witajcie potrzebuje rady,wsparcia ,opini kogos kto przezyl to samo co ja.
Jestem w 6 letnim zwazku ktory juz przeszedl duzo ,jak malzenstwo powiedzialbym bo problemy zaczely sie bardzo szybko ,z tym ze bylam mloda,niesmiala,nie wierzylam w siebie, brakowalo mi sil by odejsc bo wierzylam ze to to ten jedyny,imponowal mi ale z czasem mi zachcialo sie innego zycia nie tylko oszczedzania pieniedzy ale tez wyjsc i to nie raz czy dwa w roku ale spedzanie nawet poza domem aktywnie czasu, urzadzania sobie walentynek itp ... Puzniej partner mi zamydlil oczy, przekabacil na swoja strone i tak w wieku 20 paru lat probowalm udawac wielce dorosla,ktra sie nie bawi ,nie imprezuje, jest powazna i ma priorytety w zyciu - Tylko jakos przez 6 lat sie nie osiwadczyl, nie chcial slubu ale przeciez bylam ulozona, nie wychodzilam bez niego ,co zdarza sie mi teraz a jego fochy mam gleboko w d***, bo nie umial mnie docenic , nawet o remont kupionego mieszkania nie moglam sie doprosic bo jak chcialm postawic na swoim i wspolnie wyremontowac to slyszalam :
ale skad mam wiedziec czy bedziemy razem ? - ale rozstac sie nie rostal do dzisiaj albo :
i co bede zdzierla podlogi jak sie rozejdziemy ... chcialm isc z nim przez zycie mimo wad, bo bylo a czasami jest ( na dzien dzisiajszy ) nam fajnie, tylko teraz nie zwieszam glowy w dół jak kopciuszek i nie szlocham po katach ale poprostu odpyskowuje,dogryzam, albo ignoruje ...
Zaczelam patrzec tylko na swoje potrzeby bo wczesniej on byl moim celem,moja przyszloscia, calym swiatem ,poza nim nic sie nie liczylo ...
Ale do rzeczy w ktoryms momencie opadlam z sil w walce z wiatrakami !! Bo przeciez ile mozna sie wyklocac o priorytety ze chce sie byc zona, o wspolne zycie o posowanie krokow do przodu ... i stalo sie poznalm kogos u siostry, zaprosil mnie na fb i tak flirtujemy. Najpierw sie poznawalismy, pisalismy przez 2 mies o roznych pierdolach ,puzniej zaczol rozne poddeksty seksulane i tak wpadlam w sidla ... romansowalismy pisemnie co bedziemy ze soba robic jak sie spotkamy. Na poczatku byla to dla mnie zabawa ,niewinny flirt, ale z czasem zorientowalam sie ze to przeciez nie jakis obcy koles z czata ,tylko znajomy siostry i przeciez ja go znowu niedlugo zobacze jak do niej pojade !!! Ale nie wiedzialm w ktorym momencie przestac ... My ze tak sie wyraze jestesmy umowieni juz ze tak pwoiem "na seks"
wiem ze milosc to nie motylki w brzuchu ,ze to szczerosc,zaufanie,szacunek ...ale sie pogubilam ,bo choc potrafi byc mily czuly, troskliwy , to byl moment ze darzyl tylko do tego co sobie wyznaczyl, liczyly sie tylko jego cele a ja bylam z boku co bolało...
Pomozcie bo jestem w czarnej D****ie !!!
Mam metlik w glowie, i choc widze ze parner jest jakis inny sotanio ,stara sie i wogule, to ja nie wiem czy mi zalerzy czy ja chce by bylo dobrze, bo od kiedy jestem oziebla i obojetna to jest inny ale kiedy dam jemu siebie na nowo ,boje sie ze znwou bede musiala o wszystko blagac ,prosic sie ( co i tak robie jesli chodzi o wspolne mieszkanie i przyozdobienie katow, jemu nie zlaerzy by bylo fajnie, a ja tez nie moge robic wszystkiego sama bo nie zarbiam kokosow). Pomimo ze nie ma y dzieci ,jestesmy za granica moglibysmy sobie naprawde na wiele pozwolic. Nawet nie pamietam bysmy spedzali jakos fajnie walntynki i tak cos tam organizowalismy ze wzgledu na to ze ja chcialam (ale takie podstawy jak kino,jaklas pizza), nigdy nie bylo jakiejs niespaodzanki, o czym mu mowilam ze bym kiedys chciala na urodziny albo wlasnie na wlanetynki ,zebysym sobie cos zorganizowali ale tylko sie nasmiewal ,nie moge tez ciagnac wszystkiego sama. Owszem on moze i dba o to by bylo nam lepeij ,pokupopwal jakies dzialki ,mieskzania ,ja nie mam na to parcia ale zapomnila ze jeszcze jest zycie i choc myslam ze juz skonczy z tym i bedziemy remontowac w zeszlym roku jedno z mieszkan by zmaieszkac - rozczarowal mnie !!! nic takiego sie nie stalo , a ja mayslam ze wkoncu sie ulozy i postawimy kroki dalej ... ale teraz to ja nie chce ,boje sie je s tawiac z nim bo moze dla niego to sa blachostki o czym mu mowie ale dla mnie wazne czego on nie potrafi zorzumiec ,no i ja jego chyba tez ...
Zreszta odechacialo mi sie remontu wspolnego i choc padla ostatnio propozycja bysmy kupili wspolnie sklep i cos w nim otworzyli ja sie wycofalam ... bo ja nie wiem czy chce z nim byc ,zreszta chyba zawrocil mi w glowie romans i od tamtej chwili w nic sie nie angazuje