypalić to muszę spróbować, żeby nie obracać się za siebie za 20 lat.

Tym, co się boją, bździnami na pogrzebie dzwonią.

perla_ napisał/a:

Mój chłopak nie jest złym człowiekiem, ma dobre serce,

Każde dziecko ma dobre serce i jest hojne - gdy rozdaje nie ze swego, gdy dostaje miłość, gdy ktoś inny troszczy się o jego bezpieczeństwo i byt, gdy nie musi w ogóle schodzić na ziemię. "Twój" chłopak buja w obłokach, bo mu na to pozwalasz.

perla_ napisał/a:

jest przystojny, inteligentny,

Niewątpliwie. A Ty mu nie pozwalasz się rozwijać. On nie musi myśleć, bo Ty myślisz za dwoje. Może być nieodpowiedzialny, bo Ty jesteś odpowiedzialna za bardzo.
Reasumując: Twój chłopak ustawił się wygodnie - ma w Tobie jednocześnie mamuśkę, opiekunkę i kochankę. Ty poświęcasz się, oddajesz się cała, podporządkowujesz się i TRACISZ CZAS na egoistę, egocentryka, narcyza, alkoholika w jednym. Skąd wniosek, że on Ciebie kocha, nie mam pojęcia. Trzyma się Ciebie, bo mu tak wygodnie i nie troszczy się o Ciebie ani o Twoje uczucia. Nie jest materiałem na męża ani ojca. Nie jest przyjacielem. Jest pasożytem, a Ty jego żywicielem.

Zastanawiasz się, czy przestać dać się wysysać. I jest to dla Ciebie problem. Myślę, że poważny. Może jesteś współuzależniona - nie znam się na tym. Może potrzebujesz psychologa. A może wystarczy odcięcie się od pasożyta.

Nie rozumiem dlaczego wybrałaś tego dziamdziaraka, który niczego nie wnosi. Może masz niezaspokojona potrzebę matkowania? Osobiście gdybym chciała syneczka, to bym sobie urodziła a nie brała pod opiekę cudzego, w dodatku bezwzględnego. Ale to Twoje życie.

Życzę Ci szczęścia (z czysto egoistycznych pobudek - człowiek, który cierpi, nie myśli rozsądnie, czasem wcale nie myśli i rozsiewa nasiona nieszczęścia. Np. rodząc dzieci komuś, kto nie powinien nigdy przekazywać swoich memów ani genów). Chciałabym, żebyś kopnęła w tyłek swojego chłopaka jak najszybciej. Myślę, że poukłada Ci się z drugim, a gdyby nie, to wyjdziesz na ród ulicy, pstrykniesz i zgarniesz następnego.

Jesteś dobra i mądra. Każdy mężczyzna chciałby być z taką kobietą. Możesz wybierać i przebierać. Od Ciebie zależy, czy sobie zmarnujesz życie z niedorobionym "artystą", czy będziesz z kimś godnym Ciebie. Skąd wiem, że niedorobiony? Gdyby coś umiał, miałby na życie, a nie kazał się utrzymywać.

Oczywiście Ty zrobisz co zechcesz i niekoniecznie będzie to to, czego ja bym chciała dla Ciebie.

Trzymam za Ciebie kciuki.

14

Odp: Jak to zrobić, żeby nie bolało?

Uciekaj od niego jak najdalej, zmarnuje ci zycie, jak mnie ktos kiedys zmarnowal. Pewnie,ze nie regeula ,ale ten czlowiek jest nieodpowiedzialny,nigdy nie bedzie. Lepiej zyc w samotnosci,niz z czlowiekiem,ktory ma problemy alkoholowe. Nigdy nie bedziesz szczesliwa z tym czlowiekiem.Zycie ci zrunuje !!!! zapamietaj !!!! Bedziesz nieszczesliwa,powiedz co moze cie laczyc z tym czlowiekiem.Wiesz,ze litosc to zbrodnia.. To jak uwierzyc, ,ze ktos potrafi byc wdzieczny, pamietaj ,predzej doczekasz sie wlasnej smierci ,niz czyjejs wdziecznosci... mniej szacunek dla swej osoby i odejdz ..nie ogladajac sie nigy za siebie.. wiesz ile gwiazd na niebie,tyle serc mezczyzn ,szukaj dalej a pewnie te jedno ,bedzie bic dla ciebie...

15

Odp: Jak to zrobić, żeby nie bolało?

Dzięki dziewczyny za Wasze odpowiedzi. Dały mi do myślenia i właśnie teraz tak sobie siedzę i myślę.

Niewątpliwie w wielu kwestiach macie rację. Szczególnie Ty Artemido.
Cholera, jak się tak zastanowię, to faktycznie M. (na potrzeby historii nazwę mojego faceta M.) wiedzie sobie takie beztroskie życie. Ja pracuję, ja się wszystkim zajmuję. On głównie siedzi w domu, gra na instrumentach i gotuje obiady. Chwała mu za to chociaż, akurat ja nie cierpię tego robić.

Wiem, że M. dba o mnie na swój sposób. Właśnie poprzez te obiadki, śniadania do łóżka, itp. On robi dla mnie różne rzeczy, ale faktycznie, są to takie codzienne drobnostki, a mnie chodziłoby o coś więcej.

Jeszcze sprawa seksu. Tu też jest konflikt. On chciałby kochać się codziennie. Pamiętam jak się starał wiele razy: świece, afrodyzjaki itp. Mnie to nie kręci, zresztą jak ma kręcić po całym dniu pracy, kiedy wracam wytyrana? Doszło do tego, że uznałam, że we mnie jest problem i poszłam do seksuologa. Okazało się, że babka powiedziała to co Wy, tzn. że M. jest takim dzieckiem wciąż, a ja szukam mężczyzny, w którym będę miała oparcie i stąd opór. Staram się to zmienić jakoś, no ale cholera nie mogę. Kiedy się kochamy myślę o kimś innym, żeby się rozbudzić. Chore, nie?

Powiem Wam, że boję się cholernie. Jak mu to powiedzieć? Co mam rzucić mimochodem przy śniadaniu, że się wyprowadzam? Jakoś sobie tego nie wyobrażam. Nie wiem też co z firmą. Niby jest na mnie, ale pomimo tego, że rzadko się tam pojawia to jednak był czas kiedy ja nie mogłam i on się wszystkim zajmował. Nie umiem tak po prostu powiedzieć, moja firma, nic ci do tego. Sumienie mi nie pozwala.

Myślę o tym drugim mężczyźnie. Mało go znam, ale czuję się przy nim dobrze. On jest zdecydowany. Ufam mu i czuję, że mnie nie zawiedzie. Zaprasza mnie na 60 szczęśliwych lat smile Może to śmieszne, ale... tak bym chciała żeby miał rację. Gdybym była sama nie byłoby problemu.

I tak muszę jeszcze trochę poczekać. Za kilka dni jest rocznica śmierci taty M. Abstrahując od tego co czuję, że się waham, to myślę, że w ten czas powinnam być gdzieś obok M. A potem będzie mi łatwiej...

Trzymajcie kciuki i dzięki!

16

Odp: Jak to zrobić, żeby nie bolało?

Cześć!
Zdecydowałam się! Minęło kilka dni, pomyślałam na spokojnie, przeanalizowałam sobie wszystko i... wyprowadzę się. Nie wiem tylko jak mu to powiedzieć, kiedy... nigdy wcześniej czegoś takiego nie robiłam, tym bardziej, że M. niczego się nie domyśla.
Pomimo całej tej sytuacji, jestem szczęśliwa smile bo się zakochałam i czuję, że to właśnie ON! smile)

17

Odp: Jak to zrobić, żeby nie bolało?

No i się coś skończyło, a ja się pogubiłam. M. znów wpadł w ciąg alkoholowy, ciężko było, póki co wyjechał z miasta do rodzinnego domu trochę odpocząć. Ja w tym czasie mam czas na myślenie. Spotykam się z tym drugim facetem, ale zaczęłam się wahać. Opadły emocje, odleciały motyle z brzucha, zaczyna się normalne życie. Nie wiem co do niego czuję. Myślałam, że się zakochałam, ale nie wiem już. Siedzę w mieszkaniu, patrzę w koło i żal mi tego co tu jest, tych chwil spędzonych z M. - tych dobrych oczywiście. Jest tu tyle wspomnień, tyle czasu...
A ten drugi stara się. Chce ze mną zamieszkać. W poczuciu euforii powiedziałam co czułam w tamtym momencie i powiedziałam, że go kocham. Teraz jednak nie wiem. Powiedziałam też - kiedy M. pił - że już nie chcę takiego życia (bo nie chcę), że chcę się wyprowadzić i z nim zamieszkać. Dwa dni przeglądaliśmy oferty, oglądaliśmy mieszkania... A ja nie wiem jednak. Nie wiem czy go kocham.
Dobrze mi się z nim rozmawia, spędza czas, ale im dłużej to trwa to chyba wydaje mi się, że jest bardziej to na stopie przyjacielskiej - przynajmniej z mojej strony. Jak mu to powiedzieć? Zranię go. A może miłość przyjdzie później? A może mi się tylko wydaje.
Do tego moja mama jak spotkała go kiedyś ze mną przypadkiem powiedziała, że nie umiem sobie wybierać facetów, że nie mam gustu... Może i wygląd nie jest najważniejszy, jasne, ale nie jest to fajne jak własna matka mówi, że facet nie jest przystojny itp. To bolało.
Kurde. Nie wiem co robić. Najchętniej wszystko bym odwróciła, została z M. gdyby tylko nie pił. A takiej gwarancji nie mam i nigdy mieć nie będę sad

18

Odp: Jak to zrobić, żeby nie bolało?
perla_ napisał/a:

Miesiąc temu poznałam kogoś. Najpierw się zauroczyłam

Nowy facet ma te zalete,ze jest nowy.Motyle w brzuchu i tak dalej.Potem okaze sie ze ma wady ,smiesznosci,irytujace cechy jak kazdy.Zastanow sie.Alkohol to osobny temat, trudny problem ale nie beznadziejny.Wez tez pod uwage ze jak obecny zacznie pic po rozstaniu bedziesz sie zadreczac.
Cokolwiek zdecydujesz, to postepuj bardzo powoli i ostroznie.

19

Odp: Jak to zrobić, żeby nie bolało?
Diabeł Stróż napisał/a:
perla_ napisał/a:

Miesiąc temu poznałam kogoś. Najpierw się zauroczyłam

Nowy facet ma te zalete,ze jest nowy.Motyle w brzuchu i tak dalej.Potem okaze sie ze ma wady ,smiesznosci,irytujace cechy jak kazdy.Zastanow sie.Alkohol to osobny temat, trudny problem ale nie beznadziejny.Wez tez pod uwage ze jak obecny zacznie pic po rozstaniu bedziesz sie zadreczac.
Cokolwiek zdecydujesz, to postepuj bardzo powoli i ostroznie.

Najgorsze jest to, że sama nie wiem czego chcę. Jak jestem sama w domu (mieszkam z M.) to żal mi się stąd wynosić, wspominam to co było dobre, choć wiele było też złych, nawet bardzo złych momentów.
Z kolei jak jestem z tym drugim to myślę sobie, że można by spróbować, ale kurde... ostatnio nawet kiedy mnie całuje to przestałam TO czuć. A dokładniej to raz TO czuję, raz nie czuję.
Wiem, że pewnie trudno to zrozumieć, bo ja sama tego nie ogarniam i przez to nie wiem co robić.
Ten drugi czeka na odpowiedź gdzie i kiedy się wprowadzamy i rozpoczynamy nowe życie. Ale ja nie jestem pewna czy chcę. A z drugiej strony nie chcę patrzeć jak M. pije. Bo pomimo tego, że już mi to wiele razy obiecywał, że nie będzie, pomimo tego, że się rok leczył to to się zdarza. Ostatnio coraz częściej. A ja wtedy zamiast mu pomóc, wspierać, to wychodzę rano i wracam wieczór, nie mogę na to patrzeć.
Nie mogę też powiedzieć, że nie kocham M. Czuję coś, miłość tak szybko nie wyparowuje.
Może najlepszym sposobem byłoby wyprowadzić się od M.? I nie wprowadzać się do tej drugiej osoby. Zamieszkać samej. Może coś sobie wynajmę i jakoś to będzie?
Co myślicie?

Posty [ 20 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Jak to zrobić, żeby nie bolało?

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024