Nie wiem od czego zacząć...Leczę moją cholerną depresję szósty rok ze zmiennym szczęściem. Sześć lat temu pochowałam Mamę, równolegle rozwiodłam się z miłością mojego życia. Nie był to mój pierwszy związek, ale był najwspanialszy, najintensywniejszy, rozumieliśmy się bez słów, wiedzieliśmy nawzajem, co drugie myśli...Do dzisiaj nie mogę odżałować tego związku...W tym roku, dwa miesiące temu młodszy syn wyjechał do Irlandii. Zostałam praktycznie sama, za całe towarzystwo mam psy, koty i węże...
Całe życie byłam twarda, dawałam sobie radę ze wszystkim, ale już wymiękam. Nie daję rady...Wykańczaja mnie kłopoty finansowe, obrzydło mi życie z dnia na dzień, praca daje mi satysfakcję, ale nie daje kasy na normalne życie. Problemy zdrowotne dobijają. Chciałabym zapaść się pod ziemię...
Mam dzisiaj wyjątkowo zły dzień...chciałam się wyżalić, przepraszam...