Witam,
Mam wielki problem, ponieważ spotykałem się z dziewczyną od 5 miesięcy. Mam 25, ona 24 lata. Chodziliśmy razem na studia i na koniec zaprosiłem ją na wspólny wypad, oczywiście się zgodziła, bo jak się okazało ona także myślała o mnie od jakiegoś czasu i myślała by do mnie zagadać, gdy widywaliśmy się na roku. Wszystko układało się jak w bajce, było naprawdę wspaniale, pisałem do niej wiersze na noc co uwielbiała, nawet mówiliśmy o wspólnym zamieszkaniu , kiedy tylko będzie chciała, lecz 2 miesiące później powiedziałem, ze będziemy mogli być ze sobą i zamieszkać w wynajętym mieszkaniu dopiero pod koniec następnego roku, ponieważ mam pewne zobowiązania, chyba że zamieszka ze mną i rodzicami w naszym domu gdzie jest dużo miejsca i swobody, na co się nie zgadzała. Zapomniałem dodać, że ma małego synka. Do tego czasu mówiła, ze nie chce mnie nikomu oddać i kocha mnie na zabój. Mówiła mi tamtego tygodnia, że bardzo tęskni i chce się ze mną bardzo spotkać i przebyć cały dzień, żeby był niesamowity. Jednak po tym jak to jej powiedziałem, coś się w niej zmieniło i mówiła, że nie wie co czuje do mnie. Mówiła, że może jej się odmieni. Jak mi opowiadała to miała wcześniej lekko mówiąc dziwnych facetów. Niedawno powiedziała, że nie może się ze mną już więcej spotykać, choć gdy ostatnio gdy ze mną była to widać było, że była naprawdę szczęśliwa u mego boku. Gdy zapytałem czy z kimś o tym rozmawiała to powiedziała, że rozmawiała z mamą i jej doradzała, że jeśli nie czuje tego co wcześniej to niech to zakończy. Powiedziała, ze mnie przeprasza z całego serca, że teraz musi zająć się Małym i zakończyć wszystkie swoje nierozwiązane sprawy oraz powiedziała, że nigdy tego nie zapomni jak pomogłem jej przechodzić przez te wszystkie problemy. Bardzo się w ten związek zaangazowałem i robiłem wszystko by było wspaniale. Mieszkamy też kilkadziesiąt kilometrów od siebie i spotykaliśmy się co tydzień lub co dwa tygodnie. Mówiła, że też mnie kochała, ale nie może przeboleć, że ją tak okłamałem i skrzywdziłem. O dziwo powiedziała, że mogę z nią rozmawiać nawet codziennie, ale powiedziała, że to mnie jeszcze bardziej będzie bolało. Nie dzwoniłem do niej tylko kilka dni, a bardzo myśle o tym by do niej zadzwonić i usłyszeć jej głos chociaż. Gdy zapytałem ją czy będziemy mogli spróbować znowu za dwa czy trzy miesiące to powiedziała, że nie chce mi tego na pewno obiecać. Mówiła też bardzo rozbierznie, ze to nie moja wina, a później zmieniała zdanie, że to przeze mnie i nie chciałem z nią o tym rozmawiać w cztery oczy jest tylko mały haczyk, gdyż była na to sposobność i pytałem się o jej uczucia i o tą sprawę i co się dzieje to odpowiadała, że jest w dobrym humorze i nie chce go psuć. Nie chcę mieć naprawdę innej, bo to jej podarowałem siebi, serce i moją duszę. Powiedziała, że jestem dobrym chłopakiem i na pewno kogoś znajdę tylko, że ja w ogóle nie mogę o niej zapomnieć. Jeśli możecie to pomóżcie mi i podpowiedzcie co ja mam zrobić?