Hej
Zasatnawiam sie co zrobic dalej. Jestesmy razem dopiero 2 miesiace, ale praktycznie codziennie sie widywalismy.
Przyszedl piatek. Mialam zly dzien, okres, chlopak skonczyl prace mielismy sie spotkac. Napisalam sms nie mam czasu jednak dzis. Po prostu mialam humorki male. Nie odzywalam sie do 21. On pisal, dzwonil. O 21 napisalam ze moge sie spotkac ok 23tej. Nie odezwalam sie do 23.30 - on tez nie dzownil ani nic, wiem ze byl wtedy z kolega bo powiedzial. O tej 23.30 napisal : ide spac, jestem w domu - czulam ze to klamstwo ale ok uwierzylam.
Sobota rano - mialam problem z samochodem, nie moglam sie dodzwonic do niego, wiec zadzwonilam do Jego taty zeby go obudzil, tata siwterdzil ze go nie ma i nie bylo na noc.
Po pol godzinie odebral telefon i mowi ze jest u kolegi, pewnie tata mu powiedzial.Powiedzialam ze koniec itd. On wyslal zaraz sms ze kocha, dzwonil 4 razy ale nie odbieralam. To bylo w sobote rano.
Dzis niedziela wieczor, ciszaa. Ma wylaczony telefon, nie wrocil jeszcze do domu. Pewnie telefon mu padl.
Widze w tym troche swojej winy na poczatku, ale oklamal mnie, czy mozna ufac ? Co ja mam teraz zrobic? Powinnam byc obojetna jakis czas ? Nie wiem kompletnie