Jesteśmy w związku od ok 5 miesięcy. Od niedawna bardzo zaczyna mi przeszkadzać fakt, że on nie chce poznac mnie ze swoimi znajomymi. Co prawda rzadko spędzamy czas w towrzystwie, częściej sami. Ale on poznał moich przyjaciół. Bardzo mi to przeszkadza, bo on czasami umawia się z kolegami, pije czy czasem nawet idzie na impreze...a ja ich nie znam, nie wiem co to za ludzie...i zaczynam się czuc tak jakbym jego prawie nie znała. Mówi, że mnie kocha, już raz chciałam z nim zerwać...bo przez to zdarzało mi się mieć zmienne nastroje, jak usłyszałam, że znowu idzie gdzieś z kolegami. Ja to rozumiem. Daje mu prawo do tego. Ale zaczynam się czuć, jakbym była jego odrębym światem. Czy to normalne? Nie wiem, być może ja przesadzam? Jeśli mogłabym prosić o radę, to byłabym bardzo wdzięczna:)
Witam
Możesz usłyszeć tu wiele mądrych rad ale pamietaj że dają to osoby nie zaangażowane emocjonalnie w wasz związek , podobnie jest z tym co ja Ci napisze
Przedstawiona przez Ciebie sytuacja świadczy że spotykasz się z osoba niedojrzałą emocjonalnie która jeszcze w tym momencie rozdziela życie uczuciowe i życie towarzyskie To ze on Ci mówi ze Cię kocha to nic nie znaczy, ja też Ci to mogę powiedzieć prosto w oczy......o Ważne są czyny a nie słowa Mysle że powinnaś się spytać go , co to znaczy że Cię kocha ?? Oczywiście spotkasz się z argumentacją że on tez potrzebuje odrobinę prywatności i własnego życia , być może tak ale to zależy od skali zjawiska które opisujesz, jeżeli zdarzyło się to raz czy dwa może jeszcze nie ma o co kruszyć kopii Ale jeżeli jest to nagminne to już problem To musisz sama ocenić
Ogólnie wydaje mi się ze ktoś Cie traktuje niepoważnie i po prostu im szybciej albo to wyjaśnisz albo z nim skończysz tym lepiej Chociaż z drugiej strony naleganie może doprowadzić do zapoznania na "odczepnego" a wcale nie zmieni to relacji między wami
ja tkwię w trudnym związku nie wiem czego on chce. nie byłam i nie jestem ślepa cały czas obserwowałam faceta tyle że wg mnie łączy papier nas. jestem z nim tylko dla dziecka. cieszę że byli koło mnie znajomi i wiedzieli że moja przyszłość z moim facetem jest w barwach czerni. czuł sie jak kawaler i do dziś tak jest. poznałam go na warsztatach terapii gdzie nie miałam wskazań chodzić tam ale co późno jest. był spoko na początku nie było tak romantycznie bo był telewizorem zaabsorbowany . miałam go spytać kim ja jestem dla niego . zastanawiałam się czy jestem tylko ozdobą czy obrazkiem w który można się zapatrzyć. cierpiałam jak tak można mnie tak potraktować czy tylko mną pochwalić się. przychodzi z zajęć szykuje sobie obiad (dajemy na jedzenie) i reszta go nie obchodzi. jesteśmy na boku. dokończę jak zaczęliśmy się spotykać (mój facet jest niepełnosprawny) nie można było gdzieś wyjść bo to zmęczony i wolał leżeć w łóżku. potem było nieciekawie bo na dyskotece integracyjnej pokazał jaki jest chciałam iśc na parkiet potańczyć on mnie hamował . przeszkadza mu do dziś że wolno mi wszystko. nie pozwalał mi się spotykać z koleżanką która go nie lubi i wiedziała że nie zmieni się. zaczęło się wytykanie wad. on zachowuje się jak pan świata bo chce wszystkich podporządkować poprawiać jak coś mu nie odpowiada . do dziś wiem że jets coś przeszkadza jednej osoby nie oczekuje się że ma się zmienić . jego to boli że jestem uparta wiem czego chcę i nie pozwolę sobą rządzić . jestem najmłodsza z rodzeństwa i zauważył że moja rodzina chce mnie poprawić i podporządkować zaczął iść za ich przykładem. kazałam spieprzać. wiem że nie znajdzie innej . kiedyś wytykał mi że ja chciałam ciąży a nie on. powiedział że jak odejdę to nie da rady zajmować się dzieckiem. pomyślałam co za buc najpierw zrobi dziecko a potem ma wątpliwości że nie potrafi zająć się. dziś wiem że nie musiałam być z nim. tylko sama mogłam zająć dzieckiem. przestałam mu ufać bo narobił sobie problemów na zajęciach okazało się że on lubi podsłuchiwać rozmowy jeśli nawet go nie dotyczą potrafi narobić zamętu wśród swoich . potem dowiaduję się od personelu że on wymyśla głupoty. jest kłótnia że ja wtrącam się że mam być cicho. owszem mam prawo nawet jak nie należę to moim obowiązkiem jest wiedzieć co wyprawia. panie się nie dziwią że takie problemy z nim. jeszcze dochodzi do tego jak mu coś nie wychodzi wyładowuje na innych wściekłość drze się na nich. są nerwowi. pomyślcie czy mam normalnego faceta? bo ja uważam że nie jest. papla jakich mało przepraszam że ja oceniam swojego faceta ale on wnerwia swoim zachowaniem natomiast obiecuje poprawy i nie ma jej. robi to w kółko. wykorzystuje moją naiwność i uległość. ja przestałam już to tolerować . wszystko wypomina .
Jeśli mężczyzna poważnie traktuje kobietę, przedstawia ją wszystkim jako swoją kobietę, swoją narzeczoną. Jeśli nie ogłasza, że jest z Tobą, to nie traktuje Cię poważnie.