blad mojego zycia - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony 1 2 3 4 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 65 z 206 ]

Temat: blad mojego zycia

witam chcialam opisac moja przykra historie prosze o zrozumienie i porade. bylam z mezczyzna 5 lat i pare miesiecy przed slubem zaczelo sie miedzy nami psuc. zaczelismy sie od siebie oddalac, glownie z mojej winy, bo ja bylam wiecznie zmeczona, pochlonieta praca nie mialam sily ani ochoty na wspolne spedzanie czasu. zaczelam miec watpliwosci czy go jeszcze kocham, doszlo do tego ze miesiac przed slubem postanowilam odwolac uroczystosc, powiedzialam ze potrzebuje przerwy zeby wszystko przemyslec i ochlonac. wyprowadzilam sie z jego mieszkania. bardzo szybko zaczelam zalowac swojej decyzji i zdalam sobie sprawe ze popelnilam najgorszy blad zycia bo stracilam osobe ktora mnie bardzo kochala i nie potrafilam tego docenic. dokonalam przewartosciowania swojego zycia, zrozumialam co jest tak naprawde wazne. obecnie on jest wsciekly, nie chce ze mna rozmawiac, mowi ze potrzebuje czasu ale od tego minal ponad miesiac i wydaje mi sie ze jest coraz gorzej. zdaje sie tez ze rodzina i czesc znajomych bedzie go namawiala do zerwania kontaktow. ja wierze ze to daloby sie naprawic, uratowac bo wiem co poszlo nie tak. zdaje sobie sprawe ze wina jest po mojej stronie. czy istnieje szansa na odbudowanie zaufania?w jaki sposob to zrobic?jak zburzyc mur, ktory powstal miedzy nami?jak go przekonac zeby dal mi jeszcze jedna szanse?

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: blad mojego zycia

przekonaj go że potrzebowałaś czasu na przemyślenia ... ale nie chciałaś go zranić ...zeby dal ci jescze jedna szanse

3

Odp: blad mojego zycia

Może to, że się wyprowadziłaś skłoniło go właśnie do przemyśleń... Ty potrzebowałaś czasu i odwołałaś ślub + wyprowadziłaś się od niego. Teraz daj jemu czas... Jak będziesz naciskała to skutek może być odwrotny od zamierzonego. Pewnie myślisz jak długo to może trwać?! Tak długo jak on tego potrzebuje. Możesz go zapewniać o stałości uczuć i tym, że ten czas dobrze Ci zrobił, gdyż zrozumiałaś czego pragniesz w życiu i z kim chcesz sobie ułożyć życie. Jeśli zdecyduje odejść to zawsze możesz walczyć...

Z mojej jednak perspektywy lepiej, że rozeszliście się przed ślubem, a nie dopiero po!!

3mam kciuki
K.

4

Odp: blad mojego zycia
Anul napisał/a:

przekonaj go że poczebowałaś czasu na przemyślenia ... ale nie chciałaś go zranić ...zeby dal ci jescze jedna szanse

Probuje caly czas...ale on poki co nie daje szansy mi sie wypowiedziec:( Chce mu powiedziec co czuje i jak bardzo mi zalezy zeby uratowac ten zwiazek...wiem ze popelnilam wiele bledow ale dostalam solidnego kopa w d.... i chyba bylo mi to potrzebne zeby sie przekonac co naprawde czuje. Wiem ze to byl fatalny moment bo wszystko bylo juz gotowe do slubu, wiec wyszlo straszne upokorzenie przed rodzina, znajomymi itd. Boje sie ze strace go na zawsze. A on jest bardzo honorowy i dumny. Im wiecej go zapewniam o swoich uczuciach, tym bardziej mnie od siebie odsuwa, jestem zrozpaczona i nie wiem co zrobic. Zachowalam sie dziecinnie i nieodpowiedzialnie hmm

5

Odp: blad mojego zycia
K.82 napisał/a:

Może to, że się wyprowadziłaś skłoniło go właśnie do przemyśleń... Ty potrzebowałaś czasu i odwołałaś ślub + wyprowadziłaś się od niego. Teraz daj jemu czas... Jak będziesz naciskała to skutek może być odwrotny od zamierzonego. Pewnie myślisz jak długo to może trwać?! Tak długo jak on tego potrzebuje. Możesz go zapewniać o stałości uczuć i tym, że ten czas dobrze Ci zrobił, gdyż zrozumiałaś czego pragniesz w życiu i z kim chcesz sobie ułożyć życie. Jeśli zdecyduje odejść to zawsze możesz walczyć...

Z mojej jednak perspektywy lepiej, że rozeszliście się przed ślubem, a nie dopiero po!!

3mam kciuki
K.

Dziekuje za rade. No wlasnie on mowi ze nie wie ile bedzie to trwalo...moze 5 tygodni, moze 5 miesiecy...boje sie tylko ze czas bedzie dzialal na niekorzysc bo on wydaje sie byc coraz bardziej wsciekly....niby rozwaza opcje powrotu ale jak ze mna rozmawia to jest oschly i zamkniety, a gdy probuje w jakikolwiek sposob uzasadnic moje postepowanie to mowi ze nie wierzy w ani jedno moje slowo. mamy sie spotkac niedlugo przy okazji formalnosci i nie wiem co mu powiedziec zeby ta rozmowa cos konstruktywnego wniosla....

6

Odp: blad mojego zycia

A że tak zapytam, czy Ty jak postanowiłaś odwołać ślub i wyprowadzić się to mówiłaś na jaki okres?! Pewnie nie...?! smile
A czy wyprowadzając się wiedziałaś, że to tylko na chwilę...?! Pewnie nie...?! smile

Faktycznie, jak się nic nie robi to czas działa na niekorzyść. Trudno się dziwić Twojemu partnerowi, że jest wściekły. To zarówno dla niego jak i dla CIebie olbrzymie przeżycie. On teraz potrzebuje mocno to wszystko przemyśleć i jeszcze nie raz będzie mu towarzyszyć huśtawka nastrojów - zapewniam!!

Mogę Ci podpowiedzieć tylko jedno - spróbuj przemawiać do niego nie słowami, lecz czynami. Pamiętaj, że to z reguły kobiety "kochają uszami".
Postaraj sie swoje słowa zamienić w czyn. Zapytasz zapewne jak to zrobić...?! My na forum Ci nie pomożemy w tej kwestii, sama najlepiej znasz swojego partnera!!

Przede wszystkim spokój, opanowanie podczas tej rozmowy, uśmiechaj sie do niego, ale nie bądź nachalna. Powiedz mu co czujesz, ale nie nachalnie. Tak, żeby nie czuł się osaczony Twoim bluszczem. Jak będzie zbyt natarczywie, możesz go tylko uświadomić, że podejmuje dobrą decyzje!!

Powodzenia życzę smile
K.

7

Odp: blad mojego zycia

Ja na Twoim miejscu nawet jakbym go spotkała na ulicy wykrzyczałabym że go kocha smile
Postaraj się zawalczyć o niego. Lecz nie na siłę, by w pewnym momencie nie wyszło to jak nachalne.

Jakby ktoś odwołał ślub też bym była wkur***, więc z jednej strony mu się nie dziwię. Walcz o niego.

8

Odp: blad mojego zycia

Wczoraj sie spotkalismy na ulicy przez przypadek...powiedzial ze najpierw musi sie zastanowic czy w ogole chce mi wybaczyc a dopiero potem czy moze....staram sie nie byc nachalna i nie wypisywac do niego. Bede gorzko placic za ten blad pewnie jeszcze dlugi czas ale mysle ze warto walczyc....

9

Odp: blad mojego zycia
lagrimasdeamor napisał/a:

Wczoraj sie spotkalismy na ulicy przez przypadek...powiedzial ze najpierw musi sie zastanowic czy w ogole chce mi wybaczyc a dopiero potem czy moze....staram sie nie byc nachalna i nie wypisywac do niego. Bede gorzko placic za ten blad pewnie jeszcze dlugi czas ale mysle ze warto walczyc....

Szkoda, że nie wykrzyczałaś swojej miłości smile
Na pewno warto walczyć. Tak sobie myślę, że skoro z rozmowami nie za bardzo, to może kup jakiś ładny papier, kopertę. I siądź i napisz ręcznie o sobie, swoich uczuciach, o twoim "występie" przedślubnym, o tym co zrozumiałaś, czego chcesz teraz itd. Na pewno nie zaszkodzi smile
Ciężko go zraniłaś, bo odebrał to chyba przede wszystkim jako fakt, że go już nie kochasz. Co do dumy i tego że go upokorzyłaś ? No cóż, tu się różnię od Twojego wybranka. Mojej dumy byś nie zraniła i nie upokorzyła. Ale każdy jest inny.
Napisz ten list.

10

Odp: blad mojego zycia
klarek napisał/a:
lagrimasdeamor napisał/a:

Wczoraj sie spotkalismy na ulicy przez przypadek...powiedzial ze najpierw musi sie zastanowic czy w ogole chce mi wybaczyc a dopiero potem czy moze....staram sie nie byc nachalna i nie wypisywac do niego. Bede gorzko placic za ten blad pewnie jeszcze dlugi czas ale mysle ze warto walczyc....

Szkoda, że nie wykrzyczałaś swojej miłości smile
Na pewno warto walczyć. Tak sobie myślę, że skoro z rozmowami nie za bardzo, to może kup jakiś ładny papier, kopertę. I siądź i napisz ręcznie o sobie, swoich uczuciach, o twoim "występie" przedślubnym, o tym co zrozumiałaś, czego chcesz teraz itd. Na pewno nie zaszkodzi smile
Ciężko go zraniłaś, bo odebrał to chyba przede wszystkim jako fakt, że go już nie kochasz. Co do dumy i tego że go upokorzyłaś ? No cóż, tu się różnię od Twojego wybranka. Mojej dumy byś nie zraniła i nie upokorzyła. Ale każdy jest inny.
Napisz ten list.

Wydaje mi sie ze w jego przypadku niestety list nie podziala bo on zle reaguje na takie rzeczy....listy zle mu sie kojarza z pewnych wzgledow, nie zwiazanych z nami. Pozostaje mi chyba tylko czekac i modlic sie ze zlosc mu przejdzie....Powiedzial ze jesli nie bedziemy sie widywac to moze za jakis czas bedzie mniej wsciekly jak mu emocje opadna, bo poki co jak mnie widzi to wlacza mu sie zlosc. Ja bym wolala porozmawiac, wygadac sie, nawet sie poklocic i wygarnac sobie jakies bledy, ale zeby byla jakas dyskusja....ale on patrzy na to zupelnie inaczej. Mowi ze zniszczylam jego caly swiatopoglad na rodzine, malzenstwo, dzieci sad On sie boi ze znowu zmienie za chwile zdanie i dlatego mi nie ufa. Namieszalam niezle, trzeba przyznac hmm

11

Odp: blad mojego zycia

Napisałaś że :
Ty zaczełaś się oddalać, przez pare miesięcy, nie interesowac sie nim - przed slubem, tłumaczyłas mu dla czego tak się dzieje, rozmawiałas z nim wtedy, w taki sposób, jaki teraz chcesz z nim rozmaiwać, dałas Wam szanse wtedy - bo wyprowadzka wybacz nie jest daniem szansy. Zabrałas mu ją wtedy. Odwołałas uroczystość, jak on się musiał czuć, myslisz, że jego obecna złośc to tylko mur. A propos zapytałaś, jak zburzyć mur, który miedzy Wami powstał - tyle, że ten mur wybudowałaś Ty. Nie tylko niech Ci się wydaje - ale bądź pewna że wiele osób - mu powie, że jesteś niestabilna. K-82 napisał, że lepiej teraz niż później - nie zgadzam się z intencją tej wypowiedzi, ale to właśnie nad nią powinnać sie zastanowić. Bo to właśnie Twój były narzeczony tak sobie może po wszystkim pomyśleć. Gdy ludzie będa mu mówili, że lepiej że tak się stało, bo nie wiadomo jakbyś się zachowała po ślubie.
Ten facet nie zastanawia się jedynie nad tym czy Cie kocha, czy dać Ci szansę, czy choćby dać szanse na porozmawianie. On się zastanawia nad tym czy Cię wogóle zna, czego się po Tobie może spodziewać, jaka go przyszłość z Tobą czeka. Wiesz ludzie powinni mieć w sobie oparcie, w trudnych chwilach, wątpie byś w jego odczuciu nadal była dobrym materiałem na zonę. Gość może smiało myśleć - po co się pchać w coś powazniejszego, z kimś, na kogo nie będzie mógł liczyć w przyszłości.Wykrzyczenie miłości w pryzmacie tego nic wcale nie musiało by dać, co nie znaczy, że mogłaś rzeczywiście spróbować, straciłaś kolejną szansę. Sam bym tak zrobił. A czytając słowa klarek - faceta i biorąc pod uwagę własne odczucia, mam wrażenie, że kobiety przestały być romantyczne.
I wiesz co, po dłuższym zastanowieniu myślę że jesteś egoistką, która w gruncie rzeczy udaje że cokolwiek robi w tej sprawie. Myslisz swoją dupą udając wielce pokrzywdzoną. Absolutnie nie jest mi żal Ciebie. Zapytam co zrobiłas żeby zmienić obecny stan rzeczy.
piszesz tylko JA (księżniczk) wolałaby to , tamto sramto, Ja (księżniczka) wolałaby porozmawiać, wygadać się, pokłócić, ja bym wolała dyskusję ... a on patrzy na to inaczej ... ale ja księżniczak mam swoją dumę i choć ja spieprzyłam sprawę , to onnnnn ble, uważa że nie, a ja uważam, że mój sposób jest najlepsz.... list? jaki list ja nie napisze, bo ... sramtego i owego nie zrobie,,, piszcie mi rady , a ja będe kolejne odrzucała i wybierała sobie co jest dobre a, aco nie, ale i tak nie zmieni to tego, że ja uwazam, że się to powinno obyć tak a nie inaczj.. bo tylko ja księżniczka wiem że tylko mój sposób jest najlepszy....... żenująca jesteś.
Jeśli mówisz że kochasz, że czujesz że to błąd, to pytam się szcerze- wierzysz w to?
Na twoim miescu inna osoba, mężczyzna, kobieta - obojętnie po zrozumieniu błędu robiła by gigantyczne rzeczy i na okrągło, nie pozwalała o sobie zapomnieć, wykrzykiwanie na ulicy tej miłości - byłoby jedną z pierwszych rzczy - chodznie po przyjaciołach, znajomych, telefony, smsm, a listy... nawet nie wspomnę, rusz swoją zaschłą dupencję i zrób coś, bo samo się nie naprawi, a nie biadol, jesli kochsz to okaż to. Faceci jak kochają to takie rzeczy jak śpiewanie pod balkone, samemu i z orkiestrą - bukiety kwiatów ... A Ty? Ty powinnaś zrobić znacznie więcej.
I kurna módl się, że rzczywiście swoim zachowaniem nie zniszczyłaś jego tego spojrzenia na rodzinę i małżeństwo. Bo wiesz, jesli on Cię kochał, albo kocha i sie nie zejdziecie, to wiedz, że wyrządziłas mu krzywdę, ale nie tu, na teraz, ale na całe życie, a ta sytuacja odbije się na pewno na jego dalszych kontaktach.
Zastanów się jak bys się czuła na jego miejscu i czy mogłabyś zaufać po tym co się stało innej osobie? Napraw co spierniczyłaś, ale żeby to zrobić, to trzeba działać, a nie liczyć na kolejne przypadkowe spotkanie. Ktoś powinien CIę porządnie kopnąć w dupę, żebyś zaczeła działać. Inaczej tylko będziesz patrzyła jak ta resztka się rozsypuje.

12

Odp: blad mojego zycia
Dunkis napisał/a:

Napisałaś że :
Ty zaczełaś się oddalać, przez pare miesięcy, nie interesowac sie nim - przed slubem, tłumaczyłas mu dla czego tak się dzieje, rozmawiałas z nim wtedy, w taki sposób, jaki teraz chcesz z nim rozmaiwać, dałas Wam szanse wtedy - bo wyprowadzka wybacz nie jest daniem szansy. Zabrałas mu ją wtedy. Odwołałas uroczystość, jak on się musiał czuć, myslisz, że jego obecna złośc to tylko mur. A propos zapytałaś, jak zburzyć mur, który miedzy Wami powstał - tyle, że ten mur wybudowałaś Ty. Nie tylko niech Ci się wydaje - ale bądź pewna że wiele osób - mu powie, że jesteś niestabilna. K-82 napisał, że lepiej teraz niż później - nie zgadzam się z intencją tej wypowiedzi, ale to właśnie nad nią powinnać sie zastanowić. Bo to właśnie Twój były narzeczony tak sobie może po wszystkim pomyśleć. Gdy ludzie będa mu mówili, że lepiej że tak się stało, bo nie wiadomo jakbyś się zachowała po ślubie.
Ten facet nie zastanawia się jedynie nad tym czy Cie kocha, czy dać Ci szansę, czy choćby dać szanse na porozmawianie. On się zastanawia nad tym czy Cię wogóle zna, czego się po Tobie może spodziewać, jaka go przyszłość z Tobą czeka. Wiesz ludzie powinni mieć w sobie oparcie, w trudnych chwilach, wątpie byś w jego odczuciu nadal była dobrym materiałem na zonę. Gość może smiało myśleć - po co się pchać w coś powazniejszego, z kimś, na kogo nie będzie mógł liczyć w przyszłości.Wykrzyczenie miłości w pryzmacie tego nic wcale nie musiało by dać, co nie znaczy, że mogłaś rzeczywiście spróbować, straciłaś kolejną szansę. Sam bym tak zrobił. A czytając słowa klarek - faceta i biorąc pod uwagę własne odczucia, mam wrażenie, że kobiety przestały być romantyczne.
I wiesz co, po dłuższym zastanowieniu myślę że jesteś egoistką, która w gruncie rzeczy udaje że cokolwiek robi w tej sprawie. Myslisz swoją dupą udając wielce pokrzywdzoną. Absolutnie nie jest mi żal Ciebie. Zapytam co zrobiłas żeby zmienić obecny stan rzeczy.
piszesz tylko JA (księżniczk) wolałaby to , tamto sramto, Ja (księżniczka) wolałaby porozmawiać, wygadać się, pokłócić, ja bym wolała dyskusję ... a on patrzy na to inaczej ... ale ja księżniczak mam swoją dumę i choć ja spieprzyłam sprawę , to onnnnn ble, uważa że nie, a ja uważam, że mój sposób jest najlepsz.... list? jaki list ja nie napisze, bo ... sramtego i owego nie zrobie,,, piszcie mi rady , a ja będe kolejne odrzucała i wybierała sobie co jest dobre a, aco nie, ale i tak nie zmieni to tego, że ja uwazam, że się to powinno obyć tak a nie inaczj.. bo tylko ja księżniczka wiem że tylko mój sposób jest najlepszy....... żenująca jesteś.
Jeśli mówisz że kochasz, że czujesz że to błąd, to pytam się szcerze- wierzysz w to?
Na twoim miescu inna osoba, mężczyzna, kobieta - obojętnie po zrozumieniu błędu robiła by gigantyczne rzeczy i na okrągło, nie pozwalała o sobie zapomnieć, wykrzykiwanie na ulicy tej miłości - byłoby jedną z pierwszych rzczy - chodznie po przyjaciołach, znajomych, telefony, smsm, a listy... nawet nie wspomnę, rusz swoją zaschłą dupencję i zrób coś, bo samo się nie naprawi, a nie biadol, jesli kochsz to okaż to. Faceci jak kochają to takie rzeczy jak śpiewanie pod balkone, samemu i z orkiestrą - bukiety kwiatów ... A Ty? Ty powinnaś zrobić znacznie więcej.
I kurna módl się, że rzczywiście swoim zachowaniem nie zniszczyłaś jego tego spojrzenia na rodzinę i małżeństwo. Bo wiesz, jesli on Cię kochał, albo kocha i sie nie zejdziecie, to wiedz, że wyrządziłas mu krzywdę, ale nie tu, na teraz, ale na całe życie, a ta sytuacja odbije się na pewno na jego dalszych kontaktach.
Zastanów się jak bys się czuła na jego miejscu i czy mogłabyś zaufać po tym co się stało innej osobie? Napraw co spierniczyłaś, ale żeby to zrobić, to trzeba działać, a nie liczyć na kolejne przypadkowe spotkanie. Ktoś powinien CIę porządnie kopnąć w dupę, żebyś zaczeła działać. Inaczej tylko będziesz patrzyła jak ta resztka się rozsypuje.

Masz dużo racji w tym co piszesz, zasługuje na gorzka prawde. Chce cos zrobic, zaczac dzialac tylko nie wiem jaka strategie teraz przyjac. Chce wynagrodzic mu te krzywdy i zmienic swoje postepowanie, przewartosciowalam swoje zycie bo dopiero jak wszystko stracilam. Przeszlosci juz nie zmienie, ale przyszlosc jeszcze mozna. Piszesz, ze mam okazac ze kocham - ale w jaki sposob teraz to zrobic? Chce uszanowac to ze on nie ma ochoty teraz ze mna rozmawiac, poczekac np miesiac a potem sie do niego odezwac. Bo teraz jakiekolwiek proby kontaktu z mojej strony koncza sie odrzuceniem i jesli bede mu sie narzucac to bedzie skutek odwrotny. Zapewniam go o moich uczuciach ale on teraz nie wierzy w ani jedno moje slowo i nie ma co sie mu dziwic. Napisz jesli mozesz w jaki sposob teraz moge mu okazac jak bardzo zaluje. Myslalam zeby spisac na kartce wszystkie dobre wspomnienia ktore byly w naszym zwiazku, a na drugiej - wszystkie rzeczy, ktore doprowadzily do jego rozpadu i sposoby ich rozwiazania (np wiecej szczerych rozmow, wiecej spedzania czasu razem, rozwiazywanie problemow od razu gdy tylko sie pojawia, mowienie o watpliwosciach, wieksze nastawienie na jego potrzeby). Chcialam dac mu te przemyslenia, zeby mogl je na spokojnie przeczytac gdy bedzie sie zastanawial nad tym czy dac mi szanse czy nie. Myslisz ze to dobry sposob? Masz racje bylam egoistka i za wiele myslalam o wlasnej d....a za malo o potrzebach mojego partnera. I to musze przede wszystkim zmienic.

13

Odp: blad mojego zycia

Cóż, tych "łez miłości" pewnie jeszcze trochę upłynie, zanim się zaczniecie dogadywać-albo nie zaczniecie, bo musisz brać pod uwage ewentualnośc, że on może stracić wszystkie pozytywne uczucia do Ciebie i szacunek a juz na pewno postrzega Cie jako osobę chwiejną.
Ja podobnie jak klarek napisałabym list.

14

Odp: blad mojego zycia
Catwoman napisał/a:

Cóż, tych "łez miłości" pewnie jeszcze trochę upłynie, zanim się zaczniecie dogadywać-albo nie zaczniecie, bo musisz brać pod uwage ewentualnośc, że on może stracić wszystkie pozytywne uczucia do Ciebie i szacunek a juz na pewno postrzega Cie jako osobę chwiejną.
Ja podobnie jak klarek napisałabym list.

No wiec moze faktycznie sprobuje z tym listem. Powiem zeby przeczytal jak bedzie na to gotowy. Zachowalam sie jak gowniara ktora nie wie czego chce i musze poniesc konsekwencje. Ucieklam w jakies szalonej panice przed czyms czego tak naprawde chce. Mialam caly czas dziwne obawy przed malzenstwem - wynika to zapewne z mojej przeszlosci bo malzenstwo moich rodzicow jest porazka i gdzies ten model pewnie we mnie funkcjonuje. Zapisalam sie na terapie do psychologa, mam nadzieje ze pomoze mi to zrozumiec siebie i uporzadkowac swoje zycie. Jestem jednak juz pewna ze chce byc z nim i o niego walczyc do ostatniej kropli nadziei.

15

Odp: blad mojego zycia

Jeśli chcesz czekać kolejny miesiąc, to znaczy, że zmarnowałem czas na Ciebie, o ile w ogóle Twoje dotychczasowe postępowanie już nie sprawiło, że straciłaś szansę na cokolwiek. Potem przyzwyczai się do braku Twojej obecności. Ty nie masz mu pokazywać, jak żałujesz swojego postępowania, tylko jak bardzo chcesz być z nim ? chyba Ci się priorytety poprzestawiały. Jak to okazać? Na każdy sposób który wymyślisz. Potrzebujesz instrukcji to sobie idź do sklepu kup pralkę i baw się w czytanie instrukcji. Jeśli stracił do Ciebie zaufanie ? nie masz szans, a nawet jeśli kocha ? nie zostanie, ja bym nie został, bo właściwie narzeczeństwo to nie to samo co małżeństwo. List jest ok., ale to za mało. To prawie nic. Jak nie masz pomysłu to poszukaj sobie jakiś romansów obejrzyj sobie może Ci cos wpadnie do głowy.
Jedyne co Ci można poradzić to lista, którą chcesz robić absolutnie ogranicz się do najlepszych rzeczy i wspomnień. Jak napiszesz złe ? a któregoś, z ważnych dla niego nie znajdzi ? to się wkurzy na Ciebie, bo to będzie oznaczało, że coś co miało dla niego znaczenie ? nie miało tego dla Ciebie, w najlepszym przypadku podpowiedz mu rzeczy o których nie brał pod uwagę. Nie przypominaj mu tych złych rzeczy. W ostateczności ? jeśli już musisz napisz jak niektóre chcesz zmienić. To akurat może pomóc. Weź sobie za cel ? ponowne jego zdobycie i nic więcej, żadne gadanie o wątpliwościach. Idź do znajomych którzy są przeciw Tobie i z nimi pogadaj, pokaż im jak żałujesz i poproś o pomoc, idź pogadaj z jego rodzicami ? szczerze. Zakręć się całą sobą wokół tego. Jeśli nie zaczniesz działać, to znaczy że Twoje pragnienia to jedynie zyczenia egoistki, która myśli, że jest małą dziewczynką i świat się domyśli, że z jakiegoś powodu nagle powinien jej pomóc. Jak sobie sama nie pomożesz to nikt tego nie zrobi. To nie jest kłótnia by rozpatywać to w kontekście ? daj mi oddech to przemyślę ? on od Ciebie odpoczywa ? i to powinno Cię przerażać, a serce temu powinno się buntować, on się przyzwyczaja do myśli, że to już koniec. A Ty mu na to pozwalasz nie robiąc nic.

Do roboty dziewczyno do roboty...po wiem Ci na pocieszenie tyle - skoro on jest tak mocno zamknięty na Ciebie, to znaczy, że czuje coś mocnego do Ciebie - Ty możesz mieć wpływ na to w co przekształcą to wariujące w nim emocje - w miłość, czy nienawiść. O tak... nienawiść, do tego stopnia, że nie będzie na Ciebie chciał patrzeć, on może Cię znienawidzić za to co zrobiłaś. Zastanów się jak to działa... kobiety jak mówią nie ---- to czasem myślą w głowach - no ale ulegne jak coś zrobisz. Może on chce się do Ciebie zbliżyć, ale nie potrafi, bo boi się otworzyć na Ciebie.

16

Odp: blad mojego zycia
lagrimasdeamor napisał/a:

No wiec moze faktycznie sprobuje z tym listem. Powiem zeby przeczytal jak bedzie na to gotowy. Zachowalam sie jak gowniara ktora nie wie czego chce i musze poniesc konsekwencje. Ucieklam w jakies szalonej panice przed czyms czego tak naprawde chce. Mialam caly czas dziwne obawy przed malzenstwem - wynika to zapewne z mojej przeszlosci bo malzenstwo moich rodzicow jest porazka i gdzies ten model pewnie we mnie funkcjonuje. Zapisalam sie na terapie do psychologa, mam nadzieje ze pomoze mi to zrozumiec siebie i uporzadkowac swoje zycie. Jestem jednak juz pewna ze chce byc z nim i o niego walczyc do ostatniej kropli nadziei.

I bardzo dobrze! tak trzymać!

17

Odp: blad mojego zycia
lagrimasdeamor napisał/a:
Catwoman napisał/a:

Cóż, tych "łez miłości" pewnie jeszcze trochę upłynie, zanim się zaczniecie dogadywać-albo nie zaczniecie, bo musisz brać pod uwage ewentualnośc, że on może stracić wszystkie pozytywne uczucia do Ciebie i szacunek a juz na pewno postrzega Cie jako osobę chwiejną.
Ja podobnie jak klarek napisałabym list.

No wiec moze faktycznie sprobuje z tym listem. Powiem zeby przeczytal jak bedzie na to gotowy. Zachowalam sie jak gowniara ktora nie wie czego chce i musze poniesc konsekwencje. Ucieklam w jakies szalonej panice przed czyms czego tak naprawde chce. Mialam caly czas dziwne obawy przed malzenstwem - wynika to zapewne z mojej przeszlosci bo malzenstwo moich rodzicow jest porazka i gdzies ten model pewnie we mnie funkcjonuje. Zapisalam sie na terapie do psychologa, mam nadzieje ze pomoze mi to zrozumiec siebie i uporzadkowac swoje zycie. Jestem jednak juz pewna ze chce byc z nim i o niego walczyc do ostatniej kropli nadziei.

Nie pochlebiaj sobie - że zachowałaś sie jak gówniara. Ktoś, kto się zachowuje w określony sposób - właśnie tym jest. Może po prostu nie dorosłaś do pewnych rzeczy - nie obrażam Cię, stwierdzam fakt. Może to że właśnie miałaś taki a nie inny przykład miał na to wpływ.
Miałaś prawo być niezdecydowana przed małżeństwem, miałas prawo mieć wątpliwości, ale trzeba było o tym rozmawiać, o tym, że Ci czegoś brakuje, o tym jak zmienić Twoje zachowanie, pytać dla czego tak mogło się dziać - ale wybrałaś najgorszy sposób - odeszłaś od niego by sobie wszystko przemyśleć. Dla mnie oznaczałoby to, że nie kochasz.

18

Odp: blad mojego zycia

Dunkis ludzie podejmują przeróżne decyzje, nawet nie nazywam ich błędami.. Ważne, ze dziewczyna chce COŚ zrobić, idzie do psychologa by zrozumieć samą siebie. To jest BARDZO, BARDZO dużo.

19

Odp: blad mojego zycia
Dunkis napisał/a:

Jeśli chcesz czekać kolejny miesiąc, to znaczy, że zmarnowałem czas na Ciebie, o ile w ogóle Twoje dotychczasowe postępowanie już nie sprawiło, że straciłaś szansę na cokolwiek. Potem przyzwyczai się do braku Twojej obecności. Ty nie masz mu pokazywać, jak żałujesz swojego postępowania, tylko jak bardzo chcesz być z nim ? chyba Ci się priorytety poprzestawiały. Jak to okazać? Na każdy sposób który wymyślisz. Potrzebujesz instrukcji to sobie idź do sklepu kup pralkę i baw się w czytanie instrukcji. Jeśli stracił do Ciebie zaufanie ? nie masz szans, a nawet jeśli kocha ? nie zostanie, ja bym nie został, bo właściwie narzeczeństwo to nie to samo co małżeństwo. List jest ok., ale to za mało. To prawie nic. Jak nie masz pomysłu to poszukaj sobie jakiś romansów obejrzyj sobie może Ci cos wpadnie do głowy.
Jedyne co Ci można poradzić to lista, którą chcesz robić absolutnie ogranicz się do najlepszych rzeczy i wspomnień. Jak napiszesz złe ? a któregoś, z ważnych dla niego nie znajdzi ? to się wkurzy na Ciebie, bo to będzie oznaczało, że coś co miało dla niego znaczenie ? nie miało tego dla Ciebie, w najlepszym przypadku podpowiedz mu rzeczy o których nie brał pod uwagę. Nie przypominaj mu tych złych rzeczy. W ostateczności ? jeśli już musisz napisz jak niektóre chcesz zmienić. To akurat może pomóc. Weź sobie za cel ? ponowne jego zdobycie i nic więcej, żadne gadanie o wątpliwościach. Idź do znajomych którzy są przeciw Tobie i z nimi pogadaj, pokaż im jak żałujesz i poproś o pomoc, idź pogadaj z jego rodzicami ? szczerze. Zakręć się całą sobą wokół tego. Jeśli nie zaczniesz działać, to znaczy że Twoje pragnienia to jedynie zyczenia egoistki, która myśli, że jest małą dziewczynką i świat się domyśli, że z jakiegoś powodu nagle powinien jej pomóc. Jak sobie sama nie pomożesz to nikt tego nie zrobi. To nie jest kłótnia by rozpatywać to w kontekście ? daj mi oddech to przemyślę ? on od Ciebie odpoczywa ? i to powinno Cię przerażać, a serce temu powinno się buntować, on się przyzwyczaja do myśli, że to już koniec. A Ty mu na to pozwalasz nie robiąc nic.

Do roboty dziewczyno do roboty...po wiem Ci na pocieszenie tyle - skoro on jest tak mocno zamknięty na Ciebie, to znaczy, że czuje coś mocnego do Ciebie - Ty możesz mieć wpływ na to w co przekształcą to wariujące w nim emocje - w miłość, czy nienawiść. O tak... nienawiść, do tego stopnia, że nie będzie na Ciebie chciał patrzeć, on może Cię znienawidzić za to co zrobiłaś. Zastanów się jak to działa... kobiety jak mówią nie ---- to czasem myślą w głowach - no ale ulegne jak coś zrobisz. Może on chce się do Ciebie zbliżyć, ale nie potrafi, bo boi się otworzyć na Ciebie.

Probowalam rozmowy z jego mama ale powiedziala mi to samo co on: ze nie chce o tym rozmawiac, ze za duzo bolu ja to kosztowalo, a potem jeszcze moj narzeczony wsciekl sie i powiedzial mi ze mam nie zawracac glowy jego matce.Im bardziej probuje mu okazac ze mi zalezy tym bardziej on sie odsuwa - wydaje mi sie ze jesli bede zbyt nachalna to moze sie jeszcze bardziej zepsuc. Jak sie zapytalam co moge zrobic aby pokazac ze mi zalezy i ze zaluje bledu to mi powiedzial "teraz nic nie mozesz zrobic, ja sie musze zastanowic czy chce". Jak sie spotkamy w nd to dam mu te listy, zapewnie go jeszcze raz o uczuciu i o tym ze zaluje. Nie chce zadnego odpoczynku, ale skoro on tego potrzebuje to moze powinnam to uszanowac i dac mu czas na odsapniecie? Jak czesto moge napisac np. smsa? Gdy pisze codziennie to jest bunt i agresja. Czy raz w tygodniu w takim razie powinnam moze mu przypominac o uczuciu?

20

Odp: blad mojego zycia

lagrimasdeamor Twoje ostatnie zdanie mnie zmroziło! Po co chcesz mu o czymkolwiek przypominać? Nie osaczaj go.
Co ja bym zrobiła.... żadnych słów, dałabym mu te listy zachowując godność i powiedziała, by przeczytał kiedy zechce i podjął taką decyzję jaką zechce. I koniec.

21

Odp: blad mojego zycia
Catwoman napisał/a:

Dunkis ludzie podejmują przeróżne decyzje, nawet nie nazywam ich błędami.. Ważne, ze dziewczyna chce COŚ zrobić, idzie do psychologa by zrozumieć samą siebie. To jest BARDZO, BARDZO dużo.

Ależ ja się zgadzam - obojętnie jak się sprawa rozwinie, psycholog to bardzo dobry pomysł.

22

Odp: blad mojego zycia
Catwoman napisał/a:

lagrimasdeamor Twoje ostatnie zdanie mnie zmroziło! Po co chcesz mu o czymkolwiek przypominać? Nie osaczaj go.
Co ja bym zrobiła.... żadnych słów, dałabym mu te listy zachowując godność i powiedziała, by przeczytał kiedy zechce i podjął taką decyzję jaką zechce. I koniec.

No wlasnie nie chce go osaczac bo im bardziej naciskam tym jest gorzej:( Ale Dunkis ma pewnie tez troche racji ze jesli odpuszcze zupelnie i nie bede nic robic to on potraktuje ten odpoczynek jako czas na zapomnienie o mnie....mam juz kompletny metlik w glowie:(

23

Odp: blad mojego zycia

Słuchaj, podchodzę do niego i mówię nie zdradzając się mimika twarzy, potokiem łez itd.
"Mam ci coś do przekazania i to wszystko spisałam. Przeczytaj wtedy gdy uznasz to za słuszne i podejmij taką decyzję jaką zechcesz. Wiesz, że cię kocham-w tym względzie się nic nie zmieniło".
Dajesz listy, odchodzisz i tyle cię widziano. Jesli będzie chciał, skontaktuje si.e
On też musi nabrać w spokoju dystansu i zdecydować czego chce, wsłuchać sie w siebie.

24

Odp: blad mojego zycia
Catwoman napisał/a:

Słuchaj, podchodzę do niego i mówię nie zdradzając się mimika twarzy, potokiem łez itd.
"Mam ci coś do przekazania i to wszystko spisałam. Przeczytaj wtedy gdy uznasz to za słuszne i podejmij taką decyzję jaką zechcesz. Wiesz, że cię kocham-w tym względzie się nic nie zmieniło".
Dajesz listy, odchodzisz i tyle cię widziano. Jesli będzie chciał, skontaktuje si.e
On też musi nabrać w spokoju dystansu i zdecydować czego chce, wsłuchać sie w siebie.

Oby tylko sluchal siebie, a nie doradcow ktorzy beda mu doradzali zeby mnie rzucil....wiem ze on nadal mnie kocha, ja sie strasznie pogubilam ale moze to bylo potrzebne zeby zrozumiec czego tak naprawde chce....

25

Odp: blad mojego zycia

Musisz zdać się na jego rozum.

i zrozum jak wielkim upokorzeniem musiało to być dla niego. Dla faceta to podwójna rana.

26

Odp: blad mojego zycia
Catwoman napisał/a:

Musisz zdać się na jego rozum.

i zrozum jak wielkim upokorzeniem musiało to być dla niego. Dla faceta to podwójna rana.

rozumiem:( to bylo koszmarne przezycie dla niego i jego rodziny. zamiast rozmawiac ucieklam w panice co bylo dla wszystkich ogromnym szokiem.popelnilam wiele bledow ale musze wierzyc ze da sie to naprawic, jesli strace nadzieje to nie bede miala sily walczyc

27

Odp: blad mojego zycia
lagrimasdeamor napisał/a:
Catwoman napisał/a:

Słuchaj, podchodzę do niego i mówię nie zdradzając się mimika twarzy, potokiem łez itd.
"Mam ci coś do przekazania i to wszystko spisałam. Przeczytaj wtedy gdy uznasz to za słuszne i podejmij taką decyzję jaką zechcesz. Wiesz, że cię kocham-w tym względzie się nic nie zmieniło".
Dajesz listy, odchodzisz i tyle cię widziano. Jesli będzie chciał, skontaktuje si.e
On też musi nabrać w spokoju dystansu i zdecydować czego chce, wsłuchać sie w siebie.

Oby tylko sluchal siebie, a nie doradcow ktorzy beda mu doradzali zeby mnie rzucil....wiem ze on nadal mnie kocha, ja sie strasznie pogubilam ale moze to bylo potrzebne zeby zrozumiec czego tak naprawde chce....

To Ty za niego chciałaś wyjść za mąż, więc pytanie jak często mają być? sms, należałoby pozostawić bez komentarza, moim zdaniem im większe odstępy tym gorzej. Raz w tygodniu? Jeżeli chcesz o tym mu przypominać raz w tygodniu ? to możesz już w tej chwili dać sobie ze wszystkim spokój.

Druga ważniejsza rzecz - po tym co napisałaś, zaczynam odnosić wrażenie, że to w jaki sposób od niego odeszłaś przed ślubem wcale nie było przyjemne. Jak on się zachowywał wtedy ? chciał rozmawiać, chciał Cię zatrzymać? Jak TY na to wtedy patrzyłaś i co mu mówiłaś?

Napisałaś że strasznie się pogubiłaś -to przynajmniej powiedz Co nabroiłaś przy ? Bo może w tym tkwi problem?

28

Odp: blad mojego zycia
lagrimasdeamor napisał/a:
Catwoman napisał/a:

Musisz zdać się na jego rozum.

i zrozum jak wielkim upokorzeniem musiało to być dla niego. Dla faceta to podwójna rana.

rozumiem:( to bylo koszmarne przezycie dla niego i jego rodziny. zamiast rozmawiac ucieklam w panice co bylo dla wszystkich ogromnym szokiem.popelnilam wiele bledow ale musze wierzyc ze da sie to naprawic, jesli strace nadzieje to nie bede miala sily walczyc

Panika z niczego sie nie bierze, pytam jesio raz - co zwojowałaś, przed czym uciekałaś, bo na pewno nie przed miłością ---- ?

29

Odp: blad mojego zycia
Dunkis napisał/a:
lagrimasdeamor napisał/a:
Catwoman napisał/a:

Musisz zdać się na jego rozum.

i zrozum jak wielkim upokorzeniem musiało to być dla niego. Dla faceta to podwójna rana.

rozumiem:( to bylo koszmarne przezycie dla niego i jego rodziny. zamiast rozmawiac ucieklam w panice co bylo dla wszystkich ogromnym szokiem.popelnilam wiele bledow ale musze wierzyc ze da sie to naprawic, jesli strace nadzieje to nie bede miala sily walczyc

Panika z niczego sie nie bierze, pytam jesio raz - co zwojowałaś, przed czym uciekałaś, bo na pewno nie przed miłością ---- ?

Ucieklam bo wydawalo mi sie ze nie czuje juz tego co kiedys, mialam jakies chore wyobrazenie na temat milosci, wydawalo mi sie ze jak juz nie ma "motyli" to znaczy ze juz jest zle i ze trzeba sie nad tym zastanowic. Balam sie tego ze po slubie sie zepsuje ze bedzie rutyna. To jest nienormalne myslenie. Dreczylam sie z tym sama zamiast pogadac z partnerem. Tzn, probowalam mu o tym powiedziec, ale on mowil "a tam, wydaje ci sie", a ja nie umialam powiedziec dobitnie o co mi chodzi. Doszlo do tego ze ta sytuacja mnie przerosla i ucieklam, w najgorszym mozliwym momencie.

30 Ostatnio edytowany przez klarek (2012-08-29 14:45:43)

Odp: blad mojego zycia
lagrimasdeamor napisał/a:

Ucieklam bo wydawalo mi sie ze nie czuje juz tego co kiedys, mialam jakies chore wyobrazenie na temat milosci, wydawalo mi sie ze jak juz nie ma "motyli" to znaczy ze juz jest zle i ze trzeba sie nad tym zastanowic. Balam sie tego ze po slubie sie zepsuje ze bedzie rutyna. To jest nienormalne myslenie. Dreczylam sie z tym sama zamiast pogadac z partnerem. Tzn, probowalam mu o tym powiedziec, ale on mowil "a tam, wydaje ci sie", a ja nie umialam powiedziec dobitnie o co mi chodzi. Doszlo do tego ze ta sytuacja mnie przerosla i ucieklam, w najgorszym mozliwym momencie.

No i miałaś rację, że po ślubie się zmieni. Wyobrażasz sobie te 30 letnie motyle w brzuchu smile Tylko ciebie to wpędziło w jakąś psychozę no i się popisałaś ma maksa. Wiesz, napisz nam tutaj jakiś plan działania. Wiem, dziwnie to brzmi - jak narada wojskowa, ale zgadzam się z Dunkisem, że chłop (którego strasznie ZAWIODŁAŚ - a zaufanie to podstawa w związku) coś do ciebie czuje, skoro rozmyśla. Ale chyba czujesz że chcemy ci jakoś pomóc, więc  może taki sposób wprowadzający trochę porządku pomoże Tobie działać. Bo póki co, co jest całkowicie zrozumiałe, trochę się miotasz jak ..... w przerębli.

31

Odp: blad mojego zycia

Jeśli on ma rozum, kochającą rodzinę, prawdziwych przyjaciół, to mam nadzieje, że nie wejdzie do tej samej rzeki drugi raz. Przez tyle lat byliście razem, zapewniałaś go o swoim uczuciu (bo w końcu przyjęłaś jego zaręczyny) i później wątpliwości na miesiąc przed ślubem? Na wszystko jest czas i na takie rozkminy też był, tylko przed narzeczeństwem, a nie kiedy już zaproszenia powysyłane.

Teraz Twoje uczucia są "prawdziwsze i pewniejsze" niż te sprzed kilku miesięcy? Hehe, dobre lol A może te nie są prawdziwe, dopiero po ślubie będą jeszcze "bardziej prawdziwsze i pewniejsze", tylko inne big_smile

Dla jego dobra - zostaw go w spokoju, dla dobra społeczeństwa - w ogóle nie zakładaj rodziny (nie tylko z nim!), żeby później ją rozbijać.

A nawet jeśli on wdepnie w to jeszcze raz, to mniej na uwadze, że jemu też będzie "przysługiwać" taka akcja i może zachowa ją sobie na po ślubie wink - będzie mu wolno, skoro Ty mu to zrobiłaś.

32

Odp: blad mojego zycia

lagrimasdeamor Przede wszystkim.... raz jeszcze a porządnie przygotuj się do zamieszkania razem, do podpisania zobowiązania na papierze, ale póki co.....nie śpieszyłabym się z wychodzeniem za mąż- rozwody kosztują wile nerwów i pieniędzy.

Jeśli dojdziecie do porozumienia, po prostu.... warto zacząć wszystko od nowa od wspólnego mieszkania i poznania się na codzień.

33

Odp: blad mojego zycia
klarek napisał/a:
lagrimasdeamor napisał/a:

Ucieklam bo wydawalo mi sie ze nie czuje juz tego co kiedys, mialam jakies chore wyobrazenie na temat milosci, wydawalo mi sie ze jak juz nie ma "motyli" to znaczy ze juz jest zle i ze trzeba sie nad tym zastanowic. Balam sie tego ze po slubie sie zepsuje ze bedzie rutyna. To jest nienormalne myslenie. Dreczylam sie z tym sama zamiast pogadac z partnerem. Tzn, probowalam mu o tym powiedziec, ale on mowil "a tam, wydaje ci sie", a ja nie umialam powiedziec dobitnie o co mi chodzi. Doszlo do tego ze ta sytuacja mnie przerosla i ucieklam, w najgorszym mozliwym momencie.

No i miałaś rację, że po ślubie się zmieni. Wyobrażasz sobie te 30 letnie motyle w brzuchu smile Tylko ciebie to wpędziło w jakąś psychozę no i się popisałaś ma maksa. Wiesz, napisz nam tutaj jakiś plan działania. Wiem, dziwnie to brzmi - jak narada wojskowa, ale zgadzam się z Dunkisem, że chłop (którego strasznie ZAWIODŁAŚ - a zaufanie to podstawa w związku) coś do ciebie czuje, skoro rozmyśla. Ale chyba czujesz że chcemy ci jakoś pomóc, więc  może taki sposób wprowadzający trochę porządku pomoże Tobie działać. Bo póki co, co jest całkowicie zrozumiałe, trochę się miotasz jak ..... w przerębli.

Masz racje kochana, miotam sie strasznie i rzeczywiscie wpedzilam sie w jakas straszna psychoze. Plan dzialania mam taki: spotkam sie z narzeczonym w niedziele, przekaze mu te listy ktore napisze (powiem zeby przeczytal jak bedzie gotowy), powiem ze zdaje sobie sprawe ze zasluzylam na kare za to co zrobilam, ze chce to godnie odpokutowac. Zapewnie go jeszcze raz o uczuciach. Powiem ze uszanuje kazda jego decyzje bo chce zeby byl szczesliwy. Powiem, ze jesli potrzebuje czasu zeby odetchnac to go mu dam, zaproponuje zebysmy sie spotkali np za miesiac i ze moze wtedy bedzie mial juz jasniejszy obraz tego, czy chce mi wybaczyc czy nie. Poprosze zeby sluchal swojego serca, a nie tego co beda mowili inni ludzie. Poprosze, zeby spojrzal na ta sytuacje takze od drugiej strony, czyli nie tylko na ta krzywde ktora wyrzadzilam ostatnio, ale tez na wszystkie dobre chwile ktore byly w naszym zwiazku.  Tak mniej wiecej wyglada moj plan....nie wiem czy jest dobry, co o tym sadzicie?

34

Odp: blad mojego zycia

1) "chce to godnie odpokutowac"  -może tego hasła nie używaj. Bo jak to chcesz odpokutować? Założyć sobie kulę u nogi i do końca życia nie wychodzić np. z kuchni codziennie robiąc mu schabowe z kurkami?

2)"Powiem, ze jesli potrzebuje czasu zeby odetchnac to go mu dam, zaproponuje zebysmy sie spotkali np za miesiac"  - niech on zdecyduje ile czasu potrzebuje, by odetchnąć.

No i jeszcze jedno: Dobrze by było gdybyś porozmawiała kiedyś z rodzicami na temat KOSZTÓW wesela- bo to pewnie oni go sponsorowali.....

35

Odp: blad mojego zycia
lagrimasdeamor napisał/a:
klarek napisał/a:
lagrimasdeamor napisał/a:

Ucieklam bo wydawalo mi sie ze nie czuje juz tego co kiedys, mialam jakies chore wyobrazenie na temat milosci, wydawalo mi sie ze jak juz nie ma "motyli" to znaczy ze juz jest zle i ze trzeba sie nad tym zastanowic. Balam sie tego ze po slubie sie zepsuje ze bedzie rutyna. To jest nienormalne myslenie. Dreczylam sie z tym sama zamiast pogadac z partnerem. Tzn, probowalam mu o tym powiedziec, ale on mowil "a tam, wydaje ci sie", a ja nie umialam powiedziec dobitnie o co mi chodzi. Doszlo do tego ze ta sytuacja mnie przerosla i ucieklam, w najgorszym mozliwym momencie.

No i miałaś rację, że po ślubie się zmieni. Wyobrażasz sobie te 30 letnie motyle w brzuchu smile Tylko ciebie to wpędziło w jakąś psychozę no i się popisałaś ma maksa. Wiesz, napisz nam tutaj jakiś plan działania. Wiem, dziwnie to brzmi - jak narada wojskowa, ale zgadzam się z Dunkisem, że chłop (którego strasznie ZAWIODŁAŚ - a zaufanie to podstawa w związku) coś do ciebie czuje, skoro rozmyśla. Ale chyba czujesz że chcemy ci jakoś pomóc, więc  może taki sposób wprowadzający trochę porządku pomoże Tobie działać. Bo póki co, co jest całkowicie zrozumiałe, trochę się miotasz jak ..... w przerębli.

Masz racje kochana, miotam sie strasznie i rzeczywiscie wpedzilam sie w jakas straszna psychoze. Plan dzialania mam taki: spotkam sie z narzeczonym w niedziele, przekaze mu te listy ktore napisze (powiem zeby przeczytal jak bedzie gotowy), powiem ze zdaje sobie sprawe ze zasluzylam na kare za to co zrobilam, ze chce to godnie odpokutowac. Zapewnie go jeszcze raz o uczuciach. Powiem ze uszanuje kazda jego decyzje bo chce zeby byl szczesliwy. Powiem, ze jesli potrzebuje czasu zeby odetchnac to go mu dam, zaproponuje zebysmy sie spotkali np za miesiac i ze moze wtedy bedzie mial juz jasniejszy obraz tego, czy chce mi wybaczyc czy nie. Poprosze zeby sluchal swojego serca, a nie tego co beda mowili inni ludzie. Poprosze, zeby spojrzal na ta sytuacje takze od drugiej strony, czyli nie tylko na ta krzywde ktora wyrzadzilam ostatnio, ale tez na wszystkie dobre chwile ktore byly w naszym zwiazku.  Tak mniej wiecej wyglada moj plan....nie wiem czy jest dobry, co o tym sadzicie?

Ten plan brzmi tak, jakbyś juz się poddała.

36

Odp: blad mojego zycia
Catwoman napisał/a:

1) "chce to godnie odpokutowac"  -może tego hasła nie używaj. Bo jak to chcesz odpokutować? Założyć sobie kulę u nogi i do końca życia nie wychodzić np. z kuchni codziennie robiąc mu schabowe z kurkami?

2)"Powiem, ze jesli potrzebuje czasu zeby odetchnac to go mu dam, zaproponuje zebysmy sie spotkali np za miesiac"  - niech on zdecyduje ile czasu potrzebuje, by odetchnąć.

No i jeszcze jedno: Dobrze by było gdybyś porozmawiała kiedyś z rodzicami na temat KOSZTÓW wesela- bo to pewnie oni go sponsorowali.....

rozmawialismy na temat kosztow - ustalilismy ze bedziemy sie rozliczac dopiero wtedy gdy sytuacja ostatecznie sie wyjasni. jesli on juz nie bedzie mnie chcial to wtedy oddam koszty wszystkich zaliczek, ktore zostaly poniesione

37

Odp: blad mojego zycia
Dunkis napisał/a:
lagrimasdeamor napisał/a:
klarek napisał/a:

No i miałaś rację, że po ślubie się zmieni. Wyobrażasz sobie te 30 letnie motyle w brzuchu smile Tylko ciebie to wpędziło w jakąś psychozę no i się popisałaś ma maksa. Wiesz, napisz nam tutaj jakiś plan działania. Wiem, dziwnie to brzmi - jak narada wojskowa, ale zgadzam się z Dunkisem, że chłop (którego strasznie ZAWIODŁAŚ - a zaufanie to podstawa w związku) coś do ciebie czuje, skoro rozmyśla. Ale chyba czujesz że chcemy ci jakoś pomóc, więc  może taki sposób wprowadzający trochę porządku pomoże Tobie działać. Bo póki co, co jest całkowicie zrozumiałe, trochę się miotasz jak ..... w przerębli.

Masz racje kochana, miotam sie strasznie i rzeczywiscie wpedzilam sie w jakas straszna psychoze. Plan dzialania mam taki: spotkam sie z narzeczonym w niedziele, przekaze mu te listy ktore napisze (powiem zeby przeczytal jak bedzie gotowy), powiem ze zdaje sobie sprawe ze zasluzylam na kare za to co zrobilam, ze chce to godnie odpokutowac. Zapewnie go jeszcze raz o uczuciach. Powiem ze uszanuje kazda jego decyzje bo chce zeby byl szczesliwy. Powiem, ze jesli potrzebuje czasu zeby odetchnac to go mu dam, zaproponuje zebysmy sie spotkali np za miesiac i ze moze wtedy bedzie mial juz jasniejszy obraz tego, czy chce mi wybaczyc czy nie. Poprosze zeby sluchal swojego serca, a nie tego co beda mowili inni ludzie. Poprosze, zeby spojrzal na ta sytuacje takze od drugiej strony, czyli nie tylko na ta krzywde ktora wyrzadzilam ostatnio, ale tez na wszystkie dobre chwile ktore byly w naszym zwiazku.  Tak mniej wiecej wyglada moj plan....nie wiem czy jest dobry, co o tym sadzicie?

Ten plan brzmi tak, jakbyś juz się poddała.

Dlaczego tak uwazasz? Ci powinnam Twoim zdaniem zmienic w tym planie?

38

Odp: blad mojego zycia

Hm, to głupia sytuacja. .... bo przecież na pewno zapłacono zaliczkę za salę, Dj-a czy co tam....suknię. To nie są małe koszty, więc warto jednak mieć to stale na uwadze...

39

Odp: blad mojego zycia
Catwoman napisał/a:

Hm, to głupia sytuacja. .... bo przecież na pewno zapłacono zaliczkę za salę, Dj-a czy co tam....suknię. To nie są małe koszty, więc warto jednak mieć to stale na uwadze...

mam to na uwadze. mamy tez koszty wspolnych sprzetow w mieszkaniu itd ale poki co sie wstrzymalismy z rozliczaniem....moze to i dobrze bo gdybysmy teraz zaczeli sobie jeszcze oddawac pieniadze to pewnie stracilabym juz zupelnie nadzieje na to ze cos sie zmieni sad

40

Odp: blad mojego zycia
lagrimasdeamor napisał/a:
Dunkis napisał/a:
lagrimasdeamor napisał/a:

Masz racje kochana, miotam sie strasznie i rzeczywiscie wpedzilam sie w jakas straszna psychoze. Plan dzialania mam taki: spotkam sie z narzeczonym w niedziele, przekaze mu te listy ktore napisze (powiem zeby przeczytal jak bedzie gotowy), powiem ze zdaje sobie sprawe ze zasluzylam na kare za to co zrobilam, ze chce to godnie odpokutowac. Zapewnie go jeszcze raz o uczuciach. Powiem ze uszanuje kazda jego decyzje bo chce zeby byl szczesliwy. Powiem, ze jesli potrzebuje czasu zeby odetchnac to go mu dam, zaproponuje zebysmy sie spotkali np za miesiac i ze moze wtedy bedzie mial juz jasniejszy obraz tego, czy chce mi wybaczyc czy nie. Poprosze zeby sluchal swojego serca, a nie tego co beda mowili inni ludzie. Poprosze, zeby spojrzal na ta sytuacje takze od drugiej strony, czyli nie tylko na ta krzywde ktora wyrzadzilam ostatnio, ale tez na wszystkie dobre chwile ktore byly w naszym zwiazku.  Tak mniej wiecej wyglada moj plan....nie wiem czy jest dobry, co o tym sadzicie?

Ten plan brzmi tak, jakbyś juz się poddała.

Dlaczego tak uwazasz? Ci powinnam Twoim zdaniem zmienic w tym planie?

Jeżeli spotkanie i przekazani listów to Twoje jedyne działanie, które planujesz, to nie ma znaczenia jak to zrobisz. Oznacza jedynie, że niewiele zrozumiałaś z tego co napisałem. Związki nie mające problemów nie rokują jeżeli są na odległość. Ty już podjełas decyzję zdajesz się na niego - ze swojej strony robiąc niewiele - nie dając mu ciągłego poczucia że Ci na tym zależy, sprzedajesz mu najelpsze lekarstwo na rozstanie - właściwie wciskasz mu je w ręce. Wiesz jak się mówi o czasie? Czas leczy rany. Chyba nie jesteś w stanie się zmienić, bo ja Twój plan widzę raczej jako poddanie się - wygląda jak pożegnanie.
Uwierz mi, ktoś komu zależy, ale naprawdę zależy na drugiej osobie, jest gotów poruszyć niebo i ziemię żeby z nią być. Wiem to po sobie.

41

Odp: blad mojego zycia
Dunkis napisał/a:
lagrimasdeamor napisał/a:
Dunkis napisał/a:

Ten plan brzmi tak, jakbyś juz się poddała.

Dlaczego tak uwazasz? Ci powinnam Twoim zdaniem zmienic w tym planie?

Jeżeli spotkanie i przekazani listów to Twoje jedyne działanie, które planujesz, to nie ma znaczenia jak to zrobisz. Oznacza jedynie, że niewiele zrozumiałaś z tego co napisałem. Związki nie mające problemów nie rokują jeżeli są na odległość. Ty już podjełas decyzję zdajesz się na niego - ze swojej strony robiąc niewiele - nie dając mu ciągłego poczucia że Ci na tym zależy, sprzedajesz mu najelpsze lekarstwo na rozstanie - właściwie wciskasz mu je w ręce. Wiesz jak się mówi o czasie? Czas leczy rany. Chyba nie jesteś w stanie się zmienić, bo ja Twój plan widzę raczej jako poddanie się - wygląda jak pożegnanie.
Uwierz mi, ktoś komu zależy, ale naprawdę zależy na drugiej osobie, jest gotów poruszyć niebo i ziemię żeby z nią być. Wiem to po sobie.

Tez jestem gotowa poruszyc niebo i ziemie. Gdyby to cos dalo to bym stala pod jego domem codziennie ale widze ze on tego nie chce i wywoluje to skutek odwrotny. Gdy nie rozmawiamy np przezt tydzien, to potem rozmawia ze mna w miare normalnie. Ale gdy szukam z nim kontaktu codziennie to albo wysyla mi smsa: "przestan mnie zadreczac" albo w ogole np nie odbiera telefonu. On powiedzial ze mam zyc wlasnym zyciem i poukladac swoje sprawy, a potem dopiero mozemy mowic o czyms dalej.

42

Odp: blad mojego zycia

Dunkis aleś ty ukichany!!! dajże temu chłopakowi spokój, chyba lepiej by podjał spokojną decyzję a nie pod wpływem zupełnie sprzecznych emocji.

43

Odp: blad mojego zycia

ciężka sytuacja, ale myślę że jeśli go zwyczajnie przeprosisz wytłumaczysz czemu tak zrobiłaś, raz na kilka dni rzucisz miłe słowo to będzie dobrze. Nie możesz też być nachalna bo to odpycha sama wiesz, ale też nie raz na 2 tyg. Bądź miła nawet jakby miał rzucać nieprzyjemnymi słowami. Badź delikatna subtelna kobieca i czuła przede wszystkim!! spokojnie i rozważnie walcz o niego !

44

Odp: blad mojego zycia
Dunkis napisał/a:
lagrimasdeamor napisał/a:
Dunkis napisał/a:

Ten plan brzmi tak, jakbyś juz się poddała.

Dlaczego tak uwazasz? Ci powinnam Twoim zdaniem zmienic w tym planie?

Jeżeli spotkanie i przekazani listów to Twoje jedyne działanie, które planujesz, to nie ma znaczenia jak to zrobisz. Oznacza jedynie, że niewiele zrozumiałaś z tego co napisałem. Związki nie mające problemów nie rokują jeżeli są na odległość. Ty już podjełas decyzję zdajesz się na niego - ze swojej strony robiąc niewiele - nie dając mu ciągłego poczucia że Ci na tym zależy, sprzedajesz mu najelpsze lekarstwo na rozstanie - właściwie wciskasz mu je w ręce. Wiesz jak się mówi o czasie? Czas leczy rany. Chyba nie jesteś w stanie się zmienić, bo ja Twój plan widzę raczej jako poddanie się - wygląda jak pożegnanie.
Uwierz mi, ktoś komu zależy, ale naprawdę zależy na drugiej osobie, jest gotów poruszyć niebo i ziemię żeby z nią być. Wiem to po sobie.

Dunkis super że jesteś strasznie energiczny i niecierpliwy, ale nie zawsze to pomaga wiem bo taka jestem. Przyczyniając się do rozpadu swojego związku i próbując ubłagać partnera oddaliłam go tak strasznie że doszło do nieprzyjemności, a jak się rozstawaliśmy to w pokoju niby. Teraz staram się spokojnie nie nachalnie przeprosić i napisać co do niego czuję i wiesz co? skutkuje ! miłość nie jest niewolnictwem. Facet musi mieć czas aby przeczytać przeprosiny, pomyśleć czasem przeczytać miłego smsa. Codzienne pisanie i błaganie go wydaje mi się że będzie jak w mojej sytuacji - tragiczne. Tylko w mojej sytuacji oboje się przyczyniliśmy do tego ;/ więc ja muszę czekać na jego ruch. Musi nasza bohaterka spokojnie podejść do sprawy.

45

Odp: blad mojego zycia

polecam przeczytanie mojego wątku "Ratowanie związku???"  lub innego forumowicza o prawie przyciągania.

46

Odp: blad mojego zycia

Bardzo jestem ciekawa, czy uda się Tobie, uratować ten związek... smile
Nie znam argumentów, jakie mogłyby mnie przekonać do ponownego zaufania partnerowi, który wywinąłby mi taki numer... Koszmarne upokorzenie. Tego, tak łatwo się nie zapomina. Nawet gdybym była szaleńczo zakochana...to zrobiłabym wszystko, żeby sobie takiego partnera wybić z głowy.

47

Odp: blad mojego zycia
gosiek24 napisał/a:

polecam przeczytanie mojego wątku "Ratowanie związku???"  lub innego forumowicza o prawie przyciągania.

Dzieki Gosia za slowa wsparcia,to bardzo duzo dla mnie znaczy. Wlasnie wrocilam od psychologa. Powiedziala mi ze moje zachowanie moze wiazac sie  tzw. checia powtorzenia traumy. W swoim zyciu nie dostalam wczesniej milosci od osob bliskich - matka biologiczna porzucila mnie w szpitalu, potem zostalam adoptowana ale z rodzicami adopcyjnymi nie mam zadnej wiezi. Moja matka jest osoba zaborcza i toksyczna od ktorej nie dostalam nigdy wsparcia,a moj ojciec kompletnie nie interesuje sie moim zyciem. Zostalam wiec podwojnie odrzucona i dlatego moge bac sie bliskich relacji i podswiadomie daze do tego, zeby ktos mnie odrzucil, a jesli tego nie robi to ja zaczynam sie odsuwac. Wiem ze czeka mnie dlugotrwala terapia,musze zrobic to przede wszystkim dla samej siebie zeby dojsc do rownowagi psychicznej i zorganizowac swoje zycie

48

Odp: blad mojego zycia

o! i to jest coś!

49

Odp: blad mojego zycia
Volver napisał/a:

Bardzo jestem ciekawa, czy uda się Tobie, uratować ten związek... smile
Nie znam argumentów, jakie mogłyby mnie przekonać do ponownego zaufania partnerowi, który wywinąłby mi taki numer... Koszmarne upokorzenie. Tego, tak łatwo się nie zapomina. Nawet gdybym była szaleńczo zakochana...to zrobiłabym wszystko, żeby sobie takiego partnera wybić z głowy.

Rozumiem że zapoznałaś się z moją opowieścią wink tak masz rację że bardzo mnie skrzywdził, tylko sama nie wiedziałam co ja zrobiłam nie tak. Dzięki forum doszłam trochę do tego że ja byłam również winna. Podobnie jak bohaterka tego wątku byłam strasznie zapatrzona w swoje potrzeby doceniania mnie i ulepszania siebie. Nie zauważałam partnera jako partnera tylko takiego trochę pachołka do przyjemności i podziwiania mnie. Dbałam o niego ale zewnętrznie, wewnętrznie czułam całkiem coś innego. Kiedy rozpadł się nasz związek wiele rzeczy zrozumiałam i teraz widzę to trochę w innym świetle. wink Moja choroba jak już pisałam jest pauzą która pozwoliła mi zobaczyć moją autodestrukcję. Praca i sukcesy ponad wszystko zero uczuć litości itd. Zrozumiałam teraz co znaczy być kobietą.

50

Odp: blad mojego zycia

Nie znalazłam odpowiedzi co do jego zachowania zaraz po Twojej "uczieczce". Zatrzymywal Cie jakoś?

Mimo iż zazwyczaj posty Dunkisa sporo wnoszą, w tym wypadku się z nim nie zgadzam. Jeśli mówi że chce czasu, to znaczy że jego chce.

51

Odp: blad mojego zycia
lagrimasdeamor napisał/a:
gosiek24 napisał/a:

polecam przeczytanie mojego wątku "Ratowanie związku???"  lub innego forumowicza o prawie przyciągania.

Dzieki Gosia za slowa wsparcia,to bardzo duzo dla mnie znaczy. Wlasnie wrocilam od psychologa. Powiedziala mi ze moje zachowanie moze wiazac sie  tzw. checia powtorzenia traumy. W swoim zyciu nie dostalam wczesniej milosci od osob bliskich - matka biologiczna porzucila mnie w szpitalu, potem zostalam adoptowana ale z rodzicami adopcyjnymi nie mam zadnej wiezi. Moja matka jest osoba zaborcza i toksyczna od ktorej nie dostalam nigdy wsparcia,a moj ojciec kompletnie nie interesuje sie moim zyciem. Zostalam wiec podwojnie odrzucona i dlatego moge bac sie bliskich relacji i podswiadomie daze do tego, zeby ktos mnie odrzucil, a jesli tego nie robi to ja zaczynam sie odsuwac. Wiem ze czeka mnie dlugotrwala terapia,musze zrobic to przede wszystkim dla samej siebie zeby dojsc do rownowagi psychicznej i zorganizowac swoje zycie

Znam to trochę  ;/ . Jestem bardzo waleczną marzycielką. Nie ma dla mnie rzeczy niemożliwych jedynie nie warte uwagi. Nie lubię przegrywać więc walczę do upadłego różnymi taktykami, cokolwiek życie mi przyniesie przyjmuje na klatę i walczę o spełnienie marzeń. Uśmiecham się do świata i świat uśmiecha się do mnie. Mimo moich strasznych przeżyć widzę tylko pozytywy w moim życiu. Nie skupiam się na złych rzeczach czy ludziach. Mimo ze 2 razy ratowali mi życie jestem nieuleczalnie chora itd to patrze na to tak- bóg dał mi już 2 raz szanse na spełnienie moich marzeń uratował mi ręce, nogi pozwolił pracować w dobrej firmie gdzie ludzie mnie szanują i mam na studia. Myślę więc i spotykam dobrych ludzi na swojej drodze, myślę i przyciągam do siebie sukcesy zawodowe, myślę i ratuje swoje studia, myślę więc i przyjmuję przeprosiny od ukochanego bo miłość nie jest więzieniem to wolność. Kochaj i nie oczekuj niczego w zamian. Kochaj go staraj się, ale nie oczekuj że Ci wybaczy Ciesz się że mogłaś go spotkać i że możesz jeszcze walczyć o niego. Myśl pozytywnie uśmiechaj się do niego cokolwiek sie stanie.

52

Odp: blad mojego zycia
gosiek24 napisał/a:
Volver napisał/a:

Bardzo jestem ciekawa, czy uda się Tobie, uratować ten związek... smile
Nie znam argumentów, jakie mogłyby mnie przekonać do ponownego zaufania partnerowi, który wywinąłby mi taki numer... Koszmarne upokorzenie. Tego, tak łatwo się nie zapomina. Nawet gdybym była szaleńczo zakochana...to zrobiłabym wszystko, żeby sobie takiego partnera wybić z głowy.

Rozumiem że zapoznałaś się z moją opowieścią wink tak masz rację że bardzo mnie skrzywdził, tylko sama nie wiedziałam co ja zrobiłam nie tak. Dzięki forum doszłam trochę do tego że ja byłam również winna. Podobnie jak bohaterka tego wątku byłam strasznie zapatrzona w swoje potrzeby doceniania mnie i ulepszania siebie. Nie zauważałam partnera jako partnera tylko takiego trochę pachołka do przyjemności i podziwiania mnie. Dbałam o niego ale zewnętrznie, wewnętrznie czułam całkiem coś innego. Kiedy rozpadł się nasz związek wiele rzeczy zrozumiałam i teraz widzę to trochę w innym świetle. wink Moja choroba jak już pisałam jest pauzą która pozwoliła mi zobaczyć moją autodestrukcję. Praca i sukcesy ponad wszystko zero uczuć litości itd. Zrozumiałam teraz co znaczy być kobietą.

Nie, nie zapoznałam się smile W mojej wypowiedzi odniosłam się do historii, opisanej przez autorkę tego wątku. Tak postrzegam tę sytuację, postawiwszy się w położeniu jej narzeczonego... smile

53

Odp: blad mojego zycia
Volver napisał/a:
gosiek24 napisał/a:
Volver napisał/a:

Bardzo jestem ciekawa, czy uda się Tobie, uratować ten związek... smile
Nie znam argumentów, jakie mogłyby mnie przekonać do ponownego zaufania partnerowi, który wywinąłby mi taki numer... Koszmarne upokorzenie. Tego, tak łatwo się nie zapomina. Nawet gdybym była szaleńczo zakochana...to zrobiłabym wszystko, żeby sobie takiego partnera wybić z głowy.

Rozumiem że zapoznałaś się z moją opowieścią wink tak masz rację że bardzo mnie skrzywdził, tylko sama nie wiedziałam co ja zrobiłam nie tak. Dzięki forum doszłam trochę do tego że ja byłam również winna. Podobnie jak bohaterka tego wątku byłam strasznie zapatrzona w swoje potrzeby doceniania mnie i ulepszania siebie. Nie zauważałam partnera jako partnera tylko takiego trochę pachołka do przyjemności i podziwiania mnie. Dbałam o niego ale zewnętrznie, wewnętrznie czułam całkiem coś innego. Kiedy rozpadł się nasz związek wiele rzeczy zrozumiałam i teraz widzę to trochę w innym świetle. wink Moja choroba jak już pisałam jest pauzą która pozwoliła mi zobaczyć moją autodestrukcję. Praca i sukcesy ponad wszystko zero uczuć litości itd. Zrozumiałam teraz co znaczy być kobietą.

Nie, nie zapoznałam się smile W mojej wypowiedzi odniosłam się do historii, opisanej przez autorkę tego wątku. Tak postrzegam tę sytuację, postawiwszy się w położeniu jej narzeczonego... smile

aj to źle zrozumiałam, no jak to co ??? że chce go odzyskać, pomyliła się wróciła i przeprasza.... stara się potrwa to długo ale  warto

54

Odp: blad mojego zycia
SzaraMyszka20 napisał/a:

Nie znalazłam odpowiedzi co do jego zachowania zaraz po Twojej "uczieczce". Zatrzymywal Cie jakoś?

Mimo iż zazwyczaj posty Dunkisa sporo wnoszą, w tym wypadku się z nim nie zgadzam. Jeśli mówi że chce czasu, to znaczy że jego chce.

Na poczatku byl zalamany, plakal a potem zaczal sie buntowac i zloscic - czyli chyba standardowa reakcja w przypadku gdy ktos odwala swinstwo:/ Wiem ze bardzo cierpi. Oboje cierpimy, ale ja ze swojej winy a on przeze mnie.

55

Odp: blad mojego zycia
lagrimasdeamor napisał/a:
SzaraMyszka20 napisał/a:

Nie znalazłam odpowiedzi co do jego zachowania zaraz po Twojej "uczieczce". Zatrzymywal Cie jakoś?

Mimo iż zazwyczaj posty Dunkisa sporo wnoszą, w tym wypadku się z nim nie zgadzam. Jeśli mówi że chce czasu, to znaczy że jego chce.

Na poczatku byl zalamany, plakal a potem zaczal sie buntowac i zloscic - czyli chyba standardowa reakcja w przypadku gdy ktos odwala swinstwo:/ Wiem ze bardzo cierpi. Oboje cierpimy, ale ja ze swojej winy a on przeze mnie.

Działaj dziewczyno smile Ale go nie naciskaj zbytnio. Dziewczyny mają rację. Musi mieć trochę spokoju. Poczyta sobie twoje słowa, mam nadzieję że wpasuje w swoje myśli. I w końcu postanowi.
Nie wiem jak się inni odniosą, ale może za jakiś czas tydzień, półtora zaproś go gdzieś. Jak się zgodzi to spróbuj z nim spędzić czas jak byście zaczynali. Jeśli sam nie zacznie rozmowy o TYM, to ty nie zaczynaj. Bądź takim facetem podrywaczem smile

56

Odp: blad mojego zycia
klarek napisał/a:
lagrimasdeamor napisał/a:
SzaraMyszka20 napisał/a:

Nie znalazłam odpowiedzi co do jego zachowania zaraz po Twojej "uczieczce". Zatrzymywal Cie jakoś?

Mimo iż zazwyczaj posty Dunkisa sporo wnoszą, w tym wypadku się z nim nie zgadzam. Jeśli mówi że chce czasu, to znaczy że jego chce.

Na poczatku byl zalamany, plakal a potem zaczal sie buntowac i zloscic - czyli chyba standardowa reakcja w przypadku gdy ktos odwala swinstwo:/ Wiem ze bardzo cierpi. Oboje cierpimy, ale ja ze swojej winy a on przeze mnie.

Działaj dziewczyno smile Ale go nie naciskaj zbytnio. Dziewczyny mają rację. Musi mieć trochę spokoju. Poczyta sobie twoje słowa, mam nadzieję że wpasuje w swoje myśli. I w końcu postanowi.
Nie wiem jak się inni odniosą, ale może za jakiś czas tydzień, półtora zaproś go gdzieś. Jak się zgodzi to spróbuj z nim spędzić czas jak byście zaczynali. Jeśli sam nie zacznie rozmowy o TYM, to ty nie zaczynaj. Bądź takim facetem podrywaczem smile

Dziekuje za porade. Wszystkie slowa zachecajace do walki sa dla mnie bardzo budujace bo pozwalaja mi trwac w nadziei i sie nie poddawac smile

57

Odp: blad mojego zycia

Lagrimasdeamor, a może przestań się kajać? Nie ukrywałaś, że się boisz. Mówiłaś mu o swoich obawach, a on Twoje uczucia zignorował, mało, wmawiał że coś Ci się wydaje. Może to nie strach tylko Opatrzność czuwała nad Tobą?

Teraz on się wścieka, patrzeć na Ciebie nie chce. No i krzyżyk na drogę! Kochał Ciebie czy swoje plany? Przywiązany był do myśli, że odtąd będzie Twoim mężczyzną, będzie Cię kochał i wspierał, czy do planów z kim zatańczy na weselu?

Wiem, przemyślałaś i chcesz go. Ale jeśli on ma Tobie zrobić łaskę, jeśli masz żyć w poczuciu winy, to może lepiej dać sobie spokój? Czy chcesz go wściekającego się na Ciebie? Chyba nie. Chcesz żeby był dobry i kochający. A był taki? Jak okazywał Ci miłość? Lekceważąc Twoje uczucia?

Mówię poważnie - on myśli, Ty też myśl. Masz czas. Może Opatrzność ma dla Ciebie inny plan?

58

Odp: blad mojego zycia
Artemida napisał/a:

Lagrimasdeamor, a może przestań się kajać? Nie ukrywałaś, że się boisz. Mówiłaś mu o swoich obawach, a on Twoje uczucia zignorował, mało, wmawiał że coś Ci się wydaje. Może to nie strach tylko Opatrzność czuwała nad Tobą?

Teraz on się wścieka, patrzeć na Ciebie nie chce. No i krzyżyk na drogę! Kochał Ciebie czy swoje plany? Przywiązany był do myśli, że odtąd będzie Twoim mężczyzną, będzie Cię kochał i wspierał, czy do planów z kim zatańczy na weselu?

Wiem, przemyślałaś i chcesz go. Ale jeśli on ma Tobie zrobić łaskę, jeśli masz żyć w poczuciu winy, to może lepiej dać sobie spokój? Czy chcesz go wściekającego się na Ciebie? Chyba nie. Chcesz żeby był dobry i kochający. A był taki? Jak okazywał Ci miłość? Lekceważąc Twoje uczucia?

Mówię poważnie - on myśli, Ty też myśl. Masz czas. Może Opatrzność ma dla Ciebie inny plan?

Nie moge zrzucac winy na niego. On byl dobry, kochajacy, czuly, nigdy mnie nie zawiodl. A jesli chodzi o moje obawy to widocznie nie wyrazalam tego wystarczajaco glosno. Potem nagle byla panika, blokada i ...."nie moge, nie jestem pewna co czuje" . Przeszlismy oboje przez pieklo. Wiem ze ludzie maja gorsze problemy, sa gorsze katastrofy w zyciu, ale chwilowo czuje jakby caly swiat mi sie zawalil. Teraz robie liste naszych dobrych wspomnien ktora chce mu dac, zeby poczytal przed podejmowaniem decyzji. Strasznie sie przy tym wzruszam;( Wiem ze on tam tez cierpi, a ja nie moge go teraz przytulic:(

59

Odp: blad mojego zycia

Nigdy się nie poddawaj !! Ja też wiecznie dumna honorowa a musiałam ostatnio zawalczyć o niego ,mimo że też mnie odtrącał ,nie odzywał się ,nie chciał mnie widzieć a jak przyjechał był tylko ciałem nie duchem.Już miałam dosyć po dwóch tyg zaczęłam odpuszczać dałam jemu twardo do zrozumienia że dłużej tego nie wytrzymam ,bo w sumie nic tak strasznego się nie stało.W końcu przełamał się ,daliśmy sobie szansę i jest jak dawniej .U Ciebie też się ułoży ,po prostu spanikowałaś ,miałaś wątpliwości ,z czasem jemu minie ,obyście się spotkali ,normalnie porozmawiali ,unikanie siebie przez długi czas raczej dobrze nie robi.Ułoży się wytrwałości i cierpliwości .

60

Odp: blad mojego zycia
EmiLka99 napisał/a:

Nigdy się nie poddawaj !! Ja też wiecznie dumna honorowa a musiałam ostatnio zawalczyć o niego ,mimo że też mnie odtrącał ,nie odzywał się ,nie chciał mnie widzieć a jak przyjechał był tylko ciałem nie duchem.Już miałam dosyć po dwóch tyg zaczęłam odpuszczać dałam jemu twardo do zrozumienia że dłużej tego nie wytrzymam ,bo w sumie nic tak strasznego się nie stało.W końcu przełamał się ,daliśmy sobie szansę i jest jak dawniej .U Ciebie też się ułoży ,po prostu spanikowałaś ,miałaś wątpliwości ,z czasem jemu minie ,obyście się spotkali ,normalnie porozmawiali ,unikanie siebie przez długi czas raczej dobrze nie robi.Ułoży się wytrwałości i cierpliwości .

Dziekuje:* bede walczyc do samego konca, cokolwiek by nie bylo, to bede walczyc, oby tylko starczylo mi sil!

61

Odp: blad mojego zycia
Artemida napisał/a:

Lagrimasdeamor, a może przestań się kajać? Nie ukrywałaś, że się boisz. Mówiłaś mu o swoich obawach, a on Twoje uczucia zignorował, mało, wmawiał że coś Ci się wydaje. Może to nie strach tylko Opatrzność czuwała nad Tobą?

Teraz on się wścieka, patrzeć na Ciebie nie chce. No i krzyżyk na drogę! Kochał Ciebie czy swoje plany? Przywiązany był do myśli, że odtąd będzie Twoim mężczyzną, będzie Cię kochał i wspierał, czy do planów z kim zatańczy na weselu?

Wiem, przemyślałaś i chcesz go. Ale jeśli on ma Tobie zrobić łaskę, jeśli masz żyć w poczuciu winy, to może lepiej dać sobie spokój? Czy chcesz go wściekającego się na Ciebie? Chyba nie. Chcesz żeby był dobry i kochający. A był taki? Jak okazywał Ci miłość? Lekceważąc Twoje uczucia?

Mówię poważnie - on myśli, Ty też myśl. Masz czas. Może Opatrzność ma dla Ciebie inny plan?

Myśle tak samo w tej akurat kwestii, ale .... mało kto chce się zdawać dziś na Opatrzność, wink

62

Odp: blad mojego zycia
Catwoman napisał/a:
Artemida napisał/a:

Lagrimasdeamor, a może przestań się kajać? Nie ukrywałaś, że się boisz. Mówiłaś mu o swoich obawach, a on Twoje uczucia zignorował, mało, wmawiał że coś Ci się wydaje. Może to nie strach tylko Opatrzność czuwała nad Tobą?

Teraz on się wścieka, patrzeć na Ciebie nie chce. No i krzyżyk na drogę! Kochał Ciebie czy swoje plany? Przywiązany był do myśli, że odtąd będzie Twoim mężczyzną, będzie Cię kochał i wspierał, czy do planów z kim zatańczy na weselu?

Wiem, przemyślałaś i chcesz go. Ale jeśli on ma Tobie zrobić łaskę, jeśli masz żyć w poczuciu winy, to może lepiej dać sobie spokój? Czy chcesz go wściekającego się na Ciebie? Chyba nie. Chcesz żeby był dobry i kochający. A był taki? Jak okazywał Ci miłość? Lekceważąc Twoje uczucia?

Mówię poważnie - on myśli, Ty też myśl. Masz czas. Może Opatrzność ma dla Ciebie inny plan?

Myśle tak samo w tej akurat kwestii, ale .... mało kto chce się zdawać dziś na Opatrzność, wink

Bardzo  bym chciala spojrzec na ta sprawe w takich kategoriach, ale poki co nie potrafie. Czuje tylko bol, pustke i panike bo boje sie ze byc moze stracilam na zawsze milosc mojego zycia, bo nie potrafilam jej docenic ;(

63

Odp: blad mojego zycia

Jeśli tak się okaże to....trudno. Widocznie tak miało być-przede wszystkim: NIC NA SIŁĘ.

64

Odp: blad mojego zycia

Jeszcze nic nie stracone :* Pozytywne myślenie,byliście tyle lat razem,łączy Was piękne uczucie ,jakby Twój mężczyzna zrezygnował z Ciebie popełnił by wielki błąd i wątpię żeby tak się stało.Nie dziwię się trochę jego reakcji ,musi mieć czas na przemyślenie poukładanie sobie tego został bardzo zraniony .A Ty będziesz miała siłę,nawet czasem nie zdajemy sobie sprawy ile możemy wytrzymać .Nie rezygnuj ,nie wątp w to .

65

Odp: blad mojego zycia

No i najlepiej odłożyć już emocje na bok:)
Nie rozpaczać w nieskończoność, nie pokutować, stało się- a takie cos również się zdarza smile

Posty [ 1 do 65 z 206 ]

Strony 1 2 3 4 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024