Witajcie:) Mam 21 lat nie mam znajomych tzn mam ale takich tam tylko w szkole, a tak naprawde nie mam z kim pogadac wyjsc czasami gdzies albo chociażby porozmawiac nawet na gg;) 3 tygodnie temu rozstałam sie z chlopakiem i całkowicie sie załamałam, a wiem,ze znajomi czasami pomagaja sobie w trudnych chwilach i ja oczywiście tez służe pomoca jak tylko bede umiala:) Moje gg:19950518 . Pozdrawiam
hej napisałam do ciebie na gg miło mi cię poznać.Jak masz na imię ?
ja do ciebie nie napisałem bo jestem ten z tych "gorszych" i mnie od razu z góry odrzucisz
mozna być samotnym nawet wśród ludzi. wszystko zależy od mentalności
Nie rozumiem z jakich " gorszych"???
Witajcie:)To jeszcze raz ja:( Chciałam Was prosić o radę, bo kompletnie nie radzę sobie ze swoim życiem;( Mam 21 lat, nie pracuję tylko ucze sie jeszcze w weekendy. Czuję się taka samotna, w prawdzie mam rodzinę, na której mogę polegac,ale nie mam znajomych z którymi mogłabym pójść czasami gdzieś czy porozmawiać... Jestem nieśmiała, nie umiem jakoś zająć głosu w danym temacie, bo boje się ze powiem cos nie tak i wszyscy mnie skrytykuja:( Wiem,że dziewczyny w moim wieku tryskaja zyciem maja znajomych wychodzą gdzies a ja tylko siedze w domu a jedyne moje wychodne to szkoła zakupy itp Nie wiem co sie ze mna dzieje, nie potrafie sobie poradzic z wlasnym zyciem, nie wiem czy to jest spowodowane traumą z dzieciństwa, poniewaz moja mama umarła jak miałam 15 lat a ojciec odszedł od nas jak miałam 10 lat:( i byc moze dlatego nie umiem odnależć sie w społeczenstwie, niby chodze do szkoly niby czasami gdzies tam jade do siostry czy gdzies ale chcialabym zyc cieszyc sie zyciem jakim jest i byc szczesliwa,ale nie umiem tego pokonac:( Rok temu poznalam bardzo fajnego chlopaka, co prawda 10 lat starszego,ale bardzo mi na nim zalezalo.... Bylismy ze soba 9 miesiecy, spotykalismy sie co 2 dni czasami rzadziej, bo on pracowal i nie mógł czesciej... Pierwsze nasze spotkanie bylo cudowne, nawet po spotkaniu napisal mi ze dobrze mu sie ze mna rozmawialo ze jestem taka bezkonfliktowa i ze chcialby sie znowu spotkac, jednym slowem: zależało mu na mnie:) Ale po dwóch tygodniach już zaczelismy sie kłócic zaczelam jak zwykle histeryzowac uzalac sie nad soba jak to mi ze wszystkim zle on starał sie mnie pocieszac byc przy mnie i tak raz bylo dobrze raz zle, on naprawde sie staral,ale ja ciagle sie uzalalam nad soba i dawalam po sobie poznac, ze jestem do niczego:( Nieraz prosil, zebym sie usmiechala i cieszyla zyciem jakim jest,ale do mnie i tak nic nie trafilo i ciagle bylo to samo, moze dlatego ze nie pracuje nie wiem;( No i niestety po 9 mies moj chlopak oznajmil mi ze to koniec, bo on mnie nie kocha i nigdy nie kochal... Prosiłam zeby wrócil ze ja sie zmienie ze bedzie juz dobrze,ale powiedzial, ze nie widzi nas juz jako pary i ze jak sie z niego wylecze to mozemy czasami sie umówic na kawe:( Kocham go bardzo i wiem, ze to przeze mnie odszedl, bo po co komu taka dziewczyna co ciagle szuka w sobie wad;( Wiem,ze chcial zebym sie usmiechala zebym zyla szczesciem ale jakos nie potrafilam i chyba nadal nie potrafie, a teraz wiem,ze spieprzylam cudowny zwiazek i stracilam takiego kochanego faceta;( Nawet powiedzial mi ze mam niska samoocene o sobie i nie wierze w siebie i wiem,ze ma racje:( Teraz czuje ze moje zycie stracilo sens:( On nie mial mnie za co kochac, bo ciagle gadalam o swoich problemach o tym jak mi zle w koncu nie wytrzymal ;(
Nie wiem co mam ze soba zrobic zeby bylo dobrze, chcialabym cos zmienic i korzystac z zycia,ale nie umiem a teraz kiedy stracilam mojego chlopaka to kompletnie nie umiem sie pozbierac Chcialabym go odzyskac,ale wiem ze juz nie wróci, bo po co mu taka histeryczka ;(;(
Mi się wydaje, że facetów po prostu odrzuca pewne myślenie kobiet.
Jeśli wmawiasz sobie ze jestem beznadziejna itd. to taka się właśnie stajesz w swoich oczach.
A mówiąc o tym przy kimś innym... to odrzuca.
Napisałaś na początku, że nie pracujesz, a uczysz się tylko w weekendy, może warto byłoby znaleźć jakąś prace, to też jakiś sposób na poznanie kogoś nowego ![]()
Grunt to odpowiednie otoczenie, odpowiednich ludzi z którymi czujesz się dobrze.
Co do nieśmiałości to też kiedyś byłam bardzo nieśmiałą osobą, ale wystarczy odrobina np makijażu, a kobieta już czuje się pewniejsza.