Witam wszystkich bardzo serdecznie.
Mam pewne pytanie dotyczące pisma z ubezpieczalni.
Niedawno,18.09.2012r. podczas próby wyjechania z parkingu,dosłownie leciutko dotknęłam zderzakiem auta stojącego za mną.
Ciężko miałam wyjechać z parkingu bo z każdej strony mnie zastawiły inne auta.
Dodam,że miało to miejsce w Niemczech w mieście Essen.Mieszkam tu ale auto jest na Polskich tablicach i ubezpieczone w Polsce.Auto należy do mojego chłopaka a współwłaścicielem jest Jego tata.
Auto które stuknęłam jest zarej. i ubezp.w Niemczech.
Oczywiście byli świadkowie ( 3 osoby),zrobiłam zdjęcia aparatem,że na mercedesie ( stuknięte auto) nie ma ani śladu,nawet zadrapania.
Zawiadomiliśmi policję,przyjechali,obejrzeli i też powiedzieli,że śladu nie ma.Niestety właściciela mercedesa w domu nie zastali( gość mieszka w bloku obok mnie).
Nie dostałam żadnego mandatu,spisali tylko jakiś protokół i dali mi kopię.
Dziś do taty mojego chłopaka przyszło pismo z ubezpieczalni,że trzeba opisać sytuację,co sie wydarzyło i jeśli w ciągu tygodnia nie odeślemy pisma to sami będziemy musieli zapłacić szkody.
Teraz moje pytanie,na jakiej zasadzie to działa...jak nie było żadnego żadnego śladu na aucie to właściciel mercdesa może żądać odszkodawania??