Właśnie zaczęłam studia w Kielcach i ciężko mi się tam odnalezć. Mam tylko jedną znajomą z którą widuję się sporadycznie, a na studiach większość osób ma swoją grupę (znają się z poprzednich studiów), dlatego ciężko mi się z kimś zintegrować. Z koleżankami z którymi wcześniej się kumplowałam też nie mam za bardzo kontaktu bo studiują w różnych miastach w Polsce(i rzadko przyjeżdżają), a na niektórych po prostu się zawiodłam .Do tego jeszcze dochodzi brak faceta od dłuższego czasu.Po prostu nie mogę trafić na "swoją drugą połówkę". I znajomości kończą się po miesiącu, lub dwóch. Czuję, że mam tego dość i mam wrażenie, że nikt nie ma takiej sytuacji.Najlepsze, że teraz jak wróciłam na weekend do domu czuję się 2 razy gorzej niż tam.Pustka bezsens i w ogóle.Wyjechałam bo nic mnie tu nie trzymało, a teraz nie potrafię się tam odnalezć. To nie tak, że stronię od ludzi.Po prostu to nie takie proste jak myślałam:(.
Sama nastawiasz się że ciężko poznać kogoś (czy. koleżankę) otwórz się na ludzi, podejdź porozmawiaj a na pewno Ci się uda. ![]()
To nie jest tak, że zamykam się w pokoju, a na uczelni stoję w kącie.Jakichś znajomych mam z którymi pogadam na przerwie, czy w akademiku.Tyle, że te osoby znają się długo mają swoje tematy i tak czy tak czuję się obco.Mi po prostu brakuje kogoś z kim mogłabym gdzieś wyjść pogadać szczerze itp.
Może zaproponuj jakieś wspólne wyjście na piwko całej grupy po zajęciach? albo jakąś wspólną imprezę - trochę się rozerwiesz i może uda się z kimś złapać jakiś bliższy kontakt ![]()
Jeżeli z kimś rozmawiasz, zaproponuj piwko po zajęciach czy też wspólną imprezkę. Pewnie w całej grupie czułabyś się niekomfortowo. Ale zacznij od jednej osoby a później zaczniecie się spotykać w większym gronie.