Cześć. Na wstępie chciałbym przeprosić, jeśli umieściłem temat w złym miejscu/dziale.
Chciałbym Was prosić o Wasze zdanie na ten temat. Otóż mam 22 lata, i myślę już o swojej przyszłości, tzn o własnym mieszkaniu/rodzinie. Wcześniej nie miałem takiego myślenia za bardzo, myślałem o studiach, znalezieniu pracy w swoim zawodzie, rozwijaniu się, o rodzinie też myślałem, ale nie o mieszkaniu itp. Teraz też o tym myślę, ale ciężko jest pogodzić wszystko ze sobą - studia, oraz zarabianie pieniędzy na tyle, by móc odkładać na kupno własnego mieszkania. Myślę już o własnej rodzinie w przyszłości, chociaż nie mam jeszcze dziewczyny.
Więc aby założyć rodzinę chciałbym wcześniej mieć już własne mieszkanie, ponieważ nie odważyłbym się kupować mieszkania na kredyt. Nie chcę narażać na to siebie, oraz własnej rodziny, to jest ryzyko. Nie chcę też mieszkać z żoną i dziećmi np z moimi rodzicami, bo wiadomo jak takie życie wygląda, ( teściowie:) ) mógłbym też mieszkać w kawalerce, którą mogła by mi dać matka, ale nie chcę też byśmy się gnietli w mieszkaniu jednopokojowym 32 m. Wynajmować też bym nie chciał, ponieważ wiadomo, własne mieszkanie to jednak jest własne, jest komfort psychiczny, że to jest nasze mieszkanie, no i nie trzeba płacić za wynajem. Możliwe, że miałbym okazje jeździć za granicę, gdzie mógłbym zarobić tyle, aby odkładać co miesiąc na to mieszkanie. Już mam takie wyobrażenia o własnym mieszkaniu, rodzinie, dzieciach itp:) Mieszkanie 2- a najlepiej 3 pokojowe w większym mieście:) 45-52 m kwadratowe, 5-7 lat wytrwałego oszczędzania i myślę, że miałbym uzbieraną sumkę, żeby kupić takie mieszkanie.
Kiedy rozmawiam o tym z różnymi osobami, znajomymi itp to oni się dziwią, że myślę już teraz o takich rzeczach, że wybiegam tak daleko już w przyszłość. Martwię się całymi dniami, myślę o tym wszystkim. Może zgłupiałem... Mama mi mówi, że samo się wszystko w życiu ułoży, siostra tak samo, no ale jak się samo ułoży? W Polsce pracując i studiując ciężko jest odkładać na mieszkanie, bo zarobki nie są duże. Samo się nic nie zrobi, trzeba samemu osiągnąć swoje cele. Mieszkania się ciężko w Polsce dorobić, odkładać też jest ciężko tutaj, a kiedy niby mam o tym myśleć? Kiedy mam myśleć o życiu? Jak będę miał 30 lat? Wtedy to się zakłada rodzinę, a nie myśli po założeniu rodziny o własnym mieszkaniu - kiedy są największe wydatki. Właśnie jak ma się dzieci, to wtedy jest ciężko odkładać na własne mieszkanie bo są największe wydatki...
Nie wiem, czy mógłbym studiować jednocześnie pracując i jeżdżąc za granicę, ponieważ ciężko by mi było znaleźć czas na naukę. Możliwe, że musiałbym z czegoś zrezygnować.
Teraz nie wiem co robić, ponieważ dla mnie ważniejsze jednak jest zarobienie na własne mieszkanie, ponieważ po ukończeniu studiów nie jestem pewien tego czy znajdę pracę, nie wiadomo, czy będę dobrze zarabiał, a jak będę po studiach to będę miał ok 27 lat, więc jeśli będę w Polsce pracował to wątpię by mnie było stać na odkładanie na mieszkanie, no i jak wtedy miałbym zakładać rodzinę bez własnego mieszkania, stabilizacji? Jak odkładać mając rodzinę? Najgorsza jest ta niepewność, że po studiach nie będę mógł znaleźć pracy w zawodzie.
Z drugiej strony też ogarnia mnie niepewność, że kiedy zarobię za granicą pieniądze na mieszkanie i przyjadę do Polski i je kupię, to potem nie będę mógł znaleźć pracy za normalną pensję, która umożliwi mi opłacenie tego mieszkania i umożliwi utrzymanie się. Wiem jak ciężko jest o prace, a jak zrezygnuję ze studiów to nie będę miał też zawodu/dyplomu/wykształcenia. A chciałbym też mieć stabilizację zawodową jakąś, chociaż wiadomo, jak to jest po studiach czy bez w naszym kraju. Nie ma różnicy, tak czy tak jest ciężko o pracę. Też praca nie jest pewna po studiach. Mam średnie wykształcenie. Na studiach i pracy w zawodzie też mi zależy:)
Może jakaś rada? Chociaż sam muszę sobie odpowiedzieć co jest ważniejsze i co mam robić.
Chciałbym Was prosić dziewczyny o radę, co myślicie o takim chłopaku, jeśli myśli o takich rzeczach, jeśli myśli w ten sposób o życiu. Czy to źle? Pytam, ponieważ spotykam się z dziwną reakcją ludzi kiedy o tym mówię, po prostu się nie przejmują niczym, studiują sobie, bawią się też, ale też i pracują, ale nie myślą już o takich rzeczach, jak kupnie własnego mieszkania, zapewnienie sobie, oraz rodzinie dachu nad głową, stabilizacji, bezpieczeństwa nie tylko materialnego jak mieszkanie, ale i oczywiście emocjonalnego, bo wiem, że materializm i pieniądze to nie wszystko, ważne są też uczucia itp no ale jednak mieszkanie to ważna rzecz, ponieważ żyje się w nim przez całe życie, a nie pod mostem czy u rodziców. Wiadomo jak to u teściów:) Mieszkanie też daje komfort, własny pokój dla dziecka, warunki do nauki itp.
Studia też są ważne, ponieważ zapewniają rozwój, a na takich właśnie studiach jestem.
Może dojrzewam, albo głupieję, ponieważ wcześniej nie myślałem tak o przyszłości swojej, tak dokładnie, o mieszkaniu, rodzinie itp. Dziwnie ostatnio się też czuję, ogarnia mnie niepewność i lęk. No ale co byście pomyśleli o chłopaku, który myśli już poważnie o życiu/mieszkaniu/rodzinie? Wybiega tak w przyszłość?:)