Witam
jestem ciekawa opinii na w/w temat.
Jesteśmy katolikami, a mój wnuczek pierwszoklasista bardzo zaprzyjaźnił się z kolegą ewangelikiem. Oczywiście absolutnie nie mamy nic przeciwko temu. Chłopcy są po prostu nierozłączni, bywają u siebie w domach, a dzisiaj nawet wnuczek zostaje tam na noc. Tylko nie wiemy czy to dobrze, bo dzieci dyskutują na tematy religijne, mieszają sobie w głowach i wnuczek nieraz głosi nam jakieś "sensacje" w dodatku jest ministrantem. Tata tego kolegi jest Chińczykiem, czym wnuczek jest zafascynowany; jest madrym rezolutnym dzieckiem i chętnie słucha wszelkich opowieści związanych z narodowością i religią rodziny kolegi. Czy nie robimy błędu pozwalając na tę zażyłość ?
Wydaje mi się, że wiara jest sprawą indywidualną i nie ma tu nic do rzeczy ; ) Sama przyjaźnię się z kimś innej religii i nie widzę w tym niczego złego : )
Wydaje mi się, że wiara jest sprawą indywidualną i nie ma tu nic do rzeczy ; ) Sama przyjaźnię się z kimś innej religii i nie widzę w tym niczego złego : )
Też mi się tak wydaje, tylko chodzi o to, że to są małe dzieci i w końcu nie będą wiedziały o co chodzi...
A co jest trudnego/niemożliwego w wytłumaczeniu różnic między tymi wyznaniami?
Co "grozi" dziecku, gdy dowie się, że jego wiara nie jest jedyną na świecie?
myślę że wiara nic tutaj do rzeczy niema,dopóki się nie zacznie w nią któraś ze stron ingerować,20 lat miałam sasiadkę i koleżankę ze świadków Jehowy,fakt bawiłyśmy się razem itd,jednak ona jak i jej młodsza siostra odgradzały się same od koleżanek,teraz może już to takiej sensacji nie robi być innej wiary,ale kiedy one były małe często z nich szydzono choćby dlatego że nie chodziły na religie
6 2012-11-13 21:00:24 Ostatnio edytowany przez dorota.f (2012-11-13 21:00:54)
To poszerzanie horyzontów dziecka, nauka o odmienności oraz różnorodności ludzi. Bardzo pouczająca to znajomość.
Dlatego od małego trzeba dziecko wychowywać w tolerancji i uczyć, że na świecie są różne religie, a nie tylko ta w którą się wierzy. To świetnie, że chłopaczek ma takiego przyjaciela! Czego się boisz autorko, że będzie miał wątpliwości co do waszej religii? Każdy człowiek ma prawo wybrać i sam najlepiej wie w co wierzy! Ja jestem ateistką, ale jak moja córka będzie chciała się ochrzcić, to jest jej wybór, jej uczucia i jej sumienie i ja nie śmiem w to ingerować!
8 2012-11-13 23:56:13 Ostatnio edytowany przez mortisha (2012-11-14 00:05:50)
Dziecko powinno poznawać różne kultury,tradycje a także POZOSTAŁE relligijne, a nie życ w przekonaniu,że Katolicyzm jest jedyna religią jaka otacza caly swiat
Chodzi do I klasy, i bądź co nie bądz w szkole zapewne są uczniowie innego wyznania ,czy tez braku wyznania ,i to nie oznacza,że masz prawo separowac dziecko od tych "odmiencow" jak chyba to masz na mysli, bo wyczuwam twoją panike w glebi duszy, z racji twojego ortodyksyjngo katolickiego przesłania
Boli mnie ten fakt, że do mojego męża córki, po niektóre dzieci mają nałozony przez rodziców odgórny zakaz zadawania sie z nią ,tylko dlatego że jest "inna" w kwesti duchowieństwa .Oczywiscie ona sie tym nie przejmuje, lecz sam fakt mówi za siebie jacy dorosli potrafią okrutnie ustawiac wlasne "pociechy
Dziękuję wszystkim za podjęcie tematu ![]()
A co jest trudnego/niemożliwego w wytłumaczeniu różnic między tymi wyznaniami?
Co "grozi" dziecku, gdy dowie się, że jego wiara nie jest jedyną na świecie?
dziecko wie że są inne religie, i tłumaczymy, że każda ma swoje zwyczaje, ale czy chłopcy nie są za mali na takie dyskusje i zderzenia faktów wyznaniowych, czy się w tym nie pogubią. Bo co innego miec kolegę z klasy który nie chodzi na religię i szanowac go, a co innego przyjaciela u którego bywa się w domu i jest się świadkiem praktyk religijnych innych od własnych.
Ale to, że zaprosiłam do dyskusji, nie znaczy że chcemy zabronic chłopcom tej przyjaźni. Jesteśmy tolerancyjni ![]()
Dziecko powinno poznawać różne kultury,tradycje a także POZOSTAŁE relligijne, a nie życ w przekonaniu,że Katolicyzm jest jedyna religią jaka otacza caly swiat
Chodzi do I klasy, i bądź co nie bądz w szkole zapewne są uczniowie innego wyznania ,czy tez braku wyznania ,i to nie oznacza,że masz prawo separowac dziecko od tych "odmiencow" jak chyba to masz na mysli, bo wyczuwam twoją panike w glebi duszy, z racji twojego ortodyksyjngo katolickiego przesłaniaBoli mnie ten fakt, że do mojego męża córki, po niektóre dzieci mają nałozony przez rodziców odgórny zakaz zadawania sie z nią ,tylko dlatego że jest "inna" w kwesti duchowieństwa .Oczywiscie ona sie tym nie przejmuje, lecz sam fakt mówi za siebie jacy dorosli potrafią okrutnie ustawiac wlasne "pociechy
Nie, nie wpadam w panikę, boję się tylko o odczucia małego dziecka, które może przerosnąc nadmiar wiedzy o różnorodności wyznań. W klasie ma innego kolegę, który ma tatę Anglika, ale dzieci są wychowywane w wierze katolickiej. Rodzice tego dziecka mają ślub katolicki, jego tata przychodzi z rodziną do kościoła, ale nie przystępuje do Komunii św. co wnuczek też zauważył. I wie że sa różne religie, i że trzeba szanowac wszystkich.
Dlatego od małego trzeba dziecko wychowywać w tolerancji i uczyć, że na świecie są różne religie, a nie tylko ta w którą się wierzy. To świetnie, że chłopaczek ma takiego przyjaciela! Czego się boisz autorko, że będzie miał wątpliwości co do waszej religii? Każdy człowiek ma prawo wybrać i sam najlepiej wie w co wierzy! Ja jestem ateistką, ale jak moja córka będzie chciała się ochrzcić, to jest jej wybór, jej uczucia i jej sumienie i ja nie śmiem w to ingerować!
Nie boję się, że będzie miał wątpliwości, boję się, że będzie miał je za wcześnie, po prostu może to nie na dziecięcą główkę...taki mętlik.
myślę że wiara nic tutaj do rzeczy niema,dopóki się nie zacznie w nią któraś ze stron ingerować,20 lat miałam sasiadkę i koleżankę ze świadków Jehowy,fakt bawiłyśmy się razem itd,jednak ona jak i jej młodsza siostra odgradzały się same od koleżanek,teraz może już to takiej sensacji nie robi być innej wiary,ale kiedy one były małe często z nich szydzono choćby dlatego że nie chodziły na religie
Tak było, to prawda- teraz trochę w szkole nauczyciele tłumaczą i "łagodzą obyczaje" i ogólnie jest większa tolerancja. Wnuczka gimnazjalistka też ma koleżankę od świadków Jehowy ale ona już ma utrwalony swój światopogląd...
To poszerzanie horyzontów dziecka, nauka o odmienności oraz różnorodności ludzi. Bardzo pouczająca to znajomość.
Też tak uważamy, tylko czy wnuczek będzie w stanie udźwignąc tę różnorodnośc w takim zbliżeniu ![]()
Mi się wydaje, ze prawdziwa wiara albo jej brak dojrzewa u człowieka, kiedy jest już dorosły. To co ukształtuje się w umyśle w czasie dzieciństwa, nie ma aż tak dużego znaczenia jakby się wydawało. W końcu każde dziecko wcześniej, czy później odkrywa że Świętego Mikołaja nie ma.
groska, proszę, nie dodawaj postów jeden pod drugim - w regulaminie jest zapis, że nie wolno tego robić. Jeśli chcesz zacytować cudze wypowiedzi w jednym poście, możesz kliknąć "Cytuj" przy każdej w nich i skopiować wszystkie cytaty do swojego postu.
Fajnie, że młody człowiek ma taką możliwość i to dziś- gdy nie ma już tabu, jeśli chodzi o wyznania
Jeśli wychowujecie dziecko po katolicku, a to jest ewangelik (różnica nie jest tak rażąca, zupełnie inaczej byłoby gdyby chłopczyk był islamistą) to zawsze można wykorzystać tą sposobność i skupić chłopców w tym ,co ich łączy: czyli Bogu
Ta cała otoczka; rytuały charakterystyczne dla danej religii, zwyczaje, to jest ciekawe, ale dla prawdziwej duchowości mało istotne
Najważniejszy w życiu osobistym-duchowym jest przecież Bóg i fajnie by było, gdyby chłopców łaczyła właśnie miłość do PRZECIEŻ TEGO SAMEGO Boga -i to warto umacniać i zwracać na to uwagę ![]()
dorota.f napisał/a:To poszerzanie horyzontów dziecka, nauka o odmienności oraz różnorodności ludzi. Bardzo pouczająca to znajomość.
Też tak uważamy, tylko czy wnuczek będzie w stanie udźwignąc tę różnorodnośc w takim zbliżeniu
Mnie się wydaje, że to dorośli mają większe problemy ze zrozumieniem i udźwignięciem takich różnic. Dziecko rozumie znacznie więcej, niż się większości z nas wydaje, a przede wszystkim z reguły jest jeszcze wolne od uprzedzeń, więc różnice przyjmuje jako coś, co po prostu jest, a nie jako coś, z czym trzeba sobie poradzić.
Mnie się wydaje, że to dorośli mają większe problemy ze zrozumieniem i udźwignięciem takich różnic. Dziecko rozumie znacznie więcej, niż się większości z nas wydaje, a przede wszystkim z reguły jest jeszcze wolne od uprzedzeń, więc różnice przyjmuje jako coś, co po prostu jest, a nie jako coś, z czym trzeba sobie poradzić.
Sedno sprawy ![]()
Sama przez pewnien czas usiłowałam dojść do tego w co chce wierzyć.
Trudno mi wierzyć w Kosciół zwłąszcza w obecnych czasach.
Bywałam w zborach i atmosfera religijności tam umocniła mnie w przekonaniu że wierzę w Boga.
Jeżeli wnuczek ma jakieś poczucie religijności i czuje się z nią zwiazany to wcześnij czy później do niej wróci.
Miałam księdza katechete. Też był ewangelikiem i to oni nauczyli go też naprawdę wierzyć i dawać świadectwo. Wrocił do "naszych" i jest rewelacyjnym księdzem.
Sami nie jesteśmy idealni nasza wiara poprzez święta jest pogańska tylko przystosowana do katolickiej. Wierzymy w przesądy a to wszystko jakoś nie ma wpływu na to czy ktoś jest lepszym czy gorszym katolikiem.
Na Pani miejscu nie martwiła bym się o inną wiarę... raczej o innych dużo gorszych ludzi.
21 2012-11-14 12:10:03 Ostatnio edytowany przez gojka102 (2012-11-14 12:10:42)
Witaj
Moja córka w tym roku zaprzyjaźniła się ze swoją rówieśnicą z klasy- Chinką,która jest buddystką.Nie mam absolutnie nic przeciw religiom,które są tak pacyfistyczne.Córka widząc na szyi koleżanki wisiorek z posągiem Buddy zaczęła z nią na ten temat rozmawiać i dzieliła się ze mną wiadomościami i swoimi spostrzeżeniami.
Niestety religia katolicka nie jest tak tolerancyjna i wiem,że katolickie radiomaryjne fanki w beretach z sąsiedztwa dyskryminują ich rodzinę.Z tego co wiem dziewczynką odkąd mieszka w naszymi mieście przeprowadzał się już sześc razy z tego powodu.
Ja bym bardziej bała się gdyby moja córka zaprzyjaźniła się z dzieckiem z rodziny fundamentalistów katolickich.
W mojej rodzinie są wyznawcy Świadków Jehowy ( których uważam za niezbyt bezpieczną sektę).Adwentystów Dnia Siódmego i chrześcijanie prawosławni więc córka ma pojęcie o inności wyznań.
Dzieci nie widzą odmienności tak jak dorośli, są ciekawe ale nie potępiają! To prawda, że dorośli robią problemy a nie dzieci! I to prawda, że katolicy są nietolerancyjni, sama coś wiem na ten temat. Chłopiec jest już duży i dużo rozumie. Ta znajomość tylko poszerza jego wiedzę i tym się trzeba cieszyć!
Niech sobie dzieci robią co chcą! Przecież przyjaźń to nic złego obojętne z kim. Wiara, kolor skóry, wygląd, status majątkowy nie ma znaczenia.
dorota.f napisał/a:To poszerzanie horyzontów dziecka, nauka o odmienności oraz różnorodności ludzi. Bardzo pouczająca to znajomość.
Też tak uważamy, tylko czy wnuczek będzie w stanie udźwignąc tę różnorodnośc w takim zbliżeniu
Jeśli dorośli będą robić z tego wielką sprawę, to dziecko wyczuje, że coś jest na rzeczy. To my przerzucamy na dzieci nasze emocje, obawy. Po co to robić? Po co dorabiać "gębę" do zwykłej sytuacji i super sprawy: dwójka młodych ludzi zaczyna przyjaźń. To trzeba pielęgnować, ciesząc się, że wnuczek nie ma problemu z nawiązywaniem znajomości a nie martwić się, że przyjaciel jest innej wiary.
Dzieci zajmują się sobą, zabawą, rozmową. Nie wyobrażam sobie, żeby fiksowali się na elementach wiary. Mają ciekawsze rzeczy do obgadywania ![]()
Autorko pisząc pierwszego posta co miałaś na myśli? rozważałaś np zakaz spotykania się z tym "innym" chłopcem czy tłumaczenie dziecku, że tamten chłopczyk i jego rodzina robią lub są źli bo mają inne poglądy?
Twoje pytanie brzmiało: "Czy nie robimy błędu pozwalając na tę zażyłość ?" więc sądzę, że mogłaś mieć takie myśli. Dla mnie to przerażające. Wydaje mi się, że sprawę najbardziej komplikują dorośli i to jeszcze Ci ślepo wierzący w swoją wiarę.Bo ich wiara jest cacy a wszystkie inne są bee... Wybacz nie chcę tu urazić niczyich uczuć religijnych ale ja właśnie tak to odebrałam.
Aktualnie jestem w ciąży i nie zamierzam ochrzcić dziecka, za to rodzina bardzo mnie atakuje. Nie rozumiem tego - skoro są katolikami to powinni wykazać się tolerancją. A oni mijają się ze swoją własną wiarą - o ironio, hipokryci. Nie wiem co w tym złego że chcę aby moje dziecko miało prawo wyboru. Przepraszam za swoją własną historię trochę nie na temat.
Myślę, że dla Twojego wnuka to będzie bardzo cenna "lekcja" poznawanie innej religii patrząc na nią z boku. Jeśli wytrwa w swojej wierze, to będzie wiedział w co tak na prawdę wierzy - bo chyba dla wielu ludzi to jest na zasadzie " bo tak trzeba". A fakt, że będzie tolerancyjny dla innych poglądów sprawi tylko że będzie w przyszłości wartościowym człowiekiem.
26 2012-11-15 15:57:11 Ostatnio edytowany przez Wercia (2012-11-15 16:05:29)
Ciekawy temat ...ważna jest tolerancja.
27 2012-12-03 12:53:18 Ostatnio edytowany przez Kizia75 (2012-12-03 12:56:12)
Kasiek24 napisał/a:Dlatego od małego trzeba dziecko wychowywać w tolerancji i uczyć, że na świecie są różne religie, a nie tylko ta w którą się wierzy. To świetnie, że chłopaczek ma takiego przyjaciela! Czego się boisz autorko, że będzie miał wątpliwości co do waszej religii? Każdy człowiek ma prawo wybrać i sam najlepiej wie w co wierzy! Ja jestem ateistką, ale jak moja córka będzie chciała się ochrzcić, to jest jej wybór, jej uczucia i jej sumienie i ja nie śmiem w to ingerować!
Nie boję się, że będzie miał wątpliwości, boję się, że będzie miał je za wcześnie, po prostu może to nie na dziecięcą główkę...taki mętlik.
Nie przejmuj się. W USA gdzie ludzie są różnych wyznań wszędzie i na każdym kroku, dzieci są przyzwyczajone od małego i nic im się nie dzieje. W "paczce" najlepszych przyjaciółek mojej córki są od pierwszej klasy 4 dziewczynki: dwie katoliczki, jedna ewangeliczka i jedna świadek Jehowy. Wszystkie traktują kwestię różnorodności wyznań bardzo naturalnie i wiem, że czasem rozmawiają o różnicach. To je moim zdaniem bardzo wzbogaca i wzmacnia jednocześnie ich własną tożsamość wyznaniową.
Autorko pisząc pierwszego posta co miałaś na myśli? rozważałaś np zakaz spotykania się z tym "innym" chłopcem czy tłumaczenie dziecku, że tamten chłopczyk i jego rodzina robią lub są źli bo mają inne poglądy?
Twoje pytanie brzmiało: "Czy nie robimy błędu pozwalając na tę zażyłość ?" więc sądzę, że mogłaś mieć takie myśli. Dla mnie to przerażające. Wydaje mi się, że sprawę najbardziej komplikują dorośli i to jeszcze Ci ślepo wierzący w swoją wiarę.Bo ich wiara jest cacy a wszystkie inne są bee... Wybacz nie chcę tu urazić niczyich uczuć religijnych ale ja właśnie tak to odebrałam.Aktualnie jestem w ciąży i nie zamierzam ochrzcić dziecka, za to rodzina bardzo mnie atakuje. Nie rozumiem tego - skoro są katolikami to powinni wykazać się tolerancją. A oni mijają się ze swoją własną wiarą - o ironio, hipokryci. Nie wiem co w tym złego że chcę aby moje dziecko miało prawo wyboru. Przepraszam za swoją własną historię trochę nie na temat.
Myślę, że dla Twojego wnuka to będzie bardzo cenna "lekcja" poznawanie innej religii patrząc na nią z boku. Jeśli wytrwa w swojej wierze, to będzie wiedział w co tak na prawdę wierzy - bo chyba dla wielu ludzi to jest na zasadzie " bo tak trzeba". A fakt, że będzie tolerancyjny dla innych poglądów sprawi tylko że będzie w przyszłości wartościowym człowiekiem.
masz rację, że ludziom ciężko jest zaakceptować, kiedy ktoś nie robi "tego co trzeba". I myślę, że autorka jest niestety z kręgu tych ludzi, bo dla mnie lęk który odczuwa jest absurdalny. Mam nadzieję, że jak moja córka będzie większa, to nikt nie będzie miał w stosunku do niej takich wątpliwości tylko dlatego, że nie jesteśmy katolikami.
Dzieciom od przebywania z sobą i oglądania tradycji świątecznych nic się nie stanie.
To autorka ma problem nie tych dwóch chłopaków.
Odmienna wiara to nie zarazek czy bakteria która zagraża naszemu dziecku. Raczej to doskonała szansa by dziecko uczyć tolerancji szacunku, podawać przykłady by zrozumiało że w człowieku najważniejsze jest to kim jest wewnętrznie, nie to w co wierzy .
Chłopiec znalazł sobie fajnego przyjaciela, trzeba go wspierać i szanować wybór. To czy zobaczy jak jego kolega pali np kadzidełka przed świętym obrazkiem , a on tego nie robi w kościele to nic mu się nie stanie.
30 2012-12-03 14:17:14 Ostatnio edytowany przez Kizia75 (2012-12-03 14:34:55)
To czy zobaczy jak jego kolega pali np kadzidełka przed świętym obrazkiem , a on tego nie robi w kościele to nic mu się nie stanie.
Ten chłopiec jest ewangelikiem, więc nie pali żadnych kadzidełek. W ogóle różnic zewnętrznych między katolikami a ewangelikami jest bardzo niewiele, więc nie za bardzo wiem, co mógłby innego "zobaczyć w domu kolegi - ewangelika. To raczej u katolika w domu ewangelik może zobaczyć coś dla niego nowego np. obrazki z Matką Boską.
A i jedna mała uwaga do tytułu wątku - ewangelik i katolik są TEJ SAMEJ wiary (mówimy to samo: "wierzę w Boga Ojca Wszechmogącego...."), tylko innego wyznania. Może autorka wątku przy okazji znajomości jej wnuka sama się czegoś dowie o innych wyznaniach
.