Mam poważny problem, niestety nie mam z kim o tym porozmawiać, zwierzyć się czy oczekiwać jakiejkolwiek pomocy. Nigdy nie korzystałam z blogów, mimo że od kilku tygodni o tym myślałam dopiero dzisiaj odważyłam się opisać swój problem z nadzieją że napiszecie szczerze co o tym myślicie i doradzicie mi.
Jestem zamężna od ponad dwóch lat (o 9 lat starszym od siebie facetem). miedzy mną a mężem się nie układa od pól roku. rozmawiamy ze sobą o "niczym", zamieniamy kilka zdań dziennie, nie całujemy się, nie dotykamy, śpimy w jednym łóżku odsunięci od siebie.a co najważniejsze nasze małżeństwo nie zostało nawet skonsumowane!!!!!!!!
W pracy spędzam maksymalną ilość godzin, bo nie chcę wracać do domu. tam poznałam faceta, pokochałam Go. jest ode mnie starszy 20 lat. jednak dałam jeszcze jedną szanse mojemu małżeństwu i zerwałam z kochankiem.niestety mój mąż się nie zmienił, nie dotyka mnie, jest obojętny. we mnie ta miłość już wygasła. Zaczęłam od początku spotykać się z tamtym facetem, kochamy się jest wyrozumiały, mądry i przez ten cały czas czekał na mnie.jednak nie wiem co robić małżeństwa szkoda, żal...........tylko wydaje mi się że ono już się skończyło.CO TYM MYŚLICIE????????
Wprawdzie ja z żoną nie jesteśmy przyjaciółmi w sensie, że możemy o wszystkim porozmawiać -- w zasadzie możemy rozmawiać tylko o tym co ją interesuje, ale skoro seksu nie ma to raczej małżeństwa fajnego nie będzie z tego.
Pytanie co Was łączy -- kredyt? mieszkanie? ktoś nie ma pracy?
Trzeba się rozejść, tylko znajdź sposób, aby było jak najmniej krzywdy.
3 2012-10-26 08:55:21 Ostatnio edytowany przez Margolinka (2012-10-26 15:32:51)
Mam takie samo zdanie jak sam22. Powinniście sie po prostu rozejść. Jeśli Ty nic nie czujesz już do swojego męza, a jedynie "zal małżeństwa", to nie ma sensu tego ciągnąć. Mąż z tego przynajmniej co piszesz, rowniez nie wykazuje żadnych chęci zmiany czegokolwiek w Waszym małżeństwie, nic nie robi w tym kierunku.
Zastanawia mnie tylko jedno co napisałaś...skoro popsuło się między Wami od pół roku, a jesteścioe małżeństwem od dwóch lat...to jak to możliwe że "małżeństwo nie zostało nawet skonsumowane"? Na czym polegal Wasz związek?
I jeszcze jedno...jeśli mogę spytac oczywiście...ile masz lat? Pytam, bo napisałas że związałaś sie uczuciowo z facetem 20lat starszym od siebie. Myślisz o nim poważnie, w kategoriach związku, czy to tylko taka odskocznia od dotychcaczowego nieudanego małżeństwa? Bo jeśli to tylko romans, na dodatek z żonatym facetem, to wpadniesz "z deszczu pod rynne" i nedlugo będziesz pisać kolejne watki, jako "zraniona, która zaufała żonatemu facetowi, a on ją skrzywdził"... nie bądz kolejną naiwną ...
alka1 a co sprawiło, że się pobraliście? Przechodzi to jak na razie moje pojęcie.
A nie próbowałaś rozmawiać z mężem o tej całej sytuacji?Dlaczego tak się zachowuje? Może on też ma kogoś?
Alka,to nie małżeństwo,to fikcja.W takim wypadku nawet ślub kościelny można unieważnić.Nie kochacie się.A jak było przed ślubem?Nie miałaś żadnych wątpliwości?Poza tym najpierw powinnaś była się rozwieść,a potem zostać kochanką.Czy Twój nowy obiekt westchnień jest wolny,czy obarczony żoną,która o niczym nie wie[jeszcze]...
Brak konsumpcji waszego małżeństwa nasuwa mi jedną myśl, że Twój mąż jest homoseksualny.
oboje mamy prace, pewnie jedyne co nas łączy to mieszkanie które powoli remontujemy, na które odkładamy kasę od początku małżeństwa. mam 24 lata
moj ojciec był alkoholikiem i naprawdę wychowałam się w trudnych warunkach. dlatego po poznaniu męża który nie pił nie palił, chciałam z nim być wyrwać się z domu. tylko miałam w tedy 21 lat i wydawało mi się że skoro nie pije to będzie dobrze po ślubie............. a nie jest
no to wpakowałaś się w niezłe bagno. ja bym się rozstała z mężem i spróbowała ułożyć sobie życie z kimś kto będzie mi pasował. właściwie to czy jest coś dobrego w Twoim małżeństwie?