Witam :)Od jakiegoś czasu żyję w związku na odległość oczywiście widujemy sie nawet 4 razy w miesiącu.Lecz idzie szkoła i będziemy sie widywać pewnie 2razy w miesiącu.Dzieli nad ponad 300km.Kocham Go nad życie.Za każdym razem jak mnie odprowadza na pociąg płaczę ale cóż poźniej jakoś daje rade.Niestety żeby razem zamieszkać to musimy poczekać 3 lata ;/ Czy to długo ?
Ja Ci podam przykład swojej kuzynki.
Miała 20 lat jak poznała swojego obecnego męża. On miał 16. Po wakacjach wyjechała na studia do Warszawy (od domu miała 120km). Studiowała zaocznie a w tygodniu pracowała. Przyjeżdżała do domu raz na dwa tygodnie, a czasem rzadziej. W wakacje również pracowała, więc pozostawała w Warszawie, a jej chłopak wyjeżdżał do Anglii do pracy, a ona leciała do niego na 2 tyg. urlopu. I tak 3 lata. Potem wróciła, a po 3 latach zamieszkali razem a po kolejnym roku wzięli ślub.
Jeśli łączy Was uczucie to każdy czas się przetrwa. Najważniejsze, żeby widzieć światełko w tunelu i rozwiązanie problemu w przyszłości.
3 2012-09-19 12:19:27 Ostatnio edytowany przez makos (2012-09-19 18:22:35)
wszystko zalezy jak bardzo go znasz ... jak dlugo jestescie ze sobą ... bo jesli to jest np 3-4 miesiace lub mniej to poki co to jest zauroczenie ciagnie was do siebie ale w wiekszosci przypadkow sie to wypala i nudzi sie tym osoba juz jechac np pociagiem te 4 h .
Moja była zakochala sie w obcokrajowcu, dzieli ich 800 km , nie spotkali sie a ona mowi ze go kocha ( to glupie wiem) , ja licze ze ona wroci ale zaczynam miec watpliwosci w to , no i jesli minie jeszcze troche czasu to zastanawiam sie czy bede chcial czegokolwiek od niej bo poki co ją kocham i juz troche czasu minelo ale kto wie co bedzie za kilka miesiecy . uwazam ze nie da sie kogos kochac nie znajac drugiej osoby nie widziec jak zachowuje sie w realnym zyciu itp
co do twoich spotkan jesli będa co 2 tyg ( beda trwaly 1-2 dni ) to mi sie wydaje ze to za mało , chyba ze planujecie to np po pol roku zmienic ze ktos sie do kogos przeprowadzi czy cos .
W przypadku mojej ex tez raczej spotkanie beda sie odbywac nie czesto bo to 850 km ( samo paliwo w 2 strony to kolo 500 zł + 8-12 h jazdy w jedna strone samochodem ) wydaje mi sie ze bez sensu i sama siebie krzywdzi w tej chwili ( nie mowiac juz o mnie bo to robi caly czas )
jak cos to pw ( moge rozmawiac z kazdym - w sumie to potrzebuje pomocy )
zawsze możesz spróbować i zobaczyć jak to będzie, ja akurat mam złe doświadczenia ze związkami na odległość, ale nie wszystko zawsze musi być skazane na porażkę, dbaj o kontakt z nim i spotykajcie się najwięcej jak możecie.
tabahg na takie rzeczy nie ma reguły. Jak widzisz szansę, to idź tą droga. Jeśli nie jesteś pewna, to odpuść. Związek na odległość nie jest łatwy. Powiedziałabym nawet że jest bardzo trudny. Możesz zmarnować kilka lat życia przez to.
pomysl ze mozesz zmarnowac kilka lat zycia komus i sobie ..... chyba ze w to bardzo wierzysz ( decyzja nalezy do cb )
Ja ogolnie wierze ze to moze trwac ale nie dlugo - okres zauroczenia .... Potem kazdy zacznie zachowywac sie normalnie tak jak przed zwiazkiem i cos moze sie nie spodobac
No właśnie ta druga faza, która jest po zauroczeniu, jest najtrudniejsza.
ja przechodziłam to samo. Najpierw płacz przy wyjazdach itp itd. Potem zaczynasz do tego przywykać że tak jest i musi być. W tym czasie tak jak w moim przypadku facet może próbować układać sobie życie na boku i tyle. Nic nie radze ale wiele związków nie przechodzi tej próby
A wiele przechodzi. A po przejściu takich prób, już nic im nie straszne
P.S. odkryłam właśnie te buźki na forum.
Trzy lata to dość długo, ale jeśli się naprawdę kochacie, to dacie radę. Ja byłam w związku na odległość przez dwa lata. Widywaliśmy się średnio raz w miesiącu na 2-3 dni, było ciężko. Związek na odległość może być dobrym testem dla miłości - jeśli nie jest prawdziwa, to nie przetrwa próby czasu. Taki związek wymaga wielu poświęceń i dużo samodyscypliny.
Dokładnie, LeeBee ma całkowitą rację moim zdaniem. Podstawa, to widzieć to światełko w tunelu, widzieć możliwość spędzenia wspólnej przyszłości. Bo jak z założenia związek ma wyglądać tak, że będziecie mieszkać daleko od siebie, a spotykać się będziecie co jakiś czas, to prędzej czy później pewnie będzie musiał się rozpaść ten związek. Natomiast, jeśli ma się zaufanie do drugiej osoby, obie strony czują do siebie to samo, to związek może przetrwać.
Chociaż też nie zawsze. Moja dalsza kuzynka wyszła za mąż za Włocha, niby wszystko fajnie było, ale on miał pracę w Mediolanie, ona pracowała 300 km od Mediolanu (ale też we Włoszech). Niby mieli jeździć do siebie co weekend, jednak zaczynały wypadać różne sprawy, raz ona nie mogła pojechać do niego, innym razem on do niej. I tak się to wszystko rozchodziło, że pewnie zaraz dowiemy się, że się rozwodzą. Ale z kolei ja także jestem, a raczej byłam, w związku na odległość. Poznałam go na mydwoje, w internecie odległość nie gra roli:) Jednak od spotkania do spotkania kilometry zaczęły nam ciążyć... Na szczęście udało nam się zamieszkać razem, jednak ten okres wcześniejszy nie był łatwy... Na szczęście udało się, Wam też tego życzę!:)
Tak czytam wasze posty i mnie to trochę przeraża, ponieważ związałam się z facetem, który mieszka i studiuje w miejscowości z której ja pochodzę. Ja od kilku lat mieszkam już w innym mieście (2h drogi nas dzielą). Owszem jeśli chodzi o spotkania to jest ciężko, bo nie mogę sobie pozwolić, żeby jeździć co tydzień do domu. Jednak piszemy i dzwonimy do siebie ciągle. Zdecydowaliśmy się na ten związek także z tego powodu, że dzięki odległości zachowamy 'swoje' życie. Te, które jest po za związkiem.. Dzięki odległości nie przywykniemy tak szybko do ciebie.. dzięki temu każde nasze spotkanie 'na żywo' będzie coraz bardziej ekscytujące.
Skądinąd mam wielką nadzieję na to, że ON dojedzie do mojego miasta, gdy skończy swoje studia i będziemy szczęśliwi ![]()