Nie radzę sobie ze sobą. - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Nie radzę sobie ze sobą.

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 10 ]

1

Temat: Nie radzę sobie ze sobą.

Potrzebuję pomocy. Ciepłego słowa. Czegokolwiek. Nie potrafię panować nad emocjami i nad samą sobą. Wiem, że robię przez to krzywdę ludziom, których kocham i na których mi zależy, ale ja nie potrafię tego kontrolować.

Mam 22 lata, dobrze się uczę, mam wspaniałą rodzinkę, spotykam się z fantastycznym mężczyzną, kiedy patrzę w lustro widzę ładną dziewczynę, ale nie potrafię poradzić sobie z niesamowitą pustką w środku. Czuję się niedoceniana, odrzucona. Niby wszystko jest w porządku, ale czasem zdarza się, że najmniejsza rzecz wyprowadza mnie z równowagi. Wtedy krzyczę, płaczę, mówię rzeczy, których wcale nie chcę powiedzieć. I nie jestem tego w stanie powstrzymać. Każda poważna rozmowa kończy się we łzach. Kiedyś tłumaczyłam sobie, że po prostu jestem wrażliwa, ale ja nie potrafię nawet powiedzieć tego, co chcę, bo od razu lecą mi łzy i wpadam w apatię.

W liceum nie układało mi się z ludźmi, jako jedyna chyba nie miałam chłopaka, traktowali mnie jako źródło numerów do koleżanek. Swoją przesadną dumą próbowałam udowodnić reszcie, że jestem silna. Ale wcale nie byłam i nie jestem.
Nie mam wielu przyjaciół. Właściwie mam ich garstkę.

Kiedy poznałam D. w życiu nie przypuszczałam, że taki fajny facet jest w stanie zainteresować się kimś takim, jak ja. Bardzo mnie zmienił, dużo częściej się uśmiecham, ale ta pustka w środku i skłonność do rozpamiętywania i analizowania wszystkiego została. Niesamowicie mnie to męczy, bo potrafię na niego naskoczyć o cokolwiek i kończy się to kłótnią o nic. Wiem, że robię mu krzywdę i kiedyś powie dość. A bez niego będzie mi jeszcze ciężej. Dzięki niemu nie jestem już odludkiem, którego nikt nie lubi, a który udaje, że po prostu reszta nie jest godna znajomości ze mną. On sam jest trochę zimnym i zdystansowanym typem człowieka, przez relacje z przeszłości, ale potrafi się cieszyć z drobnych rzeczy, w przeciwieństwie do mnie. Ja czasem nie umiem się cieszyć tylko z tego, że świeci słońce.

Chciałabym nauczyć się panować nad tym i móc normalnie rozmawiać o tym, z czym mam kłopot, a nie wpadać w histerię, gniew albo do nikogo się cały dzień nie odzywać, bo mam zły humor. Nie potrafię powiedzieć, co mnie boli i co siedzi w mojej głowie. Łatwiej mi pisać, chociaż nawet teraz łzy same lecą mi po policzkach.

Powinnam się udać do psychologa, tylko bardzo się tego boję. Boję się opowiadać obcej bądź co bądź osobie o bardzo delikatnych sprawach. Nie wiem, co robić. Łatwiej jest napisać coś anonimowo, niż opowiadać komuś twarzą w twarz.

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Nie radzę sobie ze sobą.

Ewidentnie masz problem sama ze sobą i swymi emocjami.
Pomysł ze spotkaniem z psychologiem - świetny. Twe lęki - niepotrzebne. Bo cóż takiego tak naprawdę stanie się Tobie w trakcie tej wizyty?

3

Odp: Nie radzę sobie ze sobą.

Hej!!wczoraj nawet powstal podobny temacik http://www.netkobiety.pl/t45939.html, wiec nie jestes "odludkiem" w tym  o czym piszesz
Poprostu nie potrafisz radzic sobie z wlasnymi emocjami i Cie to przerasta ,warto spiąć sie w sobie i starac sie zachowac zimną krew s stresogennych sytuacjach lub konfliktowych smile

4

Odp: Nie radzę sobie ze sobą.

Problem jest z tym analizowaniem i wymyślaniem niestworzonych scenariuszy. To samo z płaczem o byle co. D. już nie zwraca nawet uwagi, że płaczę. Powiedział mi nawet ostatnio, że nie wie, kiedy rzeczywiście coś się dzieje, a kiedy płaczę dla samego płakania, bo chcę coś powiedzieć.

5

Odp: Nie radzę sobie ze sobą.

Idź do psychologa. I się nie bój. Bo czego ? Jak będziesz sama kombinować, analizować, ustawiać w poprzek emocji to się w jeszcze większe problemy wpędzisz.

6

Odp: Nie radzę sobie ze sobą.

tak,idz do psychologa! ja sie czuje tak samo. z tym ze nie mam niestety zadnego pana D,co mnie jeszcze bardzije doluje ani az tak cudownej rodzinki. Bo mimo ze ja mam,to czuje sie samotna. Lazdy  w swoim gronie. Wczoraj zrobilam pierwszy krok i poszlam po skierowanie do psychologa. Nic nie trace a mam nadzieje ze sobie pomoge bo sama nie daje juz rady. A psycholog nie gryzie. Podobno... trzymam kciuki za siebie i za Ciebie;D:)

7

Odp: Nie radzę sobie ze sobą.

Uważam, że skoro jesteśmy w stanie sobie wmówić pewne złe rzeczy, to tak samo potrafimy wmówić sobie dobre rzeczy zachowując zdrowy rozsądek.
Juz wyjaśniam, swoją myśl:

Jeżeli wymyślasz sobie jakiś problem, to zastanów się dlaczego go wymyśliłaś i/lub czemu to Cię trapi? Co spowodowało, że masz takie nastawienie do sprawy? I po co to robisz?

Jeśli nie masz z kim pogadać o czymś, to sama zadawaj sobie pytania. Czasem może być tak, że rzeczywiście gra jest warta świeczki i wcale sobie nie wymysliłaś czegoś. Ale bywa też tak, że zadając sobie pyt pomocnicze dochodzisz do wniosku, że to bez sensu. Naucz się być obiektywna w stosunku do siebie i swoich potrzeb - wiem, że to trudne, bo sama nad tym pracuje.

Masz zbyt niską samoocenę, spróbuj patrzeć na siebie w ten sposób: " jestem kim jestem i jestem wyjątkowa". Ludzie czują Twój brak pewności siebie i czuja także to jak o sobie myślisz dlatego - czujesz się odludkiem, dlatego myślisz, że bez D. nie dasz sobie rady. A ja Ci mówię, że dałabyś radę. Tylko właśnie wpoiłaś sobie, że jesteś zależna od niego, że to dzięki niemu Ci się układa - być może. Bardziej wierze w to, że on dał Ci to światło i radość, którego mimo wszystko Ci brakowało, a sama nie umiałaś tego odnaleźć - i stąd wzięła się ta zależność od niego.

Praca nad sobą jest bardzo trudna, męcząca i wymaga wielu łez i porażek, ale da się osiągnąć sukces.
Nie powinnaś brać wszystkiego do siebie, powiedz sobie: "  nie udało mi się czegoś osiągnąć? No i trudno, bywa i tak. Dzięki temu wiem, że powinnam to zrobić lepiej (jesli mi zależy)/ lub wiem, że to nie dla mnie/lub zastanowić się gdzie popełniłam błąd i to naprawić".
Łzy nie są czym złym, oczyszczają ale bez powodu nie warto ich wylewać.

Miałam ten sam problem co Ty. Oczywiście nie byłam u psychologa, bo doszłam do wniosku, że pomogę sobie sama. Wybrałam sobie trudniejszą drogę, opartą na książkach i forach. Ale teraz czuję, że zrobiłam coś dobraego dla siebie, dzięki temu wysiłkowi i ciagłęj walce, bardziej cieszę się z wygranej, bo wiem że ja sama do tego doszłam.
Pójcie do psychologa to dobre wyjście. Ale to Ty musisz się zastanowić, co będzie dla Ciebie lepsze. czy samorealizacja czy pomoc specjalisty

Uda Ci się, musisz się uprzeć na ulepszenie się :)

8

Odp: Nie radzę sobie ze sobą.

Rainbow -- trafiłaś w samo sedno.
Są okresy w których tak właśnie myślę -- że jestem wyjątkowa i że naprawdę dostałam od życia tyle dobrych rzeczy... a potem nie wiadomo skąd dostaję kopniaka od środka i potrafię nie odzywać się cały dzień. Albo jedno słowo wyprowadza mnie tak z równowagi, że nie panuję nad sobą.

Jeśli mogłabyś mi polecić jakąś literaturę, na której bazowałaś, byłabym Ci bardzo wdzięczna.

9

Odp: Nie radzę sobie ze sobą.

proponuję Ci zacząć od " być kobietą i nie zwiariować" Katarzyny Miller - generalnie wszystkie jej książki są świtne i fajnie napisane smile. Ma jeszcze " nie bój się życia" która też Ci polecam.
hmmm co by tu jeszcze..."buty szczęścia" Woydyło. Jeśli lubisz czasopisma psychologiczne, to czytaj "Charaktery", tam też mają taką rubryczkę, gdzie polecają różne książki. Wiesz czytałam ich tak wiele, że nie jestem w stanie przytoczyć wszystkich tyt. Ale to Ty sama musisz trafić na ksiązki psychologiczne które Ci odpowiadają i które tyczą się Ciebie smile.

Z jakimś pojedyńczym bierzącym problemem to pisz tutaj, pomożemy Ci:). A w między czasie kształtuj swoją osobowość, tak abyś Ty była szczęśliwa, sama ze sobą. Bo jak pokochasz siebie, to będzie zdolna mądrze pokochać innych, nawet D. smile

10

Odp: Nie radzę sobie ze sobą.

Czytając twój problem, mam wrażenie, że czytam swoje życie. Kropka w kropkę, Te same problemy, lęki, obawy, doświadczenia.
Ja mam ten problem, że spotykam się z kimś kto jest tzw. głową rodziny, związku. Niby pyta się mnie o wszystko, ale jak mam możliwość podjęcia sama jakieś decyzji i ją podejmę to ma pretensje, że się wywyższam. Wtedy ja się zamykam w sobie, nie odzywam się. Jest męcząca cisza i zamiast na koniec dnia sobie buzi dać i poprzytulać, to każdy obrażony idzie w swoją stronę. Mam trudny charakter. Ciągle to słyszę. Od dziecka i chyba w to wierzę już sama.

Nie wiem jak wy, ale czasami mam ochote wsiąśc w pierwszy pociag jaki przyjedzie na peron i odjechać gdzieś daleko. Ale wiem, że to nie jest rozwiązanie. Nasza natura w końcu wygra i będziemy w tym samym miejscu co teraz. Raz już tak zrobiłam, wszystko postawiłam na jedną kartę i wyjechałam z rodzinnego domu. Tylko, że nowi ludzie i ja ta sama. W końcu moje prawdziwe JA wzięło kontrolę nad obecnym życiem.

Dlatego wiem, że to nie jest problem otaczających mnie ludzi tylko mnie. Mam za silny charakter ale również jestem słaba bo nie potrafię poprosić o pomoc.
Psycholog? Myślę, że nie pomoże. Tak na prawdę, to jeżeli sami sobie nie pomożemy, to obcy nie znając nas poradzi tylko książkowo. A do glębszej analizy siebie potrzeba kogoś bliskiego.

Posty [ 10 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Nie radzę sobie ze sobą.

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024