Moje podejście do zycia - czy to źle? - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Moje podejście do zycia - czy to źle?

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 62 ]

1 Ostatnio edytowany przez Kamil2205 (2012-11-06 15:02:20)

Temat: Moje podejście do zycia - czy to źle?

Cześć. Na wstępie chciałbym przeprosić, jeśli umieściłem temat w złym miejscu/dziale.

  Chciałbym Was prosić o Wasze zdanie na ten temat. Otóż mam 22 lata, i myślę już o swojej przyszłości, tzn o własnym mieszkaniu/rodzinie. Wcześniej nie miałem takiego myślenia za bardzo, myślałem o studiach, znalezieniu pracy w swoim zawodzie, rozwijaniu się, o rodzinie też myślałem, ale nie o mieszkaniu itp. Teraz też o tym myślę, ale ciężko jest pogodzić wszystko ze sobą - studia, oraz zarabianie pieniędzy na tyle, by móc odkładać na kupno własnego mieszkania. Myślę już o własnej rodzinie w przyszłości, chociaż nie mam jeszcze dziewczyny.
Więc aby założyć rodzinę chciałbym wcześniej mieć już własne mieszkanie, ponieważ nie odważyłbym się kupować mieszkania na kredyt. Nie chcę narażać na to siebie, oraz własnej rodziny, to jest ryzyko. Nie chcę też mieszkać z żoną i dziećmi np z moimi rodzicami, bo wiadomo jak takie życie wygląda, ( teściowie:) ) mógłbym też mieszkać w kawalerce, którą mogła by mi dać matka, ale nie chcę też byśmy się gnietli w mieszkaniu jednopokojowym 32 m. Wynajmować też bym nie chciał, ponieważ wiadomo, własne mieszkanie to jednak jest własne, jest komfort psychiczny, że to jest nasze mieszkanie, no i nie trzeba płacić za wynajem. Możliwe, że miałbym okazje jeździć za granicę, gdzie mógłbym zarobić tyle, aby odkładać co miesiąc na to mieszkanie. Już mam takie wyobrażenia o własnym mieszkaniu, rodzinie, dzieciach itp:) Mieszkanie 2- a najlepiej 3 pokojowe w większym mieście:) 45-52 m kwadratowe, 5-7 lat wytrwałego oszczędzania i myślę, że miałbym uzbieraną sumkę, żeby kupić takie mieszkanie.
Kiedy rozmawiam o tym z różnymi osobami, znajomymi itp to oni się dziwią, że myślę już teraz o takich rzeczach, że wybiegam tak daleko już w przyszłość. Martwię się całymi dniami, myślę o tym wszystkim. Może zgłupiałem... Mama mi mówi, że samo się wszystko w życiu ułoży, siostra tak samo, no ale jak się samo ułoży? W Polsce pracując i studiując ciężko jest odkładać na mieszkanie, bo zarobki nie są duże. Samo się nic nie zrobi, trzeba samemu osiągnąć swoje cele. Mieszkania się ciężko w Polsce dorobić, odkładać też jest ciężko tutaj, a kiedy niby mam o tym myśleć? Kiedy mam myśleć o życiu? Jak będę miał 30 lat? Wtedy to się zakłada rodzinę, a nie myśli po założeniu rodziny o własnym mieszkaniu - kiedy są największe wydatki. Właśnie jak ma się dzieci, to wtedy jest ciężko odkładać na własne mieszkanie bo są największe wydatki... 
Nie wiem, czy mógłbym studiować jednocześnie pracując i jeżdżąc za granicę, ponieważ ciężko by mi było znaleźć czas na naukę. Możliwe, że musiałbym z czegoś zrezygnować.
Teraz nie wiem co robić, ponieważ dla mnie ważniejsze jednak jest zarobienie na własne mieszkanie, ponieważ po ukończeniu studiów nie jestem pewien tego czy znajdę pracę, nie wiadomo, czy będę dobrze zarabiał, a jak będę po studiach to będę miał ok 27 lat, więc jeśli będę w Polsce pracował to wątpię by mnie było stać na odkładanie na mieszkanie, no i jak wtedy miałbym zakładać rodzinę bez własnego mieszkania, stabilizacji? Jak odkładać mając rodzinę? Najgorsza jest ta niepewność, że po studiach nie będę mógł znaleźć pracy w zawodzie.
Z drugiej strony też ogarnia mnie niepewność, że kiedy zarobię za granicą pieniądze na mieszkanie i przyjadę do Polski i je kupię, to potem nie będę mógł znaleźć pracy za normalną pensję, która umożliwi mi opłacenie tego mieszkania i umożliwi utrzymanie się. Wiem jak ciężko jest o prace, a jak zrezygnuję ze studiów to nie będę miał też zawodu/dyplomu/wykształcenia. A chciałbym też mieć stabilizację zawodową jakąś, chociaż wiadomo, jak to jest po studiach czy bez w naszym kraju. Nie ma różnicy, tak czy tak jest ciężko o pracę. Też praca nie jest pewna po studiach. Mam średnie wykształcenie. Na studiach i pracy w zawodzie też mi zależy:)
Może jakaś rada? Chociaż sam muszę sobie odpowiedzieć co jest ważniejsze i co mam robić.

Chciałbym Was prosić dziewczyny o radę, co myślicie o takim chłopaku, jeśli myśli o takich rzeczach, jeśli myśli w ten sposób o życiu. Czy to źle? Pytam, ponieważ spotykam się z dziwną reakcją ludzi kiedy o tym mówię, po prostu się nie przejmują niczym, studiują sobie, bawią się też, ale też i pracują, ale nie myślą już o takich rzeczach, jak kupnie własnego mieszkania, zapewnienie sobie, oraz rodzinie dachu nad głową, stabilizacji, bezpieczeństwa nie tylko materialnego jak mieszkanie, ale i oczywiście emocjonalnego, bo wiem, że materializm i pieniądze to nie wszystko, ważne są też uczucia itp no ale jednak mieszkanie to ważna rzecz, ponieważ żyje się w nim przez całe życie, a nie pod mostem czy u rodziców. Wiadomo jak to u teściów:) Mieszkanie też daje komfort, własny pokój dla dziecka, warunki do nauki itp.
Studia też są ważne, ponieważ zapewniają rozwój, a na takich właśnie studiach jestem.
Może dojrzewam, albo głupieję, ponieważ wcześniej nie myślałem tak o przyszłości swojej, tak dokładnie, o mieszkaniu, rodzinie itp. Dziwnie ostatnio się też czuję, ogarnia mnie niepewność i lęk. No ale co byście pomyśleli o chłopaku, który myśli już poważnie o życiu/mieszkaniu/rodzinie? Wybiega tak w przyszłość?:)

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Moje podejście do zycia - czy to źle?

Witaj Kamilu. Nie mamy tutaj nic do "roboty" ponieważ sam sobie odpowiedziałeś na te pytania.A co do "byście pomyśleli o chłopaku, który myśli już poważnie o życiu/mieszkaniu/rodzinie? ". Odpowiadam. Jesteś normalny, tak trzymaj:) Pozdrawiam. alaska1961@interia.pl

3

Odp: Moje podejście do zycia - czy to źle?

Z jednej strony uważam, że to fajnie, że myślisz o takich rzeczach - nie lubię słuchać biadolenia znajomych, którzy najpierw studiowali na koszt rodziców, nie pracowali, a potem narzekali, że pieniądze nie spadają z nieba albo że nie mogą znaleźć od razu świetnie płatnej pracy w zawodzie. Z drugiej jednak strony uderzająca jest Twoja naiwność:

Kamil2205 napisał/a:

Możliwe, że miałbym okazje jeździć za granicę, gdzie mógłbym zarobić tyle, aby odkładać co miesiąc na to mieszkanie. Juz mam takie wyobrażenia o własnym mieszkaniu, rodzinie, dzieciach itp:) Mieszkanie 2- a najlepiej 3 pokojowe w większym mieście:) 45-52 m kwadratowe, 5-7 lat wytrwałego oszczędzania i myślę, że miałbym uzbieraną sumkę, żeby kupić takie mieszkanie.

Niestety, muszę Cię rozczarować - nie wiem oczywiście, ile zarabiasz, ale ze średnią polską pensją (około 3,5 tys. zł) absolutnie nie uda Ci się w tak krótkim czasie odłożyć na własne mieszkanie (i to jeszcze o tak dużym metrażu, w dużym mieście). Musiałbyś oszczędzać przez minimum 8-10 lat i to odkładając CAŁĄ swoją wypłatę co miesiąc, a więc nie ponosząc jakichkolwiek kosztów utrzymania. Jest to oczywiście nierealne. O własne mieszkanie jest w Polsce ogromnie trudno - wg statystyk 41% Polaków w wieku 25-34 lata wciąż mieszka z rodzicami, ponieważ nie stać ich na swoje mieszkanie (także na kredyt mieszkaniowy). No, chyba, że zarabiasz jakieś grube tysiące, to sprawa wygląda inaczej.

4

Odp: Moje podejście do zycia - czy to źle?

Alaska, co Ty tak wszystkim tego swojego maila podajesz?? Jak ktoś będzie chciał napisać to napiszę na PW, się nie martw. A może spodobał Ci się taki "myśliciel"??

Moim zdaniem, zdecydowanie za dużo myślisz. Skup się na jednym, a nie na wszystkim na raz. W Polsce nie jesteś w stanie zarobić na mieszkanie w 10 lat, nie ma takiej opcji, jesli nie jesteś prezesem zarządu. Za pensje zagraniczną? Tak.

Nie ma nic złego w mysleniu i przyszlości, ale nie robiłabym z tego obsesji, a Ty już popadasz w obsesję.

5

Odp: Moje podejście do zycia - czy to źle?

jezli masz mołiwośc  wyjechania za  granice   to jedź  i  zmobilizuj się  aby  zarobić na to mieszkanie Jesteś młody  nie masz zobowiązań  a nawet jeżli bediesz  to robił   rozsądnie znajdizesz i tam czas na rozrywke Nie wiadomo kogos też tam  poznasz  może  razem  cos  wspólnie zbudujecie.
  Jest też inna  opcja  , zalezy co studiujesz  ,  i jak w tym jesteś dobry  Po pewnych studiach  najlepsi zawsze  znajda popłatną prace 
Jeżeli chodzi o  opinie innych  to  nie przejmuj sie  tym  , to Twoje życie , nie robisz nic  złego wręcz przeciwnie
patrząc na  dzisiejszą młodziez  tylko pogratulowac takiego  sposobu myslenia smile

6 Ostatnio edytowany przez ethics (2012-11-06 15:36:51)

Odp: Moje podejście do zycia - czy to źle?

Jesteś głupi i tyle, filozof, romantyk i marzyciel. Mieć jakiś cel w życiu jest mieć dobrze a ty jedynie co masz to marzenia i chore wyobrażenia. Pracuj, ucz się i dąż do tego a nie rozmyślaj. Jesteś jeszcze smarkiem i życia nie znasz. Nie wiem jak duże pieniądze byś musiał zarabiać aby po odliczeniu kosztów życia zarobić w ciągu 5lat 500.000zł (pół miliona) bo tyle jest warte mieszkanie.

I nie gratulujcie mu bo jedynie co to tylko rozmyśla filozof. Pogratulujcie mu jak wróci tu za 5lat i powie, że zrealizował swoje postulaty.

7

Odp: Moje podejście do zycia - czy to źle?

ethics, każdy może wyrazić swoją opinię, ale bez obrażania innych. Ty tę granicę właśnie przekroczyłeś, więc oficjalnie Cię upominam jako moderatorka.

8 Ostatnio edytowany przez Kamil2205 (2012-11-06 15:42:13)

Odp: Moje podejście do zycia - czy to źle?

ethics - dzięki za pokazanie poziomu. Poza tym życia jak się okazuje to Ty nie znasz, ponieważ mieszkanie w mieście 45-50 m można kupić już za 220 000 - 300 000. I nie doczytałeś/doczytałaś chyba, że mam możliwość wyjechania za granicę, gdzie będę mógł odłożyć na czysto 4000, ale o tym ile pieniędzy będę mógł odłożyć już nie pisałem.

9 Ostatnio edytowany przez Kamil2205 (2012-11-06 15:52:35)

Odp: Moje podejście do zycia - czy to źle?

A pomysły biorą się z myśli ethics, więc Twoje podejście wydaje mi się nieodpowiednie, ponieważ z góry dla Ciebie moje wyobrażenia chore jak napisałeś i marzenia, które trzeba mieć by je spełniać są z góry niewykonalne. Z takim podejściem na pewno się coś osiągnie.:) Bravo:)

10

Odp: Moje podejście do zycia - czy to źle?

To bardzo dobrze, że myślisz tak poważnie o życiu. Już teraz dbasz o przyszłość swojej rodziny, której w sumie jeszcze nie masz. Wydaje mi się jednak, że trochę zatraciłeś się w tym wszystkim i za bardzo wybiegasz w przyszłość. Martwisz się już o to co będzie jak za granicą zarobisz na mieszkanie, kupisz je i nie będziesz mógł znaleźć pracy w Polsce. Troszkę próbujesz przekombinować. Uwierz na prawdę bardzo dużo może się wydarzyć jeszcze w Twoim życiu.
Poza tym zauważyłam, że kompletnie nie bierzesz pod uwagę tego jakie plany będzie miała Twoja przyszła dziewczyna i żona. Ja mam za sobą spotkanie z pewnym facetem, który już na początku przedstawił nam naszą wspólną przyszłość, ile będziemy mieli dzieci gdzie będziemy mieszkać itp. Dla mnie nie było miejsca w tym wszystkim tzn ja miałam te dzieci urodzić, zajmować się domem i pracować. Ale nie mogłam nic powiedzieć na ten temat, o niczym zadecydować bo on miał już w głowie obraz swojej przyszłej rodziny/domu wykreowany od jakiegoś czasu. Więcej się nie spotkaliśmy.
Dlatego chciałabym Cię przestrzec o tym, że osoba z którą stworzysz dom także będzie miała w głowie jakieś plany, marzenia odnośne przyszłości. Ty myślisz, że to dobrze bo się już o to wszystko zatroszczyłeś wcześniej. Ale Twojej partnerce może się to nie spodobać.
Moja rada taka. Wyluzuj trochę. Dobrze, że jesteś taki odpowiedzialny. W sumie ja chciałabym mieć takiego partnera, ale nie tędy droga. Ja także miałam plany. Miałam zamiar skończyć studia, poznać jakiegoś odpowiedniego mężczyznę i prowadzić szczęśliwe życie. Jednak wyszło inaczej przez chorobę, z którą musiałam walczyć w międzyczasie. Dlatego teraz już tak nie wybiegam w przyszłość.

11

Odp: Moje podejście do zycia - czy to źle?

Małgorzatka, wiem że zdanie dziewczyny też się liczy. Bez przesady, nie jestem egoistą, ale mieszkanie własne mieć to nic złego. Chyba każda kobieta, oraz dziecko chciało by mieszkać we własnym mieszaniu. Ja na pewno.

12

Odp: Moje podejście do zycia - czy to źle?

Kamilu uważam, że jak na swój wiek jestem bardzo dojrzałym mężczyzną co w tych czasach to jest naprawdę rzadkość. Moim zdaniem powinieneś trochę zwolnic... Studiujesz, bardzo dobrze, wykształcenie jest potrzebne; chociaż czasami "znajomości" bardziej się przydają. Piszesz, że nie masz dziewczyny, a już myślisz o rodzinie. Zastanów się czy nie za szybko myślisz jak będzie wyglądała Twoja rodzina. Nie wiesz na jaką kobietę trafisz w której się zakochasz. Może zdarzy się, że wyjedziecie razem za granice i tam dorobicie się czegoś. Daj życiu toczyc się swoim torem i nie rób nic na siłe, bo to tylko może skomplikowac Twoje życie. Pewne wydarzenia muszą zdarzyc się w swoim czasie.
A tak na marginesie to ciężko będzie kupic mieszkanie bez czyjejś pomocy lub kredytu,także jak masz możliwośc otrzymania pomocy od rodziny to korzystaj i nie unoś się honorem,bo to nie te czasy. Nie zawsze wszystko mamy to co chcemy czasami małymi krokami potrafimy zdziałac więcej.
Pozdrawiam i trzymam kciuku. Pamiętaj w tym wszystkim też o sobie.

13

Odp: Moje podejście do zycia - czy to źle?
Kamil2205 napisał/a:

ethics - dzięki za pokazanie poziomu. Poza tym życia jak się okazuje to Ty nie znasz, ponieważ mieszkanie w mieście 45-50 m można kupić już za 220 000 - 300 000. I nie doczytałeś/doczytałaś chyba, że mam możliwość wyjechania za granicę, gdzie będę mógł odłożyć na czysto 4000, ale o tym ile pieniędzy będę mógł odłożyć już nie pisałem.

He, he, he ^^ Mieszkanie za tyle, gdzie, przepraszam? big_smile A przypominam, że Tobie marżą się 3-4 pokoje, ewentualnie 7 smile

Te 4000 to w jakiej walucie?

Może tak, zejdź na ziemię, skończ studia, zaczep się do pracy i za rok pogadamy.

14

Odp: Moje podejście do zycia - czy to źle?

Teo   mozna znaleśc takie mieszkania  np z drugiej ręki  konkretny przykład
mieszkanie  72m2   4 pokoje , parter ,  blok  czteropietrowy  z cegły  10letni , miasto  400tys mieszkańców cena  230tys
do remontu  ale   w stanie do zamieszkania  od razu fakt że to  oferta któą oglądałem ponad rok temu ale  ceny mieszkań  od tamtego czasu spadły

15 Ostatnio edytowany przez Kamil2205 (2012-11-06 20:39:46)

Odp: Moje podejście do zycia - czy to źle?

Można kupić mieszkanie w tej cenie tak jak Tango napisał.

16

Odp: Moje podejście do zycia - czy to źle?

Można kupić mieszkanie w tej cenie.

17

Odp: Moje podejście do zycia - czy to źle?

Kamil, myślisz bardzo rozsądnie, jednak ja na Twoim miejscu skupiłabym się na szukaniu dziewczyny, bo w czasie gdy Ty będziesz oszczędzał itp. inni się podobierają w pary smile Można odkładać po trochu i nie rezygnować przy tym z uroków studenckiego życia, bo to piękny okres. A jak poznasz jakąś dziewczynę to już we dwoje szybciej się uda zaoszczędzić.

Powodzenia smile

18

Odp: Moje podejście do zycia - czy to źle?

allegra90 dzięki za rade. Wiesz co? Mam kuzyna, który wyjechał też za granicę w wieku 20 lat, dorobił się mieszkania w 4 lata, ale to dobrych kilka lat temu było. Dorobił się też domu. Do czego zmierzam... Rozmawiałem z nim dzisiaj, to opowiadał, że miał już dziewczynę zanim jeździł za granicę, ale to był czas, w którym nie miał dzieciństwa, życia towarzyskiego itp. Kiedy on się zajmował zarabianiem to inni się bawili itp. Dlatego powiedział, żebym się dobrze nad tym zastanowił.

19

Odp: Moje podejście do zycia - czy to źle?

wiesz czasami trzeba podjać  pewne decyzje:)    Może teraz warto  zrezygnować  z  5-6 lat  wspaniałego  rozrywkowego życia    ale dzieki pracy  zagwaratnowac  sobie całkiem  niezły start i  pozycje   Wiem że  wam  20latkom wydaje sie że  po 30 czy 40dziestce  to juz nie ma życia   A tak  naprawde  dopiero  wtedy rozwijają się perspektywy Tylko trzeba mieć już  coś w zyciu osiągneite
Ale nie napisałeś co studiujesz ??

20

Odp: Moje podejście do zycia - czy to źle?

o wlasnie i doszlismy do sedna. to oczym chcem napisac.
-ja rozumiem ze bez pieniedzy nic sie nie da, ale jest jeszcze zycie, towarzystwo, przyjeciele, kobieta, mysle ze nie ma co   wariowac, a przede wszystkim zwolnic, dobrze ze o tym myslisz ale najpierw miej z kim te marzenia budowac.
pisze tak na przykladzie kolegi:
pojechal zagranice zarabiac kase,  kobieta sie rozstal, wykorzystala go wlasnie aby z niego kase ciagnac, a nie ma co ukrywac nie mial czasu dla niej, zarabial wspaniala kase zagranica, mimo ze jezyk znal, nic tylko praca praca i praca, w sumie mimo ze w polsce zalozyl wlasny biznes, ktory od 2lat super sie kreci on nadal jest zagranica i mimo ze ma kase jest samotny i co mu z tej kasy??

- czytajac twoj tekst pomyslalam ze gdyby wszyscy uzalezniali zalozenie rodziny od wlasnego domu, mieszkania to polowe mlodych malzenstw by nie bylo, a mimo to zobacz ze rodziny sobie radza, lepiej, gorzej a jednak.
np moi rodzice
gdy brali slub, nie mieli nic, mieszkali w jednym pokoju u tesciow, po 3latach malzenstwa mieli dwie corki i nadal ten jeden pokoj, pracowali oboje a jedyne na co bylo ich stac to pozyczyc malucha od dziadkow aby pojechac na wies do rodzicow ojca...nawet po 15latach sytulacja zmienila sie o tyle ze byli na stancji i mieli juz 3corki:), ale mieli juz siebie, dzieci oszczednosci i wspolny cel, jednak razem zawsze lepiej, po okolo 18-20 latach malznestwa kupili dom, teraz maja dwa auta oszczednosci, piekny dom, dwie corki usamodzielnione i sa przed 50tka, mama sama mowi zeby ktos jej powiedzial w dniu slubu ze bedzie miala dom, auta i kase to w zyciu by nie uwierzyla.
chcem ci powiedziec ze z rodzina mozna byc szczesliwa i na stancji i odkladac, da sie:)
i w tym sie zgodze z twoja siostra i mama ze zycie wszystko ulozy...ja tez jestem 5lat po slubie, maz byl 7m-c zagranica, zawsze pracowal wiele godzin i jak bralismy slub mielismy tylko dlugi, z czasem splacilismy je, od 2lat co miesiac odkladamy kase na wlasny dom, pomalu malymi krokami...narazie dorobilismy  sie 2dzieci i 2aut plus paru zer na koncie
a co do kredytu...mysle ze bez tego nie da sie miec mieszkania, domu, tzn o wiele wydluza czas zakupu, a ja niechce mieszkac we wlasnym domu na starosc

a co do kawalweki to ja od razu bym w niej mieszkala, na poczatek z dziewczyna, potem z zona a jak beda plany dzieciaczka to sprzedac i reszte dolozyc. widzisz my nie mamy zastrzyku kasy w formie rodzicow czy darowizny, wiec kombinuj:) ale zacznij od kobiety

21

Odp: Moje podejście do zycia - czy to źle?

Myślał indyk o niedzieli....

Jesteś wspaniały, fantastyczny, cudowny, odpowiedzialny i w ogóle naj - bo myślisz o swoim mieszkaniu.
To chciałeś usłyszeć?

22

Odp: Moje podejście do zycia - czy to źle?

A ja uważam, że bardzo rozsądnie myślisz. W Polsce faktycznie ciężko Ci będzie zarabiać i odkładać pieniądze na mieszkanie, ale zagranicą są lepsze na to perspektywy. Ja też właśnie niedawno wpadłam na to, że trzebaby zacząć na mieszkanie odkładać. Póki co odkładam 500zł miesięcznie, mam stałe zlecenie na koncie, które zasila moje konto oszczędnościowe. Niby niedużo, ale czasem dorzucam trochę więcej manualnie jak mam nadmiar, po prostu nie chciałam się wkopać w sytuację, że będzie mi automatycznie z konta znikało za dużo wink No i ja pracuję tylko 2-3 dni w tygodniu, bo studiuję, więc też wiele więcej odłożyć nie mogę. Tak czy inaczej zakładam z góry, że i tak całej kwoty nie uzbieram, wezmę pewnie pożyczkę, ale będę już miała jakiś wkład własny. Ja bym na Twoim miejscu na kilka lat wyjechała. Nie muszą to być koniecznie stracone lata, przecież można żyć oszczędnie, a pełnią życia. I na pewno polepszysz swoje umiejętności językowe, a to zawsze plus smile

23

Odp: Moje podejście do zycia - czy to źle?

Kamil, prosisz o rady - moja jest taka, że skoro masz możliwość dostać od mamy kawalerkę, to ją weź. Nawet jeśli się zakochasz i będziesz chciał ze swoją dziewczyną zamieszkać, potem założyć tę wymarzoną rodzinę, to na początek Wam przecież wystarczy. Pomimo tego zacznij oszczędzać, a kiedy dojdziecie do wniosku, że metraż jest zbyt mały, to kawalerka będzie stanowić całkiem spory wkład na poczet nowego mieszkania (kawalerki relatywnie zawsze wychodzą najdrożej). Jeśli do tego dołożysz wspomniane oszczędności, ewentualnie jakiś niewielki, za to bezpieczny, kredyt, to zapewne całkiem nieźle na takim posunięciu wyjdziesz.

Możesz też wziąć kawalerkę, trochę w niej pomieszkać, potem mieszkanie wziąć na kredyt, a kawalerkę potraktować jak kapitał, który na siebie zarabia, czyli wynająć - z odstępnego kredyt w dużej części powinien się spłacać. Gdyby natomiast nastąpiło jakieś załamanie rynku czy pojawiły się jakiekolwiek osobiste problemy finansowe, to kawalerka będzie swoistym wentylem bezpieczeństwa - w każdej chwili będziesz mógł ją bowiem sprzedać.

W każdym razie ze studiów nie powinieneś rezygnować, bo choć nie gwarantują pracy, to jednak zawsze może się zdarzyć, że ich brak zamknie Ci drogę do określonego stanowiska lub w ogóle do kariery. I wreszcie na koniec - nigdy nie rezygnuj z własnego życia i z wszystkich swoich osobistych planów, a już na pewno nie odkładaj ich na ten czas, kiedy to będziesz miał te swoje wymarzone 52 metry kwadratowe. A wiesz dlaczego? Bo wówczas może się okazać, że będziesz musiał zamieszkać w nich sam.

24 Ostatnio edytowany przez Kamil2205 (2012-11-07 10:28:03)

Odp: Moje podejście do zycia - czy to źle?

Macie kobiety chyba rację. Powinienem zwolnić, wydaje mi się, że dobrze będzie, jak najpierw znajdę dziewczynę. Chyba w tym wszystkim się zatraciłem, przyjemniej się będzie dorabiać ze świadomością, że mam obok siebie kobietę, z którą razem stworzymy plany i cele.
Aha. Studiuję filologię polską - marne perspektywy, dlatego nie jestem tak pewien pracy po tych studiach. Nauczyciele też dużo nie zarabiają.

25

Odp: Moje podejście do zycia - czy to źle?

Kamil -- niezależnie jakie scenariusze ułożysz w głowie pewnie się one nie zrealizują. Możesz dążyć do celów, ale to nie przeszkadza, aby mieć dziewczynę.

Po drugie jeśli rodzice chcą coś dać dziecku to się bierze po prostu. Nie wahaj się. Jeśli masz opory moralne, to jak Ty będziesz miał 50 lat, a oni będą potrzebować pomocy to im pomożesz. Albo kiedyś też dasz swoim dzieciom coś ważnego. Pamiętaj tylko, aby nie zmarnować tego co otrzymałeś.

26

Odp: Moje podejście do zycia - czy to źle?
ethics napisał/a:

Jesteś głupi i tyle, filozof, romantyk i marzyciel. Mieć jakiś cel w życiu jest mieć dobrze a ty jedynie co masz to marzenia i chore wyobrażenia. Pracuj, ucz się i dąż do tego a nie rozmyślaj. Jesteś jeszcze smarkiem i życia nie znasz. Nie wiem jak duże pieniądze byś musiał zarabiać aby po odliczeniu kosztów życia zarobić w ciągu 5lat 500.000zł (pół miliona) bo tyle jest warte mieszkanie.

I nie gratulujcie mu bo jedynie co to tylko rozmyśla filozof. Pogratulujcie mu jak wróci tu za 5lat i powie, że zrealizował swoje postulaty.

ethics, przemawia przez Ciebie zero jakiejkolwiek kultury i sympatii do drugiego człowieka-o miłości już nie wspomnę. Raczej zgorzkniałośc, że tobie się nie udało, więc wszyscy mają siedzieć i klepać biedę od pierwszego do pierwszego. ps. zmień nick.


Co do Autora, ja osobiście takie podejście popieram. Nie warto słuchać tych co mówią że SAMO SIĘ UŁOŻY i że NIE CZAS O TYM MYŚLEĆ. Kiedy jak nie teraz?! Gdyby samo się tak wszystko układało, co druga (o ile nie więcej) para nie brałaby kredytu na 30 lat na dom.
Bardzo dobrze w moim mniemaniu myślisz. Ja na Twoim miejscu najprawdopodobniej bym wyjechała zagranicę i tam zarabiała- zresztą tak już w swoim życiu zrobiłam, byłam tylko trochę starsza od Ciebie- i nie żałuję smile No i pewnie nie wracałabym do kraju smile Na dziewczynę, żonę będzie czas. teraz masz swój czas rozwoju, kariery zawodowej, warto z tego skorzystać. Powodzenia! smile

27

Odp: Moje podejście do zycia - czy to źle?

SAMO SIĘ NIE UŁOŻY.

Myślisz, planujesz - i bardzo dobrze. Ci, co teraz balują i nie myślą, sadzą kaktusy, na których przyjdzie im siedzieć. Co gorsza na tych kaktusach posadzą jeszcze swoje żony i dzieci.

Jest bardzo mądre powiedzenie: gdy bieda wchodzi drzwiami, miłość ucieka oknem. Szukanie kobiety i udawanie dorosłego, gdy się żyje z kieszonkowego od rodziców jest idiotyczne. Nie przejmuj się tymi, co patrzą jakbyś był z księżyca. Geniusze bywają samotni.

Wyglądasz na bardzo rozsądnego człowieka. Polecę Ci więc książki Roberta Kiyosaki i Kim Kiyosaki. Gdy się wczytasz i posłuchasz ich, możesz ustawić się finansowo o wiele szybciej niż teraz myślisz i mniejszym wysiłkiem. Jeśli chcesz więcej rad, napisz do mnie na priv.

28

Odp: Moje podejście do zycia - czy to źle?

Ja przeczytałem 'Młody bogaty rentier' tej pary i rady jakie z niej wyniosłem zaprowadziły mnie niemal do czegoś co w slangu amerykańskim nazywane jest "gunpoint".

29

Odp: Moje podejście do zycia - czy to źle?
Dobermann napisał/a:

Ja przeczytałem 'Młody bogaty rentier' tej pary i rady jakie z niej wyniosłem zaprowadziły mnie niemal do czegoś co w slangu amerykańskim nazywane jest "gunpoint".

To znaczy? Nie znam takiego określenia.

30

Odp: Moje podejście do zycia - czy to źle?
Catwoman napisał/a:

To znaczy? Nie znam takiego określenia.

Nie słyszałaś nigdy we'll meet at the gunpoint?, to znaczy że jeden z nas nie wróci.

31

Odp: Moje podejście do zycia - czy to źle?

Nie słyszałam smile A jak to możesz odnieść do tych książek?

32

Odp: Moje podejście do zycia - czy to źle?

(Żądza pieniądza + klapki na oczach) - (zdrowy rozsądek x instynkt samozachowawczy) = niezdrowe zainteresowanie Twoją osobą osób, których normalnie nikt nie chciałby poznać.

33

Odp: Moje podejście do zycia - czy to źle?

aha wink

Co do tego  podejścia do życia- jeśli masz jakieś specjalnie zainteresowania, to je rozwijaj. Jeśli wiesz, co pragniesz robić- to rób to, nie zważaj na trudności, one pojawiają się zawsze na drodze do sukcesu smile I pamiętaj:
>Ludzie nie są więźniami losu, a jedynie więźniami swoich własnych umysłów<
Franklin Delano Roosevelt
amerykański polityk, 32. prezydent USA

34

Odp: Moje podejście do zycia - czy to źle?
Teo napisał/a:
Kamil2205 napisał/a:

ethics - dzięki za pokazanie poziomu. Poza tym życia jak się okazuje to Ty nie znasz, ponieważ mieszkanie w mieście 45-50 m można kupić już za 220 000 - 300 000. I nie doczytałeś/doczytałaś chyba, że mam możliwość wyjechania za granicę, gdzie będę mógł odłożyć na czysto 4000, ale o tym ile pieniędzy będę mógł odłożyć już nie pisałem.

He, he, he ^^ Mieszkanie za tyle, gdzie, przepraszam? big_smile A przypominam, że Tobie marżą się 3-4 pokoje, ewentualnie 7 smile

Te 4000 to w jakiej walucie?

Może tak, zejdź na ziemię, skończ studia, zaczep się do pracy i za rok pogadamy.

Pracuje w nieruchomosciach i to akurat Ty jestes niedoinformowana,bo mieszkanie 3pokojowe za 300tysiecy mozna juz spokojnie dostac smile

35

Odp: Moje podejście do zycia - czy to źle?

Ogólnie nasuwa się wniosek z tego postu :
Facet trzeźwo myśli to raz
a dwa , ze w tym cholernym kraju nie ma żadnej przyszłości.
Ten post nadaje się do rządu, niech każdy z osobna przeczyta co myśli chłopak , który studiuje  i już wie, że nie znajdzie pracy, nie będzie miał mieszkania a i o rodzinę trudno w tych naszych czasach. Współczuję wam młodym naprawdę:)

36

Odp: Moje podejście do zycia - czy to źle?
fammefatale napisał/a:
Teo napisał/a:
Kamil2205 napisał/a:

ethics - dzięki za pokazanie poziomu. Poza tym życia jak się okazuje to Ty nie znasz, ponieważ mieszkanie w mieście 45-50 m można kupić już za 220 000 - 300 000. I nie doczytałeś/doczytałaś chyba, że mam możliwość wyjechania za granicę, gdzie będę mógł odłożyć na czysto 4000, ale o tym ile pieniędzy będę mógł odłożyć już nie pisałem.

He, he, he ^^ Mieszkanie za tyle, gdzie, przepraszam? big_smile A przypominam, że Tobie marżą się 3-4 pokoje, ewentualnie 7 smile

Te 4000 to w jakiej walucie?

Może tak, zejdź na ziemię, skończ studia, zaczep się do pracy i za rok pogadamy.

Pracuje w nieruchomosciach i to akurat Ty jestes niedoinformowana,bo mieszkanie 3pokojowe za 300tysiecy mozna juz spokojnie dostac smile

Mieszkam na Śląsku w mieście średniej wielkości, ok. 160 tys. mieszkańców, miasto jest w tym rejonie bardzo atrakcyjne, zadbane. W tej chwili w moim bloku (śródmieście, zaledwie 50 metrów od rynku, tuż obok dwie wielkie galerie handlowe, PKP, PKS, poczta, banki, szkoły, sklepy, liczne placówki usługowe - jednym słowem wszystko na wyciągnięcie ręki) wystawione jest mieszkanie o powierzchni 82 metry kwadratowe - cztery pokoje, przedpokój, kuchnia, łazienka i ubikacja osobno, dodatkowo niewielka piwnica i balkon, blok odnowiony, ocieplony, z własnym parkingiem. Mieszkanie jest do zamieszkania od razu, ewentualnie do niewielkiego odświeżenia lub zmian zgodnych z własnymi potrzebami lub gustem, ale tak jak piszę nie jest to konieczne, właściciel proponuje nawet pozostawienie mebli - meble ładne, prawie nowe. Cena to 320 tys. zł do niewielkiej negocjacji.

37

Odp: Moje podejście do zycia - czy to źle?

Młody człowiek dostanie 100.000 kredytu za ok. 500zł. Widzisz, Kamilu - gdybyś miał zdolność kredytową, zaraz byś sobie to mógł kupić, 3 pokoje wynająć, w czwartym mieszkać, z wynajmu spłacałby się kredyt, Ty mieszkałbyś za darmo. Twoja zdolność kredytowa wzrosłaby po takiej operacji i mógłbyś szukać kolejnej okazji inwestycyjnej - tym razem nie za mieszkanie za darmo, lecz za lekka nadwyżkę dochodów nad kosztami. Przy dochodzie z jednego mieszkania na poziomie 400-500zł miesięcznie,  po zakupieniu i wynajęciu 10 mieszkań, możesz brać ślub, z głodu nie zginiesz Ty ani Twoja żona.

38

Odp: Moje podejście do zycia - czy to źle?
fammefatale napisał/a:
Teo napisał/a:
Kamil2205 napisał/a:

ethics - dzięki za pokazanie poziomu. Poza tym życia jak się okazuje to Ty nie znasz, ponieważ mieszkanie w mieście 45-50 m można kupić już za 220 000 - 300 000. I nie doczytałeś/doczytałaś chyba, że mam możliwość wyjechania za granicę, gdzie będę mógł odłożyć na czysto 4000, ale o tym ile pieniędzy będę mógł odłożyć już nie pisałem.

He, he, he ^^ Mieszkanie za tyle, gdzie, przepraszam? big_smile A przypominam, że Tobie marżą się 3-4 pokoje, ewentualnie 7 smile

Te 4000 to w jakiej walucie?

Może tak, zejdź na ziemię, skończ studia, zaczep się do pracy i za rok pogadamy.

Pracuje w nieruchomosciach i to akurat Ty jestes niedoinformowana,bo mieszkanie 3pokojowe za 300tysiecy mozna juz spokojnie dostac smile

Czy tylko ja jestem dziwna i słysząc hasło - mieszkanie - myślę - Warszawa?? Stolica? A najlepiej śródmieście?? Bo nie widzę, ŻADNEGO innego powodu by brać kredyt na 150 lat i zaharowywać się na śmierć w imię mieszkania w pcimiu dolnym z którego i tak trzeba będzie dojeżdżać gdzieś duuużo dalej. W pcimiach stawia się domy, a nie kupuje mieszkania smile

39

Odp: Moje podejście do zycia - czy to źle?

Teo, nie bierzesz jednak pod uwagę, że nie każdy chce mieszkać w wielkich aglomeracjach, tak samo jak nie każdy marzy o domu - dom to przecież dodatkowa praca i dodatkowe obowiązki.

40 Ostatnio edytowany przez Kamil2205 (2012-11-08 00:40:19)

Odp: Moje podejście do zycia - czy to źle?

Mi akurat nie chodzi o Warszawę, lecz o inne miasto, także duże. Zapewne w Warszawie są najdroższe mieszkania, ponieważ jest to stolica, w której jest 2 razy drożej.
Nie będę pisał dlaczego nie chcę mieszkać w domu, bo to już są moje prywatne sprawy.

41

Odp: Moje podejście do zycia - czy to źle?

Teo  żadna  siła  nie zaciągnłaby mnie do mieszkania w  warszawie:)   Ale nie  wywołujmy  kolejnej  sprzeczki każdy   ma prawo lubić to co lubi smile
  A tak swoja drogą jeżłi chodzi  o te  30letnie kredytu mieszkaniowe  to w sumie może  to byc ciekawy pomysł  Załóżmy ze  dana  rodzina nie  ŻADNYCH   szans  na mieszkanie  i skazana jest  na wynajmowanie  WIEC bierze taki kredyt   systematycznie  go spłaca  i traktuje  to jako wynajmowanie  mieszkania  Mysle że koszty byłby zbliżone a  plkusów  sporo smile Oczywiście  pomysł  trzeba bybło dopracować  ale zawsze to jakaś alternatywa Ł=

42 Ostatnio edytowany przez Teo (2012-11-08 00:43:39)

Odp: Moje podejście do zycia - czy to źle?
Olinka napisał/a:

Teo, nie bierzesz jednak pod uwagę, że nie każdy chce mieszkać w wielkich aglomeracjach, tak samo jak nie każdy marzy o domu - dom to przecież dodatkowa praca i dodatkowe obowiązki.

Wielka aglomeracja to Paryż tongue Warszawa to tylko miasto, ale było nie było jedno z najważniejszych w PL. No mniejsza o większość. W domu jest tyle samo pracy co w mieszkaniu, ja specjalnie różnicy nie widzę smile

Tango napisał/a:

Teo  żadna  siła  nie zaciągnłaby mnie do mieszkania w  warszawie:)

W Twoim wieku wcale się nie dziwię smile i wcale nie piszę tego złośliwie smile Ludzie w Twoim wieku wyprowadzają się właśnie z Warszawy na obrzeża smile Stolyca jest dla młodych, gdzie wszystko pod ręką ^^

43

Odp: Moje podejście do zycia - czy to źle?

Teo - nie zgadzam się z Tobą, że w domu jest tyle samo pracy co w mieszkaniu. Do tego mieszkając w domu są większe wydatki.:)
Ale to jest Twoje zdanie.

44

Odp: Moje podejście do zycia - czy to źle?
Kamil2205 napisał/a:

Teo - nie zgadzam się z Tobą, że w domu jest tyle samo pracy co w mieszkaniu. Do tego mieszkając w domu są większe wydatki.:)
Ale to jest Twoje zdanie.

Są, albo ich nie ma. Ja mam porównanie i wiem. Jedyna różnica to w metrażu do sprzątania, no tu się zgodzę, że trzeba dłużej z odkurzaczem biegać, ale to też zależy kto jaki ma do i kto jakie ma mieszkanie smile

45

Odp: Moje podejście do zycia - czy to źle?

Ja też mam porównanie z życia wzięte. Ale to już zależy jaki dom, czy jest piec, żeby w nim palić, czy ma się podwórko, czy ma się ogródek itp. Z mojego doświadczenia zdecydowanie w domu jest więcej pracy. Wydatki też są większe, chociaż niektórzy myślą, że mieszkając w domu są mniejsze wydatki. Sam węgiel kosztuje bardzo dużo, ale tak jak pisałem, wszystko zależy jaki ma się dom/jak się mieszka. Ja wychowałem się w mieszkaniu w bloku, więc dla mnie w domu jest za cicho.

46 Ostatnio edytowany przez Olinka (2012-11-08 01:02:50)

Odp: Moje podejście do zycia - czy to źle?

Ale Teo to jest Twoje zdanie i taki jest Twój punkt widzenia. Każdy wie co lubi:)


Nie pisz, proszę, postów jeden pod drugim, a jeżeli chcesz coś dopisać użyj opcji "edytuj", o czym mówi 12 punkt Regulaminu Forum.
Dziękuję za dostosowanie się do prośby i pozdrawiam, Mod. Olinka

47

Odp: Moje podejście do zycia - czy to źle?

Ja mieszkałam zarówno w bloku, jak i przez wiele lat we własnym domu, dziś bardzo świadomie ponownie wybrałam mieszkanie w bloku, za to w ścisłym centrum i o sporym metrażu. Moja mama z bratem czy choćby znajomi mieszkają w domach - ja posprzątam, co jakiś czas umyję okna, popiorę firanki i mam fajrant, a oni - a to dach malują, a to balustrady, a to robią nową elewację, zmieniają ogrodzenie, wjazd do garażu, strzygą trawniki, pielęgnują roślinki w ogrodzie, nie wspominając już ile tych okien do mycia i firanek do prania wink. Dom oczywiście daje swobodę, możliwość spędzania czasu na powietrzu, zaproszenia znajomych na grilla, ale jeśli potrzebuję odetchnąć od zgiełku miasta, to też mam gdzie pojechać wink.

48 Ostatnio edytowany przez Kamil2205 (2012-11-08 01:06:41)

Odp: Moje podejście do zycia - czy to źle?

Dokładnie, pod domem zawsze się znajdzie jakaś praca. Ale nie dlatego chciałbym mieszkać w mieszkaniu w bloku. Wychowywałem się do 15 roku życia w bloku na osiedlu, potem mieszkałem w domu i szczerze zdecydowanie wolę mieszkać w mieszkaniu w bloku. Może dlatego, bo od małego mieszkałem w bloku. W mieszkaniu zawsze słychać "życie":), tzn a to ktoś w klatce ze schodów zejdzie, słychać dzieciaki na osiedlu, po prostu jest to życie, ruch, ludzie itp:) Natomiast w domu jak dla mnie jest za duży spokój, cisza. Zdecydowanie moim marzeniem jest mieszkać w mieszkaniu w bloku w przyszłości:) Mam miłe wspomnienia z tamtych czasów. Ale kto wie, może zmienię zdanie za kilka lat i moim marzeniem będzie wybudowanie domu? smile

49

Odp: Moje podejście do zycia - czy to źle?

Kamil, widzę, że w tej kwestii mamy podobne podejście wink. Tak jak wspominałam - jestem mieszczuchem z krwi i kości, uwielbiam miasto tętniące życiem, bo wtedy i ja czuję, że żyję wink. Oczywiście nie twierdzę, że za kilka lat nie zmienię swojego podejścia, ale kiedy tak się stanie, to po prostu kupię dom. Dziś go nie mam, bo taki był mój świadomy wybór.

50

Odp: Moje podejście do zycia - czy to źle?
Kamil2205 napisał/a:

Ja też mam porównanie z życia wzięte. Ale to już zależy jaki dom, czy jest piec, żeby w nim palić, czy ma się podwórko, czy ma się ogródek itp. Z mojego doświadczenia zdecydowanie w domu jest więcej pracy. Wydatki też są większe, chociaż niektórzy myślą, że mieszkając w domu są mniejsze wydatki. Sam węgiel kosztuje bardzo dużo, ale tak jak pisałem, wszystko zależy jaki ma się dom/jak się mieszka. Ja wychowałem się w mieszkaniu w bloku, więc dla mnie w domu jest za cicho.

Co do domu, wydatków i pracy- zgadzam się całkowicie. Mieszkałam i w bloku i teraz w domu, i zdecydowanie!! w bloku właściwie nie masz nic do roboty- jak ci się chce, możesz ogarnąć ciuchy, umyć łazienkę i kuchnię.... w domu prócz tych rzeczy, masz zwykle prace naprawcze, zadbanie o ogród, zwłaszcza jeśli ma się jeszcze do tego ogród warzywny, liście na jesień, odśnieżanie (balkonu/tarasu, wyjścia z domu, wjazdu do garażu) w zimie, w lecie dbanie o rośliny, codzienne podlewanie warzyw, odchwaszczanie, plus wydatki i to niemałe jak chociażby ogrzewanie, a to np. dach przecieka.... no zawsze coś jest.

Jak dla mnie dom jest idealny. Lubię ciszę smile

51 Ostatnio edytowany przez Matt87 (2012-11-08 14:35:26)

Odp: Moje podejście do zycia - czy to źle?

Bez toczenia wazeliny, bo ten wątek się ku temu skłania..;)

Moja propozycja jest prosta: ożeń się na wsi, problem zakwaterowania będziesz mieć z głowy ;D

Dobra żartowałem, a propozycja wzięła się stąd, że zauważam że część znajomych ucieka na wieś, tzn. wiąże się z drugą osobą tam zamieszkującą, bo ma to związek z posiadaniem przez nią domu, czyli największy problem młodych par już mają z głowy.

Wyjechać na ileś tam lat za granicę tylko po to, aby zarobić na mieszkanie uważam za głupotę. A potem co, wrócisz, będziesz szukać pracy mając 30 lat za minimalną krajową?. Bezrobocie jest na tyle duże że odsetek ludzi bez pracy w wieku średnim jest spory jak nigdy i najbliższe 4-5 lat nie niesie ekonomicznej poprawy. Jeśli wyjeżdżać za granicę i zarabiać na coś pieniądze, to ja osobiście zarobiłbym na firmę, oczywiście mając dobry pomysł, bo ta firma w perspektywie dalszych lat może (ale nie musi) przynosić pieniądze za które kupiłbyś mieszkanie, samochód i inne dobra. To ryzyko, ale wolę się szarpnąć w taki sposób, który niesie szanse znacznej poprawy w przyszłości, niż pchać się w mieszkanie a potem dalej robić za minimalna krajową bo spora część społeczeństwa tak robi. Chyba, że masz znajomości. Miałem już do czynienia z paroma dużymi firmami, i wszędzie chcą abyś pracował jak najtaniej i jednocześniej jak najwięcej dawał z siebie w imię pomnażania majątku firmy. Ty natomiast na firmie na którą wylewasz swoje pomysły i kreatywność majątku się nie dorobisz, stąd moja propozycja odnośnie własnej firmy.


Kredyt na mieszkanie na 20-30 lat? Również głupota o ile nie masz pewności, że taka suma finansowo nie pogrąży Ciebie i Twojej rodziny. W tym kraju to duże ryzyko. Pisze to dlatego, że w USA słyszałem o przypadkach konfiskaty domów, na które wzięto kredyt a których kredytobiorca nie był w stanie już spłacać. Nie traktuj domu czy mieszkania jako dobra ostatecznego, przede wszystkim najpierw skup się na tym, jak najwięcej zarabiać? Wiem, łatwo pisać, ale obejrzyj się, jest tylu ludzi którzy dorabiają się przysłowiowych kokosów, czemu by nie zostać jednym z nich? A może lepiej układać sobie życie poza Polską? Sam musisz wybrać.

52

Odp: Moje podejście do zycia - czy to źle?
Teo napisał/a:

Czy tylko ja jestem dziwna i słysząc hasło - mieszkanie - myślę - Warszawa?? Stolica? A najlepiej śródmieście?? Bo nie widzę, ŻADNEGO innego powodu by brać kredyt na 150 lat i zaharowywać się na śmierć w imię mieszkania w pcimiu dolnym z którego i tak trzeba będzie dojeżdżać gdzieś duuużo dalej. W pcimiach stawia się domy, a nie kupuje mieszkania

Polska nie zaczyna i nie kończy się na Warszawie. Stolica nie jest marzeniem wszytskich młodych ludzi. Ja osobiście wolałabym wybudować sobie dom w łąśnie w owym Pcimiu dolnym za 400tys niż kupić dwu pokojowe mieszkanie w centrum Warszawy i kisić się tam całe życie wink

53

Odp: Moje podejście do zycia - czy to źle?

Matt87 właśnie tego się boję. Wrócę do Polski, będę miał mieszkanie, ale co z pracą? Wszystkie firmy rzeczywiście chcą zyskać i wykorzystują pracowników płacąc marnie. Lepszym wyjściem będzie chyba założenie firmy najpierw, lub jednocześnie pracując studiowanie zaocznie, lub skończenie najpierw studiów a potem wyjechanie za granicę. Chociaż te studia i tak teraz nic nie dają...

54

Odp: Moje podejście do zycia - czy to źle?

Kamil przemyśl to sobie dobrze, skoro nie jesteś z nikim związany tym łatwiej będzie np. podjąć decyzję o emigracji z Polski. Setki młodych Niemców czy Brytyjczyków szukają szczęścia w Australii tyle że jadą tam raczej z już odłożonym, niemałym kapitałem. Czemu by samemu nie spróbować szczęścia w kraju gdzie i państwo nie ogołaca obywatela z czego tylko się da i łatwiej jest żyć, bo nikt nie traktuje tego kraju jako zbiorowiska taniej i wykwalifikowanej siły roboczej.

Małgorzatka napisał/a:
Teo napisał/a:

Czy tylko ja jestem dziwna i słysząc hasło - mieszkanie - myślę - Warszawa?? Stolica? A najlepiej śródmieście?? Bo nie widzę, ŻADNEGO innego powodu by brać kredyt na 150 lat i zaharowywać się na śmierć w imię mieszkania w pcimiu dolnym z którego i tak trzeba będzie dojeżdżać gdzieś duuużo dalej. W pcimiach stawia się domy, a nie kupuje mieszkania

Polska nie zaczyna i nie kończy się na Warszawie. Stolica nie jest marzeniem wszytskich młodych ludzi. Ja osobiście wolałabym wybudować sobie dom w łąśnie w owym Pcimiu dolnym za 400tys niż kupić dwu pokojowe mieszkanie w centrum Warszawy i kisić się tam całe życie wink

Niektórzy biorą mieszkania na kredyt i spłacają tym, co zarobią na jego wynajmowaniu. Takie biznesy robi się w wielu miastach, i to nie tylko tych większych wojewódzkich, ale także i dużo mniejszych powiatowych, gdzie istnieją ośrodki akademickie i ktoś te metry będzie opłacać. W Warszawie powinno być z tym najłatwiej, bo według statystyk bezrobocie jest tu najniższe. Nie każdemu jednak podoba się życie na wysokich obrotach, gonitwy uliczne bo nie ma się na nic czasu i powszechna znieczulica jakiej nie zaobserwujesz w bardziej prowincjonalnych obszarach Polski.

55

Odp: Moje podejście do zycia - czy to źle?

Do Australii trzeba mieć 20 tys. zł na dzień dobry, ale nie znam nikogo, kto tam wyjechał i tego żałuje, wręcz przeciwnie smile

kamil22, nie martw się na zapas. Rób to, co czujesz, w czym jesteś dobry- rozwijaj się w tym kierunku, a drzwi będą się otwierać.

56 Ostatnio edytowany przez fammefatale (2012-11-12 21:17:42)

Odp: Moje podejście do zycia - czy to źle?

Teo nie wiem,czy mieszkasz w Warszawie, czy tylko tak piszesz, w kazdym razie mieszkalam tam kilka lat,lubie to miasto,ale na dluzsza mete wolalabym mieszkac w domu,w jakiejs spokojnej miejscowosci. Warszawa to nie utopia, moze w koncu dotrze to do niektorych wink
Mieszkalam w bloku i w domu,zdecydowanie wiecej pracy jest w domu,bez porownania.

57

Odp: Moje podejście do zycia - czy to źle?

masz świetne podejście, poznasz dziewczynę i nie będziesz musiał prosić się rodziców o pozwolenie by u Ciebie zanocowała bo chcieliście spędzić romantyczny wieczór.. Nie rozumiem u mężczyzn podejścia " wynajmę mieszkanie jak kogoś pozanm, póki co jest mi dobrze u mamy"... yikes
Mnie to przeraża osobiście, nie wyobrażam sobie bycia z mężczyzną,który nie myśli o przyszłości, o mieszkaniu i o tym,że musi (myśląc racjonalnie) na nie uzbierać...
Brawo, tak trzymaj;)

58 Ostatnio edytowany przez Kamil2205 (2012-11-13 15:32:29)

Odp: Moje podejście do zycia - czy to źle?

margaretaa88 dzięki za dodanie coś od siebie, ale myślę, że dziewczyny tu mają rację co do tego, że najlepiej będzie jak znajdę jakąś dziewczynę najpierw - zanim wyjadę za granicę, lub kupię mieszkanie. Myślę tak, ponieważ boję się, że jak będę pracował za granicą, lub jak będę miał mieszkanie, to dziewczyna poleci na kasę. Taka prawda jest, znam dużo sytuacji, gdzie dziewczyna leciała na kasę. Mnie też to spotkało kiedyś, była bardzo ładna ale pstro w głowie miała. Nie będę miał pewności, czy dziewczyna mnie pokochała czy pieniądze, lub mieszkanie. Nie oszukujmy się, wiem jakie są dzisiejsze dziewczyny. Oczywiście nie piszę o wszystkich, ale tych normalnych dziewczyn jest naprawdę garstka, gatunek na wyginięciu i takiej kobiety ze świecą szukać. Może gdybym nie miał złego doświadczenia z dziewczyną to bym tak nie myślał, nie wiem, ale ja chciałbym mieć prawdziwą normalną kobietę, która nie ocenia i  nie dobiera partnera patrząc na pieniądze.


"Nie rozumiem u mężczyzn podejścia " wynajmę mieszkanie jak kogoś pozanm, póki co jest mi dobrze u mamy"... yikes
Mnie to przeraża osobiście, nie wyobrażam sobie bycia z mężczyzną,który nie myśli o przyszłości, o mieszkaniu i o tym,że musi (myśląc racjonalnie) na nie uzbierać..."

margaretaa88 - czyli chłopak, który wynajmuje mieszkanie, lub mieszka z rodzicami już się nie liczy dla Ciebie? Czytając Twoją wypowiedź tak można wywnioskować. Obym się mylił.  Nie każdy ma szansę wyjechać za granicę, nie każdy ma bogatych rodziców, którzy mogą pomóc w kupnie mieszkania, nie każdy zarabia po 5000-6000 pln, by móc coś odkładać na mieszkanie, bo sytuacja w Polsce jeśli chodzi o pracę jest jaka jest, wiadomo jakie są mniej więcej zarobki - średnia to 1600 zł na rękę, albo mniej i z umową śmieciową. I co? Tą dziewczynę z góry odrzucę, bo pracuje w MCdonaldzie zarabiając 7 zł/h? Albo pracuje w sklepie za 1300 zł? Jest sprzątaczką i myje podłogę:/  Osobiście brzydzę się takim zachowaniem i sposobem patrzenia na człowieka. Masakra, w głowie mi się to nie mieści, co się z tymi ludźmi dzieje. Równie dobrze może chłopak sobie tak myśleć i patrzeć na dziewczyny, bo czemu tylko dziewczyna ma tak dobierać partnera? To może też działać w drugą stronę? Chciałybyście dziewczyny, aby chłopak w ten sposób oceniał i miał taki bajzel w głowie? Chłopak może równie dobrze wynajmować mieszkanie, może równie dobrze mieszkać z rodzicami i myśleć też o przyszłości/mieszkaniu, może za jakiś czas będzie miał wyjazd za granicę? A może Wasz chłopak, którego wybierzecie dlatego bo ma własną firmę i dobrze zarabia kiedyś będzie Was źle traktował jak się ożenicie, albo firma mu padnie i nie będzie miał w ogóle pieniędzy? Co wtedy? Będziecie dalej z nim? Ciekaw jestem co dalej... A ja nie rozumiem takiego podejścia u dziewczyn - "on nie ma mieszkania, słabo zarabia, lub nie pracuje w ogóle, więc dla mnie się nie liczy, znajdę sobie kogoś lepszego"(czyt. bogatszego/kasiastego).
Często właśnie tak jest, że chłopak jak pozna dziewczynę to bierze się w garść i staje na głowie, by pracować na lepszą przyszłość, robi to dla niej przede wszystkim i przyszłej rodziny. Ale dziewczyny patrzą teraz na kasę niestety, najlepiej chciały by mieć wszystko gotowe. Szkoda tylko, że nie patrzą przede wszystkim na człowieka, na uczucia, bo to przecież powinno być najważniejsze. No ale nie jest.

Osobiście mam szansę wyjechać za granicę i dobrze tam zarobić by odłożyć i mimo to, że miałbym kasę nie mógłbym w ten sposób patrzyć na dziewczynę. Chciałbym poznać normalną, ułożoną dziewczynę, tyle... Nie musi być bogata, nie musi wcale pracować, nie musi mieć własnego mieszkania,  - bo nie po tym się poznaje człowieka.

Tym bardziej chciałbym poznać dziewczynę zanim będę miał mieszkanie, lub zanim będę jeździł za granicę.

59

Odp: Moje podejście do zycia - czy to źle?

Kamil2205 nie przerażaj się tak bardzo wizją kobiety, która NA PEWNO poleci na Twoją kasę wink Może zagranicą poznasz przyszłą małżonkę, która będzie już miała mieszkanie i kasę- sytuację zawsze można odwrócić i to Ty skorzystasz big_smile

60

Odp: Moje podejście do zycia - czy to źle?

Kamilu, sądzę, że nie powinieneś też popadać ze skrajności w skrajność. Najpierw zastanawiałeś się czy nie powinieneś wszystkiego postawić na jedną kartę (czytaj: mieszkanie), odkładając inne sprawy na bok, teraz z kolei, że najpierw dziewczyna, potem lokum. Niestety nie wszystko da się w życiu tak ułożyć, jak to sobie zaplanowaliśmy, dlatego uważam, że wcale nie musisz ustalać żadnej kolejności typu najpierw mieszkanie, dopiero potem dziewczyna lub odwrotnie. Daj sobie trochę luzu, realizuj równolegle swoje plany - jedno drugiego naprawdę nie musi wykluczać.

61

Odp: Moje podejście do zycia - czy to źle?

Otóż to: przesadna kontrola swojego życia prowadzi tylko do zaburzeń psychicznych wink

Posty [ 62 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Moje podejście do zycia - czy to źle?

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024