Witam wszystkich serdecznie. Ostatnio dużo myślę o tym, co przedtem było i co teraz jest, i dlaczego tak jest. Dlaczego ona się nie odzywa, czy nie ma przyjaźni po? Ale może do rzeczy. Byłem w wieloletnim związku z mężatką, ona była w separacji z mężem, my byliśmy parą, bo jej mąż nie zgadzał się na rozwód i takie tam niemiłe rzeczy. To była wielka miłość, niestety z upływem lat chyba mi zależało coraz mniej, mniej starałem się ja, mniej ona i pokłóciliśmy się. Ja od razu wszedłem w inny związek i ożeniłem się ze wspaniałą kobietą. Jednak o tamtej myślę, tęsknię za nią i chciałbym utrzymać z nią znajomość na poziome koleżeńskim, tzn. telefon "co słychać" raz na jakiś czas, życzenia okazjonalne i próbowałem tak zrobić; niestety ona milczy i nie reaguje na moje próby. Nie rozumiem dlaczego? Czy już nic dla niej nie znaczę?
Zapytaj ją szczerze, czy chce utrzymywać taki kontakt - tak czy nie?
Według mnie jeżeli będziecie utrzymywać kontakt to uważaj, żebyście nie rozbili swoich obecnych związków. Przemyśl na którym Ci bardziej zależy.
Obecni partnerzy mogą być zazdrośni.
mi zależało coraz mniej, mniej starałem się ja, mniej ona i pokłóciliśmy się. Ja od razu wszedłem w inny związek i ożeniłem się ze wspaniałą kobietą. Jednak o tamtej myślę, tęsknię za nią i chciałbym utrzymać z nią znajomość na poziome koleżeńskim, tzn. telefon "co słychać" raz na jakiś czas, życzenia okazjonalne i próbowałem tak zrobić; niestety ona milczy i nie reaguje na moje próby. Nie rozumiem dlaczego? Czy już nic dla niej nie znaczę?
Miało być pięknie, przestałeś się starać a po kłótni od razu poleciałeś do innej. Zawiodłeś dziewczynę, poraniłeś i chcesz teraz się przyjaźnić. Po co ma się zbliżać do kogoś, kto ją skrzywdził? Dlaczego myślisz tylko o sobie? Jej uczucia masz za nic, to gdzie się podziała ta wielka miłosć?
A pomyślałeś, że jedna kłótnia nie zmieniła jej uczuć ? Być może ona nie chce mieć z Tobą kontaktów nie dlatego że nic dla niej nie znaczysz, tylko dlatego że po prostu sprawia jej to ból ?
Postaw się w jej sytuacji...
Pozdrawiam ![]()
Nie rozumiem czego oczekujesz-wogóle!? Ułożyłeś sobie życie z inną, to powodzenia, szerokiej drogi i td.
Po co Ci koleżeństwo z ex ? śmieszne !
Znam taki przypadek : dzwonił po tym jak go rzuciłam, dzwonił jak z chodził ze swoją obecną żoną, jest z nią w związku od 2lat i wysyła mi wiadomości na portalach - szczerze to uważam,że wciąz czegoś żałuje, w jednej wiadomości napisał "z żoną najbardziej łączy nas pasja do pływania i niewiele wiecej" - po co mi ta informacja ?
Nie traktuję koleżeństwa z ex jak czegoś całkowicie normalnego, nie wyobrażam sobie wyjścia razem na kawę, albo co jeszcze wspólny weekend w czwórkę ?Wiadomo,że rozstania są zwykle przykre, ale mają swoje powody - decyzja zapadła i nie ma mowy o koleżeństwie.
"Jednak o tamtej myślę, tęsknię za nią i chciałbym utrzymać z nią znajomość na poziome koleżeńskim, tzn. telefon "co słychać" raz na jakiś czas, życzenia okazjonalne"
Bardzo zgubne podejście , oczywiście jeśli zależy Tobie na obecnym związku. Jeżeli tęsknisz za Swoją ex to znaczy tylko jedno, że ją kochasz. Najprościej jest wmówić Sobie ,że tej osoby już nie ma. Każdy Jej odzew będziesz błednie odbierał jako przejaw jakiegoś zainteresowania z , jakąś szansę a to będzie jak nie gojąca się wciąż rana.
Jezeli związałeś się z inną kobietą, zostaw swoją ex w spokoju, cześć na ulicy i tyle.
Pomyśl jak byś się czuł gdyby Twoja żona utrzymywała "znajomość na poziomie koleżeńskim" ze swoim byłym.
Z jednej strony zgadzam sie z przedmowcami. Moze dla Twojej eks jest to zbyt bolesne, zeby sie z Toba kontaktowac bo czuje sie skrzywdzona i olana, w koncu wskoczyles od razu w nowy zwiazek i to jeszcze malzenski?
Z drugiej strony, rozumiem Cie. Bylam razem z jednym mezczyzna przez cztery lata i rozstalismy sie w sumie z powodu rozejscia sie drog zyciowych i niedopasowania charakterow- On byl cichym domatorem, bez wiekszych ambicji, ja zas dusza towarzystwa z ciagle napietym terminarzem. Nie wyszlo, ale nie dlatego, ze On sie nade mna znecal czy, ze ja Go zdradzilam, czy inne terefere-kuku, ale zwyczajnie za bardzo zesmy sobie na nerwy dzialali. Teraz, po kilku latach,chetnie ciagle bym sie z nim kolegowala, bo jest inteligentnym, interesujacym i porzadnym czlowiekiem a on zupelnie nie chce, chociaz wie, ze to nie ma zadnego romantycznego podtekstu, bo jestem od poltora roku w swietnym zwiazku, ktory podaza w kierunku malzenstwa i powaznych planow na przyszlosc. Moj partner nie ma nic przeciwko kontaktom z moim eksem, bo rozumie, ze dla mnie On jest jak mlodszy brat, a nie amant. Jednak, B. nie chce, i choc mnie to boli, zmusic Go do niczego nie moge.
Chyba musisz sie pogodzic z faktami, chlopie. Boli jak boli, ale moze Ci przejdzie po jakims czasie (w koncu masz fantastyczna zone), a moze Twoja eks zmieni zdanie.
adlernewman Twoje podejście do exa jest zdrowe, raczej bez emocji, nie chce to nie, szkoda, trudno, żyjemy dalej. Autor wątku widocznie żywi jakies uczucia do swojej byłej skoro założył wątek. W jego przypadku chyba najlepiej jak sobie podaruje całkiem tamtą dziewczynę bo jak zauważyła Tulula przez swoje zaangażowanie naraża swój obecny związek.
taki jeden co.... wygląda na to ,że jesteś cholernym egoistą. Chcesz połechtać swoje ego? Usłyszeć, że nie zapomniała? że nadal mimo wszystko kocha? że bywają dni kiedy tęskni?
Po co po raz kolejny wchodzisz z butami w jej życie? Czy brak jakiegokolwiek sygnału z jej strony jeszcze Cię nie oświecił? niczego nie uświadomił?
Zapewniam Cię, że jakaś część niej umarła razem z końcem waszego związku, umarła razem z Tobą.
Jak mogłeś po ,,wielkiej miłości,, wstąpić niemalże natychmiast w związek małżeński?
Ona tez zadawała sobie codziennie to pytanie... jak mogłeś???????????????????????
Zraniłeś, zawiodłeś, oszukałeś.... i co gorsza nadal nie wyrosłeś z krótkich spodenek.
adlernewman Twoje podejście do exa jest zdrowe, raczej bez emocji, nie chce to nie, szkoda, trudno, żyjemy dalej. Autor wątku widocznie żywi jakies uczucia do swojej byłej skoro założył wątek. W jego przypadku chyba najlepiej jak sobie podaruje całkiem tamtą dziewczynę bo jak zauważyła Tulula przez swoje zaangażowanie naraża swój obecny związek.
Niezupelnie bezemocjonalne. Zalezy mi na nim, tak jak zalezaloby kazdemu na bliskim przyjacielu. W koncu mialam z nim wiele wspolnego- zainteresowania, lojalnosc, przywiazanie, ktore sie nie zmienily tylko dlatego, ze przestalismy byc para. Oczywiscie nie ma zadnych podtekstow seksualnych czy plakania za utracona miloscia, ale dobrze by bylo od czasu do czasu uslyszec jak sobie porabia i czy mu dobrze w zyciu. Niestety, on widac ma swoje powody by nie chciec sie juz przyjaznic czy nawet kontaktowac sporadycznie i szanuje to. Jest w koncu doroslym facetem i wie czego chce w zyciu.
Takze niekoniecznie, chec kolegowania sie z eks jest dowodem jakis ciagle tlacych sie weglow pozadania czy milosci. Z innej beczki, Autor musi zrozumiec, ze nie ma sensu zmuszac bylej dziewczyny do tego, co jej nie odpowiada. Powinnien uszanowac jej uczucia.
Jednak o tamtej myślę, tęsknię za nią i chciałbym utrzymać z nią znajomość na poziome koleżeńskim, tzn. telefon "co słychać" raz na jakiś czas, życzenia okazjonalne i próbowałem tak zrobić; niestety ona milczy i nie reaguje na moje próby. Nie rozumiem dlaczego? Czy już nic dla niej nie znaczę?
Myślę, że tą kwestię najlepiej Ci wyjaśni obecna partnerka. Pytałeś ją o to, jako kobietę?
Napisz co Ci doradziła.
myśle że lepiej dla ciebie by bylo gdybys nie mial z nia kontaktu bo mogloby sie do zle skonczyc cos bylo nie tak miedzy wami wypalilo sie i skonczylo. teraz masz zone jak mowisz wspaniala i powinienes myslec o niej. jezeli tak nie jest to cos tu nie gra...pomysl sobie jakby wygladalo twoje zycie gdyby wam sie ulozylo czy bylo by tak wspaniale jak z twoja zona moze po tym przemysleniu dojdziesz do wniosku ze nie warto z ex utrzymywac kontakt
czy wogóle sie powinno utrzymywac kontakty z eks? czy jest to wogóle możliwe? zeby były normalne relacje bez zalu podtekstów nadzieii?? zatanawiam sie nad tym sama... a autor no cuz wiele osób chyba ma racje mówiąc że chyba zalezy mu na byłej, skoro tak trudno mu sie pogodzić z tym że nie chce z nim utrzymywać kontaktu
ja mysle ze nie powinno sie utrzymywac kontaktow z eks bo niewyobrazam sobie przyjazni miedzy chlopakiem a dziewczyna
Pytasz dlaczego ona się nie odzywa i czy nie ma przyjaźni "po". Taka przyjaźń owszem bywa, ale wtedy, kiedy chcą tego obie strony. Twoja była kobieta najwidoczniej nie chce z Tobą kontaktu. Rozstaliście się, Ty się ożeniłeś, teraz już naturalnie nic ją nie obchodzi, że za nią tęsknisz. Nie odczuwa też potrzeby składania Ci życzeń okazjonalnych, bo niby czemu... Kiedyś coś Was łączyło, teraz już nie i kropka. Daj jej spokój i zajmij się żoną.
....nie ma przyjazni po ..........bo jesli uczucie bylo kiedys prawdziwe to kazdy kontakt z ta osoba boli......:(
E tam, niekoniecznie. Mnie by wcale nie przeszkadzalo widziec nawet kilku moich eksow (chyba z wyjatkiem jednego, ale on byl okropnym alkoholikiem i mial psychiczne problemy) i wlasciwie z wiekszoscia jestem w przyjacielskich stosunkach i kartki na swieta dostaje od nich i ich rodzin. W koncu nie zawsze kiedy para sie rozchodzi robia to z jakis traumatycznych powodow. Z mojego doswiadczenia to zwykle jakies wypalenie sie zwiazku albo roznice w podejsciu do zycia. Jasne, wspomnienia zostaja ale w glowie wiecej miejsca na chlopaka ktorego sie ma a nie tego co sie go zostawilo piec lat wczesniej.
czy wogóle sie powinno utrzymywac kontakty z eks? czy jest to wogóle możliwe? zeby były normalne relacje bez zalu podtekstów nadzieii?? zatanawiam sie nad tym sama... a autor no cuz wiele osób chyba ma racje mówiąc że chyba zalezy mu na byłej, skoro tak trudno mu sie pogodzić z tym że nie chce z nim utrzymywać kontaktu
ja utrzymuje i wszystko jest ok , wiec da sie
No właśnie, przecież jej powiedziałem, że jestem szczęśliwy, jak bardzo walczyłem o moją żonę. Nawet dzwoniłem do niej w dniu mojego ślubu. Oczywiście moją żona nic o niej nie wie, bo nie ma z nią nic wspólnego. Ja chcę tylko choć do niej napisać powiedzieć, że buduję dom, mam dziecko, powspominać.
No właśnie, przecież jej powiedziałem, że jestem szczęśliwy, jak bardzo walczyłem o moją żonę. Nawet dzwoniłem do niej w dniu mojego ślubu. Oczywiście moją żona nic o niej nie wie, bo nie ma z nią nic wspólnego. Ja chcę tylko choć do niej napisać powiedzieć, że buduję dom, mam dziecko, powspominać.
Ale ona tego nie chce!
Fajnie też ,że myślisz jak ona się czuje....a może jest sama i ta Twoja historia sukcesu wcale nie jest jej potrzebna... Ty do niej dzwonisz, Ty jej chcesz opowiedzieć, powspominać , a to Ty masz żone i ułożone życie - daj jej poukładać swoje. Normalny kontatk może się ograniczyć do rozmowy na chodniku gdzieś przypadkiem,a nie do potajemnych telefonów.
A dodatkowo igrasz z uczuciami żony, robisz coś za jej plecami i wybacz, ale jak się dowie to nie przyjmie wyjaśnienia, że chciałeś z ex o swoim domu pogadać ...
Dobrze radzę - daj byłej spokój i nie twórz sobie problemu.
u lala, robisz gigantyczny błąd. Mylisz się mówiąc, że żona nie musi nic o tym wiedzieć. Ja bym chciała wiedzieć, też chciałam utrzymywać koleżeńskie relacje ze swoim byłym, ale on nie chce. Chyba ma mnie dość, w sumie ostatnio się przekonałam, że nie mam czego żałować. Ale mój chłopak od samego początku wiedział, że chciałabym utrzymywać kontakty z byłym i nie miał z tym problemów, gdyby miał, nie próbowałabym nawet rozmów z exem- nie lubię tego określenia.
Radzę, powiedzieć żonie, bo jak się wyda będziesz miał przegwizdane. Chociaż moim zdaniem nie masz co się męczyć i próbować rozmów z Tamtą, ona chyba się nie "ugnie" chyba naprawdę bardzo ją skrzywdziłeś, a teraz szukając kontaktu i nie mówiąc o tym żonie krzywdzisz i ją.