dlugoletni zwiazek i nowy facet ... - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » dlugoletni zwiazek i nowy facet ...

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 10 ]

Temat: dlugoletni zwiazek i nowy facet ...

witajcie potrzebuje rady,wsparcia ,opini kogos kto przezyl to samo co ja.

Jestem w 6 letnim zwazku ktory juz przeszedl duzo ,jak malzenstwo powiedzialbym bo problemy zaczely sie bardzo szybko ,z tym ze bylam mloda,niesmiala,nie wierzylam w siebie, brakowalo mi sil by odejsc bo wierzylam ze to to ten jedyny,imponowal mi ale z czasem mi zachcialo sie innego zycia nie tylko oszczedzania pieniedzy ale tez wyjsc i to nie raz czy dwa w roku ale spedzanie nawet poza domem aktywnie czasu, urzadzania sobie walentynek itp ... Puzniej partner mi zamydlil oczy, przekabacil na swoja strone i tak w wieku 20 paru lat probowalm udawac wielce dorosla,ktra sie nie bawi ,nie imprezuje, jest powazna i ma priorytety w zyciu - Tylko jakos przez 6 lat sie nie osiwadczyl, nie chcial slubu ale przeciez bylam ulozona, nie wychodzilam bez niego ,co zdarza sie mi teraz a jego fochy mam gleboko w d***, bo nie umial mnie docenic , nawet o remont kupionego mieszkania nie moglam sie doprosic bo jak chcialm postawic na swoim i wspolnie wyremontowac to slyszalam :
ale skad mam wiedziec czy bedziemy razem ? - ale rozstac sie nie rostal do dzisiaj albo :
i co bede zdzierla podlogi jak sie rozejdziemy ...  chcialm isc z nim przez zycie mimo wad, bo bylo a czasami jest ( na dzien dzisiajszy ) nam fajnie, tylko teraz nie zwieszam glowy w dół jak kopciuszek i nie szlocham po katach ale poprostu odpyskowuje,dogryzam, albo ignoruje ...
Zaczelam patrzec tylko na swoje potrzeby bo wczesniej on byl moim celem,moja przyszloscia, calym swiatem ,poza nim nic sie nie liczylo ...

Ale do rzeczy w ktoryms momencie opadlam z sil w walce z wiatrakami !! Bo przeciez ile mozna sie wyklocac o priorytety ze chce sie byc zona, o wspolne zycie o posowanie krokow do przodu ... i stalo sie poznalm kogos u siostry, zaprosil mnie na fb i tak flirtujemy. Najpierw sie poznawalismy, pisalismy przez 2 mies o roznych pierdolach ,puzniej zaczol rozne poddeksty seksulane i tak wpadlam w sidla ... romansowalismy pisemnie co bedziemy ze soba robic jak sie spotkamy. Na poczatku byla to dla mnie zabawa ,niewinny flirt, ale z czasem zorientowalam sie ze to przeciez nie jakis obcy koles z czata ,tylko znajomy siostry i przeciez ja go znowu niedlugo zobacze jak do niej pojade !!! Ale nie wiedzialm w ktorym momencie przestac ... My ze tak sie wyraze jestesmy umowieni juz ze tak pwoiem "na seks"

wiem ze milosc to nie motylki w brzuchu ,ze to szczerosc,zaufanie,szacunek ...ale sie pogubilam ,bo choc potrafi byc mily czuly, troskliwy , to byl moment ze darzyl tylko do tego co sobie wyznaczyl, liczyly sie tylko jego cele a ja bylam z boku co bolało...

Pomozcie bo jestem w czarnej D****ie !!!
Mam metlik w glowie, i choc widze ze parner jest jakis inny sotanio ,stara sie i wogule, to ja nie wiem czy mi zalerzy czy ja chce by bylo dobrze, bo od kiedy jestem oziebla i obojetna to jest inny ale kiedy dam jemu siebie na nowo ,boje sie ze znwou bede musiala o wszystko blagac ,prosic sie ( co i tak robie jesli chodzi o wspolne mieszkanie i przyozdobienie katow, jemu nie zlaerzy by bylo fajnie, a ja tez nie moge robic wszystkiego sama bo nie zarbiam kokosow). Pomimo ze nie ma y dzieci ,jestesmy za granica moglibysmy sobie naprawde na wiele pozwolic. Nawet nie pamietam bysmy spedzali jakos fajnie walntynki i tak cos tam organizowalismy ze wzgledu na to ze ja chcialam (ale takie podstawy jak kino,jaklas pizza), nigdy nie bylo jakiejs niespaodzanki, o czym mu mowilam ze bym kiedys chciala na urodziny albo wlasnie na wlanetynki ,zebysym sobie cos zorganizowali ale tylko sie nasmiewal ,nie moge tez ciagnac wszystkiego sama. Owszem on moze i dba o to by bylo nam lepeij ,pokupopwal jakies dzialki ,mieskzania ,ja nie mam  na to parcia ale zapomnila ze jeszcze jest zycie i choc myslam ze juz skonczy z tym i bedziemy remontowac w zeszlym roku jedno z mieszkan by zmaieszkac - rozczarowal mnie !!! nic takiego sie nie stalo , a ja mayslam ze wkoncu sie ulozy i postawimy kroki dalej ... ale teraz to ja nie chce ,boje sie  je s tawiac z nim bo moze dla niego to sa blachostki o czym mu mowie ale dla mnie wazne czego on nie potrafi zorzumiec ,no i ja jego chyba tez ...

Zreszta odechacialo mi sie remontu wspolnego i choc padla ostatnio propozycja bysmy kupili wspolnie sklep i cos w nim otworzyli ja sie wycofalam ... bo ja nie wiem czy chce z nim byc ,zreszta chyba zawrocil mi w glowie romans i od tamtej chwili w nic sie nie angazuje

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: dlugoletni zwiazek i nowy facet ...

No i ma gość za swoje -- zakochałaś się poza związkiem. Jednak twoja sytuacja jest w miarę prosta, bo nie jest jeszcze po ślubie, nie macie dzieci.

Jeśli to możliwe, to rozstań się ze swoim obecnym chłopakiem. Zresztą co to za związek jak on Ci mówi, że nie wiadomo czy będziecie razem. Poznaj tego nowego, a potem zobaczysz co życie przyniesie. Może okazać się, że nowy związek też jest bez sensu.

3

Odp: dlugoletni zwiazek i nowy facet ...

moim zdaniem, jeśli męczysz się w obecnym związku i brakuje Ci w nim zrozumienia i czułości, skoro kto inny zaczyna Ci się podobać, bo daje Ci to czego potrzebujesz, to odejdź od swojego mężczyzny, 6 lat to długi czas by się poznać i stwierdzić czy to jest to czy nie, z tego co widzę to nie jest to, może ten nowy będzie lepszy?poznaj go i może coś z tego wyjdzie.

4

Odp: dlugoletni zwiazek i nowy facet ...

A może jest tak,że wolałabyś jednak tego z, którym jesteś, tylko nie możesz go zmienić? Ten drugi pojawił się,ale to nie to ?

5 Ostatnio edytowany przez LeeBee (2012-09-14 13:51:48)

Odp: dlugoletni zwiazek i nowy facet ...

Jakbym czytała o sobie parę lat temu......

czy ja chce by bylo dobrze, bo od kiedy jestem oziebla i obojetna to jest inny ale kiedy dam jemu siebie na nowo ,boje sie ze znwou bede musiala o wszystko blagac ,prosic

Jesteś kolejną, która uważa, że facetowi to trzeba się w pełni oddać. ja tez taka byłam, ale przestałam i od tego czasu wszystko się zmieniło. Mój mąż tez nie ze wszystkim się  spieszy, więc stawiam sprawę na ostrzu noża. Albo położy te kafelki do końca tygodnia, albo wzywam fachowca. Zawsze działa smile

padla ostatnio propozycja bysmy kupili wspolnie sklep i cos w nim otworzyl

Jakie 'byśmy'. Domyślam się, że wszystko ma na siebie więc Ty nie masz nic. Tak z Tobą planuje życie.....

EDIT: Flirtując z obcym mężczyzną czułabym się jak zdrajca, może po tym można poznać czy się kogoś kocha.... Tobie najwyraźniej jest z tym dobrze...

6

Odp: dlugoletni zwiazek i nowy facet ...

Rozumiem Twoje odczucia w stosunku do partnera to samo przezylam z prawie bylym mezem ,mimo ze ja nie mialam romansu .
Nasze zycie bylo podobne parcie wylacznie na pieniadze i posiadanie ,ale wewnatrz totalna pustka .
Moze jesli niemasz dzieci pora rozpoczac nowe zycie?
Wiesz czesto jest tak ze osoba z ktora sie romansuje jako parnter zyciowy zawodzi na calej lini,moze dlatego jest taki fascynujacy jako chwilowa odskoczna.
Wyjedz gdzies na weekend sama ,nabierz dystansu do sytuacji i przemysl swoje zycie.

7 Ostatnio edytowany przez FallenAngle (2012-09-14 21:02:34)

Odp: dlugoletni zwiazek i nowy facet ...
cachmir napisał/a:

A może jest tak,że wolałabyś jednak tego z, którym jesteś, tylko nie możesz go zmienić? Ten drugi pojawił się,ale to nie to ?

masz racje cashmir , wolalbym tego ,tworzylibysmy idelana  pare jak tylko by tez ulegal moim blachostka i organizowali sobie jakies wyjscia, czy nawet w domu zaprosili zanjomych ( ale moich wiekszosci nie toleruje) ,dobrze ze mamy parke sasiadow z ktorymi sie przyjaznimy.
Nowy wsumie go nie znam tyle co przez pisanie ... ale boje sie poznac ze sie rozczaruje,nigdy nie stawialm na zabawe i romans chcialm zawsze czegos wiecej ale chyba zgupialam ...
szanuje obecnego ,nie wiem czy kcoham , my nie potrafimy siebie zrozumiec na wzajem ,swoich potrzeb ... kiedy ja sie chce otworzyc on sie zamyka ,kiedy on sie otwiera ja sie zamykam na pewne sprawy... moze jeszcze nie doroslam do zycia by robic domy ,mieszklania, bo przeciez skoro tak tego pragnelam to jak on jest pewny to moze ja powinnam skakac z radosci ??
A co do drugiego nie chce go wodzic za nosc ale wszystko tak daleko zaszlo ...przez jakas moja glupote, ze nie wiem jak sie wycofac momentami, nie chce stracic z tamtym kontaktu ale tez nie moge codziennie pisac ,kiedy nie pisze zaraz mam smutne minki  na meilu itp ale zas jak sama podejmuje decyzje ze np kilka dni mnie nie bedzie lub ze odezwe sie za tydzien ,to juz mam tak ze mnie korci by pisac po 3-4 dniach ... wiem ze to wszystko glupie. Obecny jaki jest taki jest ale nie zasluguje zebym go az tak bardzo skrzywdzila. i tak to robie ,wiem.

Ja nie umiem o zrozumiec obecnego, bo jak ja chcialam w zeszlym roku podjac decyzje juz na cale zycie i mialm plan ,to on odwrocil sie ,nagle chcial zjechac ( przechodzialam pieklo,jak on moze tak nagle zjechac, co ja dla niego wogule znacze, co to za decyzja ,kiedy ja chcialm wspolnie a on sie wypiol ?? ) - co ze zostal i tylko straszyl. Po co dlaczego ,sam chcial sie wycofac jak by przed byciem ze mna... ciezko sie rozejsc bo nawet jak juz jestem spakowana to on mnie przeprasza,mowi ze co on takiego zlego robi, ze trafie na gorszego, zebysym porozmawiali ,po czym mowie czego mi brakuje ... jest dobrze ,nie powiem, ale nic sie nie posówa do przodu

nie wiem jak go odbierac, niby chce byc ze mna,planuje cos i chce bym ja teraz nim planowala, ale ja nie moge nawet nie moge sie zmusic do tych dzialek i mieszkan by cos z nim tam zrobic lub wspolnie cos postanowic ... bo jak zrobimy jedno to wiem ze bedzie szarpanina o drugie, o bardziej np blache rzeczy, wiem ze zawsze bede sie musiala prosic o jakies pienadze na cos i wyklocac... kiedys myslam ze slub i dziecko by nas zjedlnalo ale teraz mysle ze nie ... ze tylko bylabym zdana na jego laske a ze potrafi byc czepialski w stosunku do mnie to pewnie źle bym wychowywala dziecko ;P

8 Ostatnio edytowany przez FallenAngle (2012-09-14 21:38:08)

Odp: dlugoletni zwiazek i nowy facet ...
Martusia88 napisał/a:

moim zdaniem, jeśli męczysz się w obecnym związku i brakuje Ci w nim zrozumienia i czułości, skoro kto inny zaczyna Ci się podobać, bo daje Ci to czego potrzebujesz, to odejdź od swojego mężczyzny, 6 lat to długi czas by się poznać i stwierdzić czy to jest to czy nie, z tego co widzę to nie jest to, może ten nowy będzie lepszy?poznaj go i może coś z tego wyjdzie.

tez czasami mysle ze to nie to. jest uparty, stawia tylko na swoim, liczy sie to co on chce osiagnac czasami dlugo myslam nad tym kim jestem dla niego ,bo czulam sie jak kolo zapasowe - o czym mu mowilam. Mowialm co mnie gryzie, co chce zmienic ... ale on byl tak skupiony na tym oszczedzaniu ,na tym kupowaniu (a ja nie potrafilam sie zaangazowac tzn 1 mieszaknie chcialam z nim miec ale nie chcial bym cos dawala od siebie) , myslalam  ze jak kupi to puzniej pomysli o mnie ale sie mylilam ,puzniej bylo jak najwiecej odlzyc by zjechac i co ze ma 4 nieruchmosci jak kazda stoi niedokonczona. Nawet jak by chcial wynajac pierw trzeba porobic a na urlopie nie ma tyle czasu by dkonczyc , co sie zdarzalo ze i na urlopy jezdzil by nie placic robotnikom.
Na poczatku to mi imponowalo ze jest zaradny, szczycilam sie tym ze mam takiego faceta ze tyle mamy razem- ale z czasem widzialm roznice ze to on ma, ze on tylko gada o tym co on ma, jakos z czasem nie mowilam ze my mamy, bo nie czulam ze to nasze !!!
A kiedy nieraz mowilm o slubie ,to tak jak by sie bal ze ja mu to odbiore, nieraz powiedzial - po slubie i tak to bedzie moje.

Wsumie racja on sie dorabia dla siebie nie dla nas ,choc mowi ze to dla nas ale ja tego nie czuje  ??
Zauwazac zaczelam ze cos jest nie tak kiedy moja kolezanka mieszkajac w polsce, zadecydowali o slubie, wzieli kredyt i wspolnie urzadzali mieszkanie...za roznymi farabmi ,dodatkami ,objezdzili wszystkie supermarkety, gdzie moj mi powiedzial ze nie bedzie jezdzil za jakismis kaflami pół miasta zawiozl do jednego sklepu i tam pozwolil mi wybrac do pewnej kwoty, gdzie mi sie podobaly drozsze i mowilm ze jak kupowac to takie z ktorych bede zadowlona ale strzelil focha i powedzial ze on nie chce bym dokladala i albo soci wybiore albo jedziemy do domu ... i kiedy kolezanka zaczela sie urzadzac ,pytalam ja o to czy razem wybrali czy Romek narzucil ( no bo ona nie pracowala a on dobrze zarabial i myslam ze moze skoro u niej facet ma kase to on dyktuje) ale tak nie bylo ....znalezli takie by im obojgu sie podobalo.

Ja chyba nie wierze w siebie ?? bo nie wiem co mam robic ??

9

Odp: dlugoletni zwiazek i nowy facet ...

moim zdaniem to nie ma takiej zasady, że kto zarabia więcej pieniędzy to decyduje o wszystkim, widzę, że Twój mężczyzna nie daje Ci możliwości decydowania w Waszym związku, a to jest bardzo ważne,a czy jeśli chodzi o inne sprawy to też woli decydować sam?

Posty [ 10 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » dlugoletni zwiazek i nowy facet ...

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024