witam.Jestem mężatką od 16 lat.Mam dylemat i zarazem problem.Czy warto ratować za wszelką cenę nawet bardzo wysoką cenę
nieudane małżeństwo...Mam syna z tego związku w wieku nastoletnim i jest to jedyna moja podpora.Z mężem poznaliśmy
20 lat temu.Ale trudności w międzyczasie odejśćie bliskich- mojej Mamy i Mężą ( teściowej) obie zmarły na raka oraz opieka
nad schorowanym teściem i problemy finansowe bardzo Nas zmieniły i oddaliły od siebie.Wczytywałam się w historie ludzi
na tym forum i wiem że moje problemy nie odbiegają od innych ludzi.Jeżeli jest brak szacunku,miłości czy warto być dalej razem?
Mam przyjaciela dość bliskiego od dobrych kilku lat...On mnie rozumie i czasami wspiera psychicznie .Mam męża który ma naturę
dość apodyktyczną i bezkompromisową .Być może że jest jedynakiem dość długo oczekiwanym .Teśćiowa jak na lata 60 - te
póżno rodziła w wieku 37.Egoizm i obrona własnego Ego to głowne cechy mężą trudny charakter .Ja mam bardziej ustępliwy
posiadam rodzeństwo i potrafię myśleć o innych.Zastanawiam się czy dać sobie spokój ....i isć w swoją stronę czy żyć
z osobą tak daleko odbiegającą od moich oczekiwań i wzorców .pozdr.
Masz przyjaciela,czy kochanka?!Może to jest przyczyną nieudanego małżeństwa?
prawda jest taka.Iz przyjaciel jest najbliższa mi osobą.Wie co przeżywam i pomaga mi .Razem przepracowaliśmy 15 lat w firmiie
i więćej wiedział i widział niż moi rodzice.Ten proces długo trwał .Moje opory i mówienie Mamy bo w naszej rodzinie nie było
rozwodów itd...Moja wina jest że za długo pobłażam i nie potrafiłam odejść bo zawsze było coś
Nie udany zwiazek ,trzeba przerwac ,a zdrada jest czesto skutkiem nie przyczyna.Ciezko ludziom to pojac ,kto zostal zdradzony ten wie jak to samkuje ,ale czesto sie do tego przychyla swiadomie lub nie.To jednak wyzsza szkola jazdy trzeba byc prawdziwie swiadomym i widziec troszke dalej.
Jesli przyjaciel byl tyle lat przy Tobie,nie zrezygnmowal wspieral,moze warto zaryzykowac i odejsc od meza.
A rozmawiałaś z mężem? Mówiłaś co Ciebie boli, czego od niego oczkujesz itd.
Domyślam się, że dotychczasowe Wasze kłopoty oddaliły Was od siebie. Nie wiem jaki relacje łączą Ciebie z przyjacielem ( czy tylko przyjacielskie) bo nie piszesz o tym. Jeżeli zdecydujesz się na krok, który zmieni Twoje dotychczasowe życie, to nie podejmuj decyzji pod chwilą impulsu.
Spokojnie rozważ wszystko za i przeciw.
Pozdrawiam
Carmen2 a jak to wygląda z tym Twoim przyjacielem, bo tą kwestię dosyć lakonicznie ujęłaś. To Twój kochanek? Czy kto? Chcesz odejść do niego? Jak to wygląda?
Stoję, stałam i będe stała na stanowisku,że ludzie powinni sie rozwodzić. Jesli sa nieszczęśliwi ze soba, jeśli krzywdzą sie, jesli nie pasują do siebie i nic tego nie zmieni. Rozwodzic a nie zdradzac. Przemysl wszystko i podejmij decyzje.
Stoję, stałam i będe stała na stanowisku,że ludzie powinni sie rozwodzić. Jesli sa nieszczęśliwi ze soba, jeśli krzywdzą sie, jesli nie pasują do siebie i nic tego nie zmieni. Rozwodzic a nie zdradzac. Przemysl wszystko i podejmij decyzje.
To prawda. Ja tez jestem zwolennikiem tego typu rozwazan. Oczywiscie nie przy pierwszym mniejszym czy tez wiekszym problemie czy tez kryzysie. Jesli jest o co walczyc, to sie robi wszystko zeby malzenstwo uratowac. Z tego co piszesz, w Twoim przypadku jest juz "po ptakach"
Kazdy czlowiek zasluguje na szczescie. Wazne zeby umiec zawalczyc o siebie, czasem wbrew wszystkiemu.
9 2012-10-09 18:44:22 Ostatnio edytowany przez pati31 (2012-10-09 18:47:57)
Kazdy zwiazek jest inny ,ludzi przy sobie trzyma strach ,zycie ma sie jedno i szybko przeleci ,skoro sie nie kocha odchodzi sie ,niemozna trwac w czyms bezsenswonym bez konca,tym samym zabieramy sobie szanse na lepsze jutro.
Nie popieram zdrad ,ani oszustw ,skakania na boczek przy kazdej okazji ,nie rozumiem kochanek ,ani ludzi ktorzy zdrade wybaczaja.
Jednak Ty piszesz ze masz przyjaciela od kilku lat ,i nie masz 20 lat wiec pewnie jestes juz swiadoma kobieta wiec zyj! ,bo czasami nie warto poswiecac sie druga strona i tak tego nie doceni ,nigdy niemozna odbierac sobie szansy zycia w szczesciu wszak po to czlowiek zyje!