Chciałam przytoczyć swoją historię i poradzić się Was, bo już jakiś czas nurtuje mnie kilka spraw.
Ludzie dzielą się na silnych i słabych psychicznie, ci słabsi zwykle potrzebują wsparcia w związku i ciepła poprzez jakieś gesty. Chcą być codziennie zapewniani o miłości drugiej osoby i takie tam. No więc ja tak mam. Często nie radziłam sobie ze swoją psychiką, po prostu chcę żeby mój chłopak przytulił mnie od czasu do czasu i powiedział, że jest ze mną w dobrych i złych momentach, potrzeba mi tego.
Jestem w związku ze swoim chłopakiem 2 lata. Jest to stabilny związek i czuję, że on mógłby być przy mnie do końca życia. Chodzimy razem do szkoły i siedzimy w jednej ławce. Te wakacje spędziliśmy cudownie, tydzień nad morzem - sami. Miałam go całego dla siebie no i chyba się zagalopowałam. No, ale każdy ma jakieś wady. Czas to zsumować.
Zaczął się rok szkolny i ten sam problem co przed wakacjami. Ma ważniejsze sprawy ode mnie. Rodzielili nas teraz na grupy, więc mało mamy razem lekcji. Myślałam, że poświęci dla mnie swoje przerwy, ale okazało się, że nie. Co przerwę chodzi na papierosa z kolegami a ja wszędzie bezskutecznie go szukałam. Jak go znalazłam i był przy kolegach to dowiadywałam się o jego wybrykach z jeszcze innymi kumplami i alkoholem o czym mi nie mówił ... obciachowe jest dla niego przytulanie, bo uważa że to pedalskie. Powiedział mi prosto w twarz, żebym "spier*alała" jak się zdenerwował przez moje żarty. Chodziło o to, że śmiałam się przy nim z pewnego faceta, znaczy jego tyłka a on tak na mnie wyleciał. A nie raz przy kumplach i mnie opowiada o cyckach jakiejś dziewczyny. Miał do mnie pretensje, że poszłam na 1 impreze bez niego, z której uciekłam o północy, bo było nudno, a on sam chodził po np. półmetkach i często jarał zielsko. Ja w życiu nie miałam zielska w ustach. Poświęcałam się dla niego w pełni, brałam samochód tacie żeby do niego jeździć, odwoziłam go pod sam dom, prezenty na rocznice, urodziny, dzień chłopaka, chociaż wtedy nie pracowałam i nie miałam za co. Teraz on w szkole diluje papierosami (zwykłe fajki), nie pozwala się mi do tego wtrącać, chwali się, że koleżanka mu w jakichś sprawach pomaga, zamiast poprosić o to mnie. Akcpetuję jego kumpli i w ogóle wszystko co robi. Ostatnio tylko byłam zła na niego, o to, że mi czasu w szkole nie poświęca, ale wymusił na mnie to, żeby mi to wisiało. Teraz mi powiedzcie, jestem straszna zazdrosna zołza, czy to on jest taki zimny? Nie chcę się z nim rozstwać, ale często płaczę i zbyt dużo poświęciłam. Dodam jeszcze, że to mój pierwszy chłopak, więc raczej się podporządkowuję mu we wszystkim bo nie wiem co robić. Nic na niego nie działa, doskonale wie jaka jestem i to olewa. Wyszedł trochę negatywnie w tym opisie.. dodam jeszcze, że ejst rozpuszczony bo to jedynak, dlatego moich starań nie docenia.
Dodam jeszcze, że jest mało ambitny, zapłacił za kurs prawa jazdy i nie chodzi na niego, zawszy gdy o tym wspomnę to się złości na mnie, próbuję go wspierać, ale ciężko jest..
Dlaczego jesteś w związku z kimś, kto niszczy sobie życie i jest na dobrej drodze do zniszczenia Twojego?
Dlaczego jesteś w związku z kimś, kto niszczy sobie życie i jest na dobrej drodze do zniszczenia Twojego?
Nadal jestem w nim zakochana, powoli uchodzi to ze mnie i zaczyna bić się rozum z sercem. Jestem na takim etapie, że staram się szukać zalet aniżeli wad, ale nie ukrywam, że ciężko mi z tym. Na prawdę się pogubiłam i nie wiem co robić. Wiem, że go kocham, ale kiedy on to zrozumie, że nie jestem do końca szczęśliwa? Zmieni to w ogóle? Z tego co wywnioskowałam, to nie ma zamiaru, bo m udobrze jest jak jest.
nie wyglądaza ciekawie to wszystko
Zmieni to w ogóle?
A po co miałby zmieniać? Jemu z tym dobrze, podporządkował sobie również i ciebie....nie ma powodu do jakichkolwiek zmian.
Jak możesz pozwalać sobie żeby facet z którym jesteś mówił do Ciebie 'spi%^$alaj' ? On ma Cię traktować jak księżniczkę i tyle. Jemu nie zależy, jest mu wygodnie i tyle, a Ty płaczesz . Myślisz, że się tym przejmuje ? Gdyby się przejmował zmieniłby to, albo chociaż chciał zmienić. Uciekaj od takiego faceta, nie dość, że rozpieszczony, małoambitny, cwaniacki, chamski typ to jeszcze taki który chce Cię zdominować. Mycha, nie łudź się, ja się kiedyś też tak ludziłam. Posłuchaj mnie, bo miałam podobnie, wiele wybaczałam swojemu byłemu, a była to najlepsza decyzja w życiu jaka mnie spotkała. Postaw się zerwij, nie pierwszy i na pewno nie ostatni, przeczytaj swój wątek i przeczytaj Go tak jakbyś była osobą, która ma udzielić porady na właśnie ten post. Co byś doradziła osobie, która napisałaby taki wątek jak Ty? .. no wlasnie..więc..zastanów się co jest wazniejsze, Ty masz być najważniejsza i pamiętaj, ze łzy kobiety to najgorsza porażka faceta ( a On i tak ma to w dupie ![]()
8 2012-09-09 01:51:17 Ostatnio edytowany przez VerwerP (2012-09-09 01:53:38)
Kurcze macie rację, teraz jak tak to wszystko czytam i analizuje to widać wyraźnie. Dam nam jeszcze troche czasu, miłości nie wyrzuca sie od razu do kosza tylko naprawia. Tydzień poczekam, bo nie chcę wszystkiego zniszczyć, na prawdę mi szkoda tego, bo chcąc czy nie chcąc piękne momenty też miałam. Waham się pomiędzy wadami i zaletami. No kocham go no.. mimo wszystko.
Edycja: kilka razy płakałam przy nim, mówił żebym sobie darowała bo to na niego nie działa i że zachowuję się jak dziecko. Wmawia mi, że jestem dzieckiem... zobaczymy czy jeszcze coś mi powie.
Pierwsza podstawowa sprawa: dajesz sobą pomiatac. Jest widocznie jeszcze na tyle niedojrzały, że szacun kolegów jest ważniejszy niż Ty. U mnie za słowo spier**laj sam robił by to szybciej ode mnie
widac że raczej, niestety, nie wiele dla niego znaczysz.
Słowa, które padają z jego ust kiedy Ty przy nim płaczesz.... Cóż, ja bym radziła Ci uciekac od niego, bo kto wie czy za parę lat nie zaczął by Cię lać